wykorzystywana pomoc

13.06.09, 14:12
dziewczyny, potrzebuje wsparcie:(, doskonale wiem na czym stoję ale ciągle się
łudzę i oszukuje, potrzebuje tego żeby ktoś mi napisał że myślę prawidłowo i
że wszystko ze mną ok.
Chodzi o moje relacje z takim panem którego bardzo bardzo długo uważałam za
przyjaciela. Przyjaciel bardzo pilnie potrzebował komputera bo jego własny mu
się popsuł więc ja pożyczyłam mu mój, nawet sama mu go zawiozłam do pracy,
oczywiście bez słowa dziękuje, po kilku dniach zapytałam się go czy będzie mu
jeszcze potrzebny mój laptop, ale wierzcie mi że nic złego nie miałam na
mysli, a on zaczął sie na mnie drzeć, że nie potrzebuje mojej łaski,że mi go
odda jeszcze tego samego dnia, ja nie miałam nic złego na myśli i zrobiło mi
się bardzo prykro. wczesniej była podobna sytuacja, mój przyjaciel miał bardzo
dużo testu do przepisania, poprosił mnie o pomoc, przepisywałam mu, wydawało
mi się że pomoge i zdąży ze skończeniem tej pracy, tymczasem po skończonej
pracy on zamias podziękować zrobił mi telefoniczną awanturę, oczywiście o to
że nie potrzebuje mojej pomocy.
Kolejna sytuacja, ktoś wybił mu szybe w samochodzie, poprosił mnie żebym
znalazła mu odpowiedni model na allegro, znalazłam, zamówiłam, a on mnie prosi
żebym mu zrobiła przelew z MOJEGO konta i zapłaciła za paczkę (ma już mojego
laptopa więc ma dostęp do swojego konta, przesłałam mu dane do przelewu, bo
szczerze miałam już tego dosyć, a on się na mnie drze że ja nie myślę, ze
jestem nieodpowiedzialna bo nie potrafię nic do końca załatwić:( dziewczyny?
jestem wykorzystywana?
    • zniespodzianka Re: wykorzystywana pomoc 13.06.09, 14:21
      Tak, jesteś wykorzystywana. Chyba, że pan Ci się rewanżuje w ten sam
      sposób, tylko o tym nie napisałaś.
      Jesli reaguje tak dziwnie (agresywnie), to chyba ma problemy ze sobą.
      W zyciu nie wpadłabym na pomysł, żeby zrobić awanturę komus kto mi
      pomaga. Niestety niektórzy ludzie nie potrafią przyjmować i
      uszanowac pomocy.
      Przyjaźń działa w dwie strony.
      • kasi-a789 Re: wykorzystywana pomoc 13.06.09, 14:34
        dziwne są te nasze relacje, nie wiem może on jest skąpy..jesteśmy w sklepie, on
        kupuje sobie płytę a przy kasie pyta się mnie czy mam pieniądze, ja nie mam
        akurat portfela...więc płaci sam, to są drobiazgi, płyta nie jest droga, nie
        chodzi o te parę złotych ale jest mi dziwnie..
    • kasi-a789 Re: wykorzystywana pomoc 13.06.09, 14:37
      może ja naprawdę nie powinnam się pytać o tego laptopa..?, może czekać aż
      skończy i sam mi odda,ale kurcze mi nie chodziło o to żeby go oddał tylko o to
      jak idzie mu praca, a tu taka niespodzianka:(
      i jeszcze ta szyba, cały czas się mnie pyta czy juz przesłałam kasę za przesyłkę
      a ja nie wiem co zrobić, 100 zł piechotą nie chodzi..
      • zniespodzianka Re: wykorzystywana pomoc 13.06.09, 14:56
        A to jest Twój chłopak czy przyjaciel? Bo nie do kńca zrozumiałam,
        myślałam, że przyjaciel.
        On zarabia sam? Wystarczająco?
        Na forum kobieta/kobieta był taki wątek o skąpych facetach.
        Ja nie miałam nigdy z takim do czynienia, ale tam są naprawdę
        zabójcze posty...
        • kasi-a789 Re: wykorzystywana pomoc 13.06.09, 15:03
          nie to nie jest mój chłopak, kiedyś był, teraz jest/był moim przyjacielem,
          przynajmniej on we mnie miał przyjaciela
          • zniespodzianka Re: wykorzystywana pomoc 13.06.09, 15:12
            A czy Ty czasem go o coś prosisz? Może poproś go o coś. Może
            potrzebujesz pomocy w domu, naprawienia czegoś np. ?

            Jeśli będzie się ociągał, to niestety oznacza, że nie jest Twoim
            przyjacielem.
            • kasi-a789 Re: wykorzystywana pomoc 13.06.09, 15:19
              generalnie nie chodzi nawet o to czy by mi pomógł czy nie, nie pomagam innym po
              to żeby oni pomagali mnie, najbardziej boli to że ja całe serce wkładam w to
              żeby pomóc jemu a on robi mi awanturę o.. no właśnie o co? o to że się zapytałam
              czy dobrze mu praca idzie?
              no i ta szyba, może to wydać się komuś banalne, ale ja czuje się głupio i
              dziwacznie. To jest bardzo mądry zaradny facet, ma pracę i ma kasę.
              • zniespodzianka Re: wykorzystywana pomoc 13.06.09, 15:30
                Z tą pomocą chodziło mi to, żeby sprawdzić czy on jest równie chętny
                do pomocy.
                Podobno jest też taka zasada psychologiczna, że bardziej lubimy
                tych, dla których coś zrobiliśmy. Im więcej inwestujemy, tym
                bardziej nam zalezy. To, żeby go poprosić traktuję raczej jako
                sprawdzian dla niego, bo może być tak, że po takiej prośbie facet
                przestanie się odzywac i problem po prostu zniknie.
                Metoda bolesna dla Ciebie, ale przynajmniej nie będziesz inwestować
                energii w kogoś kto nie zasłużył.
                Owszem pomagamy nie oczekując pomocy, ale brac pomoc i się nie
                rewanżować nie jest w porządku. Pewnie byś się nie czuła z tym
                dobrze.
                A co do szyby, nie widzę powodu, żebyś miała płacić. Ja bym mu to po
                prostu powiedziała...
                Pytałam o sytuację finansową, bo czasem jest tak, że jak człowiek
                sobie sam nie radzi z problemami, to agresywnie reaguje na pomoc.
                Ale z tego co piszesz wynika, że on nie ma problemów finansowych,
                tylko po prostu nie jest w porządku.
    • mrs.solis Re: wykorzystywana pomoc 13.06.09, 16:31
      Jestes frajerka przez duze f. PO cholere utrzymujesz kontakty z ex i
      probujesz byc jego przyjaciolka wlazac mu w dupe? Masz jakies
      wyrzuty sumienia,czy moze liczysz,ze cos z tego zwiazku jeszcze
      bedzie.
      Ty normalnie dajesz soba pomiatac,a on na ciebie wrzeszczy,bo nie ma
      za grosz szacunku dla ciebie wlasnie za to,ze jestes poprostu
      frajerka.
    • marzeka1 Re: wykorzystywana pomoc 13.06.09, 16:31
      Jesteś, Kasiu, nie tylko wykorzystywana perfidnie, ale i naiwna jak dziecko,
      skoro w kims takim dostrzegasz przyjaciela.Ja widzę cwaniaczka, który nieźle się
      ustawił.No i dodam na koniec, że pan z opisu to cham i prostak, ale to tak na
      marginesie, może tobie to pasuje, jak za pomoc krzyczą na ciebie.
      • kasi-a789 Re: wykorzystywana pomoc 13.06.09, 19:15
        wiecie ze ja przez chwilę zastanawiałam się nad tym czy może faktycznie zrobiłam
        coś nie tak...
    • kasi-a789 Re: wykorzystywana pomoc 13.06.09, 19:06
      dziękuje za odpowiedz, właśnie czegoś takiego oczekiwałam, serio, potrzebowałam
      żeby ktoś napisał to co ja sama wiem ale...no właśnie:(
    • kasi-a789 Re: wykorzystywana pomoc 13.06.09, 19:12
      mrs.solis coś widocznie nas jeszcze łączy, i wcale nie mam na myśli moich uczuć
      do niego. Pewnie gdybym nic nie czuła i miała więcej wiary w to że mi się uda to
      dawno bym uciekła gdzie raki zimują, ale życie nie jest takie proste.
      • mrs.solis Re: wykorzystywana pomoc 13.06.09, 19:23
        Ja wiem,ze zycie nie jest proste nie mam nastu lat zeby tego nie
        wiedziec,ale na milosc boska co sprawia,ze nie chcesz odciac sie od
        tego czlowieka.Jestes w jakis sposob od niego zalezna????? Po
        zdaniu,gdzie zastanawiasz sie czy moze ty cos nie tak zrobilas
        wnioskuje,ze zachowujesz sie jak typowa ofiara przemocy,jak zony
        alkoholikow i innych uzaleznionych. One tez mysla,ze sa bite,ze maz
        pije albo bierze narkotyki,bo one robia cos nie tak.
        Ty moze liczysz,ze jak pokazesz mu jaka dla niego jestes dobra to on
        do ciebie wroci. Blad. On cie wykorzystuje,a jak na horyzoncie
        pojawi sie inna panna,w ktorej sie zakocha to pojdziesz w kat jak
        zurzyty niepotrzebny sprzet. I jeszcze jedno nie nazywaj tego ukladu
        przyjaznia,bo przyjazn jest bezinteresowna miedzy ludzmi,ktorzy nie
        licza na nic wiecej oprocz tylko przyjazni.
        • kasi-a789 Re: wykorzystywana pomoc 13.06.09, 19:29
          napewno masz racje, faktycznie tak się czasami czuje, jakby to wszystko było
          moją winą. pomagam mu, pomagam mu jak tylko mogę wkładając w to całe serce i
          mnóstwo energi po czym dostaje bure, a na moje "nie widzisz jak bardzo się
          staram" słyszę " co mi z Twojego starania, za mało się starasz"
          Kiedyś był innym człowiekiem
          • marzeka1 Re: wykorzystywana pomoc 13.06.09, 19:32
            Kasiu, dziecko, to nie jest przyjaciel a cwany dupek, a ty naiwna, skoro widzisz
            w nim przyjaciela. Aż żal się robi, gdy widzi się taką naiwność.
          • kasi-a789 Re: wykorzystywana pomoc 13.06.09, 19:38
            a może to ja się zmieniłam? był taki dzień kiedy on miał kiepski nastrój,
            wyciągnęłam go do kina, pomyślałam ze może poczuje się lepiej, oczywiście ja
            płaciłam, (ale przecież to ja zapraszałam) a po filmie wiecie co usłyszałam?
            "zmarnowałem tylko czas":(:(:(:(
            nie wiem czy on taki jest czy to tylko taka poza, bardzo się zmienił...
            • marzeka1 Re: wykorzystywana pomoc 13.06.09, 19:42
              A po prostu burakowatego chama kopnąć w dupę (chociaż w myślach) nie możesz?
              Myślę, gdy czytam te odpowiedzi, że chyba sobie żartujesz i się nudzisz, bo
              wierzyć się nie chce, że ktoś do tego stopnia może dac się wykorzystywać tak
              beznadziejnemu z opisu facetowi i jeszcze uważać go za przyjaciela. Olej go , a
              tylko dobrze na tym wyjdziesz.
              • kasi-a789 Re: wykorzystywana pomoc 13.06.09, 19:46
                bardzo chce żeby przestał być dla mnie ważną osobą, na początku napisałam ze ja
                wiem na czym stoję, chciałam to usłyszeć od kogoś postronnego. nie robię sobie
                jaj, to wszystko się dzieje
    • kasi-a789 Re: wykorzystywana pomoc 13.06.09, 19:51
      powinnam go kopnąć w pupę, ale nie potrafię...i strasznie się z tym czuje, bo
      wiem że mnie obraza, traktuje jak śmiecia ja ja nie potrafię od tego uciec.
      przez długi czas byliśmy nierozłączni, najpierw jako para, później jako
      przyjaciele, a teraz traktuje mnie jak śmiecia,a ja nie potrafię uciec, jak
      pytam czemu tak mnie traktuje to mi mówi że jestem chora psychicznie
      • marzeka1 Re: wykorzystywana pomoc 13.06.09, 19:56
        No jak nie potrafisz, to trudno, będziesz taką bożą sierotą, którą wykorzystuje
        dupek. Twoje w końcu życie, prawda? Jakoś jak czytam takie jęczenie (oj, nie
        mogę, nie potrafię..), to przestaje mi być ciebie żal. A znoś sobie takie
        zachowanie i odzywki. W końcu, nie mój cyrk, nie moja małpa.
        • kasi-a789 Re: wykorzystywana pomoc 13.06.09, 20:01
          no tak to na moje życzenie..mogłabym trzasnąć dzwiami i kopnąć go w tyłek, nie
          potrafię dzisiaj, może jutro się uda. Ciężko mi poprostu.
          Chciałam się upewnić ze to nie ja robię źle..
      • mrs.solis Re: wykorzystywana pomoc 13.06.09, 20:06
        No w tym jednym twoj "przyjaciel" ma racje niestety. Jestes chyba
        chora psychicznie,ze z wlasnej woli tkwisz w czyms takim. Zamiast
        cieszyc sie zyciem i dac sobie szanse na poznanie kogos nowego ty
        marnujesz swoj czas na takiego kutasa. Jemu tez to pasuje,bo robisz
        jako worek treningowy,na ktorym wyladowywuje swoja zlosc i
        frustracje,a ty z przymilnym usmiechem czekasz na wiecej kopow.
      • no_ale_o_co_chodzi Re: wykorzystywana pomoc 13.06.09, 23:27
        Szok. Dziewczyno obudź się puki jeszcze masz szacunek dla siebie. Przecież może
        być tylko gorzej. Facet jest kompletnym i autentycznym dupkiem, który wywiera na
        Ciebie destrukcyjny wpływ. Odetnij się od tej emocjonalnej pijawki a im
        wcześniej to zrobisz tym lepiej dla Ciebie. Ewidentnie widać, że wszelkie twoje
        rachuby w stosunku do niego są całkowicie fałszywe - uzależniłaś się od
        kontaktów, od jego obecności w Twoim życiu, nie widzisz alternatywy a on ma Cię
        w głębokim "poważaniu" i traktuje nie jak przyjaciela tylko jak przygłupiego
        chłopca na posyłki, wyręcza się Tobą, wykorzystuje i wyładowuje na Tobie swoje
        frustracje. Nie zostawiaj tak tego, proszę Cię - zmień to koniecznie bo nie ma
        tu absolutnie żadnej Twojej winy tylko jego chamstwo, arogancja, nieczułość i
        małostkowy charakter (a raczej jego brak).
        Pozdrawiam i życzę dużo silnej woli. Wierzę, że Ci się uda.
        • horpyna4 Re: wykorzystywana pomoc 14.06.09, 09:54
          To chyba jakaś podpucha, bo trudno uwierzyć w aż taką głupotę.
          Jak się komuś coś pożycza, to trzeba wyraźnie określić termin zwrotu
          i go wyegzekwować. W przypadku jakichkolwiek pretensji (mam na myśli
          rzeczywiście pretensje, a nie grzeczną prośbę o możliwość
          przedłużenia terminu i zwrot w wypadku odmowy) należy zakończyć
          znajomość, a już na pewno nie robić takiemu typowi dobrze
          następnymi pożyczkami. To chyba oczywiste.
    • kasi-a789 Re: wykorzystywana pomoc 14.06.09, 12:08
      znamy się naprawdę bardzo długo i ja się nie boję o to że on mi nie odda
      laptopa, nie o to chodzi...chodzi raczej o tą jego reakcję, dziwnie się z tym
      czuję. Wcześniej padło pytanie czy on by mi pomógł-tak, myślę ze też by mi
      pomógł, tylko ja bym chyba z 100 razy podziękowała, a on na mnie krzyczy? a ja
      nie kumam o co chodzi:(
      generalnie naprawdę zmienił się bardzo
      • madziaq Re: wykorzystywana pomoc 17.06.09, 15:34
        Nie, to nie jest normalne, że ktoś na Ciebie krzyczy za to, że mu pomogłaś. Że
        dopomina się płacenia za jego rzeczy (czy to szyba do samochodu, czy płyta czy
        cokolwiek innego). Że reaguje agresywnie na pytanie, czy dalej potrzebuje
        Twojego komputera (i to nawet zadane z intencją, żeby Ci oddał, przecież masz
        prawo potrzebowac komputera, większośc osób ma raczej jednego laptopa i nie jest
        chętna bezterminowo go pożyczać).

        A najbardziej nienormalna jest Twoja reakcja tzn to, że nie kopniesz gościa w
        cztery litery albo przynajmniej nie objedziesz na czym świat stoi. Dziewczyny
        napisały, że zachowauje się jak cham i Tobą pomiata, a Ty na to, że kiedyś był
        fajny. No ok, może KIEDYŚ był. Ale masz zamiar czekać, dając się wykorzystywać
        emocjonalnie, finansowo i pod każdym innym względem, aż może znów zrobi się fajny?
        • alis123 Re: wykorzystywana pomoc 17.06.09, 23:20
          Kasiu, czy tu chodzi o to, ze po prostu robisz wszystko, zeby nie
          stracic kontatku ze swoim bylym chlopakiem? Rozstaliscie sie i teraz
          udajesz przyjazn, zeby tylko miec pretekst do zadzwonienia do niego,
          zobaczenia sie itd?

          Jezeli nie to sprawa raczej prosta - zero telefonow z twojej strony,
          rozmawiacie tylko wtedy kiedy on zadzwoni. Jezeli bedzie niemily to
          skracasz rozmowe - mowisz, przepraszam, ale wlasnie wychodze albo
          wlasnie obiad mi sie przypala itd...
          Nie zapraszasz go nigdzie. Jezeli on cie gdzies zaprosi i jest
          niemily to mowisz - przepraszam, ale musze juz isc...
          Nie placisz za jego rzeczy. Skad w ogole u niego taki pomysl???
          Odtad powinnas pamietac, ze nie masz pieniedzy. A najlepiej powiedz
          wprost - 'ale to twoja plyta, wiec ty zaplac' 'ale przeciez to nie
          moj samochod. Sam zaplac'

          Chyba, ze naprawde kontakt z eks jest dla ciebie taki cenny, ze
          jestes gotowa za niego placic...
          • ohayou82 Re: wykorzystywana pomoc 18.06.09, 07:19
            Sierota z ciebie. Kobieto weź się w kupę do czego on ci potrzebny. Koleś zlewa
            cię maksymalnie a ty pieprzysz że to twój przyjaciel. Wstydziłabyś się. Kobieto
            otrząśnij się. Trzymam kciuki za ciebie
    • kasi-a789 Re: wykorzystywana pomoc 26.06.09, 13:06
      dziękuje..odtąd już nigdy nie mam przy sobie pieniędzy:(
      • black_tangens Krotka rada dla uratowania sobie zycia:-) 26.06.09, 13:36
        Aby uratowac sobie zycie powinnas postapic nastepujaco:
        1) Odebrac od goscia laptop - najlepiej jesli nie zrobisz tego osobiscie, bo
        widze, ze nie masz twardej woli :-( Wiec po prostu zadzwon do goscia i
        poinformuj go, ze np. jutro o godz. 18 wpadnie do niego twoj kolega trenujacy
        judo/twoja kolezanka trenujaca sztuki walki/wsciekla mama z ciocia/paskudny
        wujek/dziadek z laska itp. aby odebrac twoja wlasnsc, bo ty ja KONIECZNIE
        potrzebujesz. Nie wdawaj sie w zadne dyskusje, bo ty potrzebujesz twojego
        laptopa i on MUSI ci go oddac. Na koncu poinformuj profilaktycznie goscia, ze
        jezeli nie odda laptopa w tym terminie to poinformujesz policje, bo w koncu nie
        zgadzasz sie na przywlaszczenie swojej wlasnosci. I KONIEC ROZMOWY: Nie dyskutuj
        z pacanem tylko go poinformuj i odloz sluchawke. Wyslij po laptopa swojego
        kolege/kolezanke/wujka/brata itp., najlepiej jednak zeby to byl dobrze zbudowany
        mezczyzna a nawet dwoch:-)
        2) Nastepnie wykasuj wszystkie jego numery telefonow i po prostu nie dzwon do
        niego. Jesli on dzwoni do ciebie i widzisz jego numer na displayu to nie
        odbieraj. A jesli przypadkowo odbierzesz to niezaleznie od tego co mowi rzucaj
        krotko: "Nie mam czasu" i BEZ WDAWANIA SIE W DYSKUSJE odkladaj sluchawke.
        Jest jedna zasada w zyciu: Z PSYCHOPATAMI nie kontynuuje sie znajomosci, bo
        inaczej wejdziesz w G. A zycie w G jest bardzo nieprzyjemne:-(
        3) Poznaj sobie jakiegos milego niekrzyczacego chlopaka. Nikt obok sie nie
        kreci? To nie musi byc od razu jakas wielka milosc. Mysle, ze nawet maly
        romansik by ci pomogl :-)
    • caysee Re: wykorzystywana pomoc 26.06.09, 19:08
      Oczywiscie, ze dajesz sie wykorzystywac i to jak... Chlopak zobaczyl, ze jestes
      malo asertywna i "doi cie" jak moze.

      Propozycja odnosnie laptopa: powiedz mu, ze potrzebuje go twoja
      mama/ciocia/kuzynka itp. i ze odbierzesz go za 2 dni. A jak nie to, to powiedz
      ze jedziesz do babci i chcialas jej pokazac zdjecia, wiec potrzebny ci laptop,
      bo nie bedziesz wszystkiego wywolywac.
    • no_ale_o_co_chodzi Re: wykorzystywana pomoc 26.07.09, 19:13
      No i jak się rozwinęła sytuacja? :)
    • kasi-a789 Re: wykorzystywana pomoc 27.07.09, 14:39
      oddał mi laptopa, nawet zrobił to o co go poprosiłam (tzn drobne rzeczy na kompie)
      • no_ale_o_co_chodzi Re: wykorzystywana pomoc 28.07.09, 20:53
        Cieszę się.
        Odrobina asertywności i życie staje się lepsze :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja