rzetka
08.11.08, 12:45
Witam
Zacznę od tego dlaczego od kilku dni nie odzywam się do mężą
(jesteśmy małżeństwem od niespełna roku). Otóż byliśmy ostatnio w
banku, gdzie zakładał sobie nowe konto (tańszy bank). Pani zapytała
czy konto ma być wspólne, a on odpowpiedział, że NIE!!!
Problem polega na tym, że moje wynagrodzenie starcza mi ledwo na pół
miesiąca. Pokrywam wydatki związane z życiem - zakupy. Oprócz tego
na moim koncie wisi nasz jakby wspólny kredyt na samochód
(spokojnie - używany ośmioletni). Owszem musi moje wynagrodzenie
wpływać na moje konto, aby bank był świadomy, że nie straciłam
dochodów, ale przecież mogę zostawiać pieniadze na ratę i resztę
przelewać na nasze wspólne konto.
Po tym czasie muszę prosić sie męża o każdą złotówkę, a to na chleb,
a to na większe zakupy.
Gdybyśmy jednak mieli konto wspólne i miałabym do niego dostęp
(jakikolwiek) to niebyłoby takich sytuacji.
Czy wy też miałyście lub macie takie sytuacje? Proszę pomóżcie mi co
mam zrobic, jak z nim rozmiawiać? To przykre kiedy ktoś wydziela ci
po 20 - 50 zł na tydzień.