sillka
20.04.09, 14:11
Jak to u Was jest z relacjami z innymi facetami/kobietami? Ja przed ślubem
prowadziłam zawsze dość bogate życie towarzyskie, tzn miałam wielu kumpli,
przyjaciół z którymi lubiłam chodzić razem na dyskoteki, do kina, ale też
takich którym mogłam sie zwierzać i na których mogłam polegać. Zawsze lepiej
rozumiałam sie z facetami niż z kobietami i oni mnie raczej nigdy nie
zawiedli, w przeciwieństwie do przyjaciółek. Utrzymywałam też przyjacielski
kontakt ze swoim byłym, z którym nie wyszło kiedys tam ale jako kumple
świetnie sie zawsze rozumieliśmy i pozostaliśmy w kontakcie gg.
Kiedy wyszłam za mąż nie potrafiłam sie odnaleźć... Sama urwałam prawie
wszystkie znajomości z facetami, mimo, że nic poważnego nigdy mnie z nimi nie
łączyło... Wmówiłam sobie sama, że jako mężatce to nic nie wolno, nawet
rozmowa z jakimś facetem to "grzech". Poczułam sie jak trędowata i zaczęłam
tęsknic za dawnym życiem, kiedy mogłam gadac z kim chcę i kiedy chcę i o czym
chcę... Po ślubie nigdy nie próbowałam flirtować z facetami, chodzenie na
dyskoteki straciło dla mnie sens (bo lubiłam chodzic aby sie wygłupiać i
flirtować a z mężem to po co chodzić?), poczułam sie jak zakonnica i jakoś tak
dziwnie i niekomfortowo... małżeństwo zaczęło mnie dusić i zaczęłam sie
zastanawiać jaki jest tego sens?
Ostatnio zmienił mi sie stosunek do małżeństwa, doszłam do wniosku, że rozmowa
z innym facetem a nawet niewinny flirt to chyba nic złego... Na zdradę nigdy
bym sie nie zdobyła ale może niewinne flirtowanie dodaje życiu uroku?
Jak jest u Was?