maxwel3
25.12.08, 04:16
mam 21 lat, moj chlopak 20. jestesmy razem 3 lata, od dnia kiedy sie poznalismy. od roku mieszkamy razem i studiujemy. bardzo dobrze sie nam mieszka. kochamy sie i nie wyobrazamy sobie zycia bez siebie. planujemy wspolna przyszlosc-kupno domu, dzieci-nie teraz, ale za jakies 8 lat, jak bedziemy uistabilizowani finansowo. nie chce miec zaraz gromadki dzieci, chcemy sie oboje spelnic zawodowo i troche tez wyszalec.
jednak sądzę, że czas sie zdeklarowac. ostatnio, podczas rozmowy o naszych znaomych spytalam kiedy on mi sie oswiadczy, ucieszyl sie bardzo i wzial mnie na rece.
Chcialabym za rok byc jego narzeczona i pewną. bo to daje jakas gwaranje-kobieta czuje sie lepiej widzac, ze zwiazek posuwa sie do przodu i ma ten hm...dowod milosci (mam tez oczywiscie inne na co dzien, jest kochany, czesto daje mi kwiaty, sprzata, dba o nas).
Chcialabym,zeby mi sie oswiadczyl, ale nie chce go naciskac.
Jego dwaj starsi bracia po 27 lat tez miezkaja ze swoimi dziewczynami dlugo i nie zareczyli sie. Nie chce,zeby z tym dlugo zwlekal...im dluzej sie zwleka, tym wieksze watpliwosci i czas oczekiwania.
Ale jak to zrobic zeby sie oswiadczyl nie naciskajac na niego?
Tak,zeby sam czul sie w obowiazku...?
pozdrawiam