kasi-a789
08.09.08, 11:16
mam problem:-( i to poważny. liczę na jakąś radę, wiem że będziecie mnie
potępiać zresztą zupełnie to rozumiem. jestem mężatką, 2 lata temu zdradziłam
męża, chciałam od niego odejść, myślałam że spotkałam prawdziwa miłość, taką
na całe życie, traktowałam to wszystko bardzo poważnie:-( zaszłam w ciążę z
kochankiem:-( urodziłam dziecko, po drodze wszystko się
pogmatwało,zachorowałam i było ryzyko że dziecko urodzi się chore, mąż
zaproponował że dla dzieci (mam z mężem wspólne dziecko)zostaniemy razem, mój
mąż pokochał dziecko, nigdy nie dał mi do zrozumienia że jest gorsze bo nie
jest jego, ale między nami jest dziwnie.Mi ciągle zależy na byłym partnerze,
jemu na mnie nie-tak myślę ale sama do końca nie wiem jak to miedzy nami jest.
Historia jest potwornie długa i zagmatwana, i nie chce was zanudzać. Co ja mam
zrobić? wiem że teraz już pewnie za późno, kogoś będę musiała bardzo zranić,
chce żeby moje dzieci miały normalny dom, mamę i tatę razem:-(. wiem że mój
mąż może i chce nam to dać, ojciec dziecka deklaruje że nie odda swojego
dziecka nikomu, ale ze mną być nie chce. Dodam ze we wszystkich papierach jako
prawny opiekun widnieje mój mąż, on też wspiera mnie finansowo, ojciec dziecka
chyba nie czuje się w obowiązku, sama nie wiem co mam myśleć, bo z jednej
strony deklaruje że bardzo go kocha a z drugiej strony (wiem to będzie głupie)
nie dał mu nawet prezentu na pierwsze urodziny, a uzasadnił to tym że nie
będzie wydawał pieniędzy na głupoty, było mi cholernie przykro, nie myślcie że
liczę na bóg wie co, ale chociaż drobiazg...
ja sama jestem zagubiona bo był on dla mnie kimś bardzo ważnym, i chyba ciągle
go idealizuje i usprawiedliwiam.
co zrobić? :(