muszę prosić męża o pieniądze

08.11.08, 12:45
Witam
Zacznę od tego dlaczego od kilku dni nie odzywam się do mężą
(jesteśmy małżeństwem od niespełna roku). Otóż byliśmy ostatnio w
banku, gdzie zakładał sobie nowe konto (tańszy bank). Pani zapytała
czy konto ma być wspólne, a on odpowpiedział, że NIE!!!

Problem polega na tym, że moje wynagrodzenie starcza mi ledwo na pół
miesiąca. Pokrywam wydatki związane z życiem - zakupy. Oprócz tego
na moim koncie wisi nasz jakby wspólny kredyt na samochód
(spokojnie - używany ośmioletni). Owszem musi moje wynagrodzenie
wpływać na moje konto, aby bank był świadomy, że nie straciłam
dochodów, ale przecież mogę zostawiać pieniadze na ratę i resztę
przelewać na nasze wspólne konto.
Po tym czasie muszę prosić sie męża o każdą złotówkę, a to na chleb,
a to na większe zakupy.
Gdybyśmy jednak mieli konto wspólne i miałabym do niego dostęp
(jakikolwiek) to niebyłoby takich sytuacji.

Czy wy też miałyście lub macie takie sytuacje? Proszę pomóżcie mi co
mam zrobic, jak z nim rozmiawiać? To przykre kiedy ktoś wydziela ci
po 20 - 50 zł na tydzień.
    • vocativa Re: muszę prosić męża o pieniądze 08.11.08, 14:37
      Rzeczywiście dziwna sytuacja i masz w pełni prawo czuć żal,ale wydaje mi się, że
      nie rozmawianie ze sobą nie jest dobrym rozwiązaniem.Może spróbuj z nim na
      spokojnie porozmawiać, spytaj go czemu tak zrobił.
      Pozdrawiam serdecznie:)
      • nsc23 Re: muszę prosić męża o pieniądze 08.11.08, 15:17
        A co ustaliliscie PRZED pojsciem do banku? Rozmawialiscie w ogole o tym?
    • marzeka1 Re: muszę prosić męża o pieniądze 08.11.08, 15:52
      I jak wyobrażasz sobie dalsze życie???/ a jak bedzie dziecko i pójdziesz na wychowawczy lub np. starcisz pracę???? Kompletnie nie rozumiem takiego podejścia do pieniędzy??? Mąz wydziela?- toz to upakarzające i na dłuższą metę,nie da się tak zyć.
      • rzetka Re: muszę prosić męża o pieniądze 08.11.08, 16:22
        no właśnie się nie da i nie daje, mam juz tego dość, ale nie wiem
        też jak przemówić mu do rozsądku

        a pójście do banku było całkowitym spontanem, weszlismy tam przez
        przypadek widząc zachęcającą reklamę
        • horpyna4 Re: muszę prosić męża o pieniądze 08.11.08, 20:41
          Nie dawaj mu jeść, skoro Ci nie starcza. Niech się sam wyżywi, stać
          go na to.
          On nie daje Ci pieniędzy, Ty mu nie dasz obiadu. Proste?
          A najlepiej zrób sobie zeszyt z wydatkami, to będzie widać wyraźnie,
          ile musisz wydawać. Wpisuj każdy, nawet najmniejszy zakup z dokładną
          datą. Wtedy Twój misio zobaczy, ile trzeba faktycznie pieniędzy na
          życie. I oczywiście nie proś go o żadne pieniądze, niech rzeczywiście
          nie będzie dla niego na jedzonko.
          Wiem, jestem jędzą. Ale z chłopami tak trzeba, inaczej nie dotrze.
          • dyderko Re: muszę prosić męża o pieniądze 10.11.08, 16:28
            A ja bym poszła dalej, zapłaciłabym ratę za samochód, po czym
            wręczyła bym mu potwierdzenie przelewu ze słowami „zapłaciłam za
            samochód, Ty zajmij się utrzymaniem domu”. Konsekwentnie
            odmawiałabym kupowania czegokolwiek z własnej kieszeni, wydawałabym
            tylko tyle ile bym dostała – 20 złotych, 15, 50 (jeśli autorka wątku
            nie jest w ciąży i nie ma problemów zdrowotnych to nawet kilka
            miesięcy jadając poza domem wytrzyma), pan po trzech miesiącach
            jedzenia frytek musi zacząć myśleć!
        • nsc23 Re: muszę prosić męża o pieniądze 10.11.08, 11:49
          rzetka,
          wydaje mi sie, ze jezeli wejscie do banku bylo spontanem, to nie masz co miec do
          faceta pretensji - w koncu nie przedyskutowaliscie tej sprawy, wiec jak on mial
          wiedziec, jakie jest Twoje zdanie?
    • 18_lipcowa1 wspolne konto???? 08.11.08, 20:52
      bron cie panie boze przed wspolnym kontem
      wtedy nie zobaczysz ani grosza, nawet ze swoich zarobkow
      • chicarica Re: wspolne konto???? 09.11.08, 12:01
        Z takim kolesiem to faktycznie nie.
        Ale ja np. mam wspólne konto z mężem i normalnie to traktujemy. Wpływają tam
        obie pensje i wszystkie wynagrodzenia za umowy zlecenia itp., stamtąd ściągana
        jest rata kredytu, stamtąd robimy wszystkie opłaty i płacimy kartami za zakupy,
        pod nie podpięte są karty kredytowe, z niego wypłacamy gotówkę. Nie ma
        twoje-moje bo mamy wspólnotę majątkową. Już 2 lata się to tak kręci i nikt nie
        ma pretensji do drugiego, że sobie kupiło rajstopy czy piankę do golenia.
        Większe rzeczy kupujemy po uzgodnieniu z drugą stroną. Da się. Ale do tego to
        trzeba wyjść za mężczyznę, a nie za pyrdka.
        • lejdi111 Re: wspolne konto???? 04.01.09, 14:55
          chicarica napisała:

          > Z takim kolesiem to faktycznie nie.
          > Ale ja np. mam wspólne konto z mężem i normalnie to traktujemy. Wpływają tam
          > obie pensje i wszystkie wynagrodzenia za umowy zlecenia itp., stamtąd ściągana
          > jest rata kredytu, stamtąd robimy wszystkie opłaty i płacimy kartami za zakupy,
          > pod nie podpięte są karty kredytowe, z niego wypłacamy gotówkę. Nie ma
          > twoje-moje bo mamy wspólnotę majątkową. Już 2 lata się to tak kręci i nikt nie
          > ma pretensji do drugiego, że sobie kupiło rajstopy czy piankę do golenia.
          > Większe rzeczy kupujemy po uzgodnieniu z drugą stroną. Da się. Ale do tego to
          > trzeba wyjść za mężczyznę, a nie za pyrdka.

          Mam tak samo
    • e_r_i_n Re: muszę prosić męża o pieniądze 09.11.08, 09:52
      Płać pół kredytu za samochód i płac za co drugie zakupy - wtedy nie
      będziesz musiała prosić o kasę, bo Twojej wystarczy.
      Ewentualnie faktycznie wspólne konto - ale takie, na ktore oboje
      wplacacie tyle samo kasy na wspolne wydatki. A reszte kazdy ma na
      swoim.
      Wspolne konto z cala kasa obojga malzonkow jest IMO zlym pomyslem.
      • chicarica Re: muszę prosić męża o pieniądze 09.11.08, 12:02
        Niby dlaczego?
        Chociaż w twoim przypadku, jak się wzięło cienko zarabiającego chłopa z
        przychówkiem z poprzedniego związku, to może faktycznie.
        My mamy wspólne konto i jesteśmy zadowoleni.
        • nsc23 Re: muszę prosić męża o pieniądze 10.11.08, 11:48
          Moze dlatego, ze wtedy facet widzi dokladnie na co wydajesz i ile? A ja mam
          ochote sobie wydac na rozne rzeczy bez jego marudzenia, ze znowu poszlam na
          masaz - niech on sobie ma swoje pieniazde i je sobie wydaje na co chce (np. na
          ten przychowek), a ja sobie mam swoje i je wydaje na co ja chce. Oczywiscie
          wspolne wydatki moga isc ze wspolnego konta, ale ogolnie jestem podobnego zdania
          co Erin.
          • chicarica Re: muszę prosić męża o pieniądze 10.11.08, 16:35
            Może dlatego nie widzę problemu, że mój po prostu nie marudzi kiedy coś sobie
            kupię, czy pójdę na masaż, czy zapłacę za cokolwiek innego?
            Z takim marudzącym to faktycznie lepiej mieć osobne konta.
            • nsc23 Re: muszę prosić męża o pieniądze 10.11.08, 22:43
              Moj tez nie marudzi, ale nie widze powodu, dla ktorego ma wiedziec o wszystkich
              moich wydatkach. Poza tym cenie sobie niezaleznosc i lubie miec czesc swoich
              pieniedzy dla siebie. Nie wspominajac o tym, ze jezeli dwie osoby wplacaja po
              rownej kwocie na wspolne konto, z ktorego oplacaja wspolne wydatki, to potem nie
              ma niejasnosci i niedomowien - kazdy zaplacil po rowno, a co zrobi z reszta, to
              jego broszka.
              • chicarica Re: muszę prosić męża o pieniądze 11.11.08, 08:50
                Kwestia, jakie układy macie z mężem. Mój, choć ostatnio wpływa z jego strony na
                to konto więcej pieniędzy niż z mojej (do niedawna było odwrotnie), nie wypomina
                mi tego, ani nie ma "niejasności i niedomówień". Ale też ja mu nie wypominam,
                kiedy on kupuje coś dla siebie, jakiś gadżet elektroniczny czy coś do kompa.
                A razem mamy po prostu więcej kasy - tzn. sumując wysiłki, możemy kupić coś
                większego.
                Powiedz mi, w jaki sposób oddzielne konta funkcjonują, kiedy kobieta urodzi
                dziecko i np. po macierzyńskim zostaje jeszcze na wychowawczym?
                Ale niech każdy sobie układa te sprawy jak mu pasuje. Jakbym wyszła za sknerę i
                buca, to też pewnie utrzymywałabym oddzielne konta, oraz zapewne rozdzielność
                majątkową.
                • nsc23 Re: muszę prosić męża o pieniądze 11.11.08, 13:35
                  Chicarica,
                  nie jestem jeszcze mezatka, ale jestem w powaznym zwiazku, ktory niebawem
                  zapewne przerodzi sie w malzenstwo ;) (to tak gwoli wyjasnienia).
                  Co do osobnych kont - ja nie mowie o tym, zeby miec zupelnie osobne konta. Moim
                  zdaniem idealny uklad to taki, w ktorym jedno konto jest wspolne i tam wplywa
                  okreslona kwota co miesiac z kont wlasnych. Na kontach wlasnych zostaje ile
                  zostaje i kazdy sobie robi z ta kwota co chce - jezeli ma przychowek, to go
                  sobie utrzymuje, jezeli chce zrobic drugiej osobie prezent, to robi prezent,
                  jezeli chce przegrac w karty, to przegrywa w karty.
                  Nie lubie dzielenia sie w 100% wszystkim, lubie miec w zyciu troche prywatnosci
                  i nie naleze do osob, ktore uwazaja, ze w malzenstwie ludzie musza sie dzielic
                  wszystkim. Uwazam, ze mam prawo miec swoja niezaleznosc (nie tylko finansowa).
                  Na szczescie moj Kandydat na Meza ;) sie ze mna zgadza i nie ma nic przeciwko.
                  Natomiast nie dziwi mnie, ze co chwila na forum pojawiaja sie problemy, a to
                  takie, a to smiakie, jezeli kobiety oczekuja od facetow czytania w myslach i
                  przewidywania przyszlosci - jezeli ktos wchodzi do banku spontanicznie zalozyc
                  konto, to nie dziwi mnie odpowiedz, ze ma byc tylko na niego - no chyba, ze bylo
                  to w stylu 'nieeeee, w zyciu!! Z konia pani spadla??? Z ta baba mam miec wspolne
                  konto???'. Jezeli facet normalnie odpowiedzial, ze konto tylko na niego,
                  widocznie nie zgadl, ze jego zona/partnerka/kobieta jest gotowa/chce miec
                  wspolne konto. Zamiast wymagac od faceta, zeby to zgadl i sie do niego nie
                  odzywac, moze warto to wykorzystac jako okazje do rozmowy i powiedziec 'wiesz
                  kochanie, mysle, ze powinnismy miec wspolne konto' i zaczac rozmowe.
                  Nie wiem jak to rozwiazemy na macierzynskim/wychowawczym, jeszcze sie do dziecka
                  nie przymierzamy. Mysle, ze zanim sie zdecydujemy, to przegadamy sprawe i nie
                  bedzie niespodzianek :)
        • e_r_i_n Re: muszę prosić męża o pieniądze 11.11.08, 20:06
          Niby dlatego, że nie odczuwam potrzemy jednoczenia się z chłopem w
          każdym aspekcie życia. Ale Ty i tak wiesz lepiej ;)
      • maszam2 Re: muszę prosić męża o pieniądze 04.01.09, 11:56
        Ja jestem mezatka od niespełna pół roku, w miedzy czasie skonczyłam studia i wciaz szukam pracy.Utrzymujemy sie z pesji meza i jest to dla mnie z dnia na dzien coraz gorsze przezycie. o wszytko , kazda złotówke musze go prosic,a jesli juz dostaje pokazuje rachunek. Na własne przyjemnosci nie mam pieniedzy w ogole bo jak on twierdzi jego pensja nie uwzglednia ich bo za mało zarabia. nigdy w zyciu nie czułam sie bardziej upokorzona.czas chyba pomyslec o rozwodzie...a prawnik rowniez kosztuje.....
        • samwieszkimjestem Re: muszę prosić męża o pieniądze 22.08.09, 23:34
          Ja na początku też tak miałam, tzn utrzymywaliśmy się z pensji męża. Ale on
          chętnie dawał mi pieniądze, albo kupował to, co chciałam sobie kupic. To kwestia
          charakteru. Mój ojciec kazał się mamie tłumaczyc z każdego podjęcia gotówki, aż
          jej zabrał karte do bankomatu i zaczał wydzielac gotówkę sam. Że nie wspomnę, co
          przeżyłam w trakcie studiów, jak musiałam prosic o każde 50zł, bo on mi nie ufał
          na tyle, żeby przesłac mi całą (zabójczą doprawdy) kwotę ok. 850-900zł na
          miesiąc, z czego 400 szo na mieszkanie. On nie wiedział, jakie mama i ja się
          czujemy upokorzone. Po prostu tego nie pojmował. Studia przeżyłam dzięki mojemu
          obecnemu mężowi, żeby było jasne. W stolicy jedzenie jest drogie, a raz na rok
          trzeba czasem jakieś ubranie kupic. Ale jak mówię, to kwestia defektu
          charakteru, takie osoby po prostu nie moga za skarby świata pojąc, jak bardzo
          raniące i chamskie jest ich zachowanie. Jedyny chyba na nich sposób to postawic
          ich w takiej samej sytuacji, chociac na jakiś czas. Dzięki Ci, Boże, za mojego
          wspaniałego męża. Powodzenia, Dziewczyny.
    • krakoma Re: muszę prosić męża o pieniądze 09.11.08, 14:25
      przestan robic zakupy
    • happymezatka Re: muszę prosić męża o pieniądze 09.11.08, 15:52
      Witaj!
      Faktycznie dosyć dziwna sytuacja.My z mężem mamy wspólne konto i
      wspólne karty kredytowe.Wspólnie utrzymujemy dom i razem spłacamy
      kredyty jeżeli się zapożyczyliśmy.Jesteśmy małoźeństwem więc razem
      idziemy przez życie.
      Moja rada to taka żebys najpierw z nim porozmawiała jeżeli to nie
      poskutkuje to po prostu albo nie daj mu jeść:) albo nie chodz na
      zakupy.Zgłodnieje i sam pojedzie do marketu:) może zapozna sie z
      cenami sklepowymi jeśli będzie płacił za swoje pieniążki:).Może
      zmądrzeje..
      • fallea Re: muszę prosić męża o pieniądze 10.11.08, 14:57
        Gdybym była w takiej sytuacji zrobiłabym tak jak Horpyna:D
    • realistka2008 Re: muszę prosić męża o pieniądze 10.11.08, 17:46
      rzetka napisała:

      > Witam
      > Zacznę od tego dlaczego od kilku dni nie odzywam się do mężą
      > (jesteśmy małżeństwem od niespełna roku).

      no nieodzywanie się do męża z pewnością problemu nie rozwiąże, nie
      sądzisz? w takiej sytuacji chyba należałoby właśnie usiąść i
      porozmawiać.


      > Pokrywam wydatki związane z życiem - zakupy. Oprócz tego
      > na moim koncie wisi nasz jakby wspólny kredyt na samochód
      > (spokojnie - używany ośmioletni).

      a przepraszam, na co idzie jego wynagrodzenie???
      bo o tym ani słowa nie wspomniałaś i wygląda to tak, że Ty
      utrzymujesz dom, więc co on robi ze swoją pensją?

      ja mam ze swoim wspólne konto ale wpłacamy na nie co miesiąc
      ustaloną kwotę, która pokrywa rachunki, raty kredytów, jedzenie i
      wszelkie inne domowe wydatki. Co zostaje ze tego wspólnego konta to
      odkładamy na konto oszczędnościowe (np wakacje, większe wydatki itp)

      Co komu zostanie z pensji to trzyma sobie na koncie na swoje własne
      przyjemności, kosmetyki dla mnie, gadżety komputerowe dla mojego,
      prezenty na urodziny itp.

      U mnie takie rozwiązanie było konieczne bo mój facet strasznie
      pieniądze rozpuszczał i nigdy nie miał żadnych oszczędności i w
      połowie miesiąca zaczynał żyć z kart kredytowych a ja wiecznie
      musiałam mu pożyczać.
      Takie rozwiązanie było z mojej strony warunkiem wspólnego
      zamieszkania, bo to nie to, że on mało zarabia, tylko po prostu nie
      umie gospodarować tym co zarobi. A ja nie zamierzałam płacić ze
      swojej kasy za wszystkie domowe wydatki, gdy on swoje pieniądze
      wydawał na gadżety elektroniczne, markowe ciuchy itp.

      Wszystko jest do ustalenia, ale niestety, trzeba rozmawiać, pójść na
      jakiś kompromis. Nie krytykować i się obrażać. Wyobrażam sobie jak
      upokażające musi być proszenie męża o 20zł na zakupy. Ale wybacz,
      szczerze mówiąc sama jesteś sobie winna, bo ja nie wyobrażam sobie,
      żebym dała się tak mężowi upokażać. Zamiast się obrażać powinnaś z
      nim poważnie i asertywnie porozmawiać- i zamiast narzekać na niego
      na forum to zaproponować jakieś konkretne rozwiązania, których potem
      będziesz się twardo trzymać.
      • rzetka Re: muszę prosić męża o pieniądze 10.11.08, 19:14
        Dziękuję wszystkim za pomoc. Tak, macie rację że rozmowa jest tu
        niezbędna i napewno w odpowiednim czasie poważnie sobie porozmawiamy.
        Pytacie na co idą jego pieniadze - na opłaty (miesięcznie średnio
        700-900zł).
        realistko2008 napewno wykorzystam twoje rozwiazanie na zarządzanie
        wspólną i oddzielną gotówką - a przynajmniej spróbuję.
        • m_wait Re: muszę prosić męża o pieniądze 29.11.08, 22:03
          Troszeczkę zmieńcie mentalność to się wzbogacicie i to dosyć szybko.
          Po pierwsze jak chce mieć swoje konto-niech ma.
          Po drugie akcje w stylu nie kupię bułeczek,nie opłacę tego czy owego
          są na poziomie znerwicowanej nastolatki. Prowadzicie własne
          gospodarstwo domowe-czyli czy chcecie czy nie musicie usiąść,
          porównać wydatki,ustalić jak i na co wydajecie i do diabła znaleźć
          kompromis i wysłuchać się nawzajem.
          Nie prowadź gierek,że się domyśli co przeżywasz-bo się tylko
          nakręcisz i będziesz sfrustrowana. A tak na marginesie to poważnie
          przeanalizujcie na co wydajecie, bo czynsz,jedzenie i auto to koszty
          a nie inwestycja-i daleko takie wydatkowanie was nie doprowadzi.
    • deodyma Re: muszę prosić męża o pieniądze 02.12.08, 21:23
      znam taki przypadek. jedna z moich kolezanek ma meza, ktory na nic kasy nie
      daje. chowa przed nia pieniadze, kolegom pozycza po tysiac zlotych a jej nawet
      stowy nie da. byl okres, ze nie miala nawet kasy na podpaski. wczesniej
      rozliczal ja z kazdego grosza a teraz w ogole jej kasy nie daje. kolezanka ma
      zamiar isc z tym do sadu.
      • horpyna4 Re: muszę prosić męża o pieniądze 02.12.08, 21:45
        I ma rację. Sąd może zasądzić alimenty bez rozwodu, mało kto o tym
        wie.
        • nsc23 Re: muszę prosić męża o pieniądze 03.12.08, 00:42
          Tylko jaki jest sens malzenstwa, w ktorym sprawy finansowe reguluje sad?
          • deodyma Re: nsc23... 03.12.08, 17:30
            a jaki jest sens, ze on nie daje jej na nic kasy, jej kaze oplacac mieszkanie,
            rachunki za prad, telefony a tymczasem sam mieszka w chalupie i do niczego sie
            nie doklada? tymczasem on zarabia jakies 6 tys miesiecznie a ona niewiele ponad
            tysiac zlotych... kiedys, gdy nie pracowala poniewaz nie przedluzyli jej w pracy
            umowy, wydzielal jej kase i robil aantury z tego powodu, ze wydaje wiecej kasy,
            niz 20 zl tygodniowo... tymczasem codziennie przychodzili do ich domu jego
            kumple, ktorzy u nich jedli, spali, imprezowali i pili.
            • nsc23 Re: nsc23... 03.12.08, 22:17
              I uwazasz, ze rozwiazaniem problemow w tym malzenstwie bedzie zlozenie pozwu do
              sadu o alimenty?
              • deodyma Re: nsc23... 04.12.08, 21:21
                kolezanka podejmowala proby dogadania sie z mezem, ale w odpowiedzi
                slyszala tylko jego wrzaski, ze nie da jej nawet zlotowki i bedzie
                zdychala z glodu. ostatnio nie miala nic oprocz zlotowki w portfelu
                i na jedzenie musiala pozyczyc pieniadze od babki z ktora pracuje.
                najsmieszniejsze w tym wszystkim bylo to, ze wczoraj zapowiedziala
                mu, co zrobi, jesli nie bedzie sie dokladal do wspolnego
                gospodarstwa domowego i wtedy w te pedy dal jej na oplaty za
                ostatnie 2 msc:) tylko ze to taki czlowiek, ze wczoraj jej dal ta
                kase a pozniej moze nawet przez pol roku nie dac jej nawet zlotowki.
                ona to znosila cierpliwie, ale jej cierpliwosc juz sie wyczerpala. a
                co? masz lepszy pomysl? wiec prosze, poradz co ma z tym fantem
                zrobic. przekaze jej Twoje rady z mila checia.
                • deodyma Re: nsc23... 04.12.08, 21:29
                  i to nie jest mlode malzenstwo. maja za soba 10 letni staz...
                  • nsc23 Re: nsc23... 05.12.08, 01:16
                    Deodyma,
                    Po pierwsze absurdem jest wymaganie ode mnie, zebym znalazla rozwiazanie dla
                    pary, ktora znam z paru linijek tekstu w necie.
                    Po drugie, jak to sie stalo, ze cala kasa tego malzenstwa zarzadza maz?
                    Po trzecie, gdybym miala swojego wlasnego meza pozwac do sadu o alimenty, to od
                    razu zlozylabym pozew o rozwod. Nie wyobrazam sobie zycia z kims, z kim nie moge
                    sie dogadac na podstawowe tematy.
                    • deodyma Re: nsc23... 05.12.08, 19:00
                      ja tez nie rozumiem, jak mozna zyc z kims, z kim nie mozna w zadnej kwestii sie
                      dogadac. niestety, takie malzenstwa sa i jest ich wiecej, niz nam sie wydaje. na
                      poczatki tak nie bylo. maz byl dla niej niezwykle szczodry. kolezanka mogla
                      sobie pozwolic na na najdrozsze ciuchy, buty, kosmetyki. miala wszystko. teraz
                      chodzi w ubraniach, ktore kupila sobie dobre 7 lat temu. widzisz wiec,jak to sie
                      wszystko moze odmienic. dzis jest sielanka. za 2-3 lata moze byc pieklo:)
                      jeszcze nie tak dawno ona wierzyla, ze maz sie zmieni, ale dzis juz wie, ze
                      jesli sie zmieni, to tylko na gorsze. bierze tez pod uwage rozwod. a alimenty
                      teraz? dlaczego nie? kolezanka chce utrzec mezusiowi nosa i sprowadzic go na
                      ziemie. on czuje sie zbyt pewnie bo ma ja za glupka, debila i tlumoka.
                      • nsc23 Re: nsc23... 06.12.08, 00:39
                        Ale czemu ta kolezanka nie ma wlasnych dochodow? I z jakich powodow maz uwaza ja
                        za glupka, debila i tlumoka?
                        • deodyma Re: nsc23... 06.12.08, 09:59
                          alez ma swoje dochody. przeciez napisalam, ze pracuje. nie zauwazylas? tylko ze
                          jego sa kilkakrotnie wieksze od jej dochodow. a czemu mowi do niej glupek, debil
                          i tlumok? robi to specjalnie. na dodatek daje jej do zrozumienia, ze ona do
                          niczego sie nie nadaje i nawet jakby sie rozstali, to nikt jej nie wezmie. tylko
                          ze jej teraz otworzyly sie oczka, nie daje mu sie i facet widzi, ze tym razem z
                          nia nie wygra. zaczyna tracic na pewnosci siebie.
        • deodyma Re: muszę prosić męża o pieniądze 03.12.08, 17:25
          wlasnie. moja kolezanka tez o tym nie miala w ogole pojecia.
          • nerwuska1 Re: muszę prosić męża o pieniądze 05.12.08, 23:14
            Witam.
            Ja mam podobnie.Zawsze mielismy tz.swoje pieniazki.swoje wydatki i
            rachunki(np;telefony)mieszkanie i media wspolnie placilismy,po rowno.nigdy nie
            chcialam byc uzalezniona od pieniedzy mezczyzny(wtedy razem mieszkalismy,jako
            nazeczenstwo,trwalo to trzy lata i bylo ok)az...slub,zmiana miejsca zamieszkania
            i pracy.on na lepsze,ja takie same zarobki.maz daje na miesieczne wydatki 800 od
            3lat(czasem dozuci 100),razem jedziemy na zakupy,ja nie mam pr.jazdy.moj zarobek
            900,jego duzo wiecej.powinnam sie cieszyc,ludzie maja duzo gozej ale...
            syn ma rok,cala ciaze prowadzilam za swoje dochody.raz byly konieczne dodatkowe
            badania,leki,usg-wszystko platne-wydalam 850 z miesiecznego 900 i czy maz
            zapytal czy mi dolozyc lub czy wszytko jest ok z dzieckiem?NIE,wykrzyczal mi ze
            rozp..kase to moj problem.przez cala ciaze dostalam od niego 42zl na badania,bo
            nie mialam drobnych.doskonale wiem jak smakuje upokorzenie przy proszeniu o
            pieniadze,zacislam zeby i...cala ciaze prowadzilam za swoje pieniazki,tak jakbym
            nie miala meza.bylo dobrze dokad dostawalam cala pensje.gdy poszlam na
            wychowawcze(448zl)jest jeszcze gorzej.juz mi nie starcza pieniedzy na miesieczne
            wydatki(moje i dziecka).zawsze mialam do przodu a teraz do tyluuuu.on daje jak
            dawal 800,czasem 900,1500 ma dla siebie(piwko,papieroski,wlac do auta i np buty
            za 300,)ja nosze sie jak dziad-tak to ujal-ale buty kupuje za 30/50zl(zbyt
            rzadko).ja 448zl dla siebie i dziecka.400zl wydaje na dziecko i to bez
            dodatkowych przyjemnosci,tylko to co
            potrzebne(mleko,leki,kosmetyki,pieluchy)wiec na jedzenie i dom zostaje 400,maz
            oczywiscie ze wie co i ile kosztuje ale domaga sie by bylo za to kupione tak jak
            wtedy gdy bylismy sami.i wciaz mam awantury ze rozwalam kase,w dodatku jego!moje
            wychowawcze znika na telefon,na jedzenie gdy juz braknie mi pieniedzy i zabawke
            lub ciuszek dla syna.zbieralam rachunki z calego miesiaca,nic ponad tylko to co
            potrzebne,wyliczylam mu,pokazalam,probowalam rozmawiac i co?rachunki podzialaly
            przyznal ze jest drogo itd i..jest jak bylo.bo to on zarabia nie ja,a jak mi sie
            cos nie podoba to mam isc do pracy,ale niani nie zaplaci to raz a jestesmy
            daleko od rodziny wiec o pracy mojej nie ma mowy.dwa ze mam mu zarobic tyle co
            on to bede mogla sobie wytykac,wyliczac i decydowac.narazie nie mam nic do
            gadania(ale gadam duuzo).dodam jeszcze ze gdy maly sie urodzil maz odkladal na
            auto(wszystkie oszczednosci wydal),kupil wozek ale musialam mu dac becikowe bo
            mu brakowalo z tago powodu do tego co chcial,dalam mu choc zrobilam taka wichure
            ze hej.dodam jeszcze ze odklada ze swoich zarobkow(oprocz kieszonkowego jak je
            nazywam) na konto ale nie na czarna godzine tylko na nowy telewizor czy inny
            malo potrzebny drogi gadzet.
            reszta mojego meza jest oki.tylko pieniadze zryly mu glowe.w innych kwestiach
            raczej dogadujemy sie,choc nie bez moich nerwow,ale jednak.probowalam
            wszystkiego i nic nie pomoglo.nie chce zlotych rad,bo on juz wie ze dlugo nie
            wytrzymam.nawet mu powiedzialam jak to sie skonczy.i zyje sobie tylko dla
            dziecka,tylko o jego dobro walcze bo jest najwazniejszy.
            moja rada;usiadz i pogadajcie,bo jak teraz tak robi to co bedzie gdy zjawi sie
            dziecko?powie chcialas to sie staraj lub cos podobnego?i bedziesz
            uzalezniona,bezradna.powiedz bez owijania w bawelne co cie boli,gdzie popelnia
            bledy,jak bys chciala by bylo wam lepiej.bys nie czula sie ponizana.a jak nie
            poskutkuje to odejdz.tak odejdz bo dziecko tylko przedluzy sprawe.
            (moj maz nawet szampon do wlosow ma za 15zl a ja za 3zl,choc jestem kobieta)
            • horpyna4 Re: muszę prosić męża o pieniądze 06.12.08, 11:26
              Nerwuska, podstawowa rzecz w takich przypadkach, to prowadzić "księgę
              wydatków". Porządny zeszyt, gdzie notujesz dokładnie (z datą!)
              wszystkie swoje przychody i wydatki. Do przychodów wpisujesz to, co
              sama zarabiasz i to, co dostajesz od męża (z dokładnym zaznaczeniem,
              skąd dana kwota pochodzi). Do wydatków dokładnie każdy wydany grosik
              i na co poszedł.
              Jeżeli mąż jest kompletna świnia, to nie powinien wiedzieć o
              istnieniu tego zeszytu, posłuży on jako ewentualny argument w sądzie.
              Jednak bywają i tacy mężowie, którym po prostu brakuje wyobraźni i
              nie dociera do nich, ile naprawdę wydaje się na życie. Wtedy po
              kilku miesiącach szanowny małżonek powinien zapoznać się z zeszytem,
              jest szansa (wprawdzie mała), że coś do niego dotrze.
              Aha, jeżeli dobrze zna się dochody i wydatki małżonka, warto
              prowadzić również rejestr jego finansów. Może być w osobnym zeszycie.
              • nerwuska1 Re: muszę prosić męża o pieniądze 06.12.08, 11:55
                Jak pisalam probowalam wszystkiego.np;mialam dwa zeszyty,jeden notes i pilik
                rachunkow na lodowce,w portfelu i szufladzie.jak braklo mi pieniedzy to poprostu
                nie kupilam nic do jedzenia,nie robilam sniadanka przed praca,ani kolacji
                po.zrobil sobie zakupy i to takie frykasy ze ja tej kasy mialabym na dwa
                tygodnie,ale kto pracuje ten ma.nie zeby jadl sam,taki to az nie jest.za kazdym
                razem ,nawet pare razy dziennie powtarzalam ze musimy to czy tamto zmienic.np
                polaczyc dochody,lepiej organizowac zakupy i?ja mam sie ze swoimi dochodami...a
                gdy jestesmy na zakupach(ja z kartka)on wrzuci do koszyka cos czego ja bym nie
                wziela bo jest nie potrzebne i drogie,ale to jego pieniadze ida na jedzenie
                wiec..watpie czy jego da sie zmienic,bo on to caly jego tata,a ja to matka.mamy
                z nimi te same problemy,wrecz identyczne.nie mamy rozdzielczosci
                majatkowej,konto oszczednosciowe jest na mnie(pan wygodny nie mial czasu na
                banki a ja to wykorzystalam)i auto jest na nas.wiec o jego ewentualne dochody
                moge latwo udowodnic.az taki ostrozny nie jest.on chyba jest przekonany ze po
                slubie to kobieta ma byc i odejsc nie moze,tak ma moj tesc.nie ma rozwodow,takie
                zacofanie.
                naprawde nie ma sposobu ktorego bym nie probowala,maz jest odporny i juz.kto nie
                ma wad?szkoda tylko ze ta jego wada jest taka wstretna.
                • horpyna4 Re: muszę prosić męża o pieniądze 06.12.08, 12:47
                  E, to jeszcze nie masz takiego problemu. Wydaje mi się, że w Twoim
                  przypadku jest po prostu odmienna wizja życia i wydawania pieniędzy.
                  Ty starasz się racjonalnie gospodarować, a szanowny małżonek ma
                  podejście do spraw finansowych bardziej luzackie. Jest to po prostu
                  zwyczajnie wkurzające, ale nie jest tragedią.
                  Skoro to jego pieniądze idą na jedzenie, to może odpuść trochę i daj
                  sobie luzu? Warto czasem pozwolić sobie na coś nieprzemyślanego i
                  głupiego.
                  I jeszcze jedno - nie należy mówić o jednej sprawie dziesięć razy,
                  bo jest to odbierane jako gderanie. Trzeba powiedzieć raz, a jak nie
                  poskutkuje, to zadziałać inaczej.
                  Przykład: trzeba kupić jakiś nowy mebel, bo stary się chwieje i nie
                  da się naprawić. Małżonkowi to nie przeszkadza, więc należy
                  doprowadzić do tego, żeby to pod nim się załamał.
                  • nerwuska1 Re: muszę prosić męża o pieniądze 06.12.08, 23:24
                    Racja ze to nie tak zle.wiem ze kobiety maja duzo gozej,ale mnie boli ze on nie
                    mysli o tz.a co jutro?on zyje dniem dzisiejszym.dzis fajna praca,dobra kasa,ale
                    jutro moze wrocic i byc juz bez pracy.ma nowiutki telewizor ale juz sa lepsze w
                    sklepach wiec musi go miec i juz.telefony sa juz lepsze,gadzety ktore ma tez juz
                    sa lepsze,a troche kosztuja.wiec szlag mnie trafia jak musze prosic i
                    konsultowac a on z moim zdaniem sie nie liczy.no i jak to czesto powtarza
                    przyszlam w jednej koszuli i w jednej mam wyp..jak mi cos nie pasuje.ja poprostu
                    jestem dodatkiem bo rodzina to maz,zona i dziecko.tyle.
                    Pochwale ci sie za to jednym malym sukcesem;ja mam pusty portfel wiec zwrocilam
                    mu uwage ze jest mikolaj i dziecku trzeba cos kupic.mowilam maskotke czy
                    klocki,ale nie i nie.opi..go ze nawet mu na dziecko szkoda i dzis dzwoni z pracy
                    ze kupil cos ale ma do odebrania w pon wiec bedzie to spozniony prezent.az mnie
                    zatkalo!!!
                  • nerwuska1 Re: muszę prosić męża o pieniądze 06.12.08, 23:30

                    > I jeszcze jedno - nie należy mówić o jednej sprawie dziesięć razy,
                    > bo jest to odbierane jako gderanie. Trzeba powiedzieć raz, a jak nie
                    > poskutkuje, to zadziałać inaczej.
                    > Przykład: trzeba kupić jakiś nowy mebel, bo stary się chwieje i nie
                    > da się naprawić. Małżonkowi to nie przeszkadza, więc należy
                    > doprowadzić do tego, żeby to pod nim się załamał.
                    -co do tego stwierdzenia to masz racje,tyle ze jak rozwalilam lozko to(niby
                    przypadkiem)wyciagnal wiertarke,jakas deche i sruby,naprawil i jak za mocno
                    usiade to tyle sie naslucham ze nie warto robic tego drugi raz.
                    no i musisz wiedziec ze mnie nie uderzyl nigdy!!a to jest dla mnie najwazniejsze.
                    • premeda Re: muszę prosić męża o pieniądze 08.12.08, 10:17
                      Dziewczyno Ty wiesz co piszesz???? Naprawdę uważasz, że to że facet
                      Cię nie walnął to jest najważniejsze w związku?? Idź do psychologa,
                      bo naprawdę potrzebujesz profesjonalnej pomocy. Aż krew się w żyłach
                      burzy, gdy się czyta coś takiego. Pan stosuje wobec Ciebie w
                      najlepsze przemoc psychiczną, wasze dziecko w przyszłości powieli
                      chory schemat rodziny, a Ty uważasz, że jest w gruncie rzeczy ok i
                      niczego nie widzisz. Ja bym się z gadem nie cackała, kopnęła go w
                      dupę, wystąpiła o rozwód, alimenty, podziął majątku i szukała do
                      związku kogoś NORMALNEGO!
                      • nerwuska1 Re: muszę prosić męża o pieniądze 08.12.08, 21:37
                        Moze masz racje?czuje ze po malutku wysiadam.
                        jesli chodzi o dziecko,to nigdy nie pozwolilam mu krzyknac lub dogryzac mi przy
                        nim.choc tego sie trzymal,do dzis;-(,no i mam wszystkiego dosc,ja to ja ale za
                        syna moge ukatrupic,a nie tylko kopnac.
                        wiec tak siedze i mysle o odejsciu,powaznie o tym mysle,bo jak cos zaczynam to
                        koncze a uparta jestem.z psychologiem juz mialam do czynienia;-)i dalej jestem z
                        mezem,tyle ze dojrzalam do pewnych decyzji(rozwod chodzi mi po glowie i nawet mi
                        nie smutno).
                        Dziekuje za wsadzenie zapalek w oczy,juz sie nie zamknal.
                        ps;
                        dla mnie zawsze najwarzniejsza rzecza w malzenstwie bylo to by mnie maz nigdy
                        nie uderzyl.nie zniosla bym ze jestem jedna z wielu bitych kobiet.kiedys gdy
                        matka uderzyla ojca,przysieglam sobie ze gdy ktos mnie uderzy to zat..-to bardzo
                        wzielam do serducha.
    • albercik_wychodzimy Re: muszę prosić męża o pieniądze 05.01.09, 18:14
      Witam wszystkie drogie Panie, które narzekają, jakich to mają
      niedobrych mężów, którzy wydzielają im pieniądze. Nie przeczę, jest
      dużo skrajności i sporo sytuacji opisywanych w tym wątku godnych
      pochwalenia nie jest. Ale na własnym przykładzie muszę stwierdzić,
      że czasami nie ma innego wyjścia. Moja urocza małżonka nie zarabia
      zbyt wiele, za to wydać, to potrafi, oj potrafi:) Konta mamy osobne,
      i w chwili obecnej nie wyobrażam sobie wspólnych zasobów, z których
      każdy bierze ile potrzebuje. Do tego potrzeba samodyscypliny,
      rozsądku i planowania, a niestety przy mojej żonie taka próba
      skończyłaby się w okolicach połowy miesiąca, z częścią
      niezapłaconych rachunków i stanem na koncie 0. Nie mogę powiedzieć,
      że zarabiam źle, ale nawet gdybym zarabiał dwa razy tyle, to i tak,
      gdyby moja żona miała swobodę w dostępie do środków finansowych,
      tych pieniędzy by brakło na bieżące życie, nie wspomnę nawet o czymś
      takim jak oszczędzanie. Dlatego też, chcąc zachować jako taką
      płynność finansową mojej rodziny jestem zmuszony w pewien sposób
      ograniczać i kontrolować nasze finanse, co niestety czasami wiąże
      się z tym strasznym dla Was, drogie Panie, wydzielaniem pieniędzy. I
      z tego, co wiem, to ten problem dotyczy wielu małżeństw. Jedna ze
      stron nie potrafi (albo nie chce, bo tak wygodniej ) kontrolować
      wydatków, druga musi je ograniczać, i słyszy jedynie wyrzuty i
      pretensje, jaka to ona jest niedobra...
      • babcia_kasi Re: muszę prosić męża o pieniądze 05.01.09, 23:11
        Wiele opisanych tu sytuacji jest przemocą,jedną zjej odmian-czyli przemocą ekonomiczną.
        Oto fragment(znalezione w googlach):
        Ostatecznie rozróżnienie między zarządzania majątkiem wspólnym małżeńskim z przekroczeniem jego ram, a przemocą ekonomiczną w rodzinie sprowadza się do motywacji osoby działającej z pokrzywdzeniem współmałżonka.
        Jeżeli konkretna osoba działa dla dobra rodziny, a jedynie z uwagi na brak zainteresowania współmałżonka sprawami finansowymi nie konsultuje z nim spraw finansowych, nie będzie mogło być mowy o przemocy ekonomicznej.
        Jeśli jednak celem osoby sprawującej zarząd jest uzależnienie pozostałych członków rodziny od swojej woli i sposobu postępowania, może to być pierwsza przesłanka, która powinna wzbudzić czujność. Obecnie bardzo łatwo za pomocą środków finansowych sterować życiem innego człowieka. Tego rodzaju zachowanie może naruszać nie tylko normy prawa zawarte w kodeksie rodzinnym i opiekuńczym, ale również normy prawa karnego.
        Odnosząc się do artykułów poświęconych przemocy w rodzinie, łatwo można zauważyć, że poprzez uzależnienie finansowe lub konkretne zachowania z tym związane można znęcać się nad osobą najbliższą.
        Katalog przestępstw opisany przy omawianiu tematu przemocy w rodzinie musi zostać w tym miejscu rozszerzony o możliwość dopuszczenia się przez sprawcę fałszerstwa dokumentów, wymuszenie określonego zachowania lub niekorzystnego rozporządzenia mieniem, aż po wyłudzenie kredytu.
        Najczęściej jednak spotykanymi zachowaniami sprawców przemocy ekonomicznej jest naruszenie tajemnicy korespondencji i groźba karalna. W zasadzie bez ingerencji w korespondencje sprawca nie będzie wstanie skutecznie pozbawić ofiary możliwości zapoznania się ze stanem zarządu majątkiem wspólnym.
        Przy ocenie zachowania sprawcy bardzo ważne jest zwrócenie uwagi na cel, w jakim działa, a nie tylko na sam fakt czy wypełnił znamiona konkretnego przestępstwa. Może bowiem okazać się, że brak możliwości skierowania aktu oskarżenia w zakresie przestępstwa znęcania się nie wyklucza oskarżenia o inne czyny karalne, które ujawnią się podczas ustalania zachowania się sprawcy.
      • samwieszkimjestem Re: muszę prosić męża o pieniądze 22.08.09, 23:55
        Alberciku,
        co innego powstrzymywac kobietę przed szastaniem pieniędzmi, a co innego z
        ironicznym uśmieszkiem twierdzic, że całkiem dobrze wygląda w pięcioletnim
        sweterku i trzyletnich dżińsach, więc nie widac po niej potrzeby wydania chobcby
        200-300zł na podstawowe, codzienne ubrania. Tego ostatniego nieraz doświadczyłam
        od mojego własnego ojca, łącznie z pyskówką podczas kupowania butów na
        studniówkę (dobrych parę lat temu), w której chodziło mu o to, że jak mogę byc
        taka niepoważna i chciec buty za całe 220zł?! Kupił mi koszmarki za 79zł. I co
        powiesz na to? Czy chociaż raz nie mogłam miec ładnych butów? Dzięki Ci, Boże,
        za mojego męża, który sam z siebie kupił mi ostatnio sliczne szpileczki :-D
    • trusia29 jestem szczęściara 13.06.09, 19:42
      Wiecie co? Jak czytam te wszystkie posty to wiem, ze jestem
      szczęściarą, mimo że w trakcie drugiego rozwodu. Pracuje i zarabiam
      nieźle, ale moi mężowie zarabiali wiecej. Zawsze miałam wspólne
      konto z mężem (pierwszym i drugim) i wszystkie dochody i wydatki
      były wspólnie, nie musiałam się tłumaczyc z fryzjera czy nowych
      butów. Teraz mieszkam sama, mam spore wydatki (w tym rata kredytu
      hiopotecznego) i słabe zdrowie, a mój prawie były mąż (drugi) widzac
      u mnie w domu recepty nie wykupione, spytał dlaczego nie kupilam
      leków. Powiedziałam zgodnie z prawdą, ze czekam na pensje, bo te
      leki kosztują 300 zł (na 2 miesiące). Bez słowa wziął recepty,
      wykupił mi te leki i za nic nie chciał pieniedzy... Gdy potrzebuje
      samochodu daje mi bez słowa, nie żąda tankowania ani ponoszenia
      innych wydatków związanych z jego użytkowaniem. Tylko jeden raz
      przez kilka lat powiedział coś o pieniadzach (przy ludziach, ze
      zarabiam "na waciki", chociaż moja pensja to 2/3 jego pensji, więc
      różnica nie jest ogromna), ja wtedy bardzo się poczułam urażona, ale
      czytając wasze posty myślę o sobie SZCZĘŚCIARA :)))))))Ale myślę, że
      takie sytuacja jak opisane powyżej (wydzielanie pieniedzy, awantury
      o kasę) są też wynikiem waszej dziewczyny niefrasobliwości. Bo takie
      rzeczy wyjaśnia się od razu, najlepiej przed ślubem.
    • li_lah Re: muszę prosić męża o pieniądze 14.06.09, 14:53
      -pokrywasz wydatki związane z zyciem, to zapomnij o pokrywaniu! albo dzielicie
      sie 50/50 albo nici z tego.
      -dlaczego żarcie kupujesz tylko ty?
      -dalas sie wyrolowac na tym kredycie za samochod. powiedz jeszcze, ze niewiele
      nim jezdzisz?niech sam go splaca, takie rzeczy sie reguluje.
      -facet po prostu cie nie szanuje, i jakos pachnie mi zwijaniem żagli,,separuje
      konto, cos mi tu smierdzi.

      postaw twarde jasne warunki, za WSZYSTKO dot. utrzymania domu, splacenia rat za
      auto, zarcie placicie wspolnie. jak nie, to zastanow sie nad swoim malzenstwem...
      • li_lah Re: muszę prosić męża o pieniądze 14.06.09, 14:54
        a tak wogole, to sprobuj poszukac lepszej pracy. od razu zaznaczam: nie po to
        aby odciążyc męzusia z ewentulanych oplat za mieszkanie i samochodzik ktorym
        wozi swoje dupsko, ale DLA SAMEJ SIEBIE. aby stac sie bardziej niezależną.
    • brak.slow Re: muszę prosić męża o pieniądze 14.06.09, 19:43
      zaraz zaraz, jak poraz pierwszy czytalam ten watek, twoj login wydawal mi sie
      znajomy, a teraz widze ze to ty jestes autorką watku "siostra męża nas
      wykorzystuje".
      dlaczego dajesz sie tak traktowac? gosc robi co chce, kompletnie nie liczy sie z
      twoim zdaniem, rozpiepsza pieniadze na boki i na dodatek musisz sie blaznic
      proszeniem go o kazda zlotowke, moze zastosuj sie do rad obcych ludzi i wprowadz
      je w zycie. wyłóż pieniądze tylko na swoje jedzenie, i na polowe rachunkow, w
      glowie mi sie nie miesci cos takiego!!!!!
      • samwieszkimjestem Re: muszę prosić męża o pieniądze 22.08.09, 23:40
        To ten sam facet?! Dziewczyno, masakra!
        Masz dwa wyjścia.
        Albo ustawisz go wreszcie do pionu i Wasz związek zacznie funkcjonowac na innych
        zasadach.
        Albo rozwiedź się z nim, póki jesteś młoda. Kasa z jego konta pewnie wędruje
        swobodnie do siostrzenicy, a może i do innych koleżanek. Gdyby nie miał nic do
        ukrycia, to by nie ukrywał...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja