kumite
08.02.09, 18:09
hej, jestem nowa na tym forum ale licze na wasze porady, zrozumienie,
wysluchanie:)
Chyba znowu wkopalam sie w cos dziwnego... Jakos tak ciagnie mnie do dziwnych
mezczyzn;/ po kilku latach spotkalam starego znajomego do ktorego mialam
zawsze slabosc(coz poznalam go kiedy mialam nascie lat i zaczynalam odkrywac
ze faceci sa fajni). Odnowilismy kontakt, spotkalismy sie kilka razy no i
stalo sie przespalismy sie ze soba. Pozniej dalej spotykalismy sie, sex byl
jeszcze kilka razy. Nie nazwalismy tego bo chyba zadne z nas nie czulo takiej
potrzeby dla mnie po prostu to sie mialo rozwiajc i z czasm wyjsc co z tego
bedzie. Ale od kilku dnia zaczelam o tym myslec, pod wplywem jego naglego
ograniczenia kontaktu i pewnej lakonicznosci w rozmowie. A ja troche wbrew
sobie (po poprzednich doswiadczeniach boje sie mocno zaangazowac- i on o tym
wie) zaczynam odczuwac brak jego osoby w moim zyciu. Nie wiem co o tym myslec,
jak to traktowac i co zrobic.
Pozdrawiam i wielkie dzieki dla kazdego kto to przeczyta