nudny83
10.02.09, 15:03
Witajcie
Po wielu problemach z teściową, rzadkim seksem itd myślałem że się poprawiło w
moim życiu małżeńskim. Myliłem się jednak.
Po wspólnych z żoną naradach - poszła na kurs językowy (2 razy w tygodniu) i
fitness (chodzi kiedy chce, też ze 3 razy w tygodniu). Widzę, że ona jest z
tego zadowolona i chętnie uczestniczy w tych zajęciach. Rozwija się i wyraźnie
ożyła. Niestety nie odnosi się to w żaden sposób do naszego wspólnego życia.
Zaczęła wychodzić, ale w tygodniu spotyka się tylko z koleżankami, a kiedy ja
jej proponuję wyjście do kina, na kolację do restauracji, na spacer w weekend
- zawsze jest zmęczona lub nie ma ochoty.
Obecnie przejąłem wszystkie domowe obowiązki - piorę, sprzątam, gotuję,
prasuję... Robię w zasadzie wszystko to, co powinniśmy robić wspólnie. Robię
to aby ona miała czas na swoje zajęcia.
Martwi mnie jednak to, że coraz bardziej się ode mnie odcina. Coraz mniej jest
jej dla mnie, dla nas. Kupuję jej bieliznę - żeby czuła się ładna, kupuję
perfumy i kosmetyki, zachęcam do kupowania ubrań i innych inności.
....a ja nic od swojej żony nie dostałem od bardzo dawna. Ostatnio
wspomniałem, że chciałbym żeby kupiła mi coś ładnego do spania, ale ona
stwierdziła że nie mamy w tym miesiącu już pieniędzy, po czym następnego dnia
udała się z koleżanką na zakupy do drogerii.
Nie potrafię o tym nawet składnie napisać... Czy to ze mną jest coś nie tak ?