Wilk w owczej skórze

13.05.09, 11:54
Mowa o teściowych...Fakt ilu mężczyzn,mężów pozostaje pod wpływem mamusi woła
o pomstę do nieba!Moja teściowa też gdyby mogła,to zagłaskałaby swego synka na
amen.Mam to szczęście ,że mieszkamy hen daleko od teściów!Ale ile kobiet musi
się szarpać i rywalizować wciąż o mężczyznę,który nie umie powiedzieć matce NIE...
Nie mam pojęcia skąd się bierze taka toksyczna,chora miłość matek do
synów?Przecież prawda jest taka,że kobieta(matka) wychowuje (przynajmniej
powinna)syna de facto dla innej kobiety.Tymczasem jak się okazuje potem swą
synową,bądź partnerkę syna traktuje jak zło konieczne.Druga sprawa to,że
kobiety potrafią uczynić z syna życiowego kalekę-chłopczyka,który nie potrafi
podejmować decyzji,przyrządzić sobie posiłku,nie wspominając już o
sprzątnięciu brudów.Poza tym jak ma być dobrze w małżeństwie,skoro mamusia się
wtrąca i dyryguje dolewając oliwy do ognia?
Mam nadzieję,że gdy sama będę mieć synka to nie obdarzę go chorym
uczuciem,tylko będę miała na względzie fakt,że kiedyś dorośnie i to inna
kobieta spędzi z nim życie.
Prawdę powiedziawszy dziwne,że patologia relacji matka-syn-synowa jest dużo
częstsza niż ojciec-córka-zięć.Czyżby kobiety były same sobie winne?
    • nerri Re: Wilk w owczej skórze 13.05.09, 15:45
      czarna_owca1 napisała:

      > Mowa o teściowych...Fakt ilu mężczyzn,mężów pozostaje pod wpływem
      mamusi woła
      > o pomstę do nieba!Moja teściowa też gdyby mogła,to zagłaskałaby
      swego synka na
      > amen.Mam to szczęście ,że mieszkamy hen daleko od teściów!Ale ile
      kobiet musi
      > się szarpać i rywalizować wciąż o mężczyznę,który nie umie
      powiedzieć matce NIE

      Ale to,że facet nie potrafi powiedzieć NIE to juz jego wina;)
      Moja teściowa też chętnie by mi męża zagłaskała...tylko on się nie
      daje;)

      > ...
      > Nie mam pojęcia skąd się bierze taka toksyczna,chora miłość matek
      do
      > synów?Przecież prawda jest taka,że kobieta(matka) wychowuje
      (przynajmniej
      > powinna)syna de facto dla innej kobiety.Tymczasem jak się okazuje
      potem swą
      > synową,bądź partnerkę syna traktuje jak zło konieczne.

      Wychowuje dla innej kobiety tylko teoretycznie...nie ma odgórnego
      nakazu nie?:)


      Druga sprawa to,że
      > kobiety potrafią uczynić z syna życiowego kalekę-chłopczyka,który
      nie potrafi
      > podejmować decyzji,przyrządzić sobie posiłku,nie wspominając już o
      > sprzątnięciu brudów.

      Inteligentny facet szybko się uczy....o ile mu zależy;)

      Poza tym jak ma być dobrze w małżeństwie,skoro mamusia się
      > wtrąca i dyryguje dolewając oliwy do ognia?

      Dobrze jest w małżeństwie które trzyma się razem i potrafi radzić
      sobie z tym dolewaniem;)RAZEM:)



      > Mam nadzieję,że gdy sama będę mieć synka to nie obdarzę go chorym
      > uczuciem,tylko będę miała na względzie fakt,że kiedyś dorośnie i
      to inna
      > kobieta spędzi z nim życie.

      Pogadamy jak Ci jakaś baba "zabierze" synka który będzie np twoim
      oczkiem w głowie;)



      > Prawdę powiedziawszy dziwne,że patologia relacji matka-syn-synowa
      jest dużo
      > częstsza niż ojciec-córka-zięć.

      A ja nie jestem pewna czy ciężej było mojej teściowej czy mojemu
      tacie:)
Pełna wersja