Dodaj do ulubionych

czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić

04.08.09, 05:19
Sytuacja wygląda tak: jesteśmy 5 lat po ślubie, wkrótce narodzi
nasze pierwsze dziecko za dwa miesiące. Od jakiegoś czasu do pracy
męża zatrudnili młodą dziewczynę ma 25l ja mam 26l mąż i ona
przypadli sobie bardzo do gustu obydwoje informatycy nadają na tych
samych falach... on dzwoni do niej kilka razy dziennie, pisze do
niej po kryjomu przede mną smsy, a jak wpadam w szał to on mówi że
jestem nienormalna, spędzają z sobą w pracy 9 godzin, ostatnio
życzliwy kolega napisał mi że siedziała u niego na kolanach :((. Mąż
mowi mi zresztą że Kasia to że ona gruba itp i takie tam, nawet imię
dla dziecka konsultował z nią czy taki może być... najgorsze jest że
ona dzwoni bez przerwy i on do niej z byle jakiego powodu. Za
miesiać jadą za granice niby delegacja z pracy do Ilinois do USA i
ona też jedzie nie wiem co mam o tym myślec sama zostanę wtedy z
maleńkim dzieckiem na 3 miesiące z nikąd żadnej pomocy... co mam o
tym myśleć odpiszcie proszę....a może się z nią spotkać w cztery
oczy i pogadać z nią, już kiedyś straszyłam męża że do niej
zadzwonie boi się on tego jak diabli...
Obserwuj wątek
    • 40cztery Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 04.08.09, 10:15
      justyna834 napisała:
      > jesteśmy 5 lat po ślubie, wkrótce narodzi nasze pierwsze dziecko
      > do pracy męża zatrudnili młodą dziewczynę ma 25l
      > przypadli sobie bardzo do gustu obydwoje informatycy
      > on dzwoni do niej kilka razy dziennie, pisze do
      > mowi mi zresztą że Kasia to że ona gruba itp
      > Za miesiać jadą za granice niby delegacja z pracy do Ilinois
      > ona też jedzie nie wiem co mam o tym myślec sama zostanę wtedy z
      > maleńkim dzieckiem na 3 miesiące z nikąd żadnej pomocy...

      No cóż ci mam powiedzieć. On ją tam dmuchnie i to nie raz czy kilka razy, tylko
      będzie to robił stale i regularnie. I zrobi z nią wszystko, czego dotychczas z
      Tobą nie robił. Jeśli nie uprawiasz z nim seksu analnego lub w czasie orala nie
      połykasz to on tam to dostanie.

      To były złe wiadomości. A dobre są takie, że wróci do Ciebie i będzie Cię kochał
      3 razy mocniej niż przed wyjazdem. Naprawdę kochał, a nie udawał. Nie ma innej
      możliwości zatrzymania go przy sobie jak spuszczenia go z łańcucha. Jeśli tego
      nie zrobisz on (z dużym prawdopodobieństwem) i tak się z nią prześpi. Jednak na
      skutek tego, że będziesz go pilnować będzie mu się wydawało, że seks z tą Kasią
      jest WYJĄTKOWY i od Ciebie odejdzie. A tak podupczy 3 miesiące i zrozumie swój błąd.

      Jest jeden problem. Ty nie możesz go zdradzić, bo to rozwali Wasz związek. Sorry
      - w życiu nie ma sprawiedliwości

      40cztery
      • twojabogini Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 11.08.09, 15:33
        40cztery napisał:

        >Jest jeden problem. Ty nie możesz go zdradzić, bo to rozwali Wasz
        >związek.

        Zaczynasz się obawiać, że twoja żona wzięła z ciebie przykład? Otóż
        jest cała masa związków w których to kobieta zdradziła, a mąż
        wybaczył, lub też kobieta zdradziła a mąż się nie dowiedział.

        > On (...) zrobi z nią wszystko, czego dotychczas z Tobą nie robił.
        >Jeśli nie uprawiasz z nim seksu analnego lub w czasie orala nie
        > połykasz to on tam to dostanie.

        Dostałes sydromu proroka? Poza tym licha ta twoje fantazja
        seksualna, ogranicza się tylko do naprostszych pornoscenariuszy.
        Wcale się nie dziwię, ze twojej żonie się nie chciało z tobą starać.
        Może sobie teraz bez ciebie jeżdzic na wakacje i uzywać do woli z
        bardziej wyrafinowanymi mężczyznami. Sorry w życiu nie ma
        sprawiedliwości, jedni ją mają, a inni nie.
    • kochzona Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 04.08.09, 11:19
      Moj mąż zdradził mnie po 20 latach też z Kasieńką i wiesz co, teraz
      żałuję ,że nie zrobił tego po 5 latach małżeństwa, wtedy miałabym
      czas na nowe życie dla siebie. A tak, cierpią dzieci i ja. I nadal
      nie wiem , czy dobrze ,że został , bo boli okropnioe.
      Niee moge zrozumieć nieuczciwości i obłudy z ich strony. Dziwie się
      młodym dziewczynom ,żr niszczą życie innych nie patrząć na nic
      byleby im było dobrze. Ale mam nadzieję ,że doświadczą takiego
      samego bólu.
      • mala220 Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 04.08.09, 17:35
        dziewczyna chyba szukała pocieszenia...
        ale chyba nie da sie tu pocieszac, szkoda tylko ze przezywasz to szystko bedac w
        ciazy, maz chyba nie zdaje sobie sprawy jak bardzo cie rani..
        napisze tak. co ma byc to bedzie, nie unikniesz tego co ma sie stac. a
        spotykajac sie z nia.. nie wiem czy to dobry pomysl, ona powtorzy wszysciutko
        twojemu mezowi, i beda mieli kolejny temat do rozmow.
        Glupie jest takie zauroczenie, ale coz zrobic.. nie utrzymasz go na sile przy
        sobie.. a jesli "cos" tam sie stanie, to nie potrwa dlugo.. wroci do Ciebie z
        podkulonym ogonem..
    • caysee Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 04.08.09, 18:11
      Yy, pierwsze pytanie jakie mi sie nasuwa, to jak facet chce zostawic malenkie
      dziecko na TRZY MIESIACE?!? Moj kolega mial problem, jak na 2 tygodnie z pracy
      wyjezdzalismy do Szwecji, bo jego syn mial wtedy pol roku i bal sie, ze bedzie
      go ledwo pamietal po takiej rozlace. Po DWOCH TYGODNIACH. No i nie mowiac juz o
      tym, ze bedziesz potrzebowala kazdej pomocy przy takim malym dziecku... Po kiego
      czorta on sie pcha na 3 miesiace za ocean? Tak bardzo potrzeba wam pieniedzy?
    • kama.net Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 04.08.09, 18:15
      Sytuacja wygląda dość niepokojąco. Ja bym z nią porozmawiała, może to nie da
      wiele ale zawsze jest jakaś szansa bo trzymanie go na smyczy rzeczywiście raczej
      się nie sprawdzi. Spytałabym ją, czy nie zdaje sobie sprawy, że postępując jak
      piszesz igra z ogniem i może rozwalić związek i rodzinę; uświadomiła jej, że
      stanowczo przesadza, że za bardzo wnika w jego w życie i myśli, że nie życzysz
      (lub życzysz)jej tego bólu kiedy ktoś najbliższy oszukuje za plecami. Może ona
      coś zrozumie, zauważy Twoje namacalne istnienie, Twój sprzeciw i zrozumie, że
      nie jest taka bezkarna. Jeżeli nic nie zrobisz prawdopodobnie może to nie
      skończyć się dobrze. A z mężem chyba nie ma sensu rozmawiać bo będzie Ci wmawiał
      chorą, nieuzasadnioną zazdrość. A ona może się wystraszy i odpuści; a propos,
      moja znajoma porozmawiała z tą drugą i poskutkowało choć nie były to przyjemne
      pogawędki
      • justyna834 Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 04.08.09, 18:27
        Niestety jego wyjazd jest nieukniony a były plany, że będzie przy
        porodzie naszego pierwszego dziecka, a teraz nie wiem co robić chce
        z kimś rodzić boję się sama nie mam matki mam młodszą siostrę 20
        lat, ale jej nie wypada brać nie chce by duuzo widziała :) Jego
        matka pytała się czy on coś czuję do tej kaśki mówił, że nie... z
        dnia na dzien wraca z pracy coraz to później mówiąc, ze szkolenie-
        żałosne. Mówiłam mu czy jest świadom tego że za kilka miesięcy
        urodzi się dziecko i jak on wyobraża sobie to wszystko, mówił, że
        żałuje że jestem w ciąży w internecie sprawdzal ile bym dostała
        alimentów jakbyśmy się rozstali. Uważam że ja nie jestem niczemu
        winna obiad na czas, przykładna zona spełniająca zachcianki męża...a
        ona gruba, niska brzydka, niedorównuje mi do pięt w niczym...w tych
        sprawach też :)
        • zmija_koralowa Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 04.08.09, 22:12
          justyna834 napisała:

          mówił, że
          > żałuje że jestem w ciąży w internecie sprawdzal ile bym dostała
          > alimentów jakbyśmy się rozstali.

          To niewiarygodne. I ty przeszłaś nad tym tekstem do porządku dziennego? Przecież
          on zamiótł sobie tobą buty. Wyraził ci pogardę w najokrutniejszy sposób.
          Kobiecie w ciąży, która potrzebuje spokoju fizycznego i psychicznego, matce
          własnego dziecka.
          Nie wiem, czy jest tak okrutny, czy tak bezmyślny, żeby cię ranić takimi słowami
          - mnie by bolały bardziej niż czyny....
          Ty powinnaś żałować, że wzięłaś sobie takiego palanta za męża. Ze mając romans
          nawet nie potrafi i NIE CHCE cie chronić przed jego skutkami.
          Większość facetów, nawet tych zdradzających żony, stawia je jednak na
          piedestale. Kochanka zawsze będzie tylko numerem dwa. Bzykną ją raz czy nawet
          przez wiele lat, ale po cichu, żeby żona się nie dowiedziała - dbają o komfort
          psychiczny żony. A jeśli żona jednak się dowie - wracają do niej. Wprawdzie z
          reguły tylko na jakiś czas ;), ale żoną NIGDY nie pomiatają.
          A twój mąż jest gówniarzem, który nawet nie potrafi się elegancko zachować wobec
          żony jeśli che sobie upuścić z wentylka na boku...

          Uważam że ja nie jestem niczemu
          > winna obiad na czas, przykładna zona spełniająca zachcianki męża...a
          Oj, uważasz, uważasz.... Ciągle w duszy analizujesz, co takiego mogłaś zrobić że
          on woli inną, czym mu się naraziłaś, z czego nie jest zadowolony. No bo przecież
          obiad ugotowany, przykładna żona... A do cholery, przestań być przykładna. Im
          bardziej się starasz żeby ci niczego nie mógł zarzucić, tym bardziej kładziesz
          uszy po sobie a on tym bardziej będzie cię lekceważył.

        • ma_dre Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 02.09.09, 11:51
          justyna834, zobacz sie z nia, zniewaz, ulzyj sobie, niech sie dowie z twoich
          wlasnych ust ze jest szmata. ktos gdzies pisal o klasie, ze sie ja ma albo nie.
          Do kichy z klasa, jakby moj facet zachowal sie tak jak twoj, to juz by lysy
          chodzil, a lalunia to nawet nie chce mowic jak by wygladala. jestes w ciazy, w
          twoim stanie kazdy sad cie uniewinni ;-)

          ... a tak na powaznie, szkoda ze na takiego luja trafilas, nie zaluj, gdyby
          odszedl, wiem ze to brzmi jak banal, ale chyba nie jest ciebie wart.
    • enith Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 04.08.09, 19:31
      Czy ja dobrze zrozumiałam? Za miesiąc mąż opuszcza kraj, za dwa ty rodzisz i przez pierwsze trzy miesiące życia waszego dziecka będziesz sama? Zrób wszystko, by mąż nie wyjeżdżał, albo niech odłoży podróż na bardziej sprzyjający czas. Niepojęte jest dla mnie, że oboje z mężem zgodziliście się na taki układ. Wiesz co będzie się dziać przez te 3 miesiące? Będziesz sama, zmęczona, padająca, za przeproszeniem, na pysk i znikąd pomocy. Naprawdę, jeśli nie zmusza was do tego życie i podbramkowa sytuacja, nie wiem jaki ojciec zdecydowałby się na zostawienie żony w zaawansowanej ciąży i pozwolił jej samej rodzić i zajmować się dzieckiem przez pierwsze 3 miesiące życia. Przecież to bardzo ważny okres w życiu wszystkich: matki, ojca i dziecka.
      Druga sprawa to pani, do której twój mąż najwyraźniej czuje miętę i pozwala sobie na niestosowne gesty (typu sadzanie sobie pani na kolanach). Nie wiem, co ci poradzić. Jeśli będziesz się burzyć, wyjdziesz na histeryczkę, którą miotają ciążowe humorki. Z drugiej strony zachowanie męża, jeśli jest faktycznie tak, jak opisałaś, też jest mocno nie w porządku. Uważam, że w takiej sytuacji wspólny wyjazd twojego męża i tej pani, zwłaszcza na tak długi okres, nie powinien w ogóle wchodzić w grę. Chyba nie pozostaje nic innego, jak rozmowa z mężem o twoich obawach: jego późne , coraz późniejsze powroty z pracy, zachwyty nad koleżanką, nieustanna wymiana telefonów, "delegacja" - noż kurde, ja to znam jako klasycznie rozwijający się romans. W domu ciężarna i marudna żona, w pracy nowa i wyraźnie chętna współpracownica, z którą mąż "nadaje na tych samych falach". Fatalna sytuacja, która tylko się pogorszy, gdy mąż zostanie sam na sam z panią 6 tysięcy km od domu, bez kontroli. Na twoim miejscu zrobiłabym WSZYSTKO, by mąż nie leciał. Niech na tą "niby" delegację, jak sama to określasz, desygnują kogoś innego.
      • bumer21 Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 04.08.09, 20:23
        hej,

        wydaje mi sie ze powiedzenie mezowi zeby nie lecial nic nie da. Bo jesli jest
        informatykiem toja rozumiem ze to jest ogromna dla niego szansa. Prze ten okres
        3 iesiecy dasz rade, bedzie ciezko ale rade dasz. Watpie w to zeby na tym etapie
        on sie nawet zgodzil na rezygnacje. Czy rozmawialiscie szcerze o tym wszystkim?
        ze ci sieto nie podoba, ze dostalas smsa? i ze dla ciebie jest to zdrada
        ipowinien cos z tym zrobic? Co masz na mysli ze zluje ze w ciazy jestes? sam ci
        to powiedzial? i o co jemu chodzilo z tymi alimentami? smutne to. czy czujesz ze
        on nadal cie kocha czy na maxa sie oddalil? bo takie rzecy sie czuje. Kurcze nie
        powinine cie narazac na takie rzeczy jak ty w ciazy jestes.
    • brak.slow Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 04.08.09, 22:17
      bardzo młodo uwiązałaś swoje życie.. przedział wieku 20-25 a nawet do 30 lat to
      okres w którym naprawdę wiele się zmienia, zarowno czlowiek dojrzewa, jak i
      czesto zmienia swoje priorytety. zwiazek ktory odpowiadal dwudziestolatce
      niekoniecznie bedzie satysfakcjonował dziewczyne 26 letnią, nie mowiąc o 30
      stce. masz odpowiedź na swoje problemy. bo u niego chyba wlasnie takie cos sie
      zaczelo.

      jestes w kiepskim położeniu, mąż olewa twoje pragnienia, potrzeby, ma w dupie
      twoje zamrtwienie, teraz obchodzi go ona, ta brzydka, niska, beznadziejna laska
      z pracy, ale koniec koncow świeza krew--cos nowego, czego byc moze nie
      doswiadczyl wczesniej, nie wyszumial sie. ogolnie jestem wielką przeciwniczką
      tak wczesnego zawierania związków małżenskich, wg mnie uwiązywanie się z
      gówniarzem tak młodo to glupota, nawinosc, jakis chory pęd do bialej sukni..
      widać po nim, ze nie uszczesliwa go zycie z Tobą jesli juz sprawdza ile bedzie
      musial Ci placic alimentow i jesli rzuca takimi textami jak ten o ciąży. nawet w
      dupie ma czy bedziesz rodzić sama i czy się boisz. gowniarz, a nie materiał na
      męża trzymaj sie
      • marita_ie Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 04.08.09, 23:44
        to sraszne.jesli sprawdzil ile dostaniesz alimentów, to je wez. nie skazuj sie
        na zycie z takim gnojem. na pewno ci ciężko teraz myslec o takich sprawach.sama
        jestem w ciąży i wiem, że powinien to byc czas radosnego oczekiwania dla
        rodziców, ale daj sobie szanse na godnośść. nie pozwól mu na posiadanie u ciebie
        gniazdka, do ktorego bedzie przychodzil po pracy na obiad i po zmiane czystej
        bielizny, bo tak mi to wygląda.powodzenia.
        • justyna834 Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 05.08.09, 05:21
          Termin porodu mam na pącztek października on wyjezdza za 2 tyg. do
          konca grudnia. Wczoraj znowu byly też sms od niej do niego że ona
          nie wie co ma robić i tak pisali do siebie do 24 aż sie wkurwiłam i
          jak spała wyje...telefon za okno rozbił się... jego wyjazd to
          naprawdę szansa zawsze o tym marzył ale nie znią... on tej ciąży nie
          chce nie cieszył się razem ze mna nawet jak dowiedział się o niej-
          no moze się cieszył jak jej nie poznał a teraz zostaję sama ciaglę
          płaczę jestem nerwowowa może to ciążowe humorki nie wiem już sama
          ale tak jest jak pissze...
          • ilonka45 Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 21.10.09, 13:19
            Wyrzucilabym sk.....yna na zbita morde, nie daj sie ponizaj, nie rob
            mu obiadkow i nie prasuj koszul, bez niego bedzie Ci naprawde
            lepiej. Nie powinnas sie tak dreczyc i denerwowac, on sie nad Toba
            zneca.... Nie zawracalabym sobie glowy jakims podlym ku..szczem,
            kobieta, ktora wiaze sie z zonatym mezczyzna, nie jest warta
            rozmowy. Pomysl o sobie i dziecku.
    • kalamara098 Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 05.08.09, 08:45
      hmm ja na Twoim miejscu zgroziła bym mężowi ze sie wyprowadze jak
      nie zakończy kontaktów z "kasią" a do niej bym zadzwonila albo sie
      z nia spotkala i pogrozila ze jak jeszce raz siądzie Twojemu mężowi
      na kolanach to bedzie miała przej...ne. chyba szlak by mnie trafil
      gdybym na Twoim miejscu byla ;/
      a czy wogole musi na delegacje jechac??? przeciez maleńkie dziecko
      bedzie jak sobie sama dasz rade zaraz po porodzie??niech sie lepiej
      dobrze zastanowi, i dorośnie bo widze ze nie bardzo jest
      odpowiedzialny
      • justyna834 Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 05.08.09, 08:52
        Już nie raz nie dwa straszyłam go że się wyproadzę ze dam radę bo
        mam pracę itp, a on na to, to se idż niemam wyjścia muszę siedziec
        bo z malym dzieckiem ciezko mi bedzie sie utrzymaći cokolwiek
        zrobbić. Modlę się tylko o to żeby ją zwolnili z pracy. A na
        delegacje on musi jechac klamka zapadla przez samego dyrektora
        generalnego nie ma ma odwrotu
        • brak.slow Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 05.08.09, 10:55
          > Już nie raz nie dwa straszyłam go że się wyprowadzę, ze dam radę bo
          > mam pracę itp, a on na to, to se idż nie mam wyjścia "

          piszesz ze go "straszyłaś" wyprowadzką, a ja wiem ze on sie nie boi, on by tego
          chciał, taka jest prawda..
          jedno co mozna Ci teraz poradzić: -zabezpiecz swoj majątek(mieszkanie) i
          pieniądze:konta, karty, pozmieniaj hasła. takie typki w chwilkach uniesień,
          kupują za wspólny majątek np złote kolie swoim kochankom.. wiec uważaj...
          • mala220 Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 05.08.09, 11:26
            zabezpiecz siebie i dziecko- racja.
            Szkoda mi Ciebie bardzo, bo sama jestem w ciazy i moge sie jedynie domyslac co
            czujesz.
            Z tego co piszesz, maz ma Cie w nosie i co gorsze, ma w nosie także Wasze
            dziecko, wiec nie badz z nim na sile, bo bedziesz sie tylko meczyc. Jestes
            mloda, masz prace, dasz sobie rade sama, masz teraz jeszcze czas na ponowne
            ulozenie sobie zycia (kiedys). Wiec nie brnij w to bo bedzie tylko gorzej, a co
            najgorsze, dziecko bedzie czuło Twoj nastroj.

            Domyslam sie ze jest Ci ciezko, bardzo Ci wspolczuje, ale Twoj maz to dran, i
            nie bedziesz z nim szczesliwa. Bo gdybys chociaz pisala ze cieszyl sie z
            dziecka.. a ono mu widocznie w czyms przeszkadza..
            powodzenia Ci zycze, naprawde..
            • justyna834 Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 05.08.09, 11:37
              Chce umówić się z tą małpą na spotkanie...ona mieksza z chłopakiem
              we własnym mieszkaniu cche ja zapytać co na to jej chłopak...gdy ona
              nie nie wpojawiła się to do tej pory była idylla idealnie wszystko
              było, zniosła bym wszystko tylko nie to, że on nie chce dziecka że
              ono jest rośliną jak on to mówi... to najbardziej jest przykre dla
              mnie..
    • allum22 Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 05.08.09, 11:43
      w tym co piszesz dokładnie widzę odzwierciedlenie zachowania mojego byłego...
      tak, przespi się z nią, jesli juz tego nie zrobił :/ ja byłam z tamtym facetem 5
      lat, a jego wybryki ciągnęły się przez 3 ostatnie lata. wybaczałam mu wszystko,
      gdy wracał z podkulonym ogonem (właściwie to raczej ogonkiem :P)wybaczałam, bo
      płakał, przepraszał, żałował, chciał się nawet zabić! a za 3 miesiące znowu
      jakaś się zakręciła! widziałam je wszystkie i uwierz mi, że żadna z nich też nie
      dorastała mi do pięt. Ja studiowałam, pracowalam jako aktorka w teatrze,
      dorabiałam jako fotomodelka, a one... raz kelnereczka, raz taka nieszczęśnica co
      ją narzeczony przed ołtarzem niby zostawił (a tak naprawdę są razem dodziś i
      planuja ślub- koleżanka koleżanki... świat jest mały;))... z każdą znalazł sobie
      jakiś wspólny temat. z jednymi próbowałam rozmawiać, co przynosiło odwrotne
      skutki - wtedy mieli dopiero o czym sobie gadać i się ze mnie naśmiewali:/ do
      tego dochodziły jeszcze imprezki, tańce (zawsze beze mnie, tylko Sylwestra
      spedzalismy tak naprawde razem), a nawet dragi:/ wybaczałam wszystko, ale do
      czasu. rozstanie było najlepszą decyzją w moim życiu. ciężko było ją podjąć,
      jeszcze gorzej później to przetrwać, ale opłacało się. później poznałam
      najwspanialszego mężczyznę na świecie, który traktuje mnie jak księżniczkę,
      jesteśmy szczęśliwym małżenstwem i oczekujemy przyjścia na świat naszego
      pierwszego dziecka:) wtedy trudno było mi uwierzyc, że jeszcze kogoś poznam, że
      to wszystko się kiedyś uloży... ale tak się stało. rozstania zawsze są trudne,
      ale czasami lepiej się rozstac niż się męczyć. z tamtym partnerem nie miałam
      dzieci, nie byłam w ciąży, więc rozumiem Twoje rozterki. jak pojawia się
      dziecko, to jest jeszcze trudniej... ale chyba wolalabym zeby dziecko widywalo
      sie z ojcem w weekendy niz widzialo jak rodzice traktuja siebie na codzien, jak
      są wobec siebie zimni, albo sie kłócą...
      I jeszcze jedno - kto raz zdradził zrobi to drugi raz, nie łudź się, że będzie
      inaczej... a z własnego doświadczenia wiem, że to co opisałaś to najgorsza
      zdrada, gorsza niż jeden szybki numerek, bo akurat się miało ochotę... bo mąż
      nawiązał jakąś więź emocjonalną z ta panienką...
      • justyna834 Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 05.08.09, 12:36
        Boję się zycia sama we dwójkę z małym dzieckiem nie wiem czy dam
        rade jestem fizjoteraputką z zawodu... 900zł na ręke dla naszej
        dwójki to ciut mało by nawet wynajac mieszkanie nawet jesli dojda
        aliemnty niewiem czy damy radę. Nie wiem czy za kilka lat będe
        chciała poznac kogoś, on mówił mi że dziecka nawet na weekedy nie
        bezie chciał brac- po prostu nie chce go widzieć mówi, ze kase
        będzie dawał i tyle a za kilka lat co mam powiedzieć dziecku że
        tatus odszedł do innej...?
        • allum22 Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 05.08.09, 12:56
          skoro on Ci mówi o takich rzeczach, że nie będzie brał dziecka na weekendy, to
          nawet się nie zastanawiaj nad odejściem! facet ma za nic i Ciebie i dziecko! to
          straszne i bardzo smutne, ale tak naprawdę jest! uważasz, że powiedzenie
          dziecku, że tatuś odszedł do innej jest gorsze od tego, co dziecko będzie czuło
          codziennie mając takiego "ojca" w domu? wiem, że jest Ci ciężko. sama jestem w
          ciąży i wiem jak bardzo potrzebne jest teraz wsparcie bliskiej osoby... czy mąż
          dużo zarabia? z tego co piszesz wnioskuję, że nie najgorzej. ten związek, o ile
          tak można to nazwać, i tak zakończy się prędzej czy później rozstaniem. jeśli
          zdecydujesz się na rozwód z orzeczeniem o winie, możesz również wystąpić o
          alimenty na siebie. mąż będzie musiał Ci zapewnić życie na takim poziomie jak
          przed rozwodem. Możesz liczyć na jakąkolwiek pomoc kogoś z rodziny lub znajomych?
          Tak w ogóle to skąd jesteś? Może któraś z forumek będzie mogła chociaż jakoś
          pomóc...
    • eas_y Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 05.08.09, 13:20
      pomijając okoliczności-mój mąż na rzęsach by stanął żeby na tak
      długo nie zostawiac mnie samej z malutkim dzieckiem... a wracając do
      tematu. TAK. Spotkałabym się z nią, spojrzała jej w oczy i od razu
      bym wiedziała-kobiety to czują.
      Ale to tylko moje zdanie. Ja postawiłabym sprawę jasno, a nawet
      wyjechała z mężem na drugi koniec polski byle ocalic małżeństwo. Mam
      nadzieje ze nie bedziesz stała z boku i obserwowała rozwój sytuacji
      w milczeniu jak ostatnia ofiara...
      pozdrawiam
      & zrób z tym coś
                  • lu_bella Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 06.08.09, 08:54
                    justyna834 napisała:

                    > gadaąłm z tesciowom jak tylko dowiedzialam się o syt. ona na to
                    > kobieta o męza powinnam dbac i zabiegac jej slowa a czy ja tego nie
                    > robie obiad na czas, wyprasowane koszule, porządek w domu ,
                    > niedzielne ciasto zawsze, i jego inne zachcianki a o moich nie mam
                    > mowy... tak to wygląda

                    Uuuu widzę, że pani matka to niezły numerek ;)
                    A co powinien szanowny małżonek ?
                    Dziewczyno..........siedzisz w domu na etacie praczki, sprzątaczki, kucharki i co ??? Szanowny małżonek bratniej duszy poszukał w pracy. Postaw się. W chwili obecnej nie masz nic do stracenia. Nich panicz straci darmową gosposię to może doceni co miał :)
                    Co do koleżanki z pracy to spróbowałabym "porozmawiać" z jej narzeczonym. Niech facet ma jasną sytuację, tak jak Ty.
                    Niestety po tym co przeczytałam ( szczególnie charakter teściowej) mam wrażenie, że niewielki masz wpływ na męża. Przestań być spoległą mężowi.
    • zmija_koralowa Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 06.08.09, 09:40
      Nie umawiaj się na rozmowę z "tą małpą". Tylko się upokorzysz. A ona
      może naprawdę sie zakochała. Serce nie sługa. Czasem nic nie można
      na to poradzić, choć ponoć człowiek ma wolę, i to silną. Tak bywa,
      po prostu. Ale może to tylko zauroczenie? Tyle, że twoj mąż nawet
      nie próbował się przed nim bronić, od razu "wszedł" w to na całego,
      a tobą zaczął pomiatać. Myślę, że jego romans jest mniejszym
      problemem niż jego obecny stosunek do ciebie.... Ta jawna pogarda,
      chęć sprawienia cu bólu każdym słowem, nie tylko czynem...
      Zacznij mysleć racjonalnie - czyje jest mieszkanie, czy
      wynajmujecie, czy możesz mu wystawić walizki. Czy możesz znaleźć
      pracę w niepublicznej służbie zdrowia, gdzie lepiej płacą. Wreszcie -
      czy możesz wyjechać z Torunia gdzieś, gdzie bedzie praca z
      mieszkaniem i łatwiej byłoby zorganizowac opiekę nad dzieckiem żebyś
      mogła pracować. Wyjechać choćby na jakiś czas, jak rozumiem nie masz
      prawie nikogo w Toruniu, więc co cie tam trzyma?. Wiem, że decyzje o
      wyjeździe jest podjąć najtudniej, my nie "jeździmy za pracą" jak
      Amerykanie, ale może trzeba zacząć... Może się przekwalifikować. Na
      początku, kiedy twoje dziecko bedzie malutkie, dobrać jeszcze jedno,
      dwoje dzieci do opieki i otworzyć mini - żłobek. Niedługo zmienią
      się w tej materii przepisy, beda bardziej korzystne.
      My się kurczowo trzymamy miejsca zamieszkania i pracy, wyuczonego
      zawodu. Dlatego tak często nie widzimy perspektyw, innych
      możliwości....

      Chcesz żebrać ?
      • 40cztery Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 06.08.09, 10:52
        zmija_koralowa napisała:
        > Nie umawiaj się na rozmowę z "tą małpą". Tylko się upokorzysz.
        zgadzam się

        > Ale może to tylko zauroczenie? Tyle, że twoj mąż nawet
        > nie próbował się przed nim bronić, od razu "wszedł"
        > w to na całego, a tobą zaczął pomiatać.
        > Myślę, że jego romans jest mniejszym
        > problemem niż jego obecny stosunek do ciebie...
        też się zgadzam. gdyby poszedł w długą na czas delegacji to należy wybaczyć -
        każdemu zdarza się złamana noga. ale po tym jak się rozkręciłaś na forum
        (alimenty, deklaracje o braku związku z dzieckiem, pomiatanie Tobą) uważam, że
        musisz go wykopać z domu. Może jednak poczekaj na jego wylot, obciąż teściową
        wnukiem czy wnuczką a przed powrotem zamelduj, żeby wracał do matki

        40cztery
        • zmija_koralowa Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 06.08.09, 13:32
          40cztery napisał:

          obciąż teściową
          > wnukiem czy wnuczką a przed powrotem zamelduj, żeby wracał do matki
          >
          O, no właśnie. Kobiety są często tak straszliwie bezradne, bo
          społeczny model nakazuje im i tylko im zajmować się
          dzieckiem/dziećmi. Twój mąż wie, że się z tego modelu nie wyłamiesz,
          że to ty się bedziesz na codzień borykać z problemami,
          odpowiedzialnością i brakiem pieniędzy, a on - pełen luzik, najwyżej
          zapłaci alimenty (albo i nie).
          Wciskane kobietom od setek lat normy, dogmat instynktu
          macierzyńskiego, powszechne potępienie dla kobiet które ośmielą się
          przyznać, że nie czuja potrzeby posiadania dziecka, nazywanie ich
          obrzydliwymi egoistkami, ciągłe wtrącanie się "no kiedy będziecie
          mieli dziecko" niemal zaglądanie w majtki, żalosne teksty "a kto ci
          na starośc szklanke wody poda"...
          A od facetów jakoś niczego sie nie wymaga.
          Odważ się. Powiedz mu, że owszem mniech sobie odchodzi do "tej
          małpy" ale z dzieckiem. I trzymaj się tego konsekwentnie, bo zobaczy
          że blefujesz i cię wyśmieje. A jeśli powie, że to przecież ty
          chciałaś dziecka, to mu odpowiedz, że i owszem, ale też chciałaś
          mieć pełna rodzinę, a skoro on nie chce rodziny z tobą, skoro to on
          chce odejść, więc coś za coś. Od razu mu rura zmieknie. A wariant
          awaryjny - podrzucić dziecko teściowej. Zacisnąć zęby - ale obciążyć
          ich obowiązkami. I nie zwracać uwagi na to "co ludzie powiedzą".
          Ogłoś mężowi czy teściwej, że jak już sie urządzisz, to weźmiesz
          dziecko, ale po odejsciu meża znajdziesz sie w trudnej sytuacji,
          więc musisz pomyśleć o swojej przyszłości, żeby zapewić dziecku
          przyzwoite zycie za jakiś czas. A na razie, przez ten czas niech
          zapewniają oni, bo im się teraz lepiej powodzi.
          • justyna834 Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 06.08.09, 15:42
            Mówił że mogę odejść że alimenty dla niego żadne problem... teściowa
            mi się śmieje w twarz mówi że zmądrzeje on po pordzie jak zobaczy
            małego... wczoraj płakałam do 03 nad ranem a on się smiał że głupia
            jestem a ona inteligentna jest... a ja to niby nie jestem po
            studiach medycznych mam wiedzę ona po fizyce mówiłam mu jak chce też
            mogę to studiować i takie tam... mówi, że to nie jego dziecko że
            roslina się urodzi bo jestem taka nerwowa i gadał ze kasia kazala mi
            przkazać że mam się aż tak nie denerwować bo mogę stracić dziecko...
            to jest takie wkur.. jące... znikąd pomocy. W zyciu chodziłam jak w
            zegarku wszystko na czas przemyślane, z głową a on mówi że nie jego
            dziecko, że jak to się stało ze nagle przez 5 lat nic a tu raptem
            ciąża moja z początku się cieszł a teraz ta idiotka i pełno zdjęc w
            jego telefonie a mojego żadnego...
            • zmija_koralowa Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 06.08.09, 16:55
              Skurwysyn.
              Mój eks też mnie psychicznie dołował. Póki starałam się robić
              wszystko żeby nie dawać mu powodów do lekceważenia mnie a nawet też
              bywało, że płakalam - nic to nie dawało, było jeszcze gorzej. Miał
              skurwiel satysfakcję. Ty swojego też płaczem nie wzruszysz i nie
              zmusisz do zastanowienia się.
              Musisz go olać, tak jak ja olałam swojego.
              Zaczynałam od zera, bez dachu nad głową. Z dzieckiem oczywiście.
              Dziś mam wszystko a on nic. Do tego stopnia, że nie jest w stanie
              nawet alimentów płacić. Ale za to ja mam frajdę, że jestem w stanie
              utrzymać siebie i córke na przyzwoitym poziomie.
              Ty też dasz radę, tylko nie jęcz. Niech on wyjedzie w cholerę jak
              najszybciej, odpoczniesz od niego, zbierzesz siły, zastanowisz się
              co dalej. Tylko juz na niego nie czekaj i nie licz. Nawet jesli
              wróci z podkulonym ogonem, to jesli raz cie tak potraktował (nie
              mowie o romansie tylko o tym jak tobą pomiata), to będzie to robił
              zawsze jeśli sie bedziesz kulić w sobie i czekać na cud, a nie
              postawisz mu się.
              Jeśli go poniesie i podniesie na ciebie ręke, to leć galopem robić
              obdukcję. Będziesz miała podkładkę do rozwodu no i dodatkowo zrobisz
              mu kuku, bo wtedy żegnaj Ameryko... :)

            • allum22 Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 06.08.09, 20:50
              mój były też był taki bezczelny! przy mnie odbierał telefony od takiej jednej,
              czytał od niej maile i jeszcze pytał czy chcę zobaczyć jakie zdjęcie mu
              przesłała! jak płakałam to mówił, że mogę sobie płakać, że nie ruszają go moje
              łzy... Czuł taką satysfakcję! raz nawet chciał mi pokazać jak razem spali w
              łóżku (w jakiej pozycji)! spali obok siebie, ale "do niczego nie doszło", rzecz
              jasna... inne pisały do niego na naszej-klasie i też niespecjalnie to ukrywał,
              nawet informował mnie kiedy i gdzie się z jakąś tam z internetu spotyka. może
              miał nadzieję, że pójdę i ich zobaczę? nie wiem, miałby może wtedy jeszcze
              większą satysfakcję... głupia byłam, że mu tak wszystko wybaczałam, wydawało mi
              się, że nie dam sobie bez niego rady, że go kocham. ale on skutecznie tę miłość
              we mnie zabijał.

              co do tego co Twój mąż mówi o dziecku... on jest chory! nawet jeśli uważa, że to
              nie jego dziecko (chociaż nie wiem dlaczego miałby tak uważać, skoro to on
              przysięgę małżeńską ma za nic:/), to jak może nazwać je roślinką?! A ta cała
              Kaśka to swoje rady dot. ciąży może w sobie w tę puszczalską d... wsadzić! i tak
              bym powiedziała mężowi:)

              któraś dziewczyna powyżej napisała,że jak Cię uderzy to od razu do lekarza i na
              policję. Nie uderzy! tacy są właśnie najgorsi! jakby tamten mnie uderzył to bym
              się sekundy nie zastanawiała nad odejściem! a tak to tylko awantury, panienki, a
              później żal, przeprosiny, maślane oczka i od początku:/
              • ofelia1982 Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 07.08.10, 15:57
                Jejku, jak czytam to forum to mi oczy wychodzą z orbit.
                Ale jak to?? Wasi mężowie Was zdradzają, jawnie opowiadają o swoich panienkach,
                pokazują ich zdjęcia w swoich komórkach??
                Nie wiem, moze ja jestem z innego swiata, ale jakby moj mąż coś takiego ośmielił
                się powiedzieć, to bym go wykopała następnego dnia z domu! I tu nie chodzi nawet
                o romanse, tylko o szacunek...
      • gochakar Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 11.08.09, 12:06
        Może rzeczywiście do niej nie idź, ale we wniosku o rozwód z winy męża opisz to
        wszystko, napisz z imienia i nazwiska z kim mąż Cię zdradza, może jak będzie
        musiała na sali sądowej jako świadek opowiadać, co robiła z Twoim mężem to się
        nauczy nie podrywać żonatych. A Twój mąż też nie będzie zachwycony pytaniami co,
        ile razy i z kim zrobił. A swoją drogą, to co jej chłopak na to?
    • zmija_koralowa Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 06.08.09, 21:39
      Justyna.
      To, ze twoj maz jest sukinsynem to juz wiemy, wiec nie racz nas kolejnymi
      opowiesciami o tym jak cie znowu upokoarza, bo wydaje mi sie, ze w ogole nie
      czytasz co do ciebie piszemy tylko nadajesz swoje.
      Zadano ci tu kilka konkretnych pytan, niektore wprost, niektore w sposob
      dorozumiany, prawie na zadne naprawde wazne nie odpowiedzialas. A te odpowidzi
      sa potrzebne po to, zeby ci cos konkretnego doradzic, pchnac sprawe do przodu,
      bo od uzalania sie na forum nic sie w twoim zyciu nie zmieni.
      po pierwsze:
      idz do prowadzacego cie ginekologa, powiedz bez ogrodek co sie dzieje i niech ci
      da na usokojenie cos co nie zaszkodzi dziecku.
      Po drugie idz do psychologa. KONIECZNIE. My cie - jak widac - nie jestesmy w
      stanie dowartosciowac i zmotywowac.
      Po trzecie, jesli nie masz zadnej bliskiej osoby ktora moze cie wesprzec duchowo
      i rzeczowo (na przyklad przygarnac z dzieckiem), to sa rozne instytucje,
      organizacje kobiece ktore niosa pomoc , chocby wlasnie psychologiczna i prawna.
      Wiec zamiast pisac kolejnego posta na forum ktory niczego nie zmieni, pogrzeb w
      necie i znajdz takie organizacje. Po czym tam POJDZ.
      Odpowiedz tez nam na pare pytan, moze cos konkretniejszego wymyslimy.
      czy mieszkacie u tesciow czy sami.
      czy mieszkanie jest wasze czy wynajete.
      czy jesli wasze to czy splacacie kredyt. jakiej mieszkanie jest wielkosci (tzn.
      czy mozna go zamienic na dwa)
      czy moze mieszkanie jest tylko jednego z was
      czy macie rozdzielnosc majatkowa czy malzenska wspolnosc ustawowa,
      czy pracujesz i masz - przynajmniej do porodu - wlasne dochody,
      jakie sa twoje relacje z ojcem i czy moglby cie przygarnac.

      Poza tym mam watpliwosci co do twojej relacji dot. wywalenia za okno telefomu.
      Jak rozumiem, to byla komorka twojego meza. To dlaczego napisalas "jak spala,
      wywalilam komorke przez okno"? Twoj maz jest rodzaju zenskiego? Chyba powinno
      być: "jak spal"?. No dobra, zalozmy ze to literowka. Ale po drugie, po takim
      numerze maz powinien cie rozniesc na strzepy. A ty ani slowa nie napisalas o
      awanturze jaka powinien ci zrobic za zniszczona komorke. Cos mi tu nie gra....
      • 40cztery Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 06.08.09, 23:32
        zmija_koralowa napisała:
        > To, ze twoj maz jest sukinsynem to juz wiemy, wiec nie racz nas kolejnymi
        > opowiesciami o tym jak cie znowu upokoarza,...
        > Jak rozumiem, to byla komorka twojego meza. To dlaczego napisalas "jak spala,
        > wywalilam komorke przez okno"? .. Ale po drugie, po takim
        > numerze maz powinien cie rozniesc na strzepy. A ty ani slowa nie napisalas o
        > awanturze jaka powinien ci zrobic za zniszczona komorke. Cos mi tu nie gra....

        Od jakiegoś czasu odnoszę podobne wrażenie. hormony szaleją 90% to wyobrażenia.
        z dobrego kontaktu z koleżanką z roboty (która jak czytaliśmy ma swojego faceta)
        zrobiła się megazdrada i parszywy mąż.

        może rzeczywiście na początek środki uspokajające, zwłaszcza, że text się kupy
        nie trzyma choćby w kwestii teściowej - raz jest anty Justyna a raz mówi, że jak
        zobaczy dziecko to pokaże że je kocha.

        Rozumiem, że się denerwujesz, bo ciąża, wyjazd męża na 3 miesiące w czasie
        porodu. Ale może spróbuj się opanować, bo rzeczywiście zrobisz dziecku krzywdę



        40cztery
        • justyna834 Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 07.08.09, 05:59
          Co do teściowej jest anty mówi ze powinnam walczyc o meza starać się
          itp pisałam to. A nastepnego dnia mówi mi ze poczekaj do porodu
          zmieni sie jak zobaczy małego,że go pokocha tak mówi o Darku- moim
          mężu...U nich to rodzinne bo jak żona jego brata była w ciąży to on
          też odstawiał takie numery jak mój darek. Czy hormony szaleją nie
          wiem może ale też wiem swoje... nie wiem co mam robić nie spię już
          kolejną noć z rżedu a on śmieje mi się w twarz i pokazuję ciag sms
          od niej... i widzę za każdym razem jego radość na twarzy jak mu
          napisze ona choćby byle co. A wczoraj dowiedziałam się ze jego kaśka
          to jego szefowa w pracy...
      • justyna834 Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 07.08.09, 05:54
        Wiem, że nie odpowiadam na pyt. które zadejecie tylko piszę w kółko
        jedno i to samo przepraszam....otóż zaraz po ślubie kupiliśmy dom
        około 170m2 i mamy go razem-jest wzięty na kredytna nas oboje na 20
        lat. Gdy dowiedzialam się o ciązy mój lekarz ginek. od razu dał mi
        L4 ze względu na zawód jaki wykonuję bo jestem
        fizjoterapeutką...mamy wspolnośc majątkową ale ja nie mam jak każda
        kobieta kasy dla siebie jestem wyliczana co do wydanej złotówki o
        wszystko, ze coś chce kupić sobie czy dziecku muszę sie
        prosić;blagać. Więc nie wyglada to najlepiej. Ojciec mnie nie
        przygarnie, bo jak matka zyła on mówił zobaczysz bedzie przez niego
        płakac więc powrót do domu wykluczony jest. Nie wiem zreszta czy
        samotna matka z 900zł na rękę z maleńskim dzieckiem da radę się sama
        utrzymać. Co do komórki owszem wywalona została a potem były słowa
        od niego do mnie- Ty pojeb.. idiotko, głupia q..wo...

        p.s jak mam zrozumieć, podoba mi się nie jest brzydka, ale jestem z
        tobą....tak mi powiedział.
        pisała do niego na prywatną komórke z zapytaniem czy może zadzwonić
        odpisał jej że nie może.
        • horpyna4 Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 07.08.09, 10:12
          Myślę, że ojciec by przygarnął, jakbyś przyszła do niego z podkulonym
          ogonem, bo małby satysfakcję. Ale to niczego nie rozwiązuje i w
          dodatku byłabyś narażona na ciągłe dokuczanie ze strony ojca.

          Błagać męża o pieniądze nie musisz, możesz wytoczyć mu sprawę o
          alimenty. Nie trzeba rozwodu, alimenty można dostać niezależnie od
          tego. Większość ludzi nie ma o tym zielonego pojęcia, inaczej faceci
          staraliby się uniknąć takiego procesu.
          • allum22 Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 07.08.09, 10:44
            Justyna,
            przede wszystkim ja starałabym się wyciągnąć teraz od niego jak najwięcej kasy
            na dziecko. kup wszystko, czego jeszcze nie masz, a będziesz potrzebować. nie
            wiadomo jak będzie wyglądała sytuacja jak Twój mąż wyjedzie za granicę...
            no i wizyta u gina i jakieś uspokajające leki też by się przydały.
            • justyna834 Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 07.08.09, 11:14
              Bez konsultacji z ginem nie mogę sama brać przed ciąża psychiatra
              przepisal mi uspokajające leki i nasenne... ale zapytam gina w
              czwartek bo mam wtedy wizytę tylko co ja mam lekarzowi powiedzieć.
              Mąż twerdzi że wszystko dla dziecka mam ja mam tylko nosidełko
              łożeczko posciel, i pare spiochów a dla niego to wszstko nie mam
              swojej kasy bo on wszystko bierze... A co powrotu do ojca to bez
              szans miał by satysfakcję ze to jednak on miał racje a mnie
              ostrzegał... i dogryzał by mi do konca życia..
              • bumer21 Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 07.08.09, 16:00
                hej

                To znaczy ty dostajesz wypłate i dajesz ja meżowi a on potem ci ja
                wydziela? ile maz zarabia? Bardzo dobrze ze macie dom razem, wiec
                zawsze mozna pomyslec o sprzedazy i zamianie na 2 male mieszkania.
                Do ojca wracac nie musisz. Jak dostanmiesz wyplate za nia kup
                wszystko dziecku i nie oddawaj mezowi, jedzenie za jego kase. macie
                wspolne konto? masz mozliwosc pojechania sobie na wakacje? na
                tydzien np do trojmiasta? musisz sie odciac od tego wszystkiego..
                Twoj maz nawet jesli sie zmieni uwazam ze na ciebie nie zasluguje.
                jak mozna tak traktowac kobiete w ciazy, a o tej roslince to juz nie
                wspomne. facet bez jaj poprostu, jakas dziwna rodzinka, Nistetey
                rodzina ksztaltuje charakter czlowieka. tyeraz ty musisz walczyc o
                swoje dziecko. Ile maz zarabia? Dowiedz sie na ile alimentow mozesz
                liczyc.Nie denerwuj sie sprobuij sie zdystansowac. twoj maz to
                scierwo i tyle, ale to wsyztsko to jego strata. Jelsi z nim
                zostaniesz chyba wiesz ze twoj syn przejmie podobne wzorce? wczoraj
                na forum czytalam o dziewczynie 24 lata, bez wyksztalcnia dziecko
                4,5 , i 15 misiecxzna cora i teraz blizniaki 9 dniowe , i maz w
                sumie tez ma ja gdzies i kasy na dodatek nie maja to jest hardkor,
                wiec pamietaj ze nie jest tak zle. Modl sie duzo i dzialaj.
    • justyna834 Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 08.08.09, 10:58
      Dzis powiedział kocham Ciebie chce z Tobą byc ona mi się tylko
      podoba (mnie samej też podobają się inni faceci), gadał mi że łączy
      go z nią tylko praca. Miał jechać do USA i pyta się mnie dziś czy
      chce żeby on jechał bo jak nie to on zrobi wszystko żeby nie jechać
      ale dla niego to szansa to wiem i na lepszą kasę też mimo, że teraz
      nie zarabia najgorzej... nie chce by mi potem wypominał. Więć nie
      wiem jak mam go rozumiec -on nie wie chyba czego chce. A co do smsów
      odniej powiedział jej i pisał ze ma do niego dzwonić bo zona w ciązy
      i sie denerwuje... a z drugiej strony wiem ze pisze do niej
      ukradkiem tak bym sie nie denerwowala. Przez 6 lat nigdy mnie nie
      okałamal zawsze był szczery a ja mnie zdarzyło się nie raz go
      oszukać wieć sama nie wiem mimo to gada że nie jego dziecko a za
      chwile pyta czy może posłuchać brzucha..,.
      • brak.slow Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 08.08.09, 13:25
        bardzo latwo cie zmanipulować.. wystraczy po tych wszystkich wyzwiskach i
        obelgach powiedziec, ze sie ciebie kocha i momentalnie schodzi z ciebie
        cisnienie... sama sobie pieprzysz zycie, na wlasne zyczenie!!! pamietaj, ze
        tesciowa juz go przerobila jak trzeba i on teraz gra przed tobą dobrego
        czlowieka.. manipuluje, wzbudza poczucie winy w tobie, daje pewną mozliwosc
        wyboru ktorej i tak nie masz: mowi, ze jak chcesz to on zostanie, ale tu dodaje,
        ze to dla niego wielka szansa. w zwiazku z czym ty czujesz sie winna, ze jemu
        sie cos nie uda.. a on wtedy i tak pojedzie. on natomiast nie czuje sie winny,
        ze ty zostajesz z obowiązkami ponad sily, po porodzie slaba, zmeczona, z malym
        non stop wrzeszczącym dzieckiem. wyzywa cie od kurw, debilek i popierdolonych
        suk, jak sie z tym czujesz? czy ja jako osoba, ktorej nawet nie znasz moge mowic
        tak samo do ciebie jak twoj mąż??? dlaczego glupia kretynko pozwalasz zeby
        wydzielal Ci pieniądze i rozliczał z kazdych 5 złotych? naprawde jestes az taką
        kretynką? myślisz, ze jak wyjedziesz to on Ci wysle pieniądze? skad je wezmiesz?
        pozwolisz na to zeby Ci wydzielał po 5 zł dziennie?
          • justyna834 Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 08.08.09, 13:35
            cóż za mocne słowa!!! Ale masz rację we wszystkim. Wydziela
            doslownie po 5zł nigdy jako normalna kobieta nie miałam w portfelu
            więcej niż 20zł a jak miałam to musiałam paragony mieć ze sklepów on
            twerdzi że nie umiem być oszczedna że wszystko w domu niszczę- ma
            rację co do tego czego się nie dotkne psuję...czy jestem kretynką-
            nie to cud, że tlyle lat wytrzymałam. Teściowa własnie mi napisała,
            żebym dała spokój że przesadzam...ale co ja mam zrobić że mimo tych
            obelg od niego wyzwisk od suk, głupich idiotek nadal go kocham czy
            jestem głupia...
            • brak.slow Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 08.08.09, 20:17
              1. nie rozmawiaj z tesciową nt waszych problemow, pamietaj, ze matka nawet
              najgorszego czlowieka zawsze stanie po jego stronie, bo to mimo wszystko jej
              dziecko, a Ty jestes tylko dodatkiem do niego. tak więc tesciowa bedzie bronic
              syna i informowac go o tym co mowisz i co robisz, przestan jej mowic o swoich
              żalach i o swoich poczynaniach., masz od tego swojego tate i siostre. zwroc sie
              do nich. nie zakladaj z gory, ze tata bedzie sie wyżywał. tata po prostu mial
              wtedy racje, bylo sie go posluchac.
              2.wez kartke i wypisz sobie ZA CO kochasz swojego męża? no za co? za to jak Cie
              traktuje?

              sprobuj zasięgnąć porady na tym forum--->
              forum.gazeta.pl/forum/f,24087,Rozwod_i_co_dalej_.html
              opisz swoją sytuację, ile mąż zarabia, ile macie majątku i ktos doswiadczony na
              pewno Ci cos doradzi. masz dopiero 26 lat. jestes młodą dziewczyną, która
              spieprzyła sobie zycie wychodząc za mąż samą będąc jeszcze dzieckiem, po co Ci
              to bylo? 21 lat? wyszlas za gówniarza, czlowieka niedojrzalego do założenia
              rodziny, za sadyste emocjonalnego.. walcz, bo czuję, ze to gówno-twoj mąż nie
              tyle ze spierd... za granice to jeszcze Cie okradnie.
    • mama-1983 Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 08.08.09, 14:30

      Przykro mi, że tak się sprawy mają powiem Ci jedno nie zdecydujesz
      się od niego odejśc wziąc sprawy w swoje ręce.
      Moje znjome mają podbnie zalą sie chcą odejśc itp a wystraczy ze
      facet powiem to byłka pomyłka przepraszam itp a te już całe w
      skowronkach. Do nastepnej awantury do nastepnych chorych sytacji i
      znowy płacz i zgrzytanie zębów. Powiem szczerze nie rozumiem takich
      kobiet. Jak sobie pościelisz tak sie wyśpisz.
      Sama się rozwiodłam mając 23 lata i dziecko własnie z powodu
      podobnej sytacji tylko ze dochodziło jeszcze do rękoczynów.
      teraz jestem ponownie mężatka i jestem szczęsliwa czego i Tobie
      życzę .
    • taglinda Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 08.08.09, 23:47
      dziewczyno, sytuacja jest trochę bez wyjścia.

      1, jeśli postawisz ultimatum - "Nie jedziesz!", i on się ugnie - przegrasz. On
      to kiedyś Ci wypomni mniej lub bardziej boleśnie. I będzie miał sporo racji. w
      końcu nie jedzie tam z powodu jakiejś Kasi, tylko z powodów zawodowych.

      2. jeśli podejmiesz akcję typu "telefon do Kasi i jazda na ostro" - przegrasz.
      Po pierwsze będzie nieskuteczne, po drugie wyjdziesz na wredną jędzę, która nie
      umie okiełznać ciążowych humorów.

      3. co więc możesz zrobić w tej chwili? z mężem - nic. Masz ważniejszą "sprawę"
      na głowie - dziecko. Myśl o tym, żeby je urodzić zdrowo i żeby dać sobie radę w
      tym czasie, kiedy męża nie będzie.

      A co dalej? tego nie wie nikt. Może będzie tak, że "magnetyzm" Kasi będzie
      silniejszy. I z tym będxziesz musiała się pogodzić. Nie ma sensu trzymać przy
      sobie przes następnych 45-50 lat nieszczęśliwego frustrata.
      A może będzie tak, że "namacalna" obecność dziecka (JEGO dziecka) rozwieje w pył
      zauroczenie Kasią i za rok oboje będziecie się śmiać z jego zawrotu głowy.

      Pamiętaj o jednym - nic na siłę. Nie ma sensu robić rozdzierających scen,
      stawiać zaporowych warunków, śledzić e-pocztę, sprawdzać komórkę, wąchać
      bieliznę czy wynajmować detektywa. Na dłuższą metę to jest nieskuteczne, a
      jedynie pogłębia frustrację, generuje krzywdy (rzeczywiste i wyimaginowane) oraz
      poczucie winy (uzasadnione i nie). No i "drobiażdżek" - to nie daje szczęścia...
    • marina111 Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 09.08.09, 00:50
      a moja rada jest taka, zacznij go olewac. on mysli ze ma cie na
      własnosc bo ci kawałek złota na palec wsadziła a wrazen moze szukac
      gdzies indziej. Dostarcz nu takich wrazen zeby nie miał czasu na
      kasie. Wyjdz z domu na cały dzien zeby sie martwił, pisz smsy przy
      nim do kogos, tak zeby nie wiedział co się dzieje. Szybko mu amory
      przejada jak mu sie grunt pod nogami usunie.
    • zmija_koralowa Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 09.08.09, 21:13
      Z ojcem to jest tak, że z pewnocia mialby satysfakcje, ale nie jestem pewna, czy
      do konca zycia by ci wypominal. Wystarczy go spytac, czy on zawsze szedl przez
      zycie bez bledow i zawsze sluchal rad? Jesli przesledzisz jego zycie, na pewno
      znajdziesz cos zeby odbic pileczke jesli by ci za bardzo na glowe wchodzil, ale
      warto sie z nim zakolegowac, oswajac go powoli z sytuacja. Bo jak rozumiem wasze
      relacje sa dosc oschle? Jesli zyje sam, powinien po jakim czasie peknąc - w
      koncu nie jestes obca mu osoba. Jesli jednak zalozyl nowa rodzine - moze byc
      trudniej. Pytanie - czy twoj ojciec potrafi bardziej byc facetem niz twoj maz?
      Zapytaj go o to. Czy tez bedzie cie ponizal? Czy jest z tej samej bajki co twoj maz?
      Z drugiej strony nie jestem pewna, czy w istocie twoj ojciec jest taki jak to
      opisujesz. To byc moze kwestia twojej ambicji,po prostu ci glupio przed nim, nie
      chcesz troche pochylic karku i dac mu satysfakcji.
      Wybadaj teren, zamiast od razu zakladac, że nic sie z ojcem nie da....
      Co do domu - szkoda, po cholere bylo wam takie domiszcze, 170 m i kredyt na 20
      lat. Jak rozumiem, twoja pensja wystarcza na waciki..., To twoj maz zarabia na
      zycie i na splate kredytu. Nic dziwnego, ze ma cie za nic.... Moj tez zhardzial
      kiedy poszlam na wychowawczy... Niestety, takie podejcie swiadczy o nie tylko
      niedojrzalosci - o gowniarstwie emocjonalnym.
      Co do domu - jesli go sprzedacie po rozwodzie (o ile twoj maz sie zgodzi, bo
      moze ci zlosliwie rozne klody od nogi rzucac zebys ne miala ruchu), to i tak
      pieniadze ze sprzedazy bedziecie musieli oddac bankowi i zostaniecie bez dachu
      nad glowa. On cos wynajmie bo go bedzie stac, a ty nie masz wyboru - albo do
      ojca albo cos malenkiego do wynajecia, dziecko do zlobka a ty do roboty.
      Prywatnie, nie w publicznej sluzbie. I wyciagnac alimentow ile sie da.
      Nie potrafilam nawet minuty byc z czlowiekiem, ktory by do mnie powiedzial "ty
      ku....wo pojeb....a. A twoj tak do ciebie powiedzail. Nie raz pewnie. Moj ex byl
      zimny i albo zlosliwy, ale nigdy nie uzywal wyzwisk....
        • zmija_koralowa Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 09.08.09, 22:46
          Horpyno, ale rozumiem że dom nie jest ich, ze jest na nim hipoteka banku bo
          kupili dom na kredyt, ktory splacaja. A kredyt chyba wzieli oboje....Nie jestem
          zbyt biegla w sprawach kredytowych, wiec nie rozumiem co masz na mysli mowiac ze
          maz moze splacic Justyne. Przeciez dom nie jest jej nawet w czesci, bo jest
          banku...
          • justyna834 Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 10.08.09, 05:33
            Otóż dom jest nas obojga hipoteka na nas na 20 lat maż nie chce
            slyszec o spedaazy mówił że jak się rozstaniemy to on i kasia beda w
            nim mieszkać ona sprzeda mieszkanie w Toruniu i sprowadzi się do
            niego. Tak oznajmił wczoraj...że tak by było. Pozatym mówił że ona
            mu imponuje wieloma rzeczami a ja żadnymi, że ona potrafi kurczaka
            miec na 6 obiadów:) i że sama robi ketchup w domu że nie kupuje, i
            takie tam. A mało tego myślałam że bede miec spokojną niedzielę a tu
            sms od niej d niego KC. Co miałam myślec co wy byście pomyślaly ze
            Kocham Cie. ja mówie odpisz jej i zapytaj co to ma znaczyć a ona
            zaraz odpisuje ze ma KaCa bo była z kolezankami na imprezie i się
            upiła. Przysłala mu swoje zdjęcie jak lezy ona na poduszce pod
            preekstem żeby on je przerobił jakoś fajnie graficznie...szok... nie
            mogę już znieść twgo dłużej...Co do ojca on zawsze był zimny oschły
            nie ułozł sobie życia z inną kobietą po śmierci mamy jest sama
            siostra na studiach w waw brat pracuje tez po studiach rok mieszka
            sam w wielkim domu z psem :) Znam swojego ojca i prosze wierzcie mi
            że krzyczal by na mnie ale chyba po paru miesiach by zmiekł. Jak
            powiedziałam mu o ciązy on jako dadziek nie ucieszył sie do tej pory
            nawet niee pyta co to będzie i na kiedy termin mam nic kompletnie
            zero zainteresowania....
            • allum22 Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 10.08.09, 10:17
              mąż Ci powiedział, że zamieszka w waszym domu z kasią?! szczyt bezczelności!
              teraz to już zacznij dzialać! ja bym zrobiła wszystko, żeby mu dokopać... żeby
              mu w pięty poszło, a kaśce żeby się znudziło. wystąp jak najszybciej o alimenty
              dla dziecka i dla SIEBIE. Żaden z niego mąż ani ojciec, odejdź, bo ani Ty ani
              dziecko nie będziecie mieli z niego pozytku. Dlaczego to Ty masz się
              wyprowadzać? ja bym go nie wpuściła jak wróci z USA.
              • zmija_koralowa Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 10.08.09, 10:31
                allum22 napisała:

                ja bym go nie wpuściła jak wróci z USA.

                Allum. Myśl trochę. To z policją wejdzie. I z czego Justyna miałaby
                kredyt spłacać? Z alimentów?
                Zalecacie jej - nie biorąc pod uwage realiów - głównie żeby
                podskakiwała jak wesz na grzebieniu, robiła idiotyczne demonstracje,
                które tylko obrócą się przeciwko niej. A realia są takie, że ona
                prawie nie ma ruchu. Nie ma się dokąd wynieść i nie ma pieniędzy. A
                na dodatek jest w zaawansowanej ciąży. Karty rozdaje on. Jak zawsze,
                gdy kobieta jest od faceta ekonomicznie zależna.
                • justyna834 Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 10.08.09, 10:37
                  Brat ma 22 lata mieszka z tata. Przeproadzka do ojca do wielka
                  ostateczność nie wiem- moze dom samotnej matki albo cos mnie czeka
                  cos musze poszukać. Nie dam rady wynając niczego w Toruniu min 700zł
                  musze mieć a opłaty nawet jakbym miala te alimenty to nie wiem czy
                  to nie za malo po studiach medycznych mam 900zł na reke mąż zarabia
                  prawie 4 tyś nie wiem ile ailimentów bym dostala kredyt hipoteczny
                  330zł co miesiac na nas oboje jest, i samochód na raty na niego 1
                  tys co miesiac wiecej długów nie ma. Tak to wygląda...
                  • horpyna4 Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 10.08.09, 11:21
                    Czy zaczęłaś już zbierać dowody przeciw mężowi? Nagrywasz jego
                    wypowiedzi?
                    Jak będziesz miała więcej atutów w garści, to sama zaczniesz
                    rozdawać karty. Wyprowadzisz się - tak, ale najpierw niech kupią
                    przynajmniej kawalerkę, w której zamieszkasz. Oczywiście kawalerka
                    ma być Twoją własnością, a misio ma przejąć Twoje zobowiązania
                    kredytowe, wtedy nie będziesz rościć sobie pretensji do domu.
                    Inaczej zmierzasz mieszkać w nim do usranej śmierci i przeszkadzać
                    im. A co...
                    • bumer21 Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 10.08.09, 11:46
                      słuchaj się dziewczyn bo większośc która radzi byś myąlaa o sobie ma
                      racje. twoj maż to jakis debil, mowi ci ze zamieszka w waszym domu z
                      kasia a potem smie mowic ze cie kocha? przeciez to jakies
                      nieporozumienie. Predzej czy pozniej si rozwiedziecie a ty zacznij
                      dzialc juz teraz zebys najlpeiej na tym wyszla. I sie nie
                      zamartwiaj , bo wszystko bedzie dobrze
                      • bellaitalia30 Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 30.07.10, 13:54
                        witam serdecznie..szczerze,to naprawde jest jakies
                        nieporozumienie..faceci w wiekszosci to debile..szczerze, to znam
                        b.malo naprawde dobranych, uczciwych par..w wiekszosci przypadkow
                        wszystko zmienia sie po slubie..a kiedy na swiat przychodza dzieci,
                        to relacje damsko meskie psuje sie jeszcze bardziej..i bron Boze to
                        nie wina Aniolkow, tylko faceci szukaja nowych wrazen, bo my
                        kobiety, jestesmy zaabsorbowane naszymi pociechami, czesto gesto
                        mezowie schodze na drugi plan,a oni szukajac potwierdzenia swojej
                        atrakcyjnosci zdradzaja..mam kolezanki, ktore wczesnie wyszly za
                        maz, przewaznie sa juz po rozwodach..Facet, ktory idzie z inna to
                        lozka jest dla mnie totalnym zerem..pozdrawiam, a Ty dziewczyno
                        naprawde, tak jak mowi Bumer21, zaczynaj dzialac i pokaz jemu gdzie
                        raki zimuja:))pozdrawiam
    • zmija_koralowa Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 10.08.09, 13:02
      Justyna. Skup się. W jednym poście piszesz, że
      "brat pracuje tez po studiach rok mieszka
      sam w wielkim domu z psem "
      a w kolejnym poście:
      "Brat ma 22 lata mieszka z tata"
      No to brat mieszka odrębnie z psem, czy z ojcem i psem, czy też
      ojciec mieszka z psem a brat oddzielnie, a może pies mieszka sam w
      domu a brat sam w psiej budzie, bo już nie rozumiem. Poza tym brat
      mając 22 lata może być najwyżej po licencjacie...
      Przepraszam za sarkazm, być może nieuprawniony, ale w twoich postach
      widzę sporo niespójnosci w zeznaniach i zaczynam sie obawiać, że cię
      ponosi, możze również w opisach stosunku towjego męża do ciebie.
      Rozumiem hormony, ale nie koloryzuj, bo przynajmniej ja się zaraz
      zeźlę i przestanę grzebać w przepisach i linkach żeby znaleźć jakiś
      sposób na sensowne dla ciebie rozwiązanie. Już nie jestem pewna, w
      jakiej naprawdę jesteś sytuacji...
      • twetet Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 31.08.09, 23:03
        zmija_koralowa napisała:

        > Justyna. Skup się. W jednym poście piszesz, że
        > "brat pracuje tez po studiach rok mieszka
        > sam w wielkim domu z psem "
        > a w kolejnym poście:
        > "Brat ma 22 lata mieszka z tata"
        > No to brat mieszka odrębnie z psem, czy z ojcem i psem, czy też
        > ojciec mieszka z psem a brat oddzielnie, a może pies mieszka sam w
        > domu a brat sam w psiej budzie, bo już nie rozumiem. w twoich postach
        > widzę sporo niespójnosci w zeznaniach i zaczynam sie obawiać, że cię
        > ponosi


        No,nie to było dobre:) Ale faktycznie tak jest.
        Czytając wszystkie posty,co rusz jest inaczej.
    • andulka7 Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 10.08.09, 14:02
      I jeszcze jedno.
      Ja bym na twoim miejscu nie robiła teraz żadnych gwałtownych ruchów.
      W ogóle żadnych. I bez płaczu, domowych histerii. Kamienna twarz,
      obojętna (jesli potrafisz tak wytrwać do jego wyjazdu).
      Bo o to chodzi, żeby podjąć przemyślane kroki na spokojnie, kiedy on
      wyjedzie, a nie kiedy prowokuje cię na każdym kroku.
      Jeśli się teraz będziesz miotać, na oślep młócić rękami to utoniesz.
      Żeby nie utonąć, trzeba zachować spokój...
      On sobie pojedzie, upuści z wentylka, przecież mu się sperma rzuciła
      na mózg i stąd to wszystko. Może się nawet okazać, że słomiany zapał
      do Kaśki zgaśnie.
      Ale nawet wówczas powrotu co ciebie już nie powinien mieć. Gdyby
      nawet i miał ten romans, ale po cichu, to byłby to temat do
      ewentualnych negocjacji. Jednak skoro zachowuje sie wobec ciebie tak
      ordynarnie, tak tobą pomiata i widzi twoją bezradność - zrobi to już
      zawsze przy każdej nadarzającej sie okazji. On bezpowrotnie stracił
      do ciebie szacunek i to se newrati nawet jeśli rozstanie sie z
      Kaśką, rozumiesz ?
      Gdybyś to ty podzieliła kurczaka na 6 obiadów, to by cię zrównał z
      ziemią, że mu jeść nie dajesz....
      Pomyślimy na spokojnie, jak on wyjedzie.
    • lu_bella Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 10.08.09, 15:06
      Po pierwsze.
      Dlaczego niby masz się wyprowadzać z waszego domu ?? Dom jak to dom- duży. Pomieścicie się wszyscy. Swoją drogą to moja koleżanka właśnie jest na etapie załatwiania kredytu hipotecznego na mieszkanie i tam przy kwocie 220tyś na 20 lat ma ratę 1000 zł., więc wasze 330 to zapewne mała część wartości domu.
      Jeżeli zostaniesz w domu to i obowiązek opieki nad dzieckiem będzie podzielony. Przestaniesz mężowi gotować, prać, sprzątać a zajmiesz się dzieckiem. I ludzie nie straszcie jej tymi nadmiernymi obowiązkami przy dziecku. Ja osobiście przez jakiś czas byłam z trójką małych dzieci i jakoś przeżyłam.
      Po drugie.
      Nie bardzo wiem czy przed ciążą pracowałaś, czy suma 900 zł. jest wzięta z opinii ludzi. Jeśli pracowałaś to cały czas przecież bierzesz pieniądze, więc gdzie są ? jeśli nie pracowałaś to spokojnie możesz podać o alimenty na dziecko i na siebie. Myślę, że 1500 dostaniesz spokojnie.
      Po trzecie.
      Mam wrażenie, że przesadzasz :( Moim zdaniem jeśli "uroiłaś" sobie ten romans męża i mu trujesz to nie dziwię się, że opowiada ci że z nią zamieszka w waszym domu ( sama bym tak w nerwach powiedziała).
      Znam przypadki chorobliwej zazdrości i wiem, że tacy ludzie potrafią z jednego zdania stworzyć tragedię w trzech aktach. Jeżeli za sprawą hormonów i Ciebie dopadło to nie dziwię się, że mężowi puściły nerwy.
    • twojabogini Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 11.08.09, 16:00
      Zawalczyłabym o męża. Niestety małżeństwo nie jest gwarancją, że
      nikt inny nie spodoba się małżonkowi, ani tym bardziej, że nie trafi
      się kobieta zainteresowana małżonkiem.
      Jeśli on ukrywa przed tobą smsy itd. to znaczy, że nie wszystko jest
      takie czyste i klarowne. Byc może też on naprawdę mysli, ze to
      będzie miła przyjaźń, ukrywa sie przed toba, bo nie chce cię
      denerwować itp. Ale i tak bym przecięła ta bliskość. Gdyby mieli
      romans - ukrywałby sie lepiej.
      Nie wolno wpadac w ton histeryczny czy w szał - na tym zyskuje ona.
      Wycisz emocje.
      Strategia na głupiutką i kochaną: jesli następnym razem ktoś
      zyczliwy ci doniesie na męża, zadzwoń do niego i powiedz, ze nie
      zyczysz sobie takich informacji, albowiem ufasz mężowi, jestes w
      ciązy i nie chcesz się denerwowac. Poinformuj męża, ze ma kolege
      donosiciela i powinieni na niego uważac i powiedz mu, ze mu ufasz, a
      nie jakimś przygodnym dupkom. Mężowi zrobi sie głupio no i przekona
      się że przepływ informacji jest spory.
      Dla męża byłabym miła. Ty najlepeij wiesz co lubi, co mu się podoba.
      Jesli z powodu ciązy zaprzestaliście zycia seksualnego, to
      zadbałabym o naprawienie tej więzi, nie trzeba od razu sie kochać.
      Dotyk, pieszczoty sa równie ważne. Żadnych krzykow i rozmemlania.
      Zadabaj o to, żeby ładnie wygladać.
      Na delegację w takiej sytuacji za nic bym się nie zgodziła. Nawet
      gdybym miała udać ciężko chorą. Mozna zawsze zasymulować, że ciagnie
      cię w dole podbrzusza i odczuwasz okresowo silne skurcze i
      powiedziec lekarzowi, że ostatnio miałaś plamienie przez trzy dni.
      Oczywiscie do lekarza jedziesz w atmosferze paniki, męża wzywasz
      telefonem z histerycznym płaczem, tak zeby mu trudno było zrozumieć
      co mówisz. Lekarz zaleci ci położenie się do łóżka. Bedziesz wymagac
      stałej opieki. Opcja dostępna tylko dla duzych talentów aktorskich.
      Łatwo wpaść. Póki co innych pomysłów, jak nie dopuścić do jego
      wyjazdu na delegacje nie mam. Zawsze mozesz postawić ultimatum (albo
      zostaje, albo z wami koniec), ale wtedy musisz się liczyc, ze on i
      tak pojedzie. Pomijam ból itp., jeśłi on wróci a ty go przyjmiesz,
      pomimo, ze mówiłas ze to koniec, z powrotem, to straci do ciebie
      szacunek.
      Z kobietą spotakałabym się pod warunkiem, że będę spokojna.
      Powiedziałbym wprost, że niepokoi mnie jej bliska znajomośc z moim
      mężem i zapytałabym czego od niego chce. jakby powiedziała, że
      niczego, to powiedziałbym, zeby w takim razie ograniczyła swoją
      znajomość do kontaktów słuzbowych. Poinformowałabym ją też
      subtelnie, ze prowadzicie udane zycie seksualne - to potencjalne
      kochanki zawsze uwiera. Po rozmowie z panią poinformowałabym męża o
      przebiegu rozmowy, albo o samym fakcie rozmowy.
      A i koniecznie zacznij spędzać czas z innymi osobami niz mąż, zapros
      kogos do domu, zadzwoń do rodziny, umow się z kimś. to wazne dla
      równowag psychicznej. Kobiety w ciązy za często się izloują.
      W miłosci i na wojnie wszystko dozwolone. Poradzisz sobie :))
      To w skrócie. Pozdrawiam.
    • lu_bella Justyna... 11.08.09, 18:17
      Może wejdź na forum >>starutkie mężatki<<. Większość rad z tego forum to farsa.
      W Twoim przypadku potrzebne doświadczenie życiowe i dystans.
      Powodzenia :)
    • justyna834 Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 23.08.09, 17:55
      Sytuacja wygląda obecnie tak: mąż zapewnia mnie że ocha tylko mnie,
      że z tamtą nic go nie łaczy i łączyć nie będzie, że chce być zawsze
      ze mna i naszym dzieckiem,że to co mi gadał wczęsniej to tak by mnie
      powkurwiać ale ja już nie wiem sama cco myśleć. Dziś niedziela...ona
      pisze do niego 15.02 co on robi on nie reaguje i mówi mi że niech
      sobie pisze nie odpisał jej, po 30min kolejny sms że ona idzie z
      rodzicami na grillai co on robi? nie odpisał jej mąż się pyta mnie
      że jak jej odpisze to ona będzie męczyła go...co mam kazac mu zrobić
      gdy ona tak pisze i nie daje mu spokoju mówiłam mu ze w pracy ma z
      nia ppgadać ze tylko kontakty służbowe wchodzą w grę i że ma n ie
      robić sobie żadnych nadzieji...boję się tego wszystkiego mimo, że
      mam męza jakiego mam kocham go i chcemy oboje być razem bo wiele
      przeszliśmy...co powiedzieć Jej by dała spokoj sobie piszcie
      • malwan Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 23.08.09, 18:43
        jesteś walnięta.
        Zero szacunku do siebie i poczucia własnej wartości.
        Zlewasz wszelkie rady i oczekujesz chyba tego, żeby ktoś napisał, jakaś ty
        biedna i się umartwiał nad tobą.
        Nie jesteś biedna, sam zapracowałaś na to co masz. Wdepnęłaś w bagno, niech cię
        dalej wciąga skoro nie umiesz podjąć decyzji dobrej dla siebie i własnego dziecka.
        A on tylko mówi i mówi, a ty słuchasz...słuchaj dalej.

        Po tym co przeczytałam nawet nie próbuje cię zrozumieć.
      • zmija_koralowa Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 24.08.09, 10:41
        justyna834 napisała:

        >to co mi gadał wczęsniej to tak by mnie
        > powkurwiać

        A spytałaś go z jakiego powodu chciał cię powkurwiać? Czymś
        zawiniłaś? Cchcesz mieć za męża i za ojca dziecka faceta, który
        beztrosko i w najbardziej chamski, dotkliwy sposób wkurwia kobietę w
        ciąży bo taki ma kaprys?


        >nie odpisał jej mąż się pyta mnie
        > że jak jej odpisze to ona będzie męczyła go...co mam kazac mu
        zrobić
        > gdy ona tak pisze i nie daje mu spokoju

        Gra przed tobą, to taktyka, dwa razy nie odpisze a ty uwierzysz że
        wrócił na rodziny łono. O to mu właśnie chodzi, żeby cie znów
        oszukać i mieć spokój na jakiś czas. Biedaczek, nie wie co ma
        zrobić, musi ciebie o zdanie pytać, groteska, a ty czujesz sie ważna
        i dowartościowana, bo on cie pyta co ma zrobic. Niezły skurwiel....
        Musisz tego skukinsyna albo rzeczywiście kochac ślepą miłością albo
        czuć się bardzo niepewnie (finansowo, mieszkaniowo), że się go tak
        kurczowo trzymasz. I każdej złudnej nadziei, nawet jego udawania,
        wolisz nie widzieć że udaje, wolisz wierzyć...

        mówiłam mu ze w pracy ma z
        > nia ppgadać ze tylko kontakty służbowe wchodzą w grę i że ma n ie
        > robić sobie żadnych nadzieji...

        Niech ci przyniesie nagranie z tej rozmowy.


        >kocham go

        nie wątpię


        >i chcemy oboje być razem

        CHCECIE ??? Czy TY chcesz?


        >bo wiele przeszliśmy...

        Tak? A co takiego? Jakie to trudne i dramatyczne chwile
        przechodziliście razem, ramię przy ramieniu, wspierając się
        wzajemnie ?

        >co powiedzieć Jej by dała spokoj sobie

        To chyba twoj mąż ma wiedzieć co jej powiedzieć. Suflera potrzebuje?


        > piszcie

        Już pisałyśmy. Niepotrzebnie.
    • kicia031 Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 24.08.09, 13:16
      A ja bym sie udala do szefa meza i przeprowadzila mila rozmowe - ze
      jest problem, bo pracownica, pani kasia, mezowi sie narzuca, w
      godzinach pracy siada mu na kolanach, wydzwania ze sluzbowego
      telefonu, czy na sluzbowy telefon, i ze wydajnosc pracy na tym
      cierpi, i w ogole.

      I najlepiej jakies dowody warto by pokazac, typu smsy wysylane w
      godzinach pracy.

      W wiekszosci firm nie toleruja takich numerow i w najlepszym razie
      pani kasia bedzie szukala lepszej roboty, a i twojemu malzowi sie
      dostanie po dupie, tak ze raz na zawsze mu sie odechce i dotrze do
      niego prawda starego powiedzenia, ze "gdzie sie mieszka i pracuje,
      tam sie chujem nie wojuje"
      • adamlysy Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 24.08.09, 19:43
        Nie wiem... skad sie tu znalazlem...bo jestem facetem... tak jakos laze czasami
        po tym necie no i trafilem.

        Sluchaj: meza masz jeszcze jak dziecko. Ma szanse dojrzec, ale jak na razie to
        wychodzi na to ze jest po prostu dzieckiem.
        Jak to qrwa jest ze on dostaje smsa od tej kobietki (nawiasem moim zdaniem
        najmniej winnej w waszej sytuacji) i sie pyta Ciebie co ma robic? Qrwa no
        totalne dziecko! On dorosly facet pyta sie Ciebie co ma robic bo on nie wie??

        Tak na marginesie to mam 10 letni staz malzenski no i dwojke dzieciakow i
        szczerze sie przyznam, ze rowniez pracuje przy kompie i swego czasu mialem
        jakies dziwne historie przez gadulca i tak z perspektywy czasu to sam mysle, ze
        zachowywyalem sie jak dziecko. A calej sprawie czynnie przysluzyle sie moja
        zona.. oj bardzo czynnie...

        Moim zdaniem sprawe powinnas postawic jasno. Albo jest z Toba, zostaje - nie
        jedzie na ten wyjazd, rodzicie razem, jestescie razem i dbacie razem o dzicko...
        Albo koniec z Wami. Taka rozmowa. Jesli zacznie cokolwiek mowic malo powaznego
        (typu qrwa jakies kurczaczek na 6 obiadow - co za dziecko), koniec rozmowy i na
        drugi dzien pozew o rozwod i wystapienie o alimenty. Koniec Was.

        Chodzenie do szefa czy rozmowa z ta druga babeczka to jest mieszanie obcych
        ludzi w swoje sprawy. Sprawa jest pomiedzy Wami.

          • mala220 Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 28.08.09, 11:35
            dziewczyno, pewnie wiele z nas Cie rozumie, pewnie gdybym byla w Twojej sytuacji
            też chcialabym ratowac wszystko, ale czy za wszelka cene?
            Kochasz go? Naprawde? czy po prostu nie wyobrazasz sobie zycia bez niego?

            On robi Ci przykrosci, a potem powie jedno kocham, a Ty wybaczasz?

            A co bedzie kiedys? skoro juz bedzie wiedzial ze jedno kocham i przepraszam tak
            na Ciebie działa..

            Dziewczyno- siadz i zastanow sie na spokojnie, czego Ty chcesz!?
            Nie czego dziecko bedzie potrzebowalo, ale czego Ty? Chcesz trzymac takiego
            drania na sile, aby tylko byc z nim? a gdzie szacunek, jakies wartosci? Zastanow
            sie nad soba, bo to, że my tu gadamy, nic nie daje.. ani my Ci nie powiemy co
            masz robic, ani nikt. Zreszta.. my tu gadu gadu a Ty i tak po swojemu.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka