lukreziaborgia
26.09.08, 13:45
ja juz nie mam sily :(
siedem miesiecy temu rozstalam sie z chlopakiem, z ktorym
mieszkalam. oczywiscie chlopak fleja nie pozbieral swoich wszystkich
rzeczy i teraz wiele z nich wala sie jeszcze po moim mieszkaniu.
prosilam, grozilam - jak grochem o sciane.
jak zmusic go, zeby zabral swoje rzeczy? nie chce z nim wchodzic na
sciezke wojenna, tak bym wystawila te rzeczy na klatke i niech sie
martwi, ale to pociagnie za soba pelno pyskowek i nieprzyjemnosci.
dla przykladu nasz dzisiejszy dialog (z gg, bo przez telefon juz nie
mam sily rozmawiac)
ja : kiedy zabierzesz rzeczy?
on : no czekalem na to pytanie, dzisiaj to nie wiem, bo jestem mega
zmeczony
ja : dobra, napisz mi konkretna date i godzine, ok? najlepiej zeby
to bylo dzis albo jutro
on : najlepiej dla Ciebie, a nie wiem czy najlepiej dla mnie, wiec
nie wiem, czy dam rade, teraz jestem mega zmeczony po imprezie i
ciezko mi o tym myslec...ja naprawde troche mysle, ze te rzeczy
jakos strasznie nie przeszkadzaja i ze jakos tak nie ma chyba mega
pospiechu.
czy ja jestem jakas dziwna, ze mi rzeczy bylego smrodza od siedmiu
miesiecy? JAK do niego przemowic, nie wywolujac wojny? mam juz kogos
i nie chce, zeby otwierajac moja szafe widzial kurtki i dzinsy
eksia. poza tym eksio spakowal sie w moj plecak, ktory tez
chcialabym odzyskac...
blagam, ma ktos jakis pomysl? bo ja juz naprawde nie ogarniam :/