teściowa żyje naszym życiem

11.12.08, 20:57
moja teściowa-znane jest przysłowie,że nawet kota można zagłaskać na
śmierć,mam wrażenie,że niedługo tak się stanie ze mną.
nie wiem co mam robić.
od paru miesięcy mieszkamy znowu w domu teściowej.kiedy urodziło się nam
pierwsze dziecko wytrzymałam tylko trzy m-ce.teraz kiedy mam jeszcze
dziewczynki(bliźniaczki)mieszkam z nią już sześć i wierzcie mi ale jak dalej
tak będzie zabiorę je i pójdę do domu samotnej matki.
moja teściowa żyje naszym życiem.
nie ma własnych zajęć(oprócz chodzenia do kościoła),nie chce nigdzie
wyjechać(do sanatorium np.).codziennie dzień w dzień od samego rana jest już u
nas w pokoju,przekłada moje dzieci,ścieli łóżka,myje nasze gary,zbiera
pieluchy i wiele innych rzeczy,a przy tym używa zbyt mało zdań
pytających,tylko same orzekające,twierdzące.

mój mąż dopiero po solidnej awanturze zwraca jej uwagę,rozmawia,ale tak trzeba
przynajmniej raz na m-c.ona twierdzi,że jak ja jej zwracam uwagę na różne
rzeczy to nie robiłabym tak w stosunku do swojej matki,tylko do teściowej tak
robię,a przecież ona chce dobrze
(zdanie powtarzane raz dziennie).
proszę pomóżcie.
wiem,że najlepiej byłoby się wyprowadzić,ale nie możemy jeszcze teraz.i
wiem,że powinnam być wdzięczna za pomoc ale zrozumcie to już za dużo.
jest na to jakiś sposób
    • wanilinowa Re: teściowa żyje naszym życiem 11.12.08, 21:07
      jeśli wprowadziłaś się do niej żeby wam pomogła (już drugi raz) to dziwne jest
      narzekanie że pomaga za bardzo. rozumiem że to może być męczące, ale niestety
      żeby brać się za "ustawianie" teściów i rodziców trzeba być niezależnym. wygląda
      trochę tak, że chcesz żeby pomagała przy dzieciach, ale ich nie przekładała;
      żeby wam gotowała, ale waszych garów ma nie tykać; korzystacie z jej
      gościnności, ale ma się nie wtrącać..
      to niekonsekwentne, albo przyjmujecie jej pomoc z dobrodziejstwem inwentarza
      albo radzicie sobie sami, a z teściową utrzymujecie dobre stosunki na odległość.
      • magda2716 Re: teściowa żyje naszym życiem 12.12.08, 13:52
        a nie można się wprowadzić,bo nie ma się gdzie mieszkać i żyć razem nie
        oczekując pomocy.nie jestem jakimś supermenem,ale radę z dziećmi sobie
        daję,myślę o wszystkich nie tylko o sobie.kiedy potrzebuję pomocy to idę i
        proszę-nawet teściową i nikt mi nie powie,że za to muszę jej pozwalać na
        wszystko.za chwilę to ona będzie wychowywać moje dzieci,swojego syna i mnie przy
        okazji.nie jestem jakąś gówniarą.po skończeniu liceum poszłam do pracy zrobiłam
        magisterkę i cały czas utrzymuję się sama.a sprawa lokum pogorszyła się kiedy
        się okazało,że jestem w ciąży z bliźniaczkami.na 27m trochę trudno mieszkać w
        pięć osób.pozdrawiam i życzę troszkę więcej obiektywizmu
        • wanilinowa Re: teściowa żyje naszym życiem 13.12.08, 12:18
          domyślam się że nie jest lekko na 27 metrach, ale to nie ma żadnego znaczenia.
          tak jak WY chcecie będzie dopiero u WAS, nie możecie wymagać od starszej pani
          żeby sobie gdzieś wyjechała bo wy chcecie mieć spokój w jej domu..

          > pozdrawiam i życzę troszkę więcej obiektywizmu

          i vice versa :)
    • marzeka1 Re: teściowa żyje naszym życiem 11.12.08, 21:10
      "od paru miesięcy mieszkamy znowu w domu teściowej."- ale wiesz, ona jest u siebie. Dlaczego ma wyjechać do sanatorium, jesli nie chce. Błąd zrobiliście wy- decydując się na zamieszaknie z osobą, której charakter was lub ciebie drażni.Ona się nie zmieni, a jest u siebie, to wy całą rodziną sprowadziliście się jej na głową. naprawdę nigdy nie zrozumiem, dlaczego ktoś, kto zakłada swoją rodzinę, chce mieszakać z rodziacami/teściami. U nas na początku małżeństwa też było cięzko, ale nawet przez chwilę nie rozważałam innej opcji jak samodzielne mieszkanie. To naprawdę jednyna sensowna rada.A krzyczenie, awanturowanie się męża wobec matki pozostawię bez komentarza.
      • magda2716 Re: teściowa żyje naszym życiem 12.12.08, 14:00
        po pierwsze-mój mąż nie awanturuje się ze swoją matką.szanuje ją tak jak
        powinien a może i za bardzo.sanatorium mojej teściowej jest naprawdę potrzebne.w
        tamtym roku przeszła amputacje piersi,chemie i te różne rzeczy z ty
        związane.nigdzie jej nie wyganiam,tylko martwię się o jej zdrowie i nie chcę
        żeby za parę lat ktoś nam wypomniał,że nie mogła zrobić czegoś przez nas.nie
        przeszkadzamy sobie,tylko jej zaangażowanie strasznie męczy.ona cieszy się,że
        jesteśmy z nią i nas nie wygania,ale każdy powinien się usamodzielnić albo nie
        narzekać nie każdy ma od razu wszystko i my też dążymy do tego żeby mieszkać
        sami,myślę jednak,że po tym doświadczeniu człowiek trochę inaczej patrzy na
        drugiego człowieka i nasze stosunki na pewno będą się różnić
        • diabel.pl Re: teściowa żyje naszym życiem 12.12.08, 19:23
          ona chce dobrze pewnie wy jestescie jej rodzina a jak przeszla amputacje piersi
          to chyba tym bardziej chce sie do was zblizyc
          a tak to moze kup wino usiac z nia przy nim i powiedz ze jest nad opiekuncza a
          nuz moze sie uda raczej w takiej sytuacji nic innego ci nie pomoze jak rozmowa
          bo radczej na meza nie ma co liczyc.
          mi by to raczej nie przeszkadzalo jak by mi tesciowa przy dzieciach byla ale
          sprzatanie bron BOZE
          • magda2716 Re: teściowa żyje naszym życiem 12.12.08, 20:49
            dzięki bardzo.właśnie takiej podpowiedzi oczekiwałam.mam naprawdę co robić i
            chyba znowu siądę i pogadam,chociaż po wczorajszym już gadamy więcej.ani ona ani
            ja nie potrafimy się długo gniewać
            • vincentyna Re: teściowa żyje naszym życiem 13.12.08, 00:07
              A czemu Ty sie dziwisz, ze mieszkajac u kogos, ten ktos Ci sie wtraca? To chyba
              normalne, co nie?
              Chcesz byc traktowana jak niezalezna, to nia badz! Zamieszkaj na swoim, a zadna
              tsciowa nie bedzie Cie lozek scielic ani garnkow myc. Co to za zwyczaje, ze
              dojrzala rodzina wprowadza sie do dziadkow, po czym marudzi, ze jest nie po
              ichniemu!
    • judith79 Re: teściowa żyje naszym życiem 13.12.08, 15:06
      ach jak ja kocham takie jak ty, nic nie miec, bachorow na robic, katem u kogos
      siedziec i jeszcze pretensje, rzeczywiscie beznadziejna ta twoja tesciowa, ze
      tez nie wpadla na pomysl, ze skoro jasniesynowa sie rozmnozyla to czas umrzec...
      • magda2716 Re: teściowa żyje naszym życiem 13.12.08, 20:51
        bez komentarza
        • m_wait Re: teściowa żyje naszym życiem 13.12.08, 22:04
          Z tak emocjonalnych wypowiedzi i z jadu jaki od was zionie
          zastanawiam się czy aby nie jesteście histeryczkami po menopauzie.
          To, że tymczasowo mieszkają u teściowej nie znaczy, że mają pogodzić
          się z brakiem przestrzeni i brakiem zrozumienia ich próźb. I autorce
          wątku nie chodzi o pouczanie mamy męża tylko o to by ich swoim
          zaangażowaniem nie udusiła.
          Kilka lat temu jak jeździłam do teściów na ponad tydzień(po 3 dniu
          miałam serdecznie dosyć) to w mniej lub bardziej bezpośredni sposób
          życzliwie naruszano moją przestrzeń-a to prasowano mi bluzkę(bo po
          podróży), a to słuchałam rad na temat tego że włosów nie powinno się
          myć codziennie, komentowano moje buty, próbowali dawać nam
          pieniądze-mnóstwo durnych przykładów(z nalotami bez zapowiedzi,
          przemeblowaniem mojego domu łącznie-jak jeszcze byłam narzeczoną
          męża). Wszystko oczywiście z dobrego serca-tylko ja czułam się
          koszmarnie obserwowana, atakowana i poprawiania w byciu idealną.
          Teraz jest między nami naprawdę super i szczerze cieszę się, że znów
          jakiś czas pobędziemy razem.
          Co pomogło:
          1.Mówiłam dziesiątki razy o moich uczuciach tzn.że było mi przykro,
          czułam się zażenowana...kiedy oni to czy tamto.
          2.Mówiłam: Rozumiem, że .......... ALE ....................
          3.Coraz odważniej prosiłam żeby pozwolili mi coś upichcić m.in.mój
          teść w tym roku jadł marynowany imbir i sushi...
          4. Chodziliśmy na spacery-tak po prostu.
          Dużo zmieniło się między nami-teściowa wreszcie na pochwałę gołąbków
          nie macha ręką-tylko cieszy się z komplementów,mówimy sobie o tym
          czego się boimy, co nas cieszy. Mam z nimi lepszy kontakt niż z moją
          rodziną-są tacy prawdziwi i tak dobrze nam życzą!!! Szczerze ich
          kocham!
          • hesia3 Re: teściowa żyje naszym życiem 14.12.08, 21:34
            Co prawda nie teściową, ale własną mamę mam taką i doskonale wiem o
            co ci chodzi. Wszyscy walczyli z podawaniem nam kawy pod nos,
            tłumaczyli, prosili, błagali, złościli się i nic... natury nie
            zmienisz i dopiero dała sobie radę najmłodsza wnuczka kiedy
            wprowadziła sie do babci. Oczywiście wiekowa babcia zrywała się
            skoro świt, żeby wnusi kanapeczki na zajęcia zrobić. Po 2 dniach,
            wnuczka nastawiła sobie budzik i jak babcia wstała to nie tylko
            kanapki ale krówlewskie śniadanie czekało na stole, po tygodniu
            babcia zrozumiała, że wnuczka umie sobie zrobić kanapki :)
    • sabina Re: teściowa żyje naszym życiem 05.01.09, 13:45
      teściowa chce czuc sie potrzebna, to chyba naturalna potrzeba
      kazdego z nas. A i tobie napewno pomoc sie przyda, tylko trzeba ja
      zorganizowac tak abyscie obie byly zadowolone. Moze spisz na kartce
      wszystkie codzienne czynnosci i okresl ktore chcesz wykonywac sama,
      bo sa dla ciebie emocjonalnie wazne w ktorych tesciowa jest lepsza,
      sprawiaja jej wieksza radosc itd. Podzial oczywiscie powinnien byc w
      miare sprawiedliwy :). Zrob jeszcze jeden spis i sprobuj ustalic
      wspolny podzial z tesciowa, bo to ma byc wasza wspolna decyzja nie
      narzucanie twojej ani jej woli. Wytlumacz jakie czynnosci ty chesz
      wykonywac i ze jest to dla ciebie wazne. Jakos tak to dziala ze
      jesli razem sie siadzie i zaplanuje, konkretnie, na papierze to
      ludziom duzo latwiej sie do tego stosowac. Chocby przez jakis czas.
      Z tego co piszesz tesciowa to fajna, otwarta kobieta, tylko
      nadgorliwa. Moze sie uda :).
      • rzetka Re: teściowa żyje naszym życiem 11.01.09, 13:56
        Świetny pomysł.
        Ja od siebie dodam, że możecie np wymieniać się domowymi obowiązkami np co drugi
        dzień, bądź co tydzień. Możesz zaproponować teściowej ze kiedy ona opiekuje się
        wnukami ty w tym czasie posprzątasz (kobieta po chemii na pewno nie ma tyle siły
        co wcześniej), ugotujesz obiad, zrobisz zakupy, itd, a potem odwrotnie - ty
        zajmujesz się dziećmi a teściowa domem. Teściowa będzie spokojna a ty
        usatysfakcjonowana.
        Z każdej sytuacji jest jakieś wyjście.
        Pozdrawiam
    • black-mama Re: teściowa żyje naszym życiem 29.01.09, 10:59
      Ja rozumiem autorkę listu w 100 procentach, a nie mieszkamy z
      teściową..
      Moja teściowa ciągle traktuje mojego męża jak małe dziecko, ciągle
      chce prać jego koszule, majtki, zmywać, ciągle przybiega ze
      słoikami, krytykuje mnie jako matkę, potrafi powiedzieć do mojego
      syna- chodz do mamuni. Jeśli chodzi o pielęgnację małego to potrafi
      mi powiedzieć- co Ty pleciesz, co to za bzdura, wszystko robisz
      inaczej niż inni..
      A najśmieszniejsze jest to, że jak jesteśmy w towarzystwie to jestem
      jej ukochana córunią. Wystarczy , że zostanę z nią sama nie reaguje
      na moje prośby..Mały ma skaze białkową, teściowa ostatnio
      zaproponowała, że kupi kubie jakieś słoiczki- uprzedziłam ja, że
      tylko nie z cielęciną, wszystkie kupiła z cieleciną ..nie mam juz
      siły do tej kobiety..poza tym wyrywa mi dziecko z rąk..ostatnio
      biegałam za nia po całym mieszkaniu żeby odebrać jej Kubę- a ona
      uciekała- jak jakaś wariatka, krzyczała, że to ona go utuli
      itd..kuba tak płakał, że aż dostał rozwolnienia, nie spał calą
      noc..od tego zdarzeniua nie odbieram od niej telefonó..nigdy w życiu
      nie dopuszczę tej kobiety do mojego dziecka..
      • twitti Re: teściowa żyje naszym życiem 29.01.09, 11:09
        wszystkie mamy takie sa:) a potem staja sie jeszcze bardziej dbajace o wnuczki:)
        Jak idziemy do moich rodzicow lub mamy meza to zawsze mamy podtykane tone
        jedzenia:) to nic ze brzuchy nam juz pekaja:) "jedz, jedz, jedz..":) Ale ja sie
        smieje z tego, bo to normalne:) o kogo maja dbac:)

        Potem jak na swiat przychodza wnuki, to one staja sie dla nich sensem zycia:)
        mozna sie z tym pogodzic, albo probowac rozmawiac:)
    • black-mama Re: teściowa żyje naszym życiem 29.01.09, 11:12
      Poza tym radzicie żeby dsię dogadać, my z mężem tyle razy jej
      tłumaczyliśmy- jak grochem o ścianę.. ona wpada zwija jego koszule-
      krytykując mnie że nie uprane i wio do domu.. dochodziło do tego, ze
      ja jej wyrywałam te koszule.. to jakaś komedia jest..nic do tej
      kobiety nie dociera..a jak unikamy spotkań to lament, ze ona teskni
      za wnukiem i za nami..
      Ona potrafiła lamentowac, że tęskni nawet jesli byliśmy u niej dzień
      wczesniej i siedzieliśmy od rana do wieczora.
      ps. przepraszam za literówki, ale trzymam Kubę na kolanach
      • twitti Re: teściowa żyje naszym życiem 29.01.09, 11:29
        Bo nie zawsze mozna sie dogadac:) wtedy nie ma szans mieszkac razem:) bo razem
        mozna mieszkac razem, jesli nie mozna sie dogadac:) bo jak tu zyc!
        • black-mama Re: teściowa żyje naszym życiem 29.01.09, 11:34
          Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że ona z nami nie mieszka.
          Mieszka po drugiej stronie Warszawy, a i tak zatruwa nam życie..jak
          nie wizytami to telefonami...
          Ja bym cieszyła się z pomocy teściowej gdyby traktowała mnie jak
          człowieka a nie jak niepotrzebny element ich trójeczki (ona, mój mąż
          i moje dziecko).
          na szczęście mąż mnie wspiera, ale ona i tak nie słucha jak ona
          mówi...
          • twitti Re: teściowa żyje naszym życiem 29.01.09, 11:38
            no to masz przechlapane..
          • zlosnica100 Re: teściowa żyje naszym życiem 08.03.09, 08:46
            "a bym cieszyła się z pomocy teściowej gdyby traktowała mnie jak
            > człowieka a nie jak niepotrzebny element ich trójeczki (ona, mój mąż
            > i moje dziecko)."

            Hmm..."moje dziecko"....myślałam ze "wasze", tzn męża tez...Widzisz będziesz
            taka sama jak ona jak pojawi sie partner u "twojego" dziecka..;)
        • black-mama Re: teściowa żyje naszym życiem 29.01.09, 11:39
          No i oczywiście gdyby nie rządziła w moim domu..ja na prawdę mam
          łagodny charakter, dogaduje się z ludżmi, a ona nie chce się ze mna
          dogadać..po prostu..według niej ja nie daje sobie rady, nie umiem
          prać, gotować, opiekować się Kubą. ostatnio jak ugotowałam obiad to
          mi powiedziała, że żałuje ,ze sama tego nie ugotowała..
          Albo ciągle dzwoni i pyta co było na obiad, czy mu smakowało, czy
          koszule wyprasowane, czy Kuba to oby sie prawidłowo rozwija, czy
          byłam na spacerze..dobrze, ze nie przybiega i nam tyłków nie
          podciera :-)
          • twitti Re: teściowa żyje naszym życiem 29.01.09, 11:50
            black-mama napisała:

            > ostatnio jak ugotowałam obiad to
            > mi powiedziała, że żałuje ,ze sama tego nie ugotowała..

            O kurcze, ale takie teksty to juz sa wredne na maxa!

            Ja to w takiej sytuacji bym powiedziala ze jest mi strasznie przykro ze we mnie
            nie wierzy, ze stram sie i ze maz nie narzeka..

            Znajac mnie to bym powiedziala jej ze sprawia Ci straszliwa przykrosc, ze ty tak
            nie myslisz i znajac mnie.. to bym sie przy tym wszystkim poryczala :) (pewnie
            by to bardziej wiarygodnie przy okazji wygladalo:)

            Bo tak nie mozna, mozna sie obrazac, ale to nic nie da!
            • black-mama Re: teściowa żyje naszym życiem 29.01.09, 12:10
              Wiesz co twitti mi to po prostu ręce opadły i powiedziałam jej, że
              jak nie chce to nie musi tego jeść... mi jest srasznie przykro, ale
              ona cieszy się z tego, że robi mi przykrość- po prostu tak mi się
              wydaje...
              • twitti Re: teściowa żyje naszym życiem 29.01.09, 12:21
                Moze i tak, ale ciezko zyc w takich kontaktach z tesciowa:( ja mam dobre relacje
                z moja:) 2 lata mieszkalysmy razem u niej i powiem ze ona byla lepsza niz ja:)
                to ja sie czepialam:) ale nie dlatego zeby jej zrobic na zlosc, tylko ze nie
                moglam sie powstrzymac (mimo ze ja bardzo lubie).. taki mam glupi charakter ze
                lubie sie czepiac...

                A poklocilysmy sie jeden raz tak mocno, jak w jakiejs blachostce poparlam meza:)
                wtedy okazalo sie ze nie umie sluchac argumentow..
                I pewnie gdyby kiedys znow doszlo do jakiegos nieporozumienia, to bylo by ciezko:)

                Ale teraz juz nie mieszkamy razem i przewaznie to my do niej jezdzimy:)

                Wlasnie, moze to wy powinniscie zaczac jezdzic do tesciowej??
                niech wasze dziecko kiedys powie ze mama lepsze obiady gotuje:)
                • black-mama Re: teściowa żyje naszym życiem 29.01.09, 12:38
                  Jeździmy do niej w weekendy, jak nie przyjeżdzamy to robi wielkie
                  halo jak to ona tęskni- nie potrafi zrozumieć, że my tez chcemy
                  czasmi pobyć sami ze sobą.Nie chce mi sie myśleć co by było gdybyśmy
                  z nią mieszkali..
                  Jak jesteśmy u niej to w towarzystwie męża i teścia jestem cudowna i
                  w ogóle..a jak zostaję z nią sama..juz pisałam wcześniej - traktuje
                  mnie jak piąte koło u wozu, do Kuby mówi- chodz do mamy(że niby ona
                  jest mamą).
                  Poza tym moje dziecko(Kuba ma 8 miesięcy) jest spokojny, nie lubi
                  głośnych, nerwowych ludzi- a ona właśnie taka jest- i po prostu moje
                  dziecko zwyczajnie ciągle płacze jak ona u nas jest, ma problemy z
                  zaśnieciem. Wiele razy jej mówiłam, że kubuś nie lubi jak tak się
                  krzyczy, żeby mówia do niego łagodnie- a ona wtedy jeszcze głośniej
                  teksty w stylu- Co ta matka opowiada(krzycząc), przeciez Kubuś lubi
                  jak się krzyczy(Kubie do ucha)..a mały zapłakany cały dzień,
                  rozstrojony.
                  Za dwa miesiące wracam do pracy i Kuba będzie zostawał z opiekunką-
                  mam nadzieję, że wszystko się zmieni..
                  • twitti Re: teściowa żyje naszym życiem 29.01.09, 12:46
                    "choc do mamy" - ok. to juz nie jest normalne!!!chyba jednak twoja tesciowa nie
                    jest normalna!

                    Dobrze ze widzicie sie tylko w weekendy:) te pare godzin mozna jakos wyrobic:)

                    Powiem szczerze, ze masz trudny przypadek, ktorego nie da sie po prostu polubic!
                    I wspolczuje ci, bo nie wiem co moge innego powiedziec..
                    • black-mama Re: teściowa żyje naszym życiem 29.01.09, 12:54
                      W weekendy spotykamy się całą rodzina, w ciągu tygodnia pkiedy
                      jestem sama w domu z dzieckiem przyłazi do mnie i mnie musztruje :-)
                      ehhh, na szczęście dziś się wywinęłam, ale musiałam ja zwyczajnie
                      okłamać :_)
                      Lecę z Kubusiem na spacerek. paaa
                      • gocha221 Re: teściowa żyje naszym życiem 07.03.09, 17:16
                        Nie wpuszczaj jej do domu i tyle.
                        Jeśli takie wizyty odchorowujesz i Ty i dziecko, to jaki sens.
                        Krótki obiad raz na 2 tygodnie i już...
    • anna_sla Re: teściowa żyje naszym życiem 14.03.09, 16:27
      ym. U mnie było ciut podobnie, ale nie mieszkaliśmy z nią. Ucięłam to wszystko
      przy samej (tzw.) du..ie kiedy powiedziała do mojej córki "córciu". Była taka
      wojna, że hej. Próbowała mnie skłócić z moimi rodzicami. Oczerniła mnie wszędzie
      gdzie mogła, że jestem złą synową, że przyjdzie koza do woza itd.. bolało, chyba
      nawet do dzisiaj boli, ale odcięłam się od niej tak bardzo, że pokazałam, że
      koza do woza nie przyjdzie i sama przyszła, bo miała więcej do stracenia (nowych
      wnuków, których długo by nie zobaczyła :D)
      • ewciakam Re: teściowa żyje naszym życiem 15.03.09, 12:25
        Moja, podobnie jak równie niezrównoważony teść, zatruli mi życie,
        wpadłam w depresję, nerwicę, leki muszę przez nich brać. Zawsze o
        wszystko mieli pretensje i po roku mieszkania wyniosłam się od nich.
        Nienawidzę tych weekendów gdy do nich jeżdżę, traktowania jak
        powietrze i mówienia jakie to nasze dziecko jest biedne bo musi
        niedoprawione świństwa jeść, kaszki i pić niesłodkie soczki. I że
        muszą go ponosić bo matka nie chce a on taki malutki i nóżki go bolą
        (choć już 2 miesiące smyk chodzi...) Szkoda słów na tych ludzi...
Pełna wersja