czy istnieje miłość wieczna....???

11.08.08, 20:50
tak się zastanawiam od dłuższego czasu, czy istniej miłość wieczna, o której tyle się mówi śpiewa, pisze??
Jeśli tak to gdzie ona jest? jak smakuje?
Mieszkam z narzeczonym od ponad roku. Znamy się od dwóch lat, a z tym zamieszkaniem to jest tak, że to on nalegał, byśmy zamieszkali razem, bo on już tak nie może, on chce mieć mnie stale przy sobie. Wtedy byłam naiwna i pewnie te emocje... się zgodziłam. I tu się zaczęło, że za mało czasu mu poświęcam, że mam ciągle być z nim i przy nim...o tej samej godz. wstawać, o tej zasypiać,(potrzebuję tylko 6h snu, a on 8h). Bo mamy tworzyć idealny związek jak w filmie :(
Zamknęłam się w sobie, " na ludziach" udawałam, że tworzymy "idealny związek, a w nocy po kryjomu płakałam w poduszkę. Nieraz próbowałam mu to wytłumaczyć, ale on swoje twierdzi, że jestem uparta, egoistyczna....a jak mamy być razem, to mam się zmienić i dostosować do niego. Poznałam go z innej strony. Jest apodyktyczny, nie znosi sprzeciwu, nie słucha, co do niego mówię, ale ja mam słuchać co on mówi i robić wszystko tak jak on tego chce, bo inaczej jest mega awantura, że ja go męczę, że ja się nad nim znęcam, a on tylko chce by było jak najlepiej.
Kiedyś byłam idealistką , ale dziś jestem zgorzkniałą, cyniczną s... :( A ideały moje się ulotniły jak mydlane bańki,,
Niby jestem z nim, obok niego, ale tak naprawdę stworzyłam własny świat, gdzie jestem ja i książki....
Kilka miesięcy temu poznałam w dodatku Faceta (jest starszy o 8 lat). Jest inteligentny, ale co prawda cyniczny, oczytany. Potrafiłam z ni m przegadać wiele godzin i nie zauważałam jak mija czas. Ale on zrobił kiedyś swój wybór, stwierdził, że chce być sam przez całe życie, a ja się w tym kimś się zakochałam. Oczywiście on o tym nic nie wie, a ja spragniona co dzień czekam na jego maila, na jego telefon.
Przytulam się do mego narzeczonego i myślę o NIM. Ja więcej tak nie mogę, oszukuję siebie, mego narzeczonego, który twierdzi, że jak go zostawię, to popełni samobójstwo i wszystkich dookoła.
Co ja mam robić....???
Proszę jakiekolwiek rady.. jak mam z tego wybrnąć.

Z jednej strony, boję się samotności, że zostanę sama jak palec,(rodziców mam daleko, tak naprawdę jestem sama) z drugiej strony ja więcej tak nie mogę. (Dodam datę ślubu przekładam pod różnymi pretekstami już dwa razy, i przełożę pewnie trzeci definytywnie...:( )


w królestwie ślepców jednooki jest królem
    • iminlove Re: czy istnieje miłość wieczna....??? 11.08.08, 22:53
      Sama z siebie? Nie. Ale miłość można pielęgnować na tyle, żeby tę
      wieczność (w naszym przypadku jakieś 60 lat:)) przetrzymała.

      Twój problem to chyba to, że nie daliście sobie z narzeczonym
      wystarczająco dużo miejsca w tym związku. Nie można być ze sobą 24
      godziny na dobę, dla 'higieny' należałoby pobyć też z innymi ludźmi
      (coby zapewnić regularny dopływ nowych poglądów/doznań/wrażeń). A
      Twój narzeczony Ci tej wolności nie dał i szczerze mówiąc nie
      dziwię się, że zakochałaś się w innym.

      Ja radziłabym zerwać z narzeczonym, lub przynajmniej wycofać
      się trochę z tego związku (wyprowadzić się, odwołać ślub) - nauczyć
      się żyć samej, dla siebie. Cynika olać, bo z takich związków z
      reguły nic nie wychodzi:)

      A to, że rodzice daleko... Tak bywa:) Ale przecież jest telefon,
      internet, no i podejrzewam, że jesteś na tyle duża, żeby mieszkać
      bez rodziców:)

      Ja, w Moim_Obecnym_Mieście też mam tylko narzeczonego, ale gdyby
      sytuacja wyglądała tak jak u Ciebie, nie zawahałabym się jej
      przerwać...

      Pozdrawiam!
      • juzka83 Re: czy istnieje miłość wieczna....??? 12.08.08, 08:43
        Dużą dziewczynką to ja jestem, tylko że chyba się boję osamotnienia, a poza tym, ON ciągle wzbudza we mnie jakieś poczucie winy, jakiś żal, że on sobie beze mnie nie poradzi, że nie umie beze mnie żyć, że to ja jestem sensem jego życia, i pewnie to jeszcze mnie powstrzymuje ... ale na jak długo to nie wiem...
        Wiem, potrzebuję tej wolności, ale trudno mu to zrozumieć...że nie samym Nim żyję, że mam ambicje, marzenia, które chcę w tym życiu realizować, a marzeniom tym brak tlenu na rozwój...
        muszę się wygadać, za długo to już trwa, a nie mam za bardzo z kim zamienić nawet słówko na ten temat....
        • myszka-blond Re: czy istnieje miłość wieczna....??? 01.09.08, 21:47
          Istnieje zapewne. Ale Twój chłopka jest rodzajem szantażysty
          emocjonalnego( popełni samobójstwo), a nie ma nic gorszego. Póki
          możesz wycofaj się. Jeśli nie jest tak, jakbyś chciała i masz
          watpliwośći( przekładasz slub) wycofaj się. Wiem, ze to trudne,
          będzie bolało, ale w toksycznym związku moze być jeszcze gorzej
    • marzeka1 Re: czy istnieje miłość wieczna....??? 12.08.08, 09:14
      ".a jak mamy być razem, to mam się zmienić i dostosować do niego."- tak na pewno nie objawia się miłość, to raczej chore uzależnianie drugiej osoby.
      Co do drugiego, piszesz, że ty zakochana, a on "Oczyw
      > iście on o tym nic nie wie, a ja spragniona co dzień czekam na jego maila, na j
      > ego telefon."- uwierz, wie, to się czuje i ma frajdę.
    • horpyna4 Re: czy istnieje miłość wieczna....??? 12.08.08, 09:40
      Miłość wieczna istnieje, ale bardzo rzadko się zdarza. Znam jeden
      taki przypadek, nic im nie przeszkodziło. Nawet kilkuletnia rozłąka.
      I nie rozumiem, jaki ma związek z Twoim przypadkiem. Opisujesz
      uzależnienia od facetów, a to nie ma nic wspólnego z miłością.
      Twoim problemem jest lęk przed samotnością. Dorośnij wreszcie i
      spróbuj jakiś czas żyć sama, to naprawdę dobrze Ci zrobi. Jak się
      przekonasz, że można żyć bez faceta, to na następnego będziesz
      patrzeć z dystansem i widzieć od razu jego wady. Najgorszy jest ten
      wewnętrzny przymus bycia w związku, byle jakim, aby nie samotnie.
    • kawka74 Re: czy istnieje miłość wieczna....??? 12.08.08, 11:22
      Jest - tak samo wieczna, jak wieczne pióro i wieczna ondulacja.
      Te przypadki, które opisujesz, nie mają z miłością, wieczną czy nie, nic wspólnego.
      • juzka83 Re: czy istnieje miłość wieczna....??? 12.08.08, 12:40
        Myślałam, że Go kocham, że to już To, że na zawsze,a teraz się zastanawiam czy można kochać takk po porostu, mimo wszystko, a nie za coś??
        A może rzeczywiście było to tylko zauroczenie, chemia, i z czasem to minęło???
        A odejść nie umiem, nie potrafię..........:( chociaż skrycie gdzieś głęboko marzę o tym...
        • kawka74 Re: czy istnieje miłość wieczna....??? 12.08.08, 15:02
          teraz się zastanawiam czy
          > można kochać takk po porostu, mimo wszystko, a nie za coś??

          Można. Ale i to nie jest wieczne.

          > A odejść nie umiem, nie potrafię..........:( chociaż skrycie gdzieś głęboko ma
          > rzę o tym...

          No, wiesz, nikt tego za Ciebie nie zrobi. A jeśli nie chcesz odejść, masz w
          perspektywie pięćdziesiąt lat z typem, który ma nierówno pod powałą. Wytrzymasz?

          Reasumując masz obłąkanego narzeczonego i faceta, który Cię nie kocha i nie chce
          się z Tobą wiązać. Czas coś z tym zrobić, nie sądzisz?
    • lilith76 Re: czy istnieje miłość wieczna....??? 12.08.08, 13:29
      Macie inne granice bliskości, wolności, przestrzeni życiowej.
      Twój chłopak ma je zbyt małe, potrzebuje zagarnąć, wchłonąć partnerkę, to też jest objaw chorobliwy i być może ma gdzieś korzeni w dzieciństwie, poczuciu opuszczenia. Już czujesz, że się dusisz.

      Gorzej, że pociągnęło cię w kierunku kompletnego przeciwieństwa aktualnego partnera - do kogoś kto ma bardzo szerokie terytorium emocjonalne, nie lubi/boi/nie nauczył się bliskości. Teraz wydaje ci się, że on jest super, a za dwa lata będziesz się żalić, że czujesz się samotna, opuszczona, odpychana, albo w związku jest przyciasno bo pojawiła się jakaś inna kobieta dla urozmaicenia. Albo ten mężczyzna błyskawicznie zwinie żagle i ucieknie na pierwszą uwagę o związku, wspólnym mieszkaniu, wspólny wyjeździe na urlop.
      Sama mam partnera, który ma problemy z bliskością i wiem jakie to bywa trudne. Sama mam ogromną potrzebę swobody w związku, więc od mężczyzny w typie twojego obecnego zwiałabym błyskawicznie miotana torsjami (przerobiłam to kiedyś krótko).

      > Kiedyś byłam idealistką , ale dziś jestem zgorzkniałą, cyniczną s... :( A ideał
      > y moje się ulotniły jak mydlane bańki,,

      Może w tym problem. Życie to nie komedie romantyczne, filmy, wzruszające książki, a historie znajomych którzy są idealnymi parami są gdzieś podszyte kryzysami i zwiątpieniami które przeszli i zwalczyli.
      Związek w drugim roku trwania nie będzie tak wyglądał jak w pierwszym, a w piątym nie tak jak w drugim, itd
    • lilith76 Re: czy istnieje miłość wieczna....??? 12.08.08, 13:31
      I jest jeszcze takie powiedzenie: Trawa po drugiej stronie góry jest zawsze bardziej zielona.
      Czego nie wybierzesz nie uciekniesz od myśli, że przy innym wyborze byłoby może cudowniej.
    • salice26 Re: czy istnieje miłość wieczna....??? 12.08.08, 20:53
      Z jednej skrajnosci w druga chcesz wejsc; teraz masz nadopiekunczego chlopaka i
      myslisz o facecie, ktory nie wiadomo czy by sie toba opiekowal, interesowal
      gdybyscie byli ze soba; zreszta mnostwo przeszkod przed toba; moze najpierw uloz
      zycie wokol siebie, wywalcz troche przestrzeni dla siebie. Zostaw dziada, wyjdz
      z przyjaciolmi, spedz troche czasu sama ze soba. Moze zatesknisz do obecnego
      faceta, a moze sie zdecydujesz na radykalne zmiany w swoim zyciu.
      • juzka83 Re: czy istnieje miłość wieczna....??? 12.08.08, 21:05
        Wszystko to się wydaje takie proste...gdybym się zdecydowała go zostawić, to bym musiała go spakować, bo mieszkamy w moim mieszkaniu, gdzie tak naprawdę pomagał mi robić remont, traktuje to tez jakby to było jego, a ja jak ostatnia s.. spakuję go i wywalę za drzwi..sumienie mi na to nie pozwala...
        Ciągle zadaję sobie pytanie:Skoro nie byłam pewna czy chcę z nim zamieszkać, to po co ja się na to godziłam ????? (Żałuję tego.. może za szybko to się wszystko potoczyło,a on znalazł przystań......


        W królestwie ślepych jednooki jest królem
        • kawka74 Re: czy istnieje miłość wieczna....??? 12.08.08, 21:28
          Skoro sumienie nie pozwala Ci pana wystawić za drzwi, to się męcz dalej. Proste?
          Proste.
Pełna wersja