someone23
25.11.08, 01:03
Boje się że szarpanina przeobrazi się w coś więcej...
Problem pojawił się juz jakis czas temu, ale teraz osiągnął apogeum.Poszło o błachostkę. Mój narzeczony zaczął wrzeszczeć ,chciał wciągnąć w kłótnię pozostałą część jego rodziny , więc kurczowo go trzymałam za koszulkę...doszło do szarpaniny , koszulkę podarł , trzaskał drzwiami , kopał szafki. Na końcu wciągnął w to swoją matkę , która siedziała pietro niżej i niczego nie słyszała. Wyglądałam jak idiotka - siedziałam na brzegu kanapy , trzęsłam sie jak osika ze strachu i beczałam .
Takie sytuacje moge policzyć na palcach obu rąk - nie wiem czy to duzo czy mało na pięć lat zwiazku.Poprzednim razem postawiłam warunek , że musi z tą agresja poradzić sobie wraz z psychologiem - pomogło , ale nie na długo. Za pół roku mamy sie pobrać i wiem że tak być nie może , ale ja nie potrafie od niego odejść , za bardzo go kocham .
A on nie wyciagnie pierwszy ręki , znowu będziemy mieć cichy tydzień bądź dwa...tak tez być nie może
a (tym razem) poszło O NIĄ...
Narzeczona jego brata doprowadza mnie do wrzenia.Opowiada na prawo i lewo jaka to jest biedna że jej nie lubie , co chwilę słyszę od niej jakies złośliwe komentarze ale tylko kiedy jestesmy same. W towarzystwie wszystkiego sie wypiera , więc to ja wychodzę na najgorsza . Papuguje po mnie wszystko : sposób spędzania wolnego czasu ,ciuchy , buty , milion razy dziennie oglada moje zdjecia na portalach internetowych...wymiotuję już jej osoba. Matka mojego narzeczonego , jego brat , ojciec i on sam maja pretensje za mój stosunek do jej osoby . Mimo że na mojego narzeczonego też już podnosiła głos . Nie potrafie udawać że ją lubie i rozmawiać z nią o pogodzie na spotkaniach rodzinnych. Ani tez powiedzieć tej modliszce co o niej myślę w cztery oczy , bo wiem że obróci kota ogonem i znowu wyjdzie na biedactwo a ja na czarną owce. Pozwoliłam jej wejść sobie na głowę i teraz nie wiem co z tym zrobić . Może byłoby inaczej gdybym miala w tej sprawie wsparcie narzeczonego , ale wiem że to w końcu przyszła żona jego ukochanego BRATA...
błagam pomóżcie
bo nie wiem co zrobić ani z tą modliszką , ani z agresją narzeczonego :-(