małżeństwo a flirt

20.04.09, 14:11
Jak to u Was jest z relacjami z innymi facetami/kobietami? Ja przed ślubem
prowadziłam zawsze dość bogate życie towarzyskie, tzn miałam wielu kumpli,
przyjaciół z którymi lubiłam chodzić razem na dyskoteki, do kina, ale też
takich którym mogłam sie zwierzać i na których mogłam polegać. Zawsze lepiej
rozumiałam sie z facetami niż z kobietami i oni mnie raczej nigdy nie
zawiedli, w przeciwieństwie do przyjaciółek. Utrzymywałam też przyjacielski
kontakt ze swoim byłym, z którym nie wyszło kiedys tam ale jako kumple
świetnie sie zawsze rozumieliśmy i pozostaliśmy w kontakcie gg.
Kiedy wyszłam za mąż nie potrafiłam sie odnaleźć... Sama urwałam prawie
wszystkie znajomości z facetami, mimo, że nic poważnego nigdy mnie z nimi nie
łączyło... Wmówiłam sobie sama, że jako mężatce to nic nie wolno, nawet
rozmowa z jakimś facetem to "grzech". Poczułam sie jak trędowata i zaczęłam
tęsknic za dawnym życiem, kiedy mogłam gadac z kim chcę i kiedy chcę i o czym
chcę... Po ślubie nigdy nie próbowałam flirtować z facetami, chodzenie na
dyskoteki straciło dla mnie sens (bo lubiłam chodzic aby sie wygłupiać i
flirtować a z mężem to po co chodzić?), poczułam sie jak zakonnica i jakoś tak
dziwnie i niekomfortowo... małżeństwo zaczęło mnie dusić i zaczęłam sie
zastanawiać jaki jest tego sens?
Ostatnio zmienił mi sie stosunek do małżeństwa, doszłam do wniosku, że rozmowa
z innym facetem a nawet niewinny flirt to chyba nic złego... Na zdradę nigdy
bym sie nie zdobyła ale może niewinne flirtowanie dodaje życiu uroku?
Jak jest u Was?
    • horpyna4 Re: małżeństwo a flirt 20.04.09, 14:53
      U mnie nie zmieniły się relacje z facetami i (wbrew powszechnej
      opinii) uważam, że może istnieć przyjaźń między kobietą i mężczyzną
      bez pakowania się do łóżka. Nie musi być to zresztą przyjaźń, może
      być koleżeństwo, sympatyczna znajomość.
      Małżeństwo w tym nie przeszkadza, nie przyszłoby mi również do głowy
      ograniczać przyjaźnie męża.
      Tyle, że wyrosłam w rodzinie, gdzie też tak było i poniekąd jest to
      dla mnie naturalne. I w życiu nie wyszłabym za faceta, który ma inne
      podejście do powyższej kwestii.
      Nie można trzymać drugiego człowieka na smyczy.
      • liness Re: małżeństwo a flirt 20.04.09, 15:13
        "jako mężatce to nic nie wolno, nawet
        rozmowa z jakimś facetem to "grzech".
        --rozumiem Ciebie.. ale w pewnym miejscu popelnilas blad, poniewaz sama zrywajac
        wszelkie kontakty zranilas siebie, zostajac tak naprawde
        sama-towarzysko(przykladem jest brak potrzeby chodzenia na dyskoteki z mezem)..
        bedziesz sama z mezem zyc i okaze sie ze nie masz nikogo w pewnym momencie.. ja
        tak kiedys zrobilam i potem 2 lata odzyskiwalam stare znajomosci.. moja rada:
        zacznij juz dzis !
        pozdrawiam
        • sillka Re: małżeństwo a flirt 20.04.09, 15:50
          masz racje liness, popelniłam błąd zrywając kontakty i nie o to chodzi w
          małżeństwie, żeby sie wyrzekać przyjaciół. W sumie szybko naprawiłam ten błąd i
          jest juz ok:)
          A tak swoją drogą zastanawiam się jakie macie podejście do ex? Czy Waszym
          zdaniem kontakt przyjacielski z byłym facetem jest "dozwolony"? A jeśli tak to
          czy nie macie nic przeciwko jeśli mąż ma kontakt z byłą...? Mi się to troche nie
          podobało, jak się dowiedziałam, że są w kontakcie, tym bardziej, że czuję, że
          ona chciałaby wrócic do niego i mam wrażenie, że tylko czeka aż nam sie coś nie
          uda... On twierdzi, że lubi ją i traktuje ją tylko jak przyjaciela i dlatego nie
          chce zrywać kontaktu i nigdy nie oczekiwał tego ode mnie abym zrywała kontakt z
          przyjaciółmi...
          • liness Re: małżeństwo a flirt 21.04.09, 11:04
            ja absolutnie nie toleruje moich bylych, tak samo jak oni mnie, tym bardziej, ze
            to ja konczylam zwiazek zazwyczaj.
            jesli moj obecny facet mialby kontakt ze swoja bylą, ktora z resztą Go
            zdradzila, bym chyba zawału dostala, dla mnie jest to niepojęte.
            wiem, ze to mocne slowa, ale taka juz jestem.
            pozdrawiam Cie silka.
    • caysee Re: małżeństwo a flirt 22.04.09, 22:20
      Wg mnie to jezeli to flirtowanie rzeczywiscie jest niewinne, to mozna sobie na
      nie pozwolic.
    • anna_sla Re: małżeństwo a flirt 24.04.09, 21:12
      u mnie było identycznie. Więcej kolegów, dyskoteki, wychodziłam z kumplami z
      pracy na balety kiedy mój przyszły mąż siedział w domu ;) miałam żywy kontakt z
      moim byłym i też wszystko po ślubie sama odcięłam. No może nie wszystko, bo
      kontakt z byłym wciąż miałam. Z czasem on się odciął gdy zaczął sobie układać
      życie i nie każdej partnerce się to podobało.. Tylko, że u mnie jest jedna
      różnica. Nie postrzegam tego przez pryzmat zakonnictwa czy trądu. Jest mi z tym
      dobrze i jestem niedostępna. Owszem zdarza mi się rozmawiać z tym i owym
      facetem, ale ciągle przy zapalonej lampce stopu, ale może dlatego, że jestem
      szczęśliwa już w swoim małżeństwie. Chociaż jak był okres gdy nie byłam
      szczęśliwa to też właściwie nie żałowałam tego co dawniej było i że nie
      flirtuję.. wydaje mi się, że utraciłam zdolność do flirtu, mam męża, mam małe
      dzieci i w sumie to na nic nie mam czasu. Czasem śmieję się gdy mąż żartuje, ze
      pewnie zapraszam kogoś albo coś.. noo z piątką dzieci (trójka moja i dwójka
      podopiecznych) na głowie to na pewno miałabym czas kogoś poznać i jeszcze z nim
      "pobyć" tak by dzieci o tym nie wiedziały ;)
Pełna wersja