zagubiona:((

04.03.09, 14:36
Zaczne od poczatku:
Bylam w zwiazku przez 3 lata z jednym facetem. Z poczatku jak to
zazwyczaj bywa bylo wszystko ok. Byl czuly,robil wszystko bym byla
szczesliwa. Zakochalam sie w nim do szalenstwa. Pozniej stopniowo
wszystko zaczelo sie zmieniac, coraz rzadziej sie spotykalismy,
ciagle sie klocilismy ale ja wciaz go kochalam i to bardzo. Zaczal
naduzywac alkoholu, coraz czesciej siegal do kieliszka i coraz
bardziej czulam ze go trace. Pozniej zamieszkalismy razem, brnelam
dalej w ten zwiazek,poklocilam sie z rodzicami, wszyscy sie ode mnie
odwrocili,ale ja mialam to gdzies bo mialam jego. On pil coraz
wiecej a ja nie potrafilam od niego odejsc. W koncu udalo mi sie
zalapac na wyjazd do Londynu. zdecydowalam sie bez zastanowienia i
wyjechalam. On nie chcial zebym wyjezdzala ale ja postanowilam ze
jade i nic mnie nie powstrzyma. Podczas pobytu w Anglii ciagle
dochodzily mnie jakies sluchy o nim,ze pije,ze mial wypadek. Jak do
niego dzwonilam to nigdy nie bylo go w domu a jak juz byl to sie
zloscil dklaczego tak rzadko dzwonie. Pewnego dnia napisalam mu smsa
ze to koniec. Nie przyjal tego do wiadomosci,pisal ze mnie kocha, ze
kupil anm nowy samochod i takie tam. Ja milczalam jak grob. Po okolo
3 miesiacach od tego smsa przyjechalam do Polski na wakacje. Juz na
drugi dzien byl u mnie i blagal zebym wrocila. Nie chcialam.
Przyjezdzal codziennie. Moglam z nim nie rozmawiac a on i tak
przyjezdzal i siedzial i patrzyl na mnie. Pewnego wieczoru zlapalam
dola i zadzwonilam do niego ze lzami w oczach zebym do mnie
przyjechal. Byl w ciagu paru minut. Spedzilam z nim noc. Z jednej
strony czuje ze to byl blad a z drugiej jej nie zaluje bo to byla
najwspanialsza noc w moim zyciu. Najbardziej bolalo gdy sie
kochalismy i on mi powiedzial ze mnie kocha i zapytal czy ja jego
tez a ja nie umialam i nie moglam mu odpowiedziec. I wtefy sie
zaczelo. Na drugi dzien powiedzialam mu ze nie wiem co tym myslec i
ze juz go nie kocham. Probowal popelnic samobojstwo,2 razy. Raz
probowla sie utopic ale ze go koledzy uratowali to postanowil wziasc
jakies tabletki. I prawie sie mu udalo. Spedzil dlugie miesiace w
szpitalu. Pojechalam do niego kilka razy bo czulam wyrzuty
sumienia.Gdy go wtedy widzialam podpietego do tych wszystkich
aparatow, obok niego bylo mnostwo rur, kabelkow, kroplowek zaczelam
plakac bo czulam ze to przeze mnie.Myslalam nawet o powrocie do
niego ale nie chcialam wiazac sie z kims z litosci. Wiedzialam ze
musi sie zmienic bo lekarze mu zapowiedzieli ze musi na siebie
uwazac bo w przeciwnym razie umrze i fakt faktem sie zmienil. Gdy
byl w szpitalu ja musialam wracac do Londynu. wrocilam i nie
odzywalam sie do niego przez okolo pol roku. W tym czasie poznalam
kogos innego, terazniejszego mojego meza, mamy coreczke a ja nie
potrafie byc szczesliwa. Ciagle wraca do mnie Dawid(bo tak ma na
imie). Wraca do mnie w myslach,snach,doslownie caly czas od sierpnia
zeszlego roku kiedy byl jego slub (zreszta z moja dalsza kuzynka).
Gdy ten slub sie zblizal czulam zazdrosc ze to nie ja bede tam z
nim. Teraz jest juz za pozno a ja nie moge przestac o nim myslec.
Nie wiem co czuc..... Najdziwniejsze stalo sie w walentynki tego
roku. Mialsm dziwny sen ze on posadzil mnie u siebie na kolanach i
doslownie przez sen czulam jakie mial cieple dlonie gdy scisnal
moje. Obudzilam sie i zaczelam plakac. Nie wiem co robic, mam
wspanialego meza a nie potrafie sie tym cieszyc.Kocham meza i nie
wyobrazam sobie zycia bez niego ale moj eks wciaz siedzi w mojej
glowie. Nie wiem czemu tak sie dzieje ze majac wszystko u swego boku
nie potrafimy zapomniec o tym co bylo kiedys i gdzies w glebi serca
tesknimy za tym co bylo i nie potrafimy sie cieszyc z tego co juz
mamy.
    • weronikka.2.0 Re: zagubiona:(( 04.03.09, 17:22
      Witaj,
      czyli siedzimy w jednym bagnie, mam to samo, od roku nie moge
      zapomnieć o facecie z którym sie spotykałam, chociaz miałam stałego
      partnera, poznałam tego drugiego przypadkiem, obiecalismy sobie ze
      nie bedziemy sie wiązać na stałe ale tak sie do siebie zblizylismy
      że pewnie zostalibysmy razem, no własnie gdyby nie....ciąża ze
      stałym partnerem. Tak jak w twoim przypadku mąż jest wspaniały, dla
      mnie i dziecka. I chyba cholera jest za dobrze bo nie moge przestać
      mysleć o tamtym.Kobiecie zawsze jest źle jak ma za dobrze. Nie mamy
      juz kontaktu, i chyba dobrze. Ach no coż tak miało być, trzeba sie z
      tym pogodzić. Kiedys zapomnisz, może mnie tez sie uda:-). Pozdrawiam
      • ewelinka23m Re: zagubiona:(( 05.03.09, 12:12
        Weroniko ciesze sie ze mnie rozumiesz, tez pewnie dziwnie sie z tym
        czujesz, ja czuje jakbym w snach czy w myslach zdradzala swojego
        meza:/ nie wiem czemu wciaz mysle o tym czlowieku ale to samo sie
        skads bierze, tym bardziej ze teraz nalezy do mojej rodziny i jestem
        skazana na spotkania z nim, w dodtku gdy zadzwonilam kiedys do
        siostry on odebral i chwile z nim rozmawialam i powiedzial mi ze on
        wciaz cos do mnie czuje i ze nigdy mnie nie zapomni i zebym
        wiedziala ze nie bedzie najszczesliwszym czlowiekiem w dniu slubu bo
        nie bedzie tam mnie!! nie wiedzialam co mam powiedziec, to bylo 3
        dni przed jego slubem z moja kuzynka. czulam sie fatalnie z tym i
        ciagle sie tak czuje. dodal jeszcze ze byl u mnie pod kosciolem w
        dniu mojego slubu i mial ochote wybic zeby mojemu mezowi z
        zazdrosci. od tego momentu wszystko sie zaczelo, te sny, mysli i
        wspomnienia. wiem ze nie powinnam ale naprawde nie moge sobie z tym
        dac rady. i jeszcze ten sen w walentynki o ktorym pisalam
        wczesniej, nie rozumiem cos ie dzieje....
    • marzeka1 Re: zagubiona:(( 04.03.09, 18:27
      Ewelinko, widocznie nie potrafisz docenić tego, co masz i lubisz marnować życie
      na śmiecia, pijanego śmiecia.Prawda jest taka, że żyjesz marzeniami o byłym, nie
      dopuszczając do siebie myśli, że zwyczajnie na pijaka zmarnowałabyś życie, a
      ewentualnemu dziecku zafundowała tatusia pijaka ze skłonnościami samobójczymi.
      Widzisz w tym coś pięknego, co miałoby być lepsze niż twoje teraźniejsze życie?
      Bo skoro tak, to skrzywdziłaś męża, wychodząc za niego, a marząc o pijanym faceciku.
    • anna_sla Re: zagubiona:(( 14.03.09, 16:40
      to ja Ci coś powiem. Niezły z niego manipulator, wzbudzał w Tobie tak długo
      poczucie winy, że dopiął swego, teraz nie potrafisz zapomnieć. Niestety naprawdę
      współczuję Twojej kuzynce. Moja mama wyszła za mojego ojca, bo zachowywał się
      dokładnie jak Dawid, choć może nigdy nie wylądował w szpitalu, ale na życie
      swoje się targał. Kochana on zmarnował życie mojej mamie, mnie i moich braciom.
      Jesteśmy emocjonalnymi inwalidami, mamy problemy znaleźć sobie miejsce w tym
      życiu. Mimo, że dziś mam najwspanialszego męża pod słońcem ja wciąż nie mogę się
      pozbierać. On pił, płakał, kradł, bił nas, poniżał, histeryzował, obszczywał
      wszystkie kąty po pijaku. To było bagno a nie życie. Uciekłam z domu i to było
      najrozsądniejsza rzecz w moim
      życiu jaką mogłam zrobić.. Kiedyś nawet wezwałam policję, nic to nie zmieniło a
      na więcej zabrakło mi sił, wolałam uciec, ale moja mama i bracia wciąż tam z nim
      tkwią..

      Kochana nie masz czego żałować..

      Z innych przypadków szantaży emocjonalnych opowiem Ci historię naszego
      znajomego. Ona długo i intensywnie podkochiwała się nieszczęśliwie w innym.
      Zainteresował się nią nasz znajomy, zakochał i rozkochał ją w sobie, ale po
      kilku latach nagle ona dostała szansę u tamtego. Skorzystała z niej. Znajomy
      odwołał ślub, który już był w planach. Też płakała, obiecywała, zaręczała, że to
      koniec. Ślub odbył się później. Dziś nie mija nawet jeszcze druga rocznica ślubu
      jak wyszło, że ona wciąż do tamtego chodzi. Znajomy chce rozwodu.. ona znów
      płacze, najadła się tabletek byleby nie doszło do rozwodu. Nikt nie wie o co
      chodzi, ale gówniana jest cała ta sytuacja, zwłaszcza, że on tak bardzo kocha,
      że chce jej dać CZWARTĄ szansę!!
    • mbaja120 Re: zagubiona:(( 22.03.09, 00:01
      ktos kiedys powiedzial, ze najbardziej pozada sie milosci, ktorej nie mozna
      miec. Zastanow sie nad tym.

      Kiedy mi przychodza do glowy rozne dziwne mysli na temat mojego meza ktorego
      kocham i z ktorym mam wspaniala coreczke), a to pod wplywem klotni, zlego humoru
      czy innego czorta- przypominam sobie, ze: ja juz dokonalam wyboru i te mysli nie
      pochodza ode mnie i nic dobrego do mojego zycia nie wnosza. I staram sie zajac
      mysli czyms innym.
      Powodzenia!
      • lotnoko Re: zagubiona:(( 26.03.09, 19:40
        no coz wszystko to iluzje. teskni sie zawsze za tym czego sie nie ma. jakbys
        miala Dawida teskilabys za mezem, ale ze masz meza, tesknisz za Dawidem.
        Przespij sie z Dawidem, moze czar prysnie, bo jak nie to sie bedziesz dalej
        nakrecala. I nie przejmuj sie zdrada, zdrada to durny wymysl bigotow.
        • ewelinka23m Re: zagubiona:(( 15.04.09, 14:07
          Z dawidem sie nie przespie bo to bylaby najglupsza rzecz jaka
          moglabym zrobic. Co do Twojej teorii lotnoko o zdradzie to sie z nia
          nie zgadzam.Jesli sie kogos kocha ale tak naprawde mocno to nie jest
          sie w stanie zdradzic.Po co szukac czegos co sie juz ma a mozna to
          stracic. Nie moglabym pozniej mezowi w oczy spojrzec. Jestem
          szczesliwa w malzenstwie i nie chcialabym tego psuc. Co do kwestii
          dawida to zaczyna to mijac. Spedzam z mezem wiecej czasu, wspolnie
          wychodzimy, organizujemy sobie czas tylko we dwoje i przestaje
          myslec o Dawidzie, czasem tylko jakis sen wraca ale juz sie nim nie
          przejmuje i zaraz po przebudzeniu przytulam sie do meza i wiem ze to
          jest milosc mojego zycia. Dziekuje wszystkim za rady, pomogly mi to
          wszystko przemyslec i wysunac wnioski.
    • ela.buu Re: zagubiona:(( 26.05.09, 14:42
      Witam
      niestety wiem co czujesz
      Przechodzilam przez to i w moim przypadku bylo tak
      ze chciala exa tylko dlatego ze go juz nie moglam miec
      z mezem bylo cudownie ale przekonie ze z nim juz nie bede ze to sie juz
      skonczylo ,ze jest dla mnie nieosiagalny dawalo mi poczucie odrzucenia I zeby
      tego nie czuc przywolywalam wspomnienia i snulam plany itp. Moj problem
      rozwiazala terapia, na ktorej przepracowalam problem pozucenia ,odrzucenia w
      dziecinstwie
      Bo z tamtego bolu wziela sie u mnie nieakceptacja tego ze ktos- ex nie jest moj
      i ze juz nie bedzie nawet jesli mo z mezeb wspaniale
      Minol czas zaczela sie terapia itp.
      jesli naprawde chcesz to mnienic to napisz na gg 648641
      Jestem z Londynu.
Pełna wersja