Kryzys przejsciowy czy....?

14.08.09, 09:44
Witam
Nie wiem od czego mam zaczac bo na ogol nie korzystam z forum i nie
chce wyjsc na jakas meczennice ale poprostu musze sie wygadac.
Jestesmy 3 lata po slubie,mamy roczne dziecko i od jakiegos czasu
cos zaczelo sie psuc.
Nie wiem czy to z mojej winy, bo mam wredny charakter i byc moze
wmawiam sobie rozne rzeczy czy moze naprawde juz nas nic nie laczy.
Moj maz udaje troskliwego tatusia przy obcych a tak naprawde 2
godziny zajmowania sie z dzieckiem sa wszystkim na co moge liczyc.
Nie moge na nim polegac.Jest wiecznie zmeczony i niewyspany ale za
to ja zawsze musze miec sily i checi na
posprzatanie,upranie,zrobienie obiadu i zajmowanie sie dzieckiem.
Moje dziecko jest dla mnie najwazniejsze i do glowy by mi nie
przyszlo nie wyjsc z nim z domu w ladna pogode bo na przyklad jestem
zmeczona.Mialam zaczac studia od pazdziernika a le chyba nawet z
tego mi nic nie wyjdzie bo jak pomysle jak bedzie wygladal dzien
synka z tatusiem to az mnie skreca.
Ostatnio spotkalam sie z kolezanka z ktora nie widzialam sie pare
lat.Nie bylo mnie w domu jakies 3 godziny,wracam do domu a dziecko
zaplakane i wola od progu mama,wiec pytam czy dal mu obiad.Co
uslyszlam-a co mialem mu dac????
Normalnie rece opadaja.
Nie tak mialo to wygladac.nie tak wyobrazalam sobie rodzine.
A gdyby ktos teraz zapytal mnie czy jeszcze sie kochamy to
dopowiedzialabym ze nie wiem.....
    • horpyna4 Re: Kryzys przejsciowy czy....? 14.08.09, 09:55
      No cóż, chłop nie jest jasnowidzem. Wychodzisz z domu, to zostaw mu
      kartkę z wyszczególnieniem tego, co ma zrobić i o której godzinie.
      A także na której półce w lodówce co ma znaleźć.

      A tak przy okazji - sobie sam przygotowuje jedzenie, jak zgłodnieje,
      czy czeka, aż mu podsuniesz pod dziób? Bo może od tego trzeba zacząć?
      • diabladko Re: Kryzys przejsciowy czy....? 14.08.09, 10:06
        Chyba kazdy normalnie myslacy facet zorientowalby sie ze dziecko
        moze byc glodne,a chyba zadna filozofia jest zrobienie chocby
        kanapki z wedlinka dla dziecka.Nie obiadow nie podsuwam mu pod
        nos,co najwyzej ugotuje ale sam sobie musi juz nalozyc na talerz.
    • madziaq Re: Kryzys przejsciowy czy....? 14.08.09, 11:38
      Ale rozmawiałaś z nim o tym? Czy uważasz, że "powinien się domyśleć"? Z moich
      dotychczasowych doświadczeń wynika, że do faceta trzeba mówić wyraźnie i dużymi
      literami ;-) Przynajmniej mój tak ma, że jak mu powiem, co ma zrobić, to zrobi,
      ale wielu rzeczy, które dla mnie są oczywiste, on po prostu nie zauważa i nie
      robi czegoś nie ze złej woli czy lenistwa tylko po prostu nie dostrzega
      konieczności.

      Co do obiadu dla dziecka - ja się nie znam za bardzo, ale nie wydaje mi się, że
      przez 3 godziny dziecko znalazło się na skraju śmierci głodowej. Może po prostu
      się wystraszyło, że ciebie nie ma i dlatego płakało?

      Może sama od siebie za wiele wymagasz? Może jak czujesz czasem, że zrobienie
      obiadu cię przerasta, to dla Was zamów pizze a dziecku daj Gerbera ze słoiczka i
      wszyscy będą najedzeni, a ty mniej zmęczona.
    • caysee Re: Kryzys przejsciowy czy....? 14.08.09, 21:30
      Czy dobrze wyczytuje z kontekstu, ze ty nie pracujesz, a on pracuje?
Pełna wersja