lady2009
14.01.09, 12:41
Czytam Wasze forum od dawna. Ponieważ wiem ze czasami można otrzymać wsparcie,
pomoc i drogowskaz postanowiłam napisać. Wiem też, że wiele z Was
–Internautów- potraktuje mnie jak worek.
Jestem młodą kobietą, po studiach, pracującą w dobrej firmie, nie w zawodzie
ale mogę powiedzieć, że praca mnie satysfakcjonuje (również pod względem
finansowymm).
Od 6 lat jestem z jednym i tym samym chłopakiem. Od roku mieszkamy razem.
Niby wszystko jest ok, jesteśmy razem szczęśliwi, chcemy mieć rodzinę, dzieci.
Mamy taki sam pogląd na życie. Nie borykamy się z żadnym problemem w kwestii
finansowej: mamy samochód, mieszkanie, wyjeżdzamy na egzotyczne wakacje.
Mój facet zaspokaja moje potrzeby fizyczne. Nie unosi się, nie fochuje bez
sensu, z jego rodzicami mam świetny kontakt, on z moimi też. Nie jestem
ograniczana. Mój TŻ rozumie kobiece potrzeby typu kosmetyki, czy „kolejna para
butów”.
Jedyny do czego mogłabym się przyczepić to to, że nie zawsze ma czas jak tego
chcę, np. na przytulanie czy wspólny spacer, ale nie oznacza to że min, trzy
razy w tyg nie spędzmay ze sobą czasu.
Idealnie??
Więc czego mi brakuje...chciałabym latać nad ziemią...szaleć z miłości..mieć
motyle w brzuchu...powiedzcie, czy mi przewróciło się w dup... ? Doświadczone
koleżanki poradzcie, czy warto dla szaleńczej miłości i nieznanego jutra
rezygnować z ciepłego, rodzinnego życia?