Siostrzenica a moje małżeństwo – pomocy!(dlugie)

20.07.09, 08:52
Mam pytanie dotyczące siostrzenicy mojego meza, ponieważ mam pewne wątpliwości
dotyczące jej zachowania. Jest to najstarsza córką jedynej siostry meza. Panna
ma 21 lat, studiuje germanistykę.
Chce dowiedzieć sie czy powyższe zachowania sie siostrzenicy uchodziłyby w
waszym domu za normalne i jak byście na nie zareagowały. Pytanie jest raczej
skierowane do kobiet:
1)Siostrzenica mieszka od nas około 300-400 km ale bardzo często przyjeżdża do
meza w celu – jak to ona mówi – zwiedzenia stolicy. Jak przyjeżdża to siedzi
nawet 2 tygodnie. Tym niemniej jak zauważyłam śpi nawet do godziny 13.00 i to
jej zwiedzanie ogranicza sie do pojechania gdzieś na 2 godzinki; resztę czasu
spędza w domu, czyli u nas, skutecznie blokując np. łazienkę. Siostrzenica nie
jest przez nas zapraszana, tylko dzwoni ona do mojego meza i mówi, ze
przyjeżdża tego a takiego dnia a mąż to akceptuje. Dziewczyna nigdy nie pyta
sie mnie czy mi pasuje ten przyjazd, zresztą ona nigdy do mnie nie dzwoni,
nawet nie składa życzeń np. na imieniny. Meza tez sie nie pyta, tylko go
powiadamia, ze przyjeżdża. A propos: jeszcze nigdy nie dostałam od niej
zaproszenia do odwiedzenia jej.
2)Mamy taka sytuacje, ze w sypialni jest łózko, na którym oczywiście śpimy a
poza tym jest jeszcze duża rozkładana kanapa w pokoju gościnnym. Siostrzenica
przed ostatnim przyjazdem zażyczyła sobie spania w naszym łózko w sypialni, bo
ona przyjeżdża z chłopakiem. Na to oczywiście ostro zaprotestowałam, bo jakimś
obrzydzeniem napawał mnie fakt, ze ktoś obcy będzie gruchał w moim łózko a ja
we własnym mieszkaniu muszę spać na kanapie w gościnnym. Dodam, ze jesteśmy
osobami po 30-tce a siostrzenica ma 21 lat, wiec jest o 10 lat młodsza. Myślę,
ze osobie starszej to bym ewentualnie w tej kwestii ustąpiła. Jak to u was
wygląda?
3)Podczas przyjazdów mąż z dzika radością kupuje jedzenie pod katem
siostrzenicy, czyli jak ona pije witaminizowane soki to my w czasie jej pobytu
oraz po jej wyjeździe - bo zostaje jeszcze - pijemy tylko to. Nie patrzy nawet
na to, ze np. ja uważam witaminizowane soczki za truciznę. Czy kupujecie
jedzenie pod katem gości, którzy siedzą 2 tygodnie u was?
4)I teraz jeszcze jedno: nawet jak do nas nie przyjeżdża, to siostrzenica
nieustannie kontaktuje sie z moim mężem: pisze maile, dzwoni na telefon domowy
i komórkę, pisze listy. Nawet jego matka tak często do niego nie dzwoni
Najczęściej nie ma mu nic konkretnego do powiedzenia, bo co sie może zmienić z
dnia na dzień. To co mnie niepokoi to to, ze dziewczyna pisze strasznie
egzaltowane listy na poziomie nastolatki, np. zaczynające sie od
“Najukochańszy” i w każdym prawie liście podkreśla, ze cieszy sie, ze tak sie
dobrze rozumieją. Czasami jak ja odbieram telefon to mam “głuchy telefon” i
wydaje mi sie ze to ona ale oczywiście nie jestem w stanie tego udowodnić.
Podczas pobytu u nas dziewczyna (21 lat!!!) rzuca sie mężowi na szyje, obłapia
go, kładzie mu głowę na ramieniu, zaś w stosunku do mnie nie zauważyłam takich
czułości. Zauważyłam, ze mąż jest tym czasami zażenowany. Wiem, ze ona pomimo
ze studiuje, to nie ma żadnych znajomych w jej wieku, ze wszystkimi na
studiach jest skłócona i nazywa ich “socjopatami”.
5)Pomimo, ze dziewczyna często i długo u nas gości to nigdy nie kupuje nam
żadnego nawet drobnego prezentu, tak np. w podziękowaniu za gościnę. Wiem, ze
u niektórych koleżanek to istnieje, wiec nie wiem jak u was jest?
6)W kalendarzu meza, gdzie sa numery telefonów jego znajomych czy meza
zauważyłam jej numer telefonu (co jest normalne) i obok numer konta bankowego:
wiem, ze ona dostaje od swojego dosyć bogatego ojca opłacone mieszkanie oraz
1500 złotych na miesiąc na utrzymanie sie. U nas cały czas narzekała, ze
ojciec tak mało daje. Podejrzewam, ze mąż jej cos przesyła na konto, bo po co
by miał jej numer konta? Dziewczyna studiuje germanistykę w mieście
300-tysięcznym, ma 21 lat. Czy tolerowałybyście wiec dawanie jej pieniędzy
przez meza (w końcu sam zarabia, to jego pieniądze) czy nie (bo chcemy kupić
mieszkanie, wiec musimy oszczędzać)? Jak to u was jest?
7)Podczas ostatniego pobytu rozjechaliby z chłopakiem. Z tego co wiem, to jej
pierwszy chłopak, co mnie sie wydaje dość późno (ma 21 lat) ale różnie sie
ludziom okłada... Nie podobało mi sie, ze pan ma 30 lat!! i nie pracuje, bo
pomimo wyższego wykształcenia nie może znaleźć pracy. Na początku to nawet sie
ucieszyłam, bo myślałam, ze sie od nas nieco odczepi ale ona nadal zachowywała
sie egzaltowanie w stosunku do mojego meza a ten jej chłopak to był jakiś
pasywny i nic nie reagował, tylko podlizywał sie mężowi, żeby ten mu załatwił
prace.
8)Rodzina meza ma klucz do naszego mieszkania. Jego rodzina dostała ten klucz
jeszcze jak sie nie znaliśmy z mężem. Ale potem sie przeprowadziłam do meza,
tez place za mieszkanie. To wygląda tak, ze jak siostrzenica przyjeżdża do nas
to nie jest odbierana przez nas np. Na dworcu, tylko sobie sama przyjeżdża i
otwiera nasze mieszkanie. Jak wyjeżdża do siebie, to klucz zabiera. mąż mówi,
ze wtedy dal klucz by ktoś z rodziny mógł jeszcze otworzyć drzwi, gdyby cos
sie stało. Ale po pierwsze to teraz ja jestem a po drugie to rodzina mieszka
300-400 km dalej, wiec już lepiej dać klucz sąsiadce. Mnie to z kluczem
przeszkadza. Co wy na to??
9)Kiedy pytam sie meza czy chce np. Herbaty to siostrzenica uśmiecha sie
dziwnie. Reagować na cos takiego?
Jak bysccie wiec reagowały na to wszystko w waszym małżeństwie???
    • shemreolin Re: Siostrzenica a moje małżeństwo – pomocy 20.07.09, 09:56
      W moim odczuciu jest to tak, że siostrzenica znalazła sobie jelenia w postaci
      Twojego męża, który zapewnia jej wszystko czego ona zapragnie. Nie sądzę by był
      w tym jakiś podtekst seksualny (to rzucanie się na szyję). Raczej ta dziewczyna
      nim manipuluje, usiłuje go w jakiś sposób zauroczyć żeby całkiem owinąć go sobie
      w okół palca. Podtrzymuje z nim kontakt i stara się mieć go "w zapasie" jak jej
      się zachce przyjechać do Warszawy.

      Moim zdaniem powinnaś porozmawiać z mężem, powiedzieć jakie masz odczucia w tym
      temacie i jasno określić granice. Tzn. powiedzieć, że owszem, może ona
      przyjeżdżać ale na maks kilka dni, że ma spać w gościnnym, że nie chcesz gościć
      jej chłopaka.

      Tak naprawdę to zerwanie tak zażyłej relacji leży po stronie Twojego męża.
      Gdybyś to Ty zaczęła jakąś kampanię (rozmowy z dziewczyną, awantury z mężem
      itd.) wyszłabyś na zazdrosną histeryczkę i sprawiłabyś tym satysfakcję
      siostrzenicy.

      Po prostu pogadaj szczerze z mężem. I to nie jest ważne ilu z forumowiczów ma
      podobne przemyślenia, albo co ogół uważa za normę. Ważne jest to, że to TY
      ustalasz zasady we własnym domu i jeśli czujesz się niekomfortowo to zrób coś z
      tym i nie czuj wyrzutów sumienia. Mam tylko nadzieję, że Twój mąż normalnie
      podejdzie do tematu i Cię poprze. :)
      • next-ordnung Re: Siostrzenica a moje małżeństwo – pomocy 20.07.09, 10:27
        shemreolin napisała:

        > W moim odczuciu jest to tak, że siostrzenica znalazła sobie jelenia w postaci
        > Twojego męża, który zapewnia jej wszystko czego ona zapragnie. Nie sądzę by by
        > ł
        > w tym jakiś podtekst seksualny (to rzucanie się na szyję). Raczej ta dziewczyn
        > a
        > nim manipuluje, usiłuje go w jakiś sposób zauroczyć żeby całkiem owinąć go sobi
        > e
        > w okół palca. Podtrzymuje z nim kontakt i stara się mieć go "w zapasie" jak jej
        > się zachce przyjechać do Warszawy.


        Tez tak myślę i to mnie wkurza, bo wydaje mi sie, ze mąż wierzy w bezinteresowna
        przyjaźń.



        > Moim zdaniem powinnaś porozmawiać z mężem, powiedzieć jakie masz odczucia w tym
        > temacie i jasno określić granice. Tzn. powiedzieć, że owszem, może ona
        > przyjeżdżać ale na maks kilka dni, że ma spać w gościnnym, że nie chcesz gościć
        > jej chłopaka.
        >
        > Tak naprawdę to zerwanie tak zażyłej relacji leży po stronie Twojego męża.
        > Gdybyś to Ty zaczęła jakąś kampanię (rozmowy z dziewczyną, awantury z mężem
        > itd.) wyszłabyś na zazdrosną histeryczkę i sprawiłabyś tym satysfakcję
        > siostrzenicy.
        >
        > Po prostu pogadaj szczerze z mężem. I to nie jest ważne ilu z forumowiczów ma
        > podobne przemyślenia, albo co ogół uważa za normę. Ważne jest to, że to TY
        > ustalasz zasady we własnym domu i jeśli czujesz się niekomfortowo to zrób coś z
        > tym i nie czuj wyrzutów sumienia. Mam tylko nadzieję, że Twój mąż normalnie
        > podejdzie do tematu i Cię poprze. :)


        Chciałam tylko być pewna, ze właściwie oceniam sytuacje, bo ja pochodzę z bardzo
        patologicznej rodziny i mam kompleks, ze czasami inaczej odbieram świat. Myślę,
        ze z nim w ten weekend pogadam i chce doprowadzić do tego, żeby on pogadał z
        siostrzenica. Bo ja jak bym z nia pogadała, to pewnie będę dla niej kolejna
        “socjopatka”:-)
        • horpyna4 Re: Siostrzenica a moje małżeństwo – pomocy 20.07.09, 12:05
          Przygotuj się do rozmowy z mężem spisując wszystkie wyskoki jego
          siostrzenicy. On może początkowo uważać, że przesadzasz; może nie
          ogarniać zjawiska całościowo. Jeżeli tak rzeczywiście będzie, to
          dużo łatwiej dowieść swojej racji przedstawiając mnóstwo
          wypunktowanych faktów. W razie, jakby nie chciał słuchać, ani
          rozmawiać na ten temat (zdarza się), to niech przeczyta. Nawet
          niekoniecznie przy Tobie.

          Może też się okazać, że mąż jest po prostu nieasertywny. Klnie w
          duchu, a nie potrafi jej odmówić. Wtedy mu pomożesz: stworzycie
          wspólny front, a ty w razie czego będziesz "ta zła". No i zmieńcie
          zamki.
          • next-ordnung Re: Siostrzenica a moje małżeństwo – pomocy 20.07.09, 16:28
            horpyna4 napisała:

            > Przygotuj się do rozmowy z mężem spisując wszystkie wyskoki jego
            > siostrzenicy. On może początkowo uważać, że przesadzasz; może nie
            > ogarniać zjawiska całościowo. Jeżeli tak rzeczywiście będzie, to
            > dużo łatwiej dowieść swojej racji przedstawiając mnóstwo
            > wypunktowanych faktów. W razie, jakby nie chciał słuchać, ani
            > rozmawiać na ten temat (zdarza się), to niech przeczyta. Nawet
            > niekoniecznie przy Tobie.
            >
            > Może też się okazać, że mąż jest po prostu nieasertywny. Klnie w
            > duchu, a nie potrafi jej odmówić. Wtedy mu pomożesz: stworzycie
            > wspólny front, a ty w razie czego będziesz "ta zła". No i zmieńcie
            > zamki.

            Tutaj właśnie jest pewien problem. Wydaje mi sie, ze i ja i mój mąż mamy pewne
            problemy z tzw. byciem asertywnym. Ja często w duchu klnę ale nie umiem mówić
            “nie”, wole po prostu zejść komuś z drogi. Wydaje mi sie, ze mąż ma to samo.
            zresztą z tego co wiem, to tez jak ja był on dosyć autorytarnie wychowywany.
            Tylko tutaj już nie zejdzie sie temu problemowi z drogi, bo inaczej siostrzenica
            wejdzie nam na głowę. Pewnie można sie tej asertywności nauczyć ale jak na razie
            doszłam do tego momentu, ze zauważam ten problem jaki mam sama z soba. Musze to
            jakoś sobie poukładać i w ten weekend – żeby było dużo czasu – na spokojnie
            omówię ten problem z mężem. Myślę, ze najlepiej będzie skupić sie na kilku
            rzeczach, które najbardziej przeszkadzają a reszta będzie na później a te
            najważniejsze rzeczy to dla mnie:
            1)kwestia kluczy: albo zadamy zwrotu kluczy (mogą wysłać poczta) albo wymieniamy
            zamki i im kluczy nie dajemy – to do omówienia;
            2)częstotliwość wizyt: uważam, ze raz na pol roku to max i ze wizyty nie powinny
            być dłuższe niż 3 dni;
            3)żadnym nam bliżej nie znanych mężczyzn w naszym domu, chociażby ona
            utrzymywała, ze tak bardzo kocha (bo tego jej 30-letniego ! chłopaka to
            widzieliśmy po raz pierwszy w życiu; zresztą oni chyba już nie sa razem)
            4)pomoc finansowa tez jest zbędna, bo ona dostaje dosyć pieniędzy od bogatego
            taty a my przecież oszczędzamy na mieszkanie.
            Ja zresztą już właściwie jestem ta zła, bo śmiałam zabrać rodzinie wujka, który
            wcześniej był zawsze w gotowości, żeby usługiwać:-) Wiec jak go trochę
            podbuntuje, to będę jeszcze gorsza.:-) Choć jemu to na zdrowie wyjdzie.
            • horpyna4 Re: Siostrzenica a moje małżeństwo – pomocy 20.07.09, 16:56
              No to najwyżej będziesz jeszcze bardziej zła, dla męża może być to
              dość wygodne.

              I nie żądajcie zwrotu kluczy, bo ona może sobie przed zwrotem
              dorobić (o ile już tego nie zrobiła i nie dała ukochanemu!).
              Koniecznie zmieńcie zamki, koszt znowu nie taki wielki w porównaniu
              ze świętym spokojem.
    • laracroft82 Re: Siostrzenica a moje małżeństwo – pomocy 20.07.09, 17:29
      napisze tak, to nie jest normalne, gówniara ma mocno poprzewracane w główce i na
      dzien dzisiejszy postawiłabym męza do pionu mowiac mu to co tu napsiałas!!!
      • rlena Re: Siostrzenica a moje małżeństwo – pomocy 21.07.09, 12:07
        Nie jest normalne. Oboje-maz i jego siostrzenica maja problem z
        wyznaczaniem granic. Masz prawo czuc sie niekomfortowo, wiecej- masz
        pawo byc wsciekla (i to nie na siostrzenice,ale na meza).

    • caysee Re: Siostrzenica a moje małżeństwo – pomocy 21.07.09, 20:02
      Praktycznie nic z tego co napisalas nie jest normalne! Jedynie odnosnie zakupow
      sie nie zgodze - jak ja mam gosci to staram sie im dac to co lubia najbardziej.
      Ale poza tym to wszystko inne to zgroza, nie wiem jak ty to wytrzymujesz. Wizyty
      po dwa tygodnie i jeszcze pyta czy moze spac na waszym lozku?! Porazka... takiej
      pannicy bym przez dlugi czas do siebie nie zaprosila. Kolejnym razem jak bedzie
      sie u was zapowiadac, powiedzcie "nie".
    • koizumi_r Re: Siostrzenica a moje małżeństwo – pomocy 29.07.09, 13:03
      Hmm jakbym czytała o sobie :P. Tyle tylko, że nie chodzi o mojego
      męża a chłopaka z którym jestem 4,5 roku i o jego przyrodnią siostrę
      (17 lat). Moja sytuacja jest o tyle lepsza, że jego denerwuje
      zachowanie tej dziewczyny. Tylko, że w tym wypadku nie wie jak
      powiedzieć, żeby się odczepiła ponieważ delikatne sugestie, że jej
      zachowanie jest nieodpowiednie nie skutkują.

      Przykładowe zachowanie:
      - odwiedziliśmy jej rodzinę na działce a ona baniała w bluzde
      zapiętej tylko na jeden guzik, tak żeby było widać jej cycki i
      stanik :/.
      - na święta, które organizaowlaiśmy u nas zaczęła wieczorem kleić
      się do niego, tzn. przytulać jakby była jego dziewczyną...

      a mnie trafia kur...ca :P
    • mikapika Re: Siostrzenica a moje małżeństwo – pomocy 29.07.09, 14:45
      hahah, nie wyobrazam sobie jak mozna byc tak bezczelnym jak ta siostrzenica
      twego meza...a juz przyjzad z chlopakiem, w dodatku nieznanym wam i kwestia
      spania w waszym lozku...heh...no masakra po prostu:/ja bym nie wytrzymala i
      chyba bym ją wysmiala slyszac cos takiego:D
    • amocyklina Re: Siostrzenica a moje małżeństwo – pomocy 29.07.09, 17:06
      Zachowanie siostrzenicy Twojego męża można okreslić prosto jako brak wychowania. Dziewczyna wyczuła, że nie potraficie jej odmówić i zwyczajnie na was żeruje. Ja rozumiem odwiedzić kogoś na pare dni, a nie 2 tygodnie. Zresztą co ona chce zwiedzać przez te dwa tygodnie?:D Tym bardziej zapraszanie kogokolwiek do waszego domu, bez wcześniejszej konsultacji z wami, jest szczytem chamstwa. Tym bardziej fakt, że posiada klucze od waszego mieszkania i wchodzi kiedy jej sie podoba. Przeciez to Twoj dom i masz prawo do prywatnosci. Jeszcze moze bym tolerowała taka sytuacje gdyby to była mi bardzo bliska osoba, ale, jak sama piszesz, ona Cie olewa z gory na dol.
      Jedynym rozwiazaniem jest rozmowa z mężem, ponieważ w takiej sytuacji on musi stać po Twojej stronie. Najlepiej zrob to delikanie, bez oskarzen, wyrzutów, bo Twoj mąż moze to odczytac jako atak na ukochana siostrzenice.
    • gocha221 A' propos Kluczy 29.07.09, 20:25
      Jeśli masz problemy z byciem asertywną i zabraniem kluczy rodzinie, to "zgub"
      swój komplet, zmień zamki.
      Jeden komplet będziesz miała Ty, drugi mąż, a ew. pozostałe schowaj w sobie
      znane miejsce.
      Może jak siostrzenica przyjedzie i pocałuje klamkę, poczeka sobie 5 godz pod
      drzwiami to zrozumie.
      Dla mnie ta cała sytuacja jest mocno dziwna, od rzucania się na szyję, poprzez
      intenswyności kontaktów, po przesyłanie kasy na konto.
      Po drugie pannica jest zupełnie niewychowana, nie ma co się z nią "cackać", bo
      takie osoby delikatnych sugestii nie rozumieją.
      Sugestia oddania jej Waszej sypialni i łóżka to szczyt. Szkoda, że Twój mąż tego
      nie widzi....
    • majself Re: Siostrzenica a moje małżeństwo – pomocy 29.07.09, 21:31
      Podobnie jak pozostali tu na forum - zaakceptowałabym tylko kwestię kupowania
      jedzenia. Zwykle jak ktoś do mnie przyjeżdża, staram się go nakarmić tym, co
      lubi, bywa, że zostanie to ulubione jedzenie w lodówce. Soki w kartonach,
      fabrycznie zamknięte możesz zawsze schować do szafki, poczekają na następną
      wizytę, która oby jak najpóźniej.

      Reszta zachowań jest dla mnie nie do przyjęcia, z kluczami już wiesz, co zrobić.
      Z łóżkiem musisz się postawić - ja po prostu nie wpuszczam gości do sypialni,
      nie mają tam nic do roboty. Tylko jak dziadkowie mojego Lubego przyjeżdżają,
      ścielę im w sypialni, a my przenosimy się na kanapę - ale to starsi ludzie,
      sprawa całkiem inna.
    • ridimm Re: Siostrzenica a moje małżeństwo – pomocy 31.07.09, 15:33
      Nie pozwoliłabym na taką sytuacje.Nikomu nie dałabym kluczy do
      mojego mieszkania ;jakbym nie miała czasu i ochoty na spotkania lub
      przyjazdy siostrzenicy,powiedziałabym to jasno.To wkońcu Wasz dom i
      Wasze życie.Ty i Twój mąż daliście się jej zmanipulować.Wyczuła,że
      na wszystko się godzicie i to wykorzystujE.
      • pan_i_wladca_mx zgub te klucze 01.08.09, 22:54
        dobrze ci forumki radza, schowaj je w otchlaniach i zaloz nowe zmaki, pogadaj z
        mezem, ze tak dalej byc nie moze, jak zadzwoni ze przyjezdza to powiedzcie, ze
        zamki zmienione a wy wyjezdzacie/jestescie chorzy/macie inna wizyte i tak do
        znudzenia, jak behawiorystyczna tresura psa
        • horpyna4 Re: zgub te klucze 02.08.09, 10:04
          Najlepiej, jak przyjedzie bez uprzedzenia i pocałuje klamkę.
    • allum22 Re: Siostrzenica a moje małżeństwo – pomocy 05.08.09, 12:40
      moim zdaniem dziewczyna jest chora. przepraszam, ale takie zachowanie nie jest
      normalne... i koniecznie zmieńcie zamki! jak nie chcesz prosić o to męża, to
      wciśnij w zamek jakąś szpilkę czy coś i nie będzie wtedy wyjścia;)
    • capa_negra Re: Siostrzenica a moje małżeństwo – pomocy 05.08.09, 13:59
      Zmienić zamki - bezwzględnie.
      I postawic sprawę jasno.
      1. to WASZ dom
      2. nie życzycie sobie najazdów - wizyta TYLKO po ustaleniu terminu i
      czasu trwania.
      3. obce osoby TYLKO za Waszą zgodą.

      Musisz się jedynie zastanowić jak to ugryść - czy porozmawiać z
      mężem i on to załatwi?? polubownie czy też będziesz
      musiała "zgubić" klucze i tupnąc nogą ..i na męza i na siostrzenicę.

      Zastanawia mnie jedno - gdzie w tym wszystkim jest matka
      siostrzenicy ??? zapewne osoba w wieku +40.

      Czy ona nie zdaje sobie sprawy z niestosowności sytuacji - długie,
      niespodziewane wizyty z " własnym kluczem" dla normalnej dojrzałej
      kobiety powinny być raczej nie halo
    • sparxx Re: Siostrzenica a moje małżeństwo – pomocy 12.08.09, 14:15
      Ta siostrzenica to jakaś socjopatka?!
      :)
    • quasi.modo Re: Siostrzenica a moje małżeństwo – pomocy 13.08.09, 16:41
      Nie przeczytalam wszystkich wypowiedzi, ale widze, ze ton jest jasny: nie jest
      to normalne i panne trzeba ustawic do pionu.
      Nie zgadzam sie tylko z linia wymiany zamkow. Ja bym po prostu
      zarzadala/poprosila, zeby dziewczyna, czy ktokolwiek inny z rodziny uprzedzal
      was o przyjezdzie i umawial sie na przyjscie, kiedy jestescie w domu. Jej
      wyskoki to oczywiscie argument najwazniejszy, ale i wobec normalnej osoby
      krepowalabym sie, zeby mi ktos tak po prostu do domu wlazil. Wiadomo przeciez
      jak to jest - nie zawsze ma sie porzadek, nie zawsze jest sie ubranym, itd. Jak
      sie dziewucha nie dostosuje, to dopiero rozpetaj pieklo, ze jak to, ona nie
      potrafi twojej prywatnosci uszanowac?
    • rrosemary Re: Siostrzenica a moje małżeństwo – pomocy 14.08.09, 01:49
      Rozumiem, że być może siostrzenica i mąż mieli taki układ zanim pojawiłaś się
      Ty. Czyli panna czuła się swobodnie w jego domu, powiedzmy, że mogę to
      zrozumieć.Może miała/ma trudną sytuację rodzinną i to jej ucieczka z domu?

      Teraz kiedy mąż razem z Tobą założył rodzinę to takie zachowanie jest nie do
      przyjęcia (chociaż zgodzę się, że jedzenie kupuje się mniej więcej pod gościa,
      żeby sprawić mu przyjemność, a najlepiej znaleźć zbiór wspólny ulubionych potraw
      dla gospodarza i gościa).
      Panna jest niewychowana lub opóźniona w rozwoju i dlatego zachowuje się
      niestosownie do sytuacji.
      Najlepiej byłoby porozmawiać z mężem, zapytać jak on się zapatruje na sprawę,
      powiedzieć swoje odczucia i negocjować. Następnie on albo oboje powinniście
      oświadczyć dziewczynie jakie są nowe zasady WASZEGO domu.
      Zamki to bym zmieniła - jeśli ona mieszkała u Was z jakimś obcym człowiekiem to
      skąd pewność, że on jej tych kluczy nie podkradł, nie dorobił czy coś?
    • samwieszkimjestem Re: Siostrzenica a moje małżeństwo – pomocy 22.08.09, 23:08
      Albo ma z nią romans, albo niedługo będzie miał, bo ona najwyraźniej się o to
      stara. Wygoń ją z domu, zrób awanturę i ZMIEŃ ZAMKI!!!
    • erillzw Re: Siostrzenica a moje małżeństwo – pomocy 22.08.09, 23:54
      next-ordnung napisała:
      > 1)
      Uwazam, ze dziewczynie nikt nie przekazał kultury. Sorry ale nie
      swiadczy to za dobrz eo jej matce, ze nie nauczyla dziecka, ze nie
      siedzi sie innym na karku przez dwa tygodnie, nie pyta sie czy mizna
      tylko sie zwala.
      Chamstwo. U mnie w rodzinie by nie przeszło. Nas nauczono uprzedzac
      o przyjezdzie, dopytywac sie czy to komus nie przeszkadza i nie
      kiblowac ludziom na głowie zbyt długo.

      > 2)
      U mnie to w ogole by mowy nie było o tym, zeby ktos kto sobie
      przyjezdza bez uprzedzenia z chlopakiem spal na moim lozku. Sorry od
      tego mamy duzy pokoj i duza kanape zeby tam przenocowac gosci.
      gdybysmy mieszkali w kawalerce kupiloby sie materac. Tylko mamom
      odsatpilabym lozko w sypialni.
      od dziewczyny az bije chamstwem, prostactwem i totalnym brakiem
      wychowania. Gdzie jest jej matka?
      ma tupet gowniara nie ma co..

      > 3)No akurat uzupelnienie lodowki tez pod katem gosci to u nas
      norma. Kazdy lubi co innego a to mile gdy mnie spotyka cos takiego,
      ze gdzies ktos kupuje cos pode mnie. Wiec takie zachowanie mnie nie
      dziwi.. aaaaaleeeeee.. nie do tego stopnia, ze nie kupujemy
      normalnych naszych produktow a tylko te ktore sa pod gosci..
      Kupujemy i takie i takie.

      > 4)
      Troche dziwne jest to pisanie ale moze mieli bliskie relacje od
      poczatku i stad to??
      Aczkolwiek z Twoich opisow wynika, ze dziewcze nie ma umiaru..
      A ze jest infantylna no coz.. moze nie ma przykladu w domu?
      A co do nie utrzymywania kontaktu z rowniesnikami.. to zly znak..
      znaczy dziewczyna nie umie znalezc sie w swoim swiecie. Moze nie
      byla chowana z rowniesnikami? I stad jej uwielbienie do twojego
      meza?

      > 5)
      A to juz brak wychowania i kultury. Mozesz podziekowac jej matce ze
      nie nauczyla jej wdziecznosci.

      > 6)
      Nie przepadam za osobami lasymi na kase. A za 1500 to ja sie z
      pensji utrzymywalam z placeniem za studia i mieszkanie i przyjazdy
      do rodzinnego miasta wiec Pier*** od rzeczy zeby wiecej kasy
      wyciagnac.
      Mnie sie widzi, ze jej dawano kase i to co chciala bo nie bylo czasu
      na jej wychowanie i oto efekt..
      uwazam, ze okazjonalne dawanie pieniedzy w rodzinie jest normalne.
      Ale stale jest utrzymywaniem i troche to dziwne skoro dziewczyna na
      brak kasy i bankomatu (ojciec) narzekac nie moze.

      > 7)
      No tak.. jak naapisala, wyzej. Dziewcze nawykniete, ze ktos zawsze
      cos zalatwi a ona bedzie pachniec.
      21 letnia modliszka i darmozjad..


      > 8)
      A Twoja ma?
      Mnie posiadanie kluczy przez rodzinie nie dziwi.. o ile mieszka sie
      w tym samym miescie..
      A tak jest lekko mowiac malo logiczne.. ale jesli patrzymy pod katem
      panny darmozjadki to mnie nie dziwi ze tam sa klucze.
      I ku woli scislowsci to nie oni maja klucze. To ona je ma.

      > 9)
      ja bym reagowala na to, ze sama powinna cos takiego proponowac. Gosc
      to jest przez 3 dni. Jak tak bardzo chce u was pomieszkiwac zagonic
      ja do naczyn, do zakupow, do sprzatania. Zobaczysz jak szybko
      odwidza jej sie przyjazdy.
      Zagon ja do obowiazkow :D


      > Jak bysccie wiec reagowały na to wszystko w waszym małżeństwie???

      Ja bym poszła w kierunku odstraszenia jej.
      Daj jej obowiazki, niech nie bedzie gosciem tylko domownikiem.
      Oczekuj od niej herbaty i nie sczyp sie ze slowami..
      Darmozjadow unikamy w domu, tak?
    • hermilion Re: Siostrzenica a moje małżeństwo – pomocy 25.08.09, 16:12
      Hej,

      Tak trochę bardziej praktycznie - apropo asertywności -
      jeśli masz problem z odmawianiem to poćwicz to:

      Zdarta płyta - polega na powtarzaniu tej samej kwestii, tak długo, aż nasz
      rozmówca przekona się, że jego argumenty nie odnoszą skutku. Metoda zdartej
      płyty jest idealnym sposobem na zaprezentowanie, że poważnie traktujemy swe
      deklaracje, np. na propozycję: „Chodź, napijemy się koniaczku.” asertywna
      odpowiedź wykorzystująca technikę zdartej płyty, brzmiałaby: „Nie, dziękuję nie
      piję” - powtarzana do skutku.

      Zaletą tej metody jest jej prostota - po prostu zamykasz się
      na wszystkie argumenty i odpowiadasz w stałym rytmie:

      "Nie, przepraszam Cię ale nie"

      I do widzenia .. odpowiedź dobra na wszystko co z
      siebie wyprodukuje i nie musisz się wysilać,
      a jej po 20-30 wymyślonych argumentach przejdzie
      chęć do dyskusji.
    • ilkaana Re: Siostrzenica a moje małżeństwo – pomocy 27.08.09, 11:43
      Jak dla mnie Twoje zdziwienie i zaniepokojenie jest zrozumiałe.
      Wydaje mi się, ze dziewczyna zwyczajnie znalazła sobie jelenia (wybacz) w
      postaci Twojego męża, aby wykorzystywać go do rożnych swoich celów, zaczynając
      od mety w Warszawie, poprzez przelewy itd, trudno powiedzieć, na czym kończąc.
      Dziwi mnie tylko podejście Twojego męża, to, że daje sobą tak manipulować, małe
      dziecko to jeszcze bym zrozumiała, ale to jest dorosła kobieta, nie da się
      ukryć. Starałabym się dokładniej zbadać relacje między nimi, bo wydaje mi się to
      lekko podejrzane.
      Jeśli chodzi o spanie w mojej sypialni i w moim łóżku, nikt absolutnie nie ma do
      nich wstępu poza mną i mężem. Ani rodzice w gościnie, ani nawet babcia, nie
      wyobrażam sobie czegoś takiego. mamy w zanadrzu łóżka "gościnne" i nikt nigdy
      nie oponuje, i nigdy jeszcze nie zaproponował, by spać w naszym łóżku, samemu,
      czy jeszcze lepiej - z partnerem.
      Jedzenie - nigdy nie kupujemy pod gości. Na co dzień dobrze się odżywiamy, nie
      kupujemy wszystkiego co najdroższe, ale też nie specjalnie oszczędzamy, więc gdy
      mamy gości po prostu kupujemy wszystkiego więcej. Jeśli chodzi o rodziców czy
      dziadków, oczywiście moglibyśmy dostosować się do ich ewentualnych życzeń, ale
      żeby tak traktować całą rodzinę to lekka przesada, nawet fizycznie nie dalibysmy
      rady, kto co lubi i jak. Dlatego w sumie zawsze goście jedzą to, co my
      przyrządzimy i nikt nigdy nie narzekał;)
      Co do drobnych prezentów za gościnę - u nas goscie bywają zwykle 1 lub 2 dni,
      nie dostajemy nigdy zadnych "podziękowań" ale regułą jest, że goscie
      przyjeżdzając przywożą coś ze sobą, najczęściej własnoręcznie upieczone ciasto,
      przetwory, czekoladki, tak po prostu, by nie przyjeżdżać "z gołymi rękami". Sami
      też tak robimy idąc do kogoś i uważam, że to jest bardzo miły gest dla obu stron.
      A te maile, słodkie listy, smsy - nie wiem, jak bym na to zareagowałą, chyba
      jedynie śmiechem i myślą, że z dziewczyną jest coś nie tak...

      Porozmawiaj z mężem i dowiedź się, co jest między nimi albo czego nie ma, a co
      jego bratanica bardzo by chciała, byś Ty widziała.
      • ilkaana Re: Siostrzenica a moje małżeństwo – pomocy 27.08.09, 11:44
        acha i chyba najważniejsze - zmieńcie zamki!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        • szonik1 Re: Siostrzenica a moje małżeństwo – pomocy 27.08.09, 12:45
          Dla mnie najdziwniejsze jest to,ze opisane zachowania i sytuacje wydaja sie
          przeszkadzac tylko Tobie - Twój mąż albo widzi to wszystko zupełnie inaczej,
          albo ...nie znajduję innego wytłumaczenia.
          Opisałaś dość dużo problemów i sytuacji,więc dotyczy to zapewne dłużeszgo okresu
          czasu - czy przez te min.kilka miesięcy ANI RAZU nie rozmawiałaś z mężem na ten
          temat?
          Poza tym: przecież to córka jego siostry,więc wystarczyłoby,zeby mąż porozmawiał
          z siostrą albo i samą winowajczynią - to chyba nie jest jakiś wielki wysiłek.
          • aniolek03 Re: Siostrzenica a moje małżeństwo – pomocy 10.09.09, 21:23
            co cie obchodzi ile jej facet ma lat-30 to duzo:P??
            to nie 10latka w zwiazku z 30 latkiem tylko dorosla
            baba-a 8/9 lat roznicy w zwiazku to wielkie gie.

            inna sprawa ze kobieta jest albo cwana niezle albo
            zaburzona,pozbadz sie jej jak najszybciej-i przyjrzyj
            sie mezulkowi bo podobnych historii pare slyszalam i
            dla mnie to pachnie dwuznacznie
    • megi1973 Re: Siostrzenica a moje małżeństwo – pomocy 11.09.09, 08:42
      zrób tak samo-weź urlop i jedź do niej i siedź.Tylko nie mów mężowi-
      zadzwoń do niego jak już będziesz u niej
    • geno22 Re: Siostrzenica a moje małżeństwo – pomocy 28.10.09, 10:22
      Jeżeli chodzi o Twoją sytuację to radze pokazać siostrzenicy gdzie jej miejsce a
      konkretnie gdzie jej miejsce nie powinno być tzn. w Twoim domu. A co do
      młodziutkich siostrzenic to radze nie przygarniać takowych pod dach. U znajomych
      była odwrotna sytuacja kobieta miała siostrzenicę , która zamieszkała z jej
      rodziną. Skończyło się to brzuchatą siostrzenicą i rozwodem. Stworzyła swojemu
      mężowi idealne warunki, dwie kobiety pod jednym dachem. Drogie Panie! Trzeba
      pilnować swojego ogniska domowego! Nie bądźcie łatwowierne, naiwne i głupie. Bo
      potem tak jak o naszej znajomej będą mówić że albo jest tak dobra że aż głupia
      albo że tak głupia że aż dobra!
Pełna wersja