Problemy w młodym małżeństwie 2

08.04.09, 16:53
Witam,

Jestem mężem, mam 29 lat, moja żona ma lat 26.
Od jakiegoś czasu, żona skutecznie atakuję moją osobę. Wmawia mi, że nic nie
robię, że się niczym nie interesuje, że mam ogólnie wszystko w dupie.
Twierdzi, że komputerowi poświęcam więcej czasu niż jej, że gram w głupie gry,
lub siedzę w internecie i rozmawiam częściej ze swoimi znajomymi niż z nią.

Historia.
W małżeństwie kościelnym od roku, od 4 lat po cywilnym, ogólnie lat 7 razem.
Wiedziała. Mówiłem jej już na samym początku jak się spotykaliśmy, że komputer
jest na pierwszym miejscu i nic tego nie zmieni (tak naprawdę zmieniłby
świetny lodzik – wie o tym). Byliśmy w sobie cholernie zakochani.
O sobie.
Gram dużo, siedzę przy kompie długo. Ciągle coś do mnie mówi, zaczepia mnie,
atakuje, zrobiła ze mnie dziada i chama.
Mam dość sprawiania komplementów, mówienia czułych słów, jak ślicznie wygląda
itd., przestałem już ją dotykać i całować oraz czule masować. Bo ile można bez
odwzajemnienia?
Obiecałem się zmienić.
Nie krzyczę na nią kiedy doprowadzi mnie do szału, tłumie w sobie
przekleństwa. Potem jestem ponownie atakowany, że mam ją w dupie, że nic nie
mówię – ponownie się zamykam i milczę.
Nie chce jej swoim wybuchem złości zrobić krzywdy. Milczę bo ją kocham.
Zarzuca mi, że tak mało robię w domu, że tak mało jej pomagam.
Przecież robię zakupy, zmywam naczynia, wychodzę z psem na spacer, segreguje
swoje gacie i skarpetki, wywieszam pranie, podlewam kwiatki jak mnie poprosi,
śmieci wywalam, zaworze ją gdzie tylko chce (tylko ja mam prawko), świetnie
gotuje, nogi uniosę jak kurze sprząta, ogródkiem się zajmuję, oddaje swoją
całą wypłate, nie znikam po nocach, nie zdradzam, nie pije piwska co dzień z
kolegami, ma mnie przy boku, jestem czystym zadbanym młodym samcem (no czasem
mogę przyśmierdzieć ale tak już z facetami bywa). Lubię się uśmiechać i
pomagać ludziom. Jestem bardzo miłym facetem, ale kiedy zaczyna mi gęgać i
mnie molestować robię się gburem i zamykam w sobie, uciekam do kompa, tam
jestem bezpieczny.
Jestem dobrym kochankiem, spełniam, aż za bardzo jej oczekiwania. Mam
cholernie wielki temperament. Niestety kochamy się tylko raz na 2-3 tygodnie.
Od tygodnia nie chcę się już kochać, nie chce ciągle brać inicjatywy,
chciałbym też być brany, chciałbym niespodzianek, czegoś nowego. Nie mogę
Ciągle brać i brać, chce być przez nią brany. Koniec z braniem. Wkurza mnie
to. Nie widzę w niej samicy, a chce czuć jej paznokcie i agresję. Czuję się
jak szmata, podarta i wyciśnięta.
Za wszystko zostałem obarczony JA!
Dlaczego wy kobiety nie potraficie zrozumieć mężczyzn ?
Spytałem się, dlaczego nie mówisz mi miłych słów kochanie – odpowiedź, bo
jesteś facetem, przecież wiesz, że ładnie wyglądasz, że jesteś przystojny. –
Nie prawda odpowiedziałem, ładnie to może każdy wyglądać jak się ładnie
ubierze. Brakuje mi ostrych i słodkich komplementów. Brakuję mi, że nie
traktuje jak swojego faceta, chce jej pikantnych i brzydkich słów.
Czegokolwiek, bym się czuł potrzebny. Nawet mały głupi „lód” sprawiłby bym
poczuł się potrzebny i adorowany. Po co mi takie życie, tylko gęganie i jaki
to ja nie dobry jestem - słysze, że nie robie tego i tamtego. Zdobądź mnie, bo
ja wiecznie zdobywcą nie będę. Okiełzaj bestie a będzie Ci służyła. Zrób ze
mnie swojego zwierzaka a będę się słuchał.
Czuje się jak bezdomny kundel, któremu wmówiono, że to moja wina.

Błagam dziewczyny, pomóżcie mi. Co ja mam zrobić. To mnie zabija. Chce mi się.
Spoglądam na kobiety i nie mogę się opanować. Mam w sobie tyle żądzy, że chyba
mógłbym zaspokoić całą reprezentacje siatkarek. Mam tyle koleżanek, większość
z nich byłaby chętna, ale ja nie chce, nie chcę. Ja chce jej, swojej
tygrysicy, która już dawno stała się domowym szaroburym kotem, której nic się
nie podoba.

Łeb mi pęka. Wiem, że wina leży po obu stronach, ale winę zwaliła całkowicie
na mnie.

Marzy mi się. Wracam z pracy, żona rozpina klingę od pasa mego, -brzęk, guzik
odpięty, rozporek rozsunięty, spodnie w dół. Ona na kolanach. Do końca. Piękny
widok. Po tym zrobiłbym wszystko, wszystko, wszystko, dosłownie wszystko.
Byłbym całkowicie oddanym jej zwierzakiem. Nawet nie pomyślałbym przez chwilę
o innej.
Jestem jak szary kundel. Wystarczy obdarować mnie pieszczotami a stanę się na
wieki wierny. Po grób. Nawet wybaczyłbym jej zdradę.

Marzenia.
Dziś znowu będzie – nie odzywasz się, chce rozwodu, żyć tak dalej nie umiem –
słowa mojej żony.
A ja spojrzę na nią i pomyślę o tym jak kiedyś wysoko mi pupę wypinała.
Ona – nadal milczysz ? Jutro się wyprowadzę.
Ja myślę jakie ma słodkie pośladki, gdyby pozwoliła mi dojść na buzi, to
padłbym jej do kolan i prosił o wybaczenie. Całą winę przypisałbym sobie.
Ona krzyknie – jesteś dzieciakiem, nie dorosłeś do małżeństwa. Koniec z tym.
Spuszczę głowę i zadam sobie pytanie „o co tu kurwa chodzi?” , spojrzę na
monitor – wtedy usłyszę, - nie będę konkurować z komputerem, zostań z nim sobie.

I to jest błąd każdej kobiety – nie walczycie, zlewacie nas, nie widzicie
naszych prymitywnych potrzeb, może i są brzydkie i niesmaczne ale dzięki nim
stajemy się potulnymi bestiami. Zapomniałyście o naszej męskiej naturze.
Wracajcie i walczcie z komputerem o swoich mężów. Nie zostawiajcie nas z nimi.

Nie mówię, że jestem idealny, mam swoje wady i zalety ale nie ma we mnie
żadnej patologii, która mogłaby spowodować rozstanie się.
Moja żona chce odejść ode mnie. Jestem załamany.

Tak, cham, dziad, nieodpowiedzialny, prymitywny, olewający, leń – jestem taki?
Tak jestem, zrobiła mnie takim kobieta.

Morał z tego taki, że:
Komputer nigdy nie zrobi mi laski.
    • lu_bella Re: Problemy w młodym małżeństwie 2 08.04.09, 18:14
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=15128
    • sauerkirsch Re: Problemy w młodym małżeństwie 2 08.04.09, 23:58

      1) Skoro komputer był i jest na 1. miejscu, to po co się żeniłeś? Loda zawsze
      mogłyby ci zrobić chętne koleżanki i nikt by ci za uszami nie gderał.
      2) JA JA JA JA. Jesteś zwyczajnym egoistą.
      • marzeka1 Re: Problemy w młodym małżeństwie 2 09.04.09, 18:30
        "Mówiłem jej już na samym początku jak się spotykaliśmy, że komputer
        jest na pierwszym miejscu i nic tego nie zmieni"- już wtedy powinna pójść po
        rozum do głowy i kopnąć cię w dupę.
        • hesia3 Re: Problemy w młodym małżeństwie 2 09.04.09, 22:37
          Jako baba oczywiście mam swoje zdanie, ale nie chodzi o to kto ma
          rację tylko jak wam pomóc. Od szarości dnia uciekasz do komputera,
          to jest twój azyl, a jaki azyl ma twoja żona? A może go nie ma?
          Zwalacie na baby wszystkie problemy, a jak się buntują to są
          zrzędami i po problemie. Daj jej przy najbliższej okazji np. karnet
          na basen, albo namów znajomą by się wybrały na babski wieczór na
          miasto. Kobiety są trochę zaborcze, lecz jeżeli będą miały własne
          życie i własne sprawy to dadzą odetchnąć facetowi od
          ciągłego "kochasz mnie" a i po popołudniu spędzonym np. w spa
          chętniej będą spełniać męskie marzenia. Po kilku latach małżeństwa
          kobieta musi zrozumieć, że facet nie cały czas myśli o niej, a facet
          musi się pogodzić, że żona nie chodzi w zimie w seksownej bieliżnie.
          • lu_bella Re: Problemy w młodym małżeństwie 2 10.04.09, 12:59
            hesia3 napisała:

            > Jako baba oczywiście mam swoje zdanie, ale nie chodzi o to kto ma
            > rację tylko jak wam pomóc.
            W końcu jakaś normalna kobieta :D Autorkom poprzednich wypowiedzi wróżę ciężkie czasy ;)
            Z takim podejściem trudno się z wami dogadywać.......a i ton .........niesmaczny :(
          • mikakami26 Re: Problemy w młodym małżeństwie 2 05.08.09, 15:38
            Czytając to co napisales to az sie wierzyc nie chce ze ludzie nie
            moga sie wogle dogadac, porozumiec. Radzilabym Ci powiedziec swojej
            zonie o twoich pragnieniach,zaproponowac jej ze prze tydzien
            zmieniacie sie aby sprobowac jak bedzie wygladalo wasze zycie wtedy.
            ty zmieniasz sie tak jak ona chce a ona w taka jak ty chcesz,
            sprobujcie bo nie warto jest myslec tylko o rozwodzie bo do niczego
            to dobrego nie odprowadzi. zycze powodzenia
      • kar_ol85 Re: Problemy w młodym małżeństwie 2 10.06.09, 14:00
        jak bierze tabletki antykoncepcyjne to niech je odstawi, ja przestała brać 7 dni
        temu od 4 dni codziennie robię loda mojemu misiowi i sprawia mi to cholerną
        przyjemnośc i bzykamy się po 2 3 razy dziennie i to wszystko z mojej inicjatywy,
        a kiedy brałam tabletki nie czułam tego
        • zenia78 Re: Problemy w młodym małżeństwie 2 08.10.09, 18:53
          kar_ol85 napisała:

          > jak bierze tabletki antykoncepcyjne to niech je odstawi, ja przestała brać 7 dn
          > i
          > temu od 4 dni codziennie robię loda mojemu misiowi i sprawia mi to cholerną
          > przyjemnośc i bzykamy się po 2 3 razy dziennie i to wszystko z mojej inicjatywy
          > ,
          > a kiedy brałam tabletki nie czułam tego
          Dokladnie tak...moze to wina hormonow...a moze masz glupia babe.Pogadaj z nia
    • kocio-kocio Re: Problemy w młodym małżeństwie 2 10.04.09, 16:24
      Ale zasadniczo chodzi o coś więcej niż to że Ci loda nie robi?
      • diabel.pl Re: Problemy w młodym małżeństwie 2 12.04.09, 19:23
        noto zamiencie sie miejscam tak bedzie najlepiej:
        ona przychodzi z pracy i siada na komputer a ty sprzatasz gotujesz pierzesz i
        oczywiscie gadasz do sciany.
        Boze jaki ty jestes zalosny,troche zainteresowania i obowiazkow meza. co ty
        myslales ze baba jest tylko od sluzenia i posowania jej za darmo
    • basiura3 Re: Problemy w młodym małżeństwie 2 13.04.09, 10:23
      Dokładnie jakbym słyszał o swoim życiu. Jestem po ślubie 6 lat, mam
      dwóch cudownych synów, których Kocham bardzo bardzo. Wracając do
      życia łóżkowego, to szlag mnie trafia. Jednego dnia by ze mnie nie
      schodziła, a nastepny miesiąc moge sobie jak śpi, pierś pogłaskać po
      czym wysłuchuje " nie gwałć mnie " itd itd. Milion razy
      zastanawiałem się o co tu chodzi??? I do dnia dzisiejszego nie znam
      od. Wspólczuje wszystkim facetom w podobnych sytuacjach. A TAK
      NAPRAWDĘ TO JEST PRZEMOC SEKSUALNA WOBEC MĘŻCZYZN, STOSOWANA PRZEZ
      BABY. PIT
      • czarna_owca1 Re: Problemy w młodym małżeństwie 2 13.05.09, 10:28
        Ja nie potrafię pojąć faktu,że komputer(maszyna)może być ważniejszy od
        człowieka.To jest wręcz tragiczne!Właściwie to konsola i komputer są miłością
        życia mojego męża,a nie ja:( W niedzielę potrafi wstać przed 7-mą i do 15
        grać...potem przerwa i dalej do wieczora(co ja mówię-do nocy)!A ja? żyję
        obok...więc rozumiem frustrację żon z podobnym problemem.Mam 28
        lat.Pracuję,sprzątam,gotuję,robię zakupy,opłacam
        rachunki,tapetuję,kładę,maluję,zajmuję się budową domu,a na koniec powiem,że
        kupuję mężowi ubrania i buty(on nie ma czasu przecież).Idąc do sklepu łapię się
        na tym,że właściwie kupuję to na co mąż miałby ochotę.
        Ostatnio oglądałam film,gdzie babka chciała kupić swemu facetowi konsolę i
        pytała o zdanie przyjaciółki.Odpowiedź była taka: jeśli lubisz seks,to wybij
        sobie taki prezent z głowy!
        Nigdy nie odmówiłam mężowi seksu.Właściwie to kochamy się,kiedy on chce,bo nawet
        jakbym stała przed nim w skąpej bieliźnie w czasie,gdy gra,to żadna siła nie
        jest w stanie go od tej gry oderwać.
        Pytam się więc co ja robię nie tak?
        Autor wątku napisał,że jest porządnym facetem-nie pije,nie bije,nie szlaja się
        po knajpach.I co z tego?Mój mąż też jest dobrym człowiekiem.Ale jeśli nie
        zrozumiecie,że miłość,rodzina i druga osoba są najważniejsze(a nie maszyna),to
        zostaniecie po prostu sami...w fikcyjnym świecie gier!
      • li_lah Re: Problemy w młodym małżeństwie 2 11.06.09, 00:12
        to siądź do kompa i poczytaj o wahaniach hormonalnych, moga byc przyczyną
        wzmozonej ochoty jak i braku tejze ochoty na seks. ojciec dwojki dzieci a
        podstaw nie zna.
      • axio-mat Re: Problemy w młodym małżeństwie 2 17.08.09, 10:37
        Co ty chrzanisz, stary?! Ona bzyka sie z toba wtedy kiedy ONA ma ochote, czyli
        zachowuje sie jak typowy facet: dawaj bo JA chce. Zamiast zastanawiac sie milion
        razy, otworz paszcze i zapytaj swojej kobiety.
    • fotofirma Re: Problemy w młodym małżeństwie 2 10.06.09, 17:17
      biedna kobita co sobie wzięła takiego buraka za męża
    • li_lah Re: Problemy w młodym małżeństwie 2 11.06.09, 00:13
      mysle ze marzeniem twojej zony nie jest robienie loda w dodatku z
      polykiem/ewentualnym wytryskiem na twarz facetowi ktory ma ją ewidentnie w
      dupie!!!!!! za duzo sie pornoli naoglądałeś.
      • madzialena202 Re: Problemy w młodym małżeństwie 2 11.06.09, 12:32
        dobrze powiedziane li_lah;)ja zamieszkałam z facetem miesiąc temu.miało byc
        pięknie,ale troche za bardzo sobie chyba to cale wspolne mieszkanie
        wyidealizowalam. ja weszlam w role typowej kobiety, ktora sprzata, gotuje,
        pierze i prasuje a on zyje dalej tak jak do tej pory czyli przychodzi do domu,
        siada do komputera, je, spi no i chce seksu bo ma go wreszcie na codzien.z gory
        uprzedzam, ze nie jestem heterą, ktora trzyma faceta pod pantoflem, każe mu
        skladac gatki w kostke i zabrania spotykac sie z kolegami.jestem normalna. ale
        okazuje sie dla mojego faceta przestalam byc jego dziewczyna jak bylo do tej
        pory, tylko stalam sie zrzedliwa baba, ktora wiecznie jest na niego zla i nic
        jej nie pasuje. nie wymagam od niego wiele, wiem ze wiekszosc domowych spraw
        zrobie sama lepiej wiec nie prosze go zeby sprzatal co tydzien mieszkanie,
        gotowal czy pral.jedyne czego od niego wymagam to zeby chowal swoje ciuchy na
        miejsce,slal łozko i co jakis czas umyl jakis garnek.ale widac i to jest dla
        niego zbyt wielkim wysilkiem.lozka notorycznie rano nie sciele, chociaz wstaje
        pozniej niz ja, jedynie przykrywa narzuta. swoje ciuchy rozklada po wszystkich
        kątach,czasami nie jest wstanie powiesic kurtki do szafy i wrzucic do kosza
        brudnych gaci bo "nie miał czasu".nie ma tez czasu wrzucic worka do kosza na
        smieci wiec robi sterte na blacie kuchennym a sam siedzi przed komputerem.
        garnek czasem umyje,ale to tez z wielkiej łaski.nie wpadnie na pomysl zeby pomoc
        mi zrobic zakupy,wiec dzwigam siaty sama, gdy prosze zebysmy pojechali na jakies
        wieksze zakupy on woli zajac sie czyms ciekawszym, nigdy nie posprzata prania,
        ktore juz wyschlo, notorycznie zalewa lazienke po prysznicu, nigdy nie zetrze po
        sobie w kuchni jak robi kanapke.nic.zadnego wysilku. zero empatii.a takze zero
        szacunku,bo takim zachowaniem daje mi do zrozumienia, ze ma gdzies moja prace,
        czas poswiecony na zajecie sie domem i ogolnie moja osobe.ja jestem teraz tylko
        zrzeda, ktora gdera mu nad uchem i wiecznie jest niezadowolona.bo ja przesadzam,
        bo sprzatanie nie jest najwazniejsze, bo on bedzie robil to co mu sie podoba.
        zachowuje sie jak dzieciak, ktory bedzie robil na przekor wszystkiemu byle
        postawic na swoim.staralam sie nie czepiac, wyluzowac i nie przejmowac.ale
        wystarczy ze powiem mu cokolwiek w stylu "zanies to do kosza" od razu robi
        naburmuszona mine, zamyka sie w sobie i obraza,tak jakby jakikolwiek wysilek w
        sprawach domowych byl dla niego wielka obrazą.szczerze mowiac obawiam sie ze
        skonczy sie ta jedna wielka klapa bo watpie zeby cokolwiek zrozumial.nie rozumie
        podstawowych mechanizmow, ktore rzadza powszednim zyciem, zachowuje sie tak
        jakby w ogole nie dojrzal do wspolnego zycia. jest tylko on, jego potrzeby, a ja
        sie czepiam.ja według niego powinnam pewnie cwierkac ze szczescia ze jest mi
        dane z nim mieszkac i zyc sobie w syfiastym, zarosnietym brudem mieszkaniu, grac
        na komputerze i wyswiadczac mu uslugi seksualne. i tyle. nie wiem w sumie co
        zrobic,kocham go, ale co raz trudniej mi to przychodzi..
        • li_lah Re: Problemy w młodym małżeństwie 2 11.06.09, 17:49
          i co zamierzasz zrobic ze swoim zyciem? zostaniesz z nim? ja rozumiem ze milosc
          te sprawy,,,,ale jak dlugo tak wytryzmasz? dlugo Ci nie daję, pomyśl teraz masz
          pracy za dwoch, a co jesli przydarzy Ci sie dziecko/dzieci? wtedy zostaniesz z
          tym wszystkim sama.. nic sie nie zmieni ani po slubie ani po urodzeniu dzieci,
          nie licz na to.
          pozdrawiam
          • li_lah Re: Problemy w młodym małżeństwie 2 11.06.09, 17:56
            rada: dlaczego nosisz zakupy sama? nie mozesz go jakos zmusic? jesli nie to
            dlaczego kupujesz tez jemu>? kupuj tylko dla siebie, pierz tylko sobie, ubrań z
            suszarki mu nie zdejmuj i nie ukladaj, nie gotuj na zawolanie, nie rob
            kanapek/herbaty bo tak sobie zyczy. facet to silne stworzenie, wieksze wyzsze
            wytrzymalsze, nic mu sie nie stanie jak sobie zrobi wszystko sam, a jak nie, to
            trudno, bedzie chodzil w brudnym, jadl z brudnego, smierdzial. placi Ci za prace
            twoją? nie. pomaga? nie. no to czego oczekujesz? ze cudownym sposobem nagle
            dozna olśnienia i pomysli sobie "ojej.. ta moja dziewczyna tak ciężko pracuje,
            moze wreszcie wyłącze tą grę komputerową/pornosa/gg/mecz/tv i pojde jej pomoc...
            ja tego nie widze. albo terapia szokowa, albo nie wiem co. nie wypruwaj sobie
            flakow dla niego bo nie warto.
    • deodyma Re: Problemy w młodym małżeństwie 2 11.06.09, 15:00
      samczyk79 napisał:

      Mówiłem jej już na samym początku jak się spotykaliśmy, że komputer
      > jest na pierwszym miejscu i nic tego nie zmieni (tak naprawdę
      zmieniłby
      > świetny lodzik – wie o tym

      jak dla mnie to glupi gowniarz jestes i tyle.
      trzeba bylo z komputerem sie ozenic a nie dziewczynie dupe zawracac.
      a ona tez glupia, ze Cie w ogole zechciala.
      • hellious Re: Problemy w młodym małżeństwie 2 14.06.09, 09:06
        Ty moim mezem jestes?? Niee, moj nie podlewa kwiatkow... A tak ogolnie, to
        dlaczego faceci mysla tylko o tym, ze zla kobieta nie chce loda zrobic, zamiast
        zastanowic sie dlaczego ona nie chce go zrobic? Moze np dlatego, ze ty dla niej
        tez nie robisz nic? Moze dlatego, ze gdybyys zauwazal ja czesciej, niz wtedy
        kiedy kleka przy rozporku, to klekala by czesciej? Ja juz przestalam walcvzyc o
        meza, teraz niech on walczy o mnie. niech on kleka, niech on zabiega, ja mam
        dosc. Czasem ma jakies przeblyski mezowatosci, ale zazwyczaj to kukla przed
        monitorem, do niczego nie przydatna.
      • krzysztof-lis Re: Problemy w młodym małżeństwie 2 14.06.09, 12:07
        > jak dla mnie to glupi gowniarz jestes i tyle.

        Dlaczego? Bo powiedział przyszłej żonie, że komputer jest dla niego najważniejszy?

        No tak
        • axio-mat Re: Problemy w młodym małżeństwie 2 17.08.09, 10:41
          Bla bla bla, pitolenie samczyka...
          On jest niedojrzaly nie dlatego, ze ona nie jest najwazniejsza, ale dlatego, ze
          jego zycie kreci sie wokol komputera, widzi tylko swoje potrzeby i tylko jeczy,
          ze mu zle. Bla bla bla.
    • krzysztof-lis Re: Problemy w młodym małżeństwie 2 14.06.09, 12:05
      > Od jakiegoś czasu, żona skutecznie atakuję moją osobę.

      Jakbyś może podczas którejś z kłótni zaczął z nią rozmawiać zamiast się na nią
      gapić i myśleć o jej tyłku, może by zrozumiała.

      A tak nie rozumie. I nie zrozumie. Kropka.

      Nie dziwi mnie, że się wścieka, skoro pewnie ma wrażenie, jakby gadała do ściany...
    • yulek_cezar Re: Problemy w młodym małżeństwie 2 15.06.09, 03:16
      Stary, to jesteś samcem czy nie? Tak się boisz wszystkiego, ojej, niech mnie
      mamu... eee żona weźmie i zaspokoi. Może trochę inicjatywy? Czy ona nigdy nie
      sypia? Jak sypia to dobrze - poczekaj aż zaśnie i wywal jej wszystko co
      chodujesz w jądrach na śpiącą buźkę, niech ma niespodziankę. Że niby niesmaczne,
      że nie wypada? Jesteście małżeństwem? Potrzebujesz pikanterii? No to na co
      czekasz. Kiedy ją ostatnio zdybałeś przy myciu garów? Taki jestem napalony,
      ojej, ojej, a żonie myjącej gary przepuszczasz? Wypada jeszcze wspomnieć o
      wycieraniu kurzy, zamiataniu i wszystkich tych sytuacji kiedy się nie spodziewa.
      Poza tym, oprócz takich ewidentnych oznak swojej miłości mógłbyś czasem wrócić
      do domu wymalowany na zielono z żółtym słonecznikiem na mordzie - że niby taki
      kwiatek, taki romantyczny gest - bo dawanie kwiatków się przejadło. Jesteś
      komputerowiec to masz wyobraźnie! Bez jęczenia! Przynosisz wstyd i hańbę
      myślącej męskiej braci!

      PS. Jakie jęczenie taka odpowiedź, ale większość moich rad Ci się przyda.
    • mrufka_86 widziały gały co brały 15.06.09, 23:14
      pahahahah
    • kiwi_net Re: Problemy w młodym małżeństwie 2 29.06.09, 22:46
      Świetna proza!
      • bakejfii Re: Problemy w młodym małżeństwie 2 03.07.09, 01:18
        oj samczykuale sie doigrales. ha,ha ha.
        • ohayou82 Re: Problemy w młodym małżeństwie 2 03.07.09, 07:42
          Moja rada nie wymieniać kompa na nowy wtedy żadna fajna gra nie pójdzie;) Nie
          będę pisać co myślę bo mogłabym cię zdołować bardziej niż żona.
          • mamack82 Re: Problemy w młodym małżeństwie 2 03.07.09, 08:00
            Mam taką samą kukłę w domu. Tyle że, u mnie wygląda to tak.
            Ja: odejdź już od tego komputera
            On: jeszcze tylko dziesięć minut dokończę sobie misję jądro ciemności
            Ja: O.K.
            Ja: powracam za 15min. wyłącz k...a ten komputer
            On: już już momęcik
            Ja:mija pięć min. stoję nad nim piana mi się prawie toczy z paszczy on udaje że
            nie widzi i pewnie jak by mógł to by wlazł do tego komputera
            Ja: jak sam sobie nie wyłączysz to ja ci to zrobię
            On: bojąc się stracić aktualny stan gry sejwuje i sam kończy
            Wtedy mam męża tyko dla siebie
            • anel02 Re: Problemy w młodym małżeństwie 2 05.07.09, 01:16
              jeśli kiedyś akceptowała kompa twoje wady a teraz sama gorycz to kobitka
              poprostu sie wypaliła...nie czuje już do ciebie tego co kiedyś...kobiety z
              temperamentem czesto gniewem i zaczepkami nawet nie świadomie ukazują co czują
              ...ps świetna proza
          • gabsiella mnogo nas... 17.08.09, 12:13
            cieszę się, że akurat trafiłam na ten samczy post, bo dzięki większości odpowiedzi przestałam czuć się jak w innej rzeczywistści.
            mam ten sam problem w domu, tyle ze mój mąż nie zaszczycił mnie na czas informacją o miłości do kompa i do siebie.
            teraz po kilku latach wspólnego życia i paru miesiącach małżeństwa stał się jeszcze większym egoistą, kompomaniakiem i niezadowolonym maminsynkiem.
            Empatia jest mu absolutnie nieznanym pojęciem, pomoc żonie również- dokładnie taki sam przypadek, jak opisywany wielokrotnie przez Was tutaj...
            Żenada, wstyd, dramat...
            I to jest mężczyzna? Mężczyzna kiedyś polował na niedźwiedzie w lesie, chodził na wojnę, rąbał drwa, nosił wodę ze studni, był gospodarzem, przykładem dla dzieci...
            A teraz co mamy?
            Chłopców, którzy wychowani byli przy komputerze,żeby nie wpadli w złe towarzystwo i nie zawracali rodzicom głowy, z niezbyt rozwiniętą wyobraźnią.
            Oczekuje, oczekuje, oczekuje.
            A jak nie dostaje, to się obraża.
            Udaję głuchego, albo odwraca kota ogonem...
            Jakich to czasów dożyłyśmy, ze szukamy facetów, którzy potrafią okazywać uczucia- bo nie chcemy bezmózgich "karków", a trafiamy na takich Fircyków- miękkich, słabych, niezaradnych.

            Ja też przestałam dogadzać mojemu mężowi, nie mam zamiaru kochać się z nim na jego zawołanie. Jemu nawet do głowy nie przyjdzie, że seks popełniany tylko w łóżku jest nudny. Podobała mi się wypowiedź jednej osoby, która zadała pytanie o seks "z zaskoczenia"- dlaczego takie sytuacje bardzo mu się podobają,ale tylko w filmie? Nie jest w stanie zrobić "tego" inaczej?
            NIe wiem jak Wy, ale mnie to okropnie dołuje, bo nie uważam się za jakąś obleśną larwę, której nie można patykiem tknąć (inni mężczyźni okazują mi zainteresowanie)ani fizycznie, ani też pod względem osobowości. A on ani rozmawiać, ani działać nie chce...
    • asicek Re: Problemy w młodym małżeństwie 2 22.07.09, 12:48
      Oj kolego! moja rada: zacząć od rozmowy.Pokornie. Nie spieraj się z żoną czyja wina i kto więcej a kto mniej, bo Ci się żona jeszcze bardziej zacietrzewi :) W końcu nie zależy ci chyba na elementach pośrednich tylko na efekcie końcowym?
      Zacznij rozmowę w sposób delikatny (tak, ja wiem, że czujesz się zmęczony jęczeniem i że to nie Ty powinieneś jej to mówić itp., ale mimo wszystko proszę delikatnie i czule!) i nie przechodź od razu do sedna. Najpierw niech się atmosfera wyluzuje. Ot taka zwykła rozmowa: jak Ci minął dzień? co robiłaś? co planujemy na wieczór? może byśmy gdzieś wyszli? I... na pewno nie zaczynaj od wyliczania tego, co robisz w domu, dla niej, jak się starasz itp. bo ją wkurzysz.
      Powiem szczerze: ilekolwiek facetowi by się nie zdawało, ze robi, to kobieta i tak wynajdzie mu coś jeszcze albo coś czego nie zrobił ;) Takie juz jesteśmy :)
      Jeśli, jak mówisz mało się kochacie, to powiedz jej jak bardzo ci tego brakuje, tylko jej tym nie przytłaczaj od razu! Powiedz, że może rzeczywiście Ty masz większy apetyt, że chciałbyś aby ona przejęła inicjatywę.
      Może warto np. zacząć ją lekko pobudzać a potem np. zmienic pozycję na taką z nią na górze i powiedzieć: "bierz mnie kociaku!"? może ona po prostu wstydzi się swojego ciała, ma mniejszy temperament, nikt nie uswiadomił jej wczesniej, ze mężczyźni lubią kobieca inicjatywę? I że lubią jak ich ktoś rozbiera... Rozmawiałeś z nią o tym? ale tak bez wypominek!
      Może brak ochoty to sprawa tabletek, może to Ty powinieneś się zacząć zabezpieczać a nie ona? może boi się zajść w ciąże i to ją wytłumia? Przyczyn może być wiele...niestety... Ona moze tez zachowywać się biernie, zeby cię ukarać. To zła metoda, ale wiem, że wiele z nas tak robi. Wtedy umów się z nią, że jak jest wkurzona to może np. nie dać Ci obiadu, nic nie kupic do jedzenia albo nie sprzątać, nie zmywać, zrobić coś czego bardzo nie lubisz itp., ale nie szantażujcie się seksem, bo to Wam tylko zaszkodzi!!!!Serio! zero szantażu seksem, również z Twojej strony!!!!
      Możesz też pół żartem pół serio zaproponować, że jak zechce dziś wieczorem być twoją tygrysicą to jutro postarasz się spędzić mniej czasu przy kompie? a jeśli komp to taka świętość to np. zacznijcie coś innego robić razem, np. kurs tańca, basen, chociaż spacer czy kawa. Wiem, to znów stawia Ciebie w pozycji wynagradzającego (kiedy to Ty chcesz być hołubiony), ale to działa, a od czegoś trzeba zacząć,nie? nie dawaj jej karnetu, żeby chodziła sama, bo pomyśli że myślisz, że jest nieatrakcyjna :) a ona chce po prostu spędzać czas z tobą, więc to musi być koniecznie coś, co lubicie robic RAZEM!

      Ona tak bardzo nie dba o to,że podlewasz kwiatki itp., ona chce żebyś jej poświęcał czas, właśnie jej. Nawet te 5 minut, ale żeby to było wyjątkowe 5 minut.

      Idealne byłoby zaciekawienie jej grami komputerowymi. Ja czasem gram mężem i jest super. Tylko najpierw może jakieś łagodniejsze, żeby ją wciągnąć. Cierpliwości. Podpytaj jej najlepszą kolezankę, na pewno zona się jej żaliła i może ona zwróci Twoją uwage na to własnie, co Ci z tych żali umknęło. Musisz być cierpliwy i rozmawiać, rozmawiać, rozmawiać, a w tych rozmowach powoli ją ośmielać. Kupić ostrzejsza bieliznę i powiedzieć, że w niej wygląda odjazdowo?! Zrobić grę: dziś ty spełniasz jej zyczenia, a jutro ona Twoje? Bardziej niz zwykle upoić winkiem...? To cięzka praca, ale wiem, że Ci się opłaci!Kazda kobieta ma w sobie tygrysicę!!!!!!!!
      • axio-mat Re: Problemy w młodym małżeństwie 2 17.08.09, 10:44
        He? Uwazasz, ze wciagniecie jej w siedzenie przed kompem jest rowiazaniem ich
        problemow?! He he he!;-)
    • mikapika Re: Problemy w młodym małżeństwie 2 29.07.09, 17:39
      hahahaha,ale sie usmialam!swietny text! i jest w nim chyba sporo prawdy co gorsza..

      > gotuje, nogi uniosę jak kurze sprząta,

      hahahahaha,no to rzeczywiscie poświęcasz się nieziemsko :D
    • nelle76 Re: Problemy w młodym małżeństwie 2 31.07.09, 09:52
      Jestes zapatrzonym w siebie idiotą, i wielce cierpiącym. ja ją
      poniekąd rozumiem. Kobieta w końcu faceta zdradzi lub zostawi jeśli
      będzie się czuła ignorowana - a ona tak się czuje. To co robisz to
      normalne rzeczy domowe, nic wielkiego żebyś nazywał to poswięceniem.
      Ona to robi ciągle pewnie, ale tego nie widzisz. Chcesz zmiany? To
      jej o tym powiedz czego oczekujesz. Nie krzycz i nie milcz. po co
      takie skrajności. Mój facet też mnie nie adoruje, a ja potrzebuję
      tego, ale on uważa że to zbędne. Ale jak lezy, a ja pytam kiedy się
      mną w końcu zajmie to mówi - może ty byś mnie pogłaskała itd. Pytam
      go- a ty tego chcesz? bo nie daje mi żadnego znaku ani nic nie
      powie. To gada - a to ja ci muszę mówić? KURWA! tak musi mi mówić.
      Bo niby dlaczego facetom trzeba powiedzieć coś wprost, bo on się nie
      będzie domyślał co sobie kobieta ubzdurałą i czego chce. potrzebuje
      jasnych sygnałów. A dlaczego my kobiety mamy się domyślać?
    • chrupcia098 Re: Problemy w młodym małżeństwie 2 07.08.09, 10:05
      o matko gdybym miala takiego meza to bym go dawno w dupe kopneła ;/
      co z ciebie za maz jak tylko przed komputerem siedzisz???i wymagasz
      lodzika od swojej zony??? ooo i tak wszytstko w domu robisz i
      ciuszki posegregujesz i nóżki podniesiesz jak zona wyciera kurze
      hahaha o matko dawno sie tak nie usmialam :D nie dziwie sie zonie ze
      nie chce sie z toba kochac i jak to ty sobie wyobrazasz??ze wejdzie
      pod komuter i zacznie ci loda robic/??ahhahaah :D moze staraj sie
      zaskoczyc ja czyms nowym??znajdz sobie hobby jakies a nie tylko
      sleczenie przed komuterem i nic nie robienie. dla mnie taki facet
      jak ty to nawet nie facet tylko jedna wielka CIOTA
    • mama-1983 Re: Problemy w młodym małżeństwie 2 07.08.09, 11:05

      A ja sie zgadzam całkowicie z autorem postu.
      Przerabiałam to z moim męzem tez maniakiem komputerowym poprostu
      kocha grac i juz .
      na poczatku dochodziło miedzy nami to spięc z tego powodu a teraz
      chce grac niech sobie gra.Pomoga mi pzy dzieciach w domu i jak ma
      czas wolny to niech sobie gra. Wiem ze to kocha i nie zabiore mu
      tego.
      Jak go o cos poprosze nie robi problemu i zrobi.
      Napisał to seksie lodach itp. w tym tez ma racje.
      Niestety ale kobiety nie potrafią zrozumieć ich prymitywnych
      potrzeb. Pewnie zaraz mnie zlinczują kobiety ale co tam. Nie tylko
      kobieta potrzebuje komplementów by lepiej sie poczuć facet tez tego
      potrzebuje.
      Zgadzam sie z samczykiem
      • koizumi_r Re: Problemy w młodym małżeństwie 2 07.08.09, 13:15
        Zgadzam się w 100% :)...
      • axio-mat Re: Problemy w młodym małżeństwie 2 17.08.09, 10:49
        Zapytam jako facet - dlaczego kobiety mialby rozumiec prymitywne potrzeby
        facetow i dlaczego zaklada sie ze wszyscy faceci sa na poziomie jaskiniowca?
        Jesli jednym z glownych celow zyciowych tego faceta, jest siedzenie przed
        kompem, niech siedzi, ale niech niczego nie oczekuje od tej kobiety. On siada
        przed kompem, zas ona ma pasc przed nim i mu ssac? Nooo, fantystyczne.
        Faktycznie, z taka glupia baba, ktora zrobi wszystko dla swego MISIA, zyc bym
        nie mogl...
    • koizumi_r Re: Problemy w młodym małżeństwie 2 07.08.09, 13:14
      Jejku... co wy tak na niego naskoczyłyście??
      Mam w domu też maniaka komputerowego, co gorsza zawód ma też
      związany z komputerami. Da się z taką osobą żyć tylko trzeba pójść
      na kompromis.
      Ja wiem, że jak moja brzydsza połówka wraca to siada do swoich gier
      on-line na 2-3 godziny. Potem mamy czas dla siebie. Co
      najważaniejsze gdy on gra ja mam czas dla siebie - -czytam, sprzątam
      czy również gram :P. Bo okazało się, że gry w które on gra nie są
      takie złe i 1 czy 2 podobają mi się i sama w nie grywam :)...

      Ogólnie facet jak facet - duże dziecko.
      • axio-mat Re: Problemy w młodym małżeństwie 2 17.08.09, 10:50
        Sprzatanie nazywasz czasem dla siebie? DOBRE! Zona idealna. Oczywiscie jesli sie
        jest leniwym jeczacym facetem...;-)
        • jaszczur.ka_87 Re: Problemy w młodym małżeństwie 2 25.10.09, 17:48
          axio-mat napisał:

          > Sprzatanie nazywasz czasem dla siebie?

          Szczerze mówiąc ja też lubię sprzątnąć, gdy mam wolny czas, zamiast siedziec i
          "ogladac serial". Sprawia mi to przyjemność, bo jestem stworzeniem czystym i
          potem przyjemniej mi sie mieszka w czystym otoczeniu ;) Poza tym czasem warto
          zrobic cos pozytecznego.
    • axio-mat Re: Problemy w młodym małżeństwie 2 17.08.09, 10:34
      Sorry, ale HA HA HA! Tak naprawde nie chodzi o komputer, tylko o to, ze ta twoja
      okropna zona (BIEDACZEK!;-) nie robi ci laski, nie lyka, nie ma ochoty na twoja
      sperme na twarzy. Moze dla odmiany pomyslalbys, zeby jej na powinanie wylizac?
      Ona tez z jakiegos powodu przestala wypinac tylka w twoim kierunku...
    • gabsiella Re: Problemy w młodym małżeństwie 2 17.08.09, 13:01
      Ufff... facet, który wymaga od swojej kobiety, a od siebie nie wymaga niczego to niestety nie mężczyzna. Przy tym nie zna takich pojęć jak odpowiedzialność, dorosłość, miłość i empatia.

      Niestety, też mam ten problem i nie wiem co z tym zrobić...
      Wampir energrtyczny.
    • iszaki Re: Problemy w młodym małżeństwie 2 09.09.09, 11:40
      Samczyku wybierzcie się na terapię małżeńską jak chcesz coś zmienić bo brniesz w
      jeszcze większe bagno. Skoro komputer jest na pierwszym miejscu, to czytając
      Twój post wnioskuję, że na drugim jest lodzik a na trzecim dymanko. Na czwartym
      lodzik, a na piątym Ty. Mam rację?

      A jest może przewidziane miejsce dla kobiety w innym ujęciu niż seksualne? Czy
      jest w ogóle miejsce na coś innego niż komputer i seks w Twoim życiu? Zastanów
      się nad tym.

      Bo nie wspomniałeś ani słowem o tym co dwoje ludzi może robić razem poza
      bzykaniem. Może pojedźcie gdzieś razem na kilka dni? Gdzieś, gdzie będziecie
      mogli pojeździć na rowerze, powspinać się na skałki, pojeździć na nartach,
      łyżwach, wspiąć się na jakiś szczyt, pożeglować, powiosłować wspólnie w kajaku?
      A może poleżeć kilka dni nad morzem, nad jeziorem, czy co tam innego lubicie. Po
      prostu zrobić coś fajnego razem, wspólnie spędzając czas.

      Spróbujcie nowych rzeczy - tańca, gry w kosza, w tenisa, choćby w rzutki, bo i
      jej i Tobie chce się rzygać od obecnego stanu rzeczy i to się nie zmieni dopóki
      nie zmienicie swojego zachowania i szczerze nie porozmawiacie.

      A może znajdziecie kompromisowe rozwiązanie w stylu - ona pogra z Tobą w ramach
      wspólnego spędzania czasu na kompie, konsoli, Wii w jakąś gierkę którą WSPÓLNIE
      zaakceptujecie (forma relaksu i rywalizacji) a Ty zgodzisz się zrobić WSPÓLNIE
      coś innego z nią?

      Bo myśląc po kobiecemu wyczuwam, że ona chce po prostu więcej uwagi i czasu
      spędzonego z Tobą. Nie miej jej tego za złe, że zwraca na siebie Twoją uwagę
      inaczej niż byś tego chciał. Ona Cię pewnie ciągle kocha i zabiega o Twoją uwagę
      (inną niż seksualna - dodaję). Wykorzystaj tę wiedzę pozytywnie i zaproponuj
      czas spędzany wspólnie.
      Oczywiście Ty częściowo powinieneś ograniczyć czas przy kompie lub zamienić go
      na WSPÓLNY czas przy kompie, a ona powinna w zamian ograniczyć marudzenie.

      I jeszcze jedno.
      Określasz i ją i siebie mianem zwierzaków, kundli szarych kotów itd... A może
      zacznij się w końcu zachowywać jak człowiek a nie jak pies który by tylko dymał?
      I spójrz na swoją kobietę jak na człowieka a nie jak na sukę w rui. Bądźcie
      wreszcie ludźmi i zacznijcie rozmawiać jak ludzie, a nie warczeć na siebie jak
      zwierzęta i kopulować jak one. Dodam od siebie, że kobieta szczęśliwa i
      zadowolona ze swojego związku z mężczyzną chętniej robi lodzika ;)

      Życzę powodzenia i cierpliwości w pokonywaniu trudności. Twojej żonie również.
    • linka.k Re: Problemy w młodym małżeństwie 2 12.09.09, 19:43
      Popraw czasowniki by ten list był skierowany do niej (ale niczego nie wykreślaj,
      tak jakbyś to mówił do niej, wydrukuj, daj jej, idź na spacer, a gdy ona
      ochłonie wróć i porozmawiaj z nią.
      • asia-tuska Re: Problemy w młodym małżeństwie 2 02.10.09, 15:39
        Świetny pomysł, kobiety lubią listy zwł od mężów(bo kochankowie jeszcze czasem je piszą, a mężowie już raczej nie)
        A w liście napisałeś całą prawdę, mi się podoba,napewno bym się mocno zastanowiła nad dostanym listem.
        Może poprostu nie widzi nic w tym złego że tak krzyczy itp, ale jak ty byś jej czasem pomógł w obowiazkach to z pewnością by to zauważyła i się zmieniła.
        Albo umówcie się(po wyczerpującej rozmowie), że ty grasz we wt czw i sb, a pomagasz jej w pn, śr i pt. Niedziela jest tylko dla was obojga,,albo razem gracie albo gdzies wyjezdzacie.
        I daj nam znać czy coś pomogło, czy nie, i jaką w końcu decyzję podjąłeś.
        Życzę powodzenia.
    • krystyna1979 Re: Problemy w młodym małżeństwie 2 05.10.09, 22:25
      Jeżeli żona nie lubi seksu z tobą to znaczy, że jesteś kiepskim kochankiem i tyle. Może warto się zainteresować czy żona ma "prawdziwe" orgazmy czy musi udawać? Najbardziej bawi mnie tekst, że ja jestem taki super tylko ona tego nie docenia. Skoro jesteś taki super to daj jej to poznać.

      pozdrawiam
    • karina_90_ina Re: Problemy w młodym małżeństwie 2 13.10.09, 14:59
      ja myślę że stary facet o nicku samczyk co o sobie pisze "moja osoba" jest
      popieprzony
    • sha-ila Re: Problemy w młodym małżeństwie 2 20.10.09, 16:47
      Genialnie powiedziane/napisane. Gdybym była Twoją żoną i miałbyś odwagę mi to
      powiedzieć prosto w oczy, wiele by to zmieniło. Ale zakładam, że nie
      powiedziałeś jej nigdy tego, tak jak napisałeś to tutaj. Spróbuj może Cię usłyszy.
Pełna wersja