Między dwoma mężczyznami (totalna rozsypka)

20.02.09, 21:17
Pisałam już o moim problemie na innym forum, ale szanowne
forumowiczki zwyzywały mnie od toksycznych kobiet. Ale muszę się
gdzieś podzielić z tym problemem :(
Jestem młodziutką mężatką, mam pięć lat stażu małżeńskiego.
Wychodząc za mąż myślałam, że będę taka dorosła, samodzielna i
wszystko się ułoży. Dziś wyć mi się chce i wiem, że już nigdy więcej
za mąż nie wyjdę. Związek mi się sypie, nie umiem sobie znaleźć
miejsca. Jestem totalnie rozdarta między dwóch facetów. Nie mam
odwagi zrobić kroku w żadną stronę. Męża odpycham od siebie, nie
chcę go ranić, ale nie mogę też dłużej oszukiwać. Od dawna nawet ze
sobą nie sypiamy, bo nie mogę przestać mysleć o tym drugim. Tu nie
chodzi o łóżko, po prostu czułabym się nie fair myśląc w takiej
chwili o innym. Jeśli chodzi o tego drugiego, też nie chcę robić mu
nadziei, nie chcę go skrzywdzić, a sama boję się podjąć decyzję co
dalej. Nie ma mowy o żadnym nowym małżeństwie. Marzę o luźnym
związku, bez żadnych zobowiązań typu małżeństwo, dom czy dziecko.
Przy tamtym mogłabym dalej się rozwijać, mam szansę jeszcze tyle
zrobić w życiu. Przy mężu czeka mnie tylko rola kury domowej, on
oczekuje, że zajmę się dzieckiem, gotowaniem obiadków, nie rozumie
faktu, że nie po to tyle lat harowałam na studiach, żeby gnić w
domu. Mój mąż w ogóle ma gdzieś fakt mojego wykształcenia, dla niego
to nic nie warte papiery i fanaberie. Chciałabym wyjechać na dalsze
studia za granicę, ale jestem uwiązana. O żadnym wyjeździe nie ma
mowy. Mam być na miejscu, bo on wraca i nie chce być w pustym domu :(
A ja nie mogę spać, jeść... Ciągle myślę o tym drugim. W pracy
unikam go jak mogę, ale w końcu ileż można uciekać. Chyba to nawet
zauważył, ale ja się boję zrobić jakikolwiek krok.
Wybaczcie chaos totalny tej wypowiedzi, ale tak mniej więcej
przebiega teraz mój proces myślowy. Pomieszanie z popieprzeniem :(((
    • sno-powiazalka Re: Między dwoma mężczyznami (totalna rozsypka) 20.02.09, 21:56
      Moim zdaniem najpierw zrób porządek z małżeństwem, apotem się zastanawiaj co dalej.
    • horpyna4 Re: Między dwoma mężczyznami (totalna rozsypka) 21.02.09, 11:06
      No cóż, masz dwa problemy.
      Pierwszy, to brak porozumienia w małżeństwie. Nie postawiłaś na
      początku jasno sprawy, czego oczekujesz i jaka ma być Twoja rola w
      tym związku. Popełniłaś wielki błąd, bo dałaś przyzwolenie na rolę
      kury domowej dla siebie. Trzeba było postawić sprawę jasno przed
      ślubem, być może nie doszłoby do niego, skoro stanowisko faceta jest
      sztywne. Następny błąd, to tkwienie w takim układzie. Trzeba było
      powoli i konsekwentnie jednak się rozwijać, na zasadzie małych
      kroków. A teraz mąż uważa, że ma przyzwolenie na takie traktowanie
      Ciebie. I ma poniekąd rację, bo sama mu je dałaś.

      Drugi problem, to nowy związek.
      Nie łudź się, że rzeczywistość okaże się zgodna z Twoimi
      wyobrażeniami. Może tak być oczywiście, ale to mało prawdopodobne.
      Przechodzisz typowe zauroczenie nowym facetem, który wydaje się
      zupełnie inny i pozbawiony wad tego pierwszego. Niestety, sielanka
      trwa tak długo, jak długo jest to związek "z doskoku". Zazwyczaj
      kończy się dość bolesnym, twardym lądowaniem. I spóźnionym
      dostrzeganiem zalet poprzedniego partnera.
      Może w Twoim przypadku akurat tak nie jest, ale powinnaś się z tym
      liczyć.
    • marzeka1 Re: Między dwoma mężczyznami (totalna rozsypka) 21.02.09, 17:32
      Jesteś zwyczajnie przykładem kogoś komu nigdy się nie ułoży żaden zwiazek. A
      wiesz dlaczego? Bo nie myślisz. Nie myślałaś wychodząc za mąż, nie myślisz,
      wiążąc się z nowym facetem. Użyj w końcu mózgu, od tego go masz.
      • karyoka Re: Między dwoma mężczyznami (totalna rozsypka) 21.02.09, 19:42
        Dziękuję za odzew, ale muszę kilka kwestii jeszcze dopisać.
        Z tym, że nie stworzę żadnego związku liczyłam się od dawna. Po
        prostu nigdy mi nie wychodziło z facetami dłużej niż pół roku.
        Prawdopodobnie przyczyna tkwi w domu rodzinnym i brakiem
        jakichkolwiek wzorców do naśladowania w dorosłym życiu. Zero
        szacunku, zero miłości, matka-instytucja, do której mogłam się
        zwracać tylko w sprawach "formalnych", nigdy nie było mowy o żadnych
        uczuciach.
        Mojego męża poznałam przez znajomych. Był pierwszą osobą, z którą
        mogłam porozmawiać od serca. Nadal uważam go za swojego bliskiego
        przyjaciela. Problemem jest to, że on jest we mnie bez pamięci
        zakochany, jeśli odejdę, obawiam się, że może tego psychicznie nie
        wytrzymać. Ja go nie kocham jak męża, po prostu go bardzo lubię.
        Żyjemy razem jak brat z siostrą - wspólne nazwisko, wspólny dom,
        widujemy się codziennie, ale nie ma jakiejś głębszej fascynacji (z
        mojej strony). Codzienność mnie przerasta, mam dosyć bycia żoną.
        Jeśli chodzi o tego drugiego, to owszem przeżywam zauroczenie, z
        którym namiętnie walczę. Prawie mi się udało, w pracy nie było go
        przez ponad miesiąc, nie widziałam go, myślałam, że wreszcie koniec
        tych męczarni. Ale wrócił, a razem z nim te same problemy. Minęliśmy
        się na korytarzu, zamieniliśmy kilka słów i zaczęło się od nowa.
        Całą noc nie spałam, wracam do domu i wyć mi się chce.
        Co do postu horpyny - to nie jest tak, że ja pozwoliłam od początku
        się "udomowić". Powiedziałam, że będę pracować, uczyć się dalej, ale
        dla męża to tylko przejściowe fanaberie. Jemu marzy się rodzina i
        dzidziuś. I żonka czekająca w oknie jak wraca z pracy. Ja marzę o
        rozwijaniu się, wyjeździe za granicę, wreszcie o kimś z kim mogłabym
        porozmawiać o czymś więcej niż: co w pracy, co na obiad, idziesz na
        film w TV. Tu leży kolejny problem. Jak już pisałam mam wyższe
        wykształcenie, mąż poprzestał na ukończeniu technikum i jest
        zadowolony. Namawiałam go na jakieś lektury, studia zaoczne, choćby
        jakieś kursy. Nic z tego. Jemu jest dobrze.
        To małżeństwo to kompletna porażka, wiem o tym, ale próbowałam się
        oszukiwać, że jestem najszczęśliwszą kobietą na ziemi. Do tej pory
        udawało mi się okłamywanie samej siebie, ale odkąd pojawił się
        tamten, wszystko idzie po równi pochyłej. To nie była miłość od
        pierwszego wejrzenia, to rodziło się powoli, a w trakcie rozmów z
        nim dostrzegłam niezwykle wartościowego, niesamowicie inteligentnego
        mężczyznę. Po tej przerwie boję się już z nim nawet rozmawiać, boję
        się, że wydam się jakoś lub on zaproponuje mi coś na co nie powinnam
        się zgodzić. Gdybym nie myślała, nie zawracałabym sobie głowy
        jakimiś moralnymi wyrzutami sumienia, tylko zdała na żywioł. Nie
        bardzo widzę jak rozsądnie wybrnąć z tej sytuacji.
        Jeżeli wezmę rozwód - prawdopodobnie będę miała męża na sumieniu.
        Jeżeli z tamtym mi nawet nie wyjdzie - trudno, ale tkwić w tym
        chorym układzie jest nie do wytrzymania.
        • prosta-kobieta56 Re: Między dwoma mężczyznami (totalna rozsypka) 23.02.09, 09:29
          A wiec realizuj swoje marzenia przeciez wiesz czego chcesz w zyciu.Maz zasluguje na szanse ulozenia sobie zycia tak jak tego pragnie.
        • gehamorus Re: Między dwoma mężczyznami (totalna rozsypka) 24.02.09, 18:58
          karyoka napisała:

          > Dziękuję za odzew, ale muszę kilka kwestii jeszcze dopisać.
          > Z tym, że nie stworzę żadnego związku liczyłam się od dawna. Po
          > prostu nigdy mi nie wychodziło z facetami dłużej niż pół roku.

          NA cholerę za mąż wychodziłaś??!!


          Żyjemy razem jak brat z siostrą - wspólne nazwisko, wspólny dom,
          > widujemy się codziennie, ale nie ma jakiejś głębszej fascynacji (z
          > mojej strony).


          Powtarzam po raz drugi - na cholerę wychodziłaś za mąż??!!

          >Ja marzę o
          > rozwijaniu się, wyjeździe za granicę, wreszcie o kimś z kim
          mogłabym
          > porozmawiać o czymś więcej niż: co w pracy, co na obiad, idziesz
          na
          > film w TV.

          A podobno na tak wiele tematów mogłaś z nim porozmawiać i nagle
          koniec?

          >Jak już pisałam mam wyższe
          > wykształcenie, mąż poprzestał na ukończeniu technikum i jest
          > zadowolony. Namawiałam go na jakieś lektury, studia zaoczne,
          choćby
          > jakieś kursy. Nic z tego. Jemu jest dobrze.


          Przepraszam bardzo..ale czy mąż musi się na siłę kształcić bo jaśnie
          pani tak sobie życzy?

          > Jeżeli z tamtym mi nawet nie wyjdzie - trudno, ale tkwić w tym
          > chorym układzie jest nie do wytrzymania.

          Jeśli dla Ciebie małżenstwo na które świadomie się zgodziłaś jest
          chorym układem to uwierz mi że o wiele bardziej jest mi żal Twojego
          męża niż Ciebie.
          Nie obraź się za szczerość ale chyba właśnie na szczerość liczyłaś
          pisząc ten post - po lekturze Twojego postu wydajesz mi się
          rozpieszczonym dzieckiem,któremu wszystko łatwo przychodziło, byc
          może zmieniałaś chłopaków jak rękawiczki...Wytłumacz mi po co w
          takim razie wychodziłaś za mąż skoro wiedziałaś ze nie nadajesz się
          do stałych związków??
          Moim zdaniem nie Ty jesteś pokrzywdzona, skrzywdzony i to bardzo
          jest Twój mąż,który miał nadzieję na stworzenie rodziny a ma za to
          żonę z niezaspokojonym ego.
          Ja też mam wyższe wykształcenie i co z tego? nie papierek świadczy o
          człowieku tylko to co ma w głowie i w sercu - człowiek z tytułem
          doktora może być kompletnym chamem, ale dla CIebie będzie się
          liczyło ze ma tytuł? Nie dziw się że męzowi marzy się dziecko - no
          chyba po to się tworzy rodzinę???!
          Naprawdę żal mi Twojego męża że tak go postrzegasz....obydwoje z
          mężem mamy wyższe wykształcenie ale to nie oznacza że nasze
          codzienne rozmowy dotyczą Sokratesa albo rozważań Platona - moja
          droga rzeczywistość małżeńska czasem właśnie tak wygląda że rozmowa
          toczy się o obiedzie, o programie tv itp...trudno żebysmy po cięzkim
          dniu pracy mieli jeszcze siłę na debaty filozoficzne i rozważania o
          niebycie.
          Wiesz co jest piękną sztuką w małżeństwie? milczeć z
          miłością....czasem wystarcza że ta druga osoba po prostu JEST.
          Widocznie Ty do tego nie dorosłaś.

          ---
          ..na polanie stali zbóje, do kolan mieli miecze bo to było
          średniowiecze..
          • sno-powiazalka Re: Między dwoma mężczyznami (totalna rozsypka) 25.02.09, 07:53
            gehamorus.............
            Aleś się czepiła dziewczyny :((( Większość ludzi wychodzi za mąż, żeni się z miłości, która przysłania rzeczywistość. Potem żyją całkiem zgodnie i czekają co dalej ???? Co do tego wykształcenia ( hmmm często faceci z niższym wykształceniem niż żona mają ból;) ) to ON TEŻ chyba wiedział ze żeni się z wykształconą kobietą, która uczyła się nie po to, żeby mieć tylko papier.
            >....wydajesz mi się rozpieszczonym dzieckiem.......??????? :O nie widzę w tu rozpieszczonego dziecka, tylko zagubioną kobietę, która nie poddała się "woli" faceta, który jakoby zatrzymał się w minionej epoce.
            Twoje wywody na temat małżeństwa............owszem, mądre i słuszne, ale dla ludzi z 50letnim stażem.
            Ja dziewczynę rozumiem........może dlatego, że trafiłam podobnie ( PODOBNIE ).Oczekiwania tylko co do mojego postępowania,a od siebie nic-BETON wziął sobie kuchtę za żonę. JA SIĘ NIE DAŁAM :))))))
            • gehamorus Re: Między dwoma mężczyznami (totalna rozsypka) 25.02.09, 18:26
              Sno-powiazalka..nie czepiam sie dziewczyny, po prostu nie rozumiem
              jej postepowania. Skoro sama autorka twierdzi ze nigdy nie stworzyla
              udanego zwiazku i sie do dlugiego zwiazku nie nadaje, gdzie w takim
              razie logika zamążpójścia?..o ile dobrze pamiętam to w cywilnej
              przysiędze małżeńskiej jest mowa "świadomy praw i obowiązków..."
              Mówisz że się poddaje woli faceta...czy chęć posiadanie dziecka jest
              taką straszną zbrodnią? co do kształcenia się dalszego...powinnyśmy
              może wysłuchać drugiej strony ale chyba raczej nie będzie nam to
              dane.
              Mówisz ze moje wywody na temat malzenstwa sa dla ludzi z 50 letnim
              stazem - dlaczego tak sadzisz? czy zdrowe i świadome podejscie do
              kwestii malzenstwa musi zalezec od stażu ?:)
              Ja niestety nadal uważam ze autorka nie dorosła do małżeństwa i
              swoim egoistycznym myśleniem rani drugą połowe..
              ---
              ..na polanie stali zbóje, do kolan mieli miecze bo to było
              średniowiecze..
              • karyoka Re: Między dwoma mężczyznami (totalna rozsypka) 25.02.09, 20:58
                W sumie to racja. Co do argumentów o mojej niedojrzałości do
                małżeństwa itd. Co prawda uważam, że to jedynie umowa, tylko trochę
                trudniejszy jest tryb jej rozwiązania.
                Niestety, co do mojego męża, to prawda. Jest naprawdę świetnym i
                czułym facetem, bardzo go lubię, szanuję. Tylko on świata poza mną
                nie widzi. Ja nawet chciałabym by kogoś poznał i ułożył sobie życie
                z inną kobietą. Zasługuje na to w końcu. Tylko on tego nie chce. Ja
                nawet jako narzeczona mu mówiłam, będzie ze mnie kiepska żona.
                Stwierdził, że mnie nauczy miłości, że nam się ułoży.
                Co do faktu wykształcenia, też się zgadzam. Nie musi być żadnym
                doktorem, ani profesorem. Problem to połączyć nasze dwa światy. Bo
                tak naprawdę więcej nas dzieli niż łączy.
                Nie wiem jak wybrnąć z tej sytuacji. Ten drugi to tylko pretekst,
                ale uświadomiłam sobie przez niego, że stoję w miejscu i marnuję
                szansę na swój rozwój. Nie przeczę, że dyskutowalibyśmy jedynie o
                Platonie czy Kancie, ale nawet rozmowy codzienne można przeprowadzić
                na jakimś wyższym poziomie, niż: weź se, poszłem se itp. Zwłaszcza
                jak się ma podobne spojrzenie na świat i pracuje w podobnej branży.
                • sillka Re: Między dwoma mężczyznami (totalna rozsypka) 15.04.09, 13:47
                  Karyoka, a czy Twój mąż jest dojrzały emocjonalnie, czy daje Ci wsparcie? jakoś
                  tak mam podobne skojarzenia do mojego pod pewnym względem. Mój też świata poza
                  mną niby nie widzi i wiem, że zraniłabym go bardzo odchodząc. Ostatnio czegoś mi
                  jednak brakuje, czuję się jak jego matka, mimo, że jest sporo starszy ode mnie.
                  On jest jedynakiem i wychowany był w rodzinie naodopiekuńczej i mam wrażenie, że
                  (byc może nieświadomie) szukał właśnie "matki". Po 3 latach znudziła mi się rola
                  lalki, mamusi i kury domowej. Oboje mamy wykształcenie wyższe ale to dla mnie
                  nie ma znaczenia. Rozumiem jednak, że czasem to przeszkadza gdy ktoś sie wyraża
                  w taki sposób jak podałas przykłady...
                  Zdaje się, że wspominałaś o trudnym dziecinstwie, może masz problemy typowe dla
                  DDA? Warto poszukać pomocy... Pozdrawiam ciepło:)
    • pewexy Re: Między dwoma mężczyznami (totalna rozsypka) 07.09.09, 21:01
      wez gleboki oddech przez chwile nie mysl o mezu o tym drugim ,o
      studiach i wogole-wez kartke i napisz swoja odpowiedz czego
      chce ,czego oczekuje?
      Ten drugi fascynuje , maz nudzi,puzniej bedzie fascynowal
      trzeci,hm ten drugi tez moze miec inne zdanie o twojej karierze
      zawodowej niz TY....miec rodzine i robic kariere jednoczesnie to
      wielkie wyzwanie, a rodzina to tez dziecko sprawy zaczynaja sie
      jeszcze bardziej komplikowac.Masz prawo do nauki,do robienia kariery
      jakiej tylko zapragniesz,do rodziny do dzieci , do zycia takim jakim
      sobie wymarzysz-rob to ale nieskrzywdz tym innych a bedziesz
      szczesliwa:)
      Pozdrawiam, dbaj o siebie.
Pełna wersja