angie_live
29.08.09, 19:55
witam, mam 29 lat i cudownego, kochajacego mnie meza. jestesmy 3
lata po slubie, od 4 lat razem. moj maz jest o 2 lata ode mnie
starszy. wlasciwie wszystko w moim malzenstwie jest idealne, poza
seksem. mysle, ze jadnak nie ma miedzy nami takiej "iskry", bylo
troche namietosci na poczatku, ale z czasem dla mnie przynajmniej
nasze pozycie stalo sie raczej czyms, co wypada od czasu do czasu,
niz upojnymi chwilami,o ktorych marze. staralismy sie nad tym
pracowac, ale nie moge powiedziec, ze laczy nas wielka namietnosc.
poza tym laczy nas w zyciu wszystko: poglad na zycie,
zainteresowania, zasady... nigdy go nie zdradzilam i zawsze bylam z
nim szczera.
Okolo rok temu zainteresowal sie mna kolega w pracy, w zasadzie to
moj szef. on rowniez od poczatku mnie pociagal (jest to czysta
chemia, pociag fizyczny). ale generalnie zachowywalam sie wobc niego
raczej oficjalnie, poniwaz chcialam byc wierna mezowi. byly w tym
momenty, ze mialam wrecz obsesje na punkcie tej osoby, ale tlumilam
to w sobie. w pewnym momencie zwierzylam sie mezoi z tej fascynacji,
gdy bylo to trudne do wytrzymania. rozmawialisy o tym, on
powiedzial, ze jesli wiem ze to jego kocham i z nim chce byc, to
bedzie mnie wspieral. to uczucie minelo na jakis czas. pomiedzy mna
i tym facetem nigdy do niczego nie doszlo. jeszcze...
ostatnio fascynacja wrocila ze wzmozana sila. on wysyla do mnie
sygnaly, ktore ja odczytuje jako jednoznaczne zainteresowanie moja
osobo. moje odczucie w stosunku do teg jest bardzo fizyczne, jest to
maksymalna burza hormonow. boje sie, ze nie bede w stanie tego
dluzej kontrolowac. nie chce zranic meza. to jedyna osoba, na ktorej
moglam zawsze polegac i ktorej moglam w 100 procentach zaufac.
czasem patrze sie na niego w nocy i wyobrazam sobie, jak bardzo moge
zrujnowac jego i moje zycie, rzucic wszystko dla faceta, dla ktorego
jestem jedynie obiektem seksualnym albo zabawka. jednoczesnie,
pozadanie jest bardzo silne i boje sie chwili slabosci.... obecnie
wieczorami czytam rozne fora internetowe, aby wyobrazic sobie, jak
poczuje sie moj maz jesli mu zrobie cos tak potwornego (mysle, ze
nie bede w stanie go oklamywac i pewnie, jesli do czegos dojdzie, to
mu powiem). nie wiem juz jak to zwalczyc. moze ktos moze mi cos
doradzic...