trudny charakter

18.05.09, 09:23
Prosze o rade, mianowicie mam trudny bardzo egoistyczny charakter i
co za tym idzie bardzo mecze tym swojego narzyczonego.
Ja jestem jedynaczka on ma brata, i ja jestem bardzo zazdrosna o
niego o to ze moj narzyczony ma z nim dobry kontakt ze jezdzi do
niego ze sie spotykaja.
W grudniu planujemy slub w czerwcu dostajemy mieszkanie, no i na tym
punkcie mam fiola, nie moge poradzic sobie z tym ze nie mieszkamy
razem ze nie jestesmy ciagle razem ze na niego ma ogromny wplyw jego
rodzina.
Mi sie wydaje ze ja jestem gdzies na szarym koncu i sa wszyscy i
wszystko a potem ja. I teraz tak wiem ze to jest chore wiem ze nasz
moge tym rozbic i wiem ze powinnam sie zmienic ale ja tego nie
potrafie, nie potrafie popuscic troche. Ja mam co robic mam
zainteresowania i tak jakby swoje zycie, i spedzamy czas oddzielnie
ale dla mnie to wszystko niewazne ja bym ciagle chciala z nim. Mamy
po 26 lat a ciagle z rodzicammi mieszkamy ciagle maja na nas wplyw.
Wszystko co nie dotyczy mnie a jest zwiazane z nim to mnie wkurza,
denerwuje mnie ze ktos ma na niego wplyw. Jestem egoistka wiem to,
ale zmienic tego nie potrafie ja twierdze ze wina lezy po srodku a
moze to ja jestem jakas psychiczna??
    • zewelinal Re: trudny charakter 18.05.09, 09:37
      narzeczony przepraszam
      • mrozonka82 Re: trudny charakter 18.05.09, 13:22
        nie do końca rozumiem...
        wściekasz sie o to, że rodzina ma na niego wpływ
        czy o to, że sama chciałabyś mieć monopol na wpływanie na niego? ;)
        myślę, że jesteś o krok od bycia toksyczną żoną- bluszczem, jedyna
        słuszna rada jaką możesz tu uzyskać to wybranie się do psychologa i
        poszukanie przyczyny dla której chciałabyś mieć partnera na
        wyłączność
        • wanioliowa Re: trudny charakter 30.05.09, 22:37
          Nie wiem czy jestes psychiczna, pewnie nie.

          Ale na pewno jesteś toksyczną, egoistyczną osobą, która nie dość że widzi tylko
          czubek własnego nosa, to jeszcze jest zazdrosna o innych.

          Wina nie leży po środku. Te hasło to jest idiotyczny i uniwersalny twór, którym
          ludzie tłumaczą własne błędy. Jak mąż który leje żonę i mówi, że wina leży po
          środku bo kartofle były słone. Jakby były spoko, to przecież by jej nie skatował.

          Opanuj się na prawdę, daj facetowi luz. Uwierz w to że cię kocha i nie musi mieć
          cię 24 na dobę. Jak go zagłaszczesz i zamęczysz - to ucieknie zanim zauważysz.
Pełna wersja