rodzina narzeczonego

29.07.09, 12:00
Jestem zaręczona od ponad 10 miesięcy i w przyszłym roku planujemy ślub. Mój
facet często, 2-3 razy w miesiącu ma zjazdy rodzinne. Są one w niedziele i
nigdy mnie na nie zaprasza. Nie wiem co o tym myśleć. Wiem, że nie jesteśmy
jeszcze rodziną, ale planujemy i wszystko już ustalone. Poza tym smutno mi, że
sama spędzam niedziele, u mnie w rodzinie rzadko są takie imprezy, a z
rodzicami i tak widzę się codziennie. Jak z nim o tym rozmawiałam, czemu mnie
nie bierze, to że u niego w rodzinie jest taki zwyczaj, że narzeczonych się
nie zaprasza, dopiero po ślubie. Jak to jest lub było u was? Spędzaliście
święta i inne uroczystości razem czy osobno w okresie narzeczeństwa?
    • ssnn Re: rodzina narzeczonego 29.07.09, 12:26
      dla mnie to jakaś abstrakcja - zarówno częstotliwość zjazdów, jak i pomijanie
      narzeczonej.
      albo to jakiś pretekst, albo rodzina ześwirowana, albo z narzeczonego maminsynek.
      mieszkacie razem?
      • melv-ina Re: rodzina narzeczonego 29.07.09, 17:11
        ssnn napisała:

        > dla mnie to jakaś abstrakcja - zarówno częstotliwość zjazdów, jak i pomijanie
        > narzeczonej.
        > albo to jakiś pretekst, albo rodzina ześwirowana, albo z narzeczonego maminsyne
        > k.
        > mieszkacie razem?


        Razem nie mieszkamy, ale zaczynam odnosić wrażenie, że jest mamisynkiem.
    • joanna182-0 Re: rodzina narzeczonego 29.07.09, 12:32
      To bardzo dziwne. ja nawet przed zaręczynami byłam traktowana jako
      członek rodziny, teraz jako narzeczona tym bardziej. Nie wyobrażam
      sobie by na swieta nie pojechać do moich przyszłych teściów.
    • kontrowersja_a Re: rodzina narzeczonego 29.07.09, 12:33
      szczerze mówiąc, to strasznie dziwacznie to wygląda. nie wyobrażam sobie takie
      sytuacji. pomijając liczbę tych spotkań... jak sekta jakaś czy coś.
      z moim narzeczonym zawsze bywamy razem u naszych rodzin. nie dlatego, że jedno
      drugiego samego nie puści, ale to po prostu takie naturalne. jak nie byliśmy
      narzeczeństwem, to też tak było.
      nie wiem co może powodować Twoim narzeczonym. może te imprezy są dwudniowe i
      trzeba tam nocować, a rodzinka nie wyobraża sobie, żebyście razem spali. nie
      wiem, doprawdy nie wiem. pierwsze słyszę.
      • mojepierwszekroki Re: rodzina narzeczonego 29.07.09, 13:28
        Dziwne te zjazdy, a tym bardziej "samotne". Ja w narzeczeństwie
        jeździłam do rodziców obecnego męża na "imprezy" rodzinne. Nie było
        mnie natomiast w żadne święta (na każde mnie zapraszali, ale nigdy nie
        pojechałam). Mam na myśli Wigilie, czy śniadanie Wielkanocne. W
        pierwszy lub drugi dzień świąt - owszem jeździłam.
    • black_tangens Re: rodzina narzeczonego 29.07.09, 13:29
      melv-ina napisała:

      > Jestem zaręczona od ponad 10 miesięcy i w przyszłym roku planujemy ślub. Mój
      > facet często, 2-3 razy w miesiącu ma zjazdy rodzinne. Są one w niedziele i
      > nigdy mnie na nie zaprasza. Nie wiem co o tym myśleć. Wiem, że nie jesteśmy
      > jeszcze rodziną, ale planujemy i wszystko już ustalone. Poza tym smutno mi, że
      > sama spędzam niedziele, u mnie w rodzinie rzadko są takie imprezy, a z
      > rodzicami i tak widzę się codziennie. Jak z nim o tym rozmawiałam, czemu mnie
      > nie bierze, to że u niego w rodzinie jest taki zwyczaj, że narzeczonych się
      > nie zaprasza, dopiero po ślubie. Jak to jest lub było u was? Spędzaliście
      > święta i inne uroczystości razem czy osobno w okresie narzeczeństwa?

      Ja to znam. Sama to przezylam. Ale ja sie ciesze,ze mnie nie zapraszal. Zreszta
      nawet teraz staram sie ograniczyc kontakty z jego rodzina do niezbednego
      minimum. Dlaczego ? Jeszcze w narzeczenstwie spytalam sie go po prostu dlaczego
      mnie nie zaprasza. Moj M powiedzial mi po prostu: bo moja rodzina jest dziwna i
      uciazliwa i bedziesz sie z nimi tylko denerwowala. Powiedzial tez, ze musi raz w
      miesiacu tam pojechac, bo inaczej jego matka, wtedy pani po 60-tce, "grozi" mu
      ze niedlugo umrze. Ja to zostawilam w tej postaci, przyjelam do wiadomosci. W
      ten weekend - czyli 1 raz w miesiacu - jak go nie bylo to sobie organizowalam
      taki luzik, spotykalam sie z kumpelami, spalam do 12 itp. Wiec nawet milo
      wspominam te weekendy. Jak to sie dalej rozwinelo? Otoz spotkalam w koncu jego
      rodzine i moge tylko potwierdzic to co mowil moj M: sa okropni, glupi, ordynarni
      i staraja sie na maxa wykorzystywac mojego M. Oczywiscie zaczelam pracowac nad
      moim M, z tym ze robilam to dyskretnie, nigdy nie pozwolilam sobie na otwarta
      wojne z jego rodzinka. Po paru latach jednak moj M pod moim wplywem sam doszedl
      do pewnym wnioskow i zaczal sie dla wlasnego dobra separowac od rodzinki.
      Oczywiscie rodzinka jego mnie znienawidzila ale mi to wisi. Teraz on jezdzi tam
      raz na 3 miesiace. Sam, bo ja zawsze cos wymyslam, zeby nie pojechac. Ja dalej
      nad nim pracuje i widze, ze przynajmniej dotarl do tego momentu, ze zrozumial ze
      byl wykorzystywany. Teraz jak jedzie to nie daje pieniedzy, nie pomaga mlodszym
      czlonkom rodziny np. w zalatwianiu pracy czy podwiezieniu do kolezanki tylko
      glownie koncentruje sie na swych rodzicach, ktorzy juz maja 70-tke. I tak
      powinno byc. Moje kontakty z rodzina meza to spotkania raz do roku. Dodam, ze na
      szczescie mieszkamy 500 km od siebie:-) Wniosek: Czasami lepiej nie za czesto
      widziec rodzine meza; twoj narzeczony moze miec dobry powod, ze nie chce pokazac
      ci swojej rodzony zbyt wczesnie i tym powodem moze byc jego rodzina a nie ty.
    • wanioliowa Re: rodzina narzeczonego 29.07.09, 14:26
      mój mnie bierze wszędzie - na urodziny, zjazdy, święta, pogrzeby i wszystko.
      nawet jak jakaś ciocia miała urodziny czy jechal do dalekiego kuzyna - zawsze
      chciał zebym jechała - i tak było nawet i 4 lata przed zaręczynami więc z mojego
      punktu widzenia to nie jest normalne. Nagle jako żona będziesz kawałkiem rodziny
      a teraz wypad i nie wchodz bo jesteś nikim? Jak się macie poznać i zbudować
      jakieś relacje jak traktują cię jak obcą?
    • madziaq Re: rodzina narzeczonego 29.07.09, 15:37
      Dziwne... A może się wstydzi swojej rodziny, bo to jacyś nieciekawi ludzie, np.
      nie umieją się zachować i nie chce przed Tobą świecić oczami? Mój mnie zapraszał
      na imprezy typu imieniny teścia jeszcze przed zaręczynami. Na jakieś wyjazdowe
      spędy rodzinne zaczęłam z nim jeździć, kiedy zamieszkaliśmy razem. Wtedy też
      zaczęliśmy razem spędzać święta itp. Teraz jest tak, że do jego rodziny jeździmy
      zawsze razem, do mojej zwykle też, ale czasem jadę gdzieś sama. Nie dlatego, że
      się wstydze męża przed rodziną albo odwrotnie, po prostu wyprawa np. na grób
      mojego dziadka wymaga zerwania się w weekend o bladym świcie i jechania przez
      pół Polski, więc nie dziwię się, że mój mąż nie ma tkaiej potrzeby ;) Ja czasem
      mam i wtedy zabieram się z rodzicami, kiedy akurat jadą.
    • caysee Re: rodzina narzeczonego 29.07.09, 16:54
      Bardzo dziwne. U mnie w rodzinie, w rodzinie mojego ex oraz mojego meza jest
      tak, ze jak zwiazek jest juz w miare "zaawansowany" to chlopak/dziewczyna jest
      zapraszany na "zjazdy", juz nie mowiac o narzeczonych.
    • melv-ina Re: rodzina narzeczonego 29.07.09, 17:07
      Odnośnie pytania czy mieszkamy razem to nie mieszkamy. Natomiast odwiedza mnie
      codziennie. Zjeżdzaja się tak często chyba ze względu na to, że babcia i dziadek
      byli w podeszłym wieku, teraz już tylko dziadek. Z powodu śmierci babci
      przesunęliśmy wesele, chociaż mój M już by nie miał żałoby, ale mama i jej
      rodzeństwo tak. Jak mu zarzuciłam, że mnie nie zaprasza na te spotkania i
      święta, to oprócz tekstu, że jego rodzina to taka jest, że dopiero po ślubie
      zapraszają, powiedział, że jestem egoistką i chce go odciągnąć od rodziny. Za
      jakiś czas powiedział, że chcą żebym przyjechała. Jak się pytałam czy mnie tam
      wprosił, to że nie. Ale potem były kolejne spotkania i mnie nie brał. Rodzina
      wydaję się normalna, są to ludzie wykształceni.Najgorzej mi smutno, że teraz
      muszę siedzieć 3 miechy w gipsie, a on zamiast spędzić niedzielę ze mną to
      jedzie tam, a do mnie dopiero na wieczór.
      • marzeka1 Re: rodzina narzeczonego 29.07.09, 17:27
        "powiedział, że jestem egoistką i chce go odciągnąć od rodziny"- jesteś
        przekonana, że z nim chcesz stworzyć własną rodzinę???? Bo potem będzie latał do
        mamuni, a ty pisała dramatyczne posty na forum.
        Co najmniej dziwne podejście, po zaręczynach jeździłam często z mężem do
        rodziny- wydaje mi się to normalne.
        • majaa Re: rodzina narzeczonego 29.07.09, 23:35
          Z tego, co teraz napisałaś wnioskuję, że Twoje wrażenie, że
          narzeczony jest maminsynkiem jak najbardziej ma uzasadnienie.
          Zastanów się dobrze, czy to wytrzymasz na dłuższą metę, bo potem
          może być jeszcze gorzej...
      • ssnn Re: rodzina narzeczonego 30.07.09, 12:09
        Ja bym w ciemno (odwiedza codziennie? wow...) za mąż nie wychodziła.
        A zwłaszcza za gościa, który ma tendencję do stawiania mnie w drugim szeregu "za
        rodziną". To Ty masz być jego najbliższą i NAJWAŻNIEJSZĄ rodziną, a nie zanosi
        się na taką rewoltę. Czuję, że będziesz cienko piszczeć. :/
        • mala220 Re: rodzina narzeczonego 31.07.09, 12:29
          w okresie narzeczenstwa jezdzilam na swieta, bylam nawet na komunii u chrzesnicy
          N. Tak samo do mnie, N byl zapraszany, zreszta nawert jak nie bylismy jeszcze
          narzeczenstwem.
          Cos mi tu nie gra u Ciebie.. dlaczego jestes na drugim planie? Dlaczego Twoj N
          nie moze opuscic zjazdu rodzinnego chociaz raz na jakis czas
      • black_tangens Re: rodzina narzeczonego 31.08.09, 09:58
        melv-ina napisała:

        Jak mu zarzuciłam, że mnie nie zaprasza na te spotkania i
        > święta, to oprócz tekstu, że jego rodzina to taka jest, że dopiero po ślubie
        > zapraszają, powiedział, że jestem egoistką i chce go odciągnąć od rodziny.

        Moge sie mylic, ale tekst, ktory ci rzucil, ze jestes egoistka i chcesz go
        odciagnac od rodziny mogl twoj narzeczony uslyszec od swojej rodzinki. Niepokoi
        mnie, ze on nie uwzglednia twojego zdania, tylko od rszu przypina ci latke
        egoistki....


        Za
        > jakiś czas powiedział, że chcą żebym przyjechała. Jak się pytałam czy mnie tam
        > wprosił, to że nie. Ale potem były kolejne spotkania i mnie nie brał.

        Czyli twoj narzeczony nie dotrzymal slowa. A ty milczysz i czekasz az ksiaze
        laskawie spelni obietnice zabrania cie do rodziny?

        Rodzina
        > wydaję się normalna, są to ludzie wykształceni.

        Blad logiczny: to ze sa to ludzie wyksztalceni to nie znaczy ze sa "normalni".
        Sama znam pania psycholog, ktora jest aktywna alkoholiczka:-(

        Najgorzej mi smutno, że teraz
        > muszę siedzieć 3 miechy w gipsie, a on zamiast spędzić niedzielę ze mną to
        > jedzie tam, a do mnie dopiero na wieczór.

        Mnie by tez bylo smutno: facet wydaje sie jeszcze dzieciakiem: do mamusi pedzi
        co tydzien a chora dziewczyna siedzi w domu. Jak bedziesz np. w ciazy to tez sie
        bedzie toba tak "opiekowal"? Jesli naprawde chcesz byc z nim to musisz odbyc z
        nim powazna rozmowe i troche nad swoim dzieciakiem popracowac zeby stal sie
        mezczyzna.
    • madziaq Re: rodzina narzeczonego 31.07.09, 12:36
      Choć tak po namyśle... dla Ciebie chyba głównym problemem jest to, że narzeczony
      osobno spędza niedziele czasami. No więc moim zdaniem, skoro codziennie Cię
      odwiedza i nawet wtedy, kiedy ma te rodzinne spotkania to też do Ciebie wpada
      tylko na krócej, to nie ma co strzelać fochów, że raz na dwa tygodnie spędzi
      kawałek weekendu osobno. Dla mnie większym problemem jest to, że ewidentnie nie
      chce Cię przedstawić rodzinie, albo odwrotnie, nie chce, żebyś Ty poznała jego
      rodzinę.
    • me_meggy Re: rodzina narzeczonego 31.07.09, 13:42
      Spędzaliśmy wszystkie święta i uroczystości razem..szczególnie,że mieszkaliśmy
      razem. Dla rodziny też to było oczywiste. Znam jednak przypadki (u znajomych),że
      mieszkali razem a na święta rozjezdzali się każdy do swojej rodziny i dla nich
      właśnie TO bylo naturalne bo w innym przypadku musieliby wybierać a tak każdy
      spędził święta ze swoją rodziną i wszyscy byli happy. My nie mogliśmy sobie
      wyobrazić żadnych świąt osobno i trzeba było wtedy iśc na kompromisy (np. Boże
      Narodzenie u mnie, Wielkanoc u Niego :) Każdy związek jest inny..
      • me_meggy Re: rodzina narzeczonego 31.07.09, 13:46
        a jego rodzina Cię akceptuje? Może to w tym jest problem
        • kontestatorbg Re: rodzina narzeczonego 31.07.09, 14:03
          U części nazwijmy to "konserwatywnych" rodzin jest taki zwyczaj że się nie
          zaprasza narzeczonych do domu dopóki nie staną się oficjalnie żoną. Nie znam
          etymologii tego zwyczaju ale tak jest. Może po prostu rodzice Twojego też tą
          tradycję kultywują
          • hugo43 Re: rodzina narzeczonego 31.07.09, 14:30
            a coz to za mafia sycylijska,ze tylko we wlasnym sosie siedza?ja
            bylam przed slubem u rodziny meza we wschodniej turcji i juz wtedy
            traktowali mnie jak corke.straszne dziwolagi ci sie trafily.ja ci
            radze,ty ich lepiej poznaj teraz,lepiej byc "gotowa na wszysko"
    • borsu.borsu Re: rodzina narzeczonego 20.08.09, 13:20
      co sie martwisz? jeszcze sie nasiedzisz na tych rodzinnych bibkach;P my z
      narzeczonym tez zwykle nie spedzamy razem swiat,ale powod jest
      prozaiczny-miejsca,gdzie te "imprezy" sie odbywaja sa oddalone o 20
      metrow,swietujemy sobie oddzielnie ze swoimi rodzinami i nikt nie ma o to
      pretensji. nasi dziadkowie by sie zaplakali,gdybysmy tak miedzy nimi lazili;P
      kazde swietuje ze swoimi i tak jest dobrze,nie chce sie wpraszac na takie
      rodzinne swietowanie,zwlaszcza ze oni wiedza,ze dla mnie gwiazdka to tylko
      prezenty i barszcz z uszkami,a nie jakies tam katolickie swieto;) mieszkamy ze
      soba w miescie oddalonym o 300km od rodziny,wiec wiadomo,ze wszyscy sa
      stesknieni;) powiem ci smieszniejszy bajer-mimo 2 lat mieszkania razem jeszcze
      ani razu nie spalismy razem u ktoregos z naszych rodzicow;D on jedzie do
      siebie,ja do siebie i mamy spokoj;p i tak sie codziennie widzimy;)

      a powiedz mi jedno-nie mozesz w niedziele czegos ciekawszego porobic niz
      siedziec z dziadkami przy stole? moj facet jest zapraszany na imieniny moich
      dziadkow,ale ma to szczescie,ze zwykle nie udaje mu sie przyjechac haha;D i nie
      mysl sobie,ze to jakis nieczuly dran-jak jestesmy w rodzinnym miescie,to za
      kazdym razem sie wzajemnie ciagamy po rodzinie;0. doszlo nawet do tego,ze do
      mojej babci zwraca sie wlasnie "babciu zosiu":)

      nie przejmuj sie tak bardzo i nie tworz sztucznych problemow,nie warto;]
    • erillzw Re: rodzina narzeczonego 20.08.09, 15:45
      My nie bylismy jeszcze zareczeni a juz swieta spedzilismy u mojej
      rodziny i jego...
      Widac to kwestia zasad panujacych w rodzinie.
      • ohayou82 Re: rodzina narzeczonego 24.08.09, 08:30
        A zaproszenia na ślub to też będzie rozwoził sam?
    • kathie_liu :) 24.08.09, 17:34
      Zaręczona byłam niecały rok przed ślubem. I ani ja, ani mój obecny
      ślubny nie widział problemu. Każde z nas było zapraszane razem od
      wielu lat przed staniem się narzeczeństwem - ale to była kwestia
      tylko i wyłącznie obyczajów panujących w naszych rodzinach. Myślę,
      że mimo wszystko nie powinnaś przykładać do tego aż takiej wagi -
      jeśli rodzina narzeczonego ma taką tradycję i narzeczeni nie są
      zapraszani, to niech tak zostanie - przecież nie będziesz zmieniała
      tradycji rodzinnej, a już niedługo zostaniesz zapoznana jako
      prawowita małżonka i wtedy dopiero będzie "wejście smoka".
      • miaau Re: :) 24.08.09, 19:40
        święta razem albo u rodziców jego albo moich, albo trochę tu, trochę tu - tak
        było od samego początku..
        dziwna sprawa z tym samotnymi wyprawami..

        a czemu nie mieszkacie razem? nie macie zamiaru czy nie możecie? my mieszkaliśmy
        razem tylko weekendowo (300 km oddzielało nas na codzień) i uważam, że przez to
        pierwszy rok małżeństwa był nieco stresowy - nie byliśmy przyzwyczajeni do
        codziennego kontaktu, kompromisów..
    • sanrio Re: rodzina narzeczonego 31.08.09, 21:46
      jak tylko narzeczony nie musiał być akurat u swojej rodziny to i gwiazdki i
      Wielkanoce razem na naszych zjazdach rodzinnych, mnie do "ich" zjazdów nigdy nie
      ciągnęło. Ale to dziwaczne, że Ciebie nie zapraszają bo 'tylko' narzeczona.
    • delayla Re: rodzina narzeczonego 05.09.09, 12:22
      Narzeczeństwa!?
      Jestem z moim Lubym 2,5 roku (o pierścionku na razie mowy nie ma), a on już
      zalicza wszystkie moje imprezy rodzinne - urodziny, imieniny, grille, 2gi dzień
      świąt, czasem Wielkanoc...
      W jego rodzinie takich imprez nie ma nigdy, więc jest to jednostronne:P.
Pełna wersja