maria81
28.05.09, 12:49
Witam wszystkich
Potrzebuję rady, gdyż sama nie wiem już co robić.
Jestem mężatką od 11m-cy, mamy z mężem 7-miesięczną córeczkę.
Moim problemem jest pasja mojego męża, a mianowicie psy.
Mamy 2 owczarki niemieckie (dobrodziejstwo inwentarza, które mąż wniósł do
związku ;). Lubię je i zajmuje się nimi gdy muszę (karmię je, wychodzę na
spacer, również w ciąży gdy mąż wyjeżdżał w delegacje itd.), natomiast nie
jestem ich pasjonatką.
Mąż raz do roku startuje w zawodach, więc ćwiczy z nimi, szczególnie
intensywnie przed zawodami. Nigdy mi to jakoś bardzo nie przeszkadzało, gdyż
mąż miał też czas dla mnie (chodź muszę przyznać, że czasami bywałam zazdrosna
o ten czas poświęcony psom).
Ale cóż, widziały gały co brały, więc jakoś bardzo nie marudziłam.
Niestety od 3-4 miesięcy coś się zmieniło. Psy stały się całym światem dla
mojego męża. Nie ma czasu dla mnie, ani dla naszej córki.
W domu nie robi nic, oprócz odkurzania psiego pokoju. Nie pamiętam kiedy
przewinął, albo wykąpał córkę, czy spędził z nią popołudnie, abym ja mogła
odpocząć albo tak po prostu dla samej radości bycia z własnym dzieckiem. Ja
wstaje o 5.30, karmię Małą, na 7-ą idę do pracy, wracam o 14-stej po drodze
robiąc zakupy. w domu robię wszystko sama i oczywiście zajmuję się córką
dopóki nie pójdzie spać. Kiedyś mąż mi pomagał. Teraz gdy wraca z pracy o
16-ej zjada coś na szybko i wychodzi z psami na 1h, potem wraca i albo kładzie
się spać, albo siedzi na necie i ok. 19-ej znowu wychodzi z psami do 22-23-ej.
Próbowałam z nim rozmawiać, mówię, że nie ma mnie i dziecka już w jego
życiu,że teraz tylko psy, na co on mówi, że jestem egoistką i widzę tylko
czubek swojego nosa. Mała zaczęła się go wstydzić, ale nie dziwię się Jej,
przecież ona go nie widuje całymi dniami.Do psów czulej się odnosi niż do
mnie. Przestałam mu prać, gotować, zupełnie się tym nie przejął dlaczego tak
jest. W końcu, w nerwach kazałam mu się wynosić do psów, bo nie będę spała w
jednym łóżku z obcym człowiekiem. I cóż, wyniósł się i śpi z nimi w pokoju.
Mijamy się tylko w drzwiach, i tak już 2-gi tydzień.
Ja już nawet nie mam siły płakać. Funkcjonuję tylko ze względu na dziecko.
Kocham męża, ale czuję się w środku coraz bardziej pusta.