escada82
12.08.08, 17:01
Jestem w kropce....jakis czas temu poznalam mezczyzne...jest niesamowicie przystojny, dobry, moge rozmawiac z nim bez konca. Mam
wrazenie, patrzac na moje poprzednie zwiazki, ze znalazlam tego, ktorego szukalam...jest jedno ale...Jego sposob mowienia i
bycia...jest bardziej..kobiecy...Fakt, akurat chodzi jak facet:), ale czasami przeciaga slowa, takim "specyficznym" glosikiem
jak gej. W czasie rozmowy zawsze sie bardzo uzewnetrznia...i ostatnio stwierdzil, ze musi sobie kupic Yorka (!!!) i jak bedzie
trzeba, bedzie psiakowi robil kiteczki i wiazal kokardeczki!? Nie wiem co mam o tym myslec...Boje sie go spytac wprost, ale cos
mi mowi, ze tak wlasnie moze byc...Najgorsze jest to ze, jestesmy z soba i zachowywujemy sie jak para....tylko juz sama nie wiem
czy on jest tak zniewiescialy czy poprostu nie chce przyznac sie do swojej orientacji. Czuje, ze jego komplemety sa szczere, ze
jestem piekna zreszta dzieki niemu tak sie czuje. Pisze mi normalne smsy, ze teskni...ze sprawiam iz jego zycie jest cudowne
itp. Juz nie wiem czy moze jestem przewrazliwona. Jest zbyt piekne zeby moglo byc prawdziwe...jak mam sie upewnic, ze nie mam
sie czym martwic? Nie chce byc skrzywdzona i porzucona dla "innego"....