Facet i małżeństwo z komputrem

17.08.09, 17:23
Mój TŻ jest miłośnikiem komputerów i internetu. Pracuje w branży IT. Jednak,
gdy wraca do domu pierwsze co robi, to odpalenie kompa i szybkie przeglądanie
wszystkiego. I podobnie do wieczora. Z przerwami na zajmowanie się naszym
4-miesięcznym synkiem i jedzeniem.
Powoli mam tego dość. Czuję się odrzucona i pominięta.
Czy zakładam dres, czy seksi ciuszki, mam wrażenie, że Jemu nie robi to różnicy.
Kilkakrotnie kłóciliśmy się o to. Za każdym razem przeprasza. Przyznaje, że za
długo siedzi. Kilka dni jest w miarę ok, a później znów tylko komputer,
komputer ;///

Co mam zrobić, aby odzyskać swojego faceta? Jak z Nim rozmawiać? Bo nasze
rozmowy teraz, to w 90% to, co on przeczytał w internecie :(
Brakuje mi go. Jego i jakiejś intymności, prywatnego życia.

Poradźcie proszę!
    • acninc1 Re: Facet i małżeństwo z komputrem 18.08.09, 14:26
      Jak już siedzi przed komputerem, to niech to robi z pożytkiem

      s7team.pl
      pozdrawiam
    • yulek_cezar Re: Facet i małżeństwo z komputrem 18.08.09, 20:32
      Jako ktoś z branży, maniak, z takimi samymi objawami, ale samoświadomy
      istniejącego problemu mogę podać Ci kilka dość dobrych rad, jak mieć trochę
      życia w życiu.

      Po pierwsze: nie ma szans na to, żeby Twój małż nie przynosił pracy do domu, nie
      siedział w domu na kompie i tym podobne. To się nie da, nie w tym zawodzie.
      Możesz się cieszyć trochę z tego, bo to znaczy, że jeśli nie ma internetowego
      romansu (ale o tym nie będę pisał) to znaczy, że jest cholernie łebski. Czyli Ty
      i wasza mała wersja 2.0 będziecie mieli co jeść do końca życia.

      Nie da się i już. To jak z kotem i myszami. Trzeba się z tym pogodzić.

      Poniżej przedstawiam kilka metod, które się raczej się sprawdzają:

      Metoda "na spacer". Codziennie po obiedzie (czyli gdzieś tak w okolicach godziny
      siedemnastej, osiemnastej), bierz latorośl i małża na spacer. Dwie-trzy godziny.
      Żadnego sprzętu pozwalającego na przeglądanie WWW (ajfon czy blackberry zostaje
      w domu albo w kieszeni). Co robimy na takim spacerze? Się rozmawia. O wszystkim,
      najlepiej nie związanym z pracą Twoją, albo jego. Jeśli on się chce czymś
      pochwalić, coś wygadać - nie ofukuj go. Niech mówi, niech się rozpływa nad sobą,
      niech gada. Po to taki spacer jest - żeby gadać. Nie dziw się, że po spacerze
      poleci do kompa. Nic na to nie poradzisz.

      Metoda "na weekend" podobna do spaceru, ale wymagająca trochę więcej inwencji.
      Trzeba "zniknąć z domu" na siedem-osiem godzin, oczywiście bez laptopów czy mega
      palmów czy komórek. Dobrym rekwizytem jest aparat foto (jakiś megaprosty
      kompakt) - niech pstryka Tobie, dzieciakowi, okolicznościom zdjęcia. Ważne jest
      też rozmawiać przy okazji tego wyjścia. Miejsca docelowe warte polecenia: ZOO,
      ogrody botaniczne, arboreta, forty lub bunkry (ale tylko z zewnątrz ;) ), parki,
      bulwary, laski, łąki. No po prostu wszystko co jest inne niż droga z domu do
      pracy i z powrotem. Ważna jest cisza okolicznej przyrody i pozytywne nastawienie.

      Metoda trzecia "na obiad". Ta metoda jest mocno wymagająca, potrzeba dużej
      ilości kobiecego sprytu. Trzeba wciągnąć małża w rytuał gotowania obiadu. Słowo
      rytuał pada tu z ważnego powodu. Nie chodzi mi tu bynajmniej o jęczenie w stylu
      "obrałbyś ziemniaki". Łagodnie, jak do kota. Niech czuje się dumny mogąc pomóc.
      Niech doprawi sos do makaronu, ugotuje makaron, poprzewraca kurczaka w paskach.
      Cokolwiek. Rąk mu to nie urwie, a będzie je miał zajęte. Przy okazji wspólnego
      gotowania ważna jest rozmowa, niech mówi, ty słuchaj i też mów.

      Mam nadzieję, że te kilka rad ci się przyda. Mam też nadzieje, że widać schemat
      postępowania. Przy czym pamiętaj, pisząc o rozmowie, mam na myśli owych myśli
      wymianę. Monologi i pokpiewania w niczym nie pomogą. Myślę, że uda Ci się w ten
      sposób wyrwać z doby przy kompie kilka ładnych godzin, weekend od czasu do czasu
      to się pewnie nawet cały urwie. Myślę też, że doceni relaks, uspokojenie i
      ułożenie myśli w tych chwilach oderwania. Mi to zawsze pomaga, trzeźwiej mi się
      myśli, łatwiej projektuje, a dzięki temu pomysły mam genialniejsze.
Pełna wersja