nie mam szans, jesli jest jego kochanką... :(

27.06.09, 19:56
Mam poważne podejrzenia, że mąż mnie zdradza, które opiszę, jeśli kogoś to
interesuje. Do tej pory intensywnie szukałam dowodu, byłam na niego wściekła,
wiedziałam, że z chwilą, gdy go na czymś przyłapie to nie będę przebierać w
środkach by wyrazić jak bardzo mnie wkurzył. Dziś udało mi się wytropić te
potencjalną "kochankę" na naszej-klasie. To na pewno ona. Ta, którą jeszcze
kilka miesięcy temu zachwycał się przy obiedzie, o której opowiadał, jak
inteligentna, zabawna i oczytana jest. Gdy zapytałam wprost po kilku
tygodniach tych zachwytów nad panią K. co on odwala, co to za fascynacja, jak
to może być "najmądrzejsza kobieta, którą spotkał", czy ma świadomość, że mówi
to ŻONIE, to spuścił z tonu i już o niej NIC nie wspominał. Zapewniał, że
tylko ją lubi i że (uwaga, to będzie chore) to tylko jego studentka - tak,
tak, mąż jest pracownikiem akademickim, jest doktorem i jest promotorem jej
pracy magisterskiej (poznali się oczywiście na jego seminarium).
Dziś znalazłam jej profil na NK i okazało się, że to kopia Heidi Klum. Ta
dziewczyna jest tak idealna, że aż mi ręce opadły. Jest 15 lat młodsza od
niego, ma najdłuższe nogi na świecie i uśmiech z magazynu. Do tej pory
myślałam, że jak go na czymś przyłapię to będzie tego żałował do końca życia,
ale dziś... jak mogę konkurować z blondynką o figurze modelki i rysach Heidi Klum?
Mąż jest przez weekendy i w poniedziałki w innym mieście (tam, gdzie wykłada).
Teraz jest sesja i siedzi tam, pewnie z nią. A ja tu... Z płaczącym dzieckiem,
nie będąc najmądrzejszą kobietą, jaką mój mąż poznał.
Nie mam pewności, że go coś z nią łączy, ale on na pewno przeżywa jakąś
fascynację jej osobą. Ja od ciązy przytyłam, nigdy nie miałam zresztą urody
modelki, jestem niska, dość przeciętna, starsza od niej o 5 lat... Jak mogę
konkurować z NIĄ?
Myślalam, że jestem osobą silną psychicznie a tymczasem załapałam takiego
doła... Zostawi mnie. zostawi mnie z dzieckiem 2 lata po slubie... :(
    • jenna86 Re: nie mam szans, jesli jest jego kochanką... :( 27.06.09, 21:39
      No, nieźle. Niestety, takie romanse studentek z wykładowcami to wcale nie są
      rzadkie sytuacje. Na mojej byłej uczelni też były takie 2 przypadki - oczywiscie
      trzymali to w tajemnicy przed rektorem, ale studenci swoje wiedzieli. Jeśli to
      prawda, że ma z nią romans i wyda się to na uczelni to dobrze się to nie skończy
      - ani dla niej ani dla niego i będzie miał nauczkę.
      A jeśli mogę zapytać, to na jakiej podstawie wnioskujesz, że mają romans?
      • sylwia.d79 Re: nie mam szans, jesli jest jego kochanką... :( 27.06.09, 22:38
        Na podstawie takiej, że na początku znajomości był nią zafascynowany i słyszałam
        o niej tylko superlatywy. Później, jak go przywołałam do rozsądku, to zamilknął
        na jej temat całkowicie. Jednocześnie po 2 miesiącach zawsze jakoś dzień przed
        wyjazdem na uczelnię zaczęły przychodzić do niego SMSy, szczególnie często
        wieczorem z kimś intensywnie SMSował, a wiadomości zaraz usuwał. Raz spojrzałam
        mu przez ramię gdy odbierał SMS, i była to wiadomość od niej i była taka
        kokieteryjna z puszczeniem oczka ;) itd. Była dwuznaczna, więc się wykręcił, ze
        oczywiście chodziło jej o to niewinne znaczenie. Zaczął z nią tez mailować.
        Wykręcał się tym, że jest ona starostą grupy i coś tam z nim omawia, bo on jest
        docentem przyjezdym i nie może się na bieżąco z nią na żywo dogadywać w różnych
        sprawach. A te maile też nasycone emotikonkami - tak się chyba nie pisze do
        promotora czy opiekuna grupy??? Tłumaczył się, że ta dziewczyna tak ma, że taki
        ma styl pisania i do tego jest kokietką ale że jego nie kręci.
        A mój facet nie należy do tej kategorii, która ma lepszy kontakt z kobietami niż
        mężczyznami. Nie jest wylewny, nie mówi dużo, jest oszczędny w słowach także
        smsach i mailach. Nie rozumeim zatem tej zażyłości, że musi do niej aż tyle
        pisać i mailować i że jeszcze robi to tak chętnie.
        A na koniec najlepsze: miesiąc temu koleżanka jechała do tego miasta gdzie on
        wykłada, więc postanowiłam zrobić mu "niespodziankę" (dziecko zostawiłam z
        mamą). Poszlam na jego uczelnię do jego gabinetu. Był bardzo zaskoczony i
        zmieszany, że przyjechałam i po chwili wypatrzyłam, że... nie nosi obrączki!
        Mówił, że zostawił ją w hotelu bo mu z obrączką niewygodnie po tablicy kredą
        pisać, że niby mu sie kreda pod obrączką zbiera i robi mu się podrażnienie.
        Pokłóciliśmy się wtedy i miał nosić obrączkę, ale przecież nie mogę jeździć za
        nim 250 km do innego miasta by sprawdzać czy ją nosi.
        • crow28 Re: nie mam szans, jesli jest jego kochanką... :( 27.06.09, 23:21
          Częściowo przyznaję rację to może być kochanka ale to do ciebie należy następny
          krok.Uroda to nie wszystko, żeniąc się z Tobą widział w tobie kobietę w której
          się zadurzył.To że ogląda się za innymi to nic złego, oglądanie to nie
          zdrada.Poważna rozmowa może to zmienić
        • yrene Re: nie mam szans, jesli jest jego kochanką... :( 17.07.09, 19:50
          Boże to wygląda zupełnie jak w moim przypadku. On uczy w prywatnej szkole, a ona
          była tam sekretarką. Opowiadał we wrześniu jaką fajna dziewczynę zatrudnili w
          sekretariacie. Przynosił jej muzykę, filmy, a potem nagle przestał o niej mówić.
          Widziałam ze piszą na gg ale zawsze mówił, że jakieś zajęcia ma odwołane a to
          jakieś zebranie ma się odbyć i sekretarka go informuje. A potem nagle już nic o
          niej nie mówił. I któregoś dnia razem siedzieliśmy przy kompie i ona napisała a
          on ... zesztywniał i nie chciał odebrać tej wiadomości. Pytam go czemu nie
          odbiera a on, że to nic ważnego... Nabrałam podejrzeń bo widziałam jak bardzo
          się zdenerwował. Tylko od podejrzeń do pewności minął 1 dzień. Po prostu jak był
          w pracy przegrzebałam mężowi wszystkie rzeczy: gg (wykasował archiwum tylko tej
          jednej osoby) a przede wszystkim maile na jego 8 kontach. I znalazłam jeden
          zapomniany, nie wykasowany mail w którym pisał do niej, że "całuje ją głęboko" i
          ze spotkają się wieczorem jak w szkole nikogo nie będzie.
          Zemściłam się tak, że zrobiłam mu opis na jego gg "zdradzam swoją żonę" żeby
          wszyscy jego znajomi się o tym dowiedzieli. I czym prędzej go zapytali o opis.
          Zadzwonił do mnie z awanturą ale ja powiedziałam ze ma tak postępować żeby się
          niczego nie musiał wstydzić. Jeszcze się wypierał ze nie ma romansu ale
          zacytowałam mu maila i jak wrócił zastał wszystkie swoje rzeczy na środku
          korytarza. Zapytałam go czy spali ze sobą powiedział ze nie, ale nie wiem czy to
          prawda. Lodowatym tonem oświadczyłam mu ze następnym razem wyrzucę go z domu. I
          on wie, że nie rzucam słów na wiatr. Kazałam my tez natychmiast zadzwonić do
          szefa, że odchodzi z firmy. Jak się szef dowiedział o co chodzi to zwolnił
          sekretarkę mówiąc, że nauczyciel cenniejszy niż sekretarka. Kilka miesięcy
          później na zakończeniu roku akademickiego ją zobaczyłam: PIĘKNA!!!!! Cudowna!
          kobieca seksowna. I młodsza ode mnie 13 lat. Chciałam być dokładnie taka jak ona.
          Potem nastąpiły dwa najgorsze lata w moim życiu, kiedy raniliśmy się do żywego,
          bo ja uważałam, że tak mnie zranił, że nie muszę się cackać z jego uczuciami, a
          on nie pozostawał mi dłużny.
          A po dwóch latach kiedy mu powiedziałam, że już nie potrafię go kochać bo ile
          ran może człowiek wytrzymać - on się zmienił. Zrozumiał chyba, że jednak mu na
          mnie zależy.
          Od tamtego czasu minęło już sporo lat, staram się mu ufać choć czasami mam
          jakieś przebłyski podejrzeń. Chyba nigdy się nie wyleczę.
    • anika313 Re: nie mam szans, jesli jest jego kochanką... :( 27.06.09, 23:29
      Powiem tak, jeśli cię zdradził, to lepiej, że wcześniej niż później,
      i że zdajesz z tego sobie sprawę. Jeśli faktycznie to zrobił, to
      wywal drania i jak najszybciej o nim zapomnij, ale jeśli tylko
      podejrzewasz to upewnij się, bo czasami intuicja może zawieźć.
      • crow28 Re: nie mam szans, jesli jest jego kochanką... :( 27.06.09, 23:41
        Dlaczego zdrada ma prowadzić od razu do rozpadu małżeństwa??
        • malgoszac Re: nie mam szans, jesli jest jego kochanką... :( 28.06.09, 01:59
          :) nie musi, ale jak ktos raz zdradzil - zdradzi i drugi i trzeci
          raz...
    • kaetchen Re: nie mam szans, jesli jest jego kochanką... :( 27.06.09, 23:51
      Sporo czasu temu moja mama podejrzewała ojca o zdradę. Doszukiwała się w każdym
      jego słowie, geście, potwierdzenia jej teorii.. Dzwoniła do różnych osób, pod
      numery, których doszukała się w billingu; Prosiła znajomych o pomoc, dodatkowo
      ciągle 'podjudzała' i intrygowała... Tak bardzo się pogrążyła w próbie
      udowodnienia, że tata ją zdradza, że popadła niemalże w paranoję i depresję... i
      omalże swoim zachowaniem doprowadziła do rozpadu związku i rodziny.

      Całą tą sytuację obserwowałam będąc nastolatką. Widziałam, co się dzieje z
      kobietą, która zamiast zająć się sobą i swoim życiem, niemalże na siłę próbuje
      wmówić mężowi, że on ją zdradza. I to dla mnie było bardzo idiotyczne, bo tak
      naprawdę zdrada taty istniała tylko i wyłącznie w jej głowie i nigdzie indziej.
      Poszlaki, które dla niej stanowiły wręcz niezbity dowód, dla osoby logicznie
      rozumującej, nie świadczyły dosłownie o niczym. Ale tak jest, że kłamstwo
      powtarzane po tysiąckroć - staje się prawdą.

      Porównujesz się, moja Droga, do jakiejś kobiety, której w ogóle nie znasz. Na
      podstawie zdjęcia i opinii męża zbudowałaś obraz ideału, niedoścignionego
      wzoru, jakiemu nie jesteś w stanie sprostać, ani nikt nie jest w stanie tego
      dokonać, ponieważ obraz owej kobiety w Twojej głowie pozbawiony jest ludzkich
      wad. A przecież ta istota jest TYLKO człowiekiem - poza zaletami, ma również
      wady, bo nie ma ludzi pozbawionych wad. Dlatego nie warto się porównywać do
      osób-widm. Dużo lepiej i użyteczniej dla Ciebie, jest poszukać w sobie mocne
      strony, bądź jeśli dostrzega się jakieś niedoskonałości, to zacząć pracę nad
      sobą - ale tylko i wyłącznie dla własnej satysfakcji. Tylko warto uważać na
      jedno - nasz wewnętrzny krytyk jest absolutnie paskudnym stworzeniem, które
      nawet z zalety potrafi zrobić wadę. Warto więc skonsultować temat zalet z
      przyjaciółką, najlepiej bardzo zaufaną:)

      Wracając jeszcze do zdrady - kiedy obserwujesz świat dookoła, to możesz sobie
      uświadomić, że najwięcej szkody przynosi związkowi zazdrość, w szczególności ta
      chora. Jakimś cudem, kiedy ma się w głowie negatywne scenariusze, to ostatecznie
      one się realizują gdyż działa mechanizm tzw. 'samospełniającej się przepowiedni'.

      Ponieważ wiem, jak źle się czujesz, jak negatywne emocje Cię dopadają i jak
      bardzo nieciekawe myśli masz w swojej - chciałabym Ci pomóc. Napiszę Ci, co
      kiedyś powiedziała mi pewna starsza już pani, która przeżyła u boku swojego męża
      kilkadziesiąt lat w prawdziwym szczęściu (dopóki on nie zmarł). Otóż powiedziała
      mi mniej więcej te słowa:
      'Dla męża bądź wyzwaniem. Miej swoje życie, nie uzależniaj się od męża - ani
      emocjonalnie, ani finansowo. Dzięki temu zyskasz pewność siebie.
      Pokochaj siebie, dostrzeż w sobie swoje zalety - i je pielęgnuj. Jeśli zaś
      widzisz niedoskonałości - działaj i rozwijaj się.
      Miej swoje pasje, abyś czuła się sama ze sobą szczęśliwa - nie będziesz wtedy
      miała czasu na jakieś pierdoły typu "zazdrość".
      Spraw, aby mąż doceniał Cię za to, co robisz dla niego, aby tonie stało się po
      prostu Twoim kolejnym obowiązkiem, który musisz wykonać i już. I pozwól mu przy
      tym podziękować sobie za to, co dla niego robisz/zrobiłaś. I oczywiście - tak
      samo doceniaj to, co on robi dla Ciebie. Mężczyźni tak jak kobiety - potrzebują
      komplementu i doceniania, aby poczuć się "większymi".
      Używaj słowa "kocham" z umiarem i rozsądkiem. To słowo jest zarezerwowane do
      innych celów, niż próby zmanipulowania mężem. Inaczej słowo to straci na
      znaczeniu i później żadne "kocham Cię" nie uratują sytuacji.
      Uśmiechaj się zawsze.. i zawsze szczerze - to jest najlepszym wabikiem dla
      mężczyzn.
      Dziel obowiązki. Dobra pani domu nie ma całego domu na swojej głowie, gdyż jest
      na tyle rozsądna, aby przekazać część obowiązków mężowi/dzieciom, aby
      wygospodarować czas dla siebie.
      I co najważniejsze chyba - zawsze myśl o swoim związku z pełnym optymizmem.
      Niemalże zobacz siebie z mężem, jak macie już te 10-20-30 lat więcej i nadal
      jesteście ze sobą szczęśliwi - tak jakby ta wyobrażana przyszłość działa się już
      teraz.. Pozwól się sobie zatopić w tym obrazie, nacieszyć się nim... To doda Ci
      sił do działania i dzięki temu unikniesz podejmowania głupich decyzji i działań
      pod wpływem negatywnych emocji, których możesz później żałować.'

      To co przekazała mi owa staruszka, genialnie działa. Trzymam się tych zasad i ..
      dobrze mi w moim związku. Ale do pewnych wniosków sama potrzebowałam dojść,
      obserwując ludzi i wyciągając ucząc się na własnych doświadczeniach. Ale chyba
      najlepsza rada, jaką usłyszałam nie tylko od owej staruszki, dotyczyła myśli
      negatywnych - 'kiedy dopada Cię masa niefajnych myśli i zaczynają się pojawiać
      nieprzyjemne uczucia, to przestań pie****ć, weź się w garść i zajmij się czymś
      innym - bo to znaczy, że potwornie przynudzasz'. Ta złota myśl idealnie chroni
      przed wpadaniem w zaklęty krąg negatywnych emocji...:)

      Gdybyś chciała więcej się dowiedzieć na temat tego, JAK zmienić swoje życie na
      lepsze:) - zapraszam do dyskusji mailowej.
      Mój adres to madchen.katchen@gmail.com

      pozdrawiam i głowa do góry!:)
      • sylwia.d79 Re: nie mam szans, jesli jest jego kochanką... :( 28.06.09, 09:59
        dziękuję za bardzo trzeźwe myślenie i podejście do sprawy. Może faktycznie na
        siłę szukam dziury w całym podczas gdy on jest mi wierny. Ale niestety mam
        dziwne przeczucia, i te smsy i maile nie dają mi spokoju. do tego jeszcze ta
        historia z obrączką... Wynika to pewnie z tego, że prawie całkowicie straciłam
        pewność siebie. ale cholera, czuję się jak kupa g... Za przeproszeniem cycki mi
        wiszą, brzuch jak galareta... Nie podobam się sobie, jak mogę się podobać jemu?
        Przed ślubem miałam pasję i przyjaciół, ale po wiadomo jak to jest -
        zamieszkaliśmy z moją mamą we wsi niedaleko dużego miasta, w którym wcześniej
        mieszkaliśmy, bo mamy tam od pokoleń ogromny piętrowy dom i marnotrastwem byłoby
        płacić czynsz w mieście. Nie mam tu znajomych, zostali już tylko rodzice i
        dziadkowie moich szkolnych koleżanek. Do miasta ciężko mi podjechać bo nie mam
        prawa jazdy mimo trzydziestki na karku, koleżanki nie mają praktycznie czasu na
        spotkanie a jeszcze nie zawsze z kim mam zostawić synka. Ciężko się umówić tak,
        by wszystko pasowało.
        Pasją jest dla mnie język niemiecki, zapisałam się na studia magisterskie ale
        zaocznie więc mówiąc szczerze nie wiele czasu poświęcam na naukę, bo zawsze
        dziecko, dom, bo zawsze coś. Dziecko pożera mi większość czasu, nie mam siły
        nawet czymś się zainteresować. Jestem z synkiem sama bo mąż pracuje 5 lub 7 (jak
        są zaoczne) dni w tygdoniu.
        Domyślam się, że to pewnie z braku sensownego zajęcia zaczynam wymyślać jakieś
        teorie spiskowe. Masz rację, powinnam wziąć się w garść...
        • sno-powiazalka Re: nie mam szans, jesli jest jego kochanką... :( 28.06.09, 10:49
          Zgadzam się totalnie z kaetchen i dodam jeszcze, że faktycznie dziewczyna może być miła dla swojego promotora, bo jej zależy na "dobrej obronie ". Wcale nie musi być zainteresowana Twoim mężem jako facetem.
          Trzymaj się i myśl pozytywnie :)
        • kaetchen Re: nie mam szans, jesli jest jego kochanką... :( 28.06.09, 18:26
          Sylwio,

          Tak właśnie myślałam, że możesz prowadzić właśnie takie życie. Nie tylko Ty
          przez podobne rozterki życiowe przechodzisz, ale nie pozwól zwyciężyć złym myślom.
          Rozumiem, że obawiasz się o te smsy, maile, o ten brak obrączki. Ale tak
          naprawdę to nie ma znaczenia, bo co, jeśli Twój mąż mówi prawdę? Chcesz stracić
          związek z powodu swoich podejrzeń?

          Niestety, bardzo dobrze wiem, jak to jest być tą obwinianą... Przechodzi się
          przez takie piekło, że człowiek staje się cieniem siebie:( To jest dużo gorsze
          niż być zazdrosnym... bo są sposoby żeby nie czuć zazdrości, ale kiedy jesteś
          ofiarą zazdrości... to nie masz na to żadnego wpływu. I niewinnemu da się wmówić
          winę. Pamiętam, że gdziekolwiek sama nie wyszłam, z kimkolwiek się nie spotkałam
          - zaraz było tysiąc pytań 'a z kim, gdzie, po co?' i sugestii w stylu 'pewnie on
          jest lepszy ode mnie! Z nim też byłaś w łóżku?'. Do tego miałam wrażenie, że im
          bardziej się tłumaczę, tym bardziej 'podsycam' niezdrową ciekawość. Mogłam
          ograniczyć spotkania, ale kiedy pracujesz, studiujesz - nie możesz nie mieć
          kontaktu z mężczyznami. Więc przestałam się przejmować.. i zazdrość partnera..
          wpierw się zmniejszyła, a później stała się taką zwykłą, minimalną. Gdybym
          pozwoliła się do końca zastraszyć - to na mur beton byłoby jeszcze gorzej a to
          doprowadziłoby do rozpadu związku. Bo po co być z kimś, kto Ci nie ufa? Dziś ów
          zazdrośnik jest moim mężem i za każdy przejaw zazdrości, jeśli mu się takowy
          zdarza - dostaje po łapach. I koniec tematu, a my dalej jesteśmy szczęśliwi:)

          Dziecko, odległość - trochę to jest usprawiedliwianiem siebie. Bo przecież
          możesz pomyśleć, jak zmienić tę sytuację. Zrób prawko. Ja swoje zrobiłam mając
          25 lat, a moja babcia - mając przeszło 50 (!!!). Więc jak widzisz - wiek nie
          jest ŻADNYM wytłumaczeniem. Twój los jest w Twoich rękach i tylko od Ciebie
          zależy, jak Twoje życie się dalej potoczy. A to ułatwi Ci odświeżenie kontaktów
          z przyjaciółmi, powrót do swoich pasji i ..od razu odzyskasz energię i wiarę w
          siebie:)

          Jeśli idzie o 'zwisy' - gdyby od tego tylko zależała pewność siebie i piękno, to
          prawie każdy byłby brzydki i przeszedł załamanie psychiczne. Ale piękno to nie
          wszystko. Zauważ ile jest pięknych kobiet, inteligentnych, ale.. samotnych. Bo
          nie mają tego czegoś.. w środku. Tego piękna, które emanuje z wewnątrz.
          Pielęgnuj to co w środku, bo wygląd i tak przeminie, pomimo nie wiem jak
          usilnych starań. A na zwisy - kremy ujędrniające, ruch i znów - zmianę nawyków
          myślowych, ponieważ badania kliniczne coraz częściej dowodzą o wpływie sposobu
          myślenia o swoim ciele - na jego wygląd. To właśnie dlatego osoby samotne,
          nieszczęśliwe, ciągle się przejmujące i źle życzące innym, z wiecznie
          niezadowolonymi minami, żyją krócej i wyglądają na co najmniej 10 lat więcej,
          zaś osoby uśmiechnięte, pozytywnie nastawione do świata - zachowują młodość..
          Sprawdź to sama - w banalnie prosty sposób - podejdź do lustra i zobacz jak
          wyglądasz gdy czujesz się źle i masz nieszczęśliwą minę. A później pomyśl o
          czymś miłym, co sprawia Ci szczególną przyjemność - i zauważ jak zmienia się
          Twoja twarz, jak młodnieje, kiedy na Twoje usta wpływa uśmiech... :)

          Trzymam kciuki za Twoje dobre samopoczucie i .. odnalezienie siły po to, by
          zmienić się na lepsze!:)
        • krzysztof-lis Re: nie mam szans, jesli jest jego kochanką... :( 18.07.09, 22:21
          > Przed ślubem miałam pasję i przyjaciół, ale po wiadomo jak to jest
          > - zamieszkaliśmy z moją mamą we wsi niedaleko dużego miasta, w
          > którym wcześniej mieszkaliśmy, bo mamy tam od pokoleń ogromny
          > piętrowy dom i marnotrastwem byłoby płacić czynsz w mieście.

          Co to znaczy "wiadomo jak to jest"? Czy po każdym ślubie i porodzie trzeba
          zapomnieć o pasjach i stać się nudną kurą domową z obwisłymi cyckami i galaretą
          zamiast brzucha?

          Pewnie do tego jeszcze Ci się włączył syndrom "rozmawiam z mężem tylko o kupkach
          i zupkach, bo nic innego mnie już nie interesuje", to w takim razie naturalne,
          że dziewczyna z ambicjami będzie dla niego bardziej interesująca od Ciebie.

          > Dziecko pożera mi większość czasu, nie mam siły nawet czymś się
          > zainteresować.

          Bzdura, po prostu jesteś źle zorganizowana.

          Jestem głęboko przekonany, że dla Twojego faceta ważniejsze jest to, byś była
          ciekawą i interesującą osobą niż to, żeby w domu było idealnie czysto i
          codziennie inny obiad. Zrób raz obiad na dwa dni, oszczędzisz pół godziny
          następnego dnia.
    • wanioliowa Re: nie mam szans, jesli jest jego kochanką... :( 29.06.09, 11:15
      Wiesz co Sylwiu? Myślę że nie ma nic bardziej upokarzającego niż być zazdrosną o
      faceta.

      To oni powinni być zazdrośni - nie my. Im bardziej będziesz wieszającą się na
      szyi wiecznie oddaną żoną, która będzie kochać nawet jakby ją z całym haremem
      zdradzał - tym bardziej nieatrakcyjna staniesz się w jego oczach. Przeraża mnie
      to że nie samym faktem zdrady sie brzydzisz - a tym że cię po ślubie z dzieckiem
      zostawi... Będziesz jak taki pies - co kopany czy bity, zawsze będzie wierny i
      zapatrzony w pana?

      Czy ja bym chciała mieć taką połówkę? Nie. I wierz lub nie - zazdrość mnie nie
      dotyczy. Nie jestem zazdrosna - choć mój facet też ma takie gwiazdy w pracy że
      hej. Ostatnio sama rozwodziłam się godzinę nad urodą jednej - bo normalnie
      dziewczyna wygląda jakby ją Michał Anioł dłucikiem wyrzeźbił :D cudowna,
      zjawiskowa, boska i do tego mądra. Nie przeszkadza mi o tym mówić - bo mam swoje
      poczucie godności. W życiu nie spadłabym tak nisko, zeby byc o mojego faceta
      zazdrosna - pomimo ze kocham go do szaleństwa. Ale jeśli poczuje miętę do innej
      - uznam że nie jest mnie warty. I że jest wielu innych, którzy dali by się
      pokroić aby byc w jego skórze. Dopóki kobiety nie będą się za facetami uganiać -
      a nie na odwrót - normalnie nie będzie...
      • kaetchen Re: nie mam szans, jesli jest jego kochanką... :( 29.06.09, 13:27
        Zgodzę się całkowicie z przedmówczynią.
        Coś jest w tym, że im bardziej człowiekowi zależy na drugiej osobie, tym tej
        osobie jakby mniej zależało. Idealnym więc stanem jest, kiedy obu stronom zależy
        po równo i obie strony to okazują.
    • kreatywni Re: nie mam szans, jesli jest jego kochanką... :( 12.07.09, 16:31
      sylwia.d79 napisała:
      > Zostawi mnie. zostawi mnie z dzieckiem 2 lata po slubie... :(

      Co to za stwierdzenie wogóle! Brzmi jakby twój mąż był pępkiem świata. Poza tym skoro już używasz zwrotu "zostawi", to co, wolałabyś żeby zostawił się bez dziecka!?
      • agusia3107 Re: nie mam szans, jesli jest jego kochanką... :( 12.07.09, 21:55
        ostatnio słyszałam o regule 80-20. Zona daje swojemu mezowi 80% tego o czym
        męzczyzni maża. 20% daje mu kochanka. Gdy dochodzi do rozpadu małzenstwa z
        powodu zdrady, to danemu męzczyznie pozostaje Ptylko 20%. A po jakims czasie
        zaczyna mu brakowac te 80%, ale nie kazdy ma odwage do tego sie przyznac.
        Proponuje przeczytac
        7 sposobów na wykrycie kłamcy poprzez język ciała:
        www.eioba.pl/a73519/7_sposobow_na_wykrycie_klamcy_poprzez_jezyk_ciala i
        wyprobowac na mezu.
        • kaetchen Re: nie mam szans, jesli jest jego kochanką... :( 17.07.09, 20:27
          Z tym językiem ciała, to należy bardzo uważać. Dlaczego? Bo najczęściej w
          poradnikach/artykułach dają pewne uogólnienia, które mogą się mieć nijak do
          tego, co jest w rzeczywistości. Trzeba poznać wpierw technikę, która dokładnie
          pokazuje JAK coś zastosować i w jakich przypadkach. Akurat to doskonale znam, bo
          na tego typu kursach/szkoleniach byłam. Dopiero po tym można działać znając
          kruczki, etc.
          To zupełnie jak z kremem do twarzy - dany krem dla jednej grupy pań będzie
          działał idealnie i będą go polecały, podczas gdy druga grupa pań powie, że to
          bubel, a nie krem, bo np powoduje krostki/alergię.

          Zaś w temacie zasady 20/80 można ją stosować do niemalże wszystkiego - 20%
          pracowników generuje 80% przychodu, albo 20% ludzi posiada 80% pieniędzy na
          świecie. Albo 20% żonatych mężczyzn uwodzi 80% kobiet.

          I... ma koniec - Jeśli pozwolimy aby negatywne myśli zawładnęły nami (bez
          konkretnych powodów) to 20% tych (jednie) myśli generuje aż 80% rozpadów w
          związkach... 80% reszty myśli, jest przyczyną zaledwie 20% rozwodów.

          Itd, itd...

    • gosteq30 Prywatny detektyw powinien załatwić to dobrze... 12.07.09, 23:47
      Weź to tej roboty DOBREGO FACHOWCA, żeby nie spaprał sprawy i zebrał żelazne
      dowody: nagrania, zdjęcia, potencjalnych świadków. Jak już je będziesz miała to
      do Ciebie będzie należała decyzja. Albo dasz mu szansę albo weźmiesz rozwód i
      sądownie postarasz się o bardzo wysokie alimenty na dziecko i na Ciebie jako
      byłą żonę.
      Znajdziesz sobie porządnego faceta i ułożysz życie tak jak będziesz chciała.
    • brak.slow Re: nie mam szans, jesli jest jego kochanką... :( 14.07.09, 21:38
      1. najdluzsze nogi, blond wlosy i rysy heidi klum... hehheeh po pierwsze kazda
      dziewczyna na nasza klase daje swoje najlepsze i najkorzystniejsze zdjecia, w
      realu moze wygladac zupelnie przecietnie, a jesli nawet jest taką sexbombą, to
      odwróćmy kota ogonem i zastanowmy sie nad twoim mężem..jest az tak przystojny,
      zeby taka pieknosc go chciala, az tak bogaty?
      ok jesli jest przystojny i pociągający to pewnie ma szanse,, dlatego trzymaj
      reke na pulsie i nie histeryzuj. zbieraj dowody. jesli jest ponadto bogaty to
      sie ciesz, bo w razie czego wywalczysz super alimenty ! gdy juz bedzie po
      sprawie pan zostanie sam, bo dziewczyna sie ocknie i nie bedzie chciala dziada
      starego z wyplywającą bokami kasą (jesli to Cie pocieszy)..

      2. zadbaj o siebie, nie tylko fizycznie ale i mentalnie. zrób te studia przyłóż
      się, rozejrzyj sie za jakims zajęciem. nie tlumacz sobie odległością, brakiem
      przyjaciol swoich niepowodzeń. wyjdziesz do ludzi, to inaczej się poczujesz. to
      normalne, ze tak sie czujesz jak sie czujesz, przy dziecku tak jest... sprobuj
      wygospodarowac troche czasu dla siebie. pozdrawiam..
      • a4b1 Re: nie mam szans, jesli jest jego kochanką... :( 17.07.09, 21:59
        Troche wiary w siebie kobiety!
        Jeśli jest Twoim mężem to mu się podobasz bądź przynajmniej
        podobałaś. A to jak kobieta działa na mężczyzn zależy w dużej mierze
        od tego jak sama na siebie patrzy. Zaakceptuj się, rób coś dla
        siebie tak byś czuła się piękna i szczęśliwa a mężczyźni (nie tylko
        Twój mąż) będą Cię widzieć tak jakbyś chciała być widziana.
    • krzysztof-lis Re: nie mam szans, jesli jest jego kochanką... :( 18.07.09, 22:21
      Mąż przeżywa fascynacją tamtą kobietą
    • orsella walcz 19.07.09, 17:21
      sylwia.d79 już po pierwszym napisanym przez Ciebie zdaniu można
      dostrzec, że jesteś kobietą o niskim poczuciu własnej wartości i z
      brakiem wiary w siebie.

      Musisz uwierzyć we własne siły, we własną wartość i w swoje
      wewnętrzne i zewnętrzne piękno - bo na pewno je masz. Masz wspaniałą
      okazję coś w sobie zmienić, nieco zadbać o wygląd jeśli uważasz, że
      się zaniedbałaś, zmienić kolor włosów, umalować się, kupić ładny,
      seksowny łaszek i zachwycić, zdziwić i pozytywnie nakręcić męża po
      każdym powrocie z jego "akademickiego weekendu".

      Mąż na pewno Cię mocno kocha, a to, że spodobała mu się inna kobieta
      nie od razu oznacza, że odejdzie od Ciebie - przecież to
      nierozsądne. Jeśli czujesz zagrożenie, zawalcz sobą, swoją osoba,
      swoimi największymi atutami, a wtedy mąż zauważy, że skończyła się
      małżeńska monotonia, a jego Zona jest nadal atrakcyjną i bardzo
      mądrą kobietą.

      Powodzenia.
Pełna wersja