slon-ko82
24.01.09, 16:07
Mam pewien problem i zastanawiam sie co z tym zrobic...Nie oceniajcie
mnie,chcialabym tylko poznac wasza opinie!Jakies 6 lat temu poznalam
fajnego
chlopaka ale i on i ja bylismy w tedy w zwiazkach(jeszcze nie
formalnych).Dlatego spotykalismy sie tylko i wylacznie na stopie
koleżenskiej,nie ukrywam ciaglo nas do diebie ale absolutnie do
niczego nie
doszlo.Mozna powiedziec ze bylismy dla siebie jak przyjaciele.Potem
ja sie
wyprowadzilam i kontakt miedzy nami sie urwal.Ja wyszlam za maz
(ponad 2 lata
temu)ulozylam sobie zycie i myslalam ze bedzie super.Niestety od
dluzszego
czasu nie uklada sie najlepiej w naszym malzenstwie.No i jakis rok
temu znow
pojawil sie ON-przyjaciel z dawnych lat.Uczucie odzylo i to ze
zdwojona
sila!Tyle ze on jest sam a ja?...W koncu doszlo do spotkania i stalo
sie cos
czego chyba oboje sie nie spodziewalismy.Nie nie,nie przespalismy
sie-nie
spojrzalabym potem na siebie-ale byly wyznania i masakryczne
pozegnanie...On
niestety nie mieszka w Polsce...Teraz kontaktujemy sie codziennie i
myslimy
tylko o tym co z tym wszystkim zrobic.On jest w porzadku bo nie
naciska na
mnie w zaden sposób,powiedzial ze szanuje moje zdanie i jesli bedzie
trzeba to
zaczeka na mnie tyle ile bedzie trzeba.Jest mi ciezko bo przeciez
jestem
mezatką i gryzie mnie sumienie ale nie jestem szczesliwa w tym
zwiazku a z nim
wiem ze moglabym byc bo to moja bratnia dusza-zawsze tak
bylo...Zaznaczam ze
nie mam dzieci.Napiszcie co o tym myslicie.Moze doradzicie.Wiem ze
to moje
zycie i nikt za mnie nie pdejmie decyzji ale...sama juz nie wiem.