magda2716
11.12.08, 20:57
moja teściowa-znane jest przysłowie,że nawet kota można zagłaskać na
śmierć,mam wrażenie,że niedługo tak się stanie ze mną.
nie wiem co mam robić.
od paru miesięcy mieszkamy znowu w domu teściowej.kiedy urodziło się nam
pierwsze dziecko wytrzymałam tylko trzy m-ce.teraz kiedy mam jeszcze
dziewczynki(bliźniaczki)mieszkam z nią już sześć i wierzcie mi ale jak dalej
tak będzie zabiorę je i pójdę do domu samotnej matki.
moja teściowa żyje naszym życiem.
nie ma własnych zajęć(oprócz chodzenia do kościoła),nie chce nigdzie
wyjechać(do sanatorium np.).codziennie dzień w dzień od samego rana jest już u
nas w pokoju,przekłada moje dzieci,ścieli łóżka,myje nasze gary,zbiera
pieluchy i wiele innych rzeczy,a przy tym używa zbyt mało zdań
pytających,tylko same orzekające,twierdzące.
mój mąż dopiero po solidnej awanturze zwraca jej uwagę,rozmawia,ale tak trzeba
przynajmniej raz na m-c.ona twierdzi,że jak ja jej zwracam uwagę na różne
rzeczy to nie robiłabym tak w stosunku do swojej matki,tylko do teściowej tak
robię,a przecież ona chce dobrze
(zdanie powtarzane raz dziennie).
proszę pomóżcie.
wiem,że najlepiej byłoby się wyprowadzić,ale nie możemy jeszcze teraz.i
wiem,że powinnam być wdzięczna za pomoc ale zrozumcie to już za dużo.
jest na to jakiś sposób