Dodaj do ulubionych

Małżeństwo to udręka dla mnie!

13.07.09, 14:38
Małżeństwo to udręka - wiem, co piszę. Pewnie niektóre z Was-
szczęśliwe mężatki nie zgodzą się ze mną.
A moja historia jest taka....
Początkowo love story..motylki w brzuchu, my tylko dla siebie,
itd.Nie widziałam życia poza nim, ale nie widziałam też jego wad-był
dla mnie księciem z bajki, a teraz jest monotonnym koszmarem.
Byliśmy pewni, że chcemy byc razem na zawsze-pobraliśmy się (ja 19
lat, a on 23 lata). Wszyscy zszokowani, że tak wcześnie (podejżenia,
że ciąża-ale to nie to), poprostu się kochaliśmy. Nasi rodzice też
wcześnie się pobrali, więc nie widzieliśmy w tym nic złego. Potem
powoli zaczynał się koszmar-o wszystko czepianie, chorobliwa
zazdrośc, a na wszystkie zarzuty reagowałam płaczem. Ludzie
widzieli, że jestem inna, często smutna, itd. Ale ja tego nie
widziałam. Nadal był księciem, tylko takim co się mnie ciągle czepia
i powoduje u mnie łzy, a nie radośc. Awantury o wszystko: zbyt
obcisłe spodnie, pasek za bardzo błyszczący, a to, że się
uśmiechałam do obcego chłopaka (a tak nie było), na basen jak chcę
pójśc to pewnie po to, żeby swoje ciało pokazywac (a nie popływac) -
ot takie myślenie jest mojego męża. Na konferencje, jak jestem
wysyłana z pracy to awantura gwarantowana-bo pewnie chodzę na nie po
to, żeby kogoś poderwac, w szkole-na studiach też pewnie flirtuję,
itd..itd...dużo trzeba byłoby wymieniac. Początkowo nie zwracałam na
to tak uwagi (płakałam i myślałam, że czymś prowokuję-ale czym?)
Jesteśmy małżeństwem od 3,5 roku. Czy się coś zmieniło? Może tylko
to, że teraz często nie mówię co myślę-bo to się kończy zawsze
wyzwiskami i kłótniami.
W niczym tak naprawdę nie jesteśmy zgodni-zawsze są małe kłótnie,
które potem rosną. Obydwoje podnosiliśmy na siebie ręce, brak
szacunku, zazdrośc to wszystko nas niszczy.
Czuję się jak w więzieniu...ciągle mnie wypytuje gdzie byłam, co
robiłam, a jak zapomnę czegoś powiedziec to awantura że kłamię, albo
awantura że wcześniej nie powiedziałam co miałam w planach robic.
Brak zaufania męża do mnie to też po części moja wina, bo wcześniej
go okłamałam, np. kiedyś byłam z mamą w kinie i mu o tym nie
powiedziałam, bo byłam na niego zła - wypominał mi to przez pół roku
przy każdej awanturze. Jak mu czegoś nie powiem, to jest awantura, a
jak mu powiem to też jest awantura-tylko że dłużej trwa, bo wtedy
kłóci się do momentu aż zrobię to co miałam w planach. Jestem
tłumiona, mam odcięte skrzydła. Nic nie mogę z nim zdziałac bo przed
wszystkim mnie hamuje.
Jestem poprostu zmęczona...co ja mam zrobic, żeby odżyc?
Powiem tak...byłabym zdecydowana się z nim rozwieśc, ale tu jest
poważny problem: mamy córeczkę półtoraroczną. Obydwoje ją bardzo
kochamy, ale nie potrafimy się nie kłócic. Poza tym wiem, że mąż
bardzo by walczył ze mną. Nie wiem, co mam robic. Może Wy macie
jakąs receptę, co zrobic?
Obserwuj wątek
    • horpyna4 Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 13.07.09, 15:04
      Mamy receptę, ale już za późno, żeby ją zrealizować: nie pakować się
      w takie związki.

      A co teraz?

      Teraz to kup sobie dyktafon i nagrywaj awantury męża. W razie czego
      będziesz mieć dowody, że nie zwariowałaś i nie wymyślasz sobie tego
      wszystkiego.

      Jeżeli dojdzie do rękoczynów ze strony męża (a jest to bardzo
      prawdopodobne, bo człowiek chory z zazdrości może nie panować nad
      sobą), to NATYCHMIAST zgłaszaj to na policję i rób obdukcję.

      Jeżeli masz wśród rodziny lub znajomych kogoś godnego zaufania, to
      opowiedz mu o wszystkim i poproś o pomoc. Ta pomoc może być różna,
      zależna od okoliczności. Czasem dobrze, jak ktoś "z zewnątrz" powie
      takiemu typkowi parę słów, a czasem po prostu zadzwoni, czy dobrze
      się czujesz. I ewentualnie będzie świadczyć w sądzie...
      • secondmichaela Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 13.07.09, 15:32
        Dzięki za informacje. Mieszkamy u moich rodziców, w domu (my na
        górze, a rodzice na dole) więc pomoc zawsze jest. Parę razy z niej
        korzystałam i awantury w domu były poważne między mężem a rodzicami,
        ale co z tego (zawsze to moja wina i moich rodziców-wg męża wszyscy
        się go czepiają). Jak się mój mąż zdenerwuje, ja go słownie obrażę,
        itd to nie chce mnie z pokoju wypuścic, dopóki go nie przeproszę np.
        i wygląda agresywnie (wtedy się go boję, ale nie daję tego po sobie
        poznac), potem są przepychanki (chcę się z pokoju wydostac), pięści
        też były (wielki siniak na ramieniu i na nogach siniaki). Tylko to -
        nic więcej, myślę, że nic więcej by nie zrobił, najwyżej bym
        uciekła. Potem się ze mnie śmieje-że robię z siebie sierotkę
        Marysię, że jak bym porozmawiała z kobietami, które są naprawdę bite
        to by mnie wyśmiały, że znowu mam focha i nie mam o co się obrażac,
        bo to przecież moja wina-ta cała awantura, itd.
        Są też dobre chwile-kiedy się z nim zgadzam, kiedy ja nie mam nic w
        planach, kiedy mu poświęcam cały czas i kiedy nic od niego nie chcę.
        To wtedy jest dobrze, jest miły i słodki, itd.
        Co Wy byście zrobiły: żyły w małżeństwie stłumione dla dobra
        dziecka, czy się rozwiodły dla swojego dobra. Ja wiem, że dla
        dziecka najważniejsze jest miec rodzinę-mamę i tatę. Więc jestem
        zrozpaczona, bo jestem pomiędzy młotem a kowadłem.
        • wanioliowa Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 13.07.09, 16:20
          w związku z zaistniałymi sytuacjami - nagrałabym na dyktafon kłótnie i wyzwiska
          jakie pod twoim adresem rzuca. Z siniakami - na obdukcję.
          Na koniec poinformowałabym o rozwodzie - i kazała się wyprowadzić. Zostaniesz z
          dzieckiem = ale też z kochającymi rodzicami w waszym wspolnym domu - wiec
          pozbądź się tego psychopaty - bo on cię krzywdzi.

          Na razie krzywdzi cię psychicznie i trochę fizycznie. Wierz mi lub nie - tylko
          kwestią czasu jest to kiedy zacznie cię serio bić. Poczytaj sobie wątki bitych
          kobiet - przechodziły ten etap w związku w którym jesteś ty. Ale one nie miały
          wtedy odwagi odejść.

          Niebezpieczne jest to, ze zaczynasz sama obwiniać siebie za jego chore
          zachowania (np. to ze poszłaś z mamą do kina) - na serio nie musisz mu się
          spowiadać ani mówić co do minuty co robiłaś.

          Znam 3 dziewczyny które rozwiodły się mając malutkie dziecko - jedna mieszka z
          rodzcicami i ma facetowstręt - dwie mają nowych cudownych mężów, którzy
          adoptowali ich dzieci. Są super rodzinkami - ciebie też to czeka tylko odejdź od
          tego świra.
          • wiewioraonline Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 13.07.09, 16:47
            W pelni zgadadz sie z przedmowczyniami. Dzialaj jak najszybciej! I
            trzymaj sie! Wiem, ze sa bezplatne grupy wsparcia dla dziewczyn w
            Twojej sytuacji, nie wiem z jakiego regionu jestes, ale na pewno
            znajdziesz info w internecie.
            Serdecznie Cie pozdrawiam i zycze powodzenia!
            • olek_01 Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 17.07.09, 15:04
              Zgadzam się z przedpiszcami - poślij tego chorego czlowieka do wszystkich diabłów i nawet się nie zastanawiaj - jest wiele wartościowych facetów a ten idiota niech spada - im prędzej go kopniesz w d*** tym lepiej dla Ciebie i Twojej Córeczki
              • 1rape1 19 -23 ;) gimnazjum 11.08.09, 12:59
                Ciekawe ,z czego żyjecie ,tu również mogą być główne problemy .
          • sikorka68 Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 17.07.09, 15:06
            "nagrałabym na dyktafon kłótnie i wyzwiska
            jakie pod twoim adresem rzuca. "
            Istnieje możliwość próby podważenia autentyczności dowodu, to też nie jest takie
            proste. Kobieta nie może się zgodzić na takie warunki, ale rozwód jest
            ostatecznością. Jedna moja znajoma wystawiła panu walizki i zapowiedziała, żeby
            wrócił, jak się zmieni. Wziął to na poważnie i od lat już są razem. Wiedział, że
            drugiej szansy nie dostanie.
        • horpyna4 Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 13.07.09, 16:29
          Jesteś typową ofiarą z wypranym mózgiem. Dawno już powinnaś była
          wezwać policję, siniaki są wystarczającym dowodem maltretowania.
          Potem będziesz miała wybite zęby i połamane żebra, a on Ci wmówi, że
          jeszcze nie jesteś "naprawdę bita". I oczywiście potulnie się z tym
          zgodzisz.

          Facet znalazł sobie ofiarę, znęca się nad nią fizycznie i
          psychicznie. Ile jeszcze wytrzymasz?

          Nie pytaj mnie, co zrobiłabym na Twoim miejscu. Bo nigdy nie
          wyszłabym za takiego chama, prymitywa i psychola. Małżeństwo to
          zaufanie i wzajemny szacunek.

          Co do dziecka, to wyrastając w takiej rodzinie dzieci powtarzają
          zachowania rodziców. Chłopcy stają się chamscy w stosunku do kobiet,
          a dziewczynki pozwalają sobą pomiatać i wychodzą za mąż w młodym
          wieku za pierwszego lepszego, bo nie wyobrażają sobie, że może być
          inaczej. I rośnie następne pokolenie maltretowanych kobiet. Tego
          chcesz?
          • secondmichaela Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 13.07.09, 16:58
            Nie chcę tego, żeby moja córcia źle się wychowała. Nawet teraz,
            kiedy czytam wasze odp. to wydaje mi się, że to moja wina-te
            kłótnie, bo może gdybym była potulniejsza i umiała z nim lepiej
            rozmawiac to by było dobrze. Byliśmy u psychologa (co prawda tylko 3
            razy), panie psycholog zadawały pytania mężowi: po co pan ją tak
            kontroluje?, co to panu da? dlaczego żona ma się tak panu ze
            wszystkiego spowiadac? Na co on, że wcale mnie nie kontroluje, itd.
            Dzisiaj też sprzeczka-bez powodu:
            Pojechaliśmy z dzieckiem do lekarza, bo córcia jest chora. On po
            wyjściu od lekarza zamiast zacząc rozmowę o leczeniu dziecka itd to
            mówi mi, że on wiedział, że taka jestem (jak on mówi ,,lolitka'', i
            lubię na siebie zwracac uwagę i mnie to kręci, jak się na mnie obcy
            faceci patrzą). Nie wiedziałam o co mu chodzi, ale potem powiedział
            o bluzce-że ma dekolt duży (choc wg mnie i wielu pań, wcale duży nie
            był). Spytał, czy zmienię tą bluzkę przed pójściem do pracy, a jak
            powiedziałam, że nie mam zamiaru się przebierac to powiedział, że on
            też od tej pory będzie się patrzył na biusty innych kobiet itd. A
            mnie to już wszystko jedno. Nie awanturowałam się, no poza tym, że
            powiedziałam że mnie to męczy że się wszystkiego czepia, że zamiast
            myślec jak dziecko wyleczyc to myśli o głupotach i że ja od
            dłuższego czasu myślę o rozwodzie, bo mnie to wszystko męczy.
            A on na to, że mam mu powiedziec, czy chcę się z nim rozwiesc (już
            myślałam, że do pracy mnie nie póści zanim nie powiem), ale nie.
            To nie była kłótnia w naszym przypadku tylko wymiana zdań (ja nie
            chcę się kłócic i już nie reaguję płaczem na te wszystkie przykre
            słowa). No ale co prawda bardzo się dołuję. Gdybym nie pracowała
            tylko była w domu i słuchała jego uwag co mi wolno a co nie to bym
            oszalała.
            • agusia3107 Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 13.07.09, 22:22
              pomyśl o córeczce w jakej atmosferze bedzie dorastac, edzie patrzec na wasze
              awantury i z czasem znienawidzi ojca i ciebie za to, ze pozwalałas na to, ze
              uzadziłas jej takie dziecinstwo. Posłuchaj, moj sasiad, serdeczny przyjaciel
              miał ojca tyrana. Całe jego dziecinstwo, to wspomnienia o awanturach i biciu
              matki, ale ona tez nie miała siły powiedziec dosc i pozwalała na bicie sie itp.
              na to aby dzieci patrzyły i cierpiały. Teraz gdy jego ojciec juz nie zyje, on
              mowi krotko- "mamy spokoj. szkoda, ze tak pozno." Bo skutki dziecinstwa
              pozostaja - ma nerwice, bardzo silna. Nie czekaj tylko uciekaj od tego tyrana.
              • babajaga99 Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 18.07.09, 01:04
                agusia3107 napisała:

                > pomyśl o córeczce w jakej atmosferze bedzie dorastac, edzie
                patrzec na wasze
                > awantury i z czasem znienawidzi ojca i ciebie za to, ze pozwalałas
                na to, ze
                > uzadziłas jej takie dziecinstwo. Posłuchaj, moj sasiad, serdeczny
                przyjaciel
                > miał ojca tyrana. Całe jego dziecinstwo, to wspomnienia o
                awanturach i biciu
                > matki, ale ona tez nie miała siły powiedziec dosc i pozwalała na
                bicie sie itp.
                > na to aby dzieci patrzyły i cierpiały. Teraz gdy jego ojciec juz
                nie zyje, on
                > mowi krotko- "mamy spokoj. szkoda, ze tak pozno." Bo skutki
                dziecinstwa
                > pozostaja - ma nerwice, bardzo silna. Nie czekaj tylko uciekaj od
                tego tyrana.
                Nie uciekaj, tylko wypędź. Wystaw walizki a przed tym zmień zamki.
                KONIEC.
            • kaetchen Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 14.07.09, 15:49
              Nawet teraz,
              > kiedy czytam wasze odp. to wydaje mi się, że to moja wina-te
              > kłótnie, bo może gdybym była potulniejsza i umiała z nim lepiej
              > rozmawiac to by było dobrze.

              Jak byś była potulniejsza, to wcale lepiej byś się nie czuła i
              jeszcze tylko bardziej byś podkręcała swojego męża i jego zapędy.
              Nie daj sobie wejść na głowę.. Niech mąż wie, że nie jesteś jego
              zabawką i jak mu się coś nie podoba, to niech.. idzie sobie precz...

              Tak sobie myślę - że czasem najlepszym sposobem na zazdrość, to
              urządzenie jej samemu zainteresowanemu:) A im bardziej się
              tłumaczysz, tym gorzej dla Ciebie, bo czuje, że ma nad Tobą kontrolę
              i że może wszystko.. Wiem, co mówię. Skoro tak się zachowuje, to Ty
              też mu tak zrób - działa rewelacyjnie i uświadamia pewne rzeczy w
              nieco inny sposób niż zwykłym 'a co z tego masz, że jesteś
              zazdrosny?', etc. On nie rozumie, że to w nim i z nim jest problem.
              Mój jeszcze wtedy nie mąż, też tego nie rozumiał, ale .. zrobiłam mu
              swego czasu takie ataki zazdrości, że chłopak się ocknął. Ale to nie
              było zwykłe 'czemu się na nią gapiłeś?' - tylko 'Ty jesteś taki jak
              wszyscy faceci - Tobie tylko jedno w głowie! Idź sobie do tej
              głupiej zdziry', etc. Nie przebierałam w każdym bądź razie w
              słowach. No i musiał mi się tłumaczyć, czemu jest 5 min później niż
              powinien. I musiał mi mówić dokąd idzie. Dzwoniłam do niego często,
              pytając co robi. Itd, etc. Jak zrozumiał, to mnie przeprosił za
              zazdrość.. i mam spokój od tamtej chwili...:)
              Ale to przewalczyłam co u niego - a musiałam jeszcze zrobić jedną
              rzecz - zmienić moje podejście do sprawy, bo czułam każdorazową
              potrzebę tłumaczenia się z tego co robiłam, żeby tylko on nie czuł
              się zazdrosny... Ale skończyłam wszelkie tłumaczenia - i się
              skończył mój koszmar.
              Teraz jest 10 nieb lepiej niż przed ślubem:) Może warto nad tym się
              zastanowić?:)

              Tudzież wchodzi druga opcja w grę - rozwód:)

              Pozdrawiam ciepło!:)
            • deodyma Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 15.07.09, 17:53

              Nawet teraz,
              kiedy czytam wasze odp. to wydaje mi się, że to moja wina-te
              kłótnie, bo może gdybym była potulniejsza i umiała z nim lepiej
              rozmawiac to by było dobrze.

              ze co???
              to sa Twoje przemyslenia, czy ktos Ci to po prostu wmawia???
              bo ja znam takie przypadki, gdzie w zwiazkach sa awantury, wyzwiska,
              ktore wszczynaja wlasnie mezowie i co slysza zony?
              ze to ich wina, bo gdy chlop sie awanturyje, one powinny milczec ,
              ustepowac , chodzic na kompromisy, bo inaczej zostana sama a chlop
              je zostawi.
              takich dobrych rad udzielaja zazwyczaj tesciowe:)
              • sanna.i Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 17.07.09, 14:32
                Moja teściowa też mi udzieliła kiedyś takiej "dobrej rady". Zjechałam ją tak,że
                się przez kilka miesięcy nie odzywała. A potem już nie ośmieliła się udzielać mi
                takich rad ;) Było dokładnie tak samo, facet zawinił, żeby sobie ulżyć
                nawrzeszczał na mnie i...trafiła kosa na kamień.
                • al_bundy123 Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 18.07.09, 08:33
                  ale jak rozumiem ty możesz wrzeszczeć do woli na męża prawda czy tylko źle
                  odebrałem twoją wypowiedź ??
            • tojatojatoja Zespół Otella? 17.07.09, 12:06
              Poczytaj: pl.wikipedia.org/wiki/Zespół_Otella
              Ten zespół czasem występuje nawet u mężczyzn, którzy nie są alkoholikami.

              To bardzo groźne zaburzenie i czasem kończy się zabójstwem kobiety.
            • zabamala Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 17.07.09, 16:01
              Kochana!
              Uciekaj, tyle ci powiem, zrób to dla siebie i dziecka. Czy ty
              naprawdę myślisz, że dziecko nie widzi i nie odczuwa tego napięcia
              między wami? Czy ty myślisz, że dziecko nie czuje że ty jestes
              smutna i nieszczęśliwa?!!!
              Miałam dokładnie taką sama sytuację, zaczęło sie od poszturchiwań, a
              skończyło się na okładaniu pięścią i kopniakach. I zawsze to ja
              byłam winna. Ubierać musiałam się tak jak ON mi kazał, wyzywał mnie,
              upokarzał, twierdził że jestem głupia, przwerażliwiona i to ON musi
              mi mówić jak mam żyć i co dla mnie jest najlepsze. Czułam się tak
              jak ty, zaszczuta zastraszona. Tylko byłam w gorszej od ciebie
              sytuacji bo nikt z moich bliskich nie wiedział o moich problemach.
              Ukrywałam je ponieważ uważałam, tak jak ty ze - to ze mną coś nie w
              porządku. Miałam córeczkę 1,3 mies. i mieszkanie po babci. Po
              kolejnej awanturze powiedziałam: dość. Spakowałam go i wystawiłam
              walizki na korytarz, zamknęłam drzwi i pojechałam do rodziców. Nie
              powiem, że było łatwo z nim walczyć. Straszył mnie, porwał mi
              dziecko, napadł na mnie w domu rodziców, nie stawiał sie na
              rozprawy. Ale z perspektywy lat wiem, że było warto. Niedawno moja
              dorosła już córka podziękowała mi za to, że uciekłam od niego i
              dałam jej szansę na normalne dzieciństwo i życie bez lęku.
              Uciekaj, proszę cię ratuj siebie i dziecko.
            • smeenus Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 25.12.09, 22:23
              tak tylko z ciekawości zapytam - skoro córeczka jest chora i jedziecie do
              lekarza to po jakiego grzyba zakładać bluzkę z dużym biustem?
              A może ten medal ma drugą stronę?
              Tak tylko pytam...
          • adellante12 Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 18.07.09, 01:07
            horpyna... lecz się kobieto. Biedny domorosły psychologu..
            Nie przelewaj swojego żalu do swiata na wszsytkich innych.
        • lustro.z.mosiadzu Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 17.07.09, 13:45
          masz dopiero 24 lata, przed Toba cale zycie, najfajniejsze lata. Nie
          marnuj dluzej czasu z tym glupkiem. Wiem co mowie, sama zmarnowalam
          z chorym na zazdrosc palantem 6 lat. szrpanie, wyzwiska,
          szpiegowanie, tlamszenie itd. w koncu powiedzialam dosc, spakowalam
          rzeczy i odeszlam. niepowiem ze bylo latwo. bylo ciezko przez
          pierwszych kilka tygodni. a teraz po 5 latach codziennie dziekuje
          Bogu ze to zrobilam. teraz wiem co to jest MILOSC a nie zwiazek
          toksyczny.
          mozesz albo odejsc i zniesc kilka ciezkich miesiecy; albo zostac a
          majac 50 lat zaplakac nad zmarnowanym zyciem bez milosci.

          pozdrawiam
        • staan2 Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 17.07.09, 13:53
          Mój Boże, jak bym czytała o sobie. Tylko ja na szczęście nie wpakowałam się w
          małżeństwo i dziecko.
          Jest jedno, jedyne rozwiązanie - rozwód. Tego typu nie zmienisz i lepiej nie
          będzie. Dopiero jak się rozstaniecie to odetchniesz i zobaczysz jakim koszmarem
          było Twoje życie.
          Jesteś młodziutka i szkoda go marnować z takim typem. Jak byś chciała pogadać to
          pisz na @.
          Pozdrawiam,
          A.
        • sikorka68 Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 17.07.09, 14:59
          "Potem się ze mnie śmieje-że robię z siebie sierotkę
          Marysię, że jak bym porozmawiała z kobietami, które są naprawdę bite
          to by mnie wyśmiały, że znowu mam focha i nie mam o co się obrażac,
          bo to przecież moja wina-ta cała awantura, itd."

          Zgódź się z nim: tak mam focha, bo nie radzę sobie z małżeństwem. Potrzebuję
          pomocy psychologa, idź ze mną proszę itd. Tam wszystko opowiesz, najlepiej przy nim.
          To propozycja, a sama powinnaś wiedzieć jak to rozwiązać. Zanim podejmiesz
          decyzję o rozwodzie wykorzystaj wszystkie możliwości ratowania go. On potrzebuje
          pomocy i mu ją daj- podstępem, bo sam nie pójdzie.
          • sikorka68 Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 17.07.09, 15:10
            Sorki, nie wiedziałam, że już byliścvie. Postaw się, nie ma prawa do takiej
            zazdrości, wystaw walizki i zobacz, co będzie.
        • emesz3 Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 17.07.09, 18:17
          inni udzielili CI sporo rad, teraz powinnaś zadecydować

          p/s a ja w związku z powyższym (i nie tylko) mam pytanie do dziewczyn/kobiet/pań:
          gdzie wy znajdujecie takich dupków ?
        • agrrest Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 17.07.09, 18:43
          dziewczyno, bzdura! dla dziecka najwazniejsze to miec poczucie bezpieczenstwa,
          szczesliwe dzieci to dzieci szczesliwych rodzicow. niestety wiele malzenstw
          mysli ze chwalebnie poswiecaja sie dla swoich zieci, ale robia im tylko krzywde.
          jako matka daj swojej corce przyklad - naprawde chcesz zeby wychowala sie w
          przekonaniu ze mezczyzna ma a prawo tak traktowac? wiesz ile razy bedzie bala
          wyjsc z pokoju jak sie bedziecie klucic i jak jej serce bedze podchodzilo do
          gardla przy waszych rozmowach, czy zaraz nie wybuchnie klutnia.

          dziewczyno, jestes mloda, pewnie tez troche cie przeraza perspektywa zmiany, ale
          na litosc pana - ten facet wszedl z buciorami do domu twoich rodzicow i sie
          bezczelnie panoszy. i przykro mi o tym mowic, ale on cie nie szanuje, traktujac
          cie ja swoja wlasnosc, a ty utwierdzasz go w przekonianiu ze tak moze, bo zyjesz
          z tym 3 lata. wywal go z domu, albo wroci akceptujac Twoje warunki, albo nie
          wroci, a ty bedziesz mogla w koncu zaczac budowac szczesliwe zycie!

          POWODZENIA!!! NIE DAJ SIE, ZYCIE JEST ZA KROTKIE!!!
        • pasarela Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 17.07.09, 21:30
          Najlepsza dla Was jest terapia małżeńska, sami sobie nie
          poradzicie.Twój mąż jest zbyt zazdrosny.Ktoś doswiadczony tylko może
          mu to uswiadomić .
        • heniahenkowska Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 17.07.09, 21:36
          Ja Ci dam dobrą radę. Mój mąż też podniósł na mnie łapska. Ze trzy razy. Bez
          przegięć, ale podniósł. Raz doprowadził mnie tym do takiej ostateczności,
          że...że mu oddałam. No, oddawałam to nie raz - w babskim stylu,ale wtedy się
          zawzięłam. W mgnieniu oka przypomnialam sobie w mysli wszystko, co zasłyszałam o
          samoobronie - że nie liczy się siła fizyczna, umiejętności,etc... najbardziej
          liczy się psychika. Ułamki sekund trwała moja mobilizacja psychiczna i
          przywrócenie obrazków z filmów o drechach...oddałam mu raz a porządnie. Tak, że
          wylądowal na pogotowiu i 2 tygodnie chodził ze szwami. Więcej mnie nie tknął.
        • tytanya Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 18.07.09, 07:44
          Rozwód i kropka.
          I po co Ty dziewczyno tak pędziłaś do tego ślubu?
        • monykar Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 21.09.09, 10:08
          Dla dziecka to najważniejsze jest mieć szczęśliwa i wesołą mamę. Mała na pewno
          widzi jak cię twój mąż traktuje i przez to w przyszłości może być tak samo
          traktowana przez swojego męża.
          Jak będziecie mieli dobry dzień to usiądźcie i porozmawiajcie najlepiej wynotuj
          co ci przeszkadza, a jeszcze lepiej najpierw powiedz mężowi o czym byś chciała
          porozmawiać żeby on też mógł przygotować się do tej rozmowy. Jeżeli będzie źle
          reagował na rozmowę to spytaj czy byście się nie umówili z jakimś psychologiem
          osobą postronna która was wysłucha i poradzi możesz postawić ultimatum, że
          jeżeli się nie zgadza to od razu może się wyprowadzać. Najważniejsza jest
          rozmowa i dzięki niej można dużo małżeństw uratować, ale na pewno nie za cenę
          twojego szczęścia. Nie tylko ty masz obowiązek scalać ten związek i trzymać
          małżonkowi palec w d... by był zadowolony i wszystko było ok.
          • monykar Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 21.09.09, 10:27
            też nie doczytałam że u psychologa byliście to teraz to już zostaje wystawienie
            walizek. Ostatecznie pójdźcie do psychologa mężczyzny ale pewnie będzie cie
            podrywał
      • heniahenkowska Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 17.07.09, 21:32
        A w jakie związki się pakować? Przecież dziewczyna pisze, że było wspaniale. To
        znaczy co? Nie pakować się we wspaniałe związki? Albo: jak przewidzieć, co
        będzie dalej? Tak mi się dotychczas wydawało, że ludzie biorą slub albo z
        miłości (bo jest wspaniale), alboz ciąży. W drugim przypadku źle, a w
        pierwszym...jeszcze gorzej? Jakaś niepełna ta recepta.
        • monykar Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 21.09.09, 10:29
          Najgorzej jak ludzie nigdy się nie kłócili przed ślubem. Potem wychodzi ludzie
          dużo przed sobą udają mężczyźni jak i kobiety i potem wychodzi.
    • majaa Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 14.07.09, 00:00
      Twój mąż jest chorobliwie zazdrosny. To można i trzeba leczyć, im
      wcześniej tym lepiej. Więc nie ma na co czekać, tylko pogadajcie
      szczerze i spróbuj namówić męża na wspólną terapię.
    • zmija_koralowa Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 14.07.09, 22:53
      Mieszkacie w domu Twoich rodziców. A co oni na to? Nie rozumiem dlaczego nie
      wystawią Twojego męża za drzwi? A może Twój ojciec traktuje Twoją mamę
      podobnie? A Ty powielasz schemat,jak to już zostało napisane na tym wątku?
      • secondmichaela Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 15.07.09, 10:16
        Dziękuję za wasza odpowiedzi. Moja nieciekawa sytuacja ciągnie się
        praktycznie od początku małżeństwa. Mój mąż był 3 razy wyrzucany z
        domu (tak jakby wyrzucany, tzn. mówił, że jak tak to się wyprowadza
        a ja, że niech się wyprowadza). Za każdym razem się z nim godziłam.
        Przychodził przepraszał, itd. Niektóre dziewczyny może mnie
        zrozumią. Bo przecież 100% zły nie jest: nie pali, nie pije,
        opiekuje się dobrze dzieckiem, jak jest dobrze mówi mi komplementy
        itd. Czasem sama się zastanawiam czego od niego chcę, ale jak się
        zaczynamy kłócic (mówi do mnie, że mi może zęby powybijac jak go
        rozzłoszczę, itd) - to wiem, że dobrze nie jest.
        I takie to moje życie jest. Nie potrafię byc konsekwentna, boję się,
        że gdy naprawdę nie będziemy razem, tj. będziemy rozwiedzeni to
        będzie gorzej. Dlaczego, bo mój mąż wtedy mówi, że on będzie
        walczył, że będzie okropnie podły, że dziecku będzie opowiadał,
        jakim to złym człowiekiem jestem, itd.
        • zmija_koralowa Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 15.07.09, 17:28
          On cię straszy - to element jego pogrywek z tobą, bada teren na ile
          może sobie pozwolić, jak cię zastraszyć żebyś jeszcze bardziej
          podkuliła ogon. Z moim exmężem, który dowalał mi psychicznie
          mowilismy zgodnym chórem tylko w jednej sprawie: dziecka. problemy
          zaczęły sie kiedy go powiadomiłam o złożeniu pozwu. Tez mnie zaczął
          straszyć, że "zabierze mi dziecko" i inne takie...
          Przyznam, że cię nie rozumiem. Jesteś całkiem bezwolna, bo
          niekonsekwentna to za mało powiedziane. I tak naprawdę chcesz
          wierzyć w jakis cud, ktory przecież się nie wydarzy. Będzie tylko
          gorzej, a rosnące dziecko będzie na to patrzyeć. Z czasem może i ono
          zacznie obrywać.
          Jesteś z tym sadystą dla "dobra dziecka"??? Zrozum, że robisz
          dziecku najwiekszą krzywdę.
          Boisz się że sobie ekonomicznie nie poradzisz? A teraz to tak słodko
          jest? Chcesz płacić za chleb podbitym okiem i złamaną ręką?
          Potrzebujesz seksu? Czy na pewno z facetem który przed chwila wyzwał
          cie od szmat i pobił ?
          CO CIĘ DO CHOLERY PRZY NIM TRZYMA ???
          • horpyna4 Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 15.07.09, 17:50
            Najgorzej, że córeczka wychowana w takiej rodzinie będzie uważała,
            że w małżeństwie tak właśnie musi być. I potem sama wyjdzie za
            sadystę, który ją będzie maltretował, a ona to będzie znosić. Bo
            skąd ma wiedzieć, że powinno być inaczej?

            Czy założycielka wątku chce tego dla swojej ukochanej córeczki?
          • secondmichaela Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 15.07.09, 18:01
            Nie wiem:(
            -Może to, że dla córki jest bardzo dobry, troskliwy (tu nic mu
            zarzucic nie mogę), bardzo kocha dziecko.
            -może to, że ilekroc jakąs awanturę sobie przypomnę i zachowanie
            męża to sobie tłumaczę, że to moja wina (zresztą zawsze on tak
            powtarza, że to ja pierwsza go przezwałam, sprowokowałam, popchnęłam
            itd)
            -może to że myślę, że problem jest we mnie-ja mam zły charakter
            (może) a on jest taki cierpliwy, że mnie znosi (też tak mówi)
            -może to, że jak się z nim rozwiodę, to mogę poznac faceta gorszego,
            albo takiego samego, który w dodatku nie będzie tak kochał córki jak
            mój obecny mąż.
            -może to, że kiedy jest dobrze to on potrafi byc czuły, mówic
            komplementy, itd.

            Moje życie to ciągła huśtawka: jednego dnia jest dobrze, a drugiego
            dnia kłótnia o głupotę, tj:
            wczoraj znalazłam w jego kieszeni od koszuli rachunek za remont
            mieszkania z 2007 r , podarłam go i wyrzuciłam - bo niby po co mu
            ten rachunek. (wiem, że grzebac w kieszeni nie można, ale spał a
            koszule zostawił do prania). Mąż wraca późno z pracy - ok. 23.
            Zawsze robię mu obiad i podaję. Jak przyszedł z pracy obiad czekał,
            a on do mnie z pretensją, że wyrzuciłam ten rachunek (nie uzasadnił
            nawet po co mu on był) i że mam mu oddac itd. Zamknął się ze mną w
            kuchni i zaczął krzyczec na mnie (nadmieniam, że dziecko spało) i
            tak blisko podchodzic, agresywnie - jakby chciał coś zrobic. Ja
            mówię grzecznie, że chcę wyjśc z kuchni, a on mnie wypuścic nie
            chciał, powiedział, że jak mu nie oddam rachunku to mnie nie
            wypuści. I jeszcze, że mam go przepraszac i że jak go nie przeproszę
            to się wyprowadza, więc krzyknęłam (poniosło mnie), żeby się
            wyprowadzał. Po paru wyzwiskach na mnie wyszłam z tej kuchni i
            poszłam spac do pokoju obok. A nad ranem kazał mi powiedziec, czy ma
            się wyprowadzic. Ja powiedziałam, żeby robił co chce, bo mi wszystko
            jedno (już 3 razy się wyprowadzał, albo był wyrzucany).

            Tak wygląda moje życie i co Ty na to?
            • zmija_koralowa Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 15.07.09, 18:41
              secondmichaela napisała:

              > Nie wiem:(
              > -Może to, że dla córki jest bardzo dobry, troskliwy (tu nic mu
              > zarzucic nie mogę), bardzo kocha dziecko.

              Ale niebawem może zacząć przenosic agresje i na małą.

              > -może to, że ilekroc jakąs awanturę sobie przypomnę i zachowanie
              > męża to sobie tłumaczę, że to moja wina (zresztą zawsze on tak
              > powtarza, że to ja pierwsza go przezwałam, sprowokowałam,
              popchnęłam

              Wszystko już jedno czyja - nie pasujecie do siebie, nie dogadacie
              się bo przynajmniej w nim nie ma takiej woli, a tobie ze
              zrozumiałych względów nerwy też puszczają.

              > -może to, że jak się z nim rozwiodę, to mogę poznac faceta
              gorszego,
              > albo takiego samego, który w dodatku nie będzie tak kochał córki
              jak
              > mój obecny mąż.

              I tu jest pies pogrzebany. Ty po prostu uważasz, że musisz mieć
              faceta, wszystko jedno jakiego, bo bez faceta będziesz
              bezwartościowa. Najlepiej z paragonem z USC albo kościoła. Gdybyś
              sobie znalazła innego teraz, to od męża byś odeszła, ale będziesz
              przy nim trwać BO PRZECIEŻ JAKIŚ FACET ZAWSZE MUSI BYĆ

              > -może to, że kiedy jest dobrze to on potrafi byc czuły, mówic
              > komplementy, itd.
              >
              > Moje życie to ciągła huśtawka: jednego dnia jest dobrze, a
              drugiego
              > dnia kłótnia o głupotę

              Obydwoje jestescie niedojrzali.... Z tym rachunkiem to typowe widły
              z igły jakie potrafi zrobić parnter kiedy chce przyp* drugiej
              stronie...

              >jak go nie przeproszę
              > to się wyprowadza, więc krzyknęłam (poniosło mnie), żeby się
              > wyprowadzał. Po paru wyzwiskach na mnie wyszłam z tej kuchni i
              > poszłam spac do pokoju obok.

              No właśnie, bąknęłąś coś w mankiet i sobie poszłaś zamiast
              przypilnować żeby się szybko spakował i dokładnie zamknąć za nim
              drzwi. jak on ma poważnie traktowac propozycje wyprowadzki, kiedy ty
              ją traktujesz niepoważnie? Tak wykrzykujesz byle wykrzykiwać.

              A nad ranem kazał mi powiedziec, czy ma
              > się wyprowadzic. Ja powiedziałam, żeby robił co chce, bo mi
              wszystko
              > jedno (już 3 razy się wyprowadzał, albo był wyrzucany).
              >
              > Tak wygląda moje życie i co Ty na to?

              Wyprowadź go, a nie strasz. On wie, że sie boisz zostać "niepełną"
              kobietą, bez faceta. Może pochodzisz z małej miejscowości, boisz
              się, że cie ludzie na jezyki wezmą... Ważniejsze dla ciebie co
              ludzie gadają czy własne życie i zdrowie? (psychiczne też)
            • jodie22 Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 17.07.09, 13:13
              Facet szantażuje Cię emocjonalnie, z tego można wyjść, możesz oczywiście
              spróbować znaleźć dobrego terapeutę, ale jeżeli doszło do tego że zaczyna Cię
              bić to lepiej rozwiedź się i nie tylko dla swojego dobra, ale przede wszystkim
              dla dobra dziecka.
              Nie musi bić też córki żeby ją skrzywdzić, wystarczy że się nad Tobą znęca, ona
              to widzi i nie masz pojęcia co się dzieje w jej małej główce, zniszczy Małej
              życie jak z nim zostaniesz.
              pozdrawiam i trzymam kciuki za dobrą decyzję.
              • jodie22 Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 17.07.09, 13:16
                Aha, polecam książkę "szantaż emocjonalny" - zrozumiesz jak działa to Wasze błędne koło, ale pomóc możesz sobie i córce tylko Ty sama.
        • deodyma Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 15.07.09, 17:56

          Bo przecież 100% zły nie jest: nie pali, nie pije,
          > opiekuje się dobrze dzieckiem, jak jest dobrze mówi mi komplementy
          > itd. Czasem sama się zastanawiam czego od niego chcę, ale jak się
          > zaczynamy kłócic (mówi do mnie, że mi może zęby powybijac jak go
          > rozzłoszczę, itd) - to wiem, że dobrze nie jest.


          jeszcze go bronisz?
          no to super:D
          zycze Ci zatem powodzenia.
          zyj sobie ze swoim mezulkiem i usprawiedliwiaj go dalej:)
          marnuj sobie zycie, bo w koncu to robisz na wlasne zyczenie:D
        • michal747 Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 17.07.09, 14:42
          Tak.., dla "dobra" dziecka daj się zakatować..
          Jak już Cię nie będzie na pewno wychowa córkę na wspaniałą osobę, da
          jej dużo ciepła i miłości. I na pewno nie bedzie miał nic przeciwko
          jej dekoltom i chłopakom. No może czsem jak go sprowokuje to
          przywali. Z miłości.
        • monykar Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 21.09.09, 10:33
          masz rodzinę, ma kto cię wspierać, wystawiaj walizki i pisz pozew o rozwód. I
          bądź szczęśliwa
      • secondmichaela Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 17.07.09, 17:59
        To właśnie prawda. Jak byłam mała, bardzo chciałam, żeby mama
        zostawiła tatę - źle ją traktował, itd. Napatrzyłam się na to.
    • deodyma Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 15.07.09, 17:45
      co mozesz zrobic?
      rozwiesc sie i tyle.
      bedzie coraz gorzej a Ty mloda jeszcze jestes.
      nie szkoda Ci zycia?
      • wielorak Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 15.07.09, 20:29
        głupotą jest podejmowanie decyzji o ślubie kiedy widzi się tylko
        księcia z bajki. Tak naprawdę nie istnieja ludzie idealni.
        Najrozsądniejsza decyzja to ta, którą podejmuje się świadomie,
        znając wady i zalety partnera. To jest chyba klucz sukcesu.
        • pan_i_wladca_mx Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 15.07.09, 21:27
          nie no przestan, przeciez nie pali i nie pije, toz to ideal, ile autorka byla z
          nim przed slubem? rok? dwa? kiedy kobiety obczaja, ze znaim spaprza sobie i
          swoim przyszlym dzieciom zycie, nalezy zastanowic sie ze 2 razy? a nie slub bo
          lans na osiedlu, bo fajnie byc gwiazda wieczoru, bo ja tak chce i juz.
          • tepetoja Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 17.07.09, 11:42
            acha! rozumiem, że macie dziecko. To już gorsza sprawa - nie pozwalaj sobą
            manewrować, bądź konsekwentna.
            Warto pamiętać o tym, że tacy faceci są agresywni wobec kobiet ULEGŁYCH - więc
            nie popełniaj tego błędu. Nie ulegaj, uczciwie i konsekwentnie nie daj sobą
            pomiatać. Tak jak ci ludzie doradzają - zbieraj dowody jego agresji, nagrywaj,
            rób obdukcje - bo w razie czego nie będziesz bezsilna.
            • tepetoja nie ma nic gorszego jak uległość wobec chama 17.07.09, 11:44
            • nola9 Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 17.07.09, 14:31
              nieprawda ze tylko wobec uległych!!!
      • wielorak Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 15.07.09, 20:33
        jedna wielka przesada, ja czasami w żartach z przepychankami miałam
        siniaki. Wystarczy gdy ktoś mnie mocniej przytrzyma i już mam
        siniaki. Obdukcję można robić ale to nie jest rozwiązanie problemu.
        Spróbuj podejść do tego z innej strony. Porozmawiajcie! Wróćcie
        wspomnieniami do dawnych chwil. Zaakceptujcie siebie! Powodzenia.
        • puzuna Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 17.07.09, 00:15
          co możesz zrobić?rozpędzić się i pierdyknąć baranka o ścianę, może
          sie ogarniesz
          • tepetoja uciekaj Dziewczyno zanim dzieci nie macie! 17.07.09, 11:37
            - szkoda, że nie pomieszkaliście kilka misięcy razem jeszcze przed ślubem. Wtedy
            tacy książęta z bajki odkrywają swoje prawdziwe ja.
            Jeśli to tego choć troche popija - rozwiedź sie jak najszybciej.Nie łudź sie -
            nigdy nie będzie lepiej. Stłamsi cie, zniszczy i nie pozwoli abyś sie
            rozwijała. Jestes młoda - prędko staniesz na nogi.
            • clepsydra Re: uciekaj Dziewczyno zanim dzieci nie macie! 17.07.09, 11:58
              Jestem facetem, z 1sza kobieta tez tak mialem, ale doroslem i juz nie jestem
              zazdrosny :-)
    • zly_czarodziej Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 17.07.09, 11:59
      Chętnie usłyszałbym wersję męża.
    • agnienienia Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 17.07.09, 12:17
      Dziewczyno, uwolnij się od tego dręczyciela sadysty!
      Wiem co piszę, wytrzymałam z takim typem 4 lata, a właściwie
      zmarnowałam 4 lata. Naszczęście nie mieliśmy dzieci, niemieliśmy, bo
      szybko zorientowałam się w co wdepnęłam i zrobiłam wszystko, żeby
      dzieci nie mieć! Rozwód był dla mnie wybawieniem, ulgą i wielkim
      szczęściem. Byłam osobą zgorzkniałą, smutną, mającą bardzo niską
      samoocenę (miałam wtedy 25 lat), szybko stałam się normalną wesołą
      dziewczyną, mającą swoje plany, przyjaciół, ciekawe życie:).

      Rozwiedź się z nim to jedyne dla Ciebie sensowne wyjście, a dla
      dziecka to lepiej, jak nie będzie świadkiem psychopatycznych
      zachowań ojca wobec matki i braku szacunku.
      Nie tkwij w takim toksycznym związku, nic twojego męża nie zmieni,
      nie wierz w to, będzie coraz gorzej. Zacznij normalnie żyć i
      pamiętaj, że to ON zachowuje się w chory sposób, NIE TY!!!!!!

      Mam w tej chwili 35 lat, od 5 lat, wspaniałego męża i dwoje dzieci,
      jest mi dobrze, a do tamtego nawet w myślach nie wracam!
      • secondmichaela Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 17.07.09, 12:29
        Bardzo dziękuję za wasze rady. Agnienienia miałaś ,,szczęście'', że
        dzieci razem nie mieliście. Wtedy można się od człowieka na zawsze
        odciąc. A mnie paraliżuje strach, że z chwilą rozwodu zacznie się
        mordęga i walka o dziecko:( Mąż jest bardzo niedojrzały (ja zresztą
        też-skoro go sobie wybrałam) - do dziecka mówi na mnie złe słowa (że
        głupia jestem, itd) - córcia jest mała-ma 1,5 roku. Ale przecież
        wkońcu urośnie i będzie rozumiała znaczenie tych słów.

        Co do tego, jak mąż widzi tą sprawę - wszystko zrzuca na mnie-moja
        wina i już, bo ja go sprowokowałam, bo jestem niegrzeczna,
        niedojrzała itd.

        A mi już wszystko jedno czyja wina-chciałabym albo, żeby on się
        zmienił, albo się od tego wszystkiego uwolnic.

        Bardzo dziękuję za wasze słowa. Naprawdę bardzo jestem tym swoim
        życiem przygnębiona - no ale cóż każdy jest kowalem swojego losu.
        • agusiaki Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 17.07.09, 12:48
          Nie wiem, czy forum internetowe to miejsce do udzielnaia życiowych
          rad i nie jestem pewna, czy można komuś doradzić dobrze tylko
          czytając posty. Ale...

          Jeśli Twój mąż (dla mnie jednak chłopaczek, bo obydwoje nie
          dorośliscie do małżeństwa) manipuluje Tobą, grozi Ci, ubliża, mówi,
          że każdą jego reakcję TY sporowokowałaś to jest to typowe zachowanie
          kandydata na damskiego boksera. Kompleksy + niezaradność =
          frustracja i z tą frustracją trzeba coś zrobić. Słabi faceci robią
          to co Twój chłopaczek robi teraz a potem leją. Nie wierzysz? Przjedz
          się do okolicznego ośrodka interwencji kryzysowej, domu samotnej
          matki czy nawet ośrodka pomocy społecznej - szybko dowiesz się od
          kobiet z obitymi twarzmai i połamanymi rękami, że mąż w zasadzie nie
          jest taki zły TYLKO JA GO SPROWOKOWAŁAM.
          Dla zdrowego człowieka, który potrafi radzić sobie z emocjami nie ma
          czegoś takiego jak "sprowokowałam". Nikt nie ma prawa obrażać Cię,
          straszyć i bić - no chyba, że w obronie własnej, ale rouzmiem, że go
          z nożem nie atakujesz.

          Problem w mniejszym natężeniu, ale z pewnymi niepokojącymi
          symptomami znam z autopsji. Nie wiem, czy można zmienić człowieka,
          który uważa, że przecież nic złego nie zrobił. Jesli zdaje sobie
          sprawę, że nie panuje nad soba i ma problem może jest nadzieja. To
          jest jeszcze szczyl (przepraszam) jeśli już teraz mu się agresja
          włącza, to nie wiem co będzie potem.
          Pytałas go po co jest z Tobą skoro wszystko mu w Tobie przeszkadza,
          wszystko go prowokuje? Jeśli nie to zapytaj.

          Jeśli to inteligentny facet (a z opisu wnioskuję, że jednak nie) to
          jest szansa, żę się opamięta jak dostanie kopa. Tzn po akcji
          pakujesz jego rzeczy i mówisz, że ma się wynosić. Zamykasz drzwi na
          klucz i nie dajesz się przeprosić następnego dnia, bo przyszedł z
          bukietem i powiedział, że ładnie wyglądasz!
          Do tego potrzeba jednak trochę siły i charakteru.

          Myślę, że miesiąc to minimum, żeby się zdystansować, odetchnąć, żeby
          miał czas na przemyślenia. Jeśli 3 razy przyjdzie Cię przeprosić a
          Ty i tak każesz mu wyjść z domu najpóźniej o 22 i wtedy włączy mu
          się agresor - wtedy bądz pewna, że wyrzucenie takiego typa to Twój
          wygrany los na loterii.
          Tyle.
          Zrobisz co uważasz, bo to Twoje życie.
          Pzdr
          Agu
        • nixodus Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 17.07.09, 12:54
          secondmichaela - odwagi, wychowywałem się w podobnym domu gdzie spokojne chwile
          były tylko takie kiedy buraka nie było w domu. Moim marzeniem było jak
          najszybsze opuszczenie domu (uciekłem w wieku 12 lat), mojego brata marzenie
          było podobne. Teraz brat mieszka za granicą i nawet swojego adresu matce nie
          poda. Ja niestety mieszkam w tym samym mieście i zdecydowanie za blisko. Więc
          jak chcesz się kierować dobrem dziecka to lepiej jak taki debil nie będzie go
          wychowywał. Jak zbierzesz odpowiednie dowody to w sądzie sukces murowany. Twoja
          uległość tylko ośmiela tego buca do kolejnych upokorzeń. Nie obwiniaj siebie,
          uratuj to co jeszcze Ci zostało - powodzenia.
        • agnienienia Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 17.07.09, 13:04
          UWOLNIJ się z tego toksycznego związku!
          Przeczytaj spokojnie to co sama napisałaś, popatrz jaki smutek i
          gorycz płynie z Twoich postów. Jesteś taka młoda, życie przed Tobą,
          dziecko w niczym nie przeszkadza, wręcz przeciwnie, powinno być dla
          Ciebie motorem napędzającym do działania. Rodzice napewno Ci pomogą,
          a Ty sama szybko staniesz na nogi, zobaczysz.
          Napisałaś "no ale cóż każdy jest kowalem swojego losu", to wcale nie
          znaczy, że Twoim losem jest:
          -bycie poniżaną,
          -bycie nieszanowaną,
          -bycie wyzywaną,
          -bycie dręczoną,
          -bycie OFIARĄ,
          jeśli nie chcesz jeszcze składać pozwu o rozwód, to każ mu sie
          wynieść na pół roku (chociaż wiem, z autopsji, że to nic nie daje,
          będzie się przymilał, zrobi się aniołkiem, żeby zaraz potem
          zaatakować), będziesz miała czas do namysłu, trochę sie psychicznie
          otrząśniesz, pozbierasz, staniesz na nogi i podejmiesz decyzję.
          I jeszcze jedno bądź bardzo silna, musisz walczyć o swoje szcęście i
          dziecka. Nie daj się zwariować, kalkuluj na zimno, zero emocji, nie
          płacz, bądz KONSEKWENTNA!!!
          Pozdrawiam.
        • karma10.5 mam ten sam problem i niewiem co robić-empatia 17.07.09, 13:32
          Mam ten sam problem, który trwa od kilku lat>> mamy dziecko w podobnym wieku i boje sie o nie, bo choc tylko ja jestem narazie krzywdzona to zaczynam zdawac sobie sprawe z tego, ze moje dziecko jak podrosnie to tataus tez bedzie je kzrywdził jesli sie okaze, ze beda problemy z nauka, albo gdy maluch nie bedzie chciał czegoś zrobić. Ja niewiem jak mam odejsc od mojego dręczyciela, bo boje sie ze mi zrobi krzywde >> On jest silnym z duza siła przebicia facetem i boje sie , ze zrobi ze mnie wariatke jak komus powiem. W domu nie przebiera w środkach rzuca we mnie różnymi przedmoiotami naet jak mam dziecko na rekach. Czesto mu sie stawiam>> jak mnie uderzy to mu oddam i kzrycze ze jak jeszcze raz sprobuje to nie mnie wiecej nie zobaczy>> to jest toksyczny zwiazek. i wbrew temu co nie ktorzy pisze, nie jest łatwo z takim skończyć>> zbyt duzy bagaz zyciowy.

          Chce sie wziac w garsc i kupie dyktafon jak radziły tu dziewczyny i zrobie z moim dreczycielem porzadek>> nikt nie ma tle życia, zeby pozwolic je sobie marnowac.
        • pmro Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 17.07.09, 14:07
          Z mojego punktu widzenia są trzy wyjścia.

          1. Nie robisz nic.

          W tym przypadku pozostaniesz w takim samym stanie w jakim jesteś.

          2. Spróbować terapii

          To naprawde ludziom pomaga, ale trzeba chcieć. Musisz widzieć wolę z ze strony
          męża żeby się poprawił. Wyobraź sobię, że on po prostu tych emocji nie
          kontroluje. Sam sobie coś wyobraża, ale można to wyleczyć.

          3. Rozwód

          Jeśli on nie chce iść na terapię, na Twoim miejscu posunąłbym się do trzeciego
          wyjścia (tylko konsekwentnie) i powiedział mu że w takim razie nie ma po co być
          ze sobą razem, bo szkoda Ci Twojeo życia jak i życia dziecka. Jeśli jemu na
          Tobie zależy, zgodzi się. Jeśli nie, to musisz myśleć o sobie i swoim dziecku.

          Najgorsze jest to, że człowiek czuję lęk. Zastanów się przed czym właściwie
          czujesz lęk? Lęk przed spokojem, lęk przed prawem do wychowywania dziecka tak
          jak Ty tego chcesz, w normalnym środowisku?
          Że on będzie chciał walczyć o dziecko? Pewnie tak, to normalne. Ale Ty też
          możesz o dziecko walczyć. Ktoś mówił żeby go nagrać na dyktafonie - bardzo dobry
          pomysł. Nagraj go, żeby w razie czego w przyszłości wykorzystać to w sądzie.

          Pamiętaj o tym, żeby przede wszystkim kochać siebie i traktować siebie z
          szacunkiem. Ty w tej chwili decydujesz o tym jakie chcesz żeby było Twoje życie.
          Nie musisz od razu podejmować tej decyzji, możesz sobie dać czas na
          przygotowanie, ale jeśli nie przeskoczysz tego lęku, to nadal będziesz żyła w
          lęku. Dziwnie troche brzmi, ale taka jest prawda.

          Życzę Ci powodzenia :-)


        • monykar Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 21.09.09, 10:39
          Charakter twojej córki kształtuje się od urodzenia do 6 roku życia. Im szybciej
          to urwiesz tym będzie dla niej lepiej
    • eye-witness Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 17.07.09, 12:20
      mieszkasz z rodzicami, masz pomoc z ich strony, wiec nie wiem nad czym sie
      zastanawiasz, z czasem bedzie tylko gorzej. pozegnaj sie z nim, poki Ci zycia do
      konca nie zatrul.
    • duszek_o Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 17.07.09, 12:59
      witaj, mam na imie Agneszka i moze to co napisze oburzy wiele osób,
      no cóż, trudno, mimo to spróbuje.
      Otóż kiedyś byłam na rekolekcjach i poznalam tam księdza, który
      bardzo duzo opowiadał o małżeńswtach na tzw "krawędzi", i byłam na
      takicch spotkaniach małżeńskich, i powiem tak - widziałam wiele,
      ludzi którzy rzucali się sobie do oczu, oskarzali, wylwali swoje
      brudy na siebie. A wiesz jak był główny powód ich problemów??? Brak
      znajomości siebie, brak miłości, brak modlitwy. Sami musicie podjąc
      decyzję, może gdzieś razem w tym szalonym świecie sie zagubliście,
      może trzeba usiąć, pogadać, rozejść się na jakis czas, przemyśleć.
      Wiele osób powie - rozejść się, weźcie rozwód!!! Tak jst najłatwiej
      i najprościej. O małżeństwo trzeba walczyć przez całe zycie, ale
      musicie tego chcieć obydwoje. Zycze wam jak najlepiej, obyscie
      odnaleźl siebie
      • zly_czarodziej Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 17.07.09, 13:31
        Nadal jest duża grupa osób, która uważa, że modlitwa jest remedium na wszystkie
        bolączki ludzkości. Mąż ją będzie bił po buźce (jak powiedział zęby jej
        powybija), a dziewczyna na kolana i będzie się modlić - to ją uratuje. To już
        nie te czasy. Życie trzeba przeżyć "godnie i wygodnie" z szacunkiem do siebie i
        innych. Dziewczyna popełniła błąd i ma prawo dostać szanse go naprawić. W
        większości takich sytuacji rozwód jest jedynym rozsądnym wyjściem. To jest
        sytuacja ekstremalne sytuacje wymagają radykalnych rozwiązań. Czy naprawdę ktoś
        uważa, że po tym jak między kobietą i mężczyzną dojdzie do rękoczynów, zdrowy,
        szcześliwy związek jest możliwy? Ja tak nie uważam.
        • duszek_o Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 17.07.09, 13:51
          jeśli umiałbyś dokładnie czytać to co napisałam, to byś wiedział,
          ze w żadnym moim stwierdzeniu nie ma poglądu, iż: mąż cie bije - ty
          sie módl. Totalna obelga i prowokactwo! Napisłam ze obydwoje mogl
          by usiąść, pogadać, dogać sie, wyjechać, i pomodlić się. Jak
          skończysz szkołe i zrozumiesz proste zdanie - to daj znać!
      • niutka19 Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 17.07.09, 13:48
        Można spróbować terapii to jest dla ludzi i tak jak napisała
        p.Agnieszka musicie tego chcieć oboje :)) jeżeli mąż odrzuci Twoją
        propozycję odejdż chociaż na pewien czas, a rozwód to nie taka
        prosta sprawa p.Agnieszko to trauma,którą dane mi było przeżyć po 27
        latach małżeństwa, nadal nie śpię spokojnie a były mąż żyje w
        konkubinacie:(( życzę powodzenia i pamiętaj miej szacunek dla samej
        siebie,nie jesteś przedmiotem do bicia i masz prawo wyjść gdzie i do
        kogo masz ochotę pozdrawiam serdecznie :)))
        • duszek_o Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 17.07.09, 13:54
          zgadzam sie z panią w 100%, ale tylko jedno - ja wiem, ze rozwód to
          trauma, choć potem sie ludzie rozchodzą, ale jeśli można- to trzeba
          walczyć, jak sie nie da - to rozejść
          • ola9678 Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 17.07.09, 16:30
            Witam!! Przeżyłam w podobnym związku 40lat.Za słaba byłam,zeby
            odejśc.Dziś nie mam poczucia własnej godnośći,boję się spotykać z
            obcymi ludzmi,bo mąż powie że to mój kochanek.Dziewczyny
            uciekajcie ,póki jeszcze możecie,zeby nie żałować na starość.
            Zazdrośnik nie zmienia się do śmierci.Pozdrawiam i życzę Wam młodym
            rozsądnych decyzji przed związaniem się w toksyczny związak.
    • sabina Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 17.07.09, 13:37
      Jesli bym nadal kochala swojego meza, a ty prawdopodobnie go nadal kochasz -
      walczylabym. Usiadla, spisala wszystkie najwazniejsze sprawy ktore mi
      przeszkadzaja, sytuacje w ktorych sie boje itd. I zastanowilabym sie czy
      jestesmy to w stanie razem rozwiazac. Postawilabym jasne granice, i sztywno bym
      sie ich trzymala. Np "mozesz powiedziec, ze nie podoba ci sie jak wychodze sama
      na basen, ale nie masz prawa mnie obrazac, straszyc, czy zakazywac". Jesli nie
      udaloby nam sie dogadac samodzielnie, zarzadalabym pojscia razem do
      specjalisty. Jesli maz by sie nie zgodzil, nastepnym krokiem bylaby separacja.
      Malo prawdopodobne jest to ze bedzie chcial z toba wspolpracowac od poczatku.
      Wiec to ty musisz miec wszystko poukladane, przemyslane i zaplanowane.
      Wyszczegolnij rzeczy ktorych akceptowac nie bedziesz i badz konsekwentna.
      Ludzie sie zmieniaja, czasami po prostu nie wiedza jak maja to zrobic. Nie
      wierze ze jemu ta sytuacja odpowiada, moze on sam nie umie sobie z nia poradzic.
      • kajak75 Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 17.07.09, 15:38
        Zadna z Was nie odniosla sie do ostatniego z opisywanych wyczynow tego pana -
        awantury o rachunek. Rozumiem, ze on awanturuje sie o wszystko. Jednak noszenie
        rachunkow za remont sprzed 2 lat oznacza, moim zdaniem, ze knuje;-(

        Jezeli iles razy juz mowilas o wyprowadzce i rozwodzie, zbiera dokumenty, aby
        udowodnić jakie naklady poniosl w trakcie malzenstwa. Nie wiem, kto jest
        wlascicielem domu, w ktorym mieszkacie - rodzice? czy ty i rodzice. NA wszelki
        wypadek, zanim zlozysz pozew, porozmawiaj z rodzicami i uporzadkujcie sprawy
        wlasnosci.
        BTW, podzial majatku moze zostac dokonany tez po rozwodzie.
        • secondmichaela Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 17.07.09, 17:47
          Proszę napisz mi, czy jak właścicielem domu jestem ja i mój brat po
          połowie (mój brat nie mieszka w tym domu) - to mój mąż po rozwodzie
          może dostac połowę mojej połowy?

          Jak te sprawę uporządkowac?
          Z góry dziękuję za porady
          • agusiaki Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 17.07.09, 17:51
            Najlepiej poradzić sie prawnika, ale wg mnie jeśli byłas
            właścicielka tego domu czy części pzed ślubem to nie ma prawa.
            Nastomiast jeśli dostałaś swoją część po to niestety mąż ma prawo do
            połowy Twojej części.
          • kajak75 Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 17.07.09, 19:40
            Jezeli bylas wspolwlascicielka domu przed slubem - nie ma sprawy.
            Jezeli dostalas go od rodzicow w trakcie malzenstwa, jest twoim majatkiem
            odrebnym, chyba ze u notariusza rozszerzylas wspolwlasnosc malzenska.

            Maz moze roscic sobie prawo do pieniedzy, jezeli udowodni, ze np. inwestowal w
            dom - remont, meble itd. na podstawie wstawionych na niego rachunkow,
            szczegolnie kiedy udowodni, ze nie placil tego z pensji czy innych dochodow
            traktowanych jako wspolne, tylko, ze np. to z darowizny od mamy.

            Prawopodobnie nie bylyby to jakies duze roszczenia i moze nawet nie chodzi mu o
            pieniadze, tylko o dreczenie.
          • monykar Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 21.09.09, 10:45
            to już wiemy po co twojemu mężowi stary rachunek za remont. Czy masz prawnie
            przepisany dom, czy dopiero po śmierci rodziców go odziedziczysz? Jeżeli druga
            opcja to załatw jak najszybciej rozwód, a jak pierwsza to po prostu potrwa to
            trochę dłużej, ale z tego powodu że pracujesz mąż wcale takich dużych praw nie ma.
            Ps. Dla dziecka może być najlepszym tatusiem dochodzącym
    • tititaca Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 17.07.09, 14:34
      Normalne malzenstwo, jak kazde inne.
    • przylga Kup flaszkę 17.07.09, 14:46
      i zadzwoń po mnie , przyprawimy rogi paskudowi:-)
      • vento_p Re: Kup flaszkę 17.07.09, 15:31
        no... ja ci tylko mogę powiedzieć,że często nasza chęć aby nasze dzieci
        wychowywały się w pełnej rodzinie i z fajnym tatą powstrzymuje nas przed
        działaniem. Po 16 latach takiego małżeństwa mówię błąd. Jka ktoś ci grozi
        wybiciem zębów to po 7 -10 latach ci je wybije. # spotkania na terapii to sporo.
        Ale chyba trafiłaś na idiotę a nie terapeutę. Nic nie piszesz o zadaniach na
        terapii itd. Wg mnie próbna separacja to nie rozwód. Możesz powrót męża
        uzależnieć zmiany.Czyli chodzicie na terapię, on mieszka oddzielnie i po 10
        m-cahc patrzycie co dalej.
    • olala_29 Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 17.07.09, 15:36
      Uciekaj!!!! Zanim zacznie Cię bić bardziej dotkliwie, zanim zniszczy Twoją
      radość życia do końca, zanim zrujnujesz życie dziecku!!!!
      Mam znajomą, która prosiła boga o rozwód rodziców jako kilkuletnie dziecko, do
      dziś żałuje, że rozwiedli się tak późno.

      Jeśli jest chory z zazdrości, jeśli Cię bije - nie czekaj na tragedię.
      Jesteś młoda, życie przed Tobą i wiele dobrego.

      Idź do psychologa, odbuduj poczucie własnej wartości i niezależności. Walcz o
      siebie i szczęśliwe dzieciństwo Twojego dziecka!
      Mąż brutal i zazdrośnik to nie Twoja wina. TO NIE TWOJA WINA!!!
      • karmazynowy_odplyw Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 17.07.09, 16:01
        spakuj go i wyprowadź raz na zawsze. Ten typ tak ma, nie zmieni się. I nie łudź
        się, ze ty go zmienisz swoja uległością i obwinaniem się. Otrząśnij się. Masz
        klasyczny syndrom ofiary. Takie często kończą z nożem w plecach. Zbieraj dowody
        i bierz rozwód, zacznij żyć. Dziecko ci kiedyś podziękuje.
        A jak się będzie mścił, bo będzie, jak wspominałam, ten typ tak ma, to zawsze
        możesz złożyć wniosek o zakaz zbliżania się.
      • secondmichaela Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 17.07.09, 16:35
        Dziękuję Wam za wsparcie. Byłam z mężem na terapiach małżeńskich
        (ale tylko 3, bo wakacje się zaczęły). Już w styczniu chciałam z nim
        pójśc - wtedy tego dnia, kiedy mieliśmy pójśc się pokłóciliśmy i mąż
        powiedział, że nie idzie. Więc ja powiedziałam skoro tak to niech
        się wyprowadza. Wyprowadził się na 1 m-c. Potem ustaliliśmy, że
        będziemy chodzic na terapie. Ale po tych 3 spotkaniach mój mąż za
        nic nie czuje się winny. Co prawda na tych spotkaniach nie
        omawialiśmy głównego tematu - wybuchów agresji, ale zazdrośc tak.
        Same panie psycholog z nim rozmawiały - po co Pan żonę tak
        kontroluję, po co to panu, itd. A on w zaparte, że nie kontroluje,
        że co ja od niego chcę. A po terapii mówi, że on tam był tylko dla
        mnie, żebym to ja wreszcie zmądrzała i zaschowywała się poważnie.
        Nie trafia do niego to, co mówią ludzie, a to co mówią potrafi tak
        przekręcic, żeby na mnie wszystko zrzucic.

        Nie mogę powiedziec, że go nie kocham (kiedyś czułam coś bardzo
        pięknego), co on w 99% zniszczył (a może razem to niszczyliśmy) i
        teraz czuję tylko złośc, niechęc, brak motywacji do czegokolwiek,
        cieszę się, gdy go w domu nie ma, bo mam spokój.
        Po kłótni z przepychankami i tekstem, żebym go nie prowokowała, bo
        mi zęby wybije, jak zwykle się obraziłam i poszłam spac do pokoju
        obok. Powiedziałam, że jak mnie chce przeprosic to niech kupi
        pierścionek (tak powiedziałam, bo wiedziałam, że nie kupi). A że on
        miał na coś ochotę, to kupił pierścionek. Przyszedł do domu z
        pierścionkiem i zapytał mnie o buty na obcasach (pytanie brzmiało:
        Dlaczego jak wychodziłem do pracy twoich butów na obcasie nie było,
        a teraz są na wierzchu) Odpowiedziałam, że nie wiem i że ja ich nie
        ruszałam, bo byłam w klapkach w pracy. I od tak zaczęła się kolejna
        kłótnia-bo Ty mnie okłamujesz, bo może w pracy w tych butach
        poszłaś, bo może z koleżanką się spotkałaś itd. Ja sobie
        powiedziałam, że na takie chore pytania nie będę odpowiadała więcej
        niż jeden raz (najprawdopodobniej moja mama sprzątała w
        pomieszczeniu, gdzie trzymamy buty i je schowała), ale ja z takiej
        głupoty tłumaczyc się nie będę-powiedziałam, że nie wiem i powinno
        wystarczyc.
        Czy po to człowiek czeka, aż druga osoba przyjdzie z pracy, żeby
        usłyszec taki tekst. Jeszcze po tym tekście podałam mu obiad, żeby
        nie mówił, że się nie wywiązuję z obowiązków małżeńskich, albo
        zachowuję jak kapryśna królewna, która potrafi się tylko obrażac.
        Wracając do pierścionka to nie dośc, że mi go nie dał to się ze mną
        pokłócił, mówił, że to wszystko jak zwykle moja wina, że nawet nic
        nie przygotowałam na jego przyjście, itd (nie chce mi się tego
        pisac), a pierścionek kupił, żeby sobie cos udowodnic - że on jest
        wporządku. To ja powiedziałam, że go nie chcę, a on że jak tak to da
        go pierwszej lepszej i że każda jest ode mnie lepsza, itd.
        Krzyczał głośno, więc cały czas musiałam mówic żeby ciszej
        rozmawiał, bo dziecko obudzi (a on na to żebym się dzieckiem nie
        zasłaniała, itd).
        A wy to byście taki dar - pierścionek od niechcenia przyjęły - żeby
        wam się z kłótniami kojarzył? (ale plus jest, bo w miarę normalna,
        jak na nas ta kłótnio-rozmowa była, tzn nie było szarpania, ale
        przezwiska pod moim imieniem były).
        • agra1 Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 17.07.09, 23:08
          Dziewczyno, ratuj dziecko, póki możesz. Mówisz, że on kocha córeczkę - akurat.
          Jakby kochał, to by jej nie opowiadał, zę mama jest złym człowiekiem, bo takie
          teksty to straszna krzywda dla dziecka. Jakby ją kochał, to nie zmuszałby jej do
          słuchania wyzwisk pod twoim adresem. Patrzenia, jak ciebie leje, (bo to jest
          dokładnie to, anwet jeśli nazywasz to szturchaniem). patrzenia na twoją smutną
          twarz, łzy. On ma córkę w głębokim poważaniu, jedyną osobą, którą kocha jest on sam.

          Co do pytania o mieszkanie - jęśli dostałaś je w formie darowizny od rodziców,
          to nie ma znaczenia, czy w trakcie związku czy przed. Jeśli nie rozszerzylaś
          notarialnie wspólnoty majątkowej o twoją część domu, to niech facet spada na
          drzewo banany prostować, nie ma żadnych praw - może jedynie dochodzić jakichś
          pieniędzy, jeśli udowodni, zę inwestował w to mieszkanie, ale tu już nie wiem,
          jak to wygląda. Na pewno nie będzie mógł domagać sie zwrotu bo np kupił trzy
          żarówki, to jest normalne użytkowanie.

          Dla dziecka patrzenie na wojnę rodziców jest koszmarem, oszczedź tego dziecku.
          I idź sama na terapię dla ofiar przemocy, jego nie da sie zaciągnąć, to pomóż
          sobie sama.

          Jakbyś chciała sie wygadać, czy coś - pisz na priv - odpowiem na pewno( może być
          z poślizgiem, jeśli trafisz w mój wyjazd, ale obiecuję, ze odpowiem)

          Pozdrawiam - zbieraj siły i wykop drania.
        • monykar Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 21.09.09, 10:49
          jak przyjmiesz pierścionek to będzie że materialistką jesteś
    • cromio Powiem tak. Jestem pewnie najstarszy spośród ... 17.07.09, 16:17
      ... odpowiadających secodmichaeli. I jestem facetem. I jestem niemal trzydzieści
      lat w burzliwym związku. I dlatego zgadzam się z czyimś stwierdzeniem, że o
      związek trzeba walczyć. Pod warunkiem, że partnerzy mogą się różnić i mieć różne
      poglądy ale szanują się, uznają podmiotowość drugiej/ego. I są zdrowi psychicznie.
      W opowieści secondmichaeli widać agresję i niedojrzałość faceta oraz
      patologiczną zazdrość. To się zdarza. I tego nie da się wyleczyć.
      Rozwódź się czym prędzej. Oszczędzisz siebie i dziecko. Za rok, trzy będziesz
      szczęśliwa i dziękowała opatrzności, że tak poprowadziła Twe losy.
      PS. Wszystko to co wyżej aktualne pod warunkiem, że pisałaś całą prawdę.
    • mary_an Wyrzuc go z domu 17.07.09, 16:30
      Jak w temacie. A swojej corce wytlumacz, ze decyzje o slubie podejmuje sie
      najwczesniej w wieku 25 lat. I tyle, masz nauczke, przynajmniej dzieki twojej
      historii moze jakas dziewczyna na forum sie dwa razy zastanowi, zanim w wieku 19
      lat wyjdzie za maz, wiec jest jakis pozytyw calej sytuacji.
    • berbam Women are not people, they are devices built by ou 17.07.09, 16:57
      "Women are not people, they are devices built by our Lord Jesus Christ for our
      entertainment." postępój zgodnie z ta zasadą i wszystko będzie dobrze.
      • berbam Re: Women are not people, they are devices built 17.07.09, 16:58
        berbam napisał:

        > "Women are not people, they are devices built by our Lord Jesus Christ for our
        > entertainment." postępój zgodnie z ta zasadą i wszystko będzie dobrze.
        postępuj oczywiście
      • irminagizel jakbym widziala swoejgo ojca!! 17.07.09, 17:01
        Oszczędz siebie i dziecko!! Pozniej córa będzie miała do ciebie żal,
        że nie miała normalnego dziecinstwa wiem to z swojego doświadczenia!!!
        kochana jeśli masz gdzie mieszkać to wywal go z domu!!! za jakiś czas
        poznasz kogoś kto będzie twoim partnerem a nie udręką życiową
        Pozdrawiam i trzymaj sie!
    • czajka.only Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 17.07.09, 17:03
      Żadna rada tutaj w rodzaju zostaw/zapomnij/rzuć nie będzie ci pomocą. Powinnaś
      poszukać doświadczonego psychologa i z jego pomocą spojrzeć na sytuację w której
      jesteś, zrozumieć czego chcesz dla siebie,jaki jest wasz związek, jakie są
      możliwe rozwiązania, co musisz zrobić aby to osiągnąć. Nie ma nic złego w
      uśmiechaniu się do obcych facetów i w tym, że inni mogą ci się podobać a tym im.
      Ani w tym, że idziez do kina z mamą i nic o tym nie mówisz bo jest pogniewana.
      Żle się dzieje w twoim związku ale też żle myślisz o swojej roli, winie w tym.
      Poszukaj pomocy jak najszybciej.
    • srebro66 Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 17.07.09, 17:31
      Uciekaj kobieto jak najprędzej!!! Będziesz miała szanse wychować i ukształtować
      dziecko na człowieka jakiego każda matka wychować by chciała.W tym związku nie
      masz szans na to, a wręcz zaprzepaszczasz przyszłość swojego dziecka. Możesz być
      pewna, że za kilkanaście lat
      córeczka patrząc na to jak traktuje Ciebie mąż, będzie myślała,ze to normalne i
      zrobi to samo.... Wiesz mi, wiem co piszę. Przechodziłam to samo i tkwiłam w
      chorym związku przez 20 lat dla dobra dziecka. Tylko to nie wyszło na dobre
      mojej córce.
    • minkat Rozwiedz sie. 17.07.09, 18:07
      Twoj maz ma bardzo niskie poczucie wlasnej wartosci i Ty tego nie
      zmienisz(chyba, ze zwolnisz sie z pracy, przestaniesz sie smiac, rozpuszczac
      wlosy i wychodzic z domu, ale wtedy on bedzie robil ci awantury za rozmawianie z
      sasiadem badz listonoszem). On zapewne tez nie bedzie chcial dac sobie pomoc(nie
      wierze, ze taki ktos zgodzi sie na terapie malzenska itp). Znam podobny
      przypadek- dziewczyna dopiero, gdy na ostatnim roku studiow zamieszkala ze swoim
      baaardzo kochajacym zareczonym narzeczonym odkryla, ze to taki typ jak Twoj maz:
      zazdrosny, wiecznie podejrzliwy(zabranial jej rozpuszczac wlosy na ulicy,
      usmiechac sie do ludzi itp). Mimo, ze miala juz zalatwiona prace i mieszkanie w
      jego miescie, termin slubu itd, zdecydowala sie z nim skonczyc. Facet po roku
      znalazl sobie i poslubil inna, ktora teraz robi za arabska zone. To tyle jezeli
      chodzi o wielka milosc ze strony takich panow.
      Moja rada: rozwiedz sie. To, ze masz dziecko jest argumentem, ktory
      paradoksalnie przemawia ZA rozwodem: inaczej Twoja coreczka wyrosnie wsrod
      awantur i nienawisci, a tak ma szanse na spokojny dom.
      • yuraathor Re: Rozwiedz sie. 17.07.09, 18:47
        przeczytałem, chore to wszystko co autorka wątku opisuje.

        powiedzmy że wiem co nieco na temat rodzin z problemem alkoholowym.
        tylko że zamiast alkoholu wystepuje tu nasilajace się uzaleznienie
        od agresji i zazdrosci.
        są takie egzemlarze co nie piją a zgotują rodzinie piekło.czasem
        zaczynają pic i oczywiście przez żonę.
        a autorka watku zachowuje się jak typowa współuzalezniona.
        żona alkoholika, one tez daly sobie wmówic ze mąż pije bo ma złą zonę

        życzę pogody ducha
        byś godziła się z tym czego nie możesz zmienić
        odwagi
        bys zmieniała co możesz zmienic
        i mądrości
        byś odrózniała jedno od drugiego

    • mariiolka2 zabij go 17.07.09, 19:37
      mowie powaznie, w filmach co i rusz widac jak babka zabija swojego faceta. to
      tez jest jakies wyjscie.
      • horpyna4 Re: zabij go 17.07.09, 20:33
        Kiepskie wyjście - zabijesz g*wno, a będziesz siedzieć za człowieka.
        • a4b1 Re: zabij go 17.07.09, 21:26
          Dla dobra dziecka się rozwiedź. Dzieci nie potrzebują do szczęścia
          dwóch kłócących się rodziców. Dzieci potrzebują szczęśliwych
          rodziców. Spokojna mama = spokojne dziecko. Uciekaj od niego.
          Twoja wina że Cie bije? Nie
          Twoja wina że Cie zabije? TAK!
          • a4b1 Re: zabij go 17.07.09, 21:28
            A co do dekoltów i skupiania uwagi mężczyzn. Powiedz wprost, że to
            lubisz! Bo każda z nas to w jakiś sposób lubi. A jak mu się nie
            podoba że ma piękną i młodą żonę? To niech poszuka starej i
            brzydkiej - nie będą patrzeć.
    • wlodeusz Znakomitym ... 17.07.09, 22:01
      lekarstwem na zazdrość i postępujące chamstwo, jest leciutko obgotowany i podany
      w occie, muchomorek zielony. Daje pełną niezależność i wolność, przed
      osiągnięciem starości. Receptę należy traktować z przymrużeniem oka.
      • anna.kaminska.pl Re: Znakomitym ... 17.07.09, 22:20
        Nieprawda,że dziecko musi mieć mamę i tatę razem. Niedługo będzie widziało wasze
        kłótnie i rękoczyny i będzie bardziej nieszczęśliwe, niż gdybyście mieszkali
        oddzielnie.
        Póki czas, rozstańcie sie. Nie będziecie dobrym już małżeństwem.Za dużo goryczy
        między wami.A będzie coraz gorzej.Niestety.
        • fresh3107 lepszy 1 rodzic... 03.12.09, 11:49
          lepiej dla dziecka by żyło w rodzinie gdzie mama i tata prawie się "nie
          pozabijają", codzienne widzi kłótnie i słyszy wyzwiska - to od Was nauczy się
          życia i chcesz by miało taki obraz rodziny?
          czy lepiej by żyło z mamą która jest szczęśliwa bez taty?
          na pytanie odpowiedzcie sobie sami.

          moim zdaniem rozwód to jedyne wyjście. na wspólne terapie stracisz czas i
          pieniądze. jesteś moda jeszcze możesz poukładać sobie życie z człowiekiem który
          jest Ciebie wart, chyba że chcesz do końca życia znosić poniżenie, zarzuty,
          rękoczyny Ci nie przeszkadzają i jak Ci któregoś dnia przyłoży za to ze wyszłaś
          do sklepu po chleb to powiesz ze przecież nic się nie stało bo to i tak wszytko
          Twoja wina...

          DZIEWCZYNO OTRZĄŚNIJ SIĘ! ludzie się nie zmieniają z czasem będzie coraz gorzej,
          aż któregoś dnia zdasz sobie sprawę że zmarnowałaś swoje i dziecka życie przy
          takim psycholu. pomyśl o przyszłości i zacznij działać - im wcześniej tym
          lepiej. jeśli masz wątpliwości idź do pierwszego lepszego psychologa a on pokaże
          ci czego ty nie widzisz.
          POWODZENIA!nie marnuj życia...
    • agnieszka5661 Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 17.07.09, 22:30
      Też byłam w podobnej sytuacji jak Ty. Tyle że nie mamy dzieci. Mam
      27 lat i jestem po rozwodzie. Teraz z perspetywy czasu nie żałuję
      tej decyzji, wiele mnie ona kosztowała, ale jestem sama i jestem na
      swój sposób szczęśliwa. Ze strony mojej rodziny nie mogłam liczyć na
      wsparcie, rodzice nie popierali mojej decyzji. Myślę, że Twoja
      córeczka będzie szczęśliwsza będąc z samotną szczęśliwą matką niż
      bitą i poniżaną żoną. Dzieci wyczuwają że między rodzicami się nie
      układa, nawet jeśli nie są bezpośrednio świadkami jakichś awantur.
      Życzę Ci żeby wszystko się ułożyło tak żeby Tobie i Twojemu dziecku
      było dobrze w tej sytuacji. Pozdrawiam ciepło.
      • agnieszka5661 Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 17.07.09, 22:39
        PS. Najlepiej jakbyś nagrała te jego awantury, np. na komórkę. Jak
        Cię pobije idz na obdukcję.
    • theorema Uciekaj od drania, dziecko Ci podziękuje 17.07.09, 22:49
      Szczęsliwe dziecko ma mamę i tatę...którzy się nie kłócą! To nie tylko o to
      chodzi, żeby po prostu byli. Mają tworzyć bezpieczny, ciepły dom, bez awantur.
      Dla mnie kłótnie moich rodziców były ogromną traumą, bałam się, że któregoś dnia
      jeden drugiego zabije, pójdzie do więzienia, a my z siostrą pójdziemy do domu
      dziecka.Rodzice jakoś przetrwali razem, ale we mnie urazy pozostały do dziś, ani
      ja, ani siostra nie umiemy stworzyć rodziny, nie chcemy mieć dzieci, żeby im
      oszczędzić "szczęśliwego dzieciństwa" -lepiej niech ich nie będzie...
      Poza tym, dziecko podrośnie i mąż z całą pewnością zacznie się wyżywać na nim -
      agresywne typy, tak po prostu mają:kochają, ale leją do pierwszej krwi -mnie np.
      tatuś bił za nieodrobione na czas lekcje, zgubiony ołówek, pomalowanie paznokci
      kredkami. Chcesz na to patrzeć?
      Uciekaj, a raczej jemu wystaw manele na podwórko- tak jak dziewczyny piszą,
      wielu fajnych facetów chodzi po świecie, takich, co się ucieszą z rozwódki z już
      odchowanym niemowlakiem też.
      Dla agresywnych typów nieistotny jest powód - istotne są ich kompleksy i małe
      poczucie własnej wartości które każe im się łudzić, że mając władzę, sprawując
      kontrolę - są kimś.
      A tymczasem facet jest dupkiem, w każdym potencjalnym samcu blisko Ciebie
      upatruje zagrożenia - i poniekąd doigra się, bo go wymienisz na innego, czego Ci
      życzę jak najszybciej. A nawet, bycie samą - przy wsparciu rodziny nie musi być
      koszmarem.
      Ostatecznie możesz mu dać wybór - idzie na terapię do psychiatry, albo rozwód.
      Tylko lepiej zrób to na ulicy, przy ludziach, obok radiowozu policji itd. Bo na
      pewno będzie się na Ciebie chciał rzucić, że mu niby świrostwo zarzucasz...
    • zoniapr Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 17.07.09, 23:01
      Wyrzucić drania to ciężkie życie z takim da pani sobie rade sama.
    • wiolaw3 Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 18.07.09, 00:33
      Wiesz co mialam podobny problem i jeszcze nadal go mam, chociaz
      probuje sie z niego wyplatac, ale nie jest latwo.
      Zaczelam pisac bloga zeby bylo mi latwiej, wejdz na wiolaw3 blog.
      Moze razem bedzie nam latwiej.
      To co ludzie pisza o dyktafonach i rozwodzie to prawda. Sama nieraz
      myslalam zeby nagrywac klotnie ale nigdy tego nie zrobilam, teraz
      zaluje.
      • secondmichaela Re: Małżeństwo to udręka dla mnie! 20.07.09, 14:31
        Wiola, czy mogłabyś podac dokładny adres twojego bloga, bo nie mogę
        nigdzie tego znaleźc - wiolaw3 blog
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka