fallea
11.12.08, 09:25
Mieszkamy za granicą, bilety na święta są już od dawna kupione i
cieszyliśmy sie, wydaje mi się, że oboje (?) na wyjazd do Polski, a
tu nagle się okazuje, że mąż chce swój bilet anulować. Jego
argumenty są takie, że źle się czuje u mojej rodziny, niby go nikt
nie lubi (absurd), czuje się tam zestresowany, obserwowany. Pytam
go, na jakiej podstawie tak sądzi i słyszę jakieś abstrakcyjne
argumenty w stylu: bo się czuje tam nielubiany, bo go nikt nie
zagaduje, bo moi rodzice mają takie niezadowolone miny (no coż, może
nie są najpogodniejszymi ludźmi na świecie, ale są to dobrzy
ludzie), etc etc.
No i wychodzi na to, że mogę sobie sama jechać na święta. Przyznam,
że zależy mi na tym, żeby zobaczyć rodzinę, bo nie widuję ich
często. Ponadto już zeszłe święta spędziliśmy sami, tylko we dwójkę
(mąż ze swoją rodziną nie utrzymuje żadnych kontaktów).
Jak Wy byście się zachowały w takiej sytuacji?