błagam o poradę i wsparcie

09.11.08, 20:08
Witam wszystkich. Mój wątek dotyczy przemocy jakiej mój mąż nadużywa
w stosunku do mnie.
Chciałabym aby każdy spróbował się postawić w mojej sytuacji i
zaproponował jakąś porade. Sama nie potrafie nic wymyśleć.
Poznałam męża 3 lata temu, pare miesięcy się spotykaliśmy i zaszłam
w ciąże. Przerwałam nauke. Ślub był ze względu na dziecko, ale nie
tylko bo kochaliśmy się bardzo. Mimo że się krótko znaliśmy był to
bardzo zaangażowany związek, ani dnia bez siebie nie
wytrzymywaliśmy. Non stop razem i było pięknie. W trakcie ciąży
przeniosłam się do męża i jego rodziców. W czasie ciąży zaczęły się
pierwsze przepychanki, jednak nie groźne. Na ogół dostawałam w głowę
(podobno na otrzeźwienie), a kłótnie były z byle powodu. Ja wiem,
już wtedy powinnam się od niego wynieść, ale tak nie zrobiłam, byłam
młoda, dopiero życie się przedemną zaczynało, nie miałam pojęcia na
czym polega przemoc. Urodziłam dziecko, kolejne szamotaniny, jednak
ja z nim nadal byłam. Niekiedy groźniejsze awantury jak walenie
moją głową, w ściany, podłogi, kanty. Czasem się dziwię że do tej
pory żyję, bo nie raz miałam gwiazdy przed oczami (nie kłamię,
naprawde je widać przy takich uderzeniach). Mój mąż ma taką
tendencję że bije mnie tylko w głowę, sporadycznie miałam oko
podbite czy stłuczony nos. Tak więc kończyło się na ogół na
zasiniaczonej głowie i jej bólu.Sama jestem przerażona jak to
czytam, ale dojdę do rzeczy najistotniejszych. Zaszłam w drugą
ciąże. Na tą chwilę, jestem mamą wspaniałych małych córeczek, 2-
letniej i 9 miesięcznej. I żoną tyrana, ja to wiem. Lecz nie wiem co
mogę poradzić. Chciałabym dobra dla dzieci, chcę żeby miały ojca.
Mąż ma problemy z prawem i odpada zgłoszenie czegokolwiek na
policję, bo od razu pójdzie siedzieć, a tego nie chcę. Ja jestem bez
pracy, bez wykształcenia. Moi rodzice mieszkają za granicą.
Mieszkam u mężą, nie mam się gdzie indziej wyprowadzić. Od siostry
mogę tylko oczekiwać wsparcia psychicznego. Chciałabym być z mężem
całe życie, ale wiem że tak nie będzie, bo ma duże problemy
emocjonalne, z byle powodu się złości i wpada w furie, niszczenie
rzeczy wokoło a w najgorszym przypadku odreagowywanie na mnie.
Wspomnę że jego rodzice o wszystkim wiedzą i mi bardzo współczują że
tak trafiłam, jednak ich też trochę trzyma terrorem. Na ogół
wspaniały z niego człowiek i ojciec, jednak ta jego druga strona to
wszystko niszczy. Przyznam że jestem słabą osobą i boję się, że nie
dam sobie rady będąc sama. I co ja mam zrobić??? Może ktoś ma pomysł
    • clementinne Re: błagam o poradę i wsparcie 09.11.08, 20:53
      Piszesz: "Chciałabym dobra dla dzieci, chcę żeby miały ojca."

      A zaraz potem: "ma duże problemy emocjonalne, z byle powodu się
      złości i wpada w furie, niszczenie rzeczy wokoło a w najgorszym
      przypadku odreagowywanie na mnie". Oraz: "szamotaniny (...).
      Niekiedy groźniejsze awantury jak walenie moją głową, w ściany,
      podłogi, kanty. Czasem się dziwię że do tej pory żyję, bo nie raz
      miałam gwiazdy przed oczami (...). Mój mąż ma taką tendencję że bije
      mnie tylko w głowę, sporadycznie miałam oko podbite czy stłuczony
      nos."

      Takiego ojca chcesz dla swoich dzieci? Takiego życia? W wiecznym
      strachu przed ojcem wariatem? Jak zacznie katować Twoje dzieci, to
      też będzie dla ich dobra? Bo NA PEWNO ZACZNIE. Teraz obyrwasz Ty,
      podrosną one i też oberwą. Dzieciństwo w strachu i przemocy - to
      jest to ich dobro?

      > "odpada zgłoszenie czegokolwiek na
      > policję, bo od razu pójdzie siedzieć, a tego nie chcę"

      A co musi się stać, żebyś chciała? Aż będziesz pluć krwią i zwijać
      się z bólu? Aż będziesz mieć wstrząs mózgu? Aż połamie Ci kości? Aż
      wyładuje się na jednej z córek? Aż zacznie walić głową Twojej córki
      w ścianę? Czy może poczekasz, aż Cię w furii zabije?

      UCIEKAJ OD NIEGO JAK NAJDALEJ. UCIEKAJ! Dla dobra swojego i swoich
      dzieci. A nie wiadomo, czy nawet i żeby uratować im życie.
      • clementinne Re: błagam o poradę i wsparcie 09.11.08, 20:59
        Co najważniejsze: dasz sobie radę sama. Na pewno dasz. Wszystko jest
        kwestią odpowiedniego poukładania wielu rzeczy, zorganizowania - ale
        dasz radę. To, że dotychczas byłas od niego uzależniona nie znaczy,
        że tak ma być całe życie. Tym bardziej, że jesteś bardzo młoda i
        jeszcze wiele możesz zmienić i osiągnąć. Dlaczego nie możesz
        wyjechać do rodziców zagranicę?

        I nie musisz brać na siebie winy za to, że on Cię bije. Na
        otrzeźwienie? Co to na miłość boską za argument. Nikt nie ma prawa
        podnieść na Ciebie ręki. A Ty nie masz prawa fundować swoim dzieciom
        koszmaru z takim ojcem. Bo zapewniam Cię, że nie będą Ci za takie
        dzieciństwo wdzięczne.
      • nerwuska1 Re: błagam o poradę i wsparcie 07.12.08, 00:12
        skontaktuj sie ze swoimi rodzicami jesli sa dobrymi ludzmi to albo cie wywioza
        ze soba albo(ja bym tak zrobila)pomoga zalatwic to z policja.gdy zniknie to i
        tobie z corciami i tesciom zapewnisz bezpieczenstwo.przynajmiej na jakis
        czas.pomysl o obdukcji,takie walenie glowa moze byc bardzo zle w skutkach i kto
        sie zajmnie twoimi corkami?ojciec psychopata?mogla bys go najpierw postraszyc ze
        to zglosisz,ale nie wiem czy by ci tego z glowy odrazu nie wybil
        np;mlotkiem.wiec nie zastanawiaj sie tylko UCIEKAJ poki masz na to wladze w
        nogach.mysl tez o dzieciach!!!bije ciebie bedzie i je.to masz zagwarantowane w
        200%.jestes i bedziecie bite.
        mozesz liczyc wogule na rodzicow?szkoda ze siostra taka ospala,ja bym moja
        zaciagla za wlosy by to zglosila,albo bym jej sad zwalila na glowe,bo nie ma
        wytlumaczenia na to by swiadomie stwarzac zagrozenie dzieciom.a przykro mi ale
        to robisz.a nie wieze ze bys sobie nie poradzila.sa instytucje by ci pimoc,tylko
        trzeba isc i powiedziec co jest grane.on cie kiedys zatlucze.nie czekaj na to!!!
    • 18_lipcowa1 Re: błagam o poradę i wsparcie 09.11.08, 22:15
      Jedna krotka rada :
      rozwod, alimenty, zasilki dla samotnej matki, praca i sadowy zakaz
      zblizania sie do Ciebie i dzieci.

      Jesli zrobisz cos innego niz to co radze zmarnujesz sobie i dzieciom
      zdrowie i zycie.
    • marzeka1 Re: błagam o poradę i wsparcie 09.11.08, 22:24
      "Na ogół
      wspaniały z niego człowiek i ojciec, "- MYLISZ SIĘ, tak nigdy, przenigdy nie zachowa się wspaniały człowiek, tak może tylko napisać uwikłana w przemoc kobieta, która w sobie szuka winy, a jej winą jest tylko,że uwierzyła,iż dupek się zmieni. On się nie zmieni, on się dopiero rozkręca, kiedy to zrozumiesz, jak cię w końcu zabije i osierocisz dzieci? Jesli nie dla, to dla dzieci warto uciec, zadzwonić na policję, schronoć się w domu samotnej matki, zrobić WSZYSTKO, by uwolnić się z tak koszmarnego położenia.
    • czekolada_orzechowa natychmiast kopa w dupę temu panu. 09.11.08, 22:46
      Na policję, niech idzie siedzieć i niech zgnije w pierdlu. Dasz sobie radę sama,
      a jak poczujesz, że robi się trudno, to wyobraź sobie swoje córki, którym robi
      sie ciemno przed oczami i widzą gwiazdy w wyniku pedagogiki tatusia. Plus
      podbite oczy i wstrząśnienia mózgu.
    • daisy_kropka Re: błagam o poradę i wsparcie 09.11.08, 23:03
      dziękuję wszystkim za tak szybkie odpowiedzi i szczere, ciarki mnie
      przeszły, mam uczucie jakby mi ktoś dał kopniaka
      z tego względu, że zdaje sobie sprawe, że to nie tak powinno być
      wszyscy macie rację, powinnam najlepiej odejść, ale to tak łatwo
      powiedzieć, z jednym dzieckiem zawsze bym miała możliwość uciec do
      kogoś, to nie jest problem, ale przy dwójce... to zaduży kłopot
      komuś się wpraszać. pozatym moje dzieci są w takim wieku że nie
      jestem w stanie nawet z nimi wyjść sama do sklepu, jedno w wózku,
      drugie za rękę ale uciekające
      do rodziców nie dam rady wyjechać, właśnie moja matka się rozstała z
      ojcem alkoholikiem, żyją osobno i też mają nie ciekawie tam, z
      jednego bagna bym w drugie wpadła
      dom samotnej matki odpada - nie chcę dla dzieci takiego szoku,
      zmiany miejsca i zwyczajów, rozłąki z dziadkami, starsza córka ich
      uwielbia i bardzo się przywiązała
      może ktoś wie, czy jakieś terapie się odbywają dla takich ludzi jak
      mój mąż, cały czas mam nadzieje że może da się go zmienić, prócz
      tego jest wszystko normalnie, jestem wtedy szczęśliwa
      • marzeka1 Re: błagam o poradę i wsparcie 09.11.08, 23:33
        "może ktoś wie, czy jakieś terapie się odbywają dla takich ludzi jak
        > mój mąż, cały czas mam nadzieje że może da się go zmienić, "- NIGDY nie zmienisz kogoś, kto nie czuje takiej potrzeby i oklep zony traktuje normalnie. Większym szokiem bedzie, gdy dzieci podrosną na tyle, by rozumieć, że każdy kolejny siniak, podbite oko u mamusi oznacza,że "tatuś się gniewa". A co zrobisz, jak zacznie lać dzieci??? przynajmniej postraszyłabym męża policją,niech założą ci kartę osoby bitej przez męża-ale pewnie też odpowiesz,że nie chesz wstydu robić. Na razie to ty nie bardzo chcesz pomocy, czujesz,że jest coś bardzo nie halo, ale grasz w grę "tak, ale...". Damskich bokserów się zostawia, kopie na pożegnianie w jaja.
      • 18_lipcowa1 Re: błagam o poradę i wsparcie 09.11.08, 23:55

        > dom samotnej matki odpada - nie chcę dla dzieci takiego szoku,


        ze jak?
        a to co im serwuje ojciec to co? rodzinna sielanka?
        zapewniam cie ze dom samotnej matki jest lepszy od zycia z psycholem

        > zmiany miejsca i zwyczajów, rozłąki z dziadkami, starsza córka ich
        > uwielbia i bardzo się przywiązała
        >

        zastanawia mnie biernosc twoich tesciow, kochaja wnuki, widza ze syn
        robi zle ale palcem nie kiwna.
      • clementinne Re: błagam o poradę i wsparcie 10.11.08, 00:33
        daisy_kropka napisała:

        > właśnie moja matka się rozstała z ojcem alkoholikiem,

        A więc wychowałaś się w domu, w którym Twój ojciec tłukł Twoją matkę
        i uważasz, że to normalne? Że tak wygląda małżeństwo i taka jest
        rola kobiety?

        Nie, nie jest.
        • daisy_kropka Re: błagam o poradę i wsparcie 10.11.08, 10:54
          clementinne napisała:

          A więc wychowałaś się w domu, w którym Twój ojciec tłukł Twoją
          matkę
          i uważasz, że to normalne? Że tak wygląda małżeństwo i taka jest
          rola kobiety?

          Nie, nie jest.

          To nieprawda. Mój ojciec był alkoholikiem ale nigdy nie uderzył
          mojej matki. Więc nie miałam wcześniej takiej atmosfery. I nie
          wiedziałam jak to się zaczyna i jak wygląda dalsze życie. Popełniłam
          błąd na początku, a teraz jestem w kropce. Jak wspominałam jestem
          bardzo słaba psychicznie, mam nerwice. Chciałabym naprawde coś
          zrobić. Być może zbieram dopiero siły. Których mi naprawde brakuje.
          Jest ciężko, nie mam wsparcia rodziny, ani przyjaciół. Mój kontakt
          ze wszystkimi się urwał. Ja mam małe dzieci, przyjaciele są młodzi,
          bawią się, uczą, żyją w zupełnie innym świecie. Szczerze został mi
          tylko mąż, z którym mogę porozmawiać. Niestety ma i te drugie
          oblicze. Nieraz mu groziłam że odejde, wynosiłam się do siostry na
          pare dni, ale to nic nie dawało, bo musiałam wracać, u siostry jest
          zagrzybiałe mieszkanie w którym nie powinnam przebywać z dziećmi. I
          na tym się kończyło. On wie że nie odejde, bo nie mam gdzie...
          • clementinne Re: błagam o poradę i wsparcie 10.11.08, 19:53
            daisy_kropka napisała:

            > On wie że nie odejde, bo nie mam gdzie...

            Dokładnie. Wie, że nie odejdziesz i wie, że może zrobić z Tobą
            wszystko. Wie, że niezależnie od tego jak Cię skatuje, nic mu się
            nie stanie, bo Ty się na niego nie poskarżysz. Ba - jesteś jedną z
            tych, które skatowane do nieprzytomności tłumaczą na pogotowiu,
            że "spadłam ze schodów".


            > dom samotnej matki odpada - nie chcę dla dzieci takiego szoku,
            > zmiany miejsca i zwyczajów, rozłąki z dziadkami, starsza córka ich
            > uwielbia i bardzo się przywiązała

            Co jest gorsze: przyzwyczajenie się do zmiany miejsca zamieszkania
            czy głowa rozwalona o ścianę? Przeprowadzka czy połamanie kości?
            Przeprowadzka czy wstrząs mózgu? Przeprowadzka do nowego, spokojnego
            miejsca czy życie w ciągłym strachu, czy zaraz nie wróci ojciec i
            nie rozwali mi głowy o ścianę?

            Tak jak tu już napisano, terapia jest potrzebna przede wszystkim
            Tobie.

            Może powinnaś porozmawiać z kimś stąd:
            www.niebieskalinia.pl/
      • horpyna4 Re: błagam o poradę i wsparcie 10.11.08, 09:15
        Wlazłaś do szamba, a teraz prosisz o poradę i wsparcie. Wsparcie w
        tym, żeby siedzieć w szambie dalej? A porada ma być dotyczyć poprawy
        zapachu szamba?
        Pomyśl. Jeżeli tkwisz w czymś takim, to zdrowy instynkt każe
        natychmiast wydostać się z tego, zanim utoniesz. Chyba całkiem
        zatraciłaś instynkt samozachowawczy...
        Dziewczyny sugerują Ci, żebyś jednak się wydostała na zewnątrz, bo
        to jedyne rozwiązanie, a Ty wolisz jednak taplać się w tym?
        Sorry, ale przy takim nastawieniu to nikt nie jest w stanie Ci pomóc.
        • marzeka1 Re: błagam o poradę i wsparcie 10.11.08, 13:08
          "Sorry, ale przy takim nastawieniu to nikt nie jest w stanie Ci pomóc."- to prawda, najgorsze, ze sama majac złe wzory z domu, podobną traume i być może powtórzenie tego modelu fundujesz dzieciom. A skoro maz wie,że nigdzie nie pójdziesz, to tym bardziej będziesz workiem treningowym.Szkoda tylko dzieci.
          • aniatko Re: błagam o poradę i wsparcie 10.11.08, 14:53
            Po pierwsze terapia dla... CIEBIE. Masz typowy syndrom żony kata to raz.
            Powinnaś zgłosić się na policję, zadzwonić do telefonu zaufania dla kobiet
            maltretowanych i uzyskać profesjonalną pomoc psychologa-terapeuty. Powinnaś to
            zrobić nie dla siebie....ale przede wszystkim dla dzieci.

            Po drugie tak jak dziewczyny piszą - Ty tak naprawdę nie chcesz porad, bo przecież:
            a, nie poradzisz sobie
            b. dzieci
            c...
            zasłaniasz się niewiadomo jakimi argumentami, które argumentami nie są.
            Wymyślasz cokolwiek byleby nie przyznać się, że nie możesz i nie chcesz tak żyć.

            Po trzecie najpierw był lekko, potem mocniej, potem zacznie bić dzieci, potem
            powybija ci wszystkie zęby, połamie co nieco, zakatuje..ale przecież to będzie
            cudowny ojciec prawda?
            Jak myślisz - czy dzieciom będzie się podobało jak będzie cię katował, czy może
            jak będzie bił któreś z nich...

            po czwarte - domy samotnej matki nie będą szokiem dla twoich dzieci. Raz, że
            pierwsze jest za małe żeby cokolwiek jarzyć - to bęzie tylko zmiana miejsca, po
            drugie - starsze dziecko nie przeżyje traumy - bo z jakiego powodu?

            po piąte - jeżeli twój mąż cię bije, ma problemy z prawem, to co będzie dalej?

            po szóste, znam dziewczyny, które wyszły z gorszych problemów niż Ty i nie
            zasłaniały się dziećmi, nerwicą i niewiadomo czym jeszcze.

            Chcesz porady? padły tu wszystkie. Nie skorzystasz? to nie pisz, ze jest ci źle.
            Skoro zostaniesz przy nim i nic nie zmienisz to po prostu najwyrazniej ci to
            odpowiada i tak lubisz...
      • pchelka_81 Re: błagam o poradę i wsparcie 10.11.08, 21:45
        daisy_kropka .. czytając twoje wypowiedzi odnosze wrażenie, ze ty
        nie oczekujesz porady, czy pomocy wyjścia z tej sytuacji, bo ty tego
        nie chcesz. Chcesz natomiast, żeby sie inni nad tobą litowali,
        współczuli ci.
        Bo co to jest za usprawiedliwienie, że nie pójdziesz do domu
        samotnej matki, bo to będzie szok dla dzieci? Jaki szok? Że wreszcie
        będzie normalnie? Że nikt nie będzie rzucał ich matka po pokoju?
        Kobieto oprzytomnij!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    • sad-ex Re: błagam o poradę i wsparcie 10.11.08, 19:47
      dziewczyny mają rację.
      a z Twoim podejściem naprawdę niewiele można Ci poradzić.

      przestań wyszukiwać sobie przeszkody i zacznij działać! on się nie zmieni.
      poszukaj sobie pracy, jakiejkolwiek, zgłoś się do ośrodków pomocy rodzinie,
      poszukaj możliwości zamieszkania gdzie indziej (może z jakąś koleżanką? taniej
      by wam wyszło). możesz zrobić wszystko, tylko musisz sama chcieć.
      jesli nie chcesz tego zrobić dla siebie, zrób to dla swoich dzieci. nie masz
      prawa im fundować takiego życia. po prostu. jesteś za nie odpowiedzialna.
    • an_ni Re: błagam o poradę i wsparcie 10.11.08, 20:21
      ja mam dla ciebie rade: przepros meza, bo to na pewno twoja wina ze
      on cie bije, wyznacz sobie pokute dodatkowo, zobowiaz mu sie do
      czegos w ramach zadoscuczynienia, bo przeciez to na pewno ty
      powodujesz jego agresje i rekoczyny a on ma taaaaakie problemy no i
      jest przeciez wspanialy!
      albo czekaj az ci leb rozbije a potem twoim dzieciom
      • 18_lipcowa1 Re: błagam o poradę i wsparcie 10.11.08, 20:41
        mnie np zastanawia to ze ona pisze ze pan ktory ja pierze, jest
        wspanialaym ojcem dla dzieci.
        No po prostu cudo ojciec!!! Smieszne.
        • an_ni Re: błagam o poradę i wsparcie 10.11.08, 21:24
          no jest, na pewno, raz w miesiacu albo jak wyladuje agresje na zonie
          to potem moze wreszcie pokazac swoje dobre oblicze
    • clementinne Re: błagam o poradę i wsparcie 10.11.08, 22:18
      Jak to wszystko czytam, przypomina mi się historia z mojej bliskiej
      rodziny... Ona, która chciała, żeby dzieci miały ojca, i katoliczka,
      żyjąc wg "co Bóg złączy, niech człowiek nie rozłącza". On alkoholik,
      który pod wpływem alkoholu zmieniał się w nieobliczalnego furiata,
      demolował mieszkanie, bił, wyzywał, rzucał nożami. W końcu znalazł
      sobie inną i zażądał rozwodu. Ona mu go nie dała...bo chciała
      ratować rodzinę (sic!) Choć miała pracę, miała gdzie się
      wyprowadzić. Wówczas on zmienił się w jeszcze gorszego, bo zaczął
      swoją rodzinę postrzegac jako tą, która przeszkadza mu na drodze do
      szczęścia. Napady szału, furii, demolowanie mieszkania, bicie,
      szarpanie, duszenie, wyrywanie włosów...potrafił wyjąc szufladę z
      nożami i powiedzieć swojej nastoletniej córce "wybierz sobie nóż,
      którym cię zabiję".

      Dzieci tego mężczyzny mają już swoje dzieci, i absolutnie nie są
      wdzięczne swojej matce, że "miały ojca". Bo ojciec oznaczało
      paniczny strach na sam szczęk klucza w zamku - nigdy nie było
      wiadomo, czy jest trzeźwy, czy pijany i zaraz nie rzuci nożem.
      Dzieci tego mężczyzny do dziś nie mogą zrozumieć, czemu ich własna
      matka w imię jakichś patetycznych banałów zafundowała im piekło na
      ziemi, które im się do dziś po nocach śni, po którym do dziś się
      leczą na nerwice, depresje, lęki. Przez które mają dziś o wiele
      trudniejsze życie, bo i uczyć się było trudno z nożem przyłożonym do
      gardła, i mieć lepsze stopnie i iść na studia z ojcem, który w furii
      wyrywa włosy i grozi, że zabije. Trudno było sobie nawet ułożyć
      życie prywatne, bo zaufanie jakiemukolwiek obcemu mężczyźnie było
      bardzo trudne.

      Daisy_kropka, Twoje dzieci NIE BĘDĄ Ci wdzięczne za to, że miały
      takiego ojca, taki dom i takie dzieciństwo. Zrozum to wreszcie, że
      takim myśleniem wyrządzasz im ogromną krzywdę. Niszczysz życie i
      sobie, i im.
      • marta_monika Re: błagam o poradę i wsparcie 21.11.08, 18:51
        Tak jak opisala clementine wygladalo moje dziecinstwo... Duzo by opowiadac. Mam
        32 lata i nadal nie umiem sobie z tym poradzic. Swojej matce nie wybacze nigdy,
        ze zafundowala nam takie pieklo w imie jakis niepojetych zasad i milosci (??) do
        tego czlowieka, ktorego nigdy nie nazwe ojcem bo na to nie zasluguje.
        Daisy_kropka nie pozwol aby Twoje dzieci mialy takie dziecinstwo.
    • daisy_kropka Re: błagam o poradę i wsparcie 10.11.08, 23:32
      dziękuje za odpowiedzi, nawet te przykre dla mnie. nie oczekuje
      napewno litości pisząc tu. zależy mi na przemyślanych poradach. wiem
      że najprościej jest powiedzieć odejdź od niego. ale jak? dokąd? nie
      mam żadnych koleżanek, rodzina odpada. do pracy nie mogę pójść, dwe
      malutkie córeczki, opiekuje się nimi, a na opiekunke napewno mnie
      nie stać. myśle że jak dziewczynki podrosną że będą mogły pójść do
      przedszkola, napewno od niego odejde. o ile bedzie mnie stać na
      wynajęcie mieszkania i utrzymanie naszej trójki. myślę że od męża
      dużych alimentów nie dostanę, bo zarabia 1500zł. ale co mam robić do
      tego czasu? żyje tylko nadzieją że to się skończy, ja chcę odejść,
      wcale nie jest mi z tym dobrze, piszą to chyba osoby, które tylko po
      swojemu wyobrażają sobie tę sytuacje, nie potrafią się w niej
      postawić
      • marzeka1 Re: błagam o poradę i wsparcie 10.11.08, 23:49
        Daisy, dalej grasz w "tak,ale...'. Pewnie,że trudno postawić się w twojej sytuacji, bo mam za silny charakter, by związać się z damskim bokserem- uderzyłby raz i byłoby po wszystkim.Dla mnie poroste jak struktura cepa- na pewne zachowania nie wolno sobie pozwolic i tyle. Masz dostęp do neta, poszukaj na jakis forach, stronach o pomocy osobom w takiej sytaucji, jeśli nie możesz liczyć na rodzinę, koleżanki, odejdź do jakiegoś domu pomocy bitym kobietom (nie wiem, sprawdź na jakiś stronach feministek, dla kobiet???? Są na pewno organizacje, które mogłyby pomóc tobie i twoim dzieciom- bo co się z nimi stanie, gdy mąż uderzy raz za mocno w głowę? one bdą bite? - nie zasługują na to.

        "żyje tylko nadzieją że to się skończy"- SAMO się nie skonczy, bo dla męza zostałaś podręcznym workiem treningowym. Już teraz jesteś wewnętrznie ubezwłasnowolniona, za parę lat tym bardziej nie będziesz w stanie nic zrobić, a byc może będziesz miała kolejne z nim dziecko. A córki na pewno nie podziekują ci za dorastanie w pełnym przemocy domu i nie pisz,że jest dobrym ojcem, dobry ojciec szanuje matkę swoich dzieci.
      • diabel.pl Re: błagam o poradę i wsparcie 11.11.08, 18:04
        CIEZKO CI JEST CO KOLWIEK PORADZIC IDZ NA POLICJE I POPROS OFICERA OD SPRAW
        PRZEMOCY I POROZMAWIAJ Z NIM ZE MASZ TAKA SYTUACJE I NIE WIESZ JAK WYBRNAC Z
        TEGO CZY JEST MOZLIWOSC OCHRONY CIEBIE I DZIECI A JEZELI TO NIE POSKUTKUJE TO
        IDZ DO WOJTA A NAJLEPIEJ TO DO PORADNI PRAWNEJ W KSIAZCE TELEFONICZNEJ JEST ICH
        BARDZO DUZO,DZWON CHODZ WSZEDZIE PROS O POMOC BO CI JEST POTRZEBNA I MUSISZ D
        PANSTWA JEJ OTRZYMAC ZROB TO DLA SIEBIE I DZIECI A NA MEZA NIGDY NIE PATRZ
        NAWET JAK BY PLAKAL I MOWIL ZE SIE ZABOIJE BO JAK Z TYM NIE ZROBISZ POZADKU TO
        ON CIEBIE ZABIJE ALBO DZIECI CI OKALECZY;
      • plutoniczna Re: błagam o poradę i wsparcie 11.11.08, 18:19
        daisy_kropka napisała:

        myśle że jak dziewczynki podrosną że będą mogły pójść do
        > przedszkola, napewno od niego odejde.

        za kilka lat to będziesz tak zastraszona i uzaleźniona od swojego
        oprawcy że nie będziesz miałą siły odejść. zawsze sie zanjdzie
        jakieś "ale".

        być moze wydaje ci się że nie masz się na kim oprzeć. brak
        przyjaciół, rodziny. ale wierz mi wokól jest naprawdę dużo ludzi
        dobrej woli, organizacji (zresztą klimat ogólny klimat społeczny
        sprzyja zwalczaniu przemocy w rodzinie), są grupy wsparcia, na pewno
        nie zostaniesz sama.
        tylko w to uwierz.
        poza tym mozesz sądownie otrzymac nawet 50% jego pensji, a jak nie
        to jest fundusz alimentacyjny.
        nawet jeśli nie chcesz odejśc teraz, to sie przygotuj, poszukaj
        kontaktów, zbieraj dowody na niego, obdukcje.
        przygotyj sobie grunt do odejścia.
        mimo że masz malutkie dzieci, to może znajdziesz jakąś prace, którą
        możesz wykonywać w domu.
        tego czego najbardziej ci brak to determinacji i celu.
        masz syndrom ofiary bo już dałaś sobie wmówić, że nie dasz sobie
        sama rady.
        boisz się, każdy sie boi. nikt nie powiedział ze w życiu będzie
        lekko. ale trzeba walczyć o siebie i o dzieci.
        nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej.
        a będzie gorzej.




        • gosiadzika Re: błagam o poradę i wsparcie 11.11.08, 18:30
          nie ma co liczyć na koleżanki - dziwne że jescze logicznie yslisz po tylu ciosach w głowę
          jestem tylko ciekawa
          - ile masz lat?
          - po jaką cholerę zachodziłaś w drugą ciąże?
          - jak wygląda seks z tym palantem?
          - czy nie jest może policjantem że tak się wzbraniasz przed zadzwonieniem na policję
          - co na twoje siniaki teściowie? "o jaki masz piękny majkijaż czy co"???

          on wychodzi do pracy zbierasz manatki - zabierasz wszystkie pieniądze i jedziesz do domu samotnej matki
          bez pozostawiania informacji gdzie jedziesz
          proste?

          a dla dzeic nie będzie szkoiem nowe miejsce bo są małe, chyba że będzie im brakować stukotu twojej głowy w ścianę
      • premeda Re: błagam o poradę i wsparcie 13.11.08, 10:47
        Napisałaś, że mąż ma wyrok w zawieszeniu i w przypadku zawiadomienia
        policji to teraz pójdzie siedzieć. To idź na komisariat i dopilnuj,
        żeby poszedł za kratki. Piszesz, że teściowie też są przez niego
        terroryzowani, to jak go zamkną powiedz im, że chciał pobić młodszą
        córkę, a na to już pozwolić nie mogłaś. Nie wierzę, że po czymś
        takim wyrzucą Cię z domu. Gdy on będzie siedział, Ty będziesz miała
        czas na pukładanie wszystkiego i koniecznie idź na terapię.
        • clementinne Re: błagam o poradę i wsparcie 13.11.08, 19:02
          premeda napisała:

          > Napisałaś, że mąż ma wyrok w zawieszeniu

          Tak nawiasem mówiąc, ciekawe za co... czyżby między innymi za
          pobicie?
    • daisy_kropka Re: błagam o poradę i wsparcie 14.11.08, 11:53
      odpowiem na niektóre pytania: mam 21 lat, moi teściowie są naprawde
      wporządku, mimo że widzą co się dzieje, chyba naprawde nie wiedzą co
      mają poradzić (są w nieco starszym wieku), zawsze jednak stawali po
      mojej stronie, z tą obdukcją to by było ciężko, raz zostaje lżej a
      raz mocniej uderzona, ale wogóle tego nie widać, jak wspominałam mam
      tylko zasiniaczoną głowę. i jest szansa, mąż dostał wyrok pół roku i
      jak narazie trwa odwoływanie się od niego. jego wcześniejsze kary
      nie miały nic wspólnego z przemocą, a tylko z jazdą samochodem,
      złamanie zakazu sądowego, boję sie tej jego odsiatki bo zostanę bez
      środków do życia, ale być może jest to dla mnie szansa na zmianę tak
      więc czekam na dalszy tok wydarzeń, dziękuje wszystkim za porady
      • kim5 Re: błagam o poradę i wsparcie 14.11.08, 15:51
        Daisy, siądź, zamknij oczy i wyobraź sobie, że on Cię zostawił i
        zastanów się, jak w takiej sytuacji byś sobie poradziła? Dałabyś
        radę? Dałabyś, bo byś musiała. Nie postrzegaj go jako podpory, na
        której opiera się Twoje życie, bo on żadną podporą nie jest.
        Jeśli to, co jest dziś, nie pasuje Ci, to zmień to! Bez ale.
      • 18_lipcowa1 Re: błagam o poradę i wsparcie 14.11.08, 23:06
        daisy_kropka napisała:

        > odpowiem na niektóre pytania: mam 21 lat, moi teściowie są
        naprawde
        > wporządku, mimo że widzą co się dzieje, chyba naprawde nie wiedzą
        co
        > mają poradzić (są w nieco starszym wieku), zawsze jednak stawali
        po
        > mojej stronie, z tą obdukcją to by było ciężko, raz zostaje lżej a
        > raz mocniej uderzona, ale wogóle tego nie widać, jak wspominałam
        mam
        > tylko zasiniaczoną głowę. i jest szansa, mąż dostał wyrok pół roku
        i
        > jak narazie trwa odwoływanie się od niego. jego wcześniejsze kary
        > nie miały nic wspólnego z przemocą, a tylko z jazdą samochodem,
        > złamanie zakazu sądowego, boję sie tej jego odsiatki bo zostanę
        bez
        > środków do życia, ale być może jest to dla mnie szansa na zmianę
        tak
        > więc czekam na dalszy tok wydarzeń, dziękuje wszystkim za porady



        jedno powiem,.,,,,bozeszzzz ty moj!!!!!
        • marzeka1 Re: błagam o poradę i wsparcie 15.11.08, 13:13
          Daisy, jak czytam twoje odpowiedzi, to ręce opadają, ty nie chcesz nic zmienić, ba, wiem,że nic nie zmienisz pozwolisz, by mąż co jakiś czas spuszczał ci regulany oklep, by dzieci dorastały, widząc, ak nieszanowana jest ich matka. Ciebie po odpowiedziach nie jest mi już żal, dzieci- owszem,bo tylko twój strach, poczucie,że nie dasz rady, że nic się nie zmieni, sprawia,że pozwalasz, by dzieci dorastały z psycholem.Oj, nie podziękują ci jak dorosną, nie podziękują.

          Wiele kobiet ma 2 dzieci i pracuje, też mam 2 dzieci, zawsze po macierzyńskim wracałam do parcy- to da się pogodzić, tylko że tobie wygodniej jest twierdzić,że bez męża to nie dasz rady. Co tam posiniaczona głowa...kobieto, sama stukinj się w tę głowę, bo mąż wybił ci z niej cały rozum!
          • catriona Re: błagam o poradę i wsparcie 19.01.09, 14:47
            Marzeka, dlaczego tak ostro? Czytam Cie i nie moge uwierzyc ze w ten sposob
            probujesz manipulowac osoba w takim stanie psychicznym jak Daisy. Przeciez tu
            nie przychodzi sie po to zeby ktos komus "Wirtualnie" dziob obil? Twoj jeszyk
            jest barzdo agresywny i oceniajacy. Moze przeczytasz jeszcze raz posty swoje i
            zobaczysz czy to co piszesz cos pomaga i czemus sluzy (poza wyladowaniem swojej
            wlasnej frustracji spowodowanej bezwola Daisy)

            Do Daisy - kochana widze ze jestes w depresji, a jak sie tak daleko w nia
            zabrnie, to nie widac konca i czlowiek sobie nie moze wyobrazic z niej wyjscia..
            Faktycznie z praktycznego punktu widzenia Twoja sytuacja jest nieciekawa.
            Finansowo byloby Ci trudno, no i samemu wychowywac dwojke dzieci to tez nie jest
            lekko. Ja bym zaczela od dzwonienia na niebieska linie i poporoszenia o porade
            terapeuty/prawnika, jaka jest Twoja sytuacja?
            Wiem, ze to bardzo ciezka decyzja, ale moze jednak trzeba by odczekac i z
            posiniaczona glowa isc po obdukcje a potem na policje?

            Ale przede wszystkim zanim jakis drastyczny krok powezmiesz, to staraj sie sobie
            zaplanowac jak najwiecej rzeczy. PO cichutku poorientuj sie czy moglabys
            wyjechac do jakiegos innego miasta i tam znalezc prace (wiem ze na forach ludzie
            szukaja np. zaufanych pan do sprzatania w wiekszych miastach - moze cos takiego?
            Widzialam jakies ogloszenia na forum POradnik Domowy) - taka praca np. na
            trzy-cztery godziny, szybko bylabys polecona innym. Ja wiem ze to nie jest
            marzenie, ale chyba realistyczne. Jak dziewczynki obydwie by poszly do
            przedszkola, to bys wtedy mogla sobie znalezc prace inna, w jakims biurze itp.
            Mnie sie wydaje ze musisz bardzo na siebie uwazac i dbac o siebie i o swoje
            dzieci. Wiem, ze ciezkie chwile pzred Tona i jesli chcesz, to napisz na moj mail
            gazetowy.
            Chce zebys wiedziala jedno - ja rozumiem ze kazdy ma inny charakter i ze Ty
            akurat w ten sposob to postzregarz, chociaz n apewno depresyjne zachowanie to
            wlasnie brak Twojej reakcji. Strsznie mi Cie szkoda i trzymam za Ciebie kciuki.
            Mam nadzieje ze to wszystko da sie poukladac.

            Natomiast zgadzam sie w jednej sprawie, jesli Cie maz bije, to nie wydaje mi sie
            mozliwa poprawa. Moze jakas terapia na agresje jako ostatnia deska ratunku?

            Pozdrawiam i tzrymam kciuki
            • die_blume Re: błagam o poradę i wsparcie 19.01.09, 14:58
              Bo tu nie chodzi o litowanie się niestety. Bardziej szkoda mi tez
              dzieci, bo płacą za błędy i masochizm swoich matek. Daisy jest
              dorosłą kobietą, więc czemu ktos ma ją głaskać po głowie? Dostała
              konkretne rady, ale pewnie z nich nie skorzystała. Żal jest bardziej
              dzieci, bo one sa niewinne i nie mogą się bronic.
              • catriona Re: błagam o poradę i wsparcie 19.01.09, 15:10
                die_blume napisała:

                > Bo tu nie chodzi o litowanie się niestety. Bardziej szkoda mi tez
                > dzieci, bo płacą za błędy i masochizm swoich matek. Daisy jest
                > dorosłą kobietą, więc czemu ktos ma ją głaskać po głowie? Dostała
                > konkretne rady, ale pewnie z nich nie skorzystała. Żal jest bardziej
                > dzieci, bo one sa niewinne i nie mogą się bronic.

                Blume,

                Ludzie sa rozni i jesli kobieta jest w depresji, i ma agresywnego meza to
                wyladowywanie na niej swojej frustracji przez forumowiczki NIE jest dla niej
                pomoca. Dlaczego - skoro Daisy sie nie ulozylo w zyciu - inni tutaj daja sobie
                prawo do tego zeby nie okazywac jej podstawowego szacunku?

                Mnie tez szkoda dzieci, bardzo. Ale jesli chcesz pomoc dzieciom to musisz pomoc
                matce. A matce nie pomozesz wyzywajac jej i okazujac jej swoja wyzszosc i
                POTEPIENIE.

                Ja uwazam ze Daisy jest w bardzo ciezkim momencie w zyciu i wtakim momencie
                bardzo latwo czlowieka zlamac. Nie badzmy takimi czolgami, czy sloniami w
                sladzie porcelany. Czasem lepiej nic nie napisac niz napisac w ten sposob.

                Bardzo wiele osob "doradza" tu w formie rozkazu i nie bierze poprawki na to, ze
                nie kazdy jest taki rzutki, zdecydowany i przebojowy jak one same. Mnie sie
                wydaje ze porady trzeba dostosowac do osobowosci pytajacej - nie mozemy od niej
                pczekiwac zeby sie w sekunde przemienila w inna osobe (jak Superwoman, obracajac
                sie wokol wlasnej osi). Sytuacja jest na pewno barzdo skomplikowana i jasne ze
                Daisy potzrebuje porady, ale potzrebuje jej w formie zyczliwej a nie agresywnej.
    • gosiadzika daj adres to mu mordę obijemy 15.11.08, 13:37

      to może być nasze wsparcie bo poradę dostałaś


      jeśli nic sie nie zmieni to potem usłyszymy w telewizji:
      że:
      matka i dwójka dzieci została skatowana na śmierć przez swojego ukochanego dobrego męża i wzorowego ojca , dzieci są wstanie ciężkim - będą ślepe głuche bo ojeciec się zdenerwował i rzucił nimi o ściane


      albo

      kobieta w amoku zadźgała swojego męża - ponoć ją katował ale nie ma na to świadków- dostałą 20 lat więzienia - dzieci są rozdzielone do domów dziecka


      który scenariusz wybierasz?

      obstawiam na pierwszy
      • gosiadzika no i jeszcze 15.11.08, 13:40
        może być tak:

        że prze te skukanie się w głowę dostaniesz krwaka , udaru bedziesz spraliżowana lub umrzesz a dzieci zostaną z katem który dopiero nie będzie miał do nich cierliwości

        powinno się tobie zabrać dzieci bo nie nie jesteś matką tylko egoistką
        • 2122joan Daisy ODEJDZ 15.11.08, 16:30
          Nie lubie pisac o mojej przeszlosci ale niestety juz mnie tak
          w...las ze musze.Ja w wieku 18 lat urodzilam mojego pierwszego synka
          oczywiscie bylam wtedy zakochana w wzajemnoscia w ojcu dziecka.Bylo
          pieknie tez nie rozstawalismy sie nawet na chwilke...Po jakims
          czasie sielanka troszke sie psola ,wiecej klopotow finansowych
          ograniczona wolnosc mojego narzeczonego(na szczescie slubu nie
          mielismy).Czasem zdarzalo mu sie wypic pozniej zorientowalam sie ze
          nie tylko alkochol ale i narkotyki zazywal.Ja nie mialam co do
          garnka wlozyc i oczywiscie zaczely sie klotnie bo dla niego
          wazniejsza byla woda ,czy paczka papierosow niz mleko dla dziecka
          juz 10 miesiecznego.Zaraz pozniej zaczely sie przepychanki pierwszy
          raz mnie uderzyl jak synek mial roczek,doladnie w jego
          urodziny...Przychodzil w nocy pijany ,bil mnie wymuszal
          stosunki...Wytrzymalam tak 5 miesiecy.Odeszlam po jednej z awantur
          tylko za dokumentami i plecakiem z rzeczami dla dziecka.Tez
          kolezanek nie mialam,rodziny do ktorej moglam sie udac o
          pomoc.Odeszlam do domu samotnej matki i to byla najlepsza rzecz jaka
          zrobilam.Po kilku tygodniach znalazlam prace przez Radio
          Maryja .Opiekowalam sie dziadkami w zamian za dach nad glowa i
          wyrzywienie.Plus mialam dostac w spadku dom.Ale niestety z tego nic
          nie wyszlo ale to inna historia.Tulalam sie tak trzy lata.W tym
          czasie moje siostry wyjechaly do Usa po jakims czasie pomogly nam
          tez przyjechac.No ico? Mam teraz druga rodzine meza (dobrego) i
          trzech wspanialych synkow.I moj najstarszy ma teraz normalnego tate
          nie cpuna,damskiego boksera.Napewno bedzie ci ciezko z dwujka ale
          jak zostaniesz mozesz miec jeszcze kilkoro innych dzieci i wtedy
          co???Powiesisz sie pewnego dnia bo juz nie wytrzymasz takiego
          zycia .A co wtedy twoj maz zrobi pewnie z braku zony poszuka
          ukojenia swoich instynktow w twoich corkach....
    • kiecha3 Re: błagam o poradę i wsparcie 15.11.08, 17:35
      jak czytam takie wypociny durnej laluni... to mam ochotę poinformować odpowiednie służby że dzieci są z premedytacja molestowane psychicznie.. bo jak inaczej nazwać to że tatuś z mamusią z uśmiechem na ustach fundują im gratisową traumę.. i w imię czego? miłości rodzicielskiej?? Ha, Ha, Ha.. przecież oni nie mają pojęcia co to znaczy kochać.. jeśli ich serca są tak twarde, zimne i bezwzględne dla własnych potomków.. to co oni mogą wiedzieć o miłości.. lub jakichkolwiek uczuciach wyższych..??
      Przepraszam, że śmiem pytać.. czy ty nie masz rodziców? żadnej rodziny? Zresztą możesz spokojnie wynieść się do domu samotnej matki.. Ale ty wolisz żeby ciebie i twoje dzieci facet szarpał i ciągał po podłodze.. to sama godzisz się na to żeby kochany tatuś znęcał się nad dzieckiem... kobieto.. wytłumacz mi proszę co taki człowiek może dać dzieciom, czego po ty im dać nie możesz..??
      Jak możesz z takim spokojem godzić się na takie traktowanie.. teraz ciebie obija, a w przyszłości zrobi to samo dzieciom...
      Szkoda że za głupotę nie karzą... oboje dostaliby dożywocie w izolatkach...
    • elza78 Re: błagam o poradę i wsparcie 18.11.08, 17:42
      ja nie moge czytac tkaich glupot
      odejdz od niego
      piszesz ze cie tlucze a z drugiej strony zostal mi tylko maz... nie zostal
      tylko, ten gnoj chce zeby ci sie tak wydawalo
      jest mnostwo ludzi w twoim otoczeniu dla ktorych jestes wazna nie daj z siebie
      robic gowna...
    • ela.buu Re: błagam o poradę i wsparcie 21.11.08, 17:33
      tu sa adresy miejsc w calej Polsce gdzie znajdziesz wsparcie

      www.al-anon.org.pl/spis.html
      tam spotkasz kobiety ktore maja lub czuly to co piszesz
      trzymaj sie dziewczyno
      • m_wait Re: błagam o poradę i wsparcie 29.11.08, 21:51
        Nie martw się niedługo to się skończy...w końcu Cię zabije.
        Czy ty jesteś normalna, że dzieciom fundujesz takie życie?To szkół dla
        dorosłych nie ma?
        To nie ma odpowiednich telefonów i instytucji?
        Twój generalny problem to wyuczona bezradność,tu nie chodzi o silną
        wolę żeby go zostawić tylko o odnalezienie chęci i motywacji, by o
        siebie walczyć i NORMALNIE żyć.Jesteś taka młoda!
        Co ty wyprawiasz?
    • pinkdot Re: błagam o poradę i wsparcie 30.11.08, 19:28
      Najsmutniejsze jest to, że takie osoby jak Ty w gruncie rzeczy chyba jakoś
      masochistycznie lubią być w ten sposób traktowane. Pomocy można szukać w różnych
      miejscach: rodzina, organizacje itp. Znam nawet przypadki, w których taką pomoc
      osobom w podobnych sytuacjach organizowano i...dupa, pani wolała zostawać z
      "ojcem dzieciom" i dawać się lać dalej. Dlatego też nie szkoda mi Ciebie ani
      trochę, zwłaszcza, że z tego co piszesz łatwo mogłabyś drania posadzić za
      kratki. Żal mi tylko ogromnie Twoich córeczek, może pomyśl trochę o nich -
      lepiej nie mieć ojca niż wychowywać się z potworem.
    • avvg Re: błagam o poradę i wsparcie 08.12.08, 00:37
      A ja myślę, że najsmutniejsze jest to, jak Wy traktujecie autorkę
      postu. Jeżeli nie umiecie swoich sensownych rad (bo one SĄ sensowne)
      przedstawić jej w taki sposób, żeby wyciągnęła z nich wnioski, to
      lepiej się nie odzywajcie. Naskakiwanie na takie osoby jak Daisy i
      wysywanie ich od kretynek nic tu nie da, nie pomożecie jej w ten
      sposób, brutalna (według Was - rzeczowa) argumentacja do niej nie
      dotrze, bo ona brutalności i poszturchiwania ma dość na codzień. Z
      ofiarami przemocy nie rozmawia się takim językiem, jakim Wy to
      robicie. Poniżacie ją tak samo, jak robi to jej zwyrodniały mąż,
      którego tu wyzywacie. Jeśli nie umiecie z nią rozmawiać innym
      językiem, po prostu zamilnijcie, żeby nie pogrążać dziewczyny
      jeszcze bardziej.
      • agatka999 Re: błagam o poradę i wsparcie 11.12.08, 19:34
        Droga Daisy, w twojej podobnej sytuacji jest mnostwo kobiet na calym
        swiecie. Jestes tak strasznie mloda a juz tyle przezywasz.
        Powiedz mi dlaczego napisalas ten post? przeciez bylo pewne na 100%
        ze wszyscy poradzo ci odejsc od niego.. Mysle ze ty sama dobrze
        wiesz ze to byloby najlepszym wyjsciem ale boisz sie zmian i mialas
        moze nadzieje ze dostaniesz odpowiedzi w stylu " daj mu szanse"
        albo "dzieci musza miec ojca- milcz i cierp"
        Nie ma nic gorszego nic przemoc w rodzinie, nie mozesz dluzej w tym
        trwac. Wiem ze latwo jest komus rzucic- odejdz- a pod tym slowem
        kryje sie mnostwo trudu i strachu na poczatku ale zobaczysz ze potem
        sie ulozy! lepiej kromke chleba w dzien zjesc niz dac sie bic
        takiemu bydlakowi.
        Zacznij siebie szanowac dziewczyno! poinformuj sie o jakims
        stowarzyszeniu dla bitych kobiet bo takie sa i zobaczysz ze ci
        ponoga, a domy samotnej matki to bylby raj dla ciebie i dzieci.
        Poznalabys nowych ludzi, zaczela pracowac a potem samo sie ulozy. To
        wszystko jest trudne ale jednoczesnie takie proste.
        Wszystko zalezy od ciebie i pamietaj ze zly czlowiek NIGDY sie nie
        zmieni.
        ps. nie jestem osoba ktora miala zycie uslane rozami, ale wszystko
        sie ulozylo po wielu latach lez i nadziei. pozdrawiam goraca!
        • nerwuska1 Re: błagam o poradę i wsparcie 12.12.08, 01:04
          Dasz sobie rade.
          Ktos bardzo mi bliski tez cierpial.on pil,czasem uderzyl,czasem tz;dwa razy na
          miesiac,bo baba glupio chodzi jak jej nie walnac,co nie?byl wtedy 6 letni syn,i
          brzuch pod nosem.pamietam jak nie moglam sie dodzwonic,po ktoryms razie
          zadzwonilam do znajomej(ja mieszkam w innym miescie)i ZAZADALAM by nie klamala
          tylko mowila co grane;przyszedl pijaNY,UDERZYL W TWARZ I PIERWSZY RAZ KRZYKNAL
          NA SWOJEGO UKOCHANEGO SYNA(NIE ZBIL),TYLKO KRZYKNAL OKRUTNIE.ZASNAL,A ONA WZIELA
          PARE RZECZY I DO DOMU SAMOTNEJ MATKI POSZLA.SZUKAL BIDULA JEJ TRZY DNI NIZ JA
          ZNALAZL,MUSIALA WZIASC PARE RZECZY Z DOMU.POWIEDZIALA GDZIE JEST BO
          WARIOWAL(DOSLOWNIE).TAM MIALA Z GORY TYDZIEN POBYTU,A POTEM DECYZJA CO I
          JAK.BLAGAL,PROSIL,PLAKAL I CO TAM JESZCZE SIE DA.WYTRWALA CALY TYDZIEN.SYN
          CHCIAL DO TATY.ONA Z MILOSCI DO SYNA WROCILA DO WYNAJETEGO MIESZKANIA.DOSTALA TZ
          ODPRAWKE,MNOSTWO PAPIEROW I ADRESOW,BO NASTEPNYM RAZEM GDZIE INDZIEJ BY MUSIALA
          ISC.TO MIEJCE ZNAL.ALE...PARE MIESIECY POZNIEJ DOSTALA MIESZKANIE,URODZILA SIE
          DZIDZIA.MEZA UKRUCILA,BO PRZECIEZ GDZIE ONA MOZE ISC?UDOWODNILA MU ZE NAPEWNO
          NIE DO RODZINY.NIE STRASZYLA TYLKO WYSZLA.OD TAMTEJ PORY RAZ SPAKOWALA GO,BO TO
          JEJ MIESZKANIE,NIE JEGO.SIEDZI CICHUTKI,NO OD CZASU DO CZASU WYPIJE,ALE W
          POROWNANIU Z TAMTYM TO JEST SUPER.ONA JUZ SOBIE W KASZE DMUCHAC NIE DA.ON TO WIE
          ZE JAK COS TO WON!NIE BOJE SIE JUZ TAK BARDZO.-pisze to bo ona byla w ciazy i
          zrobila cos takiego(nie mowie o finale bo on tu nie pasuje),chodzi mi o dom
          samotnej matki.najwiecej pomocy tam otrzymala.rozmowe z psychologiem
          miala,ulzylo jej,on jej doradzil itd.poznala fajne kobiety ktore nawzajem
          pilnowaly swoich pociech..itd.mysle ze MOZE JAK BYS POSZLA
          POPYTALA,ZOBACZYLA,TAM NIE MOZE BYC GORZEJ NIZ MASZ TERAZ.
          Wyrazy uznania dla dwuch poprzedniczek.
    • przodownikus Re: błagam o poradę i wsparcie 12.12.08, 00:50
      Nie do pomyślenia jest dla mnie tolerowanie takiego zachowania. Dziewczyno jeśli
      chcesz jeszcze długo funkcjonować jako kochająca matka dla swoich maleństw, to
      posłuchaj tych wszystkich osób, które odpisały na Twój list i odejdź od tego
      bydlaka. Jestem policjantem i widziałem kobiety które wytrzymują, mimo wszystko
      z takimi kreaturami i wiesz co? To są teraz ludzkie wraki, bite, poniżane,
      przestraszone, z owrzodzonymi żołądkami. Już nie reagują, gdy "mąż" bije dzieci,
      bo przynajmniej mają chwilę wytchnienia, kiedy on koi swoje nerwy rozbijając nos
      synowi, podbijając oko córce. Nie tłumacz jego zachowania, nie wiń siebie, nie
      mów sobie: "gdybym zrobiła to inaczej, to on nie byłby na mnie zły". Dowiedz się
      kto jest Twoim dzielnicowym, opowiedz mu o wszystkim, już na komisariacie, w
      papierach zostanie znak, gdy Cię uderzy-dzwoń, nie wahaj się pod żadnym pozorem,
      zrób obdukcję. Gdy przyjedzie patrol, powiedz, że obawiasz się o życie swoje i
      dzieci i żądasz by policjanci go zabrali-to ich obowiązek. A teraz
      najważniejsze-kiedy już złożysz oficjalne zawiadomienie o popełnieniu
      przestępstwa (art. 207 kodeksu karnego)opisując KAŻDY najdrobniejszy szczegół
      jego zachowania wobec Ciebie-NIGDY nie wycofuj wniosku o ściganie i ukaranie. Bo
      kiedy on wróci z komisariatu, z izby zatrzymań, czy aresztu, będzie aniołem, by
      po kilku dniach, tygodniach znowu zacząć Cię bić. Zadzwoń do rodziców, wyprowadź
      się, wyjedź. Wszystko będzie lepsze od życia z tym skurwielem. Wiem, że to nie
      jest łatwe, ale pomyśl o tym w perspektywie wielu wielu lat, które czekają
      Ciebie z nim. Będziesz potrafiła tak trwać?? Odwagi
    • judith79 Re: błagam o poradę i wsparcie 13.12.08, 15:20
      powinni ci odebrac dzieci, bo na matke sie poprostu nie nadajesz skoro fundujesz
      im takie zycie
      • nikka00 Re: błagam o poradę i wsparcie 14.12.08, 01:21
        Nie wiem gdzie mieszkasz - jeśli w Wielkopolsce to pomożemy Ci w
        pełnym zakresie (czy potrzebujesz tylko wsparcia psychologa, innych
        osób z tym problemem, czy też mieszkania lub innych rzeczy - nawet
        kwalifikacji bądź pracy), jeśli jesteś spoza Wielkopolski napisz
        maila - nasz pracownik socjalny i psycholog pomogą Ci ile będą w
        stanie na odległośc. Samej trudno Ci będzie spojrzeć na to z
        właściwej prespektywy.
        zajrzyj do nas - www.pro-vita.org.pl

        Jeśli chcesz - napisz do mnie na maila gazetowego.

        Pozdrawiam, życzę siły i rozsądku.
        • lisia312 Re: błagam o poradę i wsparcie 28.01.09, 16:41
          nikka00 myślę, że gdziekolwiek by nie mieszkała, nic jej tam nie trzyma. Mogłaby
          się przeprowadzić do Wielkopolski.
          Daisy myślę, że nawet jeżeli chcesz coś zmienić, to się boisz, bo mąż Cię
          zniszczył psychicznie na tyle, że nie wierzysz, że dasz sobie radę SAMA. Tylko
          jak widać, NIE JESTEŚ SAMA!!!
          Daj sobie pomóc, masz propozycję od nikki, skorzystaj, bo następna może się
          nieprędko trafić!
    • kraksa2 Re: błagam o poradę i wsparcie 27.01.09, 23:22
      Juz sie na tym forum wypowiadalam na taki temat, ale pozwol ze powtorze: Ze
      Ciebie bije, ze Ty mu na to pozwalasz, ze nie umiesz sie pozbierac, to jeszcze
      mnie nie dziwi, jestes slaba jako kobieta. Ale ze pozwalasz, aby patrzyly na to
      twoje dzieci? No wybacz, ale nie rozumiem. Jakby mnie ktos uderzyl, to by
      zbieral swoje wlasne szczatki, tak bym oddala, bo nietykalnosc jest dla mnie
      priorytetem. A jesli uderzylby moje dziecko (a uwierz, stanie sie tak w Waszym
      przypadku niebawem tylko patrzec), to bym go zamordowala. Nie, bo bym poszla
      siedziec i dziecko by zostalo bez matki. Ale cos podobnego. A Ty siedzisz i
      pozwalasz dzieciom na to patrzec? Zbieraj laska dupe w troki i nie myslac o tym
      co bedzie zbieraj sie od niego, bo gorzej niz jest nie bedzie na pewno. Jestes
      matka na milosc boska, daj to w koncu odczuc swoim dzieciom!!!!!!
    • aa47 Re: błagam o poradę i wsparcie 28.01.09, 00:52
      nie nie jesteś słaba psychicznie! wybij to sobie z głowy. Więcej wysiłku wymaga
      bycie z prześladowcą niż odejście z dzieci. Jeżeli nie odejdziesz nie poczujesz
      spokoju... ulgi a taka męczarnia wiele wysiłku wymaga.
      Co do rodziców wychowywałaś się bez miłości między rodzicami?
      Nie chcesz dla dzieci być w domu samotnej matki? a bycie z człowiekiem który
      bije jest lepsze??? jak nie masz gdzie to właśnie tam możesz stanąć na nogi. Mam
      znajomą która była z dzieckiem w takim domu i nie żałuje.
      Jesteś więźniem w własnym domu... i jeszcze pozwalasz dzieciom na to patrzeć i
      brać przykład... a może on widzi problem i będzie chciał się leczyć?
      Zadzwoń do domu samotnej matki dowiedz się jak to wszystko wygląda...
      Nie jesteś słaba ale uwierz że się da i dasz sobie radę... a nawet jeśli nie
      wierzysz... chciałabyś się w takim domu wychowywać?
      Jeżeli Twoj mąż ma z prawem problemy.... jak Cie pobije choć mam nadzieję że
      tego już nie zrobi... idź na obdukcję... załóż sobie niebieską kartę na
      policji... zawsze będziesz miała na niego dowody.
      Nie wiem ale sama go usprawiedliwiasz nie jest z niego świętoszek a jeszcze
      mówisz że to dobry człowiek dobry by był jakby widział problem i chciał się
      leczyć przynajmniej tyle....
      I nie wiem czy lepsze dzieciństwo z szczęśliwą mamą czy dzieciństwo z bijącym
      ojcem ale ojcem...
      • hesia3 Re: błagam o poradę i wsparcie 28.01.09, 10:35
        1. Weź kartkę papieru i przedziel ją kreską na pół. Po jednej
        stronie napisz co zyskasz jak odejdziesz, a po drugiej co stracisz.
        Potem zastanów się spokojnie nad każdym punktem co stracisz i czy
        istnieje sposób na zniwelowanie go, np. córeczka bardzo kocha
        dziadków i nie chcesz ich rozłączać. - A jakbyśmy dostali mieszkanie
        to czy wyprowadziłabym się od dziadków, i czy przeszkadzałoby to aby
        córki spotykały się z dziadkami? Zostanę bez środków do życia -
        poszukać pracy chałpniczej aby mieć własne pieniądze.
        Nie mogę iść do pracy bo nie zostawię dzieci samych - rozwiązania
        padły na tym forum, w domu samotnej matki pomagają sobie nawzajem,
        są żłobki.
        Na wiele punktów nie znajdziesz rozwiązania, kilka z nich będzie
        wymagało czasu, ale codziennie rano czytaj sobie tą listę i myśl co
        dzisiaj z niej zrealizujesz. Ale najważniejsze, szukaj
        profesjonalnej pomocy. Adresy ci podali. I nie czekaj kilka lat,
        różnica będzie taka, że będziesz miała czworo, a nie dwoje dzieci.
        Wiele lat temu mieszkała naprzeciwko mnie taka właśnie rodzina.
        Byłam chyba jedyną jej przyjaciółką, ale niestety byłam zbyt młoda,
        aby wiedzieć jak jej pomóc. Skoczyła do Wisły zostawiając 4 i 5
        letnie córeczki. Jej pan i władca po 2 miesiącach miał nową żonę
        i... jeszcze 5 dzieci. Życie składa się z wyborów i nawet
        niepodejmowanie działania jest wyborem. Odwagi i siły, o dobre
        trzeba walczyć. Zrób to dla dzieci.
    • agabrylek Re: błagam o poradę i wsparcie 29.01.09, 02:19
      jak mówisz że ma problemy z prawem to nie zastanawiaj się dłużej
      tylko pakuj gościa do paki pozbaw go praw rodzicielskich i uciekaj
      za granice wież mi lepiej z nim nie będzie może być tylko gorzej a
      jak on bije cie tylko w głowę to długo nie pożyjesz częste urazy
      mózgu są bardzo niebezpieczne a jak twoje pociechy podrosną to i im
      sie oberwie a tego chyba nie chcesz?
      życze powodzenia
Pełna wersja