Mam dosyć rodziny!

23.07.09, 17:19
Muszę się gdzieś wygadać,bo oszaleje!Mam kompletnie dość rodziny,(chociaż
bardzo ich kocham...męża,rodziców,braci,)a najbardziej rodziny męża!
W domu jest napięta atmosfera.Mieszkamy w małym mieszkaniu,ja z mężem i
dzieckiem zajmujemy najmniejszy pokój,następnie dwaj bracia maja wspólny duży
pokój,a rodzice zajmują gościnny.No,cóż jeżeli jest tyle osób na tak małym
mieszkaniu w końcu nie trudno o konflikt.Każdy potrzebuje chwili dla siebie,
spokoju ale tutaj niestety się nie da.Ja z dzieckiem zazwyczaj jesteśmy w
gościnnym ponieważ tam jest więcej miejsca na zabawę,praktycznie spędzam tam
czas od rana do wieczora,mąż jak jest po pracy lub gdy ma wolne nie wychodzi z
naszego pokoju.Nawet kawy czy jedzenia sobie nie zrobi,czeka,aż ja mu
zrobie.Jedynie przyjdzie na kilka minut gdy nikogo oprócz mnie i małego nie ma
w pokoju,no wychodzi jeszcze do toalety i na papierosa.Nie wiem dlaczego tak
się zachowuje,mówi,że nie czuje się swobodnie,że denerwują go wszyscy,a po
pracy chce odpocząć i mieć czas dla siebie(nie wiem czy faktycznie,aż tak
ciężko pracuje)Siedzi całymi dniami na kompie.Mąż ma nerwice żołądka.Przez dwa
lata odkąd jesteśmy razem z 70kg zleciał na 56kg.Mieliśmy trudny okres przez
ten czas.W skrócie:Wyprowadzka z domu rodzinnego,wspólne wynajmowanie
mieszkania,kłótnia między nim,a jego rodzicami o wyprowadzkę i nasz
związek,ciąża,oszczerstwa pod moim adresem typu "to nie jest twoje dziecko"
jego rodziców,przeprowadzka po zgodzie do rodzinnego domu męża,przygotowania
do slubu,ponownie kłótnia między mężem,a teściami,przeprowadzka do mieszkania
moich rodziców,kłótnia między moimi rodzicami,a teściami,odwołanie ślubu
kościelnego,zawarcie cichego ślubu cywilnego z udziałem tylko mojej
rodziny,złościwość teściów,rozprowadzanie przez nich plotek na nasz i mojej
rodziny temat,miesiąc przed rozwiązaniem,pogodzenie męża z teściami,próba
przekabacenia męża na ich stronę i porady jak ma nas poustawiać,wzajemne
obarczanie się za nie doszły ślub i wyprowadzkę między moją,a jego
rodziną,napięta atmosfera między mną,rodzicami,a mężem,narodziny synka,kłótnie
o widywanie teściów z wnukiem,pogodzenie mojej rodziny oraz mnie z teściami po
długich kłótniach z mężem,nasze wpadnięcie w długi,przez nie doszły ślub(na
który wzieliśmy kredyt i daliśmy na przechowanie teściom którzy nie oddali
nam tych pieniędzy,a gdy mieszkaliśmy jeszcze u nich za wszystko musieliśmy
płacić 600zł + inne bez opóźnień co się odbiło na nie zapłaconych rachunkach
telefonicznych oraz ratach kredytu na samochód),pomoc finansowa moich
rodziców,pobyt dziecka w szpitalu,przez nasze kłopoty finansowe,moi rodzice
wpadli w poważne długi,zero zainteresowania i pomocy ze strony teściów tylko
ciągłe naśmiewanie i wyrzuty(im zaczeło się dobrze powodzić jak wygrali pewną
sprawę uważają się za bogaczy ale żeby coś dać małemu,jakiś drobiazg to nie
mają pieniędzy tak samo brat męża który jest chrzestnym i zarabia 5tys
miesięcznie),na razie nie mamy kontaktu,a ja się z tego ciesze,bo są
fałszywi...syna traktują jak obcego...dwaj bracia to są ich oczka w głowie i
mają dosłownie wszystko naj...nie chce od nich nic,tylko świątego
spokoju.Jednak to się może zmienić…Moim rodzicą wiecznie coś przeszkadza w
naszym zachowaniu,a to,że komputer chodzi i telewizor na raz,że kupujemy np.
łóżko dla dziecka,nowy monitor itp.a im nic na ten temat nie powiedzieliśmy,że
niepotrzebne rzeczy w pokoju znosimy do piwnicy i ją zagracamy(tyle,że
większość jeszcze się przyda),że znowu przemalowaliśmy pokój,że mąż nie pomaga
przy dziecku,nie wychodzimy wspólnie na spacery,że robie mu kawę,jedzenie i
zanoszę do pokoju,że za bardzo go bronie i mu ulegam,że nie powinniśmy się
przytulać przy wszystkich,szeptac między sobą,nie podoba im się też jak
czasami założe bluzkę z dekoltem,za długo siedze w łazience itd.Wszystko by
chcieli wiedzieć co,gdzie,jak…Wiecznie się wtrącają.Zapomnieli,że nie jesteśmy
małymi dziećmi które trzeba prowadzić za rączkę.Ja rozumien,że się o nas
martwią,cały czas to powtarzają,a szczególnie mi,są zdania,ze bez nich bym
sobie rady nie dała i jak teraz nie wezme się za męża to potem w ogóle mi nie
pomoże jak będziemy na swoim.Wiem,ze mają racje w niektórych sytuacjach np. z
mężem,że powinien się zająć małym,nie siedzieć tyle przy komputerze,a wziąć
się do porzytecznej pracy,ja to widzę i nie muszą mi tego przypominać,a potem
trzaskać drzwiami,krzyczeć,że nic nie robie z ich uwagami,z mężem też nie mam
lekko,kłócimy się głównie o rodzine,o te wtrącanie i że ja wszystko robie jak
ich w domu nie ma,a dwaj bracia jak święte krowy siedzą i nic nie robią,że
jest niesprawiedliwość w tym domu,bo tylko nas się czepiają,a bracia całymi
dniami przesiadują w domu i w niczym nie pomogą ale nikt im uwagi nie
zwróci.Ale też np. o moje i jego obowiązki,jego zdaniem to ja powinnam
siedzieć cały dzień z dzieckiem,robić mu kawkę i jedzonko,a on chodzi do pracy
i zarabia pieniądze więc ma prawo po pracy czy też w wolny dzień robić co mu
się podoba.Nie trafia do niego,że ja też mam prawo do odpoczynku od dziecka,że
chcę gdzieś wyjść spotkać się z kimś,wyrwać się z tych czterech ścian,on na
to,że przecież w domu nic praktycznie nie robie…tylko posprzątam w
pokoju,czasami w łazience,kuchni,zrobie pranie,a potem oglądam z dzieckiem
bajki lub wychodze na spacer,bawie się,karmie,kąpie małego,kłade spać to czym
mam być przemęczona i co to będzie jak pójdę do pracy jak tak bręcze,że
zmęczona jestem.A on ciężko zasuwa w pracy i chce odpocząć,nie ma zamiaru ze
mną jeździć po koleżankach,bo niektórych nie lubi,a inni za daleko mieszkają
tak samo po rodzinie.Uważa,że się czepiam,bo u innych żona wszystko robi i nie
narzeka,bo wypłate dostaje,a mężowi na wieczór jeszcze plecy wymasuje…Może
faktycznie ma racje…nie robie,aż tyle co inne kobiety,bo to moja mama zajmuje
się gotowaniem,prasowaniem,ogrodem,a tu jeszcze bym chciała,żeby on mi przy
dziecku pomagał…sama już nie wiem. Może sytuacja by się zmieniła gdybyśmy sami
zamieszkali,bo mąż głównie nie chce siedzieć w gościnnym pokoju z dzieckim
ponieważ są tam moi rodzice,jak zostajemy sami jest inaczej.Na dzień
dzisiejszy jest to nie możliwe ponieważ jesteśmy zadłużeni i nie stac nas było
na opłaty,a co dopiero na jedzenie itp. Wszyscy na siebie patrzą krzywo,mąż
oznajmnił,że jak tak dalej będzie to się wyprowadza do swoich,a jak ja nie
chce to zostane tutaj z synem.Powiedziałam,że absolutnie się nie zgadzam,bo
tyle złego nam wyrządzili,mieszkało się u nich okropnie(tylko pokój był duży w
tym plus),byłam prawie za służącą,a i tak im się nic nie podobało,byłam w
zaawansowanej ciąży,pranie robiłam ręcznie,dzwigałam wode w garkach po
schodach,bo automat się popsuł,nik mi nie
pomagał,przemęczona,smutna,zaniedbana,bo nawet prysznica nie mogłam wziąć,jak
chciałam się umyć jechałam do rodziców,mieli zimno w domu,cały czas głośno,bo
są imprezowiczami,jeszcze opłaty sobie życzyli za wszystko,właśnie u nich
wpadliśmy w te bagno z którego moi rodzice próbowali nas wyciągnąć i sami
wpadli!Teraz mają żal do nas,że nie staramy się i narzekamy gdy oni chca
pomóc.Dla teściów to by była satysfakcja gdybyśmy wrócili,głośno by się śmiali
za plecami,że jednak nie wytrzymaliśmy i nie wyszliśmy na prostą.Mam
dosyć,wszystko na mojej głowie.Jak ktoś ma pretensje do męża to mi o tym
mówi,ja to wysłuchuje,denerwuje się na męża,ale bronie go i na odwrót jak mąż
skarży się na rodziców.Ale lepsze to niż jakby mieli sobie prosto w oczy
powiedzieć,bo wtedy byłaby kłótnia i jeszcze gorsze pretensje które ja muszę
wysłuchiwać.Nie mogę zasnąć w nocy z nerwów,na rano nie mogę się
dobudzić,schudłam 10kg,codziennie boli mnie głowa,jestem zmęczona,nic mnie nie
cieszy.Mam ochotę uciec od nich wszystkich.Przez dwa lata zrobiłam się
kłębkiem nerwów,nieszczęśliwym człowiekiem,co rano budzę się i myśle czy
dzisiaj nie dostane ochrzanu za kogoś,czy ktoś z banku nie zadzwoni,że muszę
spłacić zaległ
    • marzeka1 Re: Mam dosyć rodziny! 23.07.09, 20:29
      "Mieszkamy w małym mieszkaniu,ja z mężem i
      dzieckiem zajmujemy najmniejszy pokój,następnie dwaj bracia maja wspólny duży
      pokój,a rodzice zajmują gościnny."- jak w takim kołchozie, który sobie
      zafundowaliście możesz w ogóle żyć??????Przecież tam nie ma warunków do życia,
      takiego normalnego? Dlaczego czegoś nie wynajmiecie, nie usamodzielnicie się????

      "Wiecznie się wtrącają.Zapomnieli,że nie jes
      > teśmy
      > małymi dziećmi które trzeba prowadzić za rączkę."- dlaczego na to pozwalacie?
      Człowiek, który żeni się/wychodzi za mąż powinien za wszelką cenę dążyć do
      samodzielności i niezależności, bo w innym wypadku dorosłość sprowadza się do
      uprawiania seksu i rozmnożenia.A to za mało. Ty nie wypominaj, ile ktoś ma kasy,
      a może po prostu skup się na tym, by ty, mąż i dziecko stworzyli SAMODZIELNĄ
      rodzinę, żyjącą bez pomocy rodziców i teściów.Samodzielnie.
      • twetet Re: Mam dosyć rodziny! 23.07.09, 21:22
        jasne,ale tu nie o to chodzi.Ja już dorosłam do tego aby być na swoim,ale mój
        mąż nie robi nic w tym kierunku.Po pracy jest wiecznie zmęczony i całymi dniami
        siedzi przed komputerem nie pomagając mi tylko zrzędzi,że sama sobie jestem
        winna,że inni mi na głowę wchodzą.On tylko ucieka od problemów...
        • marzeka1 Re: Mam dosyć rodziny! 23.07.09, 21:27
          No to masz problem z facetem, którego wybrałaś na męża, bo dla mnie facet, który
          nie chce zawalczyć o polepszenie bytu swoje rodziny, żyje w kołchozie, nie
          zajmuje się dzieckiem itp. to porażka. Problemem nie są ani teściowie, ani twoi
          rodzice, a zwyczajnie twój mąż.Może sprawa dojrzała do zdecydowanych kroków.
    • wanioliowa Re: Mam dosyć rodziny! 23.07.09, 23:39
      Matko... przeżylaś tyle w czasie tych dwóch lat, co dałoby się rozdzielić na 5
      rodzin na 10 lat.

      Ja widzę jedno jedyne wyjście - wyprowadzka. szczerze mówiąc razem z mężem
      usiadłabym na twoim miejscu w jakimś spokojnym miejscu poza domem i porozmawiała
      - o przyszłości, o planach, o możliwości podjęcia zmian. Jesteście w centrum
      takiego młynu, że oboje się niebawem nerwowo wykończycie. Twój mąż już jest
      chory - a ty możesz niebawem tez przypłacić to zdrowiem. Niestety - takie nerwy
      odbijają się na zdrowiu - i nie mówię ci tego żeby straszyć, tylko uświadomić
      ci, że trwanie w tym bagnie do niczego dobrego nie doprowadzi.

      Po 1 - idz do pracy. nawet jak zarobisz minimalną krajową - będzie to lepsze niż
      nic. Z siedzenia i oglądania bajek z dzieciakiem pieniędzy wam nie przybędzie. I
      nie pisz że nie możesz - bo moje koleżanki 2 tyg po porodzie wracały do pracy i
      nikomu korona z glowy nie spadła. Dziecku załatw opiekę - może ktoraś z babć da
      radę?

      po 2. - ustal z mężem że on tez pójdzie do pracy. i to lepszej - tak aby więcej
      zarobił. Zawsze w weekend można brać nadgodziny albo dodatkowo dorobić. I też
      się da - ja miałam 18 lat jak biegalam do szkoły a po szkole od 15 - 21
      pracowalam plus calutkie weekendy - i jak przyciśnie to trzeba iść żeby spłacić
      długi i móc żyć.

      po 3 - opieka społeczna. Natychmiast poproście o jakieś pieniądze. Tu znów sie
      posłuże przykładem - niestety dwóm moim koleżankom tak się potoczyło, że trzeba
      było iść i mają z opieki kilkaset zł miesiecznie pomocy i to też im pomaga.

      po 4 - znależć mieszkanko. Malutkie - choćby kawalerke. Nie wiem gdzie
      mieszkacie - ale na obżeżach można naprawdę za kilkaset zł coś wynając. jakby
      kasa z opieki starczyla na wynajem - zostałyby wam dwie wypłaty. Niech to i do
      kupy będzie z 2 500 - dacie sobie radę. A dodatkowo pracujcie ile wlezie żeby
      wyjść na prostą.

      Weźcie się w garsć, zawalczcie o rodzinę. Sami - bo nie można być normalnym
      małżeństwem w takim kotle - i przypuszczam że to w związku z zaistniałą sytuacją
      rodzą się wszystkie problemy. Pozdrawiam.

      i ew - zostaje wyjazd za granicę. Np. mąż pierwszy - i jak juz coś znajdzie i
      wynajmie to możecie dojechać wy. Tam za minimalną pensję - mąż będzie w stanie
      calą waszą trójkę utrzymać (anglia, irlandia)

    • black_tangens Re: Mam dosyć rodziny! 24.07.09, 12:36
      TAk jak to przeczytalam, to stwierdzilam, ze jestes na prostej drodze do
      rozwodu:-( Zyjesz w bardzo toksycznym srodowisku. Twoj maz juz zaczal przez to
      chorowac, co odbilo sie mu takze na psychice. Tobie tez to grozi:-( Musisz
      natychmiast wyprowadzic sie, nawet jesliby to wiazalo sie w mieszkaniu w lokalu
      o niskim standarcie na obrzezu miasta. Pomysl z pomoca socjalna tez jest dobry.
      Na twoim miejscu umowilabym sie z mezem gdzies na zewnatrz, np. w parku (to nie
      musi byc kawiarnia, skoro nie macie pieniedzy), w jakims miejscu, gdzie rodzinki
      nie ma. I spokojnie o tym porozmawiala, ze to mieszkanie wspolnie z rodzina
      niszczy wasza rodzine. Potraktuj go z sympatia, nie rob mu zarzutow, bo wg mnie
      on ten cierpi. Obydwoje jedziecie tak naprawde na tym samym wozku. Podkresl w
      czasie rozmowy, ze bardzo ci na nim zalezy, ze jest on naprawde wazny i ze
      chcesz ratowac zwiazek. Moze on tez ma jakies pomysly? Ale nie godz sie na
      mieszkanie z tesciami czy rodzicami. Musicie zaczac samodzielne zycie.
    • madziaq Re: Mam dosyć rodziny! 24.07.09, 15:46
      Normalnie jak czytam takie rzeczy to jestem w ciężkim szoku... Po pierwsze, nie
      dziwię się, że macie wszyscy ochotę nawzajem się podusić, jeśli mieszkacie w 7
      osób, w tym małe dziecko w 3 pokojach.

      A całej sytuacji sami jesteście winni. Skoro mieszkaliście przez piewnien czas
      sami, po kiego czorta przeprowadzaliście się do teściów, a potem do swoich
      rodziców? Po co braliście kredyt na ślub??? To najgłupsza chyba rzecz, jaką
      można zrobić. Jak się nie ma kasy to się organizuje skromny ślub i tyle, a nie
      zadłuża w tym celu. A skoro już wzięliście ten kredyt to co was natchnęło, że
      daliście teściom kasę na przechowanie? Baliście się, że sami przepijecie? Jak
      słowo honoru, nie rozumiem tego... A oni nie chcą Wam oddać tych pieniędzy, bo
      co? Jak to uzasadniają? Że nie mają? Na co wydali pieniądze z tego kredytu? Tę
      sprawę to Twój mąż powinien załatwić, to jego rodzice.

      Odnośnie płacenia za mieszkanie u teściów. Z jednej strony to mało eleganckie,
      wyznaczyć kwote, którą syn z żoną powinni płacić za mieszkanie. Z drugiej, jak
      sie u kogoś mieszka, to wypada samemu zaproponować dokładanie się do utrzymania
      domu i ustalić, jaka to mniej więcej będzie kwota. Mam nadzieję, że wasze
      podejście nie było takie, że teściowie, czy teraz twoi rodzice powinni
      utrzymywać was i wasze dziecko i mieszkanie a od was niczego nie żądać.

      Nie wróżę wam niczego dobrego, jeśli nadal będziecie mieszkać z rodzicami i
      twoimi braćmi albo z teściami i braćmi męża. Wszystkie zwierzątka tak mają, że
      jak mają za mało przestrzeni to się gryzą. Ludzi to tez dotyczy. Musicie się
      wyprowadzić, choćby do wynajętej kawalerki na peryferiach i tam spróbować sobie
      poukładać wszystko od początku, za własne pieniądze i na własny rachunek.
    • majaa Re: Mam dosyć rodziny! 24.07.09, 20:11
      Toż to horror jakiś, jak słowo honoru! Jeśli chcecie z mężem
      uratować Waszą rodzinę od rozpadu i utraty zdrowia psychicznego to
      jedynym wyjściem jest jak najszybsza wyprowadzka.
    • caysee Re: Mam dosyć rodziny! 24.07.09, 21:03
      O kurcze, kobieto. Koniecznie sie usamodzielnijcie i wyprowadzcie od rodzicow,
      to wasza jedyna szansa. Inaczej to bedzie tylko rownia pochyla, bo w 7 osob w 3
      pokojach nie da sie raczej zyc w zgodzie...
      • mamabeatki Re: Mam dosyć rodziny! 25.07.09, 09:45
        Witam. Troszeczkę Ciebie rozumiem bo też jestem po ucieczce z domu
        rodzinnego. Tyle tylko że mieszkaliśmy na 100 m kw w 5 osób.
        Rodzice, ja z męzem i 1,5 rocznym dzieckiem. Mieliśmy też trochę
        odłożonych pieniędzy. Resztę dołożyli nam teście i kupiliśmy
        mieszkanie. Jednak po przeprowadzce okazało się że życie na swoim
        kosztuje więcej niż takie wspólne z rodzicami.Tzn na życie było nas
        stać ale żyby coś odłożyć to już ciężko - a zbieramy na większe
        mieszkanie Ja byłam na wychowawczym, rozważałam powrót ale w firmie
        powiedzieli że mogę wrócić dopiero za rok. Więc mąż zadeklarował że
        może on będzie brał dodatkowe zlecenia. Tyle tylko że on chętnie
        robi te zlecenia ale sam sobie nie umie ich załątwić. Może Twój mąż
        też by chciał coś poradzić na tą sytuację ale nie potrafi, może nie
        widzi realnych możliwości wyjścia z tej patowej sytuacji. Ile On
        zarabia? Czy naprawdę tak mało że nie da się mieszkać samemu czy po
        prostu kasa Wam się rozchodzi. ( mam znajomych którzy zarabiają 7
        tys i ciągle mają długi )
        Myślę że musicie porozmawiać na spokojnie i z całych sił dążyć do
        pozyskania wyższych dochodów. Bo jak się wyprowadzicie i nie
        będzieci mieli na zapłatę rachunków to po roku wrócicie z powrotem
        do rodziców/teściów z kolejnymi długami.
    • twetet Re: Mam dosyć rodziny! 27.07.09, 14:19
      Waniliowo-
      Nie mogę iść do pracy,bo nie mam z kim dziecka zostawić,ponieważ wszyscy u mnie
      pracują,a dalsza rodzina także ma swoje obowiązki,nie zostawie przecież rocznego
      dziecka mojej 70-letniej schorowanej babci. Na sąsiadów nie mam co liczyć,na
      opiekunkę mnie przecież nie stać,szukałam pracy dorywczej,nigdzie nie chcą
      młodej matki która czasami będzie musiała się wcześniej zwolnić lub spóźnić
      ponieważ muszę czekać na zastępstwo.W pracy w której jestem aktualnie na
      urlopie,mają masowe zwolnienia,gdy rozmawiałam z kierownikiem radził,bym jeszcze
      poczekała z powrotem.

      Mąż w zeszłym roku trzy razy zmieniał prace,w aktualnej ma najlepsze zarobki,a
      szef jest na tyle dobrym człowiekiem,że idzie w wielu sprawach na rękę.Dodatkowo
      mąż dorabia na naprawach komputerów,zakłada sprzętu audio itp ale niestety nie
      ma takiego zapotrzebowania jak np 2-3 lata temu.Dodam,że nie mieszkamy w centrum
      miasta...tylko 35km od niego,a w pobliżu niestety nie ma pracy,więc tak jak np
      ja bez prawo jazdy mam naprawdę wielki problem,żeby znaleść prace,bo po prostu
      nie mam dojazdu.

      O opiece nie wiedziałam,dostaje tylko z urzędu 450zł rodzinne i na dziecko.
      Dopytam się...dziękuję.

      Oczywiście chcemy wynająć,ale z czego ja je opłacę,nie mówiąc o środkach
      potrzebnych do życia jak całe zarobione pieniądze idą na opłaty zaległości?
      Szukałam także mieszkania za które nie płaci się a np opiekuje się schorowaną
      osoba bądź czymś innym ale niestety na dzień dzisiejszy niczego takiego nie
      znalazłam.

      Co do wyjazdu zagranice,bałabym się.Wiem,że to wiele problemów by rozwiązało.

      Madziaq-

      Mieszkaliśmy sami jak byliśmy parą,jak właściciele dowiedzieli się o mojej ciąży
      nie byli zachwyceni i delikatnie mówiąc zerwali z nami umowe,to był okres
      jesienny,teście zaproponowali mieszkanie u siebie ponieważ mają duży dom,a potem
      jak dziecko się urodzi i podrośnie,pójdziemy na swoje.Zgodziliśmy się.A do moich
      rodziców poszliśmy ponieważ teście po prostu zdzierali z nas pieniądze za
      wszystko przez co wpadliśmy w kłopoty.To nie była duża kwota kredytu na
      ślub,musieliśmy go wziąść bo z czego mieliśmy opłacić księdza,skromną
      sale,jedzenie,ubiór,obrączki? Ogólnie ta kwota poszła jeszcze na zapłacenie
      zaległości. Nie wiem dlaczego daliśmy te pieniądze(NA PEWNO NIE DLATEGO,ŻE
      PIJEMY,ĆPAMY CZY COŚ W TYM RODZAJU jak dałaś do zrozumienia),za bardzo im chyba
      ufaliśmy,bo to oni wszystko załatwiali przez znajomości po tańszej cenie.To było
      faktycznie głupie.To jest śmieszne jak się tłumaczą,ponieważ naliczyli sobie za
      to,że nasze meble stoją w ich domu,że jakaś tam uszczelka była zniszczona,a mąż
      za kawalera oddał do naprawy pewną rzecz teścia którą zepsuł,a ten człowiek co
      naprawiał stwierdził,że z tym akurat nic nie da się zrobić i wyrzucił to po
      prostu,teraz teść się domaga,żeby mąż odzyskał jego własność to on odda nam
      naszą własność...no i co,ręce by wam nie opadły???

      Teście z góry zażądali 600zł do tego,gaz,opał,środki czystości.I ani dnia
      opóżnienia! U moich z początku nic nie dawaliśmy,po dwóch miesiącach
      zaproponowaliśmy 300zł czasami więcej,bo akurat tylko tyle niestety mogliśmy im dać.

      Mamabeatki-

      Mąż zarabia 1600na rękę,myśleliśmy o otwarciu działalności ale nie mamy na to
      środków.Mąż nie ma już tylu zleceń co kiedyś.Przez stan zdrowia tez nie chcą go
      zatrudniać do dodatkowych prac fizycznych.


      ********************************************

      Gdybyśmy nie mieli długów to z spokojem dalibyśmy sobie rade na wynajętym
      mieszkaniu. A tak niestety jesteśmy skazani mieszkać na razie w takich warunkach.
      • lesialesia Re: Mam dosyć rodziny! 28.07.09, 14:33
        co za brednie! rozwiedź się z leniem jak mu sie nie podoba, że ma rodzine to
        niech ją straci. dlaczego Ty masz cierpieć, bo jemu się nie chce nic?
      • madziaq Re: Mam dosyć rodziny! 28.07.09, 15:42
        Ja nie sugeruję, że pijecie, ćpacie ani nic w tym rodzaju. Po prostu są ludzie,
        których sie pieniądze nie trzymają i pisząc "przepijecie" miałam na myśli, że
        przepuścicie na drobiazgi i bieżące rzeczy a nie na cel, na który były pieniądze
        przeznaczone.

        A jeśli faktycznie teściowie naliczają sobie od was jakieś opłaty za to, że
        meble stoją w ich domu, to dla mnie to jest patologia...

        W każdym razie trudno się dziwić, że macie mnóstwo konfliktów w rodzinie. Ja
        sobie nie wyobrażam mieszkać w warunkach, gdzie żeby chwilę pobyć sama ze sobą
        to muszę chyba zamknąć się w toalecie, bo innej opcji nie widzę. W takich
        okolicznościach naprawdę mnóstwo dobrej woli trzeba, żeby żyć bez ciągłych
        spięć. A wygląda na to, że twojemu mężowi trochę tej dobrej woli brakuje... Choć
        z drugiej strony łatwo zrozumieć, że nie czuje się "u siebie" kiedy mieszkacie z
        całą twoją rodziną. Rodziców też mogę zrozumieć, że im taka sytuacja nie pasuje,
        bo nie dośc, że w mieszkaniu jest ciasno to jeszcze mam wrażenie, że muszą do
        waszego utrzymania trochę dokładać...
        • hugo43 Re: Mam dosyć rodziny! 29.07.09, 09:53
          tak naprawde krecisz sie w kolko.no bo na wynajem was nie stac,do
          pracy nie mozesz isc itd...i dopoki nic sie nie zmieni,to nie ma
          szans ruszyc z miejsca.a rodzicom rozumiem dajecie 300 na mieszkanie
          a jedzenie itp osobno kupujecie?
    • fergie18 Re: Mam dosyć rodziny! 02.08.09, 11:38
      cieszcie się że rodzice w ogóle wzięli Was pod swój dach, ja nie mogłabym liczyć
      na swoich w takiej sytuacji
      musicie coś zmienić, ruszyć, bo inaczej lepiej nie będzie nigdy
    • martinek80 Re: Mam dosyć rodziny! 21.08.09, 22:43
      bo chyba wielu nie dorosło do tego by być żoną, mężem
      i tylko dzieci żal...
      • czarna_mysz Re: Mam dosyć rodziny! 22.08.09, 09:42
        Martinek80 musze sie tutaj z toba zgodzic.

        Jak sama autorka napisala placicie 600zl plus cos za ten pokoj u rodziny. Wiec
        macie pieniadze. Za nie wielkie pieniadze mozna kawalerke wynajac. A jak maz nie
        bedzie chcial, wez dziecko spakuj je i siebie i wynajem pokoj u kogos obcego,
        milego. Lepsze tam niz z nimi. Jezeli maz sie nie obudzi i nie zacznie sie
        zmieniac wez rozwod, bo nic dobrego z tego wszystkiego nie bedzie. On nic nie
        robi (szczerze to ty tez nie za bardzo) ja juz dawno bym cos wykombinowala, po
        drugie jak to jest ze ma sie takie rodziny?! Po drugie sa pomoce dla samotnych
        matek z dzieckiem. Tam moze pomoga tobie znalesc prace jako tako. Tylko ty nie
        mozesz zaczac sie uzalac jako to jest teraz i plakac. Wez komputer meza zoabcz
        ile najmniejsze mieszkanie kosztuje miesiecznie na pewno okolo 1000zł wiec tyle
        prawie ile placiliscie w domu za mieszkanie. Jezeli to nie warszawa to tym
        bardziej. Mieszkanie 35 km od miasta nie masz prawa jazdy, trudno ale istnieja
        cos takiego jak busy, autokary do miasta. A po drugie sa tez zlobki gdzie mozna
        dzieko zostawic. Poszukaj w internecie cos o takim problemie. Na pewno cos jest.
        Przyznam sie ze takiego faceta jakiego ty masz ja bym zostawila od razu.
        Porozmawiaj z nim jak to nic nie da to zostaw a jak da to pokaz mu jak sie kawe
        robi i jedzenie by tez sam robil.
    • ma_dre Re: Mam dosyć rodziny! 19.07.13, 22:58
      O kurka, twoj post to jak jakas koszmarna relacja z trzeciego swiata! A wystarczylo pomyslec o planowaniu rodziny. Nie poczyna sie dziecka, jak sie nie ma po temu warunkow!!!

      Piszesz ze chcialabys sie usamodzielnic ale twoj maz nic ku temu nie czyni. Pozwole sobie zapytac : a ty co czynisz? Mamy XXI wiek, rownouprawnienie, a ty piszesz, jakbys sie ze wszystkim zdawala na innych, na tesciow, na rodzicow, na meza. Rusz sie!!! Wez sprawy w swoje rece, a nie tylko biadol. Zyjesz w Polsce, a nie w jakims Pakistanie, kobieto! Wykorzystaj to.
    • mruwa9 dziecko drogie, 20.07.13, 02:15
      trzeba bylo najpierw skoncyc szkole, zdobyc zawod, pelnoletnosc, prace, dochody, postarac sie o niezalezne lokum, a dopiero potem zakladac rodzine.
      Tak to jest, jak dzieci bawia sie w doroslych i robia dzieci, zamiast sie uczyc do klasowki...
      Bo mam wrazenie, ze to jacys licealisci sa.
      Dorosli ludzie nie zwalaja sie z dzieckiem rodzicom do malego mieszkania, jeszcze trzaskajac fochy, ze rodzice nie sa tym zachwyceni.. Trzeba bylo najpierw postarac sie o podstawy mieszkaniowo-finansowe bytu rodziny, a nie zabierac sie za rozmnazanie.
      • misterni Re: dziecko drogie, 21.07.13, 03:02
        Cudne, to uwielbiam na forum - rady wsteczne, które teraz dziewczyna może sobie do tyłka włożyć.

        To autorki - dziecko do żłobka, a Ty do pracy, jakiejkolwiek na początek, nawet do sprzątania.
        Oboje z mężem na terapię rodzinną, a jeżeli on nie będzie chciał, idź sama i się ratuj!
        Mąż do lekarza w związku z tą nerwicą żołądka, a Ty też się przebadaj, to nienormalne, że schudłaś 10 kg, o ile nie miałaś wcześniej nadwagi.
        Firmę możecie założyć z dotacji z UP - w tym momencie to jest około 20 tys - maż jak tak lubi siedzieć w kompach, to niech coś z tego będzie. Tylko nie wiem, czy przy Waszym podejściu do życia i obowiązków, coś z tego będzie, bo własna działalność to harówka od rana do wieczora.
        Zadbaj o siebie, o rodzinę, a rodzicom nie miej za złe. Zaangażowaliście ich na całego w swoje problemy, nic dziwnego, że nerwy im siadają.
        • misterni Re: dziecko drogie, 21.07.13, 03:04
          Super, naprodukowałam się, a okazuje się że wątas sprzed 4 lat.
          • marychna31 Re: dziecko drogie, 21.07.13, 07:01
            ciekawe jak dziewczyna sobie poradziła i czy juz jest ok:)
Pełna wersja