oszaleje:(co ja mam zrobic

25.12.08, 01:22
Nie mam sie komu wygadac , wiec dla zdrowia psychicznego bedzie autospowiedz.Otoz jestem beznadziejna klamczucha i oszustka, od ponad 3 lat jestem w zwiazku z facetem . Zakresle tlo: 9 lat starszy, troche poraniony ( zmarla mu matka jak mial 18 lat), nie ma w moim miescie nikogo oprocz mnie i mojej rodziny ktora go uwielbia, jest to czlowiek niesmialy cichy chyba troszke zakompleksiony, wiem ze kocha mnie nad zycie- znacie to:"nie umiem bez Ciebie zyc, potrzebuje Cie. Przez prawie 3 lata bylam z nim strasznie szczesliwa, bo przeciez bycie z czlowiekiem ktoremu na was zalezy i ktory was kocha ponad wszystko jest czyms wspanialym....Ale ja go chyba przestalam kochac , nie wiem czy tak mozna ...tak po prostu przestac kogos kochac, na dodatek pojawil sie "na horyzoncie" moj dawny przyjaciel z ktorym sytuacja jest coraz bardziej zapetlona, malo brakowalo a spedzilibysmy ze soba noc. Moj facet coraz bardziej mnie drazni,denerwuje, przeszkadza...klocimy sie , on wpada w t
    • beznadziejna86 Re: oszaleje:(co ja mam zrobic cz.2 dlugie 25.12.08, 01:28
      doly, coraz wiecej jest miedzy nami spiec, seks nie jest taki jak kiedys, mnie
      sie nie chce, totalnie wogole. Boje sie skonczyc ten zwiazek, bje sie ze
      zakoncze cos wspanialego i dobrego powodujac straszna krzywde drugiemu
      czlowiekowi, boje sie ze sobie nie da rady beze mnie, znam go, ale ja sie mecze,
      regularnie rycze w poduszke. Na dodatek za tydzien wyjezdzam na pol roku na
      stypendium. Nie potrafie tego powiedzieco , tego ze chyba go juz nie kocham, na
      dodatek czuje ze zaczynam czuc cos mocnego do "tego drugiego".Moj facet spedza
      juz ze mna i z moja rodzina swieta:( wszyscy oczekuja ode mnie stabilizacji, a
      ja po prostu nie wiem, cholenie sie boje ale jestem tez chlernie
      nieszczesliwa.Boje sie o niego, to jest dobry czlowiek a ja nie umiem sobie
      poradzic z ta sytuacja, przepraszam ze sie rozpisalam, ale musialam:(
      • yanoosh111 Re: oszaleje:(co ja mam zrobic cz.2 dlugie 08.01.09, 13:00
        Twój problem opiera się raczej na książkowym już zjawisku zaniku pewnych emocji
        z upływem czasu. Najbardziej płomienne romanse nie trwają dłużej niż 2,5-3,5
        roku i jest to udowadnianie tego jest wielokrotnie wałkowane w wielu
        publikacjach. Ale nie o tym .... Miłość działa na zasadzie: "Mimo wszystko go
        kocham" a nie "kocham go bo...". Wydajesz się egoistycznie patrzeć na Wasz
        związek bo piszesz tylko o sobie, tylko Ty czujesz, nie czujesz, nie
        potrafisz...nie krzywdź faceta swoim egoizmem.
        • pan_i_wladca_mx Re: oszaleje:(co ja mam zrobic cz.2 dlugie 08.01.09, 16:37
          a moim zdaniem masz klasyczny syndrom ksiezniczki, tzn jestes z normalnym
          facetem przez 3 lata, nagle pojawia sie jakas stara, tajemnicza milostka, ktora
          rozgrzewa twoja wyobraznie, nagle dostrzegasz, ze twoj stary facet to wlasciwie
          glupek i go nie kochasz a prawdziwy ksiaze dopiero co przyjechal na bialym
          koniu. radze baaardzo mocno sie zastanowic przed podjeciem jakiegos kroku, potem
          zazwyczaj ci panowie o typie slodkiego misia nie chca juz przyjmowac
          marnotrawnej wybranki
          • yanoosh111 Re: oszaleje:(co ja mam zrobic cz.2 dlugie 09.01.09, 10:40
            racja, jakkolwiek zalatuje "klasyką" :/
      • rum-buraczek Re: oszaleje:(co ja mam zrobic cz.2 dlugie 08.01.09, 19:34
        Wyjedź na te pół roku i się zastanów. Jeśli go już nie kochasz, to rozstań się z
        nim w sposób kontrolowany i uczciwy,
        a nie przez brnięcie w te spięcia, bo to w końcu i tak pierdyknie, tyle że go
        niepotrzebnie poranisz (i siebie pewnie też).

        Na przyszłość wyciągnij też jakąś lekcję dla siebie: może Tobie na dłuższą metę
        nie odpowiada taki typ "cichego poczciwca" , a może po prostu nie odpowiadają
        Tobie długie, stabilne związki.

        rb
    • kaatrin Re: oszaleje:(co ja mam zrobic 08.01.09, 22:58
      Moim zdaniem po prostu to nie jest "ten" facet. Wydaje mi sie, ze po
      prostu Twoj chlopak to nie jest czlowiek, z ktorym chcesz spedzic
      zycie. Twoj dawny przyjaciel tylko dal Ci impuls do zweryfikowania
      zwiazku. Rozstania po 3 latach spotykania sie sa trudne, bo
      czlowiek jest juz przyzwyczajony do status quo, boi sie zranic druga
      osobe nawet jesli jej/jego nie juz kocha.

      Mysle ze dobrze sie dla Ciebie sklada, ze wyjezdzasz na stypendium.
      Szybko sie okaze, czy chcesz wracac do chlopaka, a moze poznasz
      kogos nowego? Nic na sile...
    • diablica1987 DO: beznadziejna86 09.01.09, 15:14
      Kochana ja w przeciwieństwie do pisanych tu przed moją odpowiedzi nie będę Cię dołować. Mam zasadę,że leżącego się nie kopie.
      Dobrze wiem o czym piszesz, jak się czujesz. Znam to z doświadczenia. Sama przerabiałam dokładnie to samo.Jeżeli mogę Ci doradzić to zapomnij na chwilę o tych dwóch facetach. Przemyśl sobie czego chciałabyś w życiu? Co jest dla Ciebie najważniejsze?
      Pamiętaj jakąkolwiek decyzję podejmiesz, z którym z nich będziesz,czy nie będziesz z żadnym to musi być Twoja i tylko Twoja decyzja. Pomyśl o sobie, o swoim szczęściu.Każdy związek na początku jest wspaniały, pełen namiętności, fascynacji. Od nas zawsze zależy jak długo to będzie trwało.
      Piszesz,że chyba przestałaś kochać obecnego partnera,a do tego na horyzoncie pojawił się inny.I że mało brakowało a spędziłabyś z nim noc.
      Może właśnie spędź z nim noc? Zobaczysz jak będzie? Co będziesz po niej czuła. Czy będzie lepiej czy gorzej niż obecnie.
      Pamiętaj,że dla Ciebie najważniejsze powinno być TWOJE szczęście. Żebyś żyła w zgodzie z samą sobą. Nie ważne w jakiej sprawie.I nie ważne jak będzie się układało Twoje życie, co powiedzą inni. Ważne żeby było Ci z tym dobrze.
      Na pewno przeczytasz tu od ludzi wiele przykrych słów. Pamiętaj,że zrozumie Cię tu tylko ktoś kto sam był w takiej sytuacji w jakiej Ty jesteś obecnie.
      Trzymaj się. I napisz co postanawiasz. Jak się toczy Twoje życie.
      Trzymam kciuki za Twoje szczęście.
      Pozdrawiam
Pełna wersja