wymiękam.... :(

26.09.08, 13:45
ja juz nie mam sily :(
siedem miesiecy temu rozstalam sie z chlopakiem, z ktorym
mieszkalam. oczywiscie chlopak fleja nie pozbieral swoich wszystkich
rzeczy i teraz wiele z nich wala sie jeszcze po moim mieszkaniu.
prosilam, grozilam - jak grochem o sciane.

jak zmusic go, zeby zabral swoje rzeczy? nie chce z nim wchodzic na
sciezke wojenna, tak bym wystawila te rzeczy na klatke i niech sie
martwi, ale to pociagnie za soba pelno pyskowek i nieprzyjemnosci.
dla przykladu nasz dzisiejszy dialog (z gg, bo przez telefon juz nie
mam sily rozmawiac)

ja : kiedy zabierzesz rzeczy?
on : no czekalem na to pytanie, dzisiaj to nie wiem, bo jestem mega
zmeczony
ja : dobra, napisz mi konkretna date i godzine, ok? najlepiej zeby
to bylo dzis albo jutro
on : najlepiej dla Ciebie, a nie wiem czy najlepiej dla mnie, wiec
nie wiem, czy dam rade, teraz jestem mega zmeczony po imprezie i
ciezko mi o tym myslec...ja naprawde troche mysle, ze te rzeczy
jakos strasznie nie przeszkadzaja i ze jakos tak nie ma chyba mega
pospiechu.

czy ja jestem jakas dziwna, ze mi rzeczy bylego smrodza od siedmiu
miesiecy? JAK do niego przemowic, nie wywolujac wojny? mam juz kogos
i nie chce, zeby otwierajac moja szafe widzial kurtki i dzinsy
eksia. poza tym eksio spakowal sie w moj plecak, ktory tez
chcialabym odzyskac...

blagam, ma ktos jakis pomysl? bo ja juz naprawde nie ogarniam :/
    • lilith76 Re: wymiękam.... :( 26.09.08, 14:10
      Bądź asertywna.
      Napisz mu na gg, że 10 października wystawiasz je na śmietnik z jego imieniem i nazwiskiem na worku. I zrób to tego dnia!
      I po tym jednym wpisie urwij kontakt. Wystarczająco już nagadałaś się z nim w życiu.
      Siedem miesięcy nie odebrał rzeczy??? Jakiej ścieżki wojennej się niby boisz? Obudź się.
      • m.stanislawski Re: wymiękam.... :( 13.10.08, 13:15
        Wyślij mu to paczką ! z zaznaczona opcją
        "Płatne przy odbiorze" i podaj kwotę z jakies 500 zł :P

        i tyle :D

        lilith76 napisała:

        > Bądź asertywna.
        > Napisz mu na gg, że 10 października wystawiasz je na śmietnik z
        jego imieniem i
        > nazwiskiem na worku. I zrób to tego dnia!
        > I po tym jednym wpisie urwij kontakt. Wystarczająco już nagadałaś
        się z nim w ż
        > yciu.
        > Siedem miesięcy nie odebrał rzeczy??? Jakiej ścieżki wojennej się
        niby boisz? O
        > budź się.
        >
    • enith Re: wymiękam.... :( 26.09.08, 14:14
      Słuchaj, twój eks miał siedem bitych miesięcy (!) na pozabieranie swoich szmat i drobiazgów z twojego mieszkania. Nie zrobił tego, a z waszej dzisiejszej rozmowy wynika, że ma w dupie twoje prośby o zabranie tych rzeczy. Gadka o imprezie i zmęczeniu to ewidentne próby dogryzienia ci, że on się super bawi, a jego rzeczy na pewno ci aż tak strasznie nie przeszkadzają. Na twoim miejscu pozbierałabym wszystko co do jednej sztuki i wystawiła na korytarz w pudłach i workach, a następnie zawiadomiła faceta, że jego rzeczy stoją pod blokiem i jeśli nie chce, by coś zginęło lub zamokło, niech się pospieszy z ich pozbieraniem. Przez ponad pół roku chciałaś załatwić sprawę łagodnie i po dobroci, i nie dało to efektu. Masz pełne prawo wywalić facetowi rzeczy na ulicę, a jeśli będzie się pluć, powiedz, że robisz miejsce w szafie na rzeczy nowego partnera ;)
    • asqe Re: wymiękam.... :( 26.09.08, 18:55
      byla mojego faceta tak wlasnie zrobila: wystawila jego super
      wypasiony rower na ulice. i moim zdaniem to bylo fair
    • 18_lipcowa1 Na co czekasz dziewczyno 27.09.08, 15:35
      kilka razy uprzedzalas, prosilas. Nie pomaga- spakuj w worek i
      wypierdol na smietnik.
      Ja bym tak zrobila. I znam kilka osob ktore tak wlasnie zrobily.
    • chicarica Re: wymiękam.... :( 28.09.08, 11:11
      Jak chcesz to załatwić fair, to spakuj graty w karton i oddaj do przechowalni
      bagażu na dworcu - zapłać za, powiedzmy, 5 dni przechowywania, a kwit wyślij
      listem poleconym z potwierdzeniem odbioru. Metoda sprawdzona, skuteczna, moja
      matka zrobiła tak kiedyś z gratami, których ktoś nie chciał odebrać z jej domu.
      Jak będzie chciał, to sobie odbierze - a nie, to pkp sprzeda na licytacji.
    • bfinger Re: wymiękam.... :( 28.09.08, 13:39
      w karton i telefon do kuriera
      • a_weasley Re: wymiękam.... :( 01.10.08, 20:11
        bfinger napisała:

        > w karton i telefon do kuriera

        Za pobraniem!
    • clementinne Re: wymiękam.... :( 29.09.08, 00:48
      lukreziaborgia napisała:

      > blagam, ma ktos jakis pomysl? bo ja juz naprawde nie ogarniam :/

      Przez 7 miesięcy nie potrafiłaś załatwić prostej rzeczy?

      A może w jakiś sposób po cichu liczysz, że on jednak wróci i nie
      będziesz musiała oddawać mu jego rzeczy? No bo innego pomysłu na te
      7 miesięcy nie mam.

      Koleś wyraźnie daje Ci do zrozumienia, że olewa to, że Ci na tym
      zależy. Ty o tym myślisz, męczysz się tym, wracasz do tego tematu,
      kontaktujesz z nim...A on? Totalna olewka.

      Tak na marginesie, on może sądzić, że te śmieci to jest pretekst do
      kontaktu z nim. No bo jest, jakby nie patrzeć.

      Zatem albo dalej się baw w zabawę w rozmawianie z nim i liczenie po
      cichu, że jeszcze będzie chciał wrócić. Dalej się z nim kontaktuj
      POD PRETEKSTEM ŚMIECI.

      Albo spakuj jego rzeczy i wyślij mu pocztą albo kurierem. I sprawa
      załatwiona.

      Albo wystaw na śmietnik - jeżeli nie ma tam nic cennego, tylko
      jakieś ubrania i drobiazgi. Jeżeli radził sobie bez nich przez 7
      miesięcy, poradzi sobie i teraz.
      • kiecha3 Re: wymiękam.... :( 29.09.08, 11:10
        a dlaczego mu ich nie zawiozłas i pod drzwiami nie zostawiłaś..?? Albo nie
        spakowałas do wielkiego pudła, i nie zaniosłas do piwnicy..?? Tylko udajesz że
        chcesz się ich pozbyć..??

        Jemu jak widac na tych rzeczach nie zależy, a tobie najwidoczniej baaardzo..
        • vincentyna Re: wymiękam.... :( 30.09.08, 22:21
          Ja piernicze, dobra jestes. Ja bylego w 24 h spakowalam, nakazalam zglosic sie
          po odbior i jeszcze mopem pogonilam, hehe.
          W wyzszych postach masz co najmniej kilka pomyslow, zastosuj.
          • lukreziaborgia Re: wymiękam.... :( 09.10.08, 21:46
            rzeczy zostały odebrane tego samego dnia :)
            nie zawiozłam mu ich, bo to byłoby dla niego bardzo wygodne - on po
            cichu na to liczył. kiedyś nawet się wkurwiłam i chciałam mu je
            podrzucić - ale kazał mi sobie sprawdzić na google gdzie jest jego
            ulica, bo mu się nie chciało tłumaczyć. nie musiałam pakować ani
            wysyłać na dworzec, wystarczyło pojeździć do ambicji.

            paniom, które sugerowały, że chciałam, żeby do mnie wrócił sugeruję
            leczenie lub naukę czytania ze zrozumieniem. chyba wyraźnie
            zaznaczyłam, że jestem w nowym związku. chciałam po prostu załatwić
            sprawę z klasą, a nie zniżać się do jego poziomu.
            tak czy owak - szafa pusta, kontakt zero, jest grejt :) dzięki
            wszystkim za rady :)
            • enith Re: wymiękam.... :( 10.10.08, 00:30
              Gratuluję uporania się z problemem :)
              A na marginesie, twój eks ma niezły tupet: kazać dziewczynie, która ma przywieźć mu jego rzeczy, poszukać sobie adresu w google, bo "jemu się nie chce tłumaczyć". To przekracza wszelkie granice przyzwoitości. Co za bałwan :/
              • gosiadzika i to też jest dziwne 10.10.08, 07:42
                bo
                --czy nowemu facetowi nie przeszkadzały graty byłego?
                --jak się spotykałam z facetem to wiedziałam gdzie mieszka...
                i medal za cierpliwość bo ja bym je pocięła i spaliła - taak żeby się trochę
                wyżyć :))
                • minerwamcg Czemu dziwne? 20.10.08, 17:14
                  > --jak się spotykałam z facetem to wiedziałam gdzie mieszka...

                  Ale on mieszkał u niej, stąd się tam wzięły jego rzeczy. Jak się już
                  wyniósł, to nie byli razem i Autorka wątku miała zapewne inne
                  zmartwienia, niż dowiadywanie się, gdzie aktualnie mieszka jej były.
            • clementinne Re: wymiękam.... :( 10.10.08, 15:53
              lukreziaborgia napisała:

              > paniom, które sugerowały, że chciałam, żeby do mnie wrócił
              > sugeruję leczenie

              Och, jak miło i sympatycznie :)
              Skoro już operujemy takimi pojęciami - mieć przez 7 miesięcy problem
              z wyrzuceniem śmieci po byłym nie jest zachowaniem zbyt normalnym :)

              Chciałas załatwić sprawę z klasą - a co pozbawionego klasy jest w
              spakowaniu śmieci w pudło i wysłaniu na podany adres? Byłoby o niebo
              prościej niż "chciałam mu je podrzucić - ale kazał mi sobie
              sprawdzić na google gdzie jest jego ulica, bo mu się nie chciało
              tłumaczyć." <rotfl> :D

              Nie sądzę, że męczenie go przez 7 miesięcy, proszenie, płaszczenie
              się, przypominanie, zezwalanie na to, żeby Cię olewał ("kazał mi
              sobie sprawdzić na google" - to już jest rewelacja!), kaprysił i
              miał generalnie gdzieś jest zachowaniem z klasą.

              Zachowaniem z klasą byłoby odesłanie mu jego rzeczy natychmiast po
              rozstaniu i nie poniżanie się przez następne 7 miesięcy.

              Coś chyba...hm...prawda w oczy kole. A to, że napisałaś, że jesteś w
              nowym związku - calutki post był o eks, ten nowy był tylko
              wspomniany. Nad 7 miesiącami nowego związku wisiał "problem eks". I
              mnóstwo emocji i myśli z nim związanych.
              • lukreziaborgia Re: wymiękam.... :( 11.10.08, 10:29
                nie jestem w związku od siedmiu miesięcy ;) więc sobie jednak eksio
                za dużo nie pogórował nad związkiem. a eksio i tak by nie zaplacił
                za rzeczy, więc musiałabym to zrobić sama, dziękuję - postoję.

                może mnie trochę poniosło, przepraszam. najważniejsze, że cel został
                osiągnięty, ja już się dość przez tamten związek nadenerwowałam, nie
                mam zamiaru dłużej - nawet jeśli to tylko post na forum. szkoda mi
                na to czasu :)

                największy plus całej tej sytuacji jest taki, że eksio się zrobił
                malutki, bo myślał, że mnie wyprowadzi z równowagi i będzie miał o
                czym rozmawiać z naszymi wspólnymi znajomymi. tymczasem ja sobie
                układam życie a jego boli. tak czy siak - moje na wierzchu.
                pozdrawiam :)
        • kaisia Re: wymiękam.... :( 10.04.09, 23:59
          I jeszcze ma jeździć za nim i się prosić żeby zabrał swoje rzeczy? żenada.
          Napisz ze wyrzucasz pojutrze jeśli ich nie odbierze.. a potem wyrzuć rzeczy,
          wyrzuć jego nr z gg, nie odbieraj telefonów.
          Chwasty trzeba wyrywać bo rosną za duże i zasłaniają nam słońce..
          • gad.forumowy Re: wymiękam.... :( 12.04.09, 18:33
            Powitać naczelną archeolog forumową :-P
Pełna wersja