beznadziejna86
25.12.08, 01:22
Nie mam sie komu wygadac , wiec dla zdrowia psychicznego bedzie autospowiedz.Otoz jestem beznadziejna klamczucha i oszustka, od ponad 3 lat jestem w zwiazku z facetem . Zakresle tlo: 9 lat starszy, troche poraniony ( zmarla mu matka jak mial 18 lat), nie ma w moim miescie nikogo oprocz mnie i mojej rodziny ktora go uwielbia, jest to czlowiek niesmialy cichy chyba troszke zakompleksiony, wiem ze kocha mnie nad zycie- znacie to:"nie umiem bez Ciebie zyc, potrzebuje Cie. Przez prawie 3 lata bylam z nim strasznie szczesliwa, bo przeciez bycie z czlowiekiem ktoremu na was zalezy i ktory was kocha ponad wszystko jest czyms wspanialym....Ale ja go chyba przestalam kochac , nie wiem czy tak mozna ...tak po prostu przestac kogos kochac, na dodatek pojawil sie "na horyzoncie" moj dawny przyjaciel z ktorym sytuacja jest coraz bardziej zapetlona, malo brakowalo a spedzilibysmy ze soba noc. Moj facet coraz bardziej mnie drazni,denerwuje, przeszkadza...klocimy sie , on wpada w t