kika2009
09.01.09, 17:12
czytając niektóre problemy na tym forum. to tak myśle że ja bym
mogła podpiąc się pod niektóre z was. poprostu te problemy sie
powtarzaja w kazdych związkach.
ale opowiem wam moja histrię !!!
z moim mężem przed slubem chodziłam przez 3 lata, był jaki był, nie
był idealny ale takich facetów nie ma na tym świecie. był wogule
pierwszym facetem z którym wspólzyłam.
no i po trzech latach stało się zaszłam w ciążę. Z początku
cieszyłam się z tego faktu. W związku z tym postanowiliśmy się
pobrać, ale im bliżęj było ślubu tym większe miałam watpliwości czy
w ogule wychodzić za mąż za tego człowieka. pare dni przed ślubem
byłam w takim stanie przygnębienia. nie zależało mi na niczym.
Najchetniej wszystko bym odwołała . Ale to juz mi się wydawało za
póżno. Po ślubie żałowałam że wogóle wyszłam za tego człowieka.
obecnie jestem już 5 lat poślubie.
nie pomyślcie że mój mąż był jakimś potworem nie. poprostu jego
charakter pozosrtawia wiele do życzenia, jest strasznie zapatrzony w
siebie, wogóle nie słucha co się do niego mówi, i tak zawsze robi
wspak. pozatym nigdy nie odmówił "kielicha".
przez 5 lat małżeństwa przez nie jedno przez niego przeszłam. zawsze
facynowały go ładne dziewczyny.
JA nie byłam i może nadal nie jestem idealną zoną do tego muszę się
przyznać. JAk brałam ślub byłam młoda i może troche głupia ale ja
podług niego to aniołek.
po slubbie małżónek wyjechał za granice zarabiać pieniądze. był 1
mies. nieraz 2 ale jak przyjeżdzał nie kwapił się żeby gdzieś iść do
pracy tylko żył z dnia na dzień dopuki pieniądze się nie skończyły
dopiro się budził że trzeba by wyjechac znowu zarobić zaciągał długi
żeby wyjechać mnie zostawiał na "garnuszku rodziców"(moich rodziców)
przyjeżdzał i znów się sytuacja powtarzała tak w kółko dopuki nie
zrobił prawa jazdy na ciągniki siodłowe ( Tzw. tiry).Robił w kilku
firmach spedycyjnych i w żadnych długo miejsca nie zagrzał. Nigdy
nie usłyszałam prawdy dlaczego w danej firmie juz nie pracuje
zawsze wymyślał jakies bajeczki. Pracując jako kierowca to dopiero
ukazało sie jego drugie oblicze, dopiero sie dowiedziłam jaki to z
niego amant był, zawsze sie z tego powodu kłuciliśmy nieraz nawet mi
się oberwało podczas kłutni ale po wszystkim on zawsze dązył do
zgody i przepraszał, przez tydzień był milutki jak aniołek. i potem
znów.....
obecnie jest już pare miesięcy bez pracy i rodzice moi nas
utzrymuja .
należało by jeszcze nadmienić że 2 lata po ślubie kupiliśmy działke
z taty pomocą wtedy działki jeszcze były tanie. mężuś zaciągnął
kredyt hipoteczny na budowę domu który po dwuch transzach musieliśmy
spłacac bo pieniądze na budowe domu nie były przeznaczane na to co
trzeba., w związku z tym musieliśmy zaciągnąc kredyt gotówkowy żeby
spłacic hipoteczny, w kilka miesięcy potem mężuś kupił samochód na
raty za 20 000 wiedząc że straci prace bo pokłcił sie o cos z
szefem. ( jak juz mówilam ja nigdy nie dowiedziałam się dlaczego mój
maż tracił prace, w jego wymówki nigdy nie wieżyłam choć się
upierał) ( nawet jak wiechał do rowu swoim nowym nabytkiem będąc w
stanie nietrzeźwym to dowiedziałam się tego od jego bratowej bo on
utrzymywał że otarł się o krzaki rosnące przy drodze)w obenej
sytuacji jest bez pracy i z długami. mieszkam w małej miejscowości
gdze trudno o pracę.pozatym stale pije wydaje mi się że to jest już
choroba alkocholowa, choć on twierdzi inaczej. Mój tata nie ma dla
niego już cierpliwości, bo męża nie interesuje rodzina choć on
twierdzi że tak.
Ja kazałam mu się wynosić z domu. Ale jego nie idzie sie pozbyć
twierdzi że nas kocha i chce zostać. postaawiłam warunek zero
alkocholu i zabera się wreszcie do pracy. wytrzymał może z tydzień,
pracy szukał i niby nie mógł znaleść wydzwanniał po znajomych.
alkochol nadal jest jego problemem. On nadal twoerdzi że nas kocha.
JA czuje że to jest taki szantaż psychiczny żebym nie miała sumienia
go wyżucić z domu. Moj tata jest w stosunku do niego źle nastawiony.
ja studiuję czesne opłacam ze stypendium, wcześniej troche
pracowałam za marne grosze.
Ja na swoim mężu nie moge polegać, zawsze ze wszystkim sama musze
się siłowac. Mężulek twierdzi że na studia poszłam tylko la
rozrywki bo jak je skończe to i tak nic z tego nie bede miała, a te
studia to tylko niepotrzebny wydatek ( jakby to on mi za nie
płacił). pozatym kłamie i oszukuje mnie już nieraz go na tym
złapałam.
nie wiem jak to wygląda z boku. Dla mnie cenne są szczere krytyki.
Mój tata uważa mojego męża za głupka dla którego niema miejsca w
jego domu.
Ja mam ciągle wrażenie że ludzie uważaja mnie za idiotkę która nadal
jest z durniem. I smieją się za plecami,dlatego że im się w życiu
powiodło.