maz mnie nie kreci juz, nie pociaga ;-(

29.08.09, 23:45
kiedys bardzo go kochalam , bylam gotowa na kazde poswiecenie dla
niego, niemalze zrezygnowalam dla niego z siebie, swojego zycia,
potrzeb...
Byl dla mnie wszystkim, chodzacym idealem, niemalze bogiem ...
Ach te rozowe okulary....
I chyba sie wypalilam ;-( okulary gdzies spadly...
Role sie odwrocily calkowicie, jemu teraz zalezy bardziej, ja jestem
niezalezna, nie chce juz robic czegos na co nie mam ochoty, jestem
samodzielna i mam juz milosc mojego zycia czyli mojego synka.
Nie mam ochoty na sex z nim ba nawet na pocalunki, przez co musze
wysluchiwac ciaglych nazekan i znosic jego fochy.
Nie pozwalam zeby kontrolowal juz moje zycie a on nie umie odnalesc
sie w obecnej sytuacji.
Kiedys wydawal mi sie seksowny, dowcipny, cieply...
Teraz widze w nim grubasa zaniedbanego, flejtucha wiecznie
nazekajacego i probujacego wieszac sie po mnie. Dostrzegam wszystkie
jego zle cechy i jeszcze wyostrzam je. 0 romantyzmu w tym wszystkim,
0 emocji, 0 adrenaliny,i chyba 0 uczucia....jestem zalamana jak o
tym mysle:-(
Dziwne to zycie, co dalej robic?
Byc z nimm i zyc obok bo tak latwiej, wierzyc ze moze sie gdzies
kiedys ulozy?
Rozstac sie i skrzywdzic jego i dziecko ktore bardzo go kocha??
Czy wreszcie myslec o sobie i o tym czego ja potrzebuje?
Tylko czego ja potrzebuje tak naprawde? to juz moj 2 maz i kolejna
porazka:-(
Moze szukam idealu ktory nie istnieje albo istnieje tylko w mojej
glowie na poczatku znajomosci??
    • vmisiu Re: maz mnie nie kreci juz, nie pociaga ;-( 30.08.09, 00:26
      > Dziwne to zycie, co dalej robic?

      Dorosnąć.

      > Byc z nimm i zyc obok bo tak latwiej, wierzyc ze moze sie gdzies
      > kiedys ulozy?
      > Rozstac sie i skrzywdzic jego i dziecko ktore bardzo go kocha??
      > Czy wreszcie myslec o sobie i o tym czego ja potrzebuje?
      > Tylko czego ja potrzebuje tak naprawde? to juz moj 2 maz i kolejna
      > porazka:-(

      Jak długo chcesz jeszcze szukać tego jednego, jedynego, wymarzonego, etc ? Czy dwie próby niczego cie nie nauczyły ? Chcesz koniecznie znaleźć kolejnego wspaniałego mężczyznę, który za 3 - 4 lata będzie dla ciebie następnym grubym fleją ?

      Dorośnij, kobieto ! Poczytaj sobie może coś z psychologii, zastanów się nad sobą i znaczeniem słowa związek.

      • malgoszac Re: maz mnie nie kreci juz, nie pociaga ;-( 01.09.09, 09:05

        > Dorośnij, kobieto ! Poczytaj sobie może coś z psychologii,
        zastanów się nad sob
        > ą i znaczeniem słowa związek.

        Pierwsze slysze, zeby podreczniki z psychologii polecaly trwanie w
        niesatysfakcjonujacym zwiazku. Niektorzy po prostu nie potrzebuja
        zwiazkow - sa tacy, ktorzy to wiedza od poczatku, a inni naucza sie
        tego po 2-3 rozwodach.


        --
        • swojski_fr_1 Re: maz mnie nie kreci juz, nie pociaga ;-( 14.12.09, 15:34
          no to po cholere psy wieszacie na facetach odchodzacych od zony i
          dzeici ??

          To my biologicznie jestesmy dostosowani do uwodzenia, zapladniania i
          pozostawiania.

          fajnie tak uwiezc faceta, zameczyc go potrzebami finasowymi i
          opiekubczymi, a gdy gosc sie zgarbi przez to - kop w dupe.

          Moja rada - szurnij go. Jak nie dla Ciebie to dla NIego. Niech on
          tez ma cos fajnego z zycia.



          malgoszac napisała:

          >
          > > Dorośnij, kobieto ! Poczytaj sobie może coś z psychologii,
          > zastanów się nad sob
          > > ą i znaczeniem słowa związek.
          >
          > Pierwsze slysze, zeby podreczniki z psychologii polecaly trwanie w
          > niesatysfakcjonujacym zwiazku. Niektorzy po prostu nie potrzebuja
          > zwiazkow - sa tacy, ktorzy to wiedza od poczatku, a inni naucza
          sie
          > tego po 2-3 rozwodach.
          >
          >
    • bartek742 Re: maz mnie nie kreci juz, nie pociaga ;-( 31.08.09, 07:54
      > co dalej robic?

      Może nauczyć się ortografii? Buahahaha
      • fadette Re: maz mnie nie kreci juz, nie pociaga ;-( 31.08.09, 10:58
        przede wszystkim powinnas z nim powaznie porozmawiac... na poczatek.
        • ewaibartek Re: maz mnie nie kreci juz, nie pociaga ;-( 31.08.09, 12:32
          Właśnie,najwazniejsze to porozmawiac,powiedziec o swoich
          oczekiwaniach,oraz o tym czego nie lubisz(np wieszania:) i co Cie
          denerwuje.
          A co to tego ze jest juz malo atrakcyjny,to morze czas na jakas
          aktywnosc? A najlepiej razem.Moze w czyms jest dobry i moze Ci w
          sporcie zaimponuje.
          Naprawde warto ratowac ten zwiazek ze wzgledu na dziecko.Ja tez
          mialam trudnosci w swoim zwiazku.Najpierw było dziecko,za dwa lata
          slub. Przyszla chwila zwatpienia,chcialam uciec od tego
          wszystkiego,ale zostałam bo dziecko tak bylo zakochane w tatusiu,ze
          nie moglabym mu tego zrobic.Zacisnelam zęby,przemyslałam,bylo kilka
          powaznych rozmów i juz jesteśmy tydzień po slubie.
          Dziewczyno,nie przebieraj w chłopach bo ideału nie ma.
          • jasminka777 Re: maz mnie nie kreci juz, nie pociaga ;-( 01.09.09, 11:44
            > Dziewczyno,nie przebieraj w chłopach bo ideału nie ma.

            Jak najbardziej zgadzam się z przedmówczynią.
            Wg mnie problem tkwi w Twej psychice.
            Myślę, że rozmowa to najlepsza rzecz...
    • krzysztof-lis Re: maz mnie nie kreci juz, nie pociaga ;-( 01.09.09, 14:35
      Po co go zmieniałaś?

      > Role sie odwrocily calkowicie,
      > Nie pozwalam zeby kontrolowal juz moje zycie

      Nie pasowało Ci, że Cię kontroluje
    • blondyn34 Sakrament 01.09.09, 19:34
      Małżeństwo to sakrament i trzeba do niego mieć powołanie.
      • malgoszac Re: Sakrament 01.09.09, 21:34
        no bez takich koscielnych frazesow...
    • jedwabny_popiel Re: maz mnie nie kreci juz, nie pociaga ;-( 01.09.09, 21:21
      Uważam - podobnie, jak ktoś już to sugerował - że powinnaś zacząć od rozmowy z
      mężem. Moim zdaniem w bardzo pojemnym haśle, jakim jest "uczciwość małżeńska"
      mieści się między innymi to, żeby dać drugiej stronie szansę coś naprawić,
      zmienić, zwrócić jej uwagę na zaniedbania, na problem. Czy mąż będzie chciał coś
      z tym zrobić - to już inna kwestia, ale taka postawa jest po prostu w porządku.
      Zrobisz, jak uważasz, życzę Ci dobrego wyboru :-)
    • zoe125 Re: maz mnie nie kreci juz, nie pociaga ;-( 10.12.09, 22:34
      Dorosnąć i zacząć zachowywać sie jak dorosła osoba, a nie rozkapryszona
      smarkula. Masz dziecko, więc zamiast nabijać sobie głowę bzdurami, zacznij
      walczyć o związek. No chyba, że syn jest dla Ciebie najważniejszy, wtedy daj
      mężowi wolność, aby mógł związać się z bardziej wartościowa osobą.

      Pięknie wyrażasz się o swoim mężu - zaniedbany grubas. Może najpierw spojrzyj w
      lustro, to ujrzysz zaniedbana, grubą i wiecznie skwaszoną babę?
    • glamourous Re: maz mnie nie kreci juz, nie pociaga ;-( 10.12.09, 22:41
      j.k.k napisała:

      > Tylko czego ja potrzebuje tak naprawde? to juz moj 2 maz i kolejna
      > porazka:-(
      > Moze szukam idealu ktory nie istnieje albo istnieje tylko w mojej
      > glowie na poczatku znajomosci??


      To sie nazywa bowaryzm w czystej postaci.
      • dzielna_traktorzystka Re: maz mnie nie kreci juz, nie pociaga ;-( 10.12.09, 22:54
        Smutno czytać te komentarze. Nie rozumiem zupełnie cóż takiego dziecinnego jest
        w stwierdzeniu, że związek przestał być tym, czym był na początku, że zamiast
        pasji jest nieznośna nuda i wstręt. Jak mamy się zmuszać do kochania kogoś, kogo
        nie kochamy? I czy faktycznie, jak radzą komentujący, powinnyśmy?
        • aneta-skarpeta Re: maz mnie nie kreci juz, nie pociaga ;-( 11.12.09, 10:43
          myśle, że niemożliwe jest żeby po paru latach życia razem było tak
          jak na początku
          Przede wszystkim nie bedzie adrenaliny. Bo niby skąd ma być, skoro
          znamy sie po 10 latach na wylot? Są emocje, ale są zupełnie inne niz
          na początku znajomości

          to że partner tak się zmienił ( kiedys on grał pierwsze skrzypce, a
          teraz ona) moze swiadczyc o jego przemęczeniu, braku akceptacji itd

          mają dziecko- to też stety, albo niestety wprowadza rytune i "nudę"
          w życie

          zamiast mieć postawe roszczeniową może wartobyłoby się samemu
          zastanowić co zmienić, o czym porozmawiać, albo w jakiej formie
          zaproponowac mężowi zmiane?

          Bo teksty " przestań tłusty wieprzu wpieprzac chipsy tylko wymyśl
          cos ekscytujacego" nie przyniosą rezulatów;)

          Tutaj trzeba sprytu i dyplomacji;)

          a moim skromnym zdaniem to kobieta ma dziecko i facet nagle stał się
          niepotrzebny

          Sama jestem w drugim związku, z poprzedniego mam dziecko. W
          poprzednim miałam emocje, dziki sex, kłótnie, awantury- emocji tyle,
          ze starczyłoby na 3 małżenstwa

          teraz jestem z facetem, z którym na początku było intrygująco itd,
          ale w szarości dnia codziennego cenimy sobie słodka nudę i
          stabilizacje emocjonalną.

          załoZycielka tematu powinna przede wszystkim zastanowic sie czego
          chce

          • angelaxyz84 Re: maz mnie nie kreci juz, nie pociaga ;-( 12.12.09, 22:48
            Nie rozumiem dlaczego wszyscy na początku naskoczyli na autorkę, bez przesady, dziewczyna jest nie szczęśliwa i zaraz ją jeszcze głupimi tekstami dołować jeszcze bardziej.

            Sama tkwię w takim okropnym małżeństwie, dochodzi teraz do tego że jak jest weekend który jesteśmy razem to ja ciągle płaczę i mam okropną deprechę że taki potwór z tego mojego męża (pijaczyna). Jestem taka nieszczęśliwa że gdyby nie moja córcia to na pewno popełniłabym samobójstwo,ale to inny temat. Chodzi mi o to żeby nie dołować i krytykować kobitki. Bo ona pisze tzn prosi o pomoc a nie o dobicie:-)

            Postaraj się pokochać na nowo tego fajnego grubaska, życzę dużo szczęścia jak nie z nim to z kimś innym bo zasługujesz na nie:-)
            • swojski_fr_1 Re: maz mnie nie kreci juz, nie pociaga ;-( 14.12.09, 16:05

              nie, no temat ciekawy. Ja wolalbym wiedziec, ze nie jaram kobiety
              dla ktorej zyly z siebie wypruwam.

              Po ch. mialbym pedzic z roboty do domu ???
              Niech mu powie - a on z pewnoscia bardziej doceni sluzbowe wyjazdy,
              integracje, odnajdzie kolegow ze szkolnych lat...

              tylko ze czesc kobiet jest jak pies ogrodnika - sama nie zezre, a
              innemu nie da...

              niech z szacunku do niego goscia od siebie uwolni. Moze, z wiekszej
              perspeltywy znowu za nim zateskni, moze chlopak przejrzy na oczy,
              pochodzi po gorach, poplywa, i znowu olsni..

              angelaxyz84 napisała:

              > Nie rozumiem dlaczego wszyscy na początku naskoczyli na autorkę,
              bez przesady,
              > dziewczyna jest nie szczęśliwa i zaraz ją jeszcze głupimi tekstami
              dołować jesz
              > cze bardziej.
              >
              > Sama tkwię w takim okropnym małżeństwie, dochodzi teraz do tego że
              jak jest wee
              > kend który jesteśmy razem to ja ciągle płaczę i mam okropną
              deprechę że taki po
              > twór z tego mojego męża (pijaczyna). Jestem taka nieszczęśliwa że
              gdyby nie moj
              > a córcia to na pewno popełniłabym samobójstwo,ale to inny temat.
              Chodzi mi o to
              > żeby nie dołować i krytykować kobitki. Bo ona pisze tzn prosi o
              pomoc a nie o
              > dobicie:-)
              >
              > Postaraj się pokochać na nowo tego fajnego grubaska, życzę dużo
              szczęścia jak n
              > ie z nim to z kimś innym bo zasługujesz na nie:-)
Pełna wersja