czy istnieje takie coś jak miłość w małżeństwie?

09.01.09, 17:12
czytając niektóre problemy na tym forum. to tak myśle że ja bym
mogła podpiąc się pod niektóre z was. poprostu te problemy sie
powtarzaja w kazdych związkach.
ale opowiem wam moja histrię !!!
z moim mężem przed slubem chodziłam przez 3 lata, był jaki był, nie
był idealny ale takich facetów nie ma na tym świecie. był wogule
pierwszym facetem z którym wspólzyłam.

no i po trzech latach stało się zaszłam w ciążę. Z początku
cieszyłam się z tego faktu. W związku z tym postanowiliśmy się
pobrać, ale im bliżęj było ślubu tym większe miałam watpliwości czy
w ogule wychodzić za mąż za tego człowieka. pare dni przed ślubem
byłam w takim stanie przygnębienia. nie zależało mi na niczym.
Najchetniej wszystko bym odwołała . Ale to juz mi się wydawało za
póżno. Po ślubie żałowałam że wogóle wyszłam za tego człowieka.
obecnie jestem już 5 lat poślubie.
nie pomyślcie że mój mąż był jakimś potworem nie. poprostu jego
charakter pozosrtawia wiele do życzenia, jest strasznie zapatrzony w
siebie, wogóle nie słucha co się do niego mówi, i tak zawsze robi
wspak. pozatym nigdy nie odmówił "kielicha".
przez 5 lat małżeństwa przez nie jedno przez niego przeszłam. zawsze
facynowały go ładne dziewczyny.
JA nie byłam i może nadal nie jestem idealną zoną do tego muszę się
przyznać. JAk brałam ślub byłam młoda i może troche głupia ale ja
podług niego to aniołek.
po slubbie małżónek wyjechał za granice zarabiać pieniądze. był 1
mies. nieraz 2 ale jak przyjeżdzał nie kwapił się żeby gdzieś iść do
pracy tylko żył z dnia na dzień dopuki pieniądze się nie skończyły
dopiro się budził że trzeba by wyjechac znowu zarobić zaciągał długi
żeby wyjechać mnie zostawiał na "garnuszku rodziców"(moich rodziców)
przyjeżdzał i znów się sytuacja powtarzała tak w kółko dopuki nie
zrobił prawa jazdy na ciągniki siodłowe ( Tzw. tiry).Robił w kilku
firmach spedycyjnych i w żadnych długo miejsca nie zagrzał. Nigdy
nie usłyszałam prawdy dlaczego w danej firmie juz nie pracuje
zawsze wymyślał jakies bajeczki. Pracując jako kierowca to dopiero
ukazało sie jego drugie oblicze, dopiero sie dowiedziłam jaki to z
niego amant był, zawsze sie z tego powodu kłuciliśmy nieraz nawet mi
się oberwało podczas kłutni ale po wszystkim on zawsze dązył do
zgody i przepraszał, przez tydzień był milutki jak aniołek. i potem
znów.....
obecnie jest już pare miesięcy bez pracy i rodzice moi nas
utzrymuja .

należało by jeszcze nadmienić że 2 lata po ślubie kupiliśmy działke
z taty pomocą wtedy działki jeszcze były tanie. mężuś zaciągnął
kredyt hipoteczny na budowę domu który po dwuch transzach musieliśmy
spłacac bo pieniądze na budowe domu nie były przeznaczane na to co
trzeba., w związku z tym musieliśmy zaciągnąc kredyt gotówkowy żeby
spłacic hipoteczny, w kilka miesięcy potem mężuś kupił samochód na
raty za 20 000 wiedząc że straci prace bo pokłcił sie o cos z
szefem. ( jak juz mówilam ja nigdy nie dowiedziałam się dlaczego mój
maż tracił prace, w jego wymówki nigdy nie wieżyłam choć się
upierał) ( nawet jak wiechał do rowu swoim nowym nabytkiem będąc w
stanie nietrzeźwym to dowiedziałam się tego od jego bratowej bo on
utrzymywał że otarł się o krzaki rosnące przy drodze)w obenej
sytuacji jest bez pracy i z długami. mieszkam w małej miejscowości
gdze trudno o pracę.pozatym stale pije wydaje mi się że to jest już
choroba alkocholowa, choć on twierdzi inaczej. Mój tata nie ma dla
niego już cierpliwości, bo męża nie interesuje rodzina choć on
twierdzi że tak.
Ja kazałam mu się wynosić z domu. Ale jego nie idzie sie pozbyć
twierdzi że nas kocha i chce zostać. postaawiłam warunek zero
alkocholu i zabera się wreszcie do pracy. wytrzymał może z tydzień,
pracy szukał i niby nie mógł znaleść wydzwanniał po znajomych.
alkochol nadal jest jego problemem. On nadal twoerdzi że nas kocha.
JA czuje że to jest taki szantaż psychiczny żebym nie miała sumienia
go wyżucić z domu. Moj tata jest w stosunku do niego źle nastawiony.
ja studiuję czesne opłacam ze stypendium, wcześniej troche
pracowałam za marne grosze.
Ja na swoim mężu nie moge polegać, zawsze ze wszystkim sama musze
się siłowac. Mężulek twierdzi że na studia poszłam tylko la
rozrywki bo jak je skończe to i tak nic z tego nie bede miała, a te
studia to tylko niepotrzebny wydatek ( jakby to on mi za nie
płacił). pozatym kłamie i oszukuje mnie już nieraz go na tym
złapałam.
nie wiem jak to wygląda z boku. Dla mnie cenne są szczere krytyki.
Mój tata uważa mojego męża za głupka dla którego niema miejsca w
jego domu.
Ja mam ciągle wrażenie że ludzie uważaja mnie za idiotkę która nadal
jest z durniem. I smieją się za plecami,dlatego że im się w życiu
powiodło.
    • kika2009 Re: czy istnieje takie coś jak miłość w małżeńst 09.01.09, 17:15
      zapomniałam dodać że dla niego w zyciu liczy sie tylko seks i łatwa
      kasa. nie jest człowiekiem stworzonym do pracy, czy intensywnego
      myslenia.
      • mrs.solis Re: czy istnieje takie coś jak miłość w małżeńst 09.01.09, 17:36
        kika2009 napisała:

        > zapomniałam dodać że dla niego w zyciu liczy sie tylko seks i
        łatwa
        > kasa. nie jest człowiekiem stworzonym do pracy, czy intensywnego
        > myslenia.

        I przez trzy lata zwiazku z nim ci to nie przeszkadzalo? Nie
        pomyslalas wczesniej jak to bedzie,gdy bedziecie mieli dziecko
        podczas gdy on nie lubi pracowac za to lubi wypic? KUrde no
        sorry ,ale normalna szanujaca sie dziewczyna pogonilaby takiego
        amanta po pierwszym miesiacu znajomosci.
        Wyszlam za maz po bardzo krotkiej znajomosci. Nie potrzebowalam
        trzech lat na to zeby wiedziec ,ze facet,za ktorego mam zamiar wyjsc
        jest pracowitym porzadnym facetem,na ktorym bede mogla polegac. Cala
        moja rodzina polubila go od pierwszego wejrzenia (to tez wazne).
        Dzis jestem ponad 8 lat po slubie i nadal bardzo kocham mojego meza
        i nigdy nie chcialabym miec innego. Szkoda,ze tobie dzwonek alarmowy
        wlaczyl sie pare dni przed slubem bedac juz w ciazy.
        • kika2009 Re: czy istnieje takie coś jak miłość w małżeńst 09.01.09, 17:49
          wtedy byłam młoda!!!! wstyd sie przyznac ale akurat wtedy wierzyłam
          w niego że uda mi się go zmienić. teraz wiem że to walka z
          wiatrakami. o tym że ma lewe ręce do pracy to przekonałam sie
          dopiero po ślubie praktycznie jak zaczał prace na samochodach
          ciężarowych w żadnej pracy mu nie pasowało.
          gratuluję męża!!!!
          ale ja w ideały nie wierzę!!!!!!
          coż nie bede płakać nad rozlanym mlekiem mi się nie udało. ale mam
          nadzieję że inne kobiety bedą mądrzejesze odemnie. i nie naważą
          takiego gożkiego piwa jak moje bo potem trudno i z niesmakiem się je
          pije.
          • mrs.solis Re: czy istnieje takie coś jak miłość w małżeńst 09.01.09, 18:50
            Powiedz jeszcze jak twoi rodzice na niego reagowali. Tez niczego nie
            zauwazyli??? Nikt ci nigdy nie powiedzial,ze facet po slubie to
            najwyzej moze zmienic sie jeszcze na gorsze? Mi mama od nastolatki
            tlukla do glowy,ze jak facet jest do bani to po slubie nigdy nie
            zmieni sie na lepsze. Chocby tu na forum, ciagle pisza kobiety w
            podobnej sytuacji do twojej i co dziwne inne nie wyciagaja z tego
            zadnych wnioskow. Laduja sie w beznadziejne zwiazki,w ktorych trwaja
            latami i daza do slubu jakby to mialo cudownie ozdrowic caly
            zwiazek. Nie sluchaja rad kolezanek,ktore juz to przerobily.
            Masz racje idealow nie ma, ani ja ani moj maz nimi nie jestesmy.
            • marzeka1 Re: czy istnieje takie coś jak miłość w małżeńst 09.01.09, 19:26
              Fakt, ideałów nie ma, ale od wczesnej młodości wiedziałam, jak jest facet
              niedobry przed ślubem, ma się do niego obiekcje, po ślubie NIGDY nie zmieni się
              na lepsze, co najwyżej na gorsze. Poczytuję to forum, chociaż jestem 19 lat po
              ślubie i nadal bardzo męża kocham, czytając różne wątki wiem jedno- wiele
              trudnych sytuacji by nie było, gdyby kobieta naiwnie nie wierzyła, że facet się
              zmieni, gdy wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują,że wiąże się z popaprańcem.
            • kika2009 Re: czy istnieje takie coś jak miłość w małżeńst 09.01.09, 19:50
              Rodzice mieli taką zasadę że się nie wtrącali do mojego życia. może
              gdyby moja mama wbijała mi tak dogłowy jak tobie moze bym była
              mądżejsza. mój tata był dobry po ślubie. zawsze zajmował się rodziną
              i dziećmi starał się żebyśmy wszystko i na wszystko mieli. nie mówię
              że się nie kłucili czy coś zawsze swoje zdania wymieniali, ale się
              szanowali.
              • marzeka1 Re: czy istnieje takie coś jak miłość w małżeńst 09.01.09, 21:03
                A dlaczego nie zostawisz takiego popaprańca, opis pana kwalifikuje go do
                odstrzału, żenujące jest, że w tym wieku, po ślubie muszą utrzymywać was twoi
                rodzice. O ile ciebie,bo jesteś ich córką, to jeszcze bym zrozumiała, to
                dlaczego lenia-męża mają sponsorować? Nie dziwię się, że masz poczucie, że
                naśmiewają się po cichu z ciebie,iż tak źle wybrałaś. Cóż, zdarza się, ale może
                spytaj siebie, co chcesz z tym zrobić? Jak długo chcesz marnować własne życie
                przy tak beznadziejnym facecie.
    • czekolada_orzechowa Re: czy istnieje takie coś jak miłość w małżeńst 09.01.09, 22:47
      Zdecydowanie pan do odstrzału sanitarnego, poza tym pora zakończyć zabawę w dom
      i zacząć się samodzielnie utrzymywać, bo to, że jesteś razem z dzieckiem i
      nierobem na utrzymaniu rodziców,po prostu nie mieści się w głowie.
      a btw- co to za studia, na które przyjmują bez znajomości elementarnych zasad
      ortografii i gramatyki? Prywatna Wyższa Szkoła Tego i Owego? O tempora, o mores...
      • kika2009 Re: czy istnieje takie coś jak miłość w małżeńst 10.01.09, 14:03
        jeżeli chodzi o ortografie i garamatykę ulżyło ci jak mi pojechałaś?
        widzisz studiuję na kierunku w ogule nie związanym gramatyką i
        ortografia. Za to takie humanistki jak ty zawsze jak miały iśc na
        zajęcia z przedmiotów ścisłych to były chore. A na matematyce
        siedziały jak mysz pod miotła. I przychodziły do mnie żebym im
        tłumaczyła podstawy matematyki .
        • pwojtus ortografia i gramatyka 10.01.09, 19:58
          Mój brat jest matematykiem. Ale zna swój ojczysty język.

          Niektórzy sięgają po słownik. Inni są jeszcze bardziej przebiegli - swój tekst
          kopiują do edytora tekstów, który sprawdza ich pisownię.

          kika2009 napisała:

          > jeżeli chodzi o ortografie i garamatykę ulżyło ci jak mi pojechałaś?
          > widzisz studiuję na kierunku w ogule nie związanym gramatyką i
          > ortografia. Za to takie humanistki jak ty zawsze jak miały iśc na
          > zajęcia z przedmiotów ścisłych to były chore. A na matematyce
          > siedziały jak mysz pod miotła. I przychodziły do mnie żebym im
          > tłumaczyła podstawy matematyki .
          • kika2009 Re: ortografia i gramatyka 17.01.09, 22:04
            wiesz można też na odwót najpierw napisać w edytorze tekstów a potem
            skopiować.
        • czekolada_orzechowa Re: czy istnieje takie coś jak miłość w małżeńst 10.01.09, 20:54
          Popatrz, popatrz...a ja umiem zarówno pisać, jak liczyć. Wedle przedstawionej
          przez Ciebie typologii powinnam prawdopodobnie zatrudnić się w cyrku jako wybryk
          natury:D
      • catriona Re: czy istnieje takie coś jak miłość w małżeńst 19.01.09, 15:26
        A pani Wyksztalcona Czekolada o dysleksji slyszala? Czy tak daleko wyksztalcenie
        nie siega?
        Czy tylko sie tu przychodzi zeby innym dokopac i samemu sobie pogratulowac ze
        sie wie/umie lepiej? Rodzice sie zachowac nie nauczyli, ani innych szanowac, ale
        przeciez najwazniejsze to wiedziec gdzie sie "u" kreskuje a gdzie nie. O
        tempora, o mores....
    • caysee Re: czy istnieje takie coś jak miłość w małżeńst 09.01.09, 23:22
      Mozna inaczej. Ja mam wspanialego meza, z ktorym swietnie sie dogaduje, nie
      pali, nie pije, jest inteligentny i pracowity. Rzecz dobrego dopasowania i
      podjecia odpowiedniej decyzji. Tez kiedys bylam z takim panem, ktory byl
      strasznie w siebie zapatrzony, cieszyl sie jak jakas nastolatka sie do niego
      usmiechnela w autobusie, a do pracy sie nie kwapil, tylko udawal ze costam
      probuje. Na szczescie zwiazek sie rozpadl, a ja poznalam swojego meza.

      Ty musisz po prostu zrobic bilans strat i zyskow. Czy go kochasz, czy dostajesz
      od niego odpowiednia ilosc ciepla, jak troszczy sie o wasze dziecko, ile pomaga
      ci w domu... i porownaj to z sytuacja, gdyby go nie bylo. Zyskujesz swiety
      spokoj i mniej nerwow przez jego alkoholizm, a co tracisz? Moze wyjdzie na to,
      ze wcale niewiele. Skoro wyjezdzal na dluzej z kraju to pewnie z praktycznej
      strony sobie poradzisz i bez niego. Finansowo z tego co rozumiem i tak pomagaja
      ci rodzice... no nie wiem, napisz nam jakie wlasciwie plusy masz z bycia z nim?
    • szymonblaszczyk Re: czy istnieje takie coś jak miłość w małżeńst 10.01.09, 16:31
      więc masz szczerą krytykę - uważam że naprawdę jesteś głupia

      masz dziecko z facetem, Twoim mężem który po ślubie wybywał do pracy za granicę by móc to potem w domu przepić i się lenić, zaciągac długi na kolejne wyprawy, Ciebie z dzieckiem zostawiając na utrzymaniu rodziców, który rwie panienki na zgrzewki, popija, miga się od pracy i wyszydza Twoje pragnienie rozwoju (studia), na dodatek z tego co wynika przysolił Ci

      w Twoim przypadku stereotyp żony kierowcy jest całkowicie słuszny - na co wskazuje także ortografia

      i Ty się pytasz jak to wygląda z boku? ile Ty masz lat? nie potrafisz patrzeć? mysleć logicznie?

      ale dodam na koniec - nie żal mi Ciebie - to Twoje wybory i Twoja sprawa - dziwi mnie to zawsze jak widze porządnych wolnych facetów po studiach, z perspektywami, interesujących ale cichych i kobietki wieszajace się na szyi kolejnego podpitego amanta będącego duszą towarzystwa. A potem jest płacz - bo z pijaka nie zrobił się abstynent, z nieroba pracownik, z lovelasa wierny mąż, a damskiego boksera potulny baranek
      • marzeka1 Re: czy istnieje takie coś jak miłość w małżeńst 10.01.09, 16:40
        Dobra, acz mocna odpowiedź. Naprawdę, powiedz nam, CO TAKIEGO trzyma cię przy:
        leniu, pijusie, nierobie,dziwkarzu, czyli kimś takim, z kim NIGDY nie powinnaś
        była się związać. I nie dziw się, że masz wrażenie,że ktoś z boku śmieje się czy
        obmawia cię, bo pewnie tak jest. Nie rozumiem, dlaczego niektóre kobiety z
        uporem wartym lepszej sprawy tkwią przy takich dupkach.
        • szymonblaszczyk Re: czy istnieje takie coś jak miłość w małżeńst 10.01.09, 16:45
          mocna bo taka powinna być - mam ją głaskać gdy facet ją bije? poprostu w głowie mi się to nie mieści - dziewczyna zdaje się zadawać w poscie pytanie "czy ma to sens" ... co jej facet musiałby zrobić żeby zrozumiała że nie? Niektórzy droga kiko w zwiazku znajdują wsparcie, zrozumienie, czułość ... Ty masz zdrady, pijaństwo, wykorzystywanie, bicie i lenistwo, do tego lubi lewą, łatwą kase i seks - co facet musi zrobić żebyś od niego odeszła?

          a potem bedzie: wszyscy faceci to świnie - a moze wypada najpierw spojrzeć na kryteria wyboru ... własnego wyboru
    • clementinne Re: czy istnieje takie coś jak miłość w małżeńst 10.01.09, 22:43
      Kika, jedno zasadnicze pytanie:

      DLACZEGO WCIĄŻ Z NIM JESTEŚ?
    • paul55 Re: czy istnieje takie coś jak miłość w małżeńst 11.01.09, 08:47
      Kup se slownik ortograficzny.
    • sno-powiazalka Re: czy istnieje takie coś jak miłość w małżeńst 11.01.09, 11:02
      Skąd się biorą takie kobiety ?????
      Ano dzięki takim ludziom jak co niektórzy co to dodali komentarze :(
      Większość kobiet nawet jak widzi swój błąd to podświadomie boi się takich komentarzy w środowisku. Popełniłam podobny błąd, ale dorosłam do decyzji- KONIEC. Ale niestety potrzebna mi była wcześniej terapia, żeby nie słuchać komentarzy "dobrych" ludzi. Ludzie, którzy nie maja o tym pojęcia ( np. o współuzależnieniu ) nie powinni w ogóle zabierać głosu. Ulżyło wam, że pojechaliście po dziewczynie ??? :( Jej jest potrzebna fachowa pomoc, a nie walenie po głowie "mądrą książką".
      I jeszcze jedno.............
      Też rażą mnie błędy ortograficzne, ale nie uważam, żeby to był powód do takiego traktowania dziewczyny. I nie wiem co gorsze- błędy ortograficzne, czy chamstwo ??
      • szymonblaszczyk Re: czy istnieje takie coś jak miłość w małżeńst 11.01.09, 12:25
        tak - kobieta woli nie słuchac prawdy wiec to nasza wina

        kobieta rzuca wątek na forum i nie chce żeby go komentować

        kobieta sama pisze: "prosze o szczere opienie" a my mamy ją głaskać

        i to nasza wina że taka kobieta istnieje bo komentujemy dosadnie to że ma faceta który ma ją w poważaniu, pije, zdradza, bije, nie zabiera się do roboty. Bo ona chciała usłyszeć coś innego. Bo była młoda i naiwna - źle wybrała a teraz cały sztab nalezy uruchomić bo kierowała się sercem. A wzięła sie przez komentujących na forum. Ludzie - Wy jesteście dorośli czy jak? Niech żyje socjalistyczne społeczeństwo!

        Brak pracy to wina sytuacji na rynku pracy ale poprowadzi mnie indywidualny doradca ... a gdy poniose porażkę to jego wina, to że pije i pale całe życie to nie ejst przyczyna złego stanu zdrowia - ja poprostu nie widziałem ostrzeżeń na paczkach - to ich wina! To że szukam złych facetów to wina społęczeństwa i komentarzy na forum, a jak chce z tego wyjsć to nie własnymi siłami - potrzebuje terapeuty bo to współuzaleznienie.

        Jak dzieci
        • kika2009 Re: czy istnieje takie coś jak miłość w małżeńst 17.01.09, 22:01
          czy ja kogos prosze o pomoc każę uruchamiać jakiś sztab?
          opowiedziałam swoją historię nie dlatego. chyba każdy może
          opowiedzieć na forum kawałek swojego życia. chyba po to to forum
          powstało. czy ja napisałm prosbe o opinię czy o pomoc? czy chciałam
          żeby ktos mnie głaskał ? nie wydaje mi się. wyraziłeś swoje zdanie i
          jest ok. każdy ma prawo wyrażać własne zdanie. widzisz ciebie
          bardziej boli jeśli ktoś skrytykuje ciebie i mysli w odmienny sposób
          niz ty. Niż mnie że ktos wyraża to co myśli.
    • kika2009 Re: czy istnieje takie coś jak miłość w małżeńst 17.01.09, 21:55
      Jak z boku się patrzy to wszystko wydaje się takie proste „ciach i
      już nie ma” . Ale gdy się jest w danej sytuacji to jakoś nie zawsze
      postępujemy tak jak nam zdrowy rozsądek podpowiada.
      Myślę że każdy z was wyobraża sobie mojego męża jako takiego
      typowego „macho” albo „figo fago” nie on właśnie taki nie jest.. to
      jest po prostu najzwyklejsza sierota jakich mało która działa po
      prostu na nerwy a od której nie możesz się odczepić bo trzyma się
      ciebie jak pies psiego ogona. Jak masz już go dość i każesz mu się
      pąkować i wynosić, to nagle zaczyna cię ściskać i wciskać kit że
      cię kocha i nikogo innego na świecie, że nie może bez nas żyć, że
      popadnie w depresje, Ty go wyrzucasz ale i tak wydzwania , nie
      odbierasz telefonu to przyjeżdża do domu choć nie chcesz z nim nawet
      rozmawiać to i tak musisz i na „chama wciska tyłek” nawet jeśli
      wyraźnie mówisz że masz go dość, to i tak do niego to nie dociera.
      Gra na twoich uczuciach. Wykorzystuje to że kiedyś mieliśmy wspólne
      marzenia.. Stawiasz mu warunki, przez tydzień jest dobrze a potem i
      tak gówno sobie z tego robi.
      Niestety nie mam takiej bezczulicy jak inni. Mam zbyt miękki serce.
      I wedle powiedzenia „jak masz miękkie serce to musisz mieć twardy
      tyłek”, ja musze się męczyć.
      Czasami aż nachodzą mnie myśli że jeśli go się nie mogę pozbyć to
      lepiej z sobą skończyć. Ja nie wiem czemu on się tak mnie uczepił.
      Ale za każdym razem przychodzi mi na myśl moja córka. Dla niej
      warto żyć. Nie wyobrażam sobie że mogło by mnie przy niej nie być.


      Cenie sobie szczere wypowiedzi i nie ma do nikogo żalu, ale wy
      wszyscy oceniacie ludzi powierzchownie. Wyłapujecie jakieś zdania z
      tego co ktoś napisał i po prostu tak opisujecie bez głębszej analizy
      i zastanowienia . po prostu dla was czarne to czarne białe to białe
      i nie ma innych barw.
      Co do mojej ortografii to myślę że nie jest ona tematem rozmowy.
      Ponieważ nie pisałam że mam problem z ortografią tylko z mężem. W
      ogóle to forum nie jest na temat ortografii.
      Dlatego kochana czekolado_orzechowa.- ja nie powiedziałam że
      humaniści nie umieją liczyć tylko im to przychodzi jakoś trudniej
      znają wzory a zawsze popełnią jakiś błąd w zadaniu.
      I muszę ci powiedzieć że ja mimo że wolę matematykę lubię czytać i
      czytam sporo książek. I muszę powiedzieć że na przekór wszystkiemu z
      matury z języka polskiego pisemnej dostałam 4 ale tylko dlatego że
      mam orzeczenie o dysortografii natomiast z ustnej mam 5 a co
      najśmieszniejsze z ustnej matematyki mam 4 więc nie tylko ty jesteś
      dziwadłem.
      A co do mojej głupoty. Jestem głupia ? no ok. ale pod jakim w
      względem i co przez to mam rozumieć głupia – bo jestem naiwną
      kretynką czy głupia – bo niedorozwinięta.
      Widzicie żeby dostać takie oświadczenie o dysortografii trzeba
      przejść wiele testów. Badania logopedyczne, badania psychologiczne (
      głupkom zaświadczeń nie wydają) trzeba także znać świetnie zasady
      ortografii ( pisze się test z zasad ortografii ), drodzy państwo
      bada się także IQ ( IQ poniżej 100 – zaświadczenia nie wydają) i
      muszę z przykrością przyznać, że moje IQ jest bardzo dobre – nie
      stwierdzono u mnie głupoty.
      • sno-powiazalka Re: czy istnieje takie coś jak miłość w małżeńst 17.01.09, 23:13
        Przeszłam, a nawet przechodzę dalej, to co Ty :( Jeśli chcesz to pomyśl jak możemy się skontaktować nie na forum. chętnie z Tobą pogadam :D
      • magda2008-pl Re: czy istnieje takie coś jak miłość w małżeńst 17.01.09, 23:24
        Jak Wy wszyscy umiecie dawać dobre rady.Tylko postawcie się w
        sytuacji dziewczyny.Życie to nie bajka,że jak się jej nie chce
        czytać to odkładamy ją na półkę.Jest jeszcze wypracowany wspólny
        majątek,gdzie człowiek zastanawia się co z niego wezmie,a ile straci
        mimo ze włożył swój wkład,jest dziecko/ci gdzie człowiek zastanawia
        się czy odbierać im ojca i rujnować spokój i w końcu są i te dobre
        marzenia,plany,dni do których człowiek wraca i zastanawia się czy
        jeszcze to ma szanse wrócić bo przecież kiedyż było nam ze sobą
        dobrze.Łatwo komuś mówić ZOSTAW GO,ODEJDZ tylko ze to z waszej
        strony są słowa.A słowa to nie wszystko,trzeba jeszcze mieć dużo
        sił, żeby to przetrwać,całą procedurę rozwodową,niekiedy strach i
        upokorzenie i w końcu dzielenie się "brudami" przed sądem.To nie
        jest proste.Jeżeli wali się komuś świat i rozlatuje małzeństwo to
        jest tak psychicznie zmęczony,że brakuje sił na tę machinę rozwodową
        i skąd brać te siły skoro zamiast konflikt się wyciszać to narasta
        bo druga osoba nie odpuszcza.Widzicie łatwo sie mówi gorzej jest
        zacząć,więc nie dziwcie się dziewczynie i nie potępiajcie jej za to
        że jest nadal w takiej sytuacji.POPROSTU CZASAMI BRAKUJE SIŁ i
        przychodzi strach co dalej będzie czy oby nie gorzej.
        Okarzcie trochę serca dobrymi radami od serca.
      • kachna79 Re: czy istnieje takie coś jak miłość w małżeńst 21.01.09, 11:47
        Twoja niemoc rodzi przemoc, ale to chyba cecha dziedziczna skoro
        Twoi rodzice utrzymują pijaka i jego rodzinę i nie potrafią
        zareagować.
    • deela Re: czy istnieje takie coś jak miłość w małżeńst 18.01.09, 01:12
      wzielas sobie za meza idiote
      nie wiem co ci doradzic :o
      pozbyc sie barachła z domu bo do niczego sie nie przydaje :o
    • anna_sla Re: czy istnieje takie coś jak miłość w małżeńst 22.01.09, 21:36
      to już 8 lat borykasz się z tym.. za 2 lata powinnaś mieć naprawdę dość :) Ja
      tak po 10-ciu latach wystawiałam swojego męża będąc już w drugiej ciąży
      wysokiego ryzyka z bliźniakami. Zrobiłam to, bo byłam wykończona psychicznie,
      kompletnie roztrojona do granic możliwości a musiałam sie uspokoić, bo byłam w
      trudnej ciąży z niespełna dwuletnim dzieckiem przy boku..
      • kika2009 Re: czy istnieje takie coś jak miłość w małżeńst 23.01.09, 12:16
        czyli 10 lat stracone ze swojego zycia.Ja na moje szczęcie w ciązy z
        drugim dzieckiem nie jestem. Widzisz wcześniej jakos sobie nie
        mogłam wyobrazić rozwodu. Jak to wszystko bedzie. Teraz cos sie we
        mnie zmieniło, coraz częściej zaczynam o tym myśleć. Czuje do niego
        taką niechęć, wręcz wstręt i obrzydzenie. Zniechęciłam się do niego
        po tych smsach które zobaczyłam w jego komórce. Może i tez przez ,
        że jezt takim ochydnum wstretnym kłamczychem...kłamie na każdym
        kroku. Ja po 5 latach małżeństwa wiem kiedy zmysla historyjke.
        Naprawde to jest żenujące. Zmysla jak dziecko w przedszkolu i myśli
        że ja mu w to uwierze. Żenada po stokroć żenada. Nie chce mi się go
        juz słuchać. Najbardziej żenujące jest to jak wysuwa kłamliwe
        oskarżenia przeciwko mojej rodzinie mojemu ojcu i bratu po to tylko
        żeby obrucić mnie przeciwko nim chce mnie nastawiac przeciwko nim
        zebym ja murem staneła za nim i go broniła dosłownie żenada. Narazie
        borykam się z lekkim stanem depresyjnym. jak zbiore sie w sobie to
        kiedys zastanie swoje rzeczy spakowane za drzwiami. I może
        rzeczywiście żeby sie tak stało potrzebny mi jakis wstrząs
        psychiczny tak jak było to w twoim przypadku. narazie moja energia
        zapał i jakie kolwiek chęci zostały zdeptane. Nie mam na nic siły
        wszystko jest mi obojetne. W sytuacji kiedy powinnam go porzadnie
        ochrzanić ja nie mam siły nawet się zdenerwowoać. chciała bym sie
        wyplakać do poduszki i nie mam sił. Dosłownie jak zwiędła roslinka.
        • vincentyna Re: czy istnieje takie coś jak miłość w małżeńst 24.01.09, 02:37
          Jak sobie poslalas, tak sie wyspisz....
          A sama dobrze wiesz, ze ch...wo sobie poslalas, wiec teraz ratuj co sie da!
          Pierwsze to pozbadz sie pasozyta,badz ma maxa egoistyczna, tylko to Cie uratuje!
          Powodzenia!
Pełna wersja