daisy_kropka
09.11.08, 20:08
Witam wszystkich. Mój wątek dotyczy przemocy jakiej mój mąż nadużywa
w stosunku do mnie.
Chciałabym aby każdy spróbował się postawić w mojej sytuacji i
zaproponował jakąś porade. Sama nie potrafie nic wymyśleć.
Poznałam męża 3 lata temu, pare miesięcy się spotykaliśmy i zaszłam
w ciąże. Przerwałam nauke. Ślub był ze względu na dziecko, ale nie
tylko bo kochaliśmy się bardzo. Mimo że się krótko znaliśmy był to
bardzo zaangażowany związek, ani dnia bez siebie nie
wytrzymywaliśmy. Non stop razem i było pięknie. W trakcie ciąży
przeniosłam się do męża i jego rodziców. W czasie ciąży zaczęły się
pierwsze przepychanki, jednak nie groźne. Na ogół dostawałam w głowę
(podobno na otrzeźwienie), a kłótnie były z byle powodu. Ja wiem,
już wtedy powinnam się od niego wynieść, ale tak nie zrobiłam, byłam
młoda, dopiero życie się przedemną zaczynało, nie miałam pojęcia na
czym polega przemoc. Urodziłam dziecko, kolejne szamotaniny, jednak
ja z nim nadal byłam. Niekiedy groźniejsze awantury jak walenie
moją głową, w ściany, podłogi, kanty. Czasem się dziwię że do tej
pory żyję, bo nie raz miałam gwiazdy przed oczami (nie kłamię,
naprawde je widać przy takich uderzeniach). Mój mąż ma taką
tendencję że bije mnie tylko w głowę, sporadycznie miałam oko
podbite czy stłuczony nos. Tak więc kończyło się na ogół na
zasiniaczonej głowie i jej bólu.Sama jestem przerażona jak to
czytam, ale dojdę do rzeczy najistotniejszych. Zaszłam w drugą
ciąże. Na tą chwilę, jestem mamą wspaniałych małych córeczek, 2-
letniej i 9 miesięcznej. I żoną tyrana, ja to wiem. Lecz nie wiem co
mogę poradzić. Chciałabym dobra dla dzieci, chcę żeby miały ojca.
Mąż ma problemy z prawem i odpada zgłoszenie czegokolwiek na
policję, bo od razu pójdzie siedzieć, a tego nie chcę. Ja jestem bez
pracy, bez wykształcenia. Moi rodzice mieszkają za granicą.
Mieszkam u mężą, nie mam się gdzie indziej wyprowadzić. Od siostry
mogę tylko oczekiwać wsparcia psychicznego. Chciałabym być z mężem
całe życie, ale wiem że tak nie będzie, bo ma duże problemy
emocjonalne, z byle powodu się złości i wpada w furie, niszczenie
rzeczy wokoło a w najgorszym przypadku odreagowywanie na mnie.
Wspomnę że jego rodzice o wszystkim wiedzą i mi bardzo współczują że
tak trafiłam, jednak ich też trochę trzyma terrorem. Na ogół
wspaniały z niego człowiek i ojciec, jednak ta jego druga strona to
wszystko niszczy. Przyznam że jestem słabą osobą i boję się, że nie
dam sobie rady będąc sama. I co ja mam zrobić??? Może ktoś ma pomysł