mężczyzna,a zmiana, czy to możliwe?

09.01.09, 23:30
Chciałabym usłyszeć, co myślicie na temat zmian u mężczyzn. Jestem
młodą mężatką i nie jestem szcześliwa. Mój mąż czesto krzyczy, nie
potrafi rozmawiać, a przez to są ciche dni. Ja jestem osobą bardzo
uczuciową i od razu płaczę.Kłótnie są stale o to samo: o życiowy
pogląd, o wydawanie pieniędzy, zazdrość o każdą osobę, nawet o
rodziców. Model rodzny mamy zupełnie podzielony. Ja uważam, że
pomagać w sprzataniu i gotowaniu powinien również facet o ile żona
pracuje zawodowo, on uważa ze facet jest tylko od grubszych spraw
typu:wbicie gwoździa, zawieszenie półki, malowanie etc. Różnica jest
miedzy Nami radykalna, ponieważ w kłótni ja mam blokadę i tego co w
danej chwili myślę nie mówie, aon wszystko co mu ślina na jezyk
przyniesie. Co z tego ze przeprosi, jak to we mnie siedzi w środku.
Ostatnio obiecał że zaakceptuje moje odmienne myślenie, i nie będzie
wypominania. Jednak ja się boje o to ze to sie powtórzy, a ja nie
chce tak żyć. Ile można dawać szans? do tego wiem , ze to nie bedzie
teraz tak hop siup bo jestesmy małżeństwem. Słucham co o tym
myślicie.
    • lejdi_terrorystka Re: mężczyzna,a zmiana, czy to możliwe? 09.01.09, 23:56
      A przed slubem nie przedyskutowaliście swojej wiżji rodziny?? Raczej
      nie, a szkoda. Nie masz co liczyć na zmiane, a facet spokojnie może
      ci rzucić w twarz że widziały galy co brały.
      Sorry że tak pesymistycznie ale se la wi
    • elza78 Re: mężczyzna,a zmiana, czy to możliwe? 09.01.09, 23:58
      zastanawiam sie jakim magicznym sposobem takie rozbieznosci charakterow i wizji
      wzajemnego zycia ujawniaja sie dopiero po slubie?
      nie bylo tego widac przed, czy moze takie bylo parcie na to aby za wszelka cene
      zwiazek przypieczetowac pomimo niezgodnosci?
      trudno mi zalowac ludzi ktorzy na wlasne zyczenie pakuja sie w cos i potem cierpia.
      • beatriche83 Re: mężczyzna,a zmiana, czy to możliwe? 10.01.09, 00:13
        Przed ślubem było bardziej partnersko, czasem był żart typu, że to
        mój obowiązek i tyle. Ale robiliśmy wiele rzeczy razem. Nie było
        mowy o zmianach. Okazało się dopiero po...Parcia na ślub nie miałam,
        nie wiem skad taka teoria?!!!
        • enith Re: mężczyzna,a zmiana, czy to możliwe? 10.01.09, 09:38
          Co to znaczy "było bardziej partnersko"? Dzieliliście się równo obowiązkami w domu i każdego dnia, czy też chłopak łaskawie od czasu do czasu zmył naczynia po obiedzie i ty to uważasz za "bardziej partnerskie"? Jeśli facet od początku nie garnął się do równouprawnienia, a przy tym jeszcze rzucał mało wybredne kawały typu "to twój obowiązek" to należało mu jasno i wyraźnie wyłożyć, że obowiązkami w domu dzielicie się po równo i nie będzie zmian po ślubie, bo nie jesteś jego służącą. I dam sobie rękę uciąć, że przed ślubem było tak samo, ale z sobie tylko znanych powodów przymykałaś na jego ułomności oko. I teraz cię boli, że facet się cudownym sposobem nie odmienił po sakramentalnym "tak" w twój wyśniony ideał.
          A tak na marginesie: ile się znaliście przed ślubem i jak długo razem mieszkaliście?
          • beatriche83 Re: mężczyzna,a zmiana, czy to możliwe? 10.01.09, 10:07
            Znaliśmy się 3 lata przed ślubem i mieszkalismy razem ok 1 roku. Nie
            wiem po co zadajesz pytania, negując moja odpowiedz. To forum nie
            jest po to aby snuć domysły. Prosta reguła pytasz, ja odpowiadam.
            Jeżeli twierdzisz ze za wszelka cene dazyłam do malzenstwa, to Twoj
            problem... Ja nigdy nie miałam problemu z wypowiedzeniem mojego
            zdania, i wtedy tez go wypowiadalam. Ale widocznie partnerskie zycie
            w jego rozumowaniu jest tylko dopuszczalne przed...a po to juz
            oczywostosc ze nie.
          • beatriche83 Re: mężczyzna,a zmiana, czy to możliwe? 10.01.09, 10:08
            Ale głównie chodzi mi czy obiecywanie poprawy, jest możliwe. Bo z
            obowiązkami nie jest najgorzej. Najgorsze jest " dogryzanie"
            • rzetka Re: mężczyzna,a zmiana, czy to możliwe? 10.01.09, 14:37
              Niestety, ale prawda jest taka, że jeśli ktoś nie ma wypracowanych (wyuczonych)
              pewnych zachowań, postępowań, to raczej nie masz co liczyć na to że się zmieni.
              Możesz natomiast dążyć do tego, aby maż ci pomagał.
              Angażuj go np przy robieniu obiadu do obierania warzyw, czy przygotowania mięsa.
              Przy sprzątaniu, aby pościerał kurze, czy poodkurzał, a ty zmyjesz podłogi.
              Poproś aby wyniósł śmieci, czy przyniósł coś ze sklepu.
              Nie każ mu tylko robić niczego wtedy, kiedy zajęty jest czymś innym, bo na pewno
              się nie doczekasz.

              Wszystko można osiągnąć, tylko trzeba mieć na to jakiś sposób.

            • 18_lipcowa1 Re: mężczyzna,a zmiana, czy to możliwe? 11.01.09, 20:56
              Najgorsze jest " dogryzanie"


              Ty sie nie dogryzac. Ty po prostu wybralas sobie na meza
              nieodpowiednia osobe.
      • beatriche83 Re: mężczyzna,a zmiana, czy to możliwe? 10.01.09, 15:33
        Nikt tutaj nie jest po tzw współczucie, a po porade co dalej i chęć
        wygadania się. Szkoda że dla innych nie jest to oczywiste...
      • calineczka2 Re: mężczyzna,a zmiana, czy to możliwe? 11.01.09, 00:27
        Uwierz, sa takie przypadki. Mnie to spotkalo. Moj byly maz przed
        slubem mial zupelnie inne poglady, inaczej sie zachowywal i inaczej
        mnie traktowal. Po slubie powiedzial, ze "zabawa sie skonczyla i
        zaczyna sie prawdziwe zycie" i zaczela sie masakra... Na przyklad
        przed slubem twierdzil, ze nie po to sie zeni, zeby mu zona
        sprzatala i gotowala, bo po to to moze sobie obsluge wynajac, po
        slubie twierdzil, ze nie po to sie zenil, zeby sam musial gotowac i
        gacie sobie prac, bo to "obowiazki zony". Przed slubem chcial miec
        dzieci, po slubie juz nie bardzo. Przyklady moglabym mnozyc. Takie
        gadanie "widzialy galy co braly" jest w pewnych przypadkach
        krzywdzace.
        • beatriche83 Re: mężczyzna,a zmiana, czy to możliwe? 11.01.09, 08:34
          Zgadzam sę z Tobą calineczko, najgorzej jest z tym, że dla niego
          fitness, nauka języka to reczy zbędne. Na codzień nic nie ówi na ten
          temat, natomiast w kłótni to temat przewodni...Tak jak by był
          zazdrosny o fitness, o tzw MÓj wolny czas. To nie było tak, że ja
          nie chciałam go zachęcić do spędzenia go po części ze mną. Ale jemu
          to nie potrzebne, a ja nie zamierzam z takich rzeczy rezeynować.
          Staram się prowadzić zdrowy tryb życia, wszechstronnie się rozwijać
          i taego nie zmienię. To też oznajmiłam na spokojnie. Niby powiedział
          dobrze, ja to zaakceptuje. Tylko Ciekawe, kiedy znowu usłyszę
          wyrzuty...
        • miang Re: mężczyzna,a zmiana, czy to możliwe? 21.01.09, 12:43
          czli przed slubem tez twierdzil ze sam gotowac nie bedzie wiec gdzie tu zmiana ?
    • ann.k Re: mężczyzna,a zmiana, czy to możliwe? 10.01.09, 10:31
      Po pierwsze przestań atakować osoby, które poprosiłaś o opinię,
      tylko dlatego, że nie przyklaskują i nie potwierdzają jakim to
      potworem jest Twój własny mąż.
      Po drugie chyba masz poważny problem sama ze sobą:

      beatriche83 napisała:
      > Różnica jest
      > miedzy Nami radykalna, ponieważ w kłótni ja mam blokadę i tego co
      w
      > danej chwili myślę nie mówie, aon wszystko co mu ślina na jezyk
      > przyniesie.

      beatriche83 napisała:
      > Ja nigdy nie miałam problemu z wypowiedzeniem mojego
      > zdania, i wtedy tez go wypowiadalam.

      To jak to w końcu jest? Umiesz powiedzieć co myślisz czy nie umiesz?
      Bo na tym się opiera szczęśliwie małżeństwo, że obie strony w sposób
      kulturalny - stanowczy ale spokojny - wypowiadają co myślą. Zawsze i
      w każdej sytuacji.

      A odpowiadając na Twoje pytanie, tak, facet się może zmienić. Może
      przestać krzyczeć i może zacząć pomagać żonie w prowadzeniu ich
      wspólnego gospodarstwa domowego. Do tego potrzeba długich, otwartych
      i spokojnych rozmów na temat oczekiwań każdej ze stron.
      Jeśli po tym facet nie zacznie się zmieniać, lub co gorsza obieca
      zmianę, a potem oleje tę obietnicę, to nalezy się poważniej
      zastanowić nad dalszym życiem z takim człowiekiem, bo to znaczy, że
      zwyczajnie facet ma Ciebie w du.pie i Cię nie szanuje. A to się
      nigdy nie zmieni.
      Ile można dawać szans? Jeśli się kocha, dużo. Pytanie tylko czy Ty
      mu w ogóle chociaż raz powiedziałaś, że nie podobało Ci się jego
      zachowanie i własnie dajesz mu kolejną szansę na jego poprawę czy
      sobie o tym pomyślałaś i oczekujesz, że on się domyśli?
      • beatriche83 Re: mężczyzna,a zmiana, czy to możliwe? 10.01.09, 11:24
        Ostatnio powiedziałam, w kłotni, mega kłótni, co mogę zmienić, a
        czego nie. Dodałam, że jak on nie będzie w stanie zaakceptować tego
        czego ja nie zmienię to musimy się nad tym mocniej zastanowić, bo ja
        tak żyć nie chcę.
        Nikogo nie oskarżam że wypowiada swoje zdanie, ale bezcelowe są
        wypowiedzie cyt"widziały gały co brały", trzeba było pomyśleć przed
        ślubem itp. Jest już po ślubie i zastanwiam sie co dalej. Najgorsze
        jest to że jestem osobą miekka i dlatego tak jest. On wie na co moze
        sobie pozwolic i ja nic nie zrobie i tak tkwimy.
        • ann.k Re: mężczyzna,a zmiana, czy to możliwe? 10.01.09, 17:10
          Ale właśnie nie o to chodzi, żebyś tu mu cokolwiek mówiła w mega
          kłótni, bo rzeczy wypowiedzianych w mega kłótni, możliwe jeszcze że
          wykrzyczanych i okraszonych łzami, nikt nie bierze na poważnie.
          Wyjdźcie na spacer, jeśli nie umiecie w domu spokojnie rozmawiać,
          idźcie w miejsce, gdzie będzie wam głupio podnosić głos i powiedzcie
          sobie o swoich oczekiwaniach. I to nie na zasadzie, że Ty mu powiesz
          coś do czego on ma sie dostosować, ale zapytaj najpierw jego czego
          oczekuje od Ciebie jako żony i jak widzi swoją rolę jako męża, a
          dopiero potem powiedz mu jak Ty widzisz swoją i jego rolę. I
          uzgodnijcie z czego KAŻDE Z WAS może zrezygnować. Bo jeśli żadne z
          was nie jest skłonne do kroku w tył (to nic innego jak słynny
          kompromis), to z tego małżeństwa nic nie będzie.
          • lotnoko Nie ma czegos takiego jak zmiana 10.01.09, 17:15
            Nie ma czegos takiego jak zmiana charakteru. On po prostu taki jest a ty taka i
            jesli tego nie akceptujecie, to zle sie dobraliscie.

            co najwyzej mozesz sobie wziasc nowy model jak juz za pare lat sie mocno
            znienawidzicie.
            • ann.k Re: Nie ma czegos takiego jak zmiana 10.01.09, 19:02
              Nie wiem dlaczego odpowiadasz mnie, bo to nie ja mam problem ze
              swoim mężem, ale i tak uważam, że nie masz racji. Sprzątanie w domu
              i chęć uczestniczenia w pracach domowych, a także wykrzykiwanie
              swoich racji to nie są kwestie charakteru, a wychowania. To są cechy
              nabyte w procesie socjalizacji.
              Facet się nauczył tak dochodzić swoich praw w domu rodzinnym,
              zapewne jest tam juz ktoś kto postępuje dokładnie tak samo
              (ojciec??), ale to nadal jest cecha wyuczona, nad którą można
              zapanować i którą można wyeliminować. Oczywiście nie z dnia na
              dzień, ale jeśli mu na tym małżeństwie zależy i szanuje swoją żonę,
              to będzie nad sobą pracował.
              • beatriche83 Re: Nie ma czegos takiego jak zmiana 10.01.09, 21:21
                Tutaj także ma znaczenie, że ja pochodze z miasta, a on z małej
                miejscowości. Niektóre rzeczy które ja robię, nie są dla niego
                normalnością np. kosmetyczka,fitness,shopping, nauka jezyka-dla
                niego to dodatek, a dla mnie coś oczywistego i naturalnego.Jego
                zdaniem to jest niepotrzebne...Próbuje go tego nauczyć, tym bardziej
                ze wczesniej tego nie było bo były oddzielne finanse. Jak teraz jest
                wspólne to wie ile takie przyjemności kosztują.
    • enith Re: mężczyzna,a zmiana, czy to możliwe? 10.01.09, 18:23
      Czyli podsumujmy: przed ślubem był cud-miód i orzeszki: narzeczony uczynny i pomocny, żadnych mega-kłótni, pełne porozumienie. Po ślubie: mąż nagle nie potrafi rozmawiać, zamiast tego krzyczy. Nagle okazało się, że macie kompletnie odmienne życiowe poglądy. Nagle nie zgadzacie się co do sposobu wydawania pieniędzy. Nagle mąż stał się ciężkim zazdrośnikiem, a do tego palcem w domu nie kiwnie. "Różnica jest między nami radykalna". On krzyczy, ty ryczysz, bo jesteś uczuciowa, a potem macie ciche dni. A na koniec jesteś "miękka" i dobrze wiesz, że to twój problem. I tak sobie tkwicie w maraźmie. Zrób pierwszy krok i umów was na terapię rodzinną. Jeśli mąż odmówi pójścia, idź sama. Terapeuta naprawdę może pomóc ci nieco obiektywniej spojrzeć na wasze problemy. Może zasugeruje zmianę postawy, może pomoże w zidentyfikowaniu źródła waszych konfliktów. Tak czy inaczej uważam, że jeśli dochodzi u was do "mega-kłótni" po których dalej tkwicie z mężem w punkcie wyjścia, to terapia może wam pomóc.
      • beatriche83 Re: mężczyzna,a zmiana, czy to możliwe? 10.01.09, 21:16
        Bardzo dziekuje, za obietywne spojrzenie na moją sytuację. Staramy
        się rozmawiać i o dziwo narazie kilka dni Nam to wychodzi.
        Zauważyłam u siebie syndrom "kochać za mocno" i dlatego może mniej
        się starał. Macie rację, jego ojciec również z tego co zauwazyłam
        nie był święty. Mam nadzieję że naprawdę to zachowanie jest wyuczone
        a nie wrodzone:) Serdeczne dziekuje i bede na bierząco relacjonować.
        Mam nadzieje, ze naprawde mu zalezy a nie jest to wszystko fikcją...
        "Zawsze po deszczu,w końcu zaświeci słońce....." Trzeba w to wierzyć
        z całych sił.
        • 18_lipcowa1 Re: mężczyzna,a zmiana, czy to możliwe? 11.01.09, 21:14
          Nie, Ty nie kochasz za mocno. Ty po prostu sie nie szanujesz.
    • 18_lipcowa1 powiedz mi 11.01.09, 12:19
      jak to sie w ogole stalo zes wyszla za tego typa za maz?
      pijana bylas?
      • rzetka Re: powiedz mi 11.01.09, 13:37
        18_lipcowa1 napisała:

        > jak to sie w ogole stalo zes wyszla za tego typa za maz?
        > pijana bylas?

        komentarz godny ciebie...

        dobrze, że ty byłaś trzeźwa, dobrze, że tobie się cudnie układa, dobrze, że nie
        macie powodów do sprzeczek

        istna sielanka

        ps. czasem wypada pomyśleć zanim coś się napisze
        • 18_lipcowa1 Re: powiedz mi 11.01.09, 13:47

          > komentarz godny ciebie...
          >
          > dobrze, że ty byłaś trzeźwa, dobrze, że tobie się cudnie układa,
          dobrze, że nie
          > macie powodów do sprzeczek
          >
          > istna sielanka


          Zartujesz?
          Ci ludzi maja kompletnie inne podejscie do zycia, inny sposob
          rozwiazywania konfliktow, inne poglady, na dodatek sa fatalnie
          dobrani jako para.Koszmar,albo bedzie rozwod albo cale zycie beda
          sie zrec. Nie wiem jak przed slubem pani mogla tego nie widziec i
          jak moglo sie to stac ze do tego slubu doszlo.
          >
          > ps. czasem wypada pomyśleć zanim coś się napisze
    • mloda_kobitka2 Re: mężczyzna,a zmiana, czy to możliwe? 11.01.09, 16:34
      Uważam że zmiany w charakterze, to kwetstia indywidualna każdego
      człowieka. Ja jestem w podobnej sytuacji, tyle,że ja osobiście
      przegoniłam swojego męża gdzie piepsz rośnie... :)
      Moj mąż to typowy skorpion, uparty i pamietliwy, więc nie
      liczyłam,że się zmieni.
      • m_wait Re: mężczyzna,a zmiana, czy to możliwe? 11.01.09, 17:12
        A jak się przedstawia sytuacja w jego rodzinnym domu? Może on nie
        potrafi inaczej komunikować się jak w zaklętym kole awantura,ciche
        dni,przeproszenie,spokój, celebracja życia rodzinnego,awantura,
        ciche dni...
        Jeśli problemem jest to,że pochodził z rodziny dysfunkcyjnej np.ktoś
        był alkoholikiem etc-to moim zdaniem można jego zachowanie zmienić.
        Jedyne co może was z tego koła wyrwać to cierpliwość, spokój-jak on
        podnosi głos Ty nie reagujesz, nie patrzysz na niego nie tłumaczysz
        mu dlaczego nie obdarzasz go uwagą-będzie jeszcze bardziej
        zły,będzie się wściekał-a ty musisz być cierpliwa i spokojna-bo on
        naprawdę inaczej nie potrafi. Poczytaj o tym jak uniknąć manipulacji
        i wciąganiu się w podobne gry-nie wkładaj emocji w sytuacje gdzie
        ich za wiele-nie płacz wtedy przy nim,bo wtedy grasz w jego
        grę!Chwal go i mów jak go kochasz w momentach jego spokoju, i
        dopiero w momentach jego spokoju omawiaj drażniące was problemy-
        poczytaj w necie jak uspokajać awanturników.
    • caysee Re: mężczyzna,a zmiana, czy to możliwe? 11.01.09, 20:43
      Dziwne, ze az tak sie zmienil po slubie i mysle, ze to po czesci odpowiada na
      twoje pytanie ;)

      Z doswiadczenia nie moge ci powiedziec, czy zmiana jest mozliwa... z jednej
      strony cos mi mowi, ze nie, z drugiej to jak sie zastanowic powinno byc to
      mozliwe. Wg mnie skoro juz jestescie malzenstwem to chyba warto powalczyc o to,
      zeby bylo dobrze a nie znosic to ze jest bylejak przez lata lub tez rozstawac sie.

      Mysle, ze wazne jest, zebyscie o tym problemie POROZMAWIALI, a nie wdawali sie w
      jakies gierki typu "pranie robie tylko sobie". Moze przydalby sie wam przy tym
      jakis mediator, np. terapeuta od spraw rodzinnych? Jak ciezko wam sie zwrocic o
      pomoc na zewnatrz, to moze najpierw probujcie sobie pomoc sami...
      Przeanalizujcie swoj zwiazek, spiszcie liste problemow (np. zazdrosc, podzial
      obowiazkow...) i przemylcie co mozecie zrobic zeby bylo lepiej. Jezeli obydwoje
      bedziecie mieli wole, zeby sie troche zmienic, macie dobre szanse, zeby wam sie
      to udalo. Dajcie sobie jakis czas, np. pol roku, po ktorym znowu usiadziecie
      razem i zobaczycie co sie w kazdym z tym punktow zmienilo. Dajcie sobie
      ultimatum, ze jezeli po tym pol roku nie bedzie lepiej idziecie do specjalisty.

      Wierz mi, sa malzenstwa gdzie ludzie sie dogaduja, nie ma klotni ani cichych
      dni. Jest to mozliwe, wymaga tylko "dogrania", ktorego ci z calego serca zycze :)
      • magda2008-pl Re: mężczyzna,a zmiana, czy to możliwe? 12.01.09, 10:57
        Witam!!!
        Dziwię się tym co cię tak krytykują bo chyba ich noszą mężowie 24h
        na rękach.Zamiast podnieść na duchu to "dobijają".Też mam podobną
        sytuację i miałam tutaj pisać,ale przeczytałam najpierw twój post i
        się wstrzymałam ze swoim.Troszkę nauczyłam się postępowania w takim
        związku.Po pierwsze nikt,ale to nikt nie zmienia się jeżeli nie ma
        ku temu impulsu czy wielkiego BUM który nim "potrząśnie",po
        drugie "nie płacz"bo zawsze będziesz wyśmiewana albo u męża będziesz
        uchodziła za płaczkę na zawołanie.Ja też jestem wrażliwa i ciągle
        płakałam a teraz nie uronię ani łezki przy nim.Najlepiej zdusić
        takiego typa przytakiwaniem mu nawet gdy nie ma racji.Jeżeli zbiera
        cię na płacz zagryz zęby,powiedz sobie że jesteś silna albo wyjdz do
        łazienki i cichutko popłacz sobie-nie przy nim.A po trzecie i to
        bardzo dobry sposób na odmianę,zacznij go troszkę lekceważyć,bądz
        obojętna,nie nadskakuj,nie matkuj,nie podstawiaj pod nos
        gotowego.Bądz silna i powtarzaj to sobie w duchu,a będziesz
        silniejsza.Ja w sobie to wypracowałam.Polecam ci książkę
        www.gandalf.com.pl/b/nie-zadreczaj-sie-drobiazgami-w-milosci-
        B/jest super i pomaga inaczej spojrzeć na związek dwojga ludzi.Jeśli
        chcesz to napisz ja skontaktuję się z tobą na e-maila i
        pogadamy.Jestem z tobą i głowa do góry.Pozdrawiam
        • beatriche83 Re: mężczyzna,a zmiana, czy to możliwe? 12.01.09, 18:57
          Witam Cie madziu 2008, podaj mi do siebie e-maila, bo cos nie chce
          moja wiadomosc do Ciebie na magda2008@gazeta.pl przejsc. Pozdrawiam
          • magda2008-pl Re: mężczyzna,a zmiana, czy to możliwe? 13.01.09, 11:10
            Witaj ponownie.
            Na skrzynkę edziecko przesłałam ci mojego maila.Zobacz tam.
            Pozdrowionka
Inne wątki na temat:
Pełna wersja