jennifer87
29.10.08, 11:02
Hmm .Zaczne od tego ze mam na imie Magda mam 21 lat jestem ze swoim
facetem 3 lata ...jest to moj pierwszy facet (łozkowy) na
powaznie ,wczesniej miala tylko przelotne znajomosci ,flirty.
Od samego poczatku mam schizy na pukncie jego bylej ,byla to jego
jedyna dziewczyna ,ktora mial przedemna a facet ma 28 lat.
Byl z nia 3 i pol roku ,studiowali razem ,mieszkali jakis czas...a
ja sobie nie moge tego wybraczyc ,ze mial kogos przedemna .Wiem to
glupie ,ale caly czas jestem o niego zazdrosna ,boje sie jeszcze ja
kocha ,mysli o niej ..ze ja jestem brzydsza,glupsza po porstu
gorsza.. .Kiedy go poznalam wyplakiwal mi sie w rekaw ,po tym jak go
ona zdradzila 2 razy rozeszli sie ,on akurat obronil sie i wrocil do
swojego rodzinnego miasta w ktorym ja mieszkam.Od poczatku wiem ze
nie potrzebnie robilam mu awantury ...dogryzki na jej temat..on
musial mnie stale utwierdzac ,ze ona nic dla niego nie znaczyla ,ze
sie znia meczyl..niby byl znia bo koledzy tez kogos mieli ,osobno
chodzili na imprezy ,malo czasu spedzali razem...itp itd ja
oczywiscie w to wszystko nie wierze,bo pewnie mowi tak dla swietego
spokoju..chodz nie wiem jaka w tym prawda.Ja sie wnim bardzo
zakochalam i on we mnie tez ...ponad rok temu zaszlam znim w
ciaze..i dopiero wtedy mi sie oswiadczyl..tzn zareczylismy sie
tylko ,a niby wczesniej chcial to zrobic...dziecko sie urodzilo
zamieszkalismy razem wiadomo spiecia byly jak to na poczatku nowa
sytulacja ,dziecko...za kazdym razem jak zaczynalam mowic o slubie
to on albo sie zloscil albo zmienial temat...az wkoncu zrozumialam
ze nic na sile ,nie chce slubu....chodz bardzo sie kochamy.ostatnio
on sam sie mnie spytal czy wyjde za niego a ja powiedzialam ze nie-
jego czas minal i nie chce juz wiecej sie upodlac zaczynajac ten
temat zeby on mnie gasil...teraz on niby chce..hehehe pokrecone to
jest ...zyjemy ze soba jest nam dobrze,materialnie stoimy bardzo
dobrze..ale jednak cos nie gra..ostatnio szukalam jego bylej na
naszej klasie i znalazlam teraz codziennie wchodze na jej profil
isie powrownuje do niej ..mam schizy ze on ja jednak bardziej kochal
odemnie i wogole...wiem ze to chore bardzo chce sie pozbyc tych
mysli... ale hcyba fakt tego ze on nie chcial ze mna
slubu..przyczynia sie do tych mysli ..oczywiscie doschodza dogryzki
ze strony najblizszych np od mamu("ja bym nie mogla tak zyc na kocia
lapę -tak jakby ktos byl ze mna tylko ze wzgledu na dziecko a mnie
nie chcial") smutne ale prawdziwe...pomalu zaczynam w to
wierzyc ...:/ powiedzcie co o tym sadzicie co mi poradzicie?