mila993
18.06.09, 18:07
witajcie, muszę się po protu wyżalić. jestem dopiero kilka miesięcy
po ślubie a czuję, że popełniłam błąd. Czuję się, jakbym
przechodziła jakiś kryzys po wielu latach małżeństwa... My już ze
sobą prawie w ogóle nie rozmawiamy, mąż zbywa mnie przy każdej
okazji próby nawiązania z nim jakiejkolwiek luźnej rozmowy, o
wspólnych wyjściach gdziekolwiek mogę zapomnieć. Wydaje mi tylko
polecenia typu: posprzątaj,ugotuj,zrób to czy tamto. Zero choćby
odrobiny czułości czy romantyzmu. O to, aby mnie przytulił zawsze
muszę się prosić. Jako "konkubinat" byliśmy związkiem otwartym,
byliśmy dość niezależni od siebie, mieliśmy osobne
prace,hobby,czasem osobne wyścia ale również uwielbialiśmy spędzać
chwile tylko we dwoje. Taraz widzę, że naprawdę nic nas nie łączy!
Nie przesadzę gdy powiem, że prawie cały czas się kłócimy i jest
źle. Chciałam odejść
wiele razy, ale za każdym razem gdy się pakuję on najpierw dostaje
szału a potem prosi abym została i zapewnia o uczuciu. To jakiś
koszmar, zaczyna brakować mi sił:((