dla dobra dziecka:-(

08.09.08, 11:16
mam problem:-( i to poważny. liczę na jakąś radę, wiem że będziecie mnie
potępiać zresztą zupełnie to rozumiem. jestem mężatką, 2 lata temu zdradziłam
męża, chciałam od niego odejść, myślałam że spotkałam prawdziwa miłość, taką
na całe życie, traktowałam to wszystko bardzo poważnie:-( zaszłam w ciążę z
kochankiem:-( urodziłam dziecko, po drodze wszystko się
pogmatwało,zachorowałam i było ryzyko że dziecko urodzi się chore, mąż
zaproponował że dla dzieci (mam z mężem wspólne dziecko)zostaniemy razem, mój
mąż pokochał dziecko, nigdy nie dał mi do zrozumienia że jest gorsze bo nie
jest jego, ale między nami jest dziwnie.Mi ciągle zależy na byłym partnerze,
jemu na mnie nie-tak myślę ale sama do końca nie wiem jak to miedzy nami jest.
Historia jest potwornie długa i zagmatwana, i nie chce was zanudzać. Co ja mam
zrobić? wiem że teraz już pewnie za późno, kogoś będę musiała bardzo zranić,
chce żeby moje dzieci miały normalny dom, mamę i tatę razem:-(. wiem że mój
mąż może i chce nam to dać, ojciec dziecka deklaruje że nie odda swojego
dziecka nikomu, ale ze mną być nie chce. Dodam ze we wszystkich papierach jako
prawny opiekun widnieje mój mąż, on też wspiera mnie finansowo, ojciec dziecka
chyba nie czuje się w obowiązku, sama nie wiem co mam myśleć, bo z jednej
strony deklaruje że bardzo go kocha a z drugiej strony (wiem to będzie głupie)
nie dał mu nawet prezentu na pierwsze urodziny, a uzasadnił to tym że nie
będzie wydawał pieniędzy na głupoty, było mi cholernie przykro, nie myślcie że
liczę na bóg wie co, ale chociaż drobiazg...
ja sama jestem zagubiona bo był on dla mnie kimś bardzo ważnym, i chyba ciągle
go idealizuje i usprawiedliwiam.
co zrobić? :(
    • kasi-a789 Re: dla dobra dziecka:-( 08.09.08, 11:27
      dodam jeszcze tyle ze o tym co się stało wiem tylko ja, mój mąż i ojciec
      dziecka. Podobno wiedzą o tym też osoby z rodziny ojca dziecka, min jego mama,
      ale nikt z jego rodziny nigdy go nie widział.
      Boże jakie to wszystko trudne:-(już nie daje rady, wiem że to wszystko moja
      wina:-( nic zdrady nie usprawiedliwia:-( mąż mnie nie bił, nie pił, tylko ta
      miłość gdzieś wygasała, zabrakło szacunku i takiej zwyczajnej bliskości a z tym
      drugim wreszcie poczułam się doceniona, akceptowana, piękna:-(. wiem że łatwo
      traktować kogoś tak wspaniale gdy jest się z nim parę miesiecy a nie parę lat.
      jak powiedziałam ojcu dziecka o ciąży, jak już minął pierwszy szok to planował
      wspólne mieszkanie, pamiętam jak błagał żebym go nie zastawiała, a później te
      wszystkie przykre słowa....dlaczego poprostu nie mogę przestać go kochać?:-(
      • kachna79 Re: dla dobra dziecka:-( 08.09.08, 11:50
        Nie jestem w stanie w pełni ocenić sytuacji, ale z Twojego opisu
        wynika wyraźnie:
        - Mąż - odpowiedzialny, oddany rodzinie, potrafiący schować do
        kieszeni męską dumę...
        - kochanek - lekkoduch, który dużo obiecuje, a mało daje. I do tego
        te Jego tłumaczenia - żałosne.
        Myślę, że decyzja by zostać z Mężem będzie nie tylko dobra dla
        dzieci, ale i dla Ciebie. Kochanek nie zapewni Ci oparcia i opieki.
        • kasi-a789 Re: dla dobra dziecka:-( 08.09.08, 11:56
          dziękuje za odpowiedz. Tak masz racje mój mąż jest odpowiedzialny, wspaniale
          opiekuje się dziećmi, pod tym względem jest naprawdę super, ale nasze relacje
          nie są tak do końca najlepsze, pobraliśmy się ze względu na moją ciążę, taka
          szczenięcą miłość, oboje nie wiedzieliśmy jak ta nasza miłość pielęgnować,
          popsuło się miedzy nami, ja potrzebowałam dużo ciepła,mąż mi tego nie dawał,
          dlatego chyba ten kochanek...nic mnie jednak nie usprawiedliwia. Ciężko mi
          podjąć decyzję, nie chce nikogo zranić, a wiem że będę musiała...
          • kachna79 Re: dla dobra dziecka:-( 08.09.08, 12:38
            W to, że z kochankiem będziesz szczęśliwa nie wierzę. Natomiast
            osobna sprawa to Twoje małżeństwo. Jeśli zdecydujecie się trwać
            razem to trzeba pomyśleć o narawie związku. I nieważne dlaczego się
            pobraliście jeśli łączy Was miłość, którą możecie odnowić. Tylko, że
            musisz podjąć ostateczną decyzję. W tej chwili, przez stan
            zawieszenia, ranisz wszystkich z sobą włącznie.
            • kasi-a789 Re: dla dobra dziecka:-( 08.09.08, 13:06
              kachna ja też przestaje w to wierzyć:-( czasami myślę że na silę próbuję
              posklejać coś czego może nigdy wcale nie było:-( jestem tak jak to napisałaś
              zawieszona, ja naprawdę nie chce nikogo zranić, wiem że powinnam myśleć przede
              wszystkim o mężu ale...:(
              nie mogę sobie z tym poradzić:-(
              • kachna79 Re: dla dobra dziecka:-( 08.09.08, 13:15
                Pomyśl o sobie o dzieciach. Sama jestem mamą i powiem brutalnie - to
                dobro dzieci jest tu najważniejsze, bo one same nie obronią się
                przed głupotą dorosłych.
                Przestań się roztkliwiać nad sobą i zacznij myśleć jak
                odpowiedzialna kobieta.
                • kasi-a789 Re: dla dobra dziecka:-( 08.09.08, 13:23
                  problem tkwi w tym że ja poprostu nie wiem jak ja mam to wszystko ułożyć, mam
                  tak nagle powiedzieć panu x "masz dziecko ale nigdy więcej go nie zobaczysz
                  zabieram Ci je".Rozmawialiśmy wiele wiele razy na ten temat i on jasno mi
                  powiedział że nie odda mi nigdy dziecka. Pamiętam jak płakał w szpitalu jak
                  powiedziałam mu ze będzie ciężko, on przez ten czas tez przyzwyczaił się do
                  dziecka.Boże jaka ja głupia byłam, rozum podpowiada mi słuszną drogę ale jestem
                  rozdarta i niewiem jak to ułozyć
                  • kasi-a789 Re: dla dobra dziecka:-( 08.09.08, 13:50
                    a jeśli on sobie kogoś znajdzie..założy rodzinę, będzie miał kolejne dzieci...co
                    wtedy stanie się z nami? i dlaczego on ciągle mówi nie wiem jak się go pytam czy
                    jeszcze coś do mnie czuje? po co jedzie przez pół miasta żeby odprowadzić mnie
                    na przystanek?:( skoro nic już dla niego nie znaczę?
                    • fallea Re: dla dobra dziecka:-( 08.09.08, 14:06
                      SZkoda mi Cię, nawarzyłaś sobie piwa.
                      Nie rozumiem, dlaczego wmawiasz sobie, że kochasz tego drugiego? A
                      za co go kochasz? Co w nim kochasz? TAk pytam, bo on zachowuje się
                      strasznie wobec Ciebie i własnego dziecka. Co z tego, że Cię
                      straszy, że Ci nigdy nie odda dziecka? A czy on się tym dzieckiem w
                      ogóle interesuje? Przeciez zachowuje się tak, jakby dziecko wcale
                      nei było jego, to co on ma w ogóle do gadania? Nie sądzę, aby jakiś
                      sąd zechciał mu przyznać opiekę nad dzieckiem. To Twój mąż je
                      utrzymuje i opiekuje się Wami.


                    • kachna79 Re: dla dobra dziecka:-( 08.09.08, 14:11
                      > co wtedy stanie się z nami?
                      O jakich "nas" pytasz. Nie ma "was" - to Twój mąż dba o Ciebie i
                      Waszą rodzinę. Raczej powinnaś się marwić co będzie jak Twój mąż
                      sobie kogoś znajdzie.
                  • kachna79 Re: dla dobra dziecka:-( 08.09.08, 14:08
                    > Rozmawialiśmy wiele wiele razy na ten temat i on jasno mi
                    > powiedział że nie odda mi nigdy dziecka.
                    Ale przecież on nie ma do dziecka żadnych praw: nie łoży na nie, nie
                    uznał go, nie dba o nie (vide: prezent na roczek).
                    • kasi-a789 Re: dla dobra dziecka:-( 08.09.08, 14:24
                      tak, powinnam się cieszyć ze mam z czego żyć, że mąż mnie nie zostawił, że uznał
                      dziecko, mógł mnie kopnąć w... i wtedy dopiero zostałabym sama.
                      z panem x to jest tak: twierdzi że kocha dziecko, zdarza mu się mi pomoc np. jak
                      ma po drodze to zarejestruje dziecko do lekarza, albo odbierze wyniki ( ja muszę
                      jechać dość daleko mpk) on bardzo się interesuje dzieckiem, pyta o nie,no ale z
                      drugiej strony, nie pamieta jego dokładnej daty urodzin,tylko jeśli chodzi o
                      kasę to jakoś się nie kwapi, w chwili obecnej mam jeszcze pieniążki niczego mi
                      nie brakuje ale co by było gdybym nie miała z czego żyć?
                      boję się o to że zacznie walczyć o dziecko, czy on to może zrobić?
                      • kachna79 Re: dla dobra dziecka:-( 08.09.08, 14:38
                        Tu nie chodzi o wdzięcznośc względem Męża... A co do gestów
                        kochanka - przecież takie rzeczy moze zrobić dla Ciebie kolega z
                        pracy. Poza jednym: odebranie wyników badań. I zastanawiam się czemu
                        w przychodni obsługa udziela takich informacji obcej osobie (bo
                        dziecka nie uznał).
                        Wniosek: zaczynam wątpić w prawdziwość tego wątku.
                        • kasi-a789 Re: dla dobra dziecka:-( 08.09.08, 14:55
                          kachna żeby odebrać morfologię krwi wystarczy podać nazwisko, nikt się nie pyta
                          o więzy krwi. Watek jest najbardziej prawdziwy:( niestety
                          • ciekawos Re: dla dobra dziecka:-( 08.09.08, 17:11
                            Piwa sobie naważyłaś, a co najgorsze dalej w tym tkwisz i mam
                            wrażenie, że nie do końca wysunełas wniosku z popełnionego błędu.
                            Według mnie bardzo ważna jest rozmowa, szczera rozmowa na pierwszym
                            miejscu z Twoim mężem, a potem z byłym/obecnym kochankiem. Właśnie:
                            wynika, że z byłym kochankiem wciąż szukasz kontaktu. On sie
                            dzieckiem nie interesuje, ale Ty prosisz go np. zeby odbral wyniki
                            badań dziecka z przychodni. Jeżeli dalej bedziesz żyła na dwa światy
                            to się wykończysz.
                            Tak poza tym... Twój mąż musi Cie strasznei kochac!
                            • ciekawos Re: dla dobra dziecka:-( 08.09.08, 17:17
                              Tak w ogóle...
                              Męża zdradziłaś, bo nie ukladalo Wam się w małżeństwie. Ale czy Ty
                              planowałaś zalożyć nowy związek? planowałaś dziecko? Kiedy zaszłaś w
                              ciąże z kochankiem, to co poczułaś? Czy mówiąc mężowi o całej tej
                              stuacji liczyłaś na to,ze da Ci drugą szanse, tzn. czy wogole
                              chciałaś,zeby Cie "przygarnął" i dlaczego?
                              Byłoby wspaniale dla Ciebie gdybys mogla sie od tego wyrwać,
                              uniezależnić sie, mieszkać sama, czy nawet wrocic do rodziców...
                              mogłabyś wtedy popatrzec na to wszystko z dystansu.
                              • kasi-a789 Re: dla dobra dziecka:-( 09.09.08, 08:25
                                nic nie planowałam, planowałam to żeby rozejść się z mężem, wtedy pojawił się
                                kochanek i zawrócił mi totalnie w głowie, wcześniej znaliśmy się dość długo i
                                byliśmy bardzo dobrymi kumplami, później-wszystko stało się bardzo szybko
                                staliśmy się parą, on bardzo dobrze znał moja sytuacje z mężem. Prosiłam go żeby
                                się wycofał jeśli nie traktuje mnie i naszego związku poważnie, czułam że dla
                                mnie to naprawdę znaczy bardzo bardzo dużo, ale nie wycofał się, brnął w to ze
                                mną razem, obiecywał że zawsze będzie ze mną, wszystko się skomplikowało jak
                                zaszłam w ciąże
                                • ciekawos Re: dla dobra dziecka:-( 09.09.08, 10:10
                                  szkoda, że gdy chciałaś odejść od męża po prostu tego nie zrobiłaś.
                                  Kochanek teraz pzrestał sie tobą interesowac, to jednak zostałas
                                  przy mężu... ale nadal czekasz,ze kochanek znów sie odezwie.
                                  Trzymasz dwie sroki za ogon! To sie musi jakoś skończyć. Lepiej
                                  żebyś to Ty sama podjeła decyzje, bo potem któryś z nich podejmie
                                  ją "za Ciebie" i wtedy dopiero będziesz miała problem... niedajboze
                                  mężowi skonczy sie cierpliwość.
    • realistka2008 Re: dla dobra dziecka:-( 09.09.08, 13:52
      Nie powiem Ci co masz zrobic bo sytuacja jest niezle zagmatwana a
      decyzja koniec koncow i tak nalezy do Ciebie. Nie sadze tez ze jest
      jedno wyjscie, ktore zadowoli wszystkich.

      Ale powiem co dosc wyraznie przebija z Twoich postow:
      - widac, ze Tobie jeszcze ciagle zalezy na kochanku i chyba ciagle
      na cos liczysz od niego
      - napisalas, ze kochanek nie chce z Toba byc
      - mowi, ze nikomu dziecka nie odda ale co to tak naprawde oznacza,
      skoro to maz jest prawnym opiekunem, to maz finansowo wspiera-
      wybacz, ale troche smieszne w tym kontekscie jest to jego "nie oddam
      dziecka nikomu" skoro poza slownymi obietnicami nic tak naprawde za
      tym nie idzie.
      Piszesz:
      "twierdzi że kocha dziecko, zdarza mu się mi pomoc np. jak
      ma po drodze (...) on bardzo się interesuje dzieckiem, pyta o nie,no
      ale z drugiej strony, nie pamieta jego dokładnej daty urodzin,tylko
      jeśli chodzi o kasę to jakoś się nie kwapi"
      To zdanie pelne jest zaprzeczen! Bardzo sie interesuje dzieckiem i
      ZDARZA SIE MU pomoc!?
      Wyglada mi na to, ze Ty go wciaz kochasz i w jego zachowaniu
      wzgledem dziecka doszukujesz sie jakis pozytywow za wszelka cene,
      dowodow na to, ze mu zalezy, ze sie interesuje, ze moze jakos sie
      miedzy Wami ulozy.
      Ale tak naprawde chyba zdajesz sobie sprawe, ze u tego pana na
      slownych deklaracjach moze sie skonczyc.

      Dalej piszesz:
      "mam tak nagle powiedzieć panu x "masz dziecko ale nigdy więcej go
      nie zobaczysz zabieram Ci je".Rozmawialiśmy wiele wiele razy na ten
      temat i on jasno mi powiedział że nie odda mi nigdy dziecka."

      Kurcze, a czy to dziecko to jakas rzecz ktora sobie zabieracie,
      oddajecie???
      Przeciez jesli on chce miec z dzieckiem kontakt, chce byc ojcem to
      tak naprawde nic nie stoi na przeszkodzie. Mozna sie jakos dogadac!
      Ustalic zasady, nawet jesli kazde z Was bedzie w innym zwiazku.

      Nie obraz sie, ale czy nie chodzi to raczej o to, ze dziecko jest w
      tym wszystkim troche takim przedmiotem przetargowym w Waszej
      relacji? Ze moze masz nadzieje, ze dzieki jego "milosci" do dziecka
      uda Ci sie kochanka odzyskac, stworzyc z nim rodzine? I ze jesli
      zagrozisz mu "zabraniem" dziecka to on sie ugnie i zechce byc z Toba?

      Nie twierdze, ze tak jest. Ale Twoje interpretacjie zachowania
      kochanka wskazuja na to, ze bardzo Ci na nim wciaz zalezy. Moze
      nawet troche za bardzo.
      • realistka2008 Re: dla dobra dziecka:-( 09.09.08, 14:00
        a jeszcze co do meza...
        No coz, bardzo szlachetnie z jego strony, ze wybacza zdrade, ze
        wzial odpowiedzialnosc za cudze dziecko na siebie.
        Ale sama piszesz, ze miedzy Wami jest dziwnie. Takie sprawy na pewno
        nie pozostana bez wplywu na zwiazek, na stosunek do Ciebie, do
        dziecka. Nawet jesli teraz maz stara sie tego nie dac odczuc.
        Dziecko jest jeszcze male, wiec sytuacja nowa i moze mezowi wydaje
        sie, ze z tym podola.
        Ale mysle, ze na dluzsza mete to jest bardzo trudne. I moze sie
        zdarzyc, ze on za jakis czas dojdzie do wniosku, ze ponad jego sily.
        A moze jest tak wspanialy i szlachetny, ze nie.
        Tego nie wiadomo.

        Z postow nie wynika, ze meza kochasz. Wydaje mi sie, ze jesli z nim
        zostaniesz to wlasnie ze wzgledu na jego wspanialomyslnosc, na
        bezpieczenstwo, ktore zapewni Tobie i dzieciom. Dla dobra dzieci.
        Tyle, ze ja po prostu nie wierze, ze ludzie powinni ze soba trwac
        latami ze wzgledu na dobro dzieci. Bo takie zwiazki gdzie jedna ze
        stron, lub co gorsza obie, cos poswieca, nigdy tak naprawde dzieciom
        na dobro nie wychodza.
        • kasi-a789 Re: dla dobra dziecka:-( 09.09.08, 15:01
          realistka podsumowałaś mnie bardzo trafnie, ja nie zaprzeczę bardzo mi zależy na
          tym moim przyjacielu, zakochałam się,poświeciłam temu związkowi bardzo wiele,
          oddałam całą siebie, ale czuje się teraz odtrącona i oszukana, a to strasznie
          boli.Nie chce żeby dziecko było karta przetargowa, a tak to teraz trochę
          wygląda, wiele razy mu owiłam że możemy byc razem i razem wychowywać małego
          (głupi warunek) on mówił że będzie mi źle wiedząc że on jest ze mną ze względu
          na dziecko, czuje się paskudnie. Z drugiej strony jest mąż który kocha dziecko
          bardzo, ale tez mi stawia warunek, albo żyjemy dalej sami (czyli zero kontaktu
          dziecka z biologicznym ojcem) albo koniec tej naszej idylli i cała moja rodzina
          dowiaduje się jaka ja naprawdę jestem. ojciec dziecka może i jest draniem, może
          mnie okłamał, oszukał ale jest jego ojcem, ale ja muszę zdecydować, nie pójdę w
          2 strony jednocześnie, nie ma takiej możliwości,już nie daje rady:(
          • kasi-a789 Re: dla dobra dziecka:-( 09.09.08, 15:39
            prosiłam nawet kochanka, abyśmy razem poszli do jakiejś poradni rodzinnej bądź
            do psychologa, tak żeby ktoś nam mógł spojrzeć na to obiektywnie i podpowiedzieć
            nam jakie wyjście byłoby najlepsze dla dzieci, ale on stwierdził że to ja
            powinnam pójść do psychologa bo to ja mam problem z powiedzeniem o tym co się
            stało moim bliskim, chodzi głównie o moją mamę z którą mieszkam. i na tym się
            skończyło.
            wiem że nikt mi nie podsunie wyjścia, bo to ja sama muszę podjąć decyzję ,ale
            wasze odpowiedzi bardzo mi pomagają
            kochanek interesuje się dzieckiem, fakt nigdy nie dał mi pieniędzy,pytał mnie
            kilka razy czy są mi jakieś potrzebne ale to bardziej było tytko takie
            pytanie.Nigdy nie przyniósł mu pampersów czy kaszki, czy czegokolwiek innego, a
            nie, kupił mu kiedyś 2 paczki chusteczek.Z tym prezentem naprawdę było mi bardzo
            przykro, kilka dni wcześniej były jego urodziny i ja mu przyniosłam drobiazg,
            bardzo się cieszył, mówił mi że pamięć jest najważniejsza,a później jak były
            urodziny jego syna nic mu nie kupił i jeszcze ten komentarz:(
            • lilith76 Re: dla dobra dziecka:-( 09.09.08, 16:51
              > prosiłam nawet kochanka, abyśmy razem poszli do jakiejś poradni rodzinnej bądź
              > do psychologa, tak żeby ktoś nam mógł spojrzeć na to obiektywnie i podpowiedzie
              > ć

              Jakiej poradni rodzinnej? Jaką wy jesteście rodziną? Kolejny twój pomysł podszyty fantazją, że po takim spotkaniu kochanek rzuci ci się w ramiona i zagra w tle jakiś rzewny przebój, a w ekranizajci waszej historii ciebie zagra Meg Ryan, jego Jonh Cusack.
              Ale myśl, że to TY, SAMA powinnaś porozmawiać z psychologiem jest dobra. Bo ty TY zabagniłaś swoje życie, życie jednego faceta, życie dwojga dzieci.
              • kasi-a789 Re: dla dobra dziecka:-( 09.09.08, 18:39
                lilith76☺ moż masz i racje ze tak bym chciała:(
            • realistka2008 Re: dla dobra dziecka:-( 09.09.08, 16:59
              kasi-a789 napisała:

              > prosiłam nawet kochanka, abyśmy razem poszli do jakiejś poradni
              rodzinnej bądź
              > do psychologa, tak żeby ktoś nam mógł spojrzeć na to obiektywnie i
              podpowiedzie
              > ć
              > nam jakie wyjście byłoby najlepsze dla dzieci,

              psycholog z pewnoscia nie podsunie Wam gotowego rozwiazania,
              niestety. bo nie ma jakiegos jednego uniwersalnego najlepszego
              rozwiazania. wszystko zalezy od tego jakimi osobami jestescie, jak
              znajdziecie sie w sytuacji, tylko Wy mozecie tak naprawde znalezc
              najlepsze rozwiazanie.



              ale on stwierdził że to ja
              > powinnam pójść do psychologa bo to ja mam problem z powiedzeniem o
              tym co się
              > stało moim bliskim, chodzi głównie o moją mamę z którą mieszkam. i
              na tym się
              > skończyło.


              nie sadze, ze to akurat jest najwazniejszy problem w tej sytuacji,
              ciekawe dlaczego jemu na tym zalezy, zebys powiedziala mamie?

          • realistka2008 Re: dla dobra dziecka:-( 09.09.08, 16:51
            kasi-a789 napisała:

            > realistka podsumowałaś mnie bardzo trafnie, ja nie zaprzeczę
            bardzo mi zależy n
            > a
            > tym moim przyjacielu, zakochałam się,poświeciłam temu związkowi
            bardzo wiele,
            > oddałam całą siebie, ale czuje się teraz odtrącona i oszukana, a
            to strasznie
            > boli.


            hm, wiem niestety jak strasznie to boli gdy oddajesz komus cala
            siebie, poswiecasz az tyle, stawiasz na szali swoje malzenstwo,
            rodzine... a potem ten ktos to odtraca, nie chce... to strasznie
            boli, strasznie rani. Ten bol bedziesz musiala niestety przebolec,
            przezyc i tylko czas moze na to pomoc, nic wiecej.

            Rozumiem Cie doskonale, bo niedawno przez cos podobnego
            przechodzilam, choc na szczescie u mnie skonczylo sie o wiele
            wczesniej. Ale tez ja bylam gotowa podjac ryzyko, zostawic wszystko
            dla tej nowej osoby. I poki on o tym nie wiedzial, poki nasza
            wspolna przyszlosc byla tylko jakims nierealnym marzeniem to bylo
            wspaniale. Ale kiedy nagle raczelo sie to coraz bardziej urealniac,
            umozliwiac on sie wycofal. Uciekl od tego, wciaz jednak powtarzajac
            ze zawsze marzyl o kobiecie takiej jak ja. To boli jak cholera.

            > Nie chce żeby dziecko było karta przetargowa, a tak to teraz trochę
            > wygląda, wiele razy mu owiłam że możemy byc razem i razem
            wychowywać małego
            > (głupi warunek) on mówił że będzie mi źle wiedząc że on jest ze
            mną ze względu
            > na dziecko, czuje się paskudnie. Z drugiej strony jest mąż który
            kocha dziecko
            > bardzo, ale tez mi stawia warunek, albo żyjemy dalej sami (czyli
            zero kontaktu
            > dziecka z biologicznym ojcem)

            No wlasnie tak sie zastanawialam, czy maz nie postawi takeigo
            wlasnie warunku. Z jedenj strony moznaby powiedziec, ze nie ma
            prawa. Z drugiej strony doskonale rozumiem dlaczego wlasnie tego by
            chcial i dlaczego tak wlasnie byloby najlepiej.


            albo koniec tej naszej idylli i cała moja rodzina
            > dowiaduje się jaka ja naprawdę jestem. ojciec dziecka może i jest
            draniem, może
            > mnie okłamał, oszukał ale jest jego ojcem,


            hmm.... nie wiem czy rozumiem taki argument, moze wiezy biologicznie
            nie sa dla mnie az tak istotne. Uwazam, ze prawdziwym ojcem jest ten
            kto wychowa, kto kocha, kto troszczy sie. A nie ten kto tylko
            zapewnil polowe materialu genetycznego.


            ale ja muszę zdecydować, nie pójdę w
            > 2 strony jednocześnie, nie ma takiej możliwości,już nie daje rady:(


            no wlasnie, niestety nie da sie sprobowac jednej opcji a jak nie
            wyjdzie to potem drugiej...
    • kasi-a789 Re: dla dobra dziecka:-( 09.09.08, 16:08
      tak chyba go kocham, kocham i nienawidzę jednocześnie, i chce żeby wrócił i wiem
      że to niemożliwe:-( ciągle go usprawiedliwiam, jestem na każde jego zawołanie. A
      obok jest mąż ktorego szanuje, doceniam to że nie wyrzucił mnie na zbity pysk,
      ale przytulam się do niego i nic nie czuje...:-(:-( i ranie jego, siebie i
      pewnie w przyszłości zranię tym dzieci.
      czy warto jest psuć ten dom który one mają?, taki ciepły, spokojny?, w imię czego?
      a tamten?, czy mogę go tak zranić?, zabrać mu jedyne, pierwsze dziecko? nie mogę
      pogodzić się z tym że to już koniec, że on nie wróci, że nie weźmie mnie za rękę
      jak kiedyś:-(
      ja tego chyba nie przeżyje, jak myślę o tym że on przecież ma tez p[prawo z kimś
      być:-( mieć dom, rodzinę:-( dziewczyny ja tego nie przeżyje,
      • ciekawos Re: dla dobra dziecka:-( 09.09.08, 16:34
        kochasz kochanka... ale czy przypadkiem kiedyś nie kochalaś w ten
        sam sposób swojego chlopaka, który teraz jest Twoim mężem?

        Może powinnaś spróbować odizolowac się od kochanka, a nie na siłe
        szukać z Nim kontaktu... i zobaczysz wtedy co sie stanie. Może
        będzie walczył, a może nie... a czas leczy rany.
    • kasi-a789 Re: dla dobra dziecka:-( 09.09.08, 18:31
      a jeżeli nie dam rady? jeżeli czas wcale nie wyleczy ran?, boje się że nigdy nie
      zapomnę:-( Boże jakie to trudne:-(
      jeszcze ta sytuacja dzisiaj:-( spotkałam się z nim, chciałam mu powiedzieć
      kolejny raz że nie daje już rady, już miałam jechać do domu i nagle pojawiła się
      jego mama, miał do niej podejść (dzwoniła wcześniej) po jakieś warzywa żeby nie
      dzwoniła, dodam że nie znam jego mamy, nigdy się nie widziałyśmy a ona nie
      widziała Szymona, on poszedł do mamy za chwilę wrócił ale z nią z tym że ona
      została trochę dalej, i mówi mi że jego mama chce zobaczyć małego ale nie chce
      mnie widzieć i ja mam zostać obok samochodu:-( powiedziałam że dla mnie to jest
      bardzo niemiła sytuacja że czuje się podle, ale on wziął dziecko na ręce i
      poszedł je pokazać mamie, czułam się podle, nawet nie chciała do mnie podejść,
      później mnie przepraszał za zachowanie swojej mamy, powiedział że wie że
      zachowała się nieładnie, mogła podejść i chociaż się przywitać. Dziewczyny ja
      chce to skończyć, ja nie chce tak się czuć:-( jestem słaba, nie radze sobie. Czy
      powinnam go poprosić o to by dał mi czas, czas na to żeby zapomnieć, a później
      może kiedyś, może wszystko się jakoś ułoży, czy odejśc bez słowa???, my mamy
      kontakt smsowy każdego dnia, on pisze,pisze codziennie, do niedawna pisał że
      jestem ważna, że zależy mu na mnie:-( ja już nie daje rady, może ja zwariowałam?:-(
    • kasi-a789 Re: dla dobra dziecka:-( 09.09.08, 19:33
      zapytałam go czy jest sens żebym czekała na to że kiedyś mnie pokocha i
      odpowiedział że chyba nie, co to znaczy chyba nie?
      • kachna79 Re: dla dobra dziecka:-( 10.09.08, 07:50
        > co to znaczy chyba nie?
        To znaczy "nie", ale nie chce powiedzieć tego wprost, bo będziesz
        histeryzować.

        P.S. Nie chę Cię ranić, chcę Cię obudzić.
      • lilith76 Re: dla dobra dziecka:-( 10.09.08, 10:25
        > zapytałam go czy jest sens żebym czekała na to że kiedyś mnie pokocha i
        > odpowiedział że chyba nie, co to znaczy chyba nie?

        Przypomina mi się scena z "Głupiego i głupszego", gdy na podbne pytanie i podobną odpowiedź ukochaje jeden z głównych bohaterów wybuchnął radością, że ma aż 0.00000000000000000000000000001% szansy.
        Tak kochana. On ci powie, że pokocha cię w grudniu 2027 roku a ty jak pies będziesz na tę datę czekać.
        "Chyba nie" znaczy "NIE NIE NIE NIE NIE NIE ale nie chcę żebyś idiotko płakała".


        Miej wobec siebie trochę godności. Odetnij się totalnie od faceta, odetnij dziecko - ten facet nie poczuwa się wobec niego ani finansowo, ani życiowo, bo pozwolił by inny mężczyzna je uznał i dał mu nazwisko, pozwala by jego rodzina traktowała matkę jego dziecka jak odpad śmietnikowy. Jest szmatą, gnidą, nie facetem, bez krzty honoru, dumy i godności. Kochać kogoś samego, to samej zniżać się do poziomu szmaty i gnidy. I nie ma tu żadnych wytłumaczeń.
        Szkoda mi twojego męża, bo w razie waszego rozstania on jeszcze przez wiele lat będzie łożył na dziecko obcego faceta, wypuści w świat kogoś ze swoim nazwiskiem, kto jest mu obcy. Być może to mu nie przeszkadza, być może za kilka lat będzie sobie pluł w brodę.
        Tamten mężczyzna nie ma do dziecka wg prawa żadnych praw, jest bezsilny, nic nie zrobi jeśli nie pozwolisz na jego kontakty z dzieckiem. Może pójśc do sądu, a sąd będzie się długo i gromko śmiał. W świetle prawa jest dla niego tak obcy jak pan Kowalski z Torunia i jak pan Kowalski z Torunia może się z nim spotykać.
      • realistka2008 Re: dla dobra dziecka:-( 10.09.08, 11:20
        kasi-a789 napisała:

        > zapytałam go czy jest sens żebym czekała na to że kiedyś mnie
        pokocha i
        > odpowiedział że chyba nie, co to znaczy chyba nie?


        bosz.... dziewczyno....
        ja rozumiem ze jestes w nim zakochana ale sa chyba jakies granice
        ponizania siebie!
        Czy on Ciebie kiedys pokocha? Nie pokochal Cie kiedy mialas z nim
        romans! Nie pokochal Cie kiedy urodzilas jego dziecko! Na co Ty
        jeszcze liczysz? Pytajac o to, to jakbys zebrala go o uczucie! Obudz
        sie!
        Tak jak napisala moja poprzedniczka, on pozwolil aby obcy facet
        uznal jego dziecko za swoje, dal mu nazwisko! Nie daje na dziecko
        ani grosza, nie pamieta o urodzinach. Z laski, bo mu po drodze,
        odbierze wyniki, co Ty bierzesz za jakis mega dowod jego ojcowskich
        uczuc! Czy Ty naprawde wierzysz ze jemu na dziecku zalezy???
        Poki co to on jest tylko pelen pieknych slowek i pustych zapewnien.
        On sobie moze odgrazac sie, ze dziecka nie odda, bo to fajnie i
        dramatycznie brzmi. Tyle ze ON JUZ JE ODDAL! Twojemu mezowi!
    • kasi-a789 Re: dla dobra dziecka:-( 10.09.08, 17:04
      dziękuje dziewczyny
    • kasi-a789 Re: dla dobra dziecka:-( 10.09.08, 17:10
      czy jego matka potraktowała mnie jak szmatę, bez szacunku, czy ja dramatyzuje?
      • kiecha3 Re: dla dobra dziecka:-( 10.09.08, 17:54
        Lilith bardzo mądrze napisała... czytaj, czytaj... moze wreszcie zrozumiesz...
        Masz rację.. mam ochotę na Ciebie krzyczeć... ale nie za romans.. nie za dziecko z kochankiem... ale za głupotę.. za bezdenną głupotę...
        Jestem ciekawa jak ty dziecku, rocznemu już i starszemu (z mężem) które coś rozumieją tłumaczysz kim jest pan x... Wujek, tatuś Szymonka?
        Kobieto.. przestań wreszcie myśleć o własnej du.pie ale zacznij o dzieciach.. masz dwójkę wspaniałych maluchów i może wreszcie dla nich zacznij widzieć na oczy.. i przestań myśleć dup.ą
        Facet cię zdobył na ładne słówka, wydupcył, zrobił dzieciaka.. i ma cię gdzieś... A ty jak jakaś smarkata nastolatka latasz za nim z wywieszonym jęzorem... On cie nie chce, a ty się prosisz..
        Zrozum... on cie nie chce.. ani ciebie, ani dziecka..
        A mąż... jaki by nie był.. jest człowiekiem o wielkim sercu.. wybaczył zdradę, przyjął obce dziecko jak swoje.. łoży na twoje utrzymanie.. a ty nic.. potrafisz tylko wodzić wzrokiem za jakimś dupkiem... wiesz.. sama nie wiesz co masz dobrego..
        Zastanów się... co się stanie jak mąż nie wytrzyma tej sytuacji??? Zostaniesz na lodzie.. i to bez dzieci..
        Na twoim miejscu zrobiłabym tak (ale ja w przeciwieństwie do ciebie myślę nie tylko o własnej du.pie):
        1. Odseparować siebie i całą swoją RODZINĘ (siebie, męża i dwójkę dzieci) od kochanka... nie szukać z nim kontaktu.. bo jak na razie to wychodzi na to że on nie szuka, nie stara się nawet.. to ty jeździsz tam gdzie możesz go spotkać..
        2. Pogadać z mężem... że nie umiesz sobie z tym poradzić, ale się postarasz.. ustalić jakiś plan działania... wspólny front..
        3. Zrozumieć, że mąż cie strasznie kocha, a kochanek ma cie w dupie..
        4. Nigdy.. przenigdy nie pozwalać obcemu facetowi dotykać twoich dzieci... (wcale nie wiesz że to była jego matka ;/ )

        P.S. Wybacz za ostre słowa.. ale inaczej nie umiem... samolubstwo i głupota mnie mierzi....
        • kasi-a789 Re: dla dobra dziecka:-( 10.09.08, 19:06
          zgadzam się w 100% z tym co piszecie, wiem że powinnam się odseparować zupełnie
          bo tak będzie najlepiej dla dzieci, może i on naprawdę kocha syna widzę jak go
          przytula, czy jak się z nim bawi, ale to dalej nie ma sensu:-( on tez szuka tego
          kontaktu, pisze, dzwoni. do niedawna mówił mi że czuje do mnie coś pomiędzy
          "lubię" i "kocham" ale teraz myślę za kłamał, mówił to co ja bym chciała
          usłyszeć, może chciał zyskać czas, może bał się że zabiorę mu syna.
          to napewno była jego matka, znam ją z rodzinnych zdjęć, ale nawet nie
          podeszła:-( stanęła 200m dalej
          dziewczyny jak ja wam dziękuje za wsparcie, krzyczcie-boziu jak mi to pomaga,
          otwiera mi oczy,
    • kasi-a789 Re: dla dobra dziecka:-( 10.09.08, 19:09
      dzisiaj przyszedł pod moją uczelnie (pisze doktorat i już powoli się
      przygotowuję do zajęć) przyszedł żeby kupić mi loda i odprowadzić na
      przystanek...:-(
      dziewczyny:( ja już nie wiem w co on gra:-(
      • kiecha3 Re: dla dobra dziecka:-( 10.09.08, 19:38
        A ty co zrobiłaś?? jak potulna owieczka polazłaś z nim na tego loda......?? A
        może przy okazji zrobiłaś mu tego loda...?

        I jakim cudem miałaś czas na doktorat, męża, kochanka i dwójkę dzieci...????
        • kasi-a789 Re: dla dobra dziecka:-( 10.09.08, 20:47
          mojego tego nieszczęsnego kochanka poznałam na studiach, był moim bardzo dobrym
          kumplem, można powiedzieć przyjacielem. pierwsze dziecko urodziłam na początku
          studiów, byłam bardzo dobra studentką toteż zaproponowali mi studia
          doktoranckie. Syna urodziłam po obronie pracy magisterskiej:-(
          nie nie zrobiłam mu loda, nie ma miedzy nami żadnej fizycznej więzi, dziewczyny
          ja wiem że wy mi dobrze życzycie,ja wiem, wiem naprawdę że powinnam dla dobra
          dziecka to skończyć, ale błądzę jak dziecko we mgle. Kurde boje się ze to mi
          nigdy nie przejdzie:-(
          • kiecha3 Re: dla dobra dziecka:-( 11.09.08, 06:43
            to ja mam dla ciebie jedną radę...
            zostaw dzieci obecnemu mężowi... i zejdź mu z głowy!! Daj porządnemu facetowi
            spokój...
            Bo jak na razie krzywdzisz nie tylko dzieci ale i jego.. jesteś okropnym,
            wstrętnym samolubem... nic do ciebie nie dociera... czy ty nie rozumiesz, ze to
            nie jest zabawa? chcesz, i co gorsza,robisz własnym dzieciom krzywdę... wyrodna
            matka.. i do tego puszczalska..
            Jak inaczej do ciebie mówić, byś zrozumiała... byś przestała krzywdzić
            innych..?? Bo ty się skupiasz tylko i wyłącznie na sobie... nikt i nic nie jest
            ważniejsze... ty w ogóle myślisz o kimś innym niż ty sama+wyimaginowany ideał
            kochanka...???
            Do rozpoczęcia roku akademickiego jest jeszcze trochę czasu.. wyjedź.. sama..
            gdziekolwiek.. bez telefonu... mężowi i dzieciom tylko powiedz, że wyjeżdżasz
            pookładać sobie w głowie... bo masz straszny bałagan... i przemyśl dokładnie
            swoje zachowanie i sytuację w jakiej stawiasz siebie (dzi.wki żebrzącej o
            uczucie kochanka, gdy on ma cie za nic) i swojej rodziny.. pisząc rodzina mam na
            myśli dzieci i twojego męża...
            Na prawdę, jak długo chcesz tkwić w tym bagnie.. i jak długo chcesz wciągać w to
            3 niczemu niewinnych ludzi??
            • kasi-a789 Re: dla dobra dziecka:-( 11.09.08, 12:19
              dość mocne słowa, ale zgadzam się z kazdym, nie liczyłam na to że będziecie mnie
              głaskać po główce, liczyłam na szczerość i szczerość dostałam.
              jestem w takiej sytuacji że nie mogę wyjechać, kiecha ja nawet nie mogę pojechać
              do sklepu bo mąż się wkurza.
              gdybym myślała tylko o sobie pewnie już dawno odeszłabym od męża, ale zawsze
              myślałam o jednym naszym dziecku a teraz o dwójce. Wiesz dlaczego chciałam
              odejść od męża i tak łatwo go zdradziłam?, bo mnie poniżał i poniża nadal (ale
              teraz to inna broszka bo sobie zasłużyłam)bo mówił mi że jestem nikim,że jestem
              głupia szmata i do niczego się nie nadaje, bo tydzień po urodzeniu pierwszego
              dziecka gdy leżałam w łóżku z wysoką gorączką (miałam zapalenie piersi)i
              poprosiłam go żeby mi podał dziecko bo bałam się ze je upuszczę, powiedział
              cytuje:"zamknij ryj i sama rusz dupę" bo słowo zamknij się słyszałam po 20 razy
              dziennie, bo się mnie wstydził przed wszystkimi, rodziną, znajomymi..bo będąc ze
              mną w sklepie (ja weszłam do butiku z kosmetykami) powiedział mi-tak żeby
              wszyscy słyszeli-"gdzie Ty idziesz,w takim ubraniu ja bym się wstydził tam
              wejść"bo gdy nie miałam ochoty na seks ciągle mi powtarzał że do niczego się nie
              nadaje, ze jestem oziębła i że znajdzie sobie kochankę, przykłady można mnożyć w
              nieskończoność,a kochanka znalazłam sobie gdy mój mąż zabrał całą kasę, przelał
              na konto a ja musiałam go dosłownie żebrać o każde 2 złote i to ciągłe
              wypominanie-pójdziesz do pracy to będziesz kasę miała, a ta jest moja. A prawda
              była taka że ja mając rentę po ojcu utrzymywałam cały dom-tzn oddawałam całą
              kasę mamie która płaciła rachunki za wszystko.Ale ojcem był i jest wspaniałym,
              dobrym opiekuńczym, kochanym dlatego to ciągnęłam...ja nie chce się
              usprawiedliwiać-bo wiem że zrobiłam źle, ja chce żebyście zrozumiały. Nagle
              pojawił się on-tzn był cały czas,ale nagle coś zaiskrzyło, był dla mnie bardzo
              dobry, potrafił słuchać, był opiekuńczy, pomagał mi, zawsze miał dla mnie ciepłe
              słowo,to nie był szybki seksik i koniec. Seks był tutaj najmniej ważny, kurde
              zakochałam się tak jak nigdy wcześniej i ja sama to skończyłam, powiedziałam
              żebyśmy nie spotykali się poza uczelnią, że tak będzie lepie, wtedy jeszcze
              prosił mnie żebym tego nie robiło, bo dziecko, bo my, bo plany...ale ja
              widziałam jak on się meczy, że ma wątpliwości,ale dalej były spotkania, spacery,
              smsy każdego dnia, telefony, był zawsze jak go o to poprosiłam. ale jednak coś
              było inaczej:-( a tak długo...już sama nie wiem co w tym wszystkim było
              prawdziwe.jeszcze do niedawna potrafił przejechać pół miasta żeby mnie o 7 rano
              zawieść na uczelnie,a tam czekać pół dnia żeby mnie odwieść do domu żebym mogła
              nakarmić szybciej dziecko, Bo że ja już nie wiem co ja mam zrobić jak mam
              postąpić, a co jeśli jemu naprawdę zależy na tym dziecku? właśnie to chodzi o
              żywych ludzi, dlatego tak bardzo się waham, dlatego jest mi tak ciężko:-(:-(
              dziękuję za wszystkie odpowiedzi, dziewczyny naprawdę bardzo mi pomagacie
              • kiecha3 Re: dla dobra dziecka:-( 11.09.08, 14:17
                wiesz.... nie chce mi się wierzyć, że facet który cię tak poniżał nadal cię
                utrzymuje... przyjął dziecko z nieprawego łoża... ej.. nie mówisz całej prawdy..
                Jak na razie to tylko krytykujesz męża a bronisz kochanka...

                Jak wolisz.. skoro się tak męczysz to czemu nie odejdziesz od męża? Czemu nie
                zostaniesz sama z dziećmi... będzie ci łatwiej... bez przymusowego sexu, wyzwisk
                i tego wszystkiego czego tu jeszcze nie opisałaś..
                Mąż jak piszesz to uczciwy człowiek.. alimenty raczej by płacił...
                Po co tkwisz w tym.. zamiast ratować dzieci...
                O ile dobrze zrozumiałą to pierwsze dziecko ma conajmniej 5-6 lat.. jak ty mu
                tłumaczysz całą sytuację...??
                • lilith76 Re: dla dobra dziecka:-( 11.09.08, 16:09
                  Też mi się to jakoś gryzie i ciężko mi uwierzyć, że bufon poniżający i lekceważący żonę, lekko usynawia jej dziecko ze skoku w bok.
                  I nie ma tak, że możesz się teraz dać traktować przez męża podle, bo zasłużyłaś zdradą. Tak całe życie przejdziesz jako ofiara. Najpierw wbija ci do głowy mąż, że jesteś nikim, a potem sama się w tym utwierdzasz.
                  Być może najlepszym wyjściem dla ciebie byłoby życie tylko z dziećmi - bez jednego męża którego nie kochasz i który cię nie doceniał, ale i drugiego który cię nie kocha i lekceważy - i rozmowy z psychologiem.
                  I pomyśl jedno - obaj panowie: mąż i kochanek potraktowali cię podobnie (jeśli wszystko co piszesz, to prawda). Albo masz zaniżone poczucie wartości i każdy gest przyjmujesz jak wielki dar miłości, albo wybierasz ciągle niewłaściwy typ mężczyzn, nie szanujacy cię.
                  • kasi-a789 Re: dla dobra dziecka:-( 12.09.08, 13:15
                    pisze prawdę:-( ja jestem jakaś taka przewrażliwiona i wszystko chyba odbieram
                    jak atak. Mąż mój jest taki był taki i myślę że się nie zmieni, zawsze mi
                    powtarzał że mnie nie kochał i nie kocha, ożenił się bo byłam w ciąży, i daje mi
                    to odczuć. Nie wiem może on tylko tak mówi, małego zaakceptował i bardzo go
                    kocha, mówi do niego synku,jestem pewna że bardzo chce być jego tatą, a że
                    został ze mną...on mówi że został bo wstydzi się rodziny i szkoda mu dzieci...
                    padło pytanie jak tłumacze to starszemu dziecku-nie tłumacze.
                    • kasi-a789 Re: dla dobra dziecka:-( 12.09.08, 13:31
                      z całą pewnością powinnam pójść do psychologa, piszecie o zaniżonym poczuciu
                      własnej wartości-u mnie poczucie własnej wartości nie istnieje, już jako mała
                      dziewczynka byłam poniżana przez ojca, teraz cały czas żyję z mama która na
                      kazdym kroku mnie poniża-stąd moja anoreksja z którą zmagałam się wiele lat:-(
                      mój mąż nadal mówi mi często ze jestem wariatka.
                      dziewczyny ja niemego uwolnić się od tych wspomnień,cały czas o tym myślę, jak
                      się budzę, jak zasypiam, cały czas nas widzę, mam takiego potwornego doła, boże
                      żyć mi się nie chce, gdyby nie było dzieci.....:-(
                      • kiecha3 Re: dla dobra dziecka:-( 12.09.08, 13:51
                        marzyc o śmierci to mogą nastolatki.. a ty kombinuj jak się z tego wykaraskać...
                        nie rozczulaj się nad sobą...
                        pogódź się z faktem że jesteś jaka jesteś... i z tym że "co się stało, to sie
                        nie odstanie"... przeszłość jest przeszłością i na nią nie masz wpływu.. możesz
                        za to pokierować przyszłością... swoją, ale i swoich dzieci...

                        Z jednej strony piszesz że robisz doktorat, czyli nie głupia z ciebie babka.. a
                        z drugiej dajesz soba pomiatać każdemu..? jakim cudem..?? Pomyśl.. I działaj bo
                        szkoda czasu na takie tkwienie w zawieszeniu..

                        Wytłumacz mi jedno.. Czy ten biologiczny przychodzi do was do domu? Czy
                        prowadzasz do niego dziecko? I jak możesz nic nie tłumaczyć swoim dzieciom..??
                        Na pewno starsze pyta.. udajesz że nie słyszysz?? Jak mozesz być aż tak okrutna
                        dla swoich dzieci..??? Jak tak wogóle można..??
                        • kasi-a789 Re: dla dobra dziecka:-( 12.09.08, 14:28
                          kiecha nie on nie przychodzi do nas do domu,tzn nigdy kiedy było starsze
                          dziecko, w zasadzie nie był u mnie już dobrych kilka miesięcy. w wakacje
                          przychodził po prostu na plac gdzie ja byłam z dziećmi, wtedy trochę bawił się z
                          małym gdy starsze bawiło się gdzieś daleko, powiedziałam mu że nie chce żeby
                          starsze cokolwiek zauważyło, właśnie dlatego żeby nie burzyć jego poczucia
                          bezpieczeństwa, to były takie krótkie spotkania.przed wakacjami spotykaliśmy się
                          gdy starsze było w przedszkolu-on wtedy szukał pracy i miał praktycznie cały
                          dzień wolny a i ja też miałam bardzo dużo wolnego czasu. Nie tłumacze nic
                          dziecku bo w zasadzie dla niego nic się nie zmieniło oprócz tego że ma brata. Za
                          wcześnie na tłumaczenie czegokolwiek bo w zasadzie nie wiem w którą stronę to
                          wszystko pójdzie, a może jestem tchórzem..
                          jeśli zabronię ojcu na kontakt z synem to nic w naszym życiu się nie zmieni..i
                          jest szansa ze życie mojego starszego dziecka też będzie dalej biegło tym samym
                          spokojnym torem.
                  • horpyna4 Re: dla dobra dziecka:-( 19.09.08, 18:10
                    Lilith, to akurat jest możliwe i muszę przyznać, że czytając
                    początkowe posty oczekiwałam właśnie czegoś takiego.
                    Dziewczyna wyszła za faceta, który traktuje żonę, jak szmatę. Ona
                    zadurzyła się w innym, bo... właśnie był inny. Mąż nie chce jej
                    stracić, bo lubi się na niej wyżywać, a dziecko kochanka jest w
                    pewnym sensie "hakiem" na żonę. Mąż jest po prostu osobnikiem
                    lubiącym rządzić. Gdyby dziewczyna miała chociaż trochę rozumu, to w
                    życiu nie wyszłaby za takiego faceta - lepiej samotnie wychowywać
                    dziecko, niż wiązać się z chamem. A to uznanie cudzego dziecka jest
                    faktycznie pułapką, żeby nie mogła się "wymotać".
                    Z kochanka też niezły numer. I wydaje mi się, że problem tkwi w
                    samej dziewczynie - są takie, co wręcz przyciągają nieciekawych
                    facetów. Potencjalne ofiary.
    • kasi-a789 Re: dla dobra dziecka:-( 23.09.08, 13:46
      nie wiem jak mam się od tego wszystkiego uwolnić:-(
      • kiecha3 a co już zrobiłaś..??? N/t 23.09.08, 16:56


    • pinkdot Re: dla dobra dziecka:-( 24.09.08, 18:50
      Hmmm...jesteś takim skrzyżowaniem Madame Bovary i Basi Niechcic - wg mnie dwu
      najbardziej antypatycznych bohaterek w historii literatury. Współczuję szczerze
      mężowi - nie wierzę, że będziesz w stanie zerwać z tym lowelasem.
      • kasi-a789 Re: dla dobra dziecka:-( 24.09.08, 19:56
        właśnie zerwałam z nim kontakt co mu jasno zakomunikowałam. Boli
        • kiecha3 Re: dla dobra dziecka:-( 25.09.08, 06:37
          rozumiem, że z kochankiem.... choć pewności nie mam..

          a możesz jakieś szczegóły podać... np. jak zareagował, ..
          • kasi-a789 Re: dla dobra dziecka:-( 25.09.08, 09:57
            powiedziałam mu a w zasadzie napisałam na gadu że skoro z jego strony nic już
            nie ma (żadnego uczucia)to ja pasuje, potrzebuje czasu żeby zapomnieć o tym
            wszystkim i że nie będę się z nim kontaktowała, zapytał czy będę pisała chociaż
            o dziecku-powiedziałam że nie.
            powiedział żebym walnęła kilka razy głową o ścianę. Miłe co? później dzwonił
            ale nie odbierałam
            • kiecha3 Re: dla dobra dziecka:-( 25.09.08, 12:40
              no to gratuluję.... !!!!

              Masz za sobą pierwszy krok....
              Tylko nie cofaj się w swoim postanowieniu....

              Swoja droga to on chyba ma naście lat jeszcze... a przynajmniej na tyle się
              zachowuje.. :D
              Dumna jestem z Ciebie ;)
              • kasi-a789 Re: dla dobra dziecka:-( 25.09.08, 14:35
                dziękuję, sama jeszcze nie wierze ze dam radę. Trzymaj kciuki bo po 2 latach
                jakiegoś takiego psychicznego uzależnienia od niego jest mi się ciężko wycofać.
                Otuchy dodaje mi fakt że jeśli chodzi o stronę prawną to wszystko jest w moich
                rękach. Walczę
                • mirabeela Re: dla dobra dziecka:-( 01.12.08, 23:39
                  i jak?
                  udało się?:)

                  Sadze, ze pan numer dwa nie jest wart tego, by jo tak rozpamiętywać, a pan numer
                  jeden jest za to odpowiedzialny. Pan numer dwa, to łobuz.. ale nie taki jak ci
                  nie, to łobuz emocjonalny..:)

                  O panu numer 2 zapomnij, gołym okiem widać jaki jest jego stosunek do tego, pan
                  numer jeden musi zechcieć odbudowywać związek, bo wydaje mi się, ze on sie
                  zaparł: będę z nią dla dobra mojego dziecka, drugim tez eis zajmę, dla dobra
                  mojego..
                  • jazzman1979 Re: dla dobra dziecka:-( 12.12.08, 10:53
                    to tak z męskiego punktu widzenia, co od życia dostał pan nr 1. ? he ? żonę co
                    mu rogi doprawiła i obce geny do wychowania ? i wspólne życie z rozchwianą
                    emocjonalnie idiotką ?

                    ten człowiek jest "za dobry", poświecą swoje życie dla dobra swojego dziecka,
                    matka ... bez komentarza ... nie zasługujesz ta tego człowieka ...
    • diablica1987 Re: dla dobra dziecka:-( 16.12.08, 14:37
      DO kasi-a789

      No fakt masz problem dziewczyno. Twój mąż wykazał się wielką miłością do Ciebie, biorąc na wychowanie nie swoje dziecko i to do tego owoc Twojej zdrady.
      Ale ja uważam,że nawet jeśli chcesz by Twoje dzieci miały,dom, mamę i tatę razem. To zastanów się nad jednym. Czy lepsze jest życie w domu pełnym miłości i spokoju, czy w domu obojętności, gdzie jest mama i tata. Dziecko musi mieć RODZICóW.Czyli dwoje ludzi,którzy są dla siebie wsparciem, partnerami.
      A co do ojca dziecka to nie będę Cię oceniać. Bo nie mogę. Nie należy kogoś kopać skoro leży tylko pomóc mu się podnieść.Ale zastanów się tylko czy warto poświęcać swoje uczucia dla kogoś kto jest obojętny na dziecko. Swoje dziecko...
      • diabel.pl Re: dla dobra dziecka:-( 16.12.08, 17:10
        i jak wytrwalas w postanowieniu,o zakonczeniu tego zwiazku
        wiesz ze kobiety to fance odrzucaja dobrych facetow a ciagnie ich w te wieksze
        zlo,pewnie jak by twuj maz byl t
      • diabel.pl Re: dla dobra dziecka:-( 16.12.08, 17:11
        i jak wytrwalas w postanowieniu,o zakonczeniu tego zwiazku
        wiesz ze kobiety to fance odrzucaja dobrych facetow a ciagnie ich w te wieksze
        zlo,pewnie jak by twuj maz byl taki jak on to bys go bardziej szanowala
        • hesia3 Re: dla dobra dziecka:-( 19.12.08, 00:38
          Uff przeczytałam wszystkie posty i zaczę od tytułu "dla dobra
          dziecka" a powinno być "Dla dobra dzieci!!!" Masz przechlapane to
          prawda. Ktoś w jednym wątku napisał, że kutas to nie zabawka i to
          powinno być motto tego forum. Zawsze w takiej sytuacji zastanawiam
          się co ja bym zrobiła.
          1. zerwałabym wszystkie stosunki z kochankiem, a przynajmniej sama
          ich nie szukała. Wmówiłabym sobie, że jestem z nim po rozwodzie i
          dziecko przyznano mnie (mam nadzieję, że ten punkt masz za sobą)
          2. skupiłabym się na innych problemach, nie damsko-męskich, praca,
          zabawy z dziećmi, rzuciłabym się w wir obowiązków, żebym ryła na nos
          ze zmęczenia (to uspokaja umysł i daje wytchnienie).
          3. ustawiłabym swoje stosunki z mężem na neutralnym poziomie, jak
          najbardziej spokojnie, bez agrsji, ale i bez sztucznej czułości.
          (Nie mogę się zdecydować czy twój mąż jest a) święty b) bardzo kocha
          dziecko i dla niego się poświęca c) napawa się myślą, że ma do końca
          życia niewolnicę d) jednak mimo wszystko cię kocha i czeka, że go
          też pokochasz)
          4. Po jakimś czasie np. pół roku, kiedy mąż przekonałby się, że
          faktycznie zerwałaś z kochankiem, i że rodzina jest dla ciebie
          ważna, zastanowiłabym się: a) jak odnosi się do mnie mąż (nie
          oczekuj, że w tej chwili będzie czuły, miły i kochający, bo takich
          to nawet wśród świętych nie ma) b) co ja faktycznie czuję do męża.
          5. Wybrałabym jedną z dwóch dróg, rzuciłabym się mężowi na szyję ze
          łzami w oczach i uwielbieniem, albo wniosła sprawę rozwodową mając
          świadomość, że mogę stracić pierwsze dziecko, albo nawet oboje.
          • kasi-a789 Re: dla dobra dziecka:-( 21.12.08, 12:11
            ciężko jest wymazać z pamięci coś co było bardzo ważne, ale staram się. gdyby
            tak można było wykasować pamięć. wierze ze kiedyś zwiąże się z kims kto będzie
            mnie kochał i szanował. wspierał i był przy mnie. Mąż mi tego nie daje, on ma
            dziwne poczucie bliskości i miłości, nie takie jak ja, chwała mu za to jakim
            jest ojcem, jestem mu wdzięczna za to że mi pomaga ale nie mogę i nie chce byc z
            kims kogo juz nie kocham, zbyt wiele się wydarzyło, ale on nie pozwala mi
            odejść..:( a ten pan co go kiedyś tak bardzo kochałam...no cóż miłość miłością
            ale nie chce znowu wejść w coś co nie ma szans
Inne wątki na temat:
Pełna wersja