gundzia
26.10.08, 02:01
i czy ktos wie jak z tego wybrnac?
Mam meza od ponad dwoch lat i niby wszytsko bylo ladnie i fajnie ale...
on nie ma w ogole zaufania do mnie i przez to chce zlozyc wniosek
rozwodowy.Dlaczego?
Maz podejzewa mnie o zdrade,a raczej jest przekonany ,ze go zdradzam,jest tego
tak pewien ,ze w ponidzialek chce zlozyc pozew rozwodowy,mowi,ze ma na to
swiadkow i ze ktos nawet mnie widzial,zdradzajaca meza.Wspomne tylko,ze meza
nigdy w zyciu nie zdradzilam,gdzie on przed malzenstwem mial pare
incydentow,wszystko przebaczylam ,bo kochalam,ale czy dalej kocham???Chyba ta
jego podejzliwosc i zaborczoc zaczela wszystko zabijac.Wiara w to co mowia
ludzie do okola jest dla niego wazniejsza niz moje slowa.
Od jakiegos juz czasu nie uklada sie nam w ogole w lozku,wiec chcialam jakos
podkrecic atmosfere i kupilam pare fajnych szmatek do lozka.Dosyc,ze nie
zadzialalo to w ogole na niego, to jeszcze stwerdzil,ze zrobilam to dla
kochanka a nie dla niego...
Nsjgorsza jest ta bezradnosc,kiedy wiesz ,ze masz czyste sumienie,a ktos ci
zarzuca rzeczy ,ktorych doskonale wiesz ,ze nie zrobilas.
Zaczynam sie zastanawiac czy to przypadkiem nie jest atak na moja osobe,bo sam
ma cos do ukrycia.
Fakt faktem,jego zazdrosc wziela sie od momentu kiedy zaczelam prace w miejscu
gdzie sa dosc atrakcyjni mezczyzni i wlasnie malzonek podejzewa mnie,ze mam
romans z jednym z nich,co prawda bylo pare glupich sytuacji w ktorych osoba
stojaca z boku moglaby powiedziec,ze cos miedzy mna a kolega z pracy
iskrzy,ale jak sama zdalam sobie z tego sprawe jak to wyglada,szybko kolege z
pracy odstawilam na miejsce w ktorym powinien byc,ale mowy o romansie nie
bylo,bo malzenstwo bylo dla mnie najwazniejsze.
Na moje nieszczescie zalatwilam mojego meza bratu prace u nas w
firmie,(wspomne jedynie,ze z bratem meza sie lekko powiedziane nie lubimy)i
byl tam dopiero trzy razy a juz zdazyl powiedziec mojemu mezowi ,ze faktycznie
mam romans!A szkoda mi sie chloapka zrobilo,bo wiedzialam ,ze potrzebuje tej
pracy,mimoze sie nie lubimy.
Troche to chaotyczne co napisalam,ale wynika to z tego,ze jest srodek nocy i
nie moge spac,myslac o tym wszystkim,nie mam do kogo buzi otworzyc,bo moja
rodzina i przyjaciele sa daleko.Z mezem tez dogadac sie nie mozna,caly dzien
wyzywal mnie od ku..ew i szmat,po spotkaniu z bratem,ktory utwierdza go w
przeknaniu,ze jestem kims kim nie jestem.
Co z tym fantem zrobic?Chociaz jestem przekonana,znajac zawzietosc mojego meza
,ze skonczy sie to rozwodem,brak jego zaufania,i przekonaie o zdradzie ,ktorej
nie bylo zabilo moje malzenstwo.