Jak zareaogować?

10.08.09, 11:12
Poradźcie bo wiem że mąż zachowuje sie nagannie.Otóz zawsze gdy
odwiedza mnie brat z rodziną mój mąż albo ogląda wyścig Kubicy,albo
zabiera się do pracy w w ogrodzie.Mam ochotę zrobić to samo jak
przyjedzie jego Mamusia.Uważam że nawet jak się za kimś nie przepada
to dla idei,spokoju można wymienić parę słów,dotrzymać
towarzystwa.Oczywiscie brat z rodziną poczuli sie jak zbędni i
szybko wyszli komentując cicho sytuację.Ja dotad jego rodzinę
traktowałm bardzo zyczliwie.
    • horpyna4 Re: Jak zareaogować? 10.08.09, 11:27
      Porozmawiaj z jego mamusią. Spytaj, co ona o tym sądzi.

      Albo go podreguluje, albo powie, że przesadzasz. Jeżeli przesadzasz,
      to będziesz Ty wychodzić, jak ona przyjdzie. Bo przecież sama
      powiedziała, że to normalne.

      Może być jeszcze inna przyczyna takiego zachowania: mąż mógł myśleć,
      że masz do omawiania sprawy rodzinne, które jego nie dotyczą.
      Chociaż to trochę naciągane.

      A pytałaś go, dlaczego tak się zachowuje?
    • evrin Re: Jak zareaogować? 10.08.09, 13:02
      mąż zachowuje sie jak niewychowany. Grzecznośc nakazuje nie olewac gosci, jacy by nie byli. ja za moja tesciowa nie przepadam ale zawsze grzecznie ja goszcze i zabawiam "spiewem i tancami" i nie wyobrazam sobie inaczej, bo to matka mjego meza i od tych paru wspolnych chwil korona mi z glowy ne spadnie.

      Trudno mi uwierzyc, ze przed slubem nie zachowywal sie malzonek w ten niegrzeczny sposob.
    • vir-tu Re: Jak zareaogować? 10.08.09, 14:59
      A ja go trochę obronię, bo sam jestem w podobnej sytuacji.
      Rodzina żony jest bardzo liczna, dużo liczniejsza niż moja, poza tym stanowią ją
      ludzie w najróżniejszym wieku.
      I praktycznie co tydzień wychodzą czyjeś urodziny, imieniny, komunia, chrzciny,
      obrona, koniec szkoły i wszystkie uroczystości, jakie tylko można sobie
      wymyślić. A mają taki zwyczaj, że imprezy zawsze są obiadami w niedzielę. Nawet
      jak jest np. 2 tygodnie bez imprezy to zawsze nas "niezobowiązująco" zaproszą na
      obiad...

      Po paru miesiącach takiego jeżdżenia do nich tydzień w tydzień, szlag mnie
      trafiał, ale próby nieprzyjeżdżania kończyły się awanturą i obrażaniem się.
      Jako że jestem fanem F1, jedyna okazja, żebym mógł obejrzeć wyścig to odejście
      od stołu w czasie imprezy i zaleganie przed telewizorem. Kiedyś miałem wyrzuty
      sumienia, że tak robię, ale teraz mi to wisi.

      Podsumowując - znamy wersję tylko żony. Nie wiadomo, jak dokładnie wygląda sytuacja.
Pełna wersja