wonder-women
04.09.08, 04:30
Co wy na to....
Moj maz zawsze lubil wyjsc sobie z kumplami od czasu do czasu..a ja
niemialam nic przeciwko temu...wiedzialam ze jest to mu
potrzebne...mamy do siebie zaufanie
Moj mezus jednego dnia oznajmil ze wybiera sie na "koncert" w jednym
z klubow ktory jest otwarty do 7 nad ranem...ja powiedzialam ok..ale
koncert nie bedzie trwac do zamkniecia, wiec chcialabym abys wrocil
o 4 rano. A moj kochany maz wrocil o godz.10 rano ...wiec oczywiscie
ja bylam zdenerwowana, bo martwilam sie co sie z nim dzieje, czy
wszystko jest ok...wiec zrobila sie mala klotnia z tego powodu...bo
przeciez ja sie czepiam i ograniczam jego wolnosc(tak twierdzi)...ja
mu na to ze wystarczylo zadzwonic i powiedziec "kochanie wszystko
jest ok, troche wypilem, przespie sie u znajomych" to wszystko...
a teraz oznajmil ze wyjezdza z kumplami na weekend (nawet niewiem
gdzie) i nie bedzie zmieniac planow dla mnie, bo przeciez nie moze
odmowic kolegom (nie pierwszy raz zreszta)i jak bede go kontrolowac
to odejdzie ode mnie...a mnie te Jego wyskoki zaczynaja
przeszkadzac...rozumiem kiedy spotykalismy sie ale nie teraz kiedy
jestesmy malzenstwem i tak sie zastanawiam czy to ze mna jest cos
nie tak...czy to wlasnie on probuje kontrolowac mna?