(brak tematu)

01.09.08, 10:36
A więc opiszę w czym tkwi problem ... otóż z mężem jestem w sumie 10
lat w tym 3 lata jako małżeństwo. Jakiś czas przed ślubem znajomy
spytał mnie czy jestem pewna że mój P. jest mi wierny,
odpowiedziałam że tak. A on wtedy stwierdził, że jestem w błędzie.
Nie uwierzyłam temu chłopakowi ponieważ był we mnie zakochany i na
różne sposoby próbował mnie zdobyć i abym zrezygnowała ze ślubu dla
niego. Także pomyślałam sobie, że to po prostu jakaś jego głupia
plotka aby mnie poróżnić z P. Mimo wszystko pozostało mi to w
pamięci. Czasami zadawałam mojemu P. pytanie czy był mi wierny przez
te wszystkie lata. Jego odpowiedź zawsze brzmiała, że był i nadal
jest. Pytałam go nawet jak był pijany sądząc, że może po pijaku
powie wszystko jak na spowiedzi ... ale zawsze mówił byłem i jest m
ci wierny. I tak minęło nam prawie 10 lat i dziś rano po powrocie z
wesela (mąż pijany jak bela) wdałam się po raz kolejny w temat
ZDRADY – znów go podpytywałam – pewnie dlatego, że w dalszym ciągu
nie dawało mi spokoju to co powiedział mi kolega przed ślubem. No i
dziś mąż pijany jak wór stwierdził, ze mnie zdradzał przez 6 lat
kiedy to był już moim chłopakiem. Mówił, że od chwili zaręczyn
(czyli od 4 lat) nie zdradził mnie. Opowiedział mi dokładnie z
którymi dziewczynami i po ile razy. A nawet przyznał się, że będąc
kilka lat wstecz ze mną na dyskotece, zaliczył jakąś pannę. A
jednego razu to dwie naraz – jak on to nazwał „puknął” jedną i od
razu zaczął z drugą. Ja po prostu oczy wybałuszyłam, ze dziwienia –
bo tyle lat żyłam w przeświadczeniu że był mi wierny. Pytałam czemu
mnie zdradzał skoro seks miał ze mną ile chciał – nawet po 5 razy
podczas jednego spotkania. A on odparł, że chciał zasmakować
świeżego „mięsa”. Chciał sobie urozmaicić. Dla mnie to co
opowiedział jest szokiem. I teraz nie wiem jak mam na to zareagować.
Nie wiem co robić. Nie potrafię tego nawet w jakikolwiek sposób
ocenić i dlatego piszę ten post.
A dodam, że mąż wie iż jestem o niego bardzo zazdrosna. A dziś
kiedy to usłyszałam tą całą historię, właśnie byliśmy po mega
kłótni. I zastanawiam się czy czasem to nie wymyślił bo wiedział, że
jak mi takie rzeczy nagada to trafi w najczulszy mój punkt. Dodam,
że mąż opowiadając mi to był pijany jak wór.

czuję się okropnie, nie potrafię o niczym innym myśleć.

P.S. ten sam wątek umieściłam na forum "kobieta"
    • kachna79 Re: (brak tematu) 01.09.08, 10:57
      Możliwe, że wymyślił całą tą historię (zresztą dośc drastyczną)
      żebyś się odczepiła. Moim zdaniem zmęczyło go ciągłe nagabywanie w
      kwestii zdrad.
    • monia76 Re: (brak tematu) 01.09.08, 11:29
      jakby mnie ktos tyle lat dreczyl i robil podchody, tez bym wymyslila
      cos rownie barwnego, zeby dostal o co prosil ;-)
      • gixera Re: (brak tematu) 01.09.08, 15:16
        A mnie się wydaje, że po pijaku wszyscy mówią prawdę.
        • asiocyt Re: (brak tematu) 02.09.08, 08:42
          chyba rzeczywiście troszkę zbyt urozmaicona ta historia. Na twoim miejscu
          porozmawiałabym z nim poważnie jeszcze raz (na trzeźwo)
          • kenia.pl Re: (brak tematu) 02.09.08, 11:36
            asiocyt napisała:

            > chyba rzeczywiście troszkę zbyt urozmaicona ta historia. Na twoim
            miejscu
            > porozmawiałabym z nim poważnie jeszcze raz (na trzeźwo)

            jak tylko wytrzeźwiał porozmawiałam z nim. Przyznał się, że zdradzał
            mnie jak byliśmy już parą. Dodał, że troszkę historię ubarwił bo był
            na mnie wściekły i wiedział że w ten sposób zrani mnie najbardziej.
            A ubarwienie polegało na tym, że zdrad dopuszczał się przez 3 lata
            naszego związku (czyli na samym początku). Było to w momencie kiedy
            między nami nie było za dobrze, wtedy dla niego były najważniejsze
            imprezy z kumplami. I jeszcze wtedy nie wiedział czy jestem tą
            jedyną i czy będziemy dalej z sobą. Zwłaszcza, że ja zerwałam z nim
            na 2 tygodnie i zaczęłam spotykać się z jego najlepszym kolegą.
            Dodam, że miedzy mną a tym kolegą nie było żadnych intymnych
            zbliżeń. Mąż zaczął przyrzekać nawet na grób mojej Mamy, że przestał
            mnie zdradzać jak tylko przestałam a tamtym kolesiem sie spotykać i
            ponownie do niego wróciłam.
            Powiem szczerze, że teraz nie wiem czy mam zaufać mężowi. Nie wiem
            czy mam mu wierzyć. Skoro przez 10 lat mnie oszukiwał i karmił mnie
            kłamstwami typu "tak bardzo cie kocham, że nie jestem w stanie cię
            zdradzić" "nie chcę innej, chcę tylko ciebie, ty mi tylko
            wystarczasz" "nigdy przenigdy cię nie zdradziłem i nie zdradzę" itd.
            itp. boję się że historia sie powtórzy.
            Nie wiem w co mam wierzyć ... bo jak był pijany to mówił że zdradzał
            mnie do samego ślubu (czyli zdradzał mnie przez ponad 6 lat), a po
            chwili mówił że przestał jak tylko sie zaręczyliśmy (czyli zdradzał
            mnie przez ponad 5 lat). A teraz po trzeźwemu jak zaczęliśmy poważną
            rozmowę to powiedział że zdradzał mnie tylko do momentu kiedy
            ponownie do niego wróciłam (czyli zdradzał mnie przez 3 lata). I tą
            ostatnią wersję zaczął mi przyrzekać na wszystko, na naszą miłość,
            na grób mojej Mamy. Już zgłupiałam, jeden mętlik w głowie.
            • kachna79 Re: (brak tematu) 02.09.08, 14:36
              Przestań zadręczać siebie i jego. Musisz mu zaufać, bo co ci
              pozostało. Dbaj o siebie i o męża i ciesz się szczęściem małżeńskim.
              Skoro z nim jesteś to musisz mu zaufać, bo inaczej trudno budować
              udany związek.
              • diabel.pl Re: (brak tematu) 02.09.08, 15:04
                a ja bym nigdy nie wybaczyla,jest to dlamnie brak szacunku do drugiej osoby
                • kenia.pl Re: (brak tematu) 02.09.08, 16:26
                  Poznałam mojego P. rok po śmierci mojej Mamy. Dzięki niemu jakoś
                  przetrwałam tamte ciężkie chwile. Otoczył mnie troską i czułością.
                  Byłam w wielkim dołku ... miałam depresję i próbę samobójczą.
                  Zakochałam sie w nim do szaleństwa. Cała swoją miłość przelałam na
                  niego. Oddałam mu się bez reszty. Przez te 10 lat myślałam, że mam
                  przy sobie super chłopaka, wiernego przyjaciela. Teraz wiem, że to
                  była nie prawda. Oszukiwał mnie
                  • woman-in-love Re: (brak tematu) 02.09.08, 20:49
                    daj spokój. Nie ma sensu tego rozgrzebywać. Nigdy nie dojdziesz do momentu, w
                    którym uznasz, że poznałas prawdę. To jest niewykonalne. Więc zamknij rozdział i
                    żyj dalej normalnie. Mając oczy i uszy szeroko otwarte. Gdyby Ci fiknął - bądż
                    bezwzględna. Po prostu opuść go. Ale dopóki nie masz pewnosci - nic nie rób.
                    Otrząśnij się.
                    • kenia.pl woman-in-love 03.09.08, 11:30
                      woman-in-love napisała:

                      > daj spokój. Nie ma sensu tego rozgrzebywać.

                      gdyby to było takie proste. A ja nie potrafię przestać o tym myśleć
                      i nie potrafię przestać poruszać tego tematu. Chciałabym aby zdobył
                      się na szczerość i powiedział mi cała prawdę. A jest tak, że co
                      jakiś czas mówi co innego, więc już 3 wersje tamtych zdarzeń
                      słyszałam. Chciałabym aby szczerze ze mną porozmawiał a on się
                      denerwuje. A to nie ułatwia sprawy. Skoro ja przez te wszystkie lata
                      byłam w stosunku do niego szczera to tego samego oczekuję z jego
                      strony.
              • kenia.pl kachna79 02.09.08, 16:23
                kachna79 napisała:

                > Przestań zadręczać siebie i jego. Musisz mu zaufać, bo co ci
                > pozostało. Dbaj o siebie i o męża i ciesz się szczęściem
                małżeńskim.
                > Skoro z nim jesteś to musisz mu zaufać, bo inaczej trudno budować
                > udany związek.

                Ja mu przez 10 lat bezgranicznie ufałam, wierzyłam w szczerość jego
                uczuć i szczerość jego słów. Wierzyłam w te jego zapewnianie mnie,
                że jest mi wierny. Wierzyłam i uafałam ... teraz przestałam. Kocham
                go i nie chcę niszczyć małżeństwa ale nie wiem czy ponownie mu
                zaufam, skoro oszukiwał mnie przez 10 lat. Czuję się tak jakby
                wszyscy jego znajomi od samego początku o tym wiedzieli, tylko ja
                nie. Czuję że niezły ze mnie ubaw mieli. Pewnie nie raz byłam
                pośmiewiskiem, że mój P. zdradza mnie na lewo i prawo a ja taka
                zakochana i nic nie podejrzewająca.
                Chciałabym mu zaufać ale na dzień dzisiejszy nie wiem czy
                potrafię ... za bardzo mnie zranił. Nie mogę w to uwierzyć, że za
                moją szczerość, wierność i oddanie potrafił mi coś takiego zrobić.
                Uważam się za mądrą, nie brzydką dziewczynę, jestem wykształcona,
                bez nałogów, szczera, otwarta, bardzo czuła, cierpliwa. A tamte
                dziewczyny to zwykłe szmaty, gówniary. Nie potrafię tego pojąć jak
                on mógł mi to zrobić.
                • kachna79 Re: kachna79 03.09.08, 07:11
                  Doskonale rozumiem, że ta sprawa wywołała u Ciebie taką reakcję.
                  Mnie tylko chodziło o to, że jeśli zdecydujesz, że pozostajesz w tym
                  związku to musicie nad tym popracować. Moim zdaniem potrzebne jest
                  jakieś minimum zaufania by małżeństwo mogło trwać. Natomiast jeśli
                  uważasz, że nie jesteś w stanie nadal budować związku z Mężem, to
                  wyjście jest tylko jedno... rostanie.
                  P.S. O przyjaciołach, znajomych itp. nie myśl. To sprawa między Tobą
                  a Mężem.
                  • kenia.pl kachna79 03.09.08, 11:32
                    > P.S. O przyjaciołach, znajomych itp. nie myśl. To sprawa między
                    Tobą
                    > a Mężem.

                    mi chodziło, o to że przez te zdrady mojego P. byłam pośmiewiskiem
                    wśród jego znajomych. Oni wyszyscy o tym wiedzieli, a ja nie miałam
                    bladego pojęcia. Mieli ubaw po pachy.
                    • kachna79 Re: kachna79 03.09.08, 12:16
                      Jeśli znajomi wiedzieli o Jego zdradach to powinni Cię o tym
                      poinformować, ale...
                      Pisałam żebyś o nich nie myślała, bo mam wrażenie, że to potęguje u
                      Ciebie poczucie poniżenia i przez takie rozmyślania sie nakręcasz.
                      Znajomi nie zachowali się w porządku (jeśli wogóle o tym wiedzieli),
                      ale to nie jest sedno sprawy. Ważna jesteś TY, Twój mąż i Wasze
                      małżeństwo.
                      • kenia.pl Re: kachna79 03.09.08, 12:39
                        już mi tak bardzo nie chodzi o znajomych jak o to, że potrafił mnie
                        tak bardzo zranić. W momencie kiedy go poznałam minęło rok od śmirci
                        mojej Mamy. Cała miłość przelałam na niego a on tak mnie
                        potraktował. A teraz nie chce szczerze porozmawiać - tylko już 3
                        wersjie słyszałam. Prosiłam go o rozmowę to sie zdenerwował. Jestem
                        w fatalnym stanie psychicznym. Mam głupie myśli aby zrobić sobie
                        krzywdę, że może wtedy przestanie mnie to tak bardzo boleć
    • kenia.pl Re: (brak tematu) 03.09.08, 12:51
      Nie wiem co się ze mną dzieje. Potrzebuję pomocy, bo juz sobie nie
      radze z dnia na dzień jest gorzej
    • aserath Re: (brak tematu) 03.09.08, 15:47
      kenia, jakby mi kto tak tyłek truł, to też bym na odczepnego bajek mu
      nawciskała. Skoro juz tak gnębiłaś męża to znaczy ze nie jesteś taka fajna i
      ciepła jak o sobie myslałaś, tylko ze lubisz postawić na swoim.
      To postawiłaś, wiesz ze cię zdradzał, chociaż ja nie wiem czy to można zdradą
      nazwać, skoro przez jakiś czas nie byliscie razem a ty zadawalas się zjego
      kumplem (co z tego ze z nim nie spałas, nie byliscie razem, kazde z was robilo w
      tym czasie co chcialo i po swojemu_)
      takze moim zdaniem masz dylematy na wlasne zyczenie, mało tego, rozgrzebujesz je
      i analizujesz, jakby ci dramatyzmów w zyciu brakowało. Dziewczyno, masz męza,
      jesteś kochana, kochasz (?) jesteście zdrowi itd itd, a ty szukasz dziury w
      całym. Naprawdę, proszę cię, jeżeli mamy tutaj mówić o braku zaufania, to chyba
      twoim do męża, bo skoro od 3 lat gnębiłaś go pytaniami czy czasem cie nie
      zdradza, to znaczy ze nie masz do niego za grosz zaufania juz od dawna, a nie od
      teraz, gdy wiesz to co wiesz.
      Zrób porządek najpierw ze sobą, w swojej głowie.
      • kenia.pl aserath 03.09.08, 17:12
        > To postawiłaś, wiesz ze cię zdradzał, chociaż ja nie wiem czy to
        można zdradą
        > nazwać, skoro przez jakiś czas nie byliscie razem a ty zadawalas
        się zjego
        > kumplem (co z tego ze z nim nie spałas, nie byliscie razem, kazde
        z was robilo
        > w
        > tym czasie co chcialo i po swojemu_)


        źle zrozumiałaś, on mnie własnie zdradzał jak bylismy parą - za nim
        zaczęłam widywać się z jego kolegą
Inne wątki na temat:
Pełna wersja