agaqwerty
26.05.09, 21:20
znliśmy się 3 lata przed ślubem, w czerwcu bedzie 5 ta rocznica.
Dopiero teraz pokazał na co go stać. Proszę o wsparcie i dodanie
siły.
Wyszłam za niego za mąż bo pommmo tego że nieraz były ciężkie
sytuacje nigdy nie podniósł na mnie ręki. Były krzyki a później
przeprosiny - czy jak w normalnym małżeństwie wzloty i upadki.
Urodził się nasz synek 10 m-cy temu, dł€go na niego czekaliśmy.
Miałam cesarkę i depresję poporodową. Nie potrafił mnie zrozumieć,
ciężko mu było pomagać przy dziecku, awantury były coraz częstsze i
to przy dziecku. Jak miał popilnować małego a ja byłam w domu to
jakby łaskę mi robił że go będzie pilnować.
A dziś, mieliśmy wyjść i chciał sobie zmienić bluzkę bo miał
pomietą, dlatego że nie potrafi sobie uszanować swoich rzeczy i ich
poukładać. Zaczął szukać jakiejś niepomiętej bluzki ale jak on
wszystko wpycha na siłe do szafy to nie ma się co dziwić że nie
było. I oczywiście obarczył mnie winą że to ja powinnam mu składać
bluzki bo on nie umie. Co ja na to - pare razy ci poskładałam ale
nie mam czasu zajmować się dzieckiem i jeszcze tobą.
Wyrzucił swoje ubrania z szafy - to ja mu mówie pakuj to i wynoś się
do swojego domu!
Trzymałam dziecko na rękach, nie miałam jak zareagować bo bym
wypuściła malca na podłogę. Zaczą mnie nawalać z pięści po głowie
raz za razem. Dziwie się że przeżyłam.
Byłam na obdupcji mam całą głowę w guzach, siniakach o wielkości 5
cm. Do tego złamany ząb, szczęki nie mogę otworzyć. BYłam na
policji. Chcę rozwodu.
Jestem zdania że jak raz spróbował to zrobi to ponownie.
Ziemia mi się zawaliła, piękne plany o naszej rodzinie wzięły w łeb.
Boli mnie że dziecko się będzie wychowywać bez ojca ale wolę wybrać
mniejsze zło. Kto wie czy za jakiś czas nie przywaliłby małemu.