Jeszcze nie mężatka ale już niedługo-problem :(

07.10.08, 08:37
Witam wszystkich zainteresowanych i chcących zapoznac się z moim
problemem i obawami, w ogóle ze mną. Postaram się opisac moją
historię od początku.
Mam 26 lat, skończyłam studia, pracuję. Od lipca mam nową pracę na
kierowniczym stanowisku( nie jest to praca stresująca dla mnie) nie
zarabiam kokosów, ponieważ jestem młoda ale na warunki w moim
regionie nie jest źle ( wspólnie z narzeczonym mamy „jakąś” zdolność
kredytową).
Mój narzeczony ma również 26 lat, pracuje.Narzeczonymi jesteśmy od
lipca tego roku, ale „chodzimy” ze sobą od lat ponad 7-właściwie to
od zakończenia liceum.
Mój narzeczony mówi, że od jakiegoś czasu jestem inna- inna w
sensie, nie przytulam się tak jak kiedyś, nie potrzebuje już takiej
wielkiej porcji czułości jak wczesniej, a wczesniej potrzebowałam
dużo. Taki pieszczoch był ze mnie.
Ja również to zauważyłam, ale jakoś pomyślałam o „zmęczeniu
materiału” wkońcu długo jestesmy ze sobą, pomyślałam, że to minie.
Ale nie mija.
W dodatku nie mam ochoty na seks z nim, wręcz unikam sytuacji w
których mogłoby do czegoś dojść. Dodam, że zaczęliśmu współżyć po
1,5 roku bycia ze sobą, była to przemyślana i odpowiedzialna
decyzja, od tamtego czasu biorę pigułki i wszystko było OK.
W zeszłym roku ze względu na wysoki cholesterol moja gin zaleciła
przerwę w pigułkach, tak dla powrotu normalnego cyklu a także w
międzyczasie dla zbicia tego cholesterolu. Tak więc od stycznia 2008
do czerwca 2008 nie brałam pigułek i przez ten czas się nie
kochaliśmy- w sensie nie odbywały się pełne stosunki. W lipcu
jechaliśmy na urlop, zbadałam się i znów zaczęłam brać pigułki- te
co wcześniej, były dobrze dobrane. I właśnie od tego czasu klapa- o
ile jeszcze na urlopie jakieś chęci miałam, to po powrocie klapa na
całej linii jak już pisałam.
Nie rozumiem czym to jest spowodowane- kocham mojego partnera, chce
być z nim całe życie, planujemy ślub, w tej chwili szukamy
mieszkania. I co no i nic!! I mam wyrzuty sumienia bo kochamy się
bardzo mało, o wiele mniej niż przedtem. Przedtem praktycznie za
każdym razem, jak się widzieliśmy, czyli ( 2-4 razy w tygodniu) się
kochaliśmy a teraz to raz na dwa tygodnie.
Niby wszystko jest w porządku a nie jest, mój partner jest bardzo
wyrozumiały, jakiś czas nic nic nie mówił, ale teraz pyta, pyta czy
to jego wina, jak ma mi pomóc, czy chce go rzucić, czy już go nie
kocham, czy mnie nie pociąga. On chce mi pomóc a ja nie wiem jak. Bo
kocham go i chce z nim być. Najbardziej zrobiło mi się przykro kiedy
powiedział, że boi się o nas, o nasz związek bo dawniej widział
iskierki w moich oczach a teraz ich nie ma.
Co ja mam zrobić? Nawet nie wiem czy mój post nadaje się na forum
psychologia, czy na zdrowie kobiety, czy problemy z seksiem czy
jeszcze jakieś inne.
Wiem, ze coś jest nie tak a nie wiem czemu i jak to zmienić.
Starałam się przekonać siebie na logike: mam kochającego faceta,
jesteśmy zdrowi, pracujemy, planujemy zamieszkać razem, wziąć ślub,
rodzice nam pomagają, możemy liczyć na wsparcie bliskich.
Niby OK a we mnie jest jakiś marazm, wszystkie dni takie same,
praca, dom, praca, spotkanie z narzeczonym, wyjście ze znajomymi,
praca, dom, praca i tak cały czas.
Co ja mam zrobić i jak odzyskać t co było, jak sobie poprawić
nastrój, jak stać się wiekszą optymistką bo są ludzie co mają
gorzejk odemnie a ja nad sobą wynajduje tylko czarne chmury.
No i podsumowanie : ja go KOCHAM – nie chce się z nim rozstawać,
piszę tak na wszelki wypadek, bo na pewno znajdą się tacy, którzy
poradzą rozstanie.
Proszę o ocenę, analizę mojej sytuacji albo sama nie wiem co. Na
wszelki pytania postaram się odpowiedzieć jeśli trzeba by było
jeszcze przybliżyć moją sytuację.
Pozwalam sobie zamieścić mój post na dwóch forach bo nie potrafie
zdecydowaćna które się bardziej nadaje.



Żeby mi sie chciało tak jak mi sie nie chce ...
:)))
    • enith Re: Jeszcze nie mężatka ale już niedługo-problem 07.10.08, 08:56
      Kochana, napiszę ci krótko i konkretnie: starasz się brać "na rozum" kwestie (pociąg seksualny, zauroczenie), które nie poddają się twojej woli. Ty możesz kochać narzeczonego, mieć idealne warunki do seksu itd. ale jeśli twoje ciało mówi "nie", to niewiele z tym zrobisz. I kwestia zaangażowania uczuciowego, wspólnych planów nie będzie tu istotna. Opcji jest kilka: odstawić pigułki, które są na szczycie listy czynników zaburzających libido u kobiet. Praktycznie wszystkie moje koleżanki skarżyły się w jakimś momencie swojego życia na potworny spadek libido spowodowany pigułkami. Po drugie: seksuolog. Może pogawędka ze specjalistą od tego typu zaburzeń pomoże wam w uporaniu się z problemem. Po trzecie: akceptacja obecnego stanu i faktu, że "iskierki w oczach" i "maratony seksualne" nie trwają wiecznie. Jesteście ze sobą, jakby nie było, od 7 lat i trudno wymagać, byście nadal "ćwierkali" jak wtedy, gdy poznaliście się po raz pierwszy. Jeśli nie chcesz się kochać tak często jak dotychczas, zadbaj szczególnie o to, by zbliżenia były dla was obojga satysfakcjonujące. I generalnie spróbuj się wyrwać z tego "marazmu", o którym piszesz, bo to z pewnością nie pomaga waszemu pożyciu. Wychodźcie razem, może wybywajcie na weekendy, spotykajcie się ze znajomymi. Nie daj się zapędzić w kierat "praca - dom - praca - dom".
      • klakierka Re: Jeszcze nie mężatka ale już niedługo-problem 07.10.08, 10:29
        Dziękuje :)
    • rosa_de_vratislavia Re: Jeszcze nie mężatka ale już niedługo-problem 12.10.08, 20:42
      klakierka napisała:
      > nie przytulam się tak jak kiedyś, nie potrzebuje już takiej
      > wielkiej porcji czułości jak wczesniej, a wczesniej potrzebowałam
      > dużo.
      > W dodatku nie mam ochoty na seks

      A masz ochotę na seks w ogóle? Myślisz o seksie?
      Takie objawy dają często pigułki. U niektórych osób - KAŻDE pigułki.
      Kobieta jest w tedy jakw drugiej fazie cyklu, czyli ma mniejszą
      ochotę na igraszki.
      Druga opcja - coś się w Tobie wypaliło o prostu.
      Ale najpierw pomyśl o tej pierwszej...
    • elza78 Re: Jeszcze nie mężatka ale już niedługo-problem 14.10.08, 22:28
      wez dziewczyno wywal piguly i przejdzcie na inna metode antykoncepcji, bo to
      pigulki pewnie powoduja u ciebie spadek libido, skoro piszesz ze w przerwie bylo
      wszystko ok...
      to nie sa cukierki niestety i NIE sa zdrowe wbrew wszelakim bzdurnym opiniom...
      • klakierka Re: Jeszcze nie mężatka ale już niedługo-problem 16.10.08, 12:44
        W przerwie sie nie zabezpieczaliśmy i nie współżyliśmy ( tylko
        oralnie )
      • klakierka Re: Jeszcze nie mężatka ale już niedługo-problem 16.10.08, 12:44
        W przerwie sie nie zabezpieczaliśmy i nie współżyliśmy ( tylko
        oralnie )
        • enith Re: Jeszcze nie mężatka ale już niedługo-problem 16.10.08, 17:58
          Ale w jakiej przerwie? 7-dniowej między opakowaniami czy dłuższej? Ja, po odstawieniu homonów potrzebowałam chyba ROKU, żeby jako tako dojść do siebie z libido, a i tak nigdy już nie było takie, jak z ery przedpigułkowej :(
          • klakierka Re: Jeszcze nie mężatka ale już niedługo-problem 17.10.08, 09:41
            W przerwie pół roku bez piguł.
            • enith Re: Jeszcze nie mężatka ale już niedługo-problem 17.10.08, 15:41
              Klakierka... idź do endokrynologa i sprawdź hormony. Czasem problemy z tarczycą mogą powodować spadek libido. Jeśli to nie hormony to może po protu po tylu latach pociąg do partnera u ciebie wygasł. To też należy brać pod uwagę.
              • gosiadzika Re: Jeszcze nie mężatka ale już niedługo-problem 20.10.08, 11:09
                przez pół roku się nie bzykalii???

                matko! to już bym chodziła po ścianach chyba:)

                a co do tarczycy to prawda, ma wpływ i na to:)
                • klakierka Re: Jeszcze nie mężatka ale już niedługo-problem 21.10.08, 19:53
                  no bzykali :P ale nie było stusunku "włóż-wyciąg" jak to nazywa
                  moje koleżanka :) nie było tak źle ;)
    • masha_qrella Re: Jeszcze nie mężatka ale już niedługo-problem 22.10.08, 15:39
      my nei bylismy dlugo razem, pare lat (2-3, wiec sie soba nie
      znudizlismy za bardzo) ,teraz jestesmy 2 m-ce po slubie,. Ostyatnie
      miesiace przed slubem, zreszta w sumie caly czas podczas kiedy sie
      spotykalismy ( z wylaczeniem pierwsyzch miesiecy) ja ochoty zbytniej
      nie mialam
      mocno spadkowa tendencja byla, ja sie stresowalam ciaza (zreszta
      narzeczony dzieci przed slubem nei chcial miec), mimo ze przeciez
      bralam tabletki, i jakos tak generalnie, nie mialam ochoty na sex.
      (libido opadniete ze wzgledu na tableki?)
      zawsze bylam albo zmeczona albo cos albo boli albo nie tak,
      eksperymentowac nie bardzo lubie..

      maz rozumial zawsze jak nie chcialam sie kochac, nigdy nasze lozkowe
      sprawy nie zachwialy by naszego zwiazku. Nie pomyslalabym ze chce go
      rzucic albo sie rozstac bo nie mam ochoty na milosc - no na boga
      bylam po prostu zmeczona!
      NIE CHCIALO MI SIE i tyle. przez pare meisiecy, moglismy sie kochac
      raz na dwa tygodnie, a mieszkamy razem. Zwykle zasypiamy
      przytuleni, a jak juz wyjatkowo wiedzialam ze maz chce sie kochac a
      ja marze zeby spac, to mu szeptalam ze 'mam nadzieje ze znow sie
      bedziemy kiedys kochac'

      a po slubie mentalnie sie zrelaksowalam, i chce mi sie bardziej
      wlasciwie z dnia na dzien.
      zmiana doslownie z miesiaca na miesiac. a w weekend nawet 2 razy!


      jestem pewna, po sobie, ze to wszystko siedzi w glowie, wszelkie
      bariery. Nawet to ze odstawilam tabletki uwazam nie tlumaczy
      zwiekszenia mojej checi.

      Po twoim chlopaku, jakbym byla toba, to bym pewnie po pierwsze
      chciala zeby przestal piep* ze a co a tiu a czy to jego wina a czy
      chcesz go zostawic 0 bo sie doigra! (to takie bombardowanie mysli,
      dziala jak z dziecmi powiedz im 'nie rob' to to co slysza
      jest 'rob' wiec robia!
      Im czesciej slyszsz 'zostawic' tym wiecej o tym myslisz i sie
      negatywnie nakrecasz.

      Facet na to nie wpadnie, ale zabral by Cie do jakiegos ladnego
      miejsa, kupil ladna bielizne, poadorowal cie - i nawet jak nie
      skonczycie w lozku, to po prostu spedzcie dobrze wieczor i dobrze
      sie bawcie.

      Idzcie do kina, czy zostancie w domu i cos obejrzyjcie jak wolicie.
      zrelaksuj sie i mysl jak milo spedzasz czas!

      Ja z mezem dobrze sie bawie nawet jak sie nie kochamy, i w
      momencie kiedy przestaje sie martwic ze sie nie kochamy - mam na to
      ochote!!
Pełna wersja