XXI w. i małżeństwo...

15.06.09, 22:45
Jest XXIw. wolność i równość panuje. Kobieta jest w stanie sama na siebie
zarobić, może być totalnie niezależna, może robić co tylko zechce... no a
tutaj mamy, babcie, ciocie są głęboko oburzone, że ktoś mówi, że nie ma
zamiaru popierać małżeństw (kościelnych), bo to nie jest w naturze człowieka.
Jakoś nie jestem w stanie się przekonać do tej całej afery... cywil ok...
podatki... ale kościelny.... jakoś tego nie widzę. A co najśmieszniejsze...
facet, który zawsze podzielał moje zdanie, że ślub to zło częściej mówi, że w
sumie to nic złego... no i weź pojmij faceta...

Mam prawie 23 lata, kończę studia, mam fajnego faceta ale jakoś nie zamierzam
tego zmieniać i robić z niego męża...
    • madziaq Re: XXI w. i małżeństwo... 16.06.09, 10:04
      Wolno Ci nie chcieć ślubu, tak jak facetowi wolno go chcieć. Każdy ma swoje
      poglądy. A ślub kościelny, jak nazwa wskazuje, jest dla wyznawców danego
      kościoła, którzy widzą w nim przysięgę przed Bogiem i np seks bez owego ślubu
      jest grzechem. Jeśli ktoś nie należy do żadnego kościoła, to oczywiście nie ma
      sensu, żeby brał ślub kościelny.

      A dlaczego masz zdanie, że ślub to zło? Zło to jest kogoś zabić albo okraść, ale
      wziąć ślub? Niektórzy tego potrzebują w charakterze rytuału, czy to religijnego,
      czy nie, inni po to chociażby, żeby się wspólnie rozliczać z podatków,
      dziedziczyć po sobie itd. Ja w tym żadnego zła nie widzę. I nie ma to nic
      wspólnego z tym, czy kobieta jes niezależna, czy nie jest. Ja mogłabym utrzymać
      się sama, ale mam męża. Za mąż wyszłam z własnej woli i nie po to, żeby ktoś mi
      zapewnił finansowy byt :-P Po prostu, moim zdaniem we dwoje fajniej się żyje niż
      samotnie.
      • mrufka_86 Re: XXI w. i małżeństwo... 16.06.09, 23:14
        no nie wiem... w Polsce ślub kościelny to nie jest na zasadzie że się wierzy w
        Boga czy że sexu nie uprawia się przed ślubem, bo większość do ślubu idzie z
        brzuchem.. chodzi o to, że wg mnie, takie przysięganie w wieku np 23 lat "że cię
        nie opuszczę aż do śmierci" to nie jest odpowiedzialny tekst... generalnie ślub
        jest wymuszony przez tradycję niż własnej woli. Znam wiele dziewczyn, które
        wydają się być wychowane po to, żeby wyjść za mąż... takie ślepe dążenie do
        zrobienia z siebie żony i matki i to tak "pełną gębą".... Ja to przynajmniej tak
        widzę, że przed ślubem, fajne dbają o siebie, a po ślubie obcinają włosy na coś
        czego nie można nazwać fryzurą, łażą ze zbolałymi minami i jęczą, że obiad o 15
        a one nie mają czegoś tam, potem pojawia się dziecko, to już w ogóle stracone
        dla świata... i to jest bardzooooooooooooooooo straszne.....
        • madziaq Re: XXI w. i małżeństwo... 17.06.09, 12:49
          Hmmm, może wśród Twoich znajomych wiekszośc idzie do ślubu z brzuchem. Ja znałam
          dosłownie jedna parę, która ślub brała z powodu wpadki. Nie mówię, że reszta
          trwała do ślubu w dziewictwie, ale jakoś umiała się zabezpieczyć ;)

          Nie sądzisz, że to, czy po ślubie staniesz się zapyziałą kurą domową, czy nie,
          to zależy od CIEBIE a nie od ślubu? Ślub to nie jest żadne czary mary, które
          śliczną wesołą dziewczynę zamienia w szacowną matronę. To jest jeden dzień,
          uroczystośc, po której życie toczy się dalej. I naprawdę po podpisaniu aktu
          małżeństwa nikt nie przykuwa młodej mężatki łańcuchem do zlewu w kuchni.

          Dzieci tez nie biorą się ze ślubu tylko hmmm... z innych rzeczy ;) Można być
          małżeństwem i nie mieć dzieci, a można mieć i wychowywać je żyjąc bez ślubu.

          Wydaje mi się, że Ty widzisz to tak, że jak załozysz obrączkę to już koniec
          życia, a to tak nie jest. Tak samo jak nie jest prawdą, że po ślubie będzie
          cudownie, nawet jeśli przed było do d... Slub to formalność w uroczystej oprawie
          - świeżo upieczeni małżonkowie nie stają sie po nim za sprawą uderzenia gromu z
          jasnego nieba innymi osobami niż byli wcześniej.
    • marzeka1 Re: XXI w. i małżeństwo... 16.06.09, 14:08
      A ktoś ci każe być mężatką?
      • mrufka_86 Re: XXI w. i małżeństwo... 16.06.09, 23:09
        no.... tak jakoś robi się niesympatyczna atmosfera pt "kiedy na twoim weselu
        zatańczymy?" "długo jeszcze będziemy czekać?" i nie rozumieją, że mnie to nie
        bawi...i nie to, że się buntuję, ja po prostu od małej dziewczynki miałam plany
        nie związane z mężem dziećmi i domem...
        • marzeka1 Re: XXI w. i małżeństwo... 16.06.09, 23:21
          To mówisz: nie chcę mieć dzieci i nie interesuje mnie ślub.
        • sowa_lipcowa Re: XXI w. i małżeństwo... 17.06.09, 00:02
          Tiaaa... Rodziny potrafią być upierdliwe :)

          Obawiam się, że na marudzenia rodziny nic nie poradzisz. Możesz
          oczywiście im powiedzieć, że nie planujesz na razie ani ślubu, ani
          dzieci, ale jak już teraz marudzą, to raczej ich to nie powstrzyma.
          Moja rada - OLEJ. Wiem, że to łatwo mówić, ale chyba nie ma innej
          rady.

          Natomiast głupie gadanie rodziny czy znajomych ma się nijak do ślubu
          jako takiego. Dwoje ludzi bierze ślub, bo po prostu w którymś
          momencie życia stwierdzają, że jest im ze sobą dobrze i chcą, aby tak
          zostało. Też nie rozumiem wielkiego halo wokół tego, ale uważam, że w
          sumie jest to całkiem dobry pretekst do imprezy :)
          • mrufka_86 Re: XXI w. i małżeństwo... 17.06.09, 16:48
            :) na gadanie nic nie poradzę... odkąd skończyłam 18 to ciągle słyszę, że to już
            niedługo... I oni zachowują się tak jakbym miała 4 latka i nie traktują tego
            poważnie... a ja naprawdę nie zamierzam nigdy podkreślam NIGDY, wychodzić za
            kogokolwiek..
Pełna wersja