kryzys czy koniec milosci?

09.07.09, 09:45
Pisze tu aby sie wyzalic wygadac i posluchac co wy o tym myslicie. Otóz
jestemy małzenstwem od 2 lat parą od 5. Mamy 2-letniego synka. Ostanio w
naszym małzenstwie bardzo źle sie dzieje, moj maz odzywa sie do mnie tylko w
sprawach sluzbowych, bardzo czesto sa dni kiedy zamieni ze mna 3 zdania i na
tym koniec... Całymi dniami go nie ma wychodzi rano i wraca wieczorem, a gdy
jest juz w domu to rozmawia godzinami prze telefon i nawet nie zapyta sie co u
nas slychac. Kidy przychodzu niedziela albo spi caly dzien albo idzie do
kolegow. a na moje pretensje odpowiada ze nie widuje sie z nimi codziennie,
mimo ze mojego syna tez przezcaly tydzien nie widzi bo jak wychodzi to jeszcze
spi a jak wraca to juz spi... ale to nic woli pobyc z kolegami mimo ze jest to
jeden dzienw tygodniu gdzie moglibysmy go spedzic razem. On nie widzi
problemu w ogole... Olewa nas z premydytacja... od tygodnia spi w drugim
pokoju. Nawet nie pamietam kiedy zesmy sie kochali, kiedy mnie pocalowac. Mówi
ze robie mu problemy i wymysłam sobie glupoty! probowalam roznych sposobow,
obrazanie sie nic nie daje bo go i tak nie ma w domu a jak jest to i tak ze
mna nie rozmwia... wrzskiem tez nic nie zdzialam, bo ma to centralnie w
tylku... rece mi opadaja...
    • wanioliowa Re: kryzys czy koniec milosci? 09.07.09, 10:28
      koniec miłości, definitywnie.

      Masz prostą sytuację - i 100 powodów by odejść. Sądzę że płakać po tobie nie
      będzie. Znajdziesz szybko meżczyzne marzeń - zapomnij o tym buraku.
    • kar_ol85 Re: kryzys czy koniec milosci? 09.07.09, 11:47
      hej, ja chyba mam podobnego wybranka, czasem mam wrażenie że się gdzieś zapada w
      inny świat przez parę dni nie ma z nim kontaktu, na każdą odpowiedź burczy, a
      mnie szlag wtedy trafia, płacze krzyczę i nic. Tak może być przez cały tydzień.
      Ja po płaczach i krzykach zostawiam go w spokoju nie odzywam się nie dzwonie w
      ciągu dnia nie pisze sms-ów, jak się o coś zapyta odpowiadam chłodno, po jakimś
      czasie jak już oboje się wyciszymy siadam obok niego i pytam: O co chodzi? i
      powiem ci że działa. mówi od razu że ma problemy w pracy, że czymś się martwi,
      że go zdenerwowałam jakimś głupstwem, ma taki charakter, lubi przebywać sam ze
      swymi ważnymi myślami i problemami i dopiero jak przetrawi i przemyśli może o
      tym pogadać, a czasem po prostu chce uciec od wszystkiego i być całkiem sam ja
      wtedy umawiam się z kumpelami lub jadę do mamy na 2 dni, pomaga. Ja kiedyś też
      myślałam że po pierwszym razie takich fochów że to koniec, ale każdy ma inne
      potrzeby on musi czasem być sam, trzeba to zrozumieć mi było ciężko na początku
Pełna wersja