sasiadka a moj maż

26.04.09, 04:26
dziś mąż powiedział mi,ze podoba mu się sąsiadka,a w zasadzie
wyciągnęłam to z niego,przedtem powiedział mi,że jestem trochę
zaniedbana,że moja twarz mu spowszedniała,ale wciąz mnie kocha,i
podobam mu się,wcześniej powiedział mi,że ta baba to fuj,że jest
stara itp.Dziewczyny czy ja mam paranoje czy powinnam sie tym
przejmoawc?
wczesniej jak go o nia pytalam,okłamal mnie mówiąc,ze mu się nie
podoba,potem sie przyznał,że nie chciał mi robic przykrości,czy ja
powinnam to olać?strasznie mnie to boli,popłakałam się,bo
myślałam,że tylko ja mogę mu się podobać-wiem,że brzmi to
naiwnie,ale ja go bardzo kocham i jestem bardzo zazdrosna,ale jak
mam to olać jak najpierw mi mówi,że jestem zaniedbana,a potem ,że
podoba mu się sąsiadka?
może nie powinnam się przejmować?co wy na to?może mam schiza?
    • czekolada.only Re: sasiadka a moj maż 26.04.09, 04:27
      nie moge spac,łzy mi sie cisna do oczu,zapytalam sie go ,czy to 1
      raz spodobała mu sie kobieta w taki sposob odkad jestesmy,
      powiedzial,ze tak,jeatesmy razem od 8 lat,powiedział,ze tylko troche
      mu sie podoba,dzis sie pomalaowalam,ubralam ladnie,myslalam,ze jak
      zobaczy jak ladnie wygladam,zmieni zadanie ,ale nie,czy kobieta
      meszczyznie moze podobac sie tylko troche?czy ja zwariowalam?wciaz
      mysle o tej kobiecie ,naprawde jest przecietna,i nie moge zrozumiec
      jak ktos taki moze mu sie podobac?to co dzis zrobilam bylo
      zalosne,nie moge sie zebrac do kupy,mam problemy psychiczne od
      dluzszego czasu,czsaem bardzo zle mi jest ,to przlalo czare
      goryczy,jezeli jakas baba zrobila wrazenie na moim mezu 1 raz odkad
      jestesmy razem,to chyba cos jest nnie tak?,bardzo mnie to
      meczy,czuje ze cos sie zmienia,czuje ze jak on mowi to cos ukrywa,ze
      teraz juz nic nie powie,nie chcialam z nim o tym mowic,ale ciagle
      do tego wracalam,powiedzial,ze go zadreczam,przysieglam, mu ze juz
      nie wroce do tego tematu?,ale ze mna jest coraz gorzej,widze juz
      najgorsze,,co mam zrobić?jak mam sie zachowac?kompletnie nie wiem
      jestem zagubiona,jak kobieta powinna sie zachowac w takiej sytuacji?
      strasznie go kocham i boje sie go stracic,do tej pory myslalam,ze
      jestem jedyna dla niego,jedyna za ktora szaleje,jedyna ktora mu sie
      podoba,dla niego bylam w stanie zrobic wszystko,teraz czuje ze cos
      we mnie umiera,wiem ze to nie zdrada,ze moze sie to wydawac
      glupie,dziecinnne,ze nie mam wiekszych problemow,ale ja
      cierpie,strasznie cierpie,i nie moge sobie z tym poradzic,dlatego
      pisze ,zeby wyrzucic to z siebie,nie mam nikogo z kim moglabym o tym
      porozmawiac,jak powinnam sie zachowac?
      • madziaq Re: sasiadka a moj maż 26.04.09, 10:41
        Aż mi się nie chce wierzyć, że to nie prowokacja... No naprawdę. Myślałaś, że
        mąż po ślubie wzrok straci i już nigdy na żadną kobietę nie spojrzy? No proszę
        Cię... Przecież nie powiedział Ci, że Cię zdardził z tą sąsiadką, że już Cię nie
        kocha, nic z tych rzeczy. POwiedział, że mu się podoba, że jest ładną kobietą,
        tylko tyle... Tobie nigdy przez te 8 lat żaden facet się nie spodobał? Nie
        mówię, że chciałaś puścić z nim męża w trąbę, ale NIGDY nie myślałaś o żadnym
        koledze z pracy, trenerze czy kimś takim, że jest przystojny, pociągający? Nie
        wierzę.

        Co zrobić? NIC. Przede wszystkim zamknąć się w tym temacie - jak rozumiem
        sytuacja z "przyznaniem się do winy" męża miała miejsce wczoraj, a od tego czasu
        Ty mu trujesz na ten temat bez przerwy. Swiętego by to wyprowadziło z równowagi.
        Poza tym zastanów się, czy rzeczywiście się zaniedbałaś, tak jak on mówi. Jeśli
        tak, to może idź do fryzjera, kosmetyczki, kup jakiś ciuch i ogólnie zadbaj o
        siebie. Ale zapomnij o tym, że tylko Ty możesz się podobać mężowi. Tak nie jest
        i tyle. Faceci są wzrokowcami, jak widzi ładną laseczkę na ulicy to się za nią
        obejrzy i to nie znaczy, że go nie pociągasz, już Cię nie kocha i ma cię głęboko
        gdzieś a tamtą najchętniej by wziął zaraz na chodniku :-P Ot po prostu, ładny
        widok ;) Spodobała mu się NA CHWILĘ i tyle. Ale gwarantuję, że jeśli Ty przez
        kolejne dwa dni będziesz go męczyć, dlaczego na nią popatrzył i czy tylko jeden
        raz popatrzył na inną kobietę odkąd jesteście razem, to go cholera weźmie w końcu.
      • rzetka Re: sasiadka a TY? 26.04.09, 14:08
        Prawda jest taka, że tak zarówno nam kobietom podobają się inni faceci, tak i
        naszym facetom podobają się inne kobiety. I już.

        Ale skoro już Twój facet mówi ci w twarz że się zaniedbałaś to coś w tym musi
        być - nie obraź się, ale fakt wyjścia za maż nie zwalnia nas kobiety od dbania o
        swój wygląd. Czyste włosy, choćby lekki makijaż i ładne ubranie to podstawa.
        Jeśli chodzisz przy nim jak flejtuch to się nie dziw że w końcu zwrócił ci uwagę.

        Przyjrzyj się swojej sąsiadce pod względem wyglądu i porównaj ze sobą. Co Twój
        mąż widzi u niej, czego nie może znaleźć u ciebie?
        • czekolada.only Re: sasiadka a TY? 26.04.09, 23:56
          Dziękuje Wam za odpowiedzi,za zainteresowanie,wlasnie przey 2 dni,a
          w zasadzie to juz 3 dzien pztam sie go co on w niej widzi,bo
          naprawde baba jest przecietna,uwazam,ze jestem od niej ladniejsza,i
          ten fakt jeszcze bardziej mnie doluje,jak taka osoba moze mu sie
          podobac,obiektzwnie jestem ladna dziewczzna,i nie uwazam sie za
          aniedbana,jak trzeba to sie i pomaluje i ubiore ladnie itp,po domu
          chodze w dresach i sie nie maluje bo uwazam,ze to chore chodzic z
          tapeta po domu,spytalam go co widzi w tej babie,w czym jest lepsza
          odemnie,ale nie chce mi powiedziec,nie chce sie jej przzgladac,bo
          naprawde nie widze w niej nic szczegolnego??i to mnie zastanawia??
          moze rzeczywiscie przesadzam,ale ta swiadomosc nie daje mi
          spokoju,nigdz nikogo nie potrafilam nienawidziec,to uczucie bylo mi
          obce,teraz czuje ze nienawidze tej baby,nie che w ogole na nia
          patrzec,ale postanowilam juz nie wracac do tego tematu,dzis znow sie
          poplakalam,a we wtorek mamz 8 rocznice slubu,czy powinnam cos
          szykowac,jak nigdy nic czy nie robic nic???wewnetrznie chce,ale moze
          nie powinnam? dziekuje za odp i pozdrawiam,juz mi lepiej,najgorsze
          ze nie mam z kim o tzm pogadac,dlatego pisze
          • kalam07 Re: sasiadka a TY? 28.04.09, 01:05
            jesteś jakaś psychiczna, żal mi tego chłopa.

            obiektywnie stwierdził, że babka mu się podoba i tyle, podobać mu się może też
            czerwony mercedes czy psy rasy cziłała ... a Ty robisz cyrki, popadasz w
            psychozę, robisz mu sceny każąc mu powiedzieć coś tam, przyglądać się
            porównywać, w końcu koleś dojdzie do wniosku że mieszka z wariatka i faktycznie
            zwieje do tej sąsiadki

            odpuść sobie
            • hesia3 Re: sasiadka a TY? 29.04.09, 20:16
              Jeżeli piszesz, że jestes od niej ładniejsza to może problem jest
              gdzie indziej. Kobieta to nie tylko ładna buzia i figura ale także
              uśmiech, sposób bycia, spontaniczność, poczucie humoru, czyli po
              prostu urok osobisty. I może właśnie tu tkwi problem. Wpadasz w
              lekką paranoję w tym przypadku, a w innych sytuacjach? Jeżeli i w
              innych sytuacjach trujesz mu głowę to możliwe, że pociaga go kobieta
              może i brzydsza, ale uśmiechnięta i bezproblemowa. Facet nie wie
              dlaczego, nie rozkłada na czynniki pierwsze, on tylko stwierdza
              fakt. A na drugi raz jak facet powie ci, że podoba mu sie inna
              kobieta to zaciągnij go do łóżka i tak go wykończ, że zapomni o
              innych kobietach... metoda stara jak świat, druga metoda (już
              bardziej ryzykowna) to poadorować jakiegoś faceta, albo dać się
              kokietować. A najlepiej troszkę się podroczyć, ale ze śmiechem i
              żarcikami, a nie przeżywać życiową tragedię. Troszkę pokazać
              zazdrość ale bez przesady.
      • gladys_g Re: sasiadka a moj maż 01.05.09, 20:01
        lalka, Ty normalna jesteś? get a life dziewczyno i zejdź z człowieka... :/
        Obstawiam, że masz za dużo wolnego czasu i mocno Ci się nudzi :/
    • czekolada_orzechowa Re: sasiadka a moj maż 01.05.09, 22:34
      Lol...siedzisz na chłopie i wyduszasz z niego, kto mu się podoba? To może od
      razu go dobij, niech chociaż nie doświadcza dłużej tego upokorzenia.
    • mikucha Re: sasiadka a moj maż 08.05.09, 13:23
      No nie wierzę... Sorry, ale weź prozac.
      • czekolada.only Re: sasiadka a moj maż 14.05.09, 11:14
        Dziekuje za wszystkie odpowiedzi,wiem ze to jest psychiczne ,ze
        takim czyms drecze siebie i meza,ale jestem psychiczna prozac bralam
        w przeszlosci,teraz chodze na terapie,mam zok.
        • elza78 Re: sasiadka a moj maż 17.05.09, 18:15
          czakoladka to nie jest "psychiczne" jak to okreslilas, ogolem tu glebiej cos nie
          gra w waszym ukladzie, bycmoze ty masz za niskie poczucie bezpieczenstwa/
          wlasnej wartosci ze tak to wszystko odbierasz, moze maz wysyla sygnaly ze
          niewinne podobanie sie estetycznie innej kobiety moze przerodzic sie w cos
          glebszego nie wiem, wiem tylko jedno ze nie bralabym calej winy na siebie i nei
          powiedzialabym ze glupie jest to co czujesz/ robisz, bo pewne rzeczy wyczuwa sie
          instynktownie, zwyczajnie wiesz ze cos sie kroi i cie to wkurza. a to czy
          sasiadka ladna czy brzydka nie ma znaczenia, zazwyczja znaczneie ma ze to inna
          dziura...
          INNA
    • gad.forumowy Re: sasiadka a moj maż 06.06.09, 12:46
      Troll!!!
    • brak.slow Re: sasiadka a moj maż 09.06.09, 16:50
      wiesz co...najlepiej zareagujesz jak bedziesz olewac zupelnie go gdy zacznie o
      niej mowic, wychodzic z pokoju, spokojnie zmieniac temat, zauwazac cos nagle
      zupelnie innego np psa za oknem i sie z tego cieszyc, po prostu zlewka totalna
      na męża gdy tylko nawija temat tamtej. twoj mąż to prostak i cham ze tak Ci
      mowi, raz ze podnieca sie przy tobie jakas babą, a dwa ze tak przykro wyraza sie
      o twoim wygladzie.
      babskiem sie nie przejmuj, trzeźwo ocen sytuacje, Ty moze miss polski nie
      jestes, ale czy twoj mąż to mister poland? powiedz mu to, komplement za
      komplement, spowszedniala mu twoja twarz? tobie na pewno nie podoba sie jego
      lysina, piwne brzuszysko, albo brudne paznokcie, daj mu popalic, to emocjonalny
      sadysta. a i znajdz sobie adoratora :D
Inne wątki na temat:
Pełna wersja