Dziwny układ który sam stworzyłem...

10.02.09, 15:03
Witajcie

Po wielu problemach z teściową, rzadkim seksem itd myślałem że się poprawiło w
moim życiu małżeńskim. Myliłem się jednak.
Po wspólnych z żoną naradach - poszła na kurs językowy (2 razy w tygodniu) i
fitness (chodzi kiedy chce, też ze 3 razy w tygodniu). Widzę, że ona jest z
tego zadowolona i chętnie uczestniczy w tych zajęciach. Rozwija się i wyraźnie
ożyła. Niestety nie odnosi się to w żaden sposób do naszego wspólnego życia.

Zaczęła wychodzić, ale w tygodniu spotyka się tylko z koleżankami, a kiedy ja
jej proponuję wyjście do kina, na kolację do restauracji, na spacer w weekend
- zawsze jest zmęczona lub nie ma ochoty.
Obecnie przejąłem wszystkie domowe obowiązki - piorę, sprzątam, gotuję,
prasuję... Robię w zasadzie wszystko to, co powinniśmy robić wspólnie. Robię
to aby ona miała czas na swoje zajęcia.

Martwi mnie jednak to, że coraz bardziej się ode mnie odcina. Coraz mniej jest
jej dla mnie, dla nas. Kupuję jej bieliznę - żeby czuła się ładna, kupuję
perfumy i kosmetyki, zachęcam do kupowania ubrań i innych inności.

....a ja nic od swojej żony nie dostałem od bardzo dawna. Ostatnio
wspomniałem, że chciałbym żeby kupiła mi coś ładnego do spania, ale ona
stwierdziła że nie mamy w tym miesiącu już pieniędzy, po czym następnego dnia
udała się z koleżanką na zakupy do drogerii.

Nie potrafię o tym nawet składnie napisać... Czy to ze mną jest coś nie tak ?
    • sno-powiazalka Re: Dziwny układ który sam stworzyłem... 10.02.09, 15:25
      Może wcześniej żona była tak nieszczęśliwa, ze teraz musi dłużej odreagować ??? Wystawia Cię na ciężką próbę :( Żeby tylko tego nie żałowała.
      • nudny83 Re: Dziwny układ który sam stworzyłem... 10.02.09, 15:39
        Nie wiem. Być może właśnie odreagowuje, że całe życie nic nie miała. To całkiem
        możliwe, ale nie jest to dla mnie przyjemne, też chciałbym "pójść z nią na
        kolację" albo dostać coś ładnego do łóżka...
        Ale może zbyt wiele wymagam. Może mi czegoś brakuje w życiu...
        • horpyna4 Re: Dziwny układ który sam stworzyłem... 10.02.09, 18:50
          A nie możesz tego wszystkiego JEJ powiedzieć? Bez wyrzutów
          oczywiście, tylko żebyście się zrozumieli. Spytaj, czy ona właśnie w
          ten sposób odreagowuje; spróbuj jej powiedzieć, co czujesz.
        • sno-powiazalka Re: Dziwny układ który sam stworzyłem... 10.02.09, 21:38
          Byłam w podobnej sytuacji. Dawałam z siebie wszystko, a on brał. Najpierw czekałam, potem prosiłam. W końcu powiedziałam..........jeszcze mnie będziesz prosił....Zaczęłam pewne rzeczy egzekwować i popłynęło......Nie jesteśmy już razem. Przychodzi do dzieci i prosi.........chodź pójdziemy razem na spacer, do kina, do teatru.........a ja już nie chcę i nawet nie chce mi się chcieć.
          • nudny83 Re: Dziwny układ który sam stworzyłem... 11.02.09, 07:51
            Nie, to raczej nie jest w ten sposób jak opisałaś. To nie wynika z egoizmu ani
            złej postawy. Ostatnio, kiedy wydrukowaliśmy zdjęcia z wyjazdu do Krakowa, ona
            powiedziała, że nigdy nie miała albumu na zdjęcia. Ciągle odkrywam w niej coś
            nowego, coś co mnie przeraża i staram się jej to rekompensować. Nie czuję się
            niekochany czy odrzucony przez jej wyjścia. Ja to rozumiem i doceniam, bo
            zaczęła się rozwijać i wydaje się być naprawdę szczęśliwą.
            Usiłuję po prostu znaleźć w tym wszystkim swoje miejsce, być przy niej.
            Chcę umieć spędzać z nią czas nie ograniczając jej...
            • sno-powiazalka Re: Dziwny układ który sam stworzyłem... 11.02.09, 08:43
              nudny83 napisał:

              > Nie, to raczej nie jest w ten sposób jak opisałaś. To nie wynika z egoizmu ani
              > złej postawy.

              W takim razie z czego to wynika ?? wg. Ciebie.

              Ostatnio, kiedy wydrukowaliśmy zdjęcia z wyjazdu do Krakowa, ona
              > powiedziała, że nigdy nie miała albumu na zdjęcia. Ciągle odkrywam w niej coś
              > nowego, coś co mnie przeraża i staram się jej to rekompensować.

              Powiem szczerze, że nie bardzo rozumiem.

              Nie czuję się
              > niekochany czy odrzucony przez jej wyjścia. Ja to rozumiem i doceniam, bo
              > zaczęła się rozwijać i wydaje się być naprawdę szczęśliwą.
              > Usiłuję po prostu znaleźć w tym wszystkim swoje miejsce, być przy niej.
              > Chcę umieć spędzać z nią czas nie ograniczając jej...

              To co ja opisałam to był wielki skrót. Na początku też byłam szczęśliwa, że mogę tyle z siebie dać. Niestety okazało się, że druga strona tak się do wszystkiego przyzwyczaiła, że wydawało mu się, że wszystko się należy. Kiedy miałam dość to zaczęłam być ograniczana.
              Przemyśl to wszystko. Porozmawiaj z żoną i powiedz czemu jest Ci źle, czego się obawiasz. Są sprawy które spadają na nas jak grom z jasnego nieba, ale są też takie które nawarstwiają się latami i te drugie są gorsze.
            • madziaq Re: Dziwny układ który sam stworzyłem... 25.02.09, 14:16
              > Ciągle odkrywam w niej coś
              > nowego, coś co mnie przeraża i staram się jej to rekompensować.

              I moim zdaniem to jest problem. Traktujesz swoją żonę jak dziecko i to dziecko,
              które spotkała krzywda i teraz trzeba mu dać dużo "zabawek", żeby tę krzywdę
              wynagrodzić. I wygląda na to, że ona też zareagowała jak dziecko i doszła do
              wniosku, że wszystkie "zabawki" jej się należą, bo przecież jest taka biedna i
              teraz wreszcie spotyka ją za to nagroda. Tymczasem prawda jest taka, że jeśli
              nawet obiektywnie miała trudne dzieciństwo, to jest już dawno osobą dorosłą,
              musi się starać żyć normalnie, w tym stworzyć normalne relacje z Tobą, a nie
              jechać do końca życia na tym, że np ojciec ją bił albo coś takiego
    • olimpia_wawa Re: Dziwny układ który sam stworzyłem... 11.02.09, 17:08
      Przede wszystkim, plus dla Ciebie, że zauważyłeś brak czegoś u zony,
      i chciałeś jej pomóc, aby sie rozwijała i cieszyła z życia. Może byc
      tak, jak juz koleżanka tutaj stwierdziła, że jej obecne zachowanie i
      brak czasu dla Ciebie i chęci posiadania tego czasu wynika z
      nawarstwienia sie do tej pory spraw. Mój mąż, który niedługo bedzie
      już byłym mężem, nie dostrzegał problemu typu, że zawsze ja od
      siebie dawałam. Przyzwyczaił się, że zawsze ja kupiłam drobnostkę,
      to ja zorganizowałam wieczór przy winie, ja leciałam na drugi koniec
      miasta aby kupic przepyszny tort na urodziny itd. Najlepsze w tym
      wszystkim jest to ze ciagle słyszałam ze ja nic od siebie w tym
      zwiazku nie dałam i nie daje. Nigdy nie dostrzegał, a wrecz negował
      moja chec rozwoju (nauka języków, fitness). Nigdy nie chciał omawiać
      sporów, tylko najlepiej było przejsc do porzadku dziennego. Po
      jakimś czasie wytworzyła się we mnie blokada. Było mi wszystko jedno
      co sie działo, zyłam tak jakby obok tego wszystkiego. Zaczełam
      bardziej zwracac uwage na siebie na moje potrzeby. Niestety mąż
      pomyslał, że go karam, coś sobie uroiłam i sie tego trzymam.
      Niedługo nie bedziemy już małżenstwem.
      • nudny83 Re: Dziwny układ który sam stworzyłem... 12.02.09, 08:40
        Zastanawiam się - czy to znaczy, że ja postępuję niewłaściwie ?
        • olimpia_wawa Re: Dziwny układ który sam stworzyłem... 13.02.09, 17:04
          Moim zdaniem, nie powinnes rezygnować z tego co zrobiłeś. Czyli
          dalej dbać, doceniać i wspierać żone. Potrzeba jej czasu, napewno
          nie powinieneś robić jej wyrzutów, że jest bardziej oschła,
          niedostępna. Mam nadzieję, że Ci się uda. Mnie się nie udało, bo mój
          mąż nie chciał czekać, stwierdził, że jak jest miły teraz, to ja
          powinnam skakać pod niebiosa. Nie dał mi czasu, bo przecież uważał,
          że to są moje urojenia.A pamiętaj że najtrudniej jest zmienić to co
          wewnątrz zostawia ryse.
    • kicia031 Re: Dziwny układ który sam stworzyłem... 11.02.09, 18:21
      Czy to ze mną jest coś nie tak ?

      Owszem. To jest twoja zona, partnerka, a nie skrzywdzone dziecko,
      ktore nosisz w sobie. zwiazak to nie tylko dawanie, ale tez
      wymaganie.
    • mloda_kobitka2 Re: Dziwny układ który sam stworzyłem... 13.02.09, 21:03
      nudny83 napisał:
      Zaczęła wychodzić, ale w tygodniu spotyka się tylko z koleżankami,
      a kiedy ja
      > jej proponuję wyjście do kina, na kolację do restauracji, na
      spacer w weekend
      > - zawsze jest zmęczona lub nie ma ochoty.
      > Obecnie przejąłem wszystkie domowe obowiązki - piorę, sprzątam,
      gotuję,
      > prasuję... Robię w zasadzie wszystko to, co powinniśmy robić
      wspólnie. Robię
      > to aby ona miała czas na swoje zajęcia.
      >


      kurde nudny83 zostań moim meżem!!!
      Mój w życiu nic nie ugotował, nie wyprasował.... jakis ideał czy co?
      • nudny83 Re: Dziwny układ który sam stworzyłem... 14.02.09, 10:39
        Gdybyśmy się tym dzielili - byłby to zdrowy podział obowiązków. Dziś walentynki.
        Poszła na zajęcia - ja mam posprzątać dom, ugotować obiad i zrobić pranie.
        Oczywiście - jak wróci mam byś uśmiechnięty i zadowolony z życia.

        Za oknami pada śnieg, mnie marzy się żeby pójść z aparatem uchwycić kończącą się
        zimę. Ale nie mam tego co potrzebne - bo przecież "ona" stwierdziła kilka dni
        temu, że aparat nie jest mi potrzebny...
        • rzetka Re: Dziwny układ który sam stworzyłem... 14.02.09, 12:33
          nudny83 napisał:

          > Gdybyśmy się tym dzielili - byłby to zdrowy podział obowiązków. Dziś
          walentynki. Poszła na zajęcia - ja mam posprzątać dom, ugotować obiad i zrobić
          pranie. Oczywiście - jak wróci mam byś uśmiechnięty i zadowolony z życia.

          Odpuść sprzątanie i gotowanie. Usiądź wygodnie w fotelu włącz TV i poczekaj na
          małżonkę. Jak wróci wręcz jej odkurzacz. Na nic innego nie zasługuje w te
          walentynki. Potem weź aparat i spełnij swój plan.
          Twoja żona jeśli wcześniej nie była to teraz jest egoistką, musisz jej to w
          powyższy sposób pokazać, bo chyba sama tego nie dostrzega.

          Zrobiłeś błąd wyręczając ją z wszystkiego, przez co ona ma więcej czasu dla
          koleżanek. Jakby miała trochę obowiązków to odechciałoby się jej tych
          codziennych wyjść i zostawałaby z tobą w domu.

          Dałeś jej za dużo wolności i teraz masz efekt.
          • prosta-kobieta56 Re: Dziwny układ który sam stworzyłem... 14.02.09, 14:47
            Moze odpusc sobie to kupowanie prezentow te sprzatanie zmywanie itd.zajmij sie swoim zyciem skoro zona przestala sie z toba liczyc przestan liczyc sie z nia.Bez klotni bez gadania zyj swoim zyciem tak jak ona zyje swoim.
            • vadera12345 Re: Dziwny układ który sam stworzyłem... 14.02.09, 21:29

              A może tak po prosu koleżanka jest kolegą ?

              To wiele by tłumaczyło.
              • ca.melia Re: Dziwny układ który sam stworzyłem... 16.02.09, 13:46
                a moim zdaniem popadłeś w skrajność i tyle. I śmiać mi się chce, bo
                teraz masz niepowtarzalną okazję poczuć się jak 3/4 kobiet na
                świecie:)

                przesadziłeś, nie zachowałeś umiaru w tym "dawaniu". Podział
                obowiązków? Jak ma istnieć, skoro go nie zrobiliście? Sam się nie
                zrobi.

                Ustal jasne reguły, np. w poniedziałki i środy wychodzisz TY, ja
                we wtorek mam swoj czas itd

                Powodzenia
                • lisia312 Re: Dziwny układ który sam stworzyłem... 16.02.09, 14:31
                  Myślę, że bardziej zróbcie sobie "wychodne" jednego dnia, a następny spędźcie
                  razem. Jeżeli nie macie wspólnych zainteresowań, to jedno "razem" po Twojemu, a
                  drugie po "jej", może uda się to jakoś skleić? Chociaz ciężko będzie. Sądząc po
                  nicku nie macie długiego stażu małżeńskiego...
    • anna_sla Re: Dziwny układ który sam stworzyłem... 14.03.09, 16:21
      może za bardzo dajesz sobą sterować? Może po prostu przestań to wszystko robić,
      okaż jej brak zainteresowania, może się opamięta.
      • nerwuska1 Re: Dziwny układ który sam stworzyłem... 13.04.09, 22:37
        Zrób sobie wolne(bez pytania,bo jestes jak ten Kopciuszek i moze ci zabronic)a
        potem rozmowa?A moze na odwrót,jak wolisz.Ale coś zrób,bo szkoda Cię;-)
        Powodzenia.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja