fenomen młodych nieszczęśliwych

26.07.09, 14:58
Nie odnoszę się do żadnego konkretnego postu. ale wgłębiając się w różne fora
czy czytając komentarze u siebie często widzę, że brak szczęścia w małżeństwie
zaczął się jeszcze przed tym małżeństwem. Już przed małżeństwem było źle, ale
była data ślubu, wszyscy wiedzieli, znajomi poinformowania a... może się
ustatkuje po ślubie (bo np. przed ślubem niemal zgwałcił moją przyjaciółkę -
gdyby się nie zgodziła to byłby gwałt, i pił, i bił, i źle się odnosił do
mojej rodziny, i ciągle wieczorami wychodził itp)

skoro było to widać przed ślubem to po co było brać ślub?

40cztery
    • marzeka1 Re: fenomen młodych nieszczęśliwych 26.07.09, 17:16
      "że brak szczęścia w małżeństwie
      zaczął się jeszcze przed tym małżeństwem."- i tu leży sedno problemu, a wszelkie
      sygnały, że jest niedobrze, wypychało się ze świadomości z nieśmiertelnym "on
      się zmieni". Z reguły zmienia się- na gorsze.
    • annataylor Re: fenomen młodych nieszczęśliwych 26.07.09, 20:39
      wydaje mi sie, ze to lezy w naszej kobiecej swiadomosci: facet musi
      byc, bo jak jestes sama to jestes dziwna. tak nam wpajaja od malego,
      wiec czemu tu sie dziwic? kobieta nawet jak bedzie bita to i tak
      wyjdzie za damskiego boksera, bo przeciez sama nie moze byc...
      • urszula.slo Re: fenomen młodych nieszczęśliwych 26.07.09, 22:03
        Zgadzam się w całości.
        Koleżanka, Polka (ja nie jestem), mi mówiła kiedyś, że 'kobieta czuje się
        dowartościowana dopiero wtedy, gdy ma męża'. Swego faceta wręcz zmusiła do
        ślubu, chociaż ciągle narzekała - że na weselach jej koleżanek tańczy z innymi
        dziewczynami, że nie chce nawet myśleć o dzieciach, że nie jest gotów do
        komrpomisów ... A gdy ją pytałam, dlaczego wyszła za niego, to strzeliła:
        'delikatnie liczę na to, że po ślubie jednak coś się zmieni'.
        Ręce mi opadły.
        Bardo lubię tę koleżankę, jej męża zresztą też, dlatego trzymam ksiuki, by im
        się udało. Ale 'start' nie rokuje najlepiej ...
        • rikol naiwniaczki 29.07.09, 15:43
          Po prostu niektore kobiety wola facetow z problemami, agresywnych itd. Wierza
          naiwniaczki, ze pod wplywem jej milosci facet z agresywnego buraka zmieni sie w
          przytulnego misia. Lubia 'ratowac' i 'nawracac' mezczyzn, czuja sie dzieki temu
          lepsze moralnie od swojego mezczyzny (i od innych kobiet - takie cierpietnice).
          Takie kobiety uwazaja agresywnych burakow za 'prawdziwych mezczyzn'
          ('interesujacy i tajemniczy', bo nie odbiera telefonu i ma ja w nosie), a
          przytulnych misiow uwazaja za zniewiescialych (bo podaja swojej ksiezniczce
          wszystko na tacy). Widzialy galy co braly - w znakomitej wiekszosci przypadkow.
          • gku25 Re: naiwniaczki 08.08.09, 08:08
            Smutne ale prawdziwe.
      • gku25 Re: fenomen młodych nieszczęśliwych 08.08.09, 08:08
        Mi nikt nic takiego nie wkładał do głowy-wprost przeciwnie, moja mama zawsze mi
        powtarzała żebym się wybawiła i nie ładowała w związki, tylko po to by był JAKIŚ
        facet w moim życiu. I miała rację-na dzień dzisiejszy jestem młodą i zadowoloną
        mężatką, a mój mąż jest wybrany spośród kilku egzemplarzy-moim zdaniem najlepszym.
    • cytrynka123 Re: fenomen młodych nieszczęśliwych 27.07.09, 11:20
      Zabrzmi to brutalnie, choc nie kieruję tego do konkretnych osob.
      Dziewczyny są głupie, naiwne, zadrapałyby się wzajemnie o faceta, a
      facetowi to by się już skopać dały... w imię miłości. Ciążą
      chcą 'odmienić' chłopa, któremu wygodne jest tak, jak jest: wyjścia,
      zero obowiązków, obiadek u mamuni, w domku zonka posprząta i
      upierze, a on sobie w komputerze pogrzebie albo na piwo z kumplem
      pójdzie. Nikt mu nie zabroni. On w życiu może, a jego żona musi.

      Serio, wolałabym być sama, niż tak się podkładać i liczyć na cud.
      Wierzę tylko w to, co widzę i jeśli nie mam namacalnych dowodów i
      starań, nie uwierzę, że ktoś, komu jest wygodnie, będzie się
      naginał, by 'pogorszyć' swoją sytuację.
      • horpyna4 Re: fenomen młodych nieszczęśliwych 27.07.09, 13:07
        Niestety, te dziewczyny tak zostały wychowane. Babki, matki i ciotki
        wciąż im gadały, jaki to wstyd być starą panną, że za byle jakim
        chłopem jak za płotem, a w ogóle to święty Prokopie daj nam wszystkim
        po chłopie, niechby pił i bił, byle tylko był.

        Ja zostałam wychowana do samodzielnego życia. Nikt mi w domu nie
        truł, że trzeba koniecznie wyjść za mąż. I najbardziej udane
        małżeństwa są właśnie wtedy, jak kobiecie nie zależy na statusie
        mężatki. Bo wtedy nie łapie pierwszego z brzegu, tylko jeżeli
        wychodzi, to za takiego, z którym naprawdę będzie jej dobrze.
        • cytrynka123 Re: fenomen młodych nieszczęśliwych 27.07.09, 13:18
          Amen - w całej rozciągłości :)
          • ohayou82 Re: fenomen młodych nieszczęśliwych 29.07.09, 07:38
            Gorsze jest to że, jak się baba uczepi takiego "uroczego" co pije, bije i
            zdradza to wciąż gada że, go kocha i że, na pewno się zmieni. Wtedy mi ręce
            opadają.
            • cytrynka123 Re: fenomen młodych nieszczęśliwych 29.07.09, 10:31
              ...i że on ją uderzył, ale normalnie to on nie jest agresywny ;).
              Ona po prostu sobie zasłużyła, bo go prowokowała albo nie uprasowała
              spodni w kancik. W grupie koleżanek taka żona głosi teorie o
              potrzebie wychowania sobie męża, co i tak trąci absurdem, a w domu
              zamienia się w mysz, co to nie piśnie, gdy jej krzywda się dzieje.

              Absurd...
        • gku25 Horpyna 08.08.09, 08:10
          Podpisuję się pod Twoją wypowiedzią dwiema rękami.
      • titta Re: fenomen młodych nieszczęśliwych 29.07.09, 12:18
        Dziewczyny nie sa glupie. ale maja strasznie niskie poczucie wlasnej
        wartosci. Zreszta tak samo jak faceci. W efekcie jedni i drudzy
        zachowuja sie czesto neurotycznie: staraja sie zdominowac, jak
        zdominuja to zaczynaja pogardzac taka osoba, a jak sie nie da
        (trafili na silniejszego/silniejsza) to sie podporzatkowuja.
        (oczywiscie objaw w roznym nasileniu). Plus oczywiscie roszczeniowa
        postawa (uczyn mnie szczesliwym/szczesliwa) i paniczny lek przed
        byciem "innym niz wszyscy" (krytyka). Z tego ostatniego wywodzi sie
        zreszta poglad, ze lepiej byc rozwodka (albo w kiepskim zwiazku) niz
        (stara) panna. (Ew. obronne czymanie sie twierdzenia "jestem singlem
        i ludzi/zwiazki mam w...").
        Polacy sa w strasznym stanie psychicznym. (Oczywiscie nie wszyscy).
        • titta Re: fenomen młodych nieszczęśliwych 29.07.09, 12:19
          Przepraszam za ortografie...
        • dannybailey Re: fenomen młodych nieszczęśliwych 29.07.09, 15:14
          Masz rację o ile kobieta nie zarabia 1200 zł, ma już trójkę dzieci,
          jest nieatrakcyjna, raczej mało interesująca, ma >40 lat i NIE MA
          żadnego innego wyjścia jak trwać.
          Starzy ludzie mogą nie rozumieć nowej ortografii...
    • asdaa Re: fenomen młodych nieszczęśliwych 29.07.09, 12:27
      40cztery napisał:
      Już przed małżeństwem było źle, ale
      > była data ślubu, wszyscy wiedzieli, znajomi poinformowania a... może się
      > ustatkuje po ślubie

      ja tak miałam, uciekłam 3 dni przed ślubem i nigdy tego nie żałowałam :)
    • ann.k Re: fenomen młodych nieszczęśliwych 29.07.09, 12:34
      Wychodzi na to, że przed nami jedyna szansa kolejne pokolenia
      wychować tak, żeby były siebie bardziej świadome. Tylko czy to w
      ogóle jest możliwe?
      Wśród moich koleżanek obserwuję ten sam trend - najważniejsze to
      wyjść za mąż. Potem można się rozwieść i taka rozwiedziona w sumie
      stoi wyżej w hierarchii niż (stara) panna. Bo (starej) panny na
      pewno nikt nie chciał, a rozwódka to już świadomie rozwiązała
      małżeństwo. Jak długo takie myślenie będzie pokutowało, tak długo
      nic się nie zmieni.

      Ale wydaje mi się, że problem nieszczęśliwych młodych małżeństw
      wynika z obu stron - faceci, wychowani na życiowe pierdoły co to
      sami nie potrafią ani uprać ani ugotować i kobiety, które fochami a
      nie rozmową próbują na facetach wymóc pewne zachowania. Samo
      wychodzenie za mąż i dążenie do tego, problemu nie stanowi.
    • switonemsi Re: fenomen młodych nieszczęśliwych 29.07.09, 13:03
      prawda, niestety
      • rat7 Re: fenomen młodych nieszczęśliwych 29.07.09, 13:21
        mnie sie wydaje ze to tez wynika z tego ze mlodzi ludzie w Polsce sa w wiekszosci z pokolenia "aspirujacych" (przynajmniej tych ktorych znam). i malzenstwo (zwlaszcza kobietom) ma pomoc w realizacji tych aspiracji. jest po prostu srodkiem do do zrobienia kroku w drabinie spolecznej, bo odbior malzenstw jest zupelnie inny niz par "wolnych". mlodzi niemcy czy wlosi raczej wiarza sie w pary zeby im bylo razem dobrze niz zeby uciec spod presji rodzicow/spoleczenstwa.
        ostatnio mi znajoma przyszla pani chirurg, calkiem nieszczelsiwa mloda zona (25!), jedynaczka, powiedziala ze w sumie to za maz wyszla dla rodzicow swoich i pana mlodego (sic!).

        -M.
    • kaptu-rek62 Re: fenomen młodych nieszczęśliwych 29.07.09, 13:11
      Wszystko to wynika tak na prawdę z niskiego poczucia własnej wartości u kobiet.
      Nie wierzą w to, że mogą być z kimś lepszym, boją się, że jeżeli nie zatrzymają
      przy sobie pierwszego lepszego, to już nikogo nie znajdą. Co więcej, stawiają
      sobie za cel ZMIENIĆ go, swoją miłością przemienić bestię w księcia z bajki.
      Dopiero wtedy poczują się wartościowe, gdy im się to uda. Niestety, takie rzeczy
      się nie dzieją... Bestia pozostaje bestią, a książę chodzi sobie gdzieś tam po
      świecie, nigdy przez nas nie odkryty.
    • jerzy_kalita Re: fenomen młodych nieszczęśliwych 29.07.09, 14:19
      Bo trzeba dobrze sie dobrac zanim sie pakuje w malzenstwo!!!!! A nie tylko to,
      ze facet jest przystojny albo ze nam sie fajnie razem gada. Zobaczcie na co
      zwracac uwage przy doborze www.partnerforlife.pl
    • lavinka Re: fenomen młodych nieszczęśliwych 29.07.09, 15:44
      Niektóre kobiety liczą na cud. W praktyce po ślubie jest gorzej,bo
      rozstanie wymaga więcej zachodu. Jak się pojawiają dzieci, jest jeszcze
      gorzej. Ale czego człowiek nie zrobi dla przetrwania gatunku? ;)
      • majicahr Re: fenomen młodych nieszczęśliwych 29.07.09, 17:09
        jak to mówią: kobieta ma nadzieję, że mężczyzna się po ślubie zmieni, a
        mężczyzna ma nadzieję, że kobieta po ślubie się nie zmieni:)
        • enigm-a Re: fenomen młodych nieszczęśliwych 29.07.09, 18:03
          Bo żyjemy w kraju, w którym wciąz najważniejszym pytaniem jest: czy
          masz kogoś?
          Łysy, stary, brzydki, biedny, głupi - Ale JEST!
          Można z dumą obwieśćić koleżankom i rodzinie: mam.
          Oczywiście, jest grupa dziewczyn nie podających sie presji
          społeczeństwa. Ale one z czasem tez ulegają.
          • z_jak_zwirz Re: fenomen młodych nieszczęśliwych 29.07.09, 22:56
            ja jestem lysy, ale ponoc niebrzydki, a na pewno nie stary %-)


            ;-)
    • antykonformista presja społeczeństwa to straszna rzecz 29.07.09, 18:19
      czyli to, na co kilku mądrych forumowiczów już zwróciło uwagę.

      lęk przed samotnością, metką "starej panny", no i jak ludzie zareagują na
      zerwanie, co powie rodzina. przecież ja mam swój wiek, kiedys za mąż wyjśc
      trzeba, a to już ostatni dzwonek na dziecko.

      ot, takie pierdolenie, które jak z fabryki tworzy nieszczęśliwych ludzi.
      społecznie wdrukowane gówno wypadałoby wywalać z głowy już w okresie
      nastoletniości. część tak właśnie robi, a część jeszcze głębiej wchodzi w bagno
      konformizmu.

      • cafe_justysia Re: presja społeczeństwa to straszna rzecz 29.07.09, 19:08
        Dokładnie...inaczej też jest chyba w mieście a na wsi(nawet w tych
        czasach),samotna kobieta na wsi jest traktowana jak trędowata a
        nawet jak jest z miasta to jak przyjeżdża na wieś i słyszy te
        wszystkie pytania o tym czy jest sama czy ma kogoś to wtedy zaczyna
        się tak czuć(co odczuwa wyżej podpisana)
    • samentu Re: problem nie tylko w mężatkach lecz w samym 29.07.09, 20:56
      małżeństwie, które jest instytucją przestarzałą, która zupełnie straciła
      wszelkie praktyczne znaczenie
      kiedyś małżeństwo było projektowane by kobieta znalazła utrzymanie, w zamian za
      urodzenie i wychowanie potomstwa,
      a że średnia życia 100 lat temu jeszcze rzadko przekraczała 50 więc po urodzeniu
      i odchowaniu umierało się
      teraz
      1. kobiety pracują i nie są zdane na mężową kieszeń
      2. problem zabezpieczenia potomka reguluje Kodeks rodzinny, małżeństwo w tej
      kwestii nie ma nic do rzeczy, ba - nawet uczucie między rodzicami też nic nie ma
      3. ludzie żyją znacznie dłużej - stąd i trwanie małżeństw może być znacznie dłuższe
      jak widać instytucja planowana była dla zupełnie innych warunków więc nie
      dziwota że się nie sprawdza i frustruje
      zwłaszcza że w RP kobiety wychowywane są pod ten stary model:
      czyli
      - nie robić nic, nie interesować się niczym,
      - spłodzić potomka, by zaraz potem zapuścić się niczym rasowa matrona
      - odchować i tyle
      w tym miejscu powinna nadchodzić śmierć, ale obecnie w wieku 40 - 50 lat rzadko
      ona nadchodzi
      pozostaje więc puste nikomu niepotrzebne życie, bez zainteresowań, bez pasji,
      bez seksu (no bo przecież funkcje rozrodcze ma się już za sobą), bez zycia
      własnego wypełniane za to surogatem życia innych w postaci niekończących się seriali
      teraz drogie panie wyobraźcie sobie wartościowego faceta, który przeprowadza
      sobie taką wizualizację przyszłości i porównuje napotkane kobiety z tymże wzorcem
      można się sfrustrować prawda?
      teraz połączmy takiego sfrustrowanego z taką sfrustrowaną uciekinierką od
      staropanieństwa (z kompleksem niższości, braku urody, braku zainteresowań, ale
      za to z pretensjami do przeżywania iluzji poznawanych z literatury)
      no i mamy tragedię gotową
      ps.
      rzeczywiście w kobiecym towarzystwie rozwódka stoi duzo duzo wyżej niż stara
      panna, ale myslę że to ze względu na szukanie przez rozwódki usprawiedliwienia
      własnych porażek
      w wiekszym gronie ich nieudane związki nie są czymś dziwnym a staja sie normą
      • orangesex Re: problem nie tylko w mężatkach lecz w samym 29.07.09, 21:12
        w tym miejscu powinna nadchodzić śmierć, ale obecnie w wieku 40 - 50 lat rzadko
        ona nadchodzi
        pozostaje więc puste nikomu niepotrzebne życie, bez zainteresowań, bez pasji,
        bez seksu (no bo przecież funkcje rozrodcze ma się już za sobą),


        mocne to bylo)))))

        nic dodac nic ujac CHOC to prwesadzone to w wielu wypadkach trafia w sedno sprawy
        • regina.falange Re: problem nie tylko w mężatkach lecz w samym 29.07.09, 22:06
          Podpisuję się pod powyższym wszystkimi długopisami:) Przetrwałam falę ślubów
          znajomych, powoli nadchodzi fala rozwodów u jednych a dzieci u drugich, a ja
          ciągle nic. Nie mówię, że nie chciałbym mieć tego kogoś, ale nie mam klapek na
          oczach i jedynego celu: ołtarz! Uważam, że to moja sprawa, czy jestem z kimś czy
          nie i wypytywanie o to uważam za szczyt wścibstwa. Brakuje mi już pomysłów na
          grzeczne odpowiedzi i coraz mniej mój uśmiech przypomina uśmiech. Hamuję się, bo
          a to rodzina a to mama koleżanki, ale do ch&$a pana mam czasami ochotę rzucić
          taką wiązanką albo odpowiedzią, że nie dość, że o faceta mnie nie zapytają, a
          szerokim łukiem omijać odtąd będą... i szeptać pomiędzy sobą, że ta to dawno
          chłopa nie miała.
          Opadają mi ręce, mam dosyć tych pytań, co odpowiadacie takim ludziom?
          • capa_negra Re: problem nie tylko w mężatkach lecz w samym 07.08.09, 22:19
            Nie mieć chłopa , a nie być mężatka o dwie rózne sprawy.
            Gdy mnie pytano dlaczego nie wychodze za mąz odpowiadałam, ze nie
            mogę.
            Na pytanie dlaczego???? mówiłam, że musze mieć 2 facetów - jednego
            do łozka, drugiego do sklepu - konsternacja.
            Na pytanie dlaczego nie mam dzieci albo czy zamierzam je mieć obcym
            bądż potencjalnym pracodawcom zawsze odpowiadałam , ze gdym mogła to
            dawno bym je miała- uwierz...taki tekst każdemu zamyka to usta.
            Zawsze maiałam faceta, ale za mąż wyszłam w...36 wiośnie bo
            chiałam :-) a, poza tym dom zaczeliśmy budować i fajniej bylo sie
            napić ze znajomymi po wizycie w USC niz dać zarobic notariuszowi.
            Dzieci nie mam bo nie chce doczego oficjalnie zapytana sie przyznaje.
            Ba... cale zycie robiłam wszystko żeby ich nie mieć.
            W ubiegłym roku gdy miałam zawirowania hormonalne i podejrzewałam
            ewentualna ciazę to moim głównym zmartwieniem był fakt ze zrujnuje
            mi ona dotychczasowe zycie.
            No cóz ale w mojej rodzinie nikt nigdy nie miał parcia na
            zamązpójście, o parciu na ołtaz nie wspomnę i nikt nie miał parcia
            na dzieci.
            Natomiast nie jeden mial parcie na rozwód w sytuacji gdy małżeństwo
            okazywało sie totalna porażką.
            Nic na siłę.
            Miałam to szczęście, ze wyniosłam z domu zdrowy egoizm i przekonanie
            ze MOGĘ a nie muszę.
      • ann.k Re: problem nie tylko w mężatkach lecz w samym 30.07.09, 10:15
        Masz rację, ale spojrzałaś na problem tylko z jednej perspektywy. A
        tu nie chodzi o nieszczęśliwe małżeństwa w wieku od 40 w górę, ale o
        dziewczyny, których i na tym forum niemało, które nawet do 30 nie
        doszły, w małżeństwie są ledwo od kilku miesięcy, a już na forum
        wylewają żale, że ich małżeństwo to jedna wielka porażka, mąż to
        skończony burak, a teściowa to już w ogóle.
    • 4g63 Re: fenomen młodych nieszczęśliwych 29.07.09, 23:45
      a moja dziewczyna uparła się z kolei na ślub, tłumaczę jej że to bezsensowny przeżytek, że liczą się uczucia i to one naprawdę wiążą, a ona jak mantre, że chce ślubu i ślubu jakby to było niewiadomo co... rozumiem że to kwestia wychowania no i chyba maltretowania psychiki przez kościół, ale czy proste logiczne tłumaczenie nie mogłoby dotrzeć do głowy takiej kobiety?? i nie wiem, może ona też sądzi że się zmienię, co oczywiście nie nastąpi, nie wiem czemu jakiś świstek miałby coś zmienić...
      wg mnie śluby tylko psują związek
      • tehuana Re: fenomen młodych nieszczęśliwych 30.07.09, 04:24
        czlowiek ktory kocha bierze slub bez zahmowan, nie robi tego dla Boga,
        urzednika, ksiedza czy rodziny, robi to dla drugiej osoby
        zylam wolnym zwiazku ok. 2 lata, poznalismy sie , nauczylismy sie zyc
        razem i teraz po slubie jestesmy jeszcze szczesliwsi
        slub czy papierek nie psuja zwiazku-to ludzie go niszcza
        • zb1k Re: fenomen młodych nieszczęśliwych 30.07.09, 11:31
          Pan młody wchodzi do kościoła i zajmuje swoje miejsce tuż przy
          ołtarzu. Siedzący za nim drużba zauważa na jego twarzy ogromy
          uśmiech.
          - Co się stało kolego? Wiem, że cieszysz się, że zaraz weźmiesz
          ślub, ale wyglądasz taki szczęśliwy i jakiś nawet podniecony...
          Pan młody odpowiada:
          - Jak tu nie być szczęśliwy... przed chwilą miałem najlepsze
          obciąganko w życiu, a zrobiła je kobieta, z którą zaraz się żenię.
          Po chwili do kościoła wchodzi panna młoda uśmiechnięta i widocznie
          szczęśliwa.
          - O co chodzi? Nie wiedziałam, że tak bardzo się cieszysz z tego
          ślubu - pyta zdziwiona druhna.
          - Jak tu się nie cieszyć.... właśnie przed chwilą zrobiłam
          ostatniego loda w życiu!

          i tak najczesciej jest, po slubie ludzie przestaja o siebie dbac,
          nie mowiac juz o drugiej stronie.
      • maniek_ok Re: fenomen młodych nieszczęśliwych 30.07.09, 12:32
        nie mieszaj do tego kosciola :).
        I ja takze wspieram Twoja narzeczona - bierz slub, warto. Jezeli naprawde
        chcesz z ta kobieta byc, oczywiscie :). Nikt niczego od nikogo nie oczekuje -
        nie bedziesz na pewno musial po slubie chodzic w kapciach po domu i czytac
        gazete po przyjsciu z roboty :))))). Wyluzuj sie - inwestycja w malzenstwo
        zwroci Ci sie po wielokroc. Mysle ze po prostu boisz sie zmian, i tyle - jest Ci
        dobrze jak jest :).
        Przykladow masz na pewno tysiace w swoim otoczeniu - tyle ze tych normalnych
        nie widzisz, a zauwazasz tylko te glupie, typu katolickie przeszesliwe rodziny,
        krzyczace najglosniej osoby z problemami, roznego rodzaju medialne zaklamania
        itp itd.
    • maniek_ok Re: fenomen młodych nieszczęśliwych 30.07.09, 12:24
      40cztery napisał:
      > skoro było to widać przed ślubem to po co było brać ślub?

      Bo ludzie nie sa identyczni i mysla milionami wlasnych sposobow?
      Tym bardziej ze wiele z takich "zdychajacych" malzenstw rzeczywiscie odzywa w
      malzenstwie. Drog w zyciu jest miliony - nie ma tylko jednej wlasciwej, choc
      oczywiscie radio maryja i jego wyznawcy beda mieli inne zdanie na ten temat.

      Mysle ze jak zaczniesz sie takimi sprawami interesowac to mocno dostaniesz na
      glowe - zawsze ktos zrobi "bez sensu", zawsze ktos zrobi cos inaczej niz inni. I
      tak jest w kazdej dziedzinie zycia - nie ma "wszyscy", "madrze", "sensownie" -
      kazdy telepie sie wlasnymi drogami.
      Glupota ludzka nie zna granic - pamietaj :)

      A co do samych krzykaczy "anty-malzenstwowych" - mialem to samo zdanie i moja
      dzisiejsza malzonka musiala sie mocno nameczyc zebym zmusil sie do "przetrwania
      tej imprezy".
      Dzis moge powiedziec - ma, malzenstwo to nie to samo co "na kocia lape". I
      wszystkim daje rade - nie czekajcie z tym, jezeli oczywiscie naprawde
      spotkaliscie osobe z ktora chcecie zyc do smierci. Warto. A to ze pieniedzy to
      nie daje - to chyba malo wazne. I jest zmiana - jakosciowa dla obojga malzonkow.
      Oczywiscie mowie o normalnych ludziach, a nie o pajacach, ktorzy lubia sobie
      bzyknac byle co, okrasc kogos, oszukac - z takimi wchodzi sie w zwiazki tylko
      jak jest sie skrajnym idi*ta. I dotyczy to tak samo kobiet jak i facetow. Jak
      sie spojrzy wokolo to jest takich sporo - ale to chyba nie problem normalnego
      czlowieka?
      • ohayou82 Re: fenomen młodych nieszczęśliwych 31.07.09, 06:53
        4g63 jeżeli chcesz spędzić życie ze swoją dziewczyną to się z nią ożeń a nie
        dorabiasz ideologię że, ślub niszczy wszystko.
    • nelle76 Re: fenomen młodych nieszczęśliwych 31.07.09, 09:26
      hehe..." faceci to podgatunek, kto by ich tam powaznie traktował"
      tak mawiała moja koleżanka. No cóż.... niestety wychowanie i
      oczekiwania rodziny i społeczeństwa robią swoje. Babki w swej
      romantycznej naiwności marzą, że facet chce tego co one. Niestety
      drogie kobitki, spotkac bratnią duszę jest niezwykle trudno. Jestem
      kobieta, ale podejścia wielu kobiet nie rozumiem. Nigdy nie
      pozwoliłabym sobie aby facet mnie np. uderzył czy jakoś się znęcał.
      Po prostu zakończyłabym taki związek. Jeden mój kolega ożenił się,
      bo był ze swoją dziewczyna już 10 lat (od czsów nastoletnich) no i
      cóż było robić... rodzina chciała... ona chyba chciała, bo ma gotowy
      wzór na zycie... on nie chciał ale uległ. 2 lata po slubie mówi mi,
      że on załuje że się ożenił. I co będzie z tego małżeństwa po 10
      latach? Inny kolega ma 38 lat, jest sam, sam mieszka, ma dobrą
      pracę i swoje hobby... powiedział mi kiedyś, że nie wyobraża sobie
      siebie jako ojaca. I uważam, że jest to ok, bo nie mydli oczu żadnej
      kobicie, ma "koleżanki" które się z nim czasem spotkają i wiedzą jak
      jest-jasna sytuacja. On potrafi o tym ze mną normalnie pogadać.
      Niestety jeden minus - ludzie, którzy z nim pracują zastanawiają się
      podejrzliwie-facet w tym wieku bez żony? bez stałej partnerki?
      pewnie gej albo coś gorszego.... NIE! on po prostu umie żyć
      świadomie, dokonuje wyborów które sa dla niego dobre, jest w zgodzie
      z sobą i nie musi nikogo oszukiwać i obiecywać czegoś na co nie ma
      ochoty.
    • 40cztery Re: fenomen młodych nieszczęśliwych 06.08.09, 23:35
      40cztery napisał:
      > Nie odnoszę się do żadnego konkretnego postu...
      > brak szczęścia w małżeństwie
      > zaczął się jeszcze przed tym małżeństwem.

      trochę więcej skrobnąłem na bloxie:
      40cztery.blox.pl/2009/08/Lepszy-maz-niz.html
      40cztery
      • zmija_koralowa Re: fenomen młodych nieszczęśliwych 07.08.09, 09:37
        Masz lekkie pióro ;)
    • karolinqua "skoro było to widać przed ślubem... 08.08.09, 00:33
      ...to po co (było brać) ślub?"


      ja się chyba dziś rozmyśliłam, choć daty nie było jeszcze.

      On się nigdy nie zmieni!
Pełna wersja