czarna_owca1
13.05.09, 11:54
Mowa o teściowych...Fakt ilu mężczyzn,mężów pozostaje pod wpływem mamusi woła
o pomstę do nieba!Moja teściowa też gdyby mogła,to zagłaskałaby swego synka na
amen.Mam to szczęście ,że mieszkamy hen daleko od teściów!Ale ile kobiet musi
się szarpać i rywalizować wciąż o mężczyznę,który nie umie powiedzieć matce NIE...
Nie mam pojęcia skąd się bierze taka toksyczna,chora miłość matek do
synów?Przecież prawda jest taka,że kobieta(matka) wychowuje (przynajmniej
powinna)syna de facto dla innej kobiety.Tymczasem jak się okazuje potem swą
synową,bądź partnerkę syna traktuje jak zło konieczne.Druga sprawa to,że
kobiety potrafią uczynić z syna życiowego kalekę-chłopczyka,który nie potrafi
podejmować decyzji,przyrządzić sobie posiłku,nie wspominając już o
sprzątnięciu brudów.Poza tym jak ma być dobrze w małżeństwie,skoro mamusia się
wtrąca i dyryguje dolewając oliwy do ognia?
Mam nadzieję,że gdy sama będę mieć synka to nie obdarzę go chorym
uczuciem,tylko będę miała na względzie fakt,że kiedyś dorośnie i to inna
kobieta spędzi z nim życie.
Prawdę powiedziawszy dziwne,że patologia relacji matka-syn-synowa jest dużo
częstsza niż ojciec-córka-zięć.Czyżby kobiety były same sobie winne?