czuję się winna za wszystko

01.05.09, 22:43
Mam 27 lat. w małżeństwie 2 lata i 8 miesięcy, a ja się czuję wypalona, że mam
już dość. Od jakiegoś czasu coś zaczęło się zmieniać. wcześniej było super.
Teraz jest tak. Ja dbam o dom, pracuje staje dosłownie na uszach żeby mu się
wszystko podobało a on...No coż nie wiem co się stało, mówi mi że kocha że go
pociągam, ale za tym nic nie idzie. Trudno mi opisać jego zachowanie. Może
napiszę tylko co ja czuje. Wielki strach jak zareaguje. Ostatnio czuje się
poniżana, nie fizycznie, psychicznie i nie tylko w domu ale przede wszystkim w
miejscach publicznych. Poza tym jak robię coś co mu się nie podoba to i
potrafi szarpnąć. Nie bije, ale dotyk też sprawia ból. Za mocno ściśnie etc.
Nie mam ochoty na nic i w sumie ciesze się że nie mamy dzieci. Szczerze mówiąc
to nawet nie mam o tym z kim pogadać bo wszyscy uważają go za wspaniałego
człowieka a nas za wzorowe małżeństwo.
Co robić. Chce coś zmienić ale nie wiem jak.
    • mrs.solis Re: czuję się winna za wszystko 02.05.09, 02:57
      Na poczatek przestan stawac na uszach zeby mu dogodzic. Kim ty do
      cholery jestes jego sluzaca czy zona?
      Jak cie mocno sciska to mu powiedz przez zacisniete zeby,ze sobie
      tego nie zyczysz,bo sprawia ci to bol. Te agresywne akcje to jest
      cos nowego w jego zachowaniu czy zdarzalo sie juz wczesniej? Lepiej
      zebys to ukrocila w zarodku,bo zaczyna sie od szarpniecia ,a konczy
      na podbitym oku. Reaguj na takie akcje stanowczo ,a nie jak pies z
      podkulonym ogonem. I przestan go kryc przed rodzina. Moze powinnas
      im powiedziec,ze nie jest on tak cudowny jak im sie wydaje. Jak beda
      piali nad jego wspanialoscia to powiedz im,ze zle cie traktuje, to
      na wypadek gdybys kiedys chicala sie rozwiesc zeby nie byli potem
      zdziwieni.
      Trzecia najwazniejsza rzecz przestan sie czuc winna,bo nie masz
      najmniejszego powodu. Czuc sie winnym moze ktos kto kogos swiadomie
      badz nie skrzywdzil ,a nie dlatego ,ze robi sie cos co sie nie
      podoba partnerowi.
      • viax81 Re: czuję się winna za wszystko 03.05.09, 16:08
        To w sumie takie proste, ale w wykonaniu strasznie trudne.
        Wcześniej akcji takich nie było. Zaczeło się od jakiegoś roku. Na początku
        protestowałam i to ostro. Przepraszał i potem co, po jakimś czasie to samo.
        Najgorsze że ja go nadal kocham i trudno mi coś zmienić, poza tym im dłużej
        jesteśmy małżeństwem tym ze mną gorzej.
        Może mi ktoś podpowie gdzie mogę poszukać pomocy bo sama nie czuje się na siłach
        żeby coś zmienić.
    • marzeka1 Re: czuję się winna za wszystko 02.05.09, 09:27
      "Ja dbam o dom, pracuje staje dosłownie na uszach żeby mu się
      wszystko podobało "- BŁĄD, bo małżeństwo powinno opierać się na partnerstwie,
      gdzie 2 osoby starają się. Poza tym, DLACZEGO nie powiesz: nie dotykaj mnie TAK,
      TO BOLI- głośno i wyraźnie. Jeśli pozwolisz się tak stłamsić, to mąż zacznie
      sobie pozwalać na coraz więcej.
      • diabel.pl Re: czuję się winna za wszystko 04.05.09, 11:57
        jest duzo przychodni ktore pomagaja,nawet psyhiatra moze do niego sie udaj mojej
        ciotce w kryzysie pomogl
    • bond.jamesbond1 Re: czuję się winna za wszystko 04.05.09, 16:56
      Kryzys w małżeństwie pod koniec trzeciego roku to standard. Nic
      niezwykłego. Żar uczuć jest zastępowany przez miłość trwałą, choć
      już nie tak ognistą. To czas, który trzeba przetrzymać i znaleźć
      nowy sposób na wspólne życie. Ciebie to wszystko dręczy i jego na
      pewno też.
      Ale spoko.
      Poradzicie sobie.

      Nie możesz mu jednak pozwalać na jakiekolwiek akty fizycznej
      przemocy. Na to nie ma ŻADNEGO usprawiedliwienia.
    • horpyna4 Re: czuję się winna za wszystko 05.05.09, 15:09
      Nie obraź się, ale masz nieźle wyprany mózg. I masz rację, że czujesz
      się winna: za bardzo chłopu dogadzasz i dlatego traktuje Cię jak
      popychadło. A potem może być tylko gorzej i na podbitym oku nie
      skończy się.
      Bierz przykład z kobiet jędzowatych. Takim to chłopy starają się
      dogadzać i nawet jak taki nie odczuwa wewnętrznej potrzeby dbania o
      dom, to robi to, żeby sprawić przyjemność żonie.
      Od początku ustawiłaś się na niewłaściwej pozycji. A było super, bo
      facet Cię testował (może nawet podświadomie) i jak już zobaczył, że
      jesteś wdrożona do takiej, a nie innej roli, pokazał swoją prawdziwą
      twarz. A właściwie gębę.
      Teraz pozostaje Ci poważna rozmowa. Powinnaś mu to wszystko
      powiedzieć: że niepotrzebnie tak się starasz i zaczynasz tego
      żałować, że nie życzysz sobie szarpania i jeżeli nie zmieni od zaraz
      swojego zachowania, to niech szuka sobie innej, bardziej potulnej i
      podającej mu kapcie na klęczkach.
      Ale jak znam życie, pozostanie po staremu... bo nie odważysz się na
      stanowczą rozmowę, skoro przez tyle czasu dawałaś sobą pomiatać.
      • secondmichaela Re: czuję się winna za wszystko 13.07.09, 17:54
        Wiem, co czujesz. Mam podobne sytuacje. Łatwo jest mówic, ale
        trudniej jest zrobic. Jak się cos mojemu mężowi nie spodoba co
        powiem, też potrafi mnie szarpnąc, jak śpię a jesteśmy skłóceni to
        mnie budzi i chce rozmawiac, a jak ja nie chcę, bo jestem zmęczona
        to mnie wyzywa, itd.
    • majaa Re: czuję się winna za wszystko 14.07.09, 00:10
      Po pierwsze: stanowczo reaguj na agresję fizyczną, nie wstydź się
      głośniej zaprotestować nawet w miejscu publicznym. To on ma się
      poczuć skrępowany, a nie Ty. Inaczej będzie sobie poczynał coraz
      śmielej. A po drugie: przestań robić z siebie popychadło i usługiwać
      mu jak niewolnica. Nie szanujesz siebie, to i on przestał Cię
      szanować.
    • nocarka Re: czuję się winna za wszystko 19.07.09, 09:58
      To, że ktoś was za coś uważa to mało ważne. To nie ktoś jest tym małżeństwem,
      tylko WY. Pogadaj z nim.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja