aveler
06.06.09, 09:54
mąż pod czas mocno ożywionej dyskusji powiedział mi coś co mnie
bardzo zabolało. powiedziałam żeby mnie przeprosił. stwierdził że to
ja jestem winna bo swoją "ignorancją" pod czas tamtej dyskusji
spowodowałam że powidział mi przykre słowa. I że to ja mam najpierw
przeprosić za swoje zachowanie (wcinanie się w jego wypowiedź)a
dopiero potem on przeprosi za swoje słowa. tłumaczyłam że moje
zachowanie było niewspółmierne do jego słów, że on mam przeprosić i
tyle. efekt: nie odzywamy się do siebie od kilku dni. i co teraz? ja
nie ustąpię.