czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić

    • 40cztery Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 02.09.09, 10:06
      justyna834 napisała:
      > Sytuacja wygląda tak: jesteśmy 5 lat po ślubie, wkrótce narodzi
      > nasze pierwsze dziecko za dwa miesiące. Od jakiegoś czasu do pracy
      > męża zatrudnili młodą dziewczynę ma 25l ja mam 26l mąż i ona
      > przypadli sobie bardzo do gustu

      opowiesz jak się sytuacja rozwija?

      40cztery
      --------
      Zdrada nie jedno ma imię
    • zmija_koralowa Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 02.09.09, 15:12
      Justyna,
      Nie odpowiedziałaś na wielce nurtujące nas pytanie.
      Mianowicie: W JAKIEJ KONFIGURACJI MIESZKA PIES?;)

      A tak serio, zapewne sie mocno zraziłaś naszymi uszczypliwymi pod
      koniec wątku komentarzami, ale sama jesteś sobie winna przez
      niekonsekwencje w zeznaniach.
      Jednak jest tu sporo ludzi którzy rozumieją, że jednak coś jest na
      rzeczy i to zapewne poważnego, choć w tak chaotyczny, emocjonalny,
      budzący wątpliwości sposób o tym informujesz.
      Dlatego nie obrażaj się, tylko rzeczywiście daj znać jak się
      sytuacja rozwinęła. Może szczęśliwie znalazłaś sama rozumne i godne
      rozwiązanie i będziemy mieli okazję szczerze ci pogratulować. W
      kazdym razie ja bym sobie tego bardzo życzyła, bo jeśli sytuacja
      nawet w połowie jest tak zła jak ją opisujesz, to i tak twój facet
      nie nadaje się do wiązania z nim nadziei na przyszłość.
      • justyna834 Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 02.09.09, 20:38
        Witam po przerwie... pies mieszka z tatą :)

        Sytuacja potoczyła się nastepująco i toczy się nadal tak: ona pisze
        non stop do niego sms typu ciąża Twojej żony jest straszna a poród
        pewnie będzie obrzydliwy co robisz, odezwij się takie sms tego typu.
        On mówi mi, o nich tylko dlatego że nie chce ich ukrywać przede mną
        że nic go z nią nie łączy nie będzie łączyć. Nie dzwoni do niej nie
        odpisuje, mówił jej wiele razy by dała spokój ona nic nie
        odpowiedziała. Wierzę że mój mąż ma jakaś resztę rozumu. Mówi, że
        robił mi wszystko tak na złość bo ja przez 2 lata gadałam mu że on
        jest wstrętny, że nie chce z nim byc i żedziecko z każdym byle nie
        znim i to prawda tak mu gadałam ale to były nerwy więc on
        wykorzystał sytuację i mścił się na mnie. Angielskiego koleżanka nie
        uczy go po prayc załatwiłam mężowi korki z ang dwa razy w tyg.
        Nastraszyłam go również że jak się dowiem o czymś że ona kombiinuje
        kleii si,ę do niego to pójdę do szefa jego i o wszystkim powiem-
        bbaaardzo się wystraszył tego i mówił ze jej nie zwolni tylko jego
        wtedy...Wyjazd jest nieunikniony niestety boję się ale nic nie
        poradzę na to...nie ma szans by go odwołać niech leci muszę mu
        zaufać, staram się to robić. Teraz w pracy nie ma jej dwa tyg. i
        chyba z nudów pisze i wydzwania, mąż nawet po kryjomu do niej nie
        dzowni i tego jestem pewna. Cóż jeszcze, uwagi każdej z Was są
        cenne i te dobre i te złe nie gubię się w zeznananiach piszę
        chaotycznie ze zdenerowawania może, ale zawsze opisuję sytuacje jaka
        jest i piszę szczerze. Może i jestem glupia naiwna jak to określacie
        trudno... piszcie czekam
        • adamlysy Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 02.09.09, 22:47
          Cd. pszedszkola. To tak infantylnie i delikatnie rzecz ujmujac.

          Nie dociera do Was chyba, ze sytuacja jest po prostu katastroficznie zla i
          siedzicie razem w strasznym gnoju. Tu sie nie obejdzie bez radykalnych zmian i
          rozwiazan. I to bedzie bolec!!

          A prawie wszyscy o tym pisza. Ale, niestety, chociaz nabija tu wszyscy pare
          setek postow to i tak nic sie nie zmieni jesli Wy razem czegos nie zmienicie.

          Cala sprawa napewno sie jakos rozwiaze. Albo za rok bedzie po malzenstwie (ale
          to juz w swietle prawa )... albo bedzie duzo gorzej i dojrzejecie. Jak by sie
          nie stalo... napewno bedzie lepiej.
        • zmija_koralowa Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 03.09.09, 09:33
          justyna834 napisała:

          ona pisze
          > non stop do niego sms
          > On mówi mi, o nich tylko dlatego że nie chce ich ukrywać przede
          mną
          > że nic go z nią nie łączy nie będzie łączyć. Nie dzwoni do niej
          nie
          > odpisuje, mówił jej wiele razy by dała spokój ona nic nie
          > odpowiedziała.

          Radykalne cięcie - niech mąż zmieni numer telefonu. Z operartorem
          można się dogadać, tak zrobiła moja znajoma, również nękana przez
          nachalnego adoratora. Zapłaciła tylko jakąś niewielką opłatę
          manipulacyjną.

          > Wierzę że mój mąż ma jakaś resztę rozumu.

          Może...

          Mówi, że
          > robił mi wszystko tak na złość bo ja przez 2 lata gadałam mu że on
          > jest wstrętny, że nie chce z nim byc i żedziecko z każdym byle nie
          > znim i to prawda tak mu gadałam ale to były nerwy więc on
          > wykorzystał sytuację i mścił się na mnie.

          A dziwisz się? Swoje nerwy usprawiedliwiasz? Mentalność Kalego?
          Zachowywałaś sie bardzo niedojrzale i nieodpowiedzialnie, on
          podobnie, a tym gorzej że czas jego "zemsty" przypadł na czas twojej
          ciąży. Niedobrze, że beztrosko pobierają się ludzie młodzi i
          niedojrzali. Rozumu nie przybywa jak za dotknięciem czarodziejskiej
          różdżki w chwili otrzymania "papierka"...

          >Angielskiego koleżanka nie
          > uczy go po prayc załatwiłam mężowi korki z ang dwa razy w tyg.

          No, to dobre posunięcie :)

          > Nastraszyłam go również że jak się dowiem o czymś że ona
          kombiinuje
          > kleii si,ę do niego to pójdę do szefa jego i o wszystkim powiem-
          > bbaaardzo się wystraszył tego i mówił ze jej nie zwolni tylko jego
          > wtedy...

          Nie ma tego złego... poszuka innej pracy, z dala od niej. Poza tym,
          niekoniecznie może być tak jak mąż mówi. Po prostu stara się ciebie
          odwieść od zamiaru pójścia z jęzorem do szefa strasząc, że w takim
          przypadku to on pójdzie na zielona trawkę. Ciekawe, dlaczego nie
          ona. Pytałaś go skąd ma pewność że to on bedzie zwolniony? Może ona
          daje d... tez szefowi i dlatego jest pod ochroną? ;)

          Wyjazd jest nieunikniony niestety boję się ale nic nie
          > poradzę na to...nie ma szans by go odwołać niech leci muszę mu
          > zaufać, staram się to robić.

          To i dobrze że wyjedzie. Wóz albo przewóz, po jego powrocie będziesz
          miała wreszcie klarowną sytuację. Jesteś dość bystra żeby się
          zorientować czy i co tam zaszło i jak wyglądają ich relacje po
          powrocie.

          Teraz w pracy nie ma jej dwa tyg. i
          > chyba z nudów pisze i wydzwania, mąż nawet po kryjomu do niej nie
          > dzowni i tego jestem pewna.

          Może do niej dzwonić będąc w pracy.

          Prawdę rzekłszy, sytuacje generalnie uzdrowi tylko zmiana pracy
          przez któregoś z nich. Po takich numerach jakie już miały miejsce,
          nic nie będzie takie samo i ciężko, niezręcznie bedzie twojemu
          mężowi, nawet jeśli pójdzie po rozum do głowy, pracować z nią pod
          jednym dachem 8 godzin dziennie. Nie wiem, jak z rynkiem pracy w
          Toruniu, ale najlepiej by było, gdyby mąż złapał trochę
          doświadczenia zawodowego i języka na tym wyjeździe (jest co wpisać
          do CV) i po powrocie spokojnie zaczął szukać innej roboty.

          Żelazna zasada: gdzie sie żyje i pracuje, tam sie ch.jem nie
          wojuje....
          • justyna834 Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 03.09.09, 17:05
            Zmiana opreatora nie da rady bo telefon jest zakładowy. Czy do niej
            dzwoni jak jest w pracy, albo ona do niego- dziś pytałam go o to
            powiedział, że dzwonił do niej on bo zostawiła mu nową książke w
            pracy i chciał zapytać ile ma zapłacić za nią. Jej nie zwolnią bo ma
            plecy w zakładzie jakieś, może daje dupy szefowi nie wiem, ale mówił
            mi, że jak już zwolnią jego- mąż lepszej pracy nie znajdzie,bo to
            jedyny zakład w Toruniu i taki najlepszy. Na wyjeździe mówi, że nic
            nie będzie i tak mu nie wierzę i mu to mówię, on mi gada, że mam
            przestać o tym myśleć. To tyle.
            • zmija_koralowa Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 03.09.09, 17:23
              justyna834 napisała:

              > Zmiana opreatora nie da rady bo telefon jest zakładowy.

              I tak dobrze, że nie na prywatny tak się kobitka dobija :D

              mówił
              > mi, że jak już zwolnią jego- mąż lepszej pracy nie znajdzie,bo to
              > jedyny zakład w Toruniu i taki najlepszy

              No to będzie cię trzymał w szachu opowieścią o niechybnym
              zwolnieniu, żebyś mu w pracy wstydu nie narobiła. Może w pracy nie
              wszyscy wiedzą o ich romansie, skoro się boi twojej wizyty u szefa.
              A w ogóle to pierwsze słyszę, żeby zwalniali w Polsce za romans w
              pracy. To firma, czy kółko różańcowe? Strażnicy moralności jacyś?
              Jakoś nie bardzo wierzę w ten argument twojego męża o zwolnieniu.
              Raczej znając twój charakter (no, nie jesteś zbyt opanowana i w
              nerwach straszne głupoty gadasz i robisz) pewnie chce uniknąc zadymy
              jaką byś mu mogła zrobić w pracy. Boi sie obciachu przed kolegami
              (płci męskiej oczywiście), którzy sie będą naśmiewać z pantoflarza z
              żoną histeryczką robiącą publiczne awantury w pracy męża. Spokojnie,
              solidarność plemników ośmieszy raczej ciebie niż jego, jeśli tam
              pójdziesz. Szef mu najwyżej powie, żeby bzykał bardziej po cichu,
              dyskretniej, bo nie chce żeby mu jakaś wściekła baba (to znaczy ty)
              awantury robiła.


              . Na wyjeździe mówi, że nic
              > nie będzie i tak mu nie wierzę i mu to mówię, on mi gada, że mam
              > przestać o tym myśleć. To tyle.

              Pażywiom, uwidim. Masz chyba wystarczająco dużo intuicji żeby to
              wyczuć. Obstawiam jednak bzykanie. Facet na ogół taką okazję
              wykorzysta. I gdyby to był tylko fizjologiczny sex, to pół biedy.
              Gorzej, że on sie zaangażował emocjonalnie (choć twierdzi, że
              próbuje się z tego wymotać), a do tego po powrocie będą nadal stale
              się widywać w pracy.
              Jeśli nie zmieni pracy, stale będzie wahadło emocjonalne. U was
              wszystkich. U ciebie, u niego, u niej.
              • justyna834 Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 03.09.09, 17:27
                To ostatnie jest strasznie pocieszające(( sex fizjologiczny,
                bzykanie i wogóle... zdam się na własną intuicję wiem, że coś
                będzie ,że do czegoś dojdzie. Koledzy w pracy i tak się nasmiewają
                już z niego, że po zakładzie za nim wydzwaniam, że go kontroluję
                itp.Wie ze jestem zdolna by iść do zakładu i narobbić zadmy, ale to
                ostateczność jeszcze poczkam trochę...
                • marcintychy1979 Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 04.09.09, 10:01
                  Słuchaj justyna. Pisze po raz pierwszy na forum,(nawet specjalnie sie
                  zalogowałem). Mam podobna sytuacje z moja żoną(tylko że ona jest w roli
                  Kaśki)tzn. gościu od niej z roboty, gdy dostał ode mnie po mordzie, prosił mnie
                  żebym nie mówił jego żonie o tym romansie, bo żona jest w ciąży. Tak wiec dam mu
                  chwilę spokoju i dowiem się na 100%czy faktycznie jest w ciąży. Jeśli okaże się,
                  że nie jest dowie sie wszystkiego, potwierdzone dowodami. Aha i żona też mi
                  mówi, że to ona wyleci z pracy, bo tamten to jest dobry fachowiec. To mnie nie
                  interesuje. Tak więc Tobie radzę, opowiedz wszystko chłopakowi Kaśki. Niech wie
                  z jaką osobą wiąże przyszłośc. A Tobie życzę mniej nerwów i stresu, tylko
                  ostrzegam będzie Cię to długo męczyło i bolało. A jeżeli Cię tak traktuje jak
                  opisujesz, to odejdź bo jemu nie zależy:(
                  • justyna834 Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 04.09.09, 20:19
                    Ona rozstała się z chłopakiem tak doradził jej mój mąż więc jest
                    sama. Pozmieniała zamki w drzwiach to też wiem, bo ten chłopak ją
                    nękał. Mniej nerwów i stresów chyba się nie da. Dzięki za odp i ten
                    przeklęty rocznik 79' tak jak mój mąż :)))
                    • zmija_koralowa Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 07.09.09, 10:22
                      justyna834 napisała:

                      > Ona rozstała się z chłopakiem tak doradził jej mój mąż więc jest
                      > sama. Pozmieniała zamki w drzwiach to też wiem, bo ten chłopak ją
                      > nękał.

                      Moim zdaniem niczego nie wiesz naprawdę. Wszystkie swoje relacje o
                      tym jak sie rozwija (czy zwija) bieżąca sytuacja, opierasz o
                      zeznania twojego męża. A on ci pradopodobnie mówi ci to, co dla
                      niego wygodne - żebyś choć chwilowo sie nie czepiała. Masz małe
                      możliwości sprawdzenia czy to prawda, choćby tego, kto by wyleciał z
                      roboty i czy w ogóle którekolwiek z nch by szef zwolnił.
                      Na twoim miejscu spróbowałabym jednak dotrzeć jakoś do tego chłopaka
                      Kaśki i sprawdzić, czy rzeczywiście to już BYŁY chłopak.... Bo może
                      jednak zostawiła go sobie w rezerwie, a ten jest nieświadomy, że
                      panna mu rogi przyprawia.
                      • justyna834 Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 07.09.09, 18:29
                        Mąż mówi, że z pracy wyleciała by on bo ona ma plecy, a on oskarżył
                        by mnie do sądu, ze jestem nie poczytalna że byłam w ciąży i że nie
                        wiedziałam co robię to jego słowa. To napewno były chłopak Kaśki
                        wiem to od jego kolegów z pracy od męża znaczy się kolegów że ona i
                        jej chłopak nie są raazem już.
                        • zmija_koralowa Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 08.09.09, 08:46
                          justyna834 napisała:

                          > a on oskarżył
                          > by mnie do sądu, ze jestem nie poczytalna że byłam w ciąży i że
                          nie
                          > wiedziałam co robię to jego słowa.

                          No widzisz, znów cię straszy, bzdety opowiada, a ty mu wierzysz.
                          Ciekawam, o co by cię oskarżył. O rozpuszczanie nieprawdziwych
                          informacji na jego temat? Przecież to prawda że ma romans.
                          Mógłby cię oskarzyć o rozbite na nim lustro, ale jakoś tego nie
                          zrobił, a to poważniejsza sprawa...
                          Potrząsa twój mąż groźnie szabelką i trzyma cie w szachu.
                          Niech już rzeczywiście lepiej wyjedzie.

    • paw-and-more Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 07.09.09, 08:51
      Witam Szanowne Panie:)
      Znalazłem się w sumie przypadkowo na tym forum, ale po przeczytanie kilku postów posiliłem się o założenie konta aby zabrać swój skromy głos w dyskusji.
      Moja męska ocena sytuacji. Krótko i oby na temat:) Droga Justyno, podobnie jak większość która podjęła Twój temat uważam, że Twój mąż nie dojrzał chyba do bycia ojcem i mężem. Im więcej piszesz, tym bardziej się w tym utwierdzam. Każdy kochający i dojrzały emocjonalnie facet w tak ważnym dla was momencie jakim jest urodzenie dziecka, powinien zapewnić Tobie i dziecku opiekę i przede wszystkim spokój. Twój mąż robi wszystko wprost przeciwnie. Zero szacunku dla Ciebie i dziecka które jeszcze się nie narodziło, o miłości już nie wspomnę... Wartość partnera poznajemy w trudnych sytuacjach. Ty już odrobinę tej hmm..."wartości" poznałaś. Pamiętaj o tym wiedząc, że przed wami i waszym związkiem długa droga i jeszcze wiele takich trudnych sytuacji. Nie daję konkretnej rady ponieważ się tego boję. Chodzi przecież o dobro trojga ludzi. Życzę Tobie i dziecku jak najlepiej!
      P.S. Z mężem jakoś nie czuję "męskiej solidarności":)
      • twojabogini Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 07.09.09, 14:58
        paw-and-more napisał:

        >przed wami i waszym związkiem długa droga i jeszcze wiele takich
        >trudnych sytuacji.

        Ano właśnie. Szkoda tylko, że to wszystko przypada akurat na czas
        ciąży. Z tego co przeczytałam dalej: odpuściłabym wogóle temat laski
        w domu, zapoznawania się z treścią jej smsów itp. szkoda nerwów.
        Skoro jest już postanowione, że mąż jednak jedzie - postarałabym się
        żeby miał miłe wspomnienia przed wyjazdem i wiedział, ze wróci do
        kochajacej zony. Warto też zadbać o to, zeby poczuł się przyszłym
        tatą i kojarzył to z pozytywami (zdaje sie, ze jest prowadzona
        kampania negatywna w tym kierunku przez jego kolezankę).

        >Chodzi przecież o dobro trojga ludzi.

        Mąz z pewnością jest niedojrzały i pogubił się w tym wszystkim. Do
        tego dochodzą jakies zastarzałe konflikty złosliwości. Z drugiej
        strony - skoro się pobraliscie to zakładam, ze jednak łączy was
        miłość.
        Taka "rozumiejąca kolezanka" to balsam na jego problemy - ona
        otwarcie mówi mu, ze dzidzius be, ciąża okropna, poród straszny...
        Moze ty z nim porozmawiaj o jego obawach? Powiedz mu, ze są
        normalne, mało tego - ze i ty takie odczuwasz? Tak zeby nie odbierał
        ciebie jako "mamusi", a reszty kobiet (zwłaszcza tej jednej pizduni)
        jako wolnych i mogacych dac mu wolnośc.
        Otwarcie bym mu powiedziała też (w spokojnej rozmowie), ze takie
        panienki po prostu starają się złapać chłopa, najlepiej juz
        sprawdzonego (żonatego) - bardzo często na ciążę. I że może sobie
        narobić kłopotu mając dwoje dzieci i dwie kobiety na utrzymaniu,
        zamiast kochającej rodziny.
        • justyna834 Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 07.09.09, 18:35
          Rozmwiałam nie raz na spokojnie a on co robił gdy ja gadałam on
          pisał sms leżac na łóżku i się śmiał, że nie ma tematu, że mam się
          uspokić. Probowałam zapomnieć o tej lasce nie psóć sobie nerwów ale
          nie mogę dziś dzwoniła dostałam szafu potłukłam lustro na mężu i
          wybiłam okno wiem, że to chore, że może i jestem niezrównoważona,
          ale niestety mam już tak poszarpane nerwy. Maż oprócz skaleczonych
          ramion nie ma nic okno wymieni na nowe nie przejął się nawet zbytnio
          tym. Nic nie poradzę, że tak bardzo jej nie nawidzę. naprawdę staram
          sie robić wszystko by było dobrze, ale nie potrafię jak nawet go
          widzę to szalu dostaję na jego widok i jego telefonu niech wyleci za
          ocean już mu mowiłam ze nie chce by do mnie dzwonił pisal. Mówi, że
          mnie kocha bo tak to by nie był ze mną, ale po co to robi wszystko
          już prosiłam trzabyło mi dopiec po porodzie ale nie w ciązy... on
          mówił trudno tak się złożyło
          • twojabogini Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 08.09.09, 14:14
            justyna834 napisała:

            > Rozmwiałam nie raz na spokojnie a on co robił gdy ja gadałam on
            > pisał sms leżac na łóżku i się śmiał, że nie ma tematu, że mam się
            > uspokić.
            To nie jest rozmowa. To monolog. Przy takim jego podejściu - małe
            szanse na rozmowę. Odpuść sobie w takim razie.

            >Probowałam zapomnieć o tej lasce nie psóć sobie nerwów ale
            > nie mogę dziś dzwoniła dostałam szafu potłukłam lustro na mężu i
            > wybiłam okno wiem, że to chore, że może i jestem niezrównoważona,
            > ale niestety mam już tak poszarpane nerwy.
            Reakcje dość skrajne, obrazują to co dzieje się z tobą i niestety -
            z twoim dzieckiem. Odpuść sobie. Wyluzuj.

            >Maż oprócz skaleczonych ramion nie ma nic okno wymieni na nowe nie
            >przejął się nawet zbytnio tym.
            Skoro nie jesteś w stanie zmienić zachowania męża i nic go nie
            rusza, skup się na sobie i na dziecku. To najlepsze co mozesz
            zrobić. Wybuchami emocji nie polepszysz sytuacji w małzeństwie, nie
            sprawisz, ze mąż dojrzeje, ani tym bardziej nie zniechecisz go do
            nachalnej "koleżanki".

            >Nic nie poradzę, że tak bardzo jej nie nawidzę.
            Ależ nienawidź jej sobie ile chcesz. Z twojego opisu wynika, że to
            naprawdę niezła kretynka. Tym bardziej szkoda twoich nerwów.

            >naprawdę staram sie robić wszystko by było dobrze, ale nie
            >potrafię
            To przestań. Skoro nie da się przeprowadzić rozmowy - to się nie da.
            Skoro nie da się zainteresować męża twoimi odczuciami - to się nie
            da. Za to da się zaprowadzić spokój. Dopóki jestes nastawiona na to,
            ze swoim zachowaniem wpłyniesz jakoś na męża - będziesz reagować
            emocjonalnie.

            >jak nawet go widzę to szalu dostaję na jego widok i jego telefonu
            Emocje. Wycisz je. Jak on wyjedzie nie skończą się same z siebie.
            Będziesz wtedy sie zastanawiac co on teraz robi, z kim itp. Starac
            się nawiązac z nim kontakt, panikowac itp. jak będzie dzwonił
            będziesz urzadzać awantury, pogarszając jeszcze stan waszego
            małzeństwa. Po co ci to?
            • milavanila Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 05.10.09, 10:18
              Uważam że szkoda Twoich nerwów i powinnaś dać sobie święty spokój z tym "Twoim
              Mężem" bo taki On jest Twój jak nie wiem coś co leży w sklepie za ladą. Tym
              bardziej że jesteś w ciąży nie powinnaś się teraz denerwować a faceta który by
              powiedział że nie chciał tego dziecka i w ogóle to bym pogoniła na cztery wiatry
              delikatnie mówiąc.

              www.afrodytaspa.pl
          • mutti_hautameki Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 08.10.09, 09:35
            Justynko, nie powinnaś jej nienawidzić. On jej nie kocha, ona służy mu tylko
            jako przedmiot do zemsty na tobie. Zdaje sobie sprawę jak bardzo boli cie to, że
            gdzieś jest jakaś fajniejsza, jakaś która on sie interesuje. NIe zdziwiłabym się
            gdyby po fakcie opisąłby ci wszytsko ze szczegółami. Bo wie że to na ciebie
            działą. Wiem że kobiecie w ciąży ciężko podejmować poważne decyzje, trudna też
            jest wizja wychowywania dziecka samemu. Podejrzewam że tekst o alimentach też
            był wycelowany w twój najsłabszy punkt. Niestety przeszłam przez podobne piekło.
            Na co dzień jestem silną kobietą, natomiast w ciąży potrzebowałam czułości i
            wspierania. Wtedy mój małżonek wyczuł moją słabość i to paskudnie wykorzystał.
            Prawdopodobnie działał w sposób podświadomy. Po urodzeniu dziecko wszystko
            wróciło do normy, ale mnie ciężko było wrócić do równowagi, nie mówiąc o miłości
            do niego.
            podsumowując - on się na tobie mści za to że zostanie ojcem. Nie wiem jak
            wyglądał wasz związek przed zajściem w ciążę. Jedno jest pewne, musisz dbać o
            siebie, szukać spokoju.Co do przyszłości, musisz rozważyć wszystkie możliwości.
            Nie powiem ci zostaw go w cholerę, bo to ty będziesz ponosić trud wychowania
            dziecka. Z drugiej strony ciężko ci będzie wrócić do normalności po takich
            przejściach. Nie daj sobie wmówić bzdur o nastrojach ciążowych, bo nawet jeżeli
            są , masz do tego pełne prawo. Musisz być silna, ale pozwól sobie na bycie słabą.
            Pozdrawiam i zyczę spokoju, całe życie przed tobą. Zbieraj siły, bo ci się
            przydadzą w najbliższym czasie, mutti
          • mala224 Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 20.10.09, 20:27
            Bardzo ci współczuję. Wiem co czujesz, naprawde wiem. Ja parę lat
            temu też miałam podobną sytuację. Tu chłopak mi mówił, ze mnie kocha
            i takie tam, a za moimi plecami pisał smsy do innej i nawet na
            wesele z nią poszedł. Kłam w żywe oczy że to wesele jego kolegi z
            wojska bez osoby towarzyszącej, a co się okazało to ona go
            zaprosiła. Jak się dowiedziałam to jak ta głupia płakałam i prosiłam
            by zaprzestał z nią kontaktów skoro mnie kocha. A on co cymbał jeden
            dalej z nią pisał. To ja się zawzięłam, zostawiłam go(a nie było to
            łatwe bo mieszkał obok). Po tygodniu wyjechałam daleko do rodziny i
            znalazłam innego faceta. A on co skamlał w słuchawce telefonu,
            deklarował miłość i takie tam. Po 2 miesiącach do niego wróciła, a
            ta pinda dalej wydzwaniała i pisała. Ale ja już miałam kontrolę nad
            jego telefonem. Zadzwoniłam, zjeb...m i miała spokój. Teraz nawet
            nie pamiętamy jej nazwiska i się z tego śmiejemy. Mąły cudownego
            synka i bardzo się kochamy i ufam mu bez granic. Może jak on
            wyjedzie to coś do niego dotrze, zrozumie. Bardzo ci tego życzę, bo
            wiem co to znaczy kochać kogoś kto nas rani. Nie powinnaś się
            denerwować bo dzidziuś będzie nerwowy i płaczliwy. Ja na twoim
            miejscu bym pojechała do biura i zrobiła jej awanturę przy wszystkich
            (tylko taką inteligentna awanturę, bez zbędnych krzyków i lamentu),
            a niech się piz.. wstydzi a co, niech świeci oczami przed kolegami z
            pracy i szefem. A i nie jesteś zniezrównoważona, jesteś w ciązy mam
            prawo do takich zachowań. Ale nie warto okalec innych i siebie,
            pamiętaj dzidziuś jest bardzo ważny.
          • zolla78 Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 02.11.09, 13:47
            Mi to wygląda na przyszy rozwód. Co na pewno musisz zrobic w tej
            sytuacji, to zbierać dowody do sprawy. Niech jak najwięcej waszych
            wspólnych znajomych, na których możesz liczyć, słyszy wasze rozmowy.
            Przekieruj smsy od niej, jak możesz . Zdobądź bilingi. Jak masz
            możliwość e-maile. Wszystko co by potwierdzało, że w czasie kiedy ty
            jesteś w zaawansowanej ciąży, on interesuje się inną a ciebie i dziecko
            lekceważy. Wygląda na to, że może ci się to wszystko przydać.
      • justyna834 Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 07.09.09, 18:30
        Mimo wszystko dzięki za odp.mąż nie dorósł do tego by mieć dziecko i
        wogóle... szkoda gadać
        • paw-and-more Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 08.09.09, 09:42
          Zastanawiam się czy jest sens walczyć o męża. Ciągle to do tej pory robiłaś
          kosztem swoich nerwów. Skup się tymczasem na sobie i dziecku. Jakoś intuicyjnie
          czuję, że właśnie twój spokój może przynieść skutek. Nikt nie lubi gdy mu się
          "siedzi na głowie", w tym momencie mąż ciebie tak odbiera a ostoję spokoju i
          "ciocię -dobrą radę" ma w swej koleżance w pracy.
          Aha i porozmawiałbym za wszelką cenę z przyjacielem tejże Kaśki.
          Myślę że punktem kulminacyjnym waszej nieszczęsnej sytuacji będą narodziny
          dziecka. Szkoda tylko, że męża przy Tobie nie będzie. Pozdrawiam!
          • kasia-tecza Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 08.09.09, 12:00
            Moim zdanie masz duże kłopoty emocjonalne. Moze to efekt ciąży. Warto by było
            ten kłopot przepracować z psychologiem. Jeśli chcesz być szczęśliwa, zwłaszcza
            po narodzinach dziecka to poszukaj gdzieś pomocy. Forum to niestety nie
            najlepsze miejsce.
            • justyna834 Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 08.09.09, 16:33
              być może nie wiem u mnie w rodzinie choruje kilka osób na depresję
              i schizofrenię mam nadziję ze mnie to nie dopadnie, bo mąż twerdzi,
              że jak się nie uspokoję to odda mnie w ręce lekarza by mną się zajął
              a dziecko on wychowa
              • zmija_koralowa Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 09.09.09, 08:44
                justyna834 napisała:

                > u mnie w rodzinie choruje kilka osób na depresję
                > i schizofrenię

                Po tym jak to napisałaś, forumowicze raczej przestaną cię traktować
                poważnie....


                Ja jednak spróbuję.
                Uważam, że dla toojego małżeństwa nie ma żadnej przyszłości.
                Twój maż ma teraz taką fazę, że jakkolwiek byś postepowała, on CHCE
                ci sadystycznie sprawiać ból i okazywać pogardę. Czy wiedząć że to
                potrafi bedziesz ryzykowała, że zrobi ci to znowu i znowu ?
                Rozumiem, że masz problemy mieszkaniowe i finansowe, że nie widzisz
                wyjścia z sytuacji, ale to chwilowe - też zaczynałam z dzieckiem,
                od zera. Ale czy za łyżkę zupy warto znosic poniżanie przez całe
                życie? Jesli nie spotka go kara za to jak cie teraz traktuje (a
                pewnie nie spotka), będzie tak robił już zawsze, bo poczuje się
                bezkarny. Będzie jawnie romansować na twoich oczach i śmiać ci się w
                twarz mówiąc, że masz czego chciałaś, że trzeba mu było dać odejść a
                nie zatrzymywać. Zrozum, dopóki jesteś w niego kurczowo wczepiona
                pazurami, dopóty on bedzie miał cię za nic. Owszem, istnieje ryzyko
                że jeśli sobie odpuścisz on uzna to za twoje przyzwolenie na
                odejście i pójdzie w cholerę, ale to lepsze niż formalne bycie mężem
                stosującym przemoc fizyczną. Być może zreszta by ci przyłożył, gdyby
                nie ciąża. Choć na razie to ty jesteś zdaje sie bardziej
                porywcza.... :)
                • zmija_koralowa Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 09.09.09, 08:59
                  Muszę jeszcze coś dodać. Jesli nawet wymusisz na nim pozostanie to
                  wcale nie znaczy, że zapewnisz sobie stabilnośc ekonomiczną. Fora sa
                  pełne dramatycznych postów dziewczyn uziemionych z małymi dziećmi w
                  domach, niemających własnych dochodow, a których mężowie juz się
                  nimi troche znudzili i pokazują kto tu rządzi. Dają 5 - 10 zł
                  dziennie na utrzymane domu: na pampersy, jedzenie, śroki czystości
                  ządając żeby dom lśnił, a lodówka była pełna i obiad trzydaniowy.
                  Dobrze wiedzą, że to nie wystarczy, ale mają świetny powód do
                  ordynarnych poniżających wrzasków, że żona zadania nie wykonała.
                  Jeśli ten twój chce cię poniżać - zrobi to samo. Choćbyś stanęła na
                  głowie, zawsze się o coś przyczepi. Do końca życia bedzie sobie toba
                  buty wycierał.Naprawde chcesz tego? I żeby dziecko na to patrzyło i
                  też traktowało cię jak zero?
                  Gdyby, jak pisałam wczesniej, miał sobie ten romans ale w ukryciu,
                  ale dbał o ciebie, gdybyś to ty była dla niego numerem jeden a Kaśka
                  tylko materacem - to byłoby co ratować. Ale nie ma.
                  I nie nmyśl tylko o sobie - zastanów się co robisz dziecku. Twoje
                  nerwy moga wpłynąć niekorzystnie na jego psychikę. Możesz też
                  przedwcześnie urodzić, a momo postepu medycyny różne rzeczy moga się
                  zdarzyć. Niedobrze by było, gdybyś została samotna matką bez dachu
                  nad głową i środków do życia z niepełnosprawnym dzieckiem.
                  Przepraszam, że tak z grubej rury, ale zawsze nazywam rzeczy po
                  imieniu.

                  On zdaje się na dniach wyjeżdża na szczęście? Więc zajmij sie sobą i
                  to pilnie. Przede wszystkim regularne wizyty u psychologa (a moze i
                  u psychiatry). Regularne, a nie jedna. I wybierz się wreszcie do
                  jakiejś toruńskiej organizacji kobiecej. Dostaniesz tam wsparcie i
                  prawne, i duchowe.
                • zmija_koralowa Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 09.09.09, 09:08
                  Napisałam przez pomyłkę, czy chcesz być z facetem stosującym wobec
                  ciebie przemoc fizyczną. Oczywiście chodziło mi o przemoc psychiczną.
              • twojabogini Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 11.09.09, 15:03
                justyna834 napisała:

                > być może nie wiem u mnie w rodzinie choruje kilka osób na
                >depresję i schizofrenię mam nadziję ze mnie to nie dopadnie,

                Choroba w rodzinie zwiększa statystycznie ryzyko zachorowania i to w
                mniejszym stopniu niz się powszechnie sądzi, a nie przesądza o tym,
                ze ktoś zachoruje.

                > bo mąż twerdzi, że jak się nie uspokoję to odda mnie w ręce
                >lekarza by mną się zajął

                Twój mąż coraz mniej mi sie podoba. Zaczynam go uważac za "typa".
                Nie wiem jak to na codzień wygląda, ale mężczyzna odpowiedzialny za
                żonę spędza z nią czas i unika sytuacji w których mógłby się
                stresować. Czy twój chodzi z toba na badania, pomaga ci w domu, robi
                zakupy, czy tez jest całkowicie pochłoniety koleżanką?
                Co do twojego zachowania, ciąża to trudnu okres, skoki hormnów, lęk
                o przyszłośc, barka stabilności, twój mąż ci nie ułatwia. jesli do
                tego dochodzą problemy a ty masz spory temperament - no to takie a
                nie inne ujście sobie znajduje.

                > a dziecko on wychowa

                małe szanse, ze naprawdę tego by sie podjął. Sama wychowywałam 10
                lat syna. Moge powiedzieć teraz tylko jedno - wychowanie dziecka
                tylko przez osobę jednej płci jest trudne, bardzo trudno jest
                dziecka nie okaleczyć, trzeba zabiegac o jego kontakt z drugą płcią,
                a przy małych dzieciach gromadzą się kobiety. Wychowanie dziecka w
                pojedynkę to również tytaniczny wysiłek. Ale można dac rady. Dopóki
                sobie nie uswiadomisz swojej siły i tego, że to ty możesz wychowac
                dziecko w pojedynkę, będziesz na przegranej pozycji, a małżeństwo
                będzie piekłem. Spróbuj znależć w sobie siłę.

                Zrób wszystko, zeby się wyciszyć przed porodem. To wazne dla dziecka.
          • kina_szaki Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 15.10.09, 17:02
            witam powiedzcie mi kobietki ja wyczuc to że mąż ma
            kochankę,,,,skoro tak wszystko jest pięknie poukładane w
            małżeństwie, ale mam pewne obawy, podejrzenia że jednak on może mnie
            zdradzać, teraz zostaje dłużej w pracy, nie dzwoni, wraca taki nie
            swój nie wiem jak mam to wam napisać .....ale czy kobieta ma to coś
            że będzie wiedziała .....
        • falafel5 Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 11.09.09, 14:25
          justyno, piszesz ze nie masz z kim rodzic, juz chcialam ci
          zaproponowac ze moge ci towarzyszyc podczas porodu, ale odkrylam ze
          chyba jestes z torunia, ja jestem z wawy

          wybierz sie do nich:
          www.centrum.free.ngo.pl/news.php
          myślę że ci jakoś pomogą.
          napewno jest ci wyjątkowo ciężko, niestety trafiłaś na okropnego
          faceta, to niech jużdaje te alimenty i spada, bo nie warto za takim
          żałować. zauroczeni, zakochanie każdemu może się przytrafić, ważne
          jest jak ta osoba się zachowuje wobec swojego partnera/partnerki. a
          twój mąż napewno nie robi tego dobrze.
          trzymam kciuki, i koniecznie wybierz sie do tego centrum pomocy
          kobietom
    • zmija_koralowa Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 09.09.09, 13:02
      forum.gazeta.pl/forum/w,12264,100028638,100028638,Chce_walczyc_o_nasze_malzenstwo_.html

      Tu masz najświeższy przykład,jak potrafi odbić facetowi, którego
      żona zajmując sie małym dzieckiem rezygnuje z pracy i z własnych
      dochodów. Przykład jest z tego samego forum.
    • megi1973 Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 11.09.09, 08:45
      no wiesz-żadna kobieta w ostatnich miesiącach ciąży nie jest
      atrakcyjna dla męża a facet to jednak facet-potrzeby ma.Potem
      kobieta jest zmęczona nocnym wstawaniem i też nie wygląda atrakcyjnie
      • zmija_koralowa Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 11.09.09, 09:22
        megi1973 napisała:

        > no wiesz-żadna kobieta w ostatnich miesiącach ciąży nie jest
        > atrakcyjna dla męża a facet to jednak facet-potrzeby ma.Potem
        > kobieta jest zmęczona nocnym wstawaniem i też nie wygląda
        atrakcyjnie

        Nie wiem, czy napisałaś to serio, czy z sarkazmem.....
        Jeśli serio, to:
        Według ciebie facet, którego potrzeby są wręcz uświęcone, ma pełne
        prawo chodzić sobie na boki żeby sobie zapenić komfort psychiczny i
        fizyczny.
        Oczywiste jest też,że kobieta w ciąży nie ma prawa być zrelaksowana,
        umalowana i uczesana, bo to wstyd i obraza boska, powinna z
        godnością przecierpieć ostatni trymestr z tłustymi włosami i w
        bezkształtnych, workowatych łachach. I że do dziecka wstaje tylko
        kobieta (nawet wtedy kiedy nie trzeba go karmić a tylko przewinąć
        czy dac pić), a chodzić jej wolnio tylko w poplamionym i
        powyciąganym dresie, twarz przyoblekać tylko w wyraz udręczenia,
        mieć obowiązkowo zero makijażu, tłuste włosy z odrostami i ogryzione
        paznokcie oraz unikać seksu jak grzechu. A wszystko to po to, żeby
        mąż mógł z czystym sumieniem zaspokajać swoje potrzeby na boku, bo
        przecież jemu sie należy jak psu buda. Kobiety potrzeb nie miewają,
        zwłaszcza seksualnych, bo to przecież obraza boska. A młode matki
        nawet nie mają prawa do potrzeb. Żadnych. Nawet do umytych włosów.
        • justyna834 czy narodzinyza 2 tyg naszego dziecka cos zmienią 21.09.09, 12:44
          Witam. teraz otóż mam takie pytanie wkrótce będę rodzić szczerze
          mówiąc nie mogę się doczekać bo już cięzko.
          Laska znów zaczęła pisać do męża, on byłu niej w domu bo ona chora
          ciężko jak to określił był po jej paszport. Od tej chwili zaczęło
          się znów to samo, mąż jak to określił chce pogadać ze mną szczerze,
          zadawal znów głupie pytania typu co bedzie jak Cię zdradze, a może
          już to zrobiłem, nie będę z Tobą to będe startowal do niej
          itp.Mówilam mu napisz jej sms by dała tobie spokoj powiedział, że
          drugi raz tego jej nie napisze, bo nie wie czy będzie ze mną, że
          chce sobie w razie co zostawić jakieś koło ratunkowe. Mówi, że do
          porodu będzie ze mną a potem razem zadecudujemy czy chcemy być dalej
          razem czy też nie, mówi ze jak bedzie ok to będziemy razem. ja nie
          wiem czy on się w niej zabujał czy jak, nawet teściowa z nim gadała
          i mówiła mu żeby napisał jej by dała spokój a mąż nic na to. Łudzę
          się być może ale mam nadzieje ze narodziny syna coś zmienią to nasze
          pierwsze dziecko.
          Mąż stał się dziwny ogólnie dla mnie, nie przytula mnie, nie dzowni
          z pracy a zawsze to robił, wczoraj pojechal na 3 godz do miasta sam
          mówił, ze chodził po sklepach. Nie wierze mu. Leżąc w łożku mówie
          pogłaszcz mnie, przytul a on na to nie proś się będe chciał to to
          zrobię nie wiem co mam myśleć. Niebawe wylatują razem do USA, pewnie
          atmosfera się podkręci między nimi. On mówi, że nie chce się rozstać
          ze mną a innego dnia mówi co innego, że jakby on chciał sie rozstać
          to jakby miało to być? Czy on się w niej buja czy jak nie wiem odp
          • rena.k Re: czy narodzinyza 2 tyg naszego dziecka cos zmi 21.09.09, 13:40
            Dziewczyno, to tak długo trwa i nic z tym nie robisz... Dajesz się
            traktowac jak szmatę. Pozwól mu odejść, nie leż z nim w łóżku, nie
            proś się o pieszczoty, nie gadaj z nim co by było, gdyby... Jest
            nielojalny w stosunku do Ciebie, a Ty się prosisz o Jego uczucia.
            NArodziny dziecka mogą nic nie zmienić. Mogą też zmienić na dobre,
            choć jakoś nie potrafię w to uwierzyc. Bardziej wierzę w to, że po
            porodzie przestaniesz zabiegać o Jego uczucia, zakochasz się w małej
            kruszynce, a faceta kopniesz w d.... Nie zapomnij się zabezpieczyć -
            wystąp o alimenty, może nagraj kilka tych Waszych rozmów teraz, żeby
            rozwód był w razie czego z Jego winy. Jest szansa, ze wtedy sie
            opamięta - jak poczuje, że może Was stracić naprawdę.
          • zmija_koralowa Re: czy narodzinyza 2 tyg naszego dziecka cos zmi 21.09.09, 14:39
            justyna834 napisała:

            > mąż jak to określił chce pogadać ze mną szczerze,
            > zadawal znów głupie pytania typu co bedzie jak Cię zdradze, a może
            > już to zrobiłem, nie będę z Tobą to będe startowal do niej
            > itp.
            Mówilam mu napisz jej sms by dała tobie spokoj powiedział, że
            > drugi raz tego jej nie napisze, bo nie wie czy będzie ze mną, że
            > chce sobie w razie co zostawić jakieś koło ratunkowe.


            SZCZERZE pogadać z Tobą? Szczerze, to on ma ochotę tylko zakatować
            cie psychicznie. On ci mówi wyraźnie: "Jak mi się spodoba to cię
            kopne w dupę" a tyego nie chcesz dostrzec i sie kurczowo uczepiłaś
            tego, że może mu się nie spodoba i może cię nie kopnie. I zamierzasz
            o to żebrać.
            Ja rozumiem, że końcówka ciąży, ze ci cieżko, ale wyzbyłaś się
            resztek godności, więc nie licz na to, że on KIEDYKOLWIEK JESZCZE
            OKAŻE CI SZACUNEK. On się nad tobą sadystycznie znęca psychicznie, a
            ty żebrzesz o byle dotyk. Nie rozumiesz głupia dziewczyno, że
            wszystko co robisz go rajcuje, bo widzi jaką ma nad toba władzę, że
            może ci zrobić wszystko, a ty się bedziesz wić błagalnie u jego
            stóp? Nieważne nawet czy on ma romans tą Kaśką. MOże nawet i nie.
            Ważne jest to że zrobi czy powie cokolwiek, byle cię poniżyć,
            zdeptać psychicznie, nawet gdyby to była nieprawda. Nie wiem w co on
            gra, może rzeczywiscie liczy na to, że ci nerwy puszczą i będzie
            mógł cie zamknąć w psychiatryku. NIc innego mi już do głowy nie
            przychodzi...Przecież nie masz świadków na to, jak z tobą postepuje?
            A za chwile albo się na niego rzycisz z nożem albo zapadniesz na
            megadepresję. Przecież on cię prowokuje wszelkimi możliwymi
            sposobami....


            Łudzę
            > się być może ale mam nadzieje ze narodziny syna coś zmienią to
            nasze
            > pierwsze dziecko.

            Owszem. ŁUDZISZ SIĘ. Może pokocha dziecko, ale ty zawsze już dla
            niego zostaniesz zerem z którym może zrobic co chce, wytrzeć sobie
            buty, czy podłogę...

            > Mąż stał się dziwny ogólnie dla mnie, nie przytula mnie, nie
            dzowni
            > z pracy a zawsze to robił,

            No tak. DZIWNY.... od kilku miesięcy jest DZIWNY... Jakie to
            dziwne... Dziwi cię to, widzę?

            Ręce mi opadły. Nie można ci pomóc, bo nie chcesz.

          • twojabogini Re: czy narodzinyza 2 tyg naszego dziecka cos zmi 21.09.09, 15:17
            justyna834 napisała:

            Bardzo mi przykro. Nie martw się, niezależnie od tego, co stanie się
            w waszym małżeństwie, za chwilkę będziesz mieć piękne maleństwo,
            które będzie bardzo potrzebować ciebie i twojej miłości - i twojej
            siły.

            Zbieraj zatem siły i odpoczywaj. Wiesz, że im mniej kobieta jest
            zestresowania w trakcie porodu, tym spokojniej on przebiega?
            Narodziny dziecka z pewnością zmienią sytuację...tylko jeszcze nie
            wiadomo jak.

            Ja ciążę przeszłam praktycznie sama, ale pamiętam lęk o przyszłośc,
            o to, że dziecko będzie potrzebować mamy i taty, brakowało mi kogoś
            kto by mnie przytulił, kto by razem ze mną się cieszył. Oczywiscie
            miałam rodziców i przyjaciół, ale to nie to samo. No i to uczucie
            zawodu, rozżalenia, tak rozwalające. Dlatego rozumiem cię. Wiesz co
            u mnie zmieniły narodziny dziecka? Odzyskałam poczucie własnej siły
            i zakończyłam małżeństwo, które istniało tylko na papierze.
            Z drugiej strony w przypadku waszego małżeństwa wcale tak być nie
            musi. On może odnaleźć się w roli ojca, małżeństwa przechodzą rózne
            kryzysy i małżonkowie potrafią być dla siebie naprawdę podli.
            Dlatego wcale nie uważam, że jesteś głupia i się łudzisz.
            Z drugiej strony - teraz to i tak nie masz siły, ale już po
            wszystkim, nie pozwól mężowi się źle traktować za cenę, aby tylko
            byl z tobą.
            Pozdrawiam cię serdecznie. No i niech ci czas do porodu szybko
            zleci, ostatnie dni zazwyczaj bardzo się dłużą.
            • zmija_koralowa Do twojejbogini 21.09.09, 16:38
              Masz wiele racji i w przeciwieństwie do mnie, a na szczęście dla
              Justyny, podtrzymałaś ją na duchu.
              Mam inną naturę, nie potrafiłabym wybaczyć tak podłego zachowania,
              dlatego gdybym była w takim związku w jakim jest Justyna, to
              zerwałabym małżeństwo wychodząc z założenia, że jeśli mąż był raz
              zdolny do takiego zachowania, to nie będzie miał hamulców w
              przyszłości, że wystarczy najmniejsza iskra. Czyli to ja musiałabym
              ciągle uważać, żeby "nie dać powodu" a przecież wiadomo, że jeśli
              się chce psa uderzyć, to kij zawsze sie znajdzie.
              Ale miało być o Justynie. Może jej mąż zwyczajnie nie dorósł , może
              się podświadomie przestraszył odpowiedzialności bycia ojcem, może mu
              się wydaje że się kończy jakiś etap względnej swobody w jego życiu i
              dlatego ten rzut na taśme z romansem.... Może to rzeczywiscie tylko
              gówniarstwo a nie wyrafinowana perfidia...
              Faktycznie, przyjście na świat dziecka zmienia prawie wszystko.
              Bądźmy realistkami - nie zawsze na lepsze. Ale może w przypadku
              Justyny zmieni właśnie na lepsze.... Może jej mąż zwariuje na
              punkcie dziecka i przeleje te uczucia też na jego matkę :)
              Jeśli nie, to ... no cóż, sam sobie wystawi świadectwo.
              Ważne że z dwójki małżonków to Justyna zostanie na pewniejszym
              gruncie - będzie miała kogo kochać i to z wzajemnością. Ani ona nie
              odejdzie od dziecka, ani dziecko od niej. A Kaśka od męża Justyny
              może, kiedy już jej się znudzi. W końcu cudzy mąż to adrenalina, a
              własny partner powszednieje jakoś z czasem.... :D
              Ważne, że facet wyjeżdża i nie będzie zatruwał Justynie życia jadem
              przez jakiś czas. Owszem, bedzie się zastanawiała co on tam
              wyprawia, ale noworodek przyporzy jej tylu obowiązków, że na
              zastanawianie sie nad mężem czasu nie wystarczy .
              Trzymamy kciuki za Justynę, prawda ? :)
              • twojabogini Re: Do zmiji_koralowej 22.09.09, 11:51
                zmija_koralowa napisała:

                > Trzymamy kciuki za Justynę, prawda ? :)

                Pewnie, że trzymamy :)
          • tojatojatoja Re: czy narodzinyza 2 tyg naszego dziecka cos zmi 21.10.09, 18:30
            ustyna834 napisała:

            > Witam. teraz otóż mam takie pytanie wkrótce będę rodzić szczerze
            > mówiąc nie mogę się doczekać bo już cięzko.
            > Laska znów zaczęła pisać do męża, on byłu niej w domu bo ona chora
            > ciężko jak to określił był po jej paszport. Od tej chwili zaczęło
            > się znów to samo, mąż jak to określił chce pogadać ze mną szczerze,
            > zadawal znów głupie pytania typu co bedzie jak Cię zdradze, a może
            > już to zrobiłem, nie będę z Tobą to będe startowal do niej

            Sorry, ale Twoja opowieść coraz bardziej nie trzyma się "kupy". Zaczęłaś pisać w sierpniu, kiedy to za dwa tygodnie Twój mąż miał jechać do USA i być tam do grudnia. W tym poście jest data 21 września, a on nadal w Polsce, a nie w USA?
    • megi1973 Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 23.09.09, 10:49
      no i po co dziewczyno ci to dziecko? nie trzeba było najpierw
      ustalić z facetem czy chce dziecka czy nie tylko na siłę go
      uszczęśliwiać.A tak na marginesie-kobieta w ostatnich miesiącach
      ciąży nie jest atrakcyjna dla faceta i tylko prawdziwie kochający
      przeczeka do porodu
      • twojabogini Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 23.09.09, 15:27
        megi1973 napisała:

        A tak na marginesie-kobieta w ostatnich miesiącach
        > ciąży nie jest atrakcyjna dla faceta i tylko prawdziwie kochający
        > przeczeka do porodu

        Och, aleś ty mądra panno megi1973. Nie ma jak sobie poprawić humor, dopieprzając
        kobiecie w ciąży. I niech zgadnę od razu ci lepiej, że ty się tak nie dałaś,
        męża i dzieci nie masz?

        Czterdziestka na karku i nikt się tobą nie zainteresował? Wszystkim dookoła się
        udaje, a ty ciągle bidna siedzisz po kolejnych weselach koleżanek i w rodzinie i
        nie bardzo wiesz co masz tam robić, bo większość ludzi przychodzi na takie
        uroczystości razem?
        A w duszy marzysz sobie o romantycznym ślubiku, na jakiejś tajemniczej wyspie, w
        zaroślach, skałach, czy w morskich falach, wszystko jedno...A wiesz czemu nie
        możesz nikogo złapać? Bo jesteś wredna i zgorzkniała. Boisz się mężczyzn i masz
        ich za dymające zwierzęta, których tylko wielka miłość może powstrzymać od
        pukania. No to czekaj sobie dalej na tą swoją idealną miłość.
        Lepiej ci?
      • lu_bella Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 23.09.09, 20:15
        megi1973 napisała:

        > no i po co dziewczyno ci to dziecko? nie trzeba było najpierw
        > ustalić z facetem czy chce dziecka czy nie tylko na siłę go
        > uszczęśliwiać.

        Może najpierw przeczytaj dokładnie...

        A tak na marginesie-kobieta w ostatnich miesiącach
        > ciąży nie jest atrakcyjna dla faceta i tylko prawdziwie kochający
        > przeczeka do porodu

        BREDZISZ ! Dla mojego męża byłam atrakcyjna w ciąży do końca i po porodzie, a raczej porodach. Nawet dodatkowe kg po drugiej ciąży nie były dla niego na minus. Ostatnio stwierdził, że 10 lat minęło, a on jeszcze bardziej szaleje na moim punkcie.
        Tak więc faceci są różni, podobnie jak kobiety ;P
        Ale z kim Ty się związałaś ?! :O
        • justyna834 Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 24.09.09, 09:54
          Oboje chcieliśmy dziecka, wszystko zaczęło się psuć jakieś 2.5
          miesiąca temu...
          Próbowałam z nim rozmaiwać ciągle próbuję a on mówi, że ma dość bo w
          kółko jedno i to samo gadam, że nie mam innego tematu itp. Wczoraj
          pytałam porazmawiasz ze mną a on włączył komp i grał i odwrócony
          plecami pytał o czym znówu? Mówię mu, że jest źle między nami on
          nic,że to moja wina, bo się czepiam, telefon służbowy bardzo ukrywa
          założył blokadę na hasło pytam czemu on mówi, że się boi, że zrobię
          jakieś głupoty, ze mu zaszkodzę, założyl jakiś katalog w tym tel by
          sms od jego koleżanki przychodziły do jakiegos folderu mówię mu by
          mi pokazał i czemu mnie oszukuję on sie śmieje z tego i dogryza mi
          mówiąc,że będzie mnie tak olewał skoro tak wariuję i szaleję że jak
          się zmienię to będzie ok.

          Czas najwyższy podjąć jakieś drastyczniejsze kroki... bo już nie ma
          co
          • karoll_p Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 26.09.09, 16:38
            Szczerze?

            Przeczytałam wszystkie posty justyny, i uważam, że laska po pierwsze
            jest trollem, a po drugie małolatą - infantylne zwroty, słowa,
            multum błędów ortograficznych, niekonsekwencja wypowiedzi. Myślę, że
            nie ma sensu do niej pisać i marnować czasu... To jedna wielka
            bujda.
            • klucznik100 Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 30.09.09, 13:12
              Ja na poczatku czytania postow bylem wstrzasniety opisem sytuacji.
              teraz ma mieszane uczucia:

              1. po prawie kazdym swoim wpisie prosi ona odpisanie. Dostala
              mnostwo porad, w wiekszosci identycznych (bo co mozma innego radzic?
              a mimo to dalej : piszcie prosze, odpowiedzcie prosze.

              2. od poczatku pisania sytuacja nie rozwinela sie ani o krok. On juz
              wyjechal w koncu, ten maz? Czy sie jeszcze pakuje?

              3. Z jednej strona to Justyna daje sie pomiatac i ponizac, z drugiej
              strony potrafi przyp....olic lustrem i wybic okno.

              Justyno, nie opisuj sytuacji, bo teksty sie powielaja. napisz moze,
              jak juz beda podjete konkretne kroki (kroki, nie postanowienia)

              pozdrawiam wszystkich!

          • zenia78 Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 30.09.09, 22:00
            Ja pierdziu,Ty sie laska lecz...raz piszesz,ze kiedys mu gadalas,ze z nim byc
            nie chcesz drugi raz, ze bylo dobrze dopiero 2,5 miesiaca temu sie popsulo.Raz
            piszesz, ze bylo super a wczesniej ze Ci kase co do grosza wydziela i z
            paragonow wyliczal...to niby dobrze jest.Raz ze chcial dziecka a potem, ze
            niedorosl.Ty wariatka jakas jestes.Jak Ci zle to go zostaw...alimenty Ci zaplaci
            i bedziesz miala spokoj.Nie Ty pierwsza i nie ostatnia bedziesz samotna
            matka.Jak go tak kochasz to siedz i cierp...tylko daj zyc innym.Pewnie dzwonisz
            do niego co chwile kontrolniee i wszystkich w pracy jego nekasz pytaniami o ta
            Kaske.Zastanow sie co Ty wyprawiasz...i kto wine ponosi za to co sie dzieje.Cyrk
            w chalupie robisz i jeszcze sie dziwisz, ze do innej Ci chlop
            spierdala???Rozumiem hormony,nerwy ale panuj nad soba bo sama to niszczysz.
            Piszesz,ze ojciec ostrzegal Cie przed slubem...ciekawe dlaczego???Moze juz
            wczesniej byly jakies znaki???

            Moje zdanie:Maz Twoj nie jest swiety ale sama go popychasz w rece innej.W domu
            cyrk i wariatka z wieczna pretensja a u tamtej spokoj, cisza i zrozumienie.
    • sukienkawgrochy Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 01.10.09, 21:52
      Patologia i dziecinada...
      CZy ty jesteś masochistką??? Podejmij wreszcie dojrzałą decyzję.
      Wyjdź z tego patologicznego związku, uwolnij się od sadysty i nie
      daj sie dalej tak dręczyć, upokażać i skazywać na łaskę czy niełaske
      wielmożnego pana męża. Bzyka na boku koleżankę wcale się z tym nie
      kryjąc, a wręcz informując cie szczegółowo niemal o wszystkim,
      podkreśla jej walory, a twoje wady.... i ty sie jeszcze łudzisz i
      zastanawiasz????
      Dziewczyno..... Zabezpieczaj sie, idż do prawnika, jakiś
      organizacji, nabierz dystansu, nei daj sobą manipulowac i pomiatac.
      Nie daj sobioe wmówić ze jesteś nikim... bo keczupu sama nie robisz
      tylko kupujesz. Wycisz się i uspokuj. Czy tak bardzo ci zależy na
      posiadaniu męża (formalnym)... bo tak naprawde to go już
      straciłaś... odszedł emocjonalnie do innej. Ja bym nie chciala być z
      facetem który znęca sie na demną psychicznie a dziecko przyrownuje
      do roślinki. Na drzewo z nim.. niech go ta druga "doceni". Tylko
      ciekawe jak szybko się na nim pozna.
      • sijena Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 01.10.09, 23:01
        Nie odpisujcie na to. To jest troll. Nie znam wyksztalconej 25latki,
        ktora pisze'co on sie zabujal czy co'..cala historia jest durna. nie
        uzalajcie sie nad nia, nie ma sensu. Zatanawiam sie tylko skad sie
        biora ludzie, ktorzy lubia wciskac wspolczujacym scieme. Pozdrawiam
        wszystkich normalnych o dobrym sercu
        • lu_bella Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 02.10.09, 07:19
          sijena napisała:

          > Nie odpisujcie na to. To jest troll.

          Na innych forach tez pisze. Wprawdzie nie za bardzo wie ile ma wzrostu ;) ale opisuje ciążę i męża, który dba o nią :>

          Nie znam wyksztalconej 25latki,
          > ktora pisze'co on sie zabujal czy co'..cala historia jest durna.

          Ja niestety znam :( Wykształcenie to w obecnych czasach pikuś ;)

          nie
          > uzalajcie sie nad nia, nie ma sensu.
          Zatanawiam sie tylko skad sie
          > biora ludzie, ktorzy lubia wciskac wspolczujacym scieme. Pozdrawiam
          > wszystkich normalnych o dobrym sercu

          A mnie zastanawia skąd się biorą ludzie, którzy po paru nie do końca spójnych postach zrobili z faceta psychopatę, wsadzili go do łózka innej. Jeśli to co pisze to jej odczucia, a facet ma z nią niezłą jazdę to nieźle dolali oliwy do ognia. Niestety miałam do czynienia z ludźmi z wybujałą, a może nawet chorą wyobraźnią.
          • zmija_koralowa Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 02.10.09, 13:46
            lu_bella napisała:

            > sijena napisała:
            >
            > > Nie odpisujcie na to. To jest troll.
            >
            > Na innych forach tez pisze. Wprawdzie nie za bardzo wie ile ma
            wzrostu ;) ale o
            > pisuje ciążę i męża, który dba o nią :>

            Dasz linka? Chciałabym wiedzieć, czy zostałam wystrychnięta na
            dudka :(
            • lu_bella Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 03.10.09, 12:25
              zmija_koralowa napisała:

              >
              >
              > Dasz linka? Chciałabym wiedzieć, czy zostałam wystrychnięta na
              > dudka :(
              forum.gazeta.pl/forum/w,585,96105135,96105135,ile_przybralyscie_na_wadze_w_21tc.html
              forum.gazeta.pl/forum/w,586,95111583,95159472,Re_Przyszle_mamy_z_nadwaga_Jak_to_jest_62_.html
              forum.gazeta.pl/forum/w,585,97345242,97345242,26tc_malo_przybieram_na_wadze.html

              Ja mam odczucie, że to zagubiona dziewczyna i tyle.
              • justyna834 Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 03.10.09, 12:55
                Do prawdy zagubiona? Raczej wątpie dla wszystkich którzy się
                czepiają i dają rady: mąż wyleciał już do USA, owszem na początku
                ciąży dbał o mnie itd, od 3 miesiecy mniej więcej to się zmieniło.
                jestem w trakcie skaładanie dokumentów o rozwodowych.... przypadkiem
                robiąc porządki znalazłam wiele dowodów min zdjęcia ich razem na
                plaży w sopocie około 5 sztuk- wielki format większy niż A4 mam
                bilingi rozmów wysyłane sms z internetu do niej(może się przydadzą),
                urodziłam syna 3 dni temu tak apropo 3700kg pozdrawiam. Nie będe już
                truć głów i dzięki za rady przejrzałam na oczy mam dla kogo żyć już
                teraz.
                • lu_bella Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 03.10.09, 13:28
                  Tak czy inaczej to będzie najlepsze rozwiązanie dla WSZYSTKICH :)
                  Powodzenia .

                  P.S.
                  Jak ja bym miała coś na sumieniu to nie zostawiałabym w domu zdjęć obciążających. Ba...nawet bym ich do domu nie przynosiła. Zresztą OGÓLNIE to nie jestem przekonana, że KAŻDE zdjęcie jest obciążające.

                  Synka gratuluję :D
                • zmija_koralowa Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 03.10.09, 14:01
                  Też gratuluję :)
                  Wyluzuj teraz, bo wprawdzie mąż wyjechał więc z tej strony bedziesz
                  miała spokój, ale zostałaś sama z noworodkiem, a to zajęcie non-
                  stop. Śpij ile możesz kiedy młody bedzie spał, bo bedziesz
                  potrzebowała dużo siły - musisz się regenerować, żeby minimalizować
                  ryzyko depresji poporodowej, bo zdaje się jesteś dość chwiejna
                  emocjonalnie...
                  P.S Jeśli w istocie podjęłaś decyzję o rozwodzie, to o ile ona
                  oparta jest o twarde fakty a nie o twoje wyobrażenia - to też
                  gratuluję.
                  Troche mi się tylko nie chce wierzyć, że w trzy dni po porodzie i
                  pewnie pierwszego dnia w domu po pobycie w szpitalu, jesteś w
                  trakcie składania dokumentów rozwodowych - ja się tuż po porodzie
                  zajmowałam wyłącznie dzieckiem :)
                  Poza tym, napisałam w życiu parę pozwów rozwodowych. To jedyny
                  papier jaki musisz złożyć, poza zaświadczeniem o swoich zarobkach,
                  odpisem aktu ślubu i aktu urodzenia dziecka. I tak będziesz musiała
                  iść do USC zarejestrować młodego, weź wtedy od razu odpisy. Pozew
                  możesz sobie napisac sama, wzory znajdziesz w internecie. Dowody
                  okażesz w sądzie w trakcie rozprawy.
                • zycietoniejebajka78 Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 09.10.09, 20:31
                  Dzielna dziewczyna ;)
                  Zbieraj dowody i nie bój się, że nie dasz sobie rady... Sił doda Ci dziecko i
                  ono teraz niech będzie dla Ciebie najważniejsze.
                  Życie przed Tobą i masz szanse, ze spotkasz kogoś kto jest Ciebie wart i będzie
                  dla Twojego dziecka ojcem na jakie zasługuje.
                  Gratuluje maleństwa, niech rośnie zdrowo i będzie dumne z mamy, że walczy o
                  lepsze spokojniejsze dzieciństwo dla niego.
                  Czasami lepiej dla dziecka wychować się bez rodzonego ojca niż patrzeć jak ten
                  ojciec niszczy matkę. A to na pewno ma wpływ na dalsze dorosłe życie, stosunki z
                  własnym partnerem itd...
                  Trzymam kciuki.
          • sijena Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 02.10.09, 14:46
            A mnie zastanawia skąd się biorą ludzie, którzy po paru nie do końca
            spójnych p
            > ostach zrobili z faceta psychopatę, wsadzili go do łózka innej.
            Jeśli to co pis
            > ze to jej odczucia, a facet ma z nią niezłą jazdę to nieźle dolali
            oliwy do ogn
            > ia. Niestety miałam do czynienia z ludźmi z wybujałą, a może nawet
            chorą wyobr
            > aźnią.


            Genialnie to ujelas!! Swietna uwaga!Podsumowuje caly ten watek :))
            • lewadaa Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 04.10.09, 17:34
              A ja nie uwazam, zeby dziewczyna zmyslala.Moze i jest faktycznie zagubiona, ale
              zadnym trollem itp.
              Chocby patrzac na watki w forum ciazowym,ktore podawałyscie,naprawde mase ich
              napisala.
              Tak samo,ze wreszcie zaczela szukac pomocy teraz w innym forum:P
              forum.gazeta.pl/forum/w,24087,100893960,100893960,jak_wyglada_sprawa_rozwodowa_.html
              Trzymam kciuki, facet jest niezyciowym gnojem.
              • karoll_p Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 05.10.09, 10:44
                A ja myślę, że to bujda, bo na każdym forum pisze co innego...
    • baabcia Re: czy to zdrada, bo nie wiem jak to określić 07.10.09, 23:31
      o matko! próbowałam przeczytać co Ty piszesz i odpadam!
      litości - dziewczyno Twój mąz próbował byc z Tobą a ty zajmujesz sie tylko anlaizą czemu jestes gorsza od innych i jak mu zatruć zycie tym że sa lepsze od Ciebie;
      no kurcze zrób cos bo wygonisz chłopa który chce byż z toba mimo ze Ty chcesz z nim gadac tylko o tym czy zdradza jak czesto i czemu ; no nikt tego nie wytrzymam1 teraz jest w USA - wykorzystaj ten czas na zadbanie o siebie i przygotowanie na urodzenie ślicznego Waszego dziecka! Nie wiem czy mąz będzie z Tobą czy nie - chociaż jaestem zawsze!!! zdania że jeśli ktoś zdecydował się rozwodzić to jak najszybciej to w tym przypadku powiem - zostaw to, zostaw te wszystkie analizy i oskarzenia; poszukaj pomocy u fachowca; to straszne co powiem ale Ty rekami inogami odpychasz faceta i siła wsadzasz go w ramiona kobiety ktora mu nie odpowiada;
      Masz problem z docenieniem samej siebie i musisz coś z tym zrobić żeby nie rozwalć fajnego związku - nie można analizować klęski - ludzie chca być szczęśliwi aty chciałś rozmawiac z męzem tylko o klapie i o beznadzieii.
      Teraz muszisz zadabć o siebie i poród to jest najpoważniejsze i skup sie na tym ; A drugie to uporządkowanie swoich emocji - co to znaczy być z kimś co to znaczy kochać i co to znaczy być kochaną . Tobie się wydaje ze Ty nie zasługujesz na miłośc i tym rozwaliłas związek.
      Kobieto do dzieła a wszystko może być dobrze - mniejsza czy z tym facetem czy następnym - uporzadkuj swoje emocje i ędzie dobrze, Nie oskarażaj nie obwiniaj - polub siebie to cholernie wazne
      • zalllogowana uciekaj 12.10.09, 20:14
        facet ma ewidentny romans. A to ze ona jest gruba, brzydka i
        rozstala sie z chlopakiem swiadczy tylko o tym, ze szybko ja rzucia,
        zaraz potem jak wezmie z oba rozwod.
        niestety jest to typ osoby niedojrzalej.
        Skoro wypowaida sie w taki sposob o swoim dziecku, tak tkratuje
        zona, nawet gderającą, to niestety ZAKOCHAL sie w tamtej. CO NIE
        JEST WINA TAMTEJ, TYLKO JEGO.
        Dla mnie ten jego wyjazd nie powinei dojśc wo ogle do skutku. Masz
        male dziecko..
        Na Twoim miejscu poczekalabym jeszcze z tym rozwodem, odczekala az
        dziecko podrośnie i zadzialala. Mysl racjonalnie. Teraz sa Ci
        potrszebne
        a)piniadze
        b) pieniadze

        Zm alym dizeckiem nie pojdziesz do pracy. Odczekaj kilka miesiecy az
        bedzie na tyle duze, ze sama dasz sobie rade.
        Nie wybaczaj.
        nie musisz widziec zdjęc ich stosunkow, by miec pewność. Zadzialaj
        taktycznie. Odczekaj, ap otem działaj. pamiętaj, że czas jest po
        Twojej stronie i że musisz miec teraz zabezpieczenie w psotaci
        a)opieki nad dzieckiem
        b)kasy, kasy, kasy...

        Ruszaj glową, emocje nie sa tu wskazane.
        On na 100 ją teraz tam trzepie. Niestety to pewnik. Skoro juz teraz
        szukal informacji o apotencjalnych alimentach.
        Zalosny gnój..
        !!!!!

        Pamietaj o zabezpieczeniu i czasie, ktory jest Ci teraz potrzebny.
        I kasie.
        Musisz miec kase.
        Sciagaj z niego z tych stanów. Chowaj bilingi, rachunki. Kase na
        konta. Zablokuj mu dostęp do wspolnych kont. Zabezpiecz sie!!!!
        • inga71 Re: uciekaj 22.10.09, 17:25
          dla mnie to był troll,tak od razu przejrzała na oczy??dziwne.Jakieś
          zaburzenie osobowości się kłania.....
          • inga71 Re: uciekaj 22.10.09, 17:31
            no może nie troll ale jakieś zaburzenie na pewno
            • majka_z_mazur Re: uciekaj 31.05.10, 16:05
              No i co, zdradzil i teraz ma dziecko z kochanka:/
              Wiec zaden troll z niej...
        • mali-na83 Re: uciekaj 10.08.10, 16:47
          zalllogowana napisała:


          > b)kasy, kasy, kasy...
          >

          > Zalosny gnój..
          > !!!!!
          >
          > Pamietaj o zabezpieczeniu i czasie, ktory jest Ci teraz potrzebny.
          > I kasie.
          > Musisz miec kase.
          > Sciagaj z niego z tych stanów. Chowaj bilingi, rachunki. Kase na
          > konta. Zablokuj mu dostęp do wspolnych kont. Zabezpiecz sie!!!!




          POPIERAM!!!!!kasa, kasa,kasa..powyciagaj z kont szmal,zabezpiecz
          sie!!!!!!!!!!mysl babo o sobie
    • casecirr Justyna.. jak się to wszystko potoczyło? 20.07.10, 15:59
      Minęło ponad pół roku.. jak to się wszystko potoczyło?. Dzieciak
      zdrowy? Mąż nadal?? Jesteś szczęśliwa?
      • elske Re: Justyna.. jak się to wszystko potoczyło? 23.07.10, 14:12
        Wpisz nick w wyszukiwarkę, a dowiesz się jakie było zakończenie.
        [img]https://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/gb/vf/y0um/xpo0LdaCWdEfsPVtRA.jpg[/img]
        "Mamo nie boj się, to tylko Hehalump trąbi."
Pełna wersja